Po raz kolejny musimy zadać sobie pytanie: Czy „Papa Prevost” celowo popiera błędy potępione przez papieża św. Piusa X?
Notatki redaktorów
W dwóch poprzednich artykułach ( tutaj i tutaj ) analizowaliśmy rodzący się u Leona XIV zwyczaj nawiązywania, w pozytywny sposób, do błędów potępionych przez przedsoborowe magisterium.
W tym artykule kontynuujemy tę eksplorację, przyglądając się komentarzom Leona XIV z niedzieli 18 maja 2025 r. — podczas jego mszy inauguracyjnej. Zobaczymy, że…
-
Jego odrzucenie idei papieża rzymskiego jako autokraty przypomina odrzucony pogląd modernistów w Pascendi Dominici Gregis, zarówno pod względem treści, jak i użycia stosunkowo rzadkiego słowa autokratyczny
-
Jego odpowiednia karykatura i odrzucenie wykonywania jurysdykcji papieskiej w „nakazywaniu, zakazywaniu i osądzaniu” tego, co było domniemane dla całej historii Kościoła, a konkretnie tego, co wyraził Leon XIII w Satis Cognitum .
Leon XIV i papieże: naturalizm, wolność religijna i „doświadczenie”
Leon XIV i papieże: początki doktryny
Leon XIV, Homilia na inaugurację
Niedziela 18 maja 2025
Posługa Piotra wyróżnia się właśnie tą ofiarną miłością, ponieważ Kościół Rzymu przewodniczy w miłości, a jego prawdziwym autorytetem jest miłość Chrystusa. Nigdy nie chodzi o zdobywanie innych siłą, propagandą religijną lub środkami władzy. Zamiast tego zawsze i wyłącznie chodzi o kochanie tak, jak kochał Jezus.
Sam Apostoł Piotr mówi nam, że Jezus „jest kamieniem, który odrzuciliście, budujący, i stał się kamieniem węgielnym” (Dz 4,11). Ponadto, jeśli skałą jest Chrystus, Piotr musi paść trzodę, nigdy nie ulegając pokusie bycia autokratą, panującym nad tymi, którzy zostali mu powierzeni (por. 1 P 5,3).
Przeciwnie, jest on powołany do służenia wierze swoich braci i sióstr i do kroczenia obok nich, ponieważ wszyscy jesteśmy „żywymi kamieniami” (1 P 2,5), wezwanymi przez nasz chrzest do budowania domu Bożego w braterskiej wspólnocie, w harmonii Ducha, we współistnieniu różnorodności. Jak powiedział św. Augustyn: „Kościół składa się ze wszystkich, którzy żyją w harmonii ze swoimi braćmi i siostrami i kochają bliźniego” (Serm. 359,9).
Prevost kładzie nacisk na miłość, wzajemność, współistnienie i pewną formę wspólnej odpowiedzialności w Kościele.
Obraz Piotra „kroczącego obok” ochrzczonych, a nie rządzącego z góry, jest centralnym punktem tego tekstu, podobnie jak użycie obraźliwego terminu „autokrata”.
Podobną wizję struktury Kościoła opisał papież św. Pius X w swojej encyklice Pascendi Dominici Gregis z 1907 r. , w której nakreślił to, co uważał za podstawowe założenia szkoły modernistycznej. Poniższe fragmenty — w których użyto tych samych terminów, co w kazaniu Prevosta — stanowią jedno z najjaśniejszych podsumowań modernistycznej koncepcji Kościoła i władzy kościelnej, przedstawionej własnymi słowami Piusa X jako opis błędu :
Papież Św. Pius X, Pascendi Dominici Gregis
23. Szersze pole do komentarza otwiera się, gdy dochodzimy do tego, co szkoła modernistyczna wyobraża sobie jako naturę Kościoła. Zaczynają od założenia, że Kościół narodził się w podwójnej potrzebie; po pierwsze, potrzebie indywidualnego wierzącego, aby przekazać swoją wiarę innym, zwłaszcza jeśli miał jakieś oryginalne i szczególne doświadczenie, a po drugie, gdy wiara stała się wspólna dla wielu, potrzebie zbiorowości, aby uformować się w społeczeństwo i chronić, promować i propagować dobro wspólne.
Czym zatem jest Kościół? Jest on [dla modernistów] produktem zbiorowego sumienia, to znaczy stowarzyszenia indywidualnych sumień, które na mocy zasady żywotnej trwałości zależą od jednego pierwszego wierzącego, którym dla katolików jest Chrystus. Teraz każde społeczeństwo potrzebuje władzy kierującej, aby kierować swoimi członkami ku wspólnemu celowi, aby roztropnie pielęgnować elementy spójności, którymi w społeczeństwie religijnym są doktryna i kult. Stąd potrójna władza w Kościele katolickim, dyscyplinarna, dogmatyczna, liturgiczna. Naturę tej władzy należy wywnioskować z jej źródła, a jej prawa i obowiązki z jej natury.
W przeszłości [moderniści mówią] powszechnym błędem było to, że autorytet przychodził do Kościoła z zewnątrz, to znaczy bezpośrednio od Boga; i słusznie uważano go wówczas za autokratyczny . Ale ta koncepcja stała się teraz przestarzała [mówią]. Bo tak jak Kościół jest żywotną emanacją zbiorowości sumień, tak też autorytet emanuje żywotnie z samego Kościoła.
Autorytet zatem, podobnie jak Kościół, ma swoje źródło w sumieniu religijnym i będąc nim, jest mu podporządkowany. Jeśli wyrzeknie się tej zależności, staje się tyranią. Żyjemy bowiem w czasach, w których poczucie wolności osiągnęło swój najwyższy rozwój.
W porządku cywilnym sumienie publiczne wprowadziło rząd ludowy. Teraz w człowieku jest tylko jedno sumienie, tak jak jest tylko jedno życie. Dlatego władza kościelna musi przyjąć formę demokratyczną, chyba że chce wywołać i podsycić wewnętrzny konflikt w sumieniach ludzkości. Karą za odmowę jest katastrofa. Szaleństwem jest bowiem myśleć, że poczucie wolności, takie jakie obecnie panuje, może ustąpić. Gdyby zostało ono siłą stłumione i trzymane w więzach, tym straszniejszy byłby jego wybuch, zmiatający jednocześnie zarówno Kościół, jak i religię.
Taka sytuacja istnieje w umysłach modernistów i ich największym zmartwieniem jest znalezienie sposobu pogodzenia autorytetu Kościoła z wolnością wierzących.
Podkreśla, że te same idee stosuje się w odniesieniu do błędu, że „państwo musi być […] oddzielne od Kościoła, a katolik od obywatela”:
Dawniej [moderniści kontynuują] można było podporządkować doczesność duchowemu i mówić o niektórych kwestiach jako mieszanych, przyznając Kościołowi pozycję królowej i pani we wszystkich takich kwestiach, ponieważ Kościół był wówczas uważany za ustanowiony bezpośrednio przez Boga jako autora porządku nadprzyrodzonego. Ale doktryna ta jest dziś odrzucana zarówno przez filozofów, jak i historyków.
Państwo musi być zatem oddzielone od Kościoła, a katolik od obywatela. Każdy katolik, z tego powodu, że jest również obywatelem, ma prawo i obowiązek pracować dla dobra wspólnego w sposób, który uważa za najlepszy, nie martwiąc się o autorytet Kościoła, nie zwracając uwagi na jego życzenia, rady, rozkazy — ba, nawet pomimo jego napomnień. Dla Kościoła wytyczanie i zalecanie obywatelowi jakiejkolwiek linii działania, pod jakimkolwiek pretekstem, jest winą nadużycia władzy, przeciwko czemu należy protestować ze wszystkich sił.
Czcigodni Bracia, zasady, na których opierają się te doktryny, zostały uroczyście potępione przez Naszego poprzednika, Piusa VI, w jego Konstytucji Apostolskiej Auctorem fidei.
Co to oznacza i jak ukazuje różnicę między autokracją a prawdziwą władzą papieską?
To jest artykuł WM+. Pierwszy od czasu przed Wielkanocą. Dużo się działo.
WM Review jest bezpłatny dla czytelników. To dlatego, że wierzymy, że te idee muszą dotrzeć do jak największej liczby osób.
Jednakże udostępniamy również artykuły WM+ — dodatkowy materiał dla tych, którzy zdecydują się wesprzeć tę pracę finansowo. Pomaga nam to kontynuować produkcję poważnych badań katolickich, zapewniając jednocześnie, że główna część materiału pozostaje dostępna dla wszystkich.
Jeśli chcesz mieć pewność, że ten przepływ materiałów będzie kontynuowany, dołącz do WM+ już dziś.
(Duchowni i seminarzyści mogą się z nami skontaktować w celu uzyskania bezpłatnego członkostwa.)






