Czy rezygnacja Benedykta jest kanonicznie ważna? Tłumaczenie

“Wycofanie się”  Benedykta XVI – w rok później – zaczyna mieć charakter kryminału ponieważ wyłaniają się szczegóły, które zmuszają do zadania sobie poważnego pytania, co do jego faktycznej , kanonicznej ważności. Zacznę od tego, czego sam osobiście byłem świadkiem. Latem 2011 roku, otrzymuję z pewnego źródła wiadomość: Benedykt XVI zdecydował podać się do dymisji i zrobi to po ukończeniu 85 roku życia, tzn. po kwietniu 2012 roku.

Napisałem to wszystko na łamach bloga 25 września 2011 roku

.pope-benedi

 

Zostałem zasypany lawiną pogardliwych odpowiedzi, zarówno ze strony świty watykańskiej, jak i watykanistów. Gdy nadszedł kwiecień 2012, jeden z watykanistów, wciąż zauważał, że moja przepowiednia, nie spełniła się. Odpowiedziałem, że znajdujemy się we wrzawie afery Vatileaks i z tego powodu, papież jeszcze nie zdymisjonował. I w rzeczy samej, 11 lutego 2013 roku, tuż po zamknięciu sprawy Vatileaks, Benedykt XVI ogłasza swoje słynne “wycofanie się” ( byliśmy wciąż w obrębie jego 85 roku życia). Jednakże jeszcze wczoraj, zgryźliwcy z “Vatican Isider” pisali: “Przez lata, w gazetach włoskich, Antonio Socci e Giuliano Ferrara mówili, z różnym uzasadnieniem, o hipotetycznej dymisji Joseph`a Ratzinger`a. W każdym razie, żaden z nich, nie potrafił przewidzieć dokładnego czasu.”

Pomijając fakt, że mój wpis był wiadomością, podczas gdy artykuł Ferrar`y, który ukazał się miesiące później, był tylko pewną refleksją kulturową,  w moim artykule, moment był bardzo dobrze określony czasowo.

POTWIERDZENIE BERTONE

Ponadto wczoraj kardynał Bertone, w wywiadzie dla “Giornale”, ujawnił: “Papież dojrzewał do decyzji przez dłuższy czas, ale wspominał o niej już w połowie 2012 roku” Następnie jednak, opóźnił z jej ogłoszeniem z powodu wszelkiego zamieszania, które miało miejsce. Decyzję podjął jednak w kwietniu 2012 roku. Dokładnie tak jak napisałem.

W tym momencie zacząłem sobie zadawać pytanie, skąd owe moje źródła, mogły wiedzieć to wszystko z całą pewnością, już latem 2011, dwa lata wcześniej? Kto i dlaczego był w stanie poznać taką rzecz? Albo jakaś osoba bardzo bliska papieżowi, albo jakaś grupa osób,  która z nim ową dymisję ustaliła i otrzymała (wymusiła). Wtedy jednak, latem 2011 roku, osoby bliskie papieżowi, nie wiedziały tego. A zatem zaistniały siły, które chciały i dążyły do tej decyzji, aż do “wyciśnięcia” (wymuszenia) daty!?

COMPLOTTO?

Nie myślę, że to jakaś spiskowa przesada, ponieważ oprócz bardzo silnych ataków z zewnątrz, które łączą się z jego pontyfikatem, Benedyktowi XVI od początku, sprzeciwiano się i utrudniano w ostry sposób w całym świecie kościelnym: wynika to z dokumentu, w którym pewna grupa anonimowych

kardynałów, zaraz po Conclave 2005, łamiąc przysięgę na Biblię, rozgłaszała o domniemanym dzienniku głosowań, który delegalizował Ratzingera, i dawała mu znać aby zaniechał. Zapowiedzieli podstępnie fakty, do których następnie doszło. Ta publiczna delegalizacja dopiero co wybranego papieża, ze strony krzywoprzysięgłych kardynałów, nie ma sobie podobnych w bliższej historii Kościoła. Jest do pomyślenia, że od tego momentu, rozwinęła się wroga strategia, która najwyraźniej miała dokładnie na celu dymisję papieża. W książce “Atak na Ratzinger`a” z 2010 roku, Andrea Tornielli e Paolo Rodari, przywołują deklarację jednego ważnego kardynała, który po Conlcave 2005, powiedział o papieżu Benedykcie: “dwa, trzy lata, nie przetrwa dłużej niż dwa, trzy lata.” ( i robił to podkreślając słowa gestami, minimalizując)

NIEPOKOJĄCA NOTATKA

Należy przypomnieć również “niepokojącą notatkę” przekazaną Benedyktowi XVI, 30 grudnia 2011 przez kardynała  Dario Castrillòn  Hoyos,  dotyczącą rzeczy, które inny kardynał, Paolo Romeo, arcybiskup Palermo, rzekomo powiedział na spotkaniach, jakie odbył w listopadzie 2011 w Pekinie. Kardynał Romeo, według twórcy raportu, miałby “uszczypliwie krytykować papieża Benedykta XVI”. W końcu “pewny siebie, tak jakby to wiedział z dokładnością, kardynał Romeo ogłosił, że Ojciec Święty ma jeszcze 12 miesięcy życia. Podczas swojego pobytu w Chinach, przepowiedział śmierć papieża Benedykta XVI w czasie nadchodzących 12 miesięcy. Następnie w lutym 2012, dokument ten ukazał się w prasie, wywołał sensację i został zaraz zapomniany, nawet przez media (zawsze powierzchowne). Zdeklasowany jako plotka jakiegoś roztargnieńca, który źle coś zrozumiał, wyobrażając sobie zamachy itp. Z pewnością raport ten wydawał się dziwny, ma w świetle tego co faktycznie się wydarzyło przez następne 12 miesięcy, można powiedzieć, że doprawdy przypadkowo zostało przewidziane z dokładnością zejście ze sceny Ratzingera? Z pewnością, z całym tym mrocznym (niejasnym) zamieszaniem w Curii, pojawiają się, mało dzisiaj wiarygodne deklaracje, jak ta spreparowana na gorąco, w momencie dymisji papieża, przez kardynała Sodano: “piorun na pogodnym niebie” Sodano-który był sekretarzem stanu w 2005 roku, i został zastąpiony przez Benedykta w 2006, ten który jako dziekan Świętego Collegium, dowodził Conclave w 2013 roku. Pozostaje mocnym członkiem Curii.

KRYMINAŁ

Sprawa dymisji papieża Benedykta staje się coraz bardziej tajemnicza. A także kłopotliwa. Nie przez przypadek, w rocznicę odejścia, czytało się rzeczy surrealne, tak jak deklaracja kardynała Cottier, który do “Avvenire” powiedział : “Z wielką świadomością ocenił on własne siły i pracę do wykonania.  I zdecydował, że nie można wymuszać na Opatrzności” Pozostanie na jego miejscu, byłoby “wymuszaniem na Opatrzności”? I w którym zapisie teologicznym, zapisana by była taka głupota, obraźliwa dla papieża Benedykta, a także dla Opatrzności, która nie byłaby w stanie kierować ludzkim życiem? A może i Conclave 2005 poszło wbrew Opatrzności? I oto znaleźliśmy się przy zasadniczym pytaniu: tym o rezygnację papieża Benedykta XVI. 11 lutego 2013 ogłosił on uroczyście: “świadomy ważności tego aktu i w pełni dobrowolnie” Niedopuszczalnym jest wątpić w jego słowa, a zatem jego gest był wolnym. Jednak aby doprowadzić do decyzji o takim sensie, można naciskać na wiele sposobów. Niekoniecznie przez bezpośredni nakaz. Jest, kto wysunął hipotezę, że papież wyczuł wydarzenia katastroficzne dla Kościoła, i w swoim sercu wierzył, że poprzez swoje wycofanie się, można by ich uniknąć. Przy takim założeniu, podjął swoją decyzję, ale jaką wartość ma jego odejście? Problem ważności kanonicznej jego dymisji jest ogromny. Nieważność, faktycznie – według niektórych kanonistów – nie dotyczy tylko przypadków wymuszenia, ale jest do przedyskutowania także w innych przypadkach.

ZNACZĄCE PRZESŁANKI

Można np. zapytać, czy papież w swoim sercu, dopuścił do czynu z woli, tzn, czy zrezygnował tak zewnętrznie jak i wewnętrznie. Wydaje się być kwestią mało pewną, ale w Bożych sprawach, serce, które widzi tylko On, jest wyznacznikiem. Zaiste nawet przy sakramentach, potrzebny jest ten “rekwizyt:”(serce) W konsekracji eucharystycznej, potrzebne są: materia, forma i intencja, jeśli brakuje jednego z elementów ,,konsekracja nie jest ważna.

Czy Benedykt XVI  zrezygnował również wewnętrznie?

Oprócz słów, pozostaje też mowa gestów. To co widzimy i to co postanowił kontynuować: pozostać “na terenie Piotrowym”, nosić białą sutannę, określać się jako” emerytowany papież”, nazywać się Benedykt XVI ( tak się podpisuje). Ponadto odmówił zmiany swojego herbu, zatrzymując wciąż ten z kluczami Piotra, Vatykan doniósł, że Benedykt woli nie przybierać emblematu , który wyrażałby nową sytuację, która zaistniała po jego ustąpieniu z Urzędu Piotrowego. Wiemy, że w Kościele jest także “milczące nauczanie”. Może to jest ten przypadek. I z pewnością Benedykt jest w porozumieniu z Franciszkiem. Niezła tajemnica.

Ps. Chcę podkreślić, cytując, piękny i znaczący twwet papieża Franciszka:

“Dzisiaj zapraszam was do modlitwy za JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚĆ BENEDYKTA XVI człowieka o wielkiej odwadze i pokorze.

Antonio Socci

Z “Libero” 12 luty 2014

Tłumaczyła Justyna

 

 

lo Straniero – Il blog di Antonio Socci

FORSE NON E’ CANONICAMENTE VALIDA LA “RINUNCIA” DI PAPA BENEDETTO

12 FEBBRAIO 2014 / IN NEWS

Il “ritiro” di Benedetto XVI – un anno dopo – si tinge di giallo. Perché emergono “dettagli” che impongono di interrogarsi seriamente sulla sua effettiva validità canonica.

Parto da ciò di cui io stesso sono stato testimone personale. Nell’estate del 2011 ricevo da fonte certa la notizia: Benedetto XVI ha deciso di dimettersi e lo farà dopo aver compiuto gli 85 anni, cioè dall’aprile 2012.

Scrissi tutto su queste colonne il 25 settembre 2011. Fui seppellito da una valanga di risposte sprezzanti sia dall’entourage vaticano che dai vaticanisti. Arrivati alla primavera 2012 qualcuno dei vaticanisti fece ripetutamente notare che la mia previsione non si era realizzata.

Io risposi che si era in pieno nella tempesta di Vatileaks e per quella ragione il Papa non si era ancora dimesso. Infatti l’11 febbraio 2013, appena chiuso il caso Valileaks, Benedetto XVI comunica il suo clamoroso ritiro (si era sempre nel suo 85° anno).

Tuttavia ancora ieri i rosiconi di “Vatican Insider” scrivevano:  “Nel corso degli anni, sui giornali italiani, Antonio Socci e Giuliano Ferrara parlarono, con motivazioni diverse, dell’ipotesi che Joseph Ratzinger si dimettesse. Nessuno, a ogni modo, seppe prevedere la tempistica”.

A parte il fatto che la mia era una notizia, mentre l’articolo di Ferrara, uscito mesi dopo, era una sua riflessione culturale, nel mio articolo la tempistica era molto ben definita.

 

LA CONFERMA DI BERTONE

 

Inoltre ieri il cardinale Bertone, con una intervista al “Giornale”, ha rivelato: “Il Papa aveva maturato la decisione da tempo, me ne parlò già a metà del 2012”.

Poi decise di ritardare un po’ la comunicazione per le tante tempeste che erano in corso. Ma la decisione era stata presa per l’aprile 2012. Proprio come avevo scritto.

A questo punto mi sono chiesto come facevano quelle mie fonti a sapere con certezza tutto questo già nell’estate del 2011, due anni prima? Chi e perché era in grado di conoscere una cosa simile?

O qualche persona molto vicina al Papa, oppure qualche gruppo di persone che l’aveva con lui “patteggiata” e ottenuta. Ebbene, nell’estate 2011 le persone vicine al Papa non lo sapevano. Dunque ci sono state forze che hanno voluto e premuto per quella decisione fino a “strappargli” una data?

 

COMPLOTTO ?

 

Non credo che sia un’esagerazione complottista perché, oltre ai fortissimi attacchi esterni, che hanno connotato il suo pontificato, Benedetto XVI è stato avversato in modo durissimo fin dall’inizio all’interno del mondo ecclesiastico: è evidente dal documento con cui un gruppo di cardinali anonimi, subito dopo il Conclave del 2005, ha infranto il giuramento sul Vangelo diffondendo un presunto Diario delle votazioni che delegittimava Ratzinger e in pratica gli lanciava il segnale di mollare. Prefigurando subdolamente dei fatti che poi si sono davvero realizzati.

Quella delegittimazione pubblica di un papa appena eletto, da parte di cardinali spergiuri, nascosti dietro l’anonimato, non ha eguali nella storia moderna della Chiesa.

E’ possibile pensare che da lì si sia dipanata tutta una strategia ostile che evidentemente puntava proprio alle dimissioni del Papa. Nel libro “Attacco a Ratzinger”, del 2010, Andrea Tornielli e Paolo Rodari, riportano la dichiarazione di un importante cardinale che, dopo il Conclave del 2005, disse di papa Benedetto: “due o tre anni, non durerà più di due o tre anni” (e “lo faceva accompagnando le parole con un gesto delle mani, come per minimizzare”).

 

INQUIETANTE APPUNTO

 

Va ricordato anche l’inquietante “appunto” consegnato a Benedetto XVI il 30 dicembre 2011 dal cardinale Dario Castrillòn  Hoyos, nel quale si riferivano le cose che un altro cardinale, Paolo Romeo, arcivescovo di Palermo, nel novembre 2011, avrebbe detto ad alcune persone in colloqui avuti a Pechino.

Il Cardinale Romeo, secondo l’estensore del rapporto, avrebbe “aspramente criticato papa Benedetto XVI”. Infine “sicuro di sé, come se lo sapesse con precisione il Cardinale Romeo ha annunciato che il Santo Padre avrebbe solo altri dodici mesi da vivere. Durante i suoi colloqui in Cina ha profetizzato la morte di Papa Benedetto XVI entro i prossimi 12 mesi”.

Tale documento uscì poi sulla stampa nel febbraio 2012  e fece scalpore, ma fu subito dimenticato, anche dai media (sempre superficiali). Declassato a chiacchiera di qualche svagato che aveva frainteso tutto, immaginando attentati e cose simili.

Di certo quel rapporto aveva aspetti strani, ma alla luce di ciò che è davvero accaduto nei dodici mesi successivi, si può dire che era proprio casuale che fosse prevista con certezza l’uscita di scena di Ratzinger?

Di sicuro, con tutto questo oscuro subbuglio di Curia, appaiono poco credibili oggi dichiarazioni come quella fatta a caldo, al momento delle dimissioni del papa, dal cardinale Sodano: “Un fulmine a ciel sereno”.

Sodano – che era Segretario di Stato nel 2005 e fu sostituito da Benedetto XVI nel 2006 – è poi colui che, come decano del Sacro Collegio, ha gestito il nuovo Conclave del 2013. E resta l’uomo forte della Curia.

 

IL GIALLO

 

La vicenda delle dimissioni di papa Benedetto è sempre più misteriosa. E pure imbarazzante. Non a caso, per l’anniversario del ritiro, si sono lette cose surreali, come la dichiarazione del cardinale Cottier che ad “Avvenire” ha detto: “Con molta lucidità egli ha misurato le proprie forze e il lavoro da fare. E ha deciso che non si può forzare la Provvidenza”.

Restare al suo posto sarebbe stato “forzare la Provvidenza”? E in quale bignami della teologia sarebbe scritta una simile castroneria, offensiva per papa Benedetto e pure per la Provvidenza, che non è ritenuta in grado di guidare le vite umane? Forse che il Conclave del 2005 andò contro la Provvidenza?

Eccoci dunque davanti alla domanda cruciale: quella sulla “rinuncia” di Benedetto XVI. L’11 febbraio 2013 egli l’annunciò solennemente “ben consapevole della gravità di questo atto, con piena libertà”.

Non è ammissibile dubitare delle sue parole, quindi il suo fu un gesto libero. Tuttavia per ottenere una decisione in tal senso si può premere in molti modi. Non necessariamente con un’imposizione diretta.

C’è chi ha avanzato l’ipotesi che il Papa abbia sentito ventilare eventi catastrofici per la Chiesa che, in cuor suo, riteneva di poter scongiurare facendosi da parte. In questo caso avrebbe preso liberamente la sua decisione, ma quanto sarebbe valido il suo ritiro?

Il problema della validità canonica delle sue dimissioni è enorme. L’invalidità infatti – secondo alcuni canonisti – non riguarda solo il caso di costrizione, ma è da discutere anche in altri casi.

 

SEGNALI SIGNIFICATIVI

 

Per esempio ci si può domandare se il Pontefice in cuor suo ha messo nella decisione il concorso della volontà, cioè se si è ritirato – oltreché esteriormente – anche interiormente.

Sembra una questione aleatoria, ma nelle cose di Dio il cuore, che Lui solo vede, è determinante.

Infatti perfino per i sacramenti è necessario questo requisito. Nella consacrazione dell’eucaristia ci vuole materia, forma e intenzione: se manca anche solo uno di questi elementi il sacramento è invalido.

Per esempio se manca l’intenzione interiore del sacerdote di consacrare, se egli formula le parole, ma non ha l’intenzione di consacrare, la consacrazione non è valida.

Benedetto XVI si è ritirato anche interiormente?

Oltre al linguaggio delle parole c’è quello dei gesti. Quello che vediamo è che ha scelto di continuare a stare “nel recinto di Pietro”, di vestire in abito bianco, di definirsi “papa emerito” e di continuare a chiamarsi Benedetto XVI (si firma così).

Inoltre ha rifiutato il cambiamento del suo stemma che lo riportava a cardinale, tenendo ancora quello con le chiavi di Pietro.  Il Vaticano ha fatto sapere che Benedetto “preferisce non adottare un emblema araldico espressivo della nuova situazione creatasi con la sua rinuncia al Ministero Petrino”.

Sappiamo che nella Chiesa c’è anche il “magistero tacito” . Forse questo è il caso. E di certo Benedetto è in accordo con Francesco. Un bel mistero.

P.S. Voglio sottolineare, riportandolo, il bellissimo e significativo tweet di ieri di papa Francesco: “Oggi vi invito a pregare per SUA SANTITA’ BENEDETTO XVI, un uomo di grande coraggio e umiltà”.

 

Antonio Socci

 

Da “Libero”, 12 febbraio 2014

 

http://gazetawarszawska.eu/2014/02/13/czy-rezygnacja-benedykta-jest-kanonicznie-wazna/