Alan Sabrosky. Decyzja w listopadzie 2024 r. Iluzja wyboru, urojenie triumfu

Dawniej liberalny żydowski karykaturzysta o nazwisku Herbert Block (pseudonim „Herblock”) dawał każdemu nowemu prezydentowi darmowe golenie. W przypadku Richarda Nixona, którego zazwyczaj przedstawiał z bardzo gęstą, późną brodą, nawet o świcie, uznano to wówczas za danie mu – redakcyjnie rzecz ujmując – nowego początku. Obecnie spodziewam się, że Herblock przynajmniej dałby Donaldowi Trumpowi darmowego fryzjera, bez względu na to, jak bardzo nie lubił swojej polityki. Ja uważam, że wybory prezydenckie są organizowane i uważam, że głosowanie ma niewielkie znaczenie w wielkim schemacie rzeczy. Niemniej jednak Trump zasługuje na odrobinę szacunku za to, że przekroczył to, co on, jego rodzina i przyjaciele musieli znosić w ostatnich latach. Byłbym skłonny wyczyścić maszynkę Herblocka i posprzątać po nim. Nie zapomnę też szybko uśmiechu Melanii Trump – obstawiam, że ma listę lub trzy.

   

Dawniej liberalny żydowski karykaturzysta o nazwisku Herbert Block (pseudonim „Herblock”) dawał każdemu nowemu prezydentowi darmowe golenie. W przypadku Richarda Nixona, którego zazwyczaj przedstawiał z bardzo gęstą, późną brodą, nawet o świcie, uznano to wówczas za danie mu – redakcyjnie rzecz ujmując – nowego początku.

Obecnie spodziewam się, że Herblock przynajmniej dałby Donaldowi Trumpowi darmowego fryzjera, bez względu na to, jak bardzo nie lubił swojej polityki. Ja uważam, że wybory prezydenckie są organizowane i uważam, że głosowanie ma niewielkie znaczenie w wielkim schemacie rzeczy. Niemniej jednak Trump zasługuje na odrobinę szacunku za to, że przekroczył to, co on, jego rodzina i przyjaciele musieli znosić w ostatnich latach. Byłbym skłonny wyczyścić maszynkę Herblocka i posprzątać po nim. Nie zapomnę też szybko uśmiechu Melanii Trump – obstawiam, że ma listę lub trzy.

Co się więc stało?

Wiele osób używa określeń takich jak „landside”, „steamroller” i „decisive win”, aby opisać sukces Trumpa i GOP w wyborach listopadowych. Nie było to nic z tych rzeczy. Gdy Arizona nie ogłosiła jeszcze zwycięstwa (!), Trump pokonał Harris o około 3% głosów powszechnych i około 80–90 głosów elektorskich.

Teraz, każde zwycięstwo pokonuje porażkę, bez dwóch zdań. Ale to nie jest decydujące zwycięstwo, a tym bardziej miażdżące zwycięstwo, a niewielkie przewagi w Izbie Reprezentantów i Senacie – pomimo że Republikanie mają pierwsze i kontrolują drugie – wskazują, jak blisko było.

Każdy, kto chce wiedzieć, jak wygląda miażdżące zwycięstwo, musi tylko spojrzeć wstecz na lata 1964 i 1984 (nie, NIE książka Orwella!). W 1964 roku Lyndon Johnson [D] pokonał Barry'ego Goldwatera [R] o 24 punkty procentowe w głosowaniu powszechnym i 486 głosami elektorskimi do 52. W 1984 roku Ronald Reagan [R] pokonał Waltera Mondale'a [D], zdobywając prawie 60% głosów powszechnych i rekordowe 525 głosami elektorskimi do 13 głosów Mondale'a. TO są zdecydowane zwycięstwa.

Ale nie chodzi tylko o liczby. Sześćdziesiąt kilka lat temu, a nawet później, prawybory nie wybierały kandydatów partii przed konwencją, a lobby – choć ważne – miały bardzo niskie pułapy darowizn i innych wydatków. Dało im to odpowiednio mniejszy wpływ niż dzisiaj, chociaż tylko nowicjusz całkowicie by je zignorował.

Obecnie nie ma żadnych realnych ograniczeń wydatków, a konwencje nie robią nic więcej poza zapewnieniem wstępnie wybranym kandydatom okazji do zjednoczenia swoich zwolenników. Ponadto oba procesy są w dużej mierze kontrolowane przez żydowskie pieniądze i zdominowane przez Żydów PAC-i. Oczywiście są i inni, ale dla wszystkich praktycznych celów wyborcy otrzymują iluzoryczny „wybór” między dwoma namaszczonymi syjonistycznymi kandydatami i kilkoma trzeciorzędnymi pochlebcami.

Dwa nurty „syjonizmu” są różne, jak wskazałem wcześniej . Oba są oddane przede wszystkim dobru Izraela i jego interesom.

Natomiast wariant „niebieski” (demokratyczny) to marksiści kulturowi, którzy podobnie jak chińska „Czerwona Gwardia” w czasie rewolucji kulturalnej dążą do przekształcenia amerykańskiego społeczeństwa zgodnie ze swoimi „przebudzonymi” zasadami .

„Czerwony” wariant temu się sprzeciwia, woląc widzieć stabilne USA prowadzące politykę interwencji na świecie, niszczące wrogów Izraela (jest ich wielu. I słusznie) przy niewielkich lub żadnych kosztach dla samego Izraela. O to właśnie chodziło w wojnach o „zmianę reżimu” z ostatnich dekad .

To właśnie neokonserwatyści dominujący w Partii Republikańskiej chcą, aby Trump kontynuował. Jego uznanie suwerenności Izraela nad Wzgórzami Golan i przeniesienie ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy w jego pierwszej kadencji było tego częścią.

Jego obietnica złożona głównemu darczyńcy, że uzna suwerenność Izraela nad Est Jerusalem i Zachodnim Brzegiem, jeśli zostanie ponownie wybrany, będzie kontynuować ten proces. To jeszcze bardziej rozpali Bliski Wschód, który już tli się konfliktami w Gazie, Libanie, Syrii i gdzie indziej. Podniósłbym również stawkę z Iranem, który Izrael bardzo by chciał, abyśmy zniszczyli dla niego.

Izrael byłby zadowolony z Harris jako prezydentem, bez względu na to, jak słaba i nieskuteczna by nie była. Żaden wybrany prezydent USA nie ośmieliłby się jej przekroczyć, nawet jeśli pamięta lub przypominałaby sobie Kennedy'ego w Dallas.

Ale premier Izraela Netanjahu z pewnością wierzy, że ma swojego człowieka w Białym Domu, a elektorat Trumpa uważa go za swojego bohatera, więc co mogłoby pójść nie tak?

Patrząc głębiej

Istnieją pewne interesujące cechy demograficzne dotyczące wyborów, które zasługują na uwagę w przyszłości. Od lat czułem, że Demokraci mogliby manipulować systemami głosowania w dużych obszarach miejskich, które kontrolowali, aby wygenerować dowolną liczbę głosów, których potrzebowali, aby wygrać w tych stanach. To właśnie zrobili w 2020 r., a w mniejszym stopniu w wyborach uzupełniających w 2018 r. i 2022 r. Nie powtórzyłoby się zaskakujące zaskoczenie z 2016 r.

Jednak tym razem tego nie zrobili. W 2024 roku oddano około 10 milionów głosów mniej niż w 2020 roku, pomimo poważnych wysiłków na rzecz mobilizacji wyborców w obu partiach oraz dodatkowych legalnych imigrantów, jak również nielegalnych imigrantów przygotowywanych przez Demokratów. Ale kilka „niebieskich” stanów z dużymi „niebieskimi” obszarami miejskimi przeszło na stronę Trumpa: Wisconsin, M Michigan i Pensylwania, wśród nich – a także Georgia, Nevada i (jeśli rządzący nią Demokraci w końcu rzucą ręcznik) Arizona.

Przełomy w sondażach exit poll są również sugestywne i nie wróżą dobrze Republikanom w przyszłości. Zrobili znaczące postępy wśród czarnoskórych mężczyzn i wypadli znacznie lepiej niż oczekiwano wśród Latynosów.

Inne sondaże exit poll potwierdzają ustalenia sondaży exit poll z 2022 r., które wskazały, że niezamężne młode kobiety – zwłaszcza białe kobiety – znacznie bardziej popierały Demokratów niż starsze mężatki. Ugruntowani Latynosi również bardziej popierali Republikanów niż nowi latynoscy imigranci. W miarę jak do kraju przybywa coraz więcej migrantów i coraz więcej głosuje pod jednym lub drugim pretekstem, przewaga Demokratów może tylko wzrosnąć.

Dlaczego więc „twórcy deszczu” nadzorujący te (s)elekcje pozwolili na to? Gdzie były inne głosy? Dlaczego Demokraci ich nie wywiesili? Media ukryłyby to, tak jak zrobiły to w 2018, 2020 i 2022 roku, a nieudany Departament „Sprawiedliwości” nigdy by na to nie rzucił okiem.

Istnieje kilka możliwych rozważań i podejrzewam, że wszystkie mogły zostać uwzględnione w kalkulacjach tych, którzy podjęli decyzję. Po pierwsze, Demokraci mieli bardzo słabą rękę z Harris i Walzem i przyszli do stołu bardzo późno: ani dobrzy stratedzy, ani dobrzy hazardziści nie lubią grać słabymi rękami.

Przypuszczam, że więcej niż jedna osoba chciałaby, żeby od razu po wyborach parlamentarnych w 2022 r. odsunęli Bidena i zatrudnili kogoś takiego jak Gavin Newsom na stanowisko wiceprezydenta, a jeśli Harris nie spisała się dobrze, to ją odsunęli, Newsom wskoczył na górę i zatrudnili gubernatora takiego jak Gretchen Whitmer (MI) lub Kathy Hochul (NY) na stanowisko wiceprezydenta. TĄ drużyną mogliby poprowadzić i zrobić to, co było konieczne, aby wygrać, mając cały rok lub więcej, aby wykonać zadanie w sposób przekonujący.

Po drugie, ci ludzie wolą długoterminową perspektywę od retrospekcji i robiąc to, posunęli naprzód swoją sprawę. Żydowscy miliarderzy kontrolujący obie partie najwyraźniej doszli do konsensusu, że lepiej jest teraz udobruchać bazę Trumpa, zwłaszcza że nominowani Demokraci byli tak słabi.

Demokraci mogą i będą kontynuować walkę na ulicach, tak jak to robili podczas pierwszej kadencji Trumpa. Mogą i będą rzucać piasek w koła rządu, składać pozwy w przyjaznych sądach federalnych, aby wstrzymać lub opóźnić wszelkie inicjatywy Trumpa i nękać urzędników administracji.

Po trzecie, cokolwiek wydarzy się w Waszyngtonie po inauguracji Trumpa w styczniu, DEI będzie nadal krążyć w wielu stanach, miastach i instytucjach przyjaznych Demokratom: (1) środowisko akademickie jest przebudzone; i aktywiści (2) związki zawodowe nauczycieli są przebudzone i aktywiści; i (3) MSM, konglomeraty mediów rozrywkowych i reklamowych są przebudzone i aktywiści. Wszyscy byli zadowoleni i pewni dalszego sukcesu. Teraz dostali sygnał ostrzegawczy i nie zapomną go.

Na koniec, i prawdopodobnie najważniejsze, pozwolenie Trumpowi na wygraną zmniejszy ich straty publiczne teraz, wprowadzi niezawodnego goja na stanowisko, aby kontynuować ich międzynarodową agendę, zapewni niezawodne przywództwo GOP w Kongresie (McConnell, Johnson) i w większości posłusznych członków GOP w obu Izbach. To przygotowuje grunt pod rok 2028, kiedy będą mogli odzyskać formalną władzę i skonsolidować rządy jednej partii.

Co nas czeka?

Byłoby niesprawiedliwe i nierozsądne całkowicie odrzucić wyborcze zwycięstwo Trumpa. Oligarchowie, którzy faktycznie rządzą tym krajem, wiedzą, że musi dać trochę czerwonego mięsa swojej bazie, która jest nadal liczna, dobrze uzbrojona i obejmuje większość z ponad 18 milionów weteranów wojskowych. Trump może być pacyfikiem naczelnym tylko wtedy, gdy ta baza dostrzeże coś wartościowego z jego prezydentury.

Z nadchodzącej kadencji Trumpa wynikną pewne dobre rzeczy i powinniśmy to docenić. Spodziewałbym się, że ludzie tacy jak prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James, prokurator okręgowy Nowego Jorku Alvin Bragg i ich odpowiednicy gdzie indziej zostaną szybko skazani na więzienie, podobnie jak kongresmani tacy jak Nancy Pelosi i Liz Cheney – choć najpierw mogą zostać poddani impeachmentowi i skazani (nie Cheney po pierwszym dniu roku). A jest ich więcej niż kilku.

I możemy zajrzeć do listy klientów Epsteina. Nic nie jest pewne, ale opiekunowie Trumpa wystawili go na próbę po 2021 r., podobnie jak jego przyjaciół. Demokraci uczynili życie wielu osób nieszczęśliwymi, a zemsta to danie, które dobrze smakuje na ciepło lub na zimno. To może trochę zdenerwować niektórych opiekunów.

Inne rzeczy są ważniejsze dla większości jego bazy i byłbym bardzo zaskoczony, gdyby nie poświęcił potrzebnych zasobów, aby zrealizować niektóre z nich. Uwolnienie więźniów J6 wszelkimi niezbędnymi środkami znalazłoby się na szczycie listy. Podobnie jak próba zamknięcia południowej granicy, chociaż gubernatorzy trzech stanów (CA, AZ i NM) nie udzielą mu żadnej pomocy – a Teksas może stać się niebieski w kolejnych wyborach gubernatorskich. I jest tak wiele innych rzeczy, które zrobiła administracja Bidena, które należy cofnąć – nawet gdyby ręce Trumpa były całkowicie wolne, byłoby to gigantyczne zadanie.

Czy spróbuje? Przewidywanie jest w najlepszym razie niedoskonałe. Wiem, że wybory w 2024 r. po prostu przeniosły główny punkt dezorganizacji z USA na zewnątrz. Ponadto nie ma zbyt wielu szans na zatrzymanie FEI lub usunięcie 2-30 milionów nielegalnych imigrantów bez walki, na którą Trump ewidentnie nie ma odwagi. Dlatego podaje cele, ale nie podaje szczegółów, ponieważ diabeł jest w nich osadzony krwawymi pazurami.

Na dłuższą metę Ameryka poradziłaby sobie lepiej, gdyby Harris „wygrał” – narastające szaleństwo mogłoby wywołać pewien opór, jakkolwiek trudne by to było.

Tak jak jest, podczas gdy obecność Trumpa w Białym Domu może przynieść pewne krótkoterminowe korzyści, do 2029 r. może być już za późno, aby cokolwiek uratować. Czasami nawet wybór mniejszego zła maskuje rzeczywistość, że opowiedzenie się po stronie zła jest krokiem na drodze do piekła Dantego.

Alan Ned Sabrosky (doktor, University of Michigan) jest dziesięcioletnim weteranem US Marine Corps. Służył w Wietnamie w 1. Dywizji Piechoty Morskiej i jest absolwentem US Army War College. Z dr. Sabroskym można się skontaktować pod adresem This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

 

https://www.unz.com/article/decision-in-november-2024/