Ojciec chrzestny Wielkiej Wymiany Audiencja u Renaud Camus • Czy jesteś rasistą? • „Tak” The Godfather of the Great Replacement

Camus twierdzi, że widział przyszłość Zachodu. 
Ostrzega, że ​​jest to przyszłość zastępowania — powolne wymazywanie „tubylczej” populacji
Europy poprzez masową imigrację. Rezultatem jest nic innego jak „ludobójstwo przez substytucję”.  

Ojciec chrzestny Wielkiej Wymiany

Audiencja u Renauda Camusa • Czy jesteś rasistą? • „Tak”

„Protestuję!”

Renaud Camus jest portretem teatralnego oburzenia. Jego oczy się rozszerzają; krzywy uśmiech szarpie jego usta. „Nie ma czegoś takiego jak Teoria Wielkiej Wymiany . To w ogóle nie jest teoria!” Dla niego Wielka Wymiany jest faktem — a sama sugestia, że ​​jest inaczej, jest prowokacją. 

Z wieży swojego zamku z XIV wieku, położonego wysoko na jednym z pagórków Gaskonii, Camus twierdzi, że widział przyszłość Zachodu. Ostrzega, że ​​jest to przyszłość zastępowania — powolne wymazywanie „tubylczej” populacji Europy poprzez masową imigrację. Rezultatem jest nic innego jak „ludobójstwo przez substytucję”.  

Za swoje kłopoty Camus żyje teraz na swoistym wygnaniu. Kiedyś eseista o niewielkiej renomie, teraz jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych intelektualistów w Europie — do tego stopnia, że ​​brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych po prostu zakazało mu wjazdu do kraju. 

Dla jego krytyków Camus — niemający nic wspólnego z egzystencjalistą Albertem — jest architektem zgubnej teorii spiskowej: przekonania, że ​​liberalne rządy spiskują, aby zastąpić białą populację migrantami. Niektórzy zwolennicy twierdzą, że ma to na celu zapewnienie stałych lewicowych większości; inni, tacy jak prawicowy prowokator Tommy Robinson , sugerują, że celem jest demontaż państw narodowych i stworzenie jednego rządu światowego. 

Krytycy Camusa wskazują na gwałtowne konsekwencje tych teorii. W Nowej Zelandii w 2019 r. i w USA w 2022 r. masowi strzelcy cytowali dzieło Camusa w swoich manifestach.Zamordowano 51 muzułmanóww pierwszym przypadku dziesięciu Afroamerykanów w drugim. Dla wielu jest to dowód, że Camus nie jest po prostu myślicielem reakcyjnym, ale „ niebezpiecznym ”. 

Jednak wśród niektórych konserwatystów takie etykiety są mało hojne. Twierdzą, że Camus jest ekscentryczny — ale często źle rozumiany. „Podczas gdy Camus potrafi być bezpośredni”, pisze Douglas Murray , „jego myślenie może być również subtelne”. Jest on lekturą obowiązkową dla „każdego, kto poważnie myśli o długoterminowej zrównoważoności człowieka”, mówi Mary Harrington . Dla Roda Drehera Camus jest „uczciwym człowiekiem, który odmawia milczenia w obliczu samobójstwa cywilizacyjnego”. 

Teraz ten pogląd jest ponownie testowany. W tę sobotę Camus miał przemawiać na nacjonalistycznej konferencji w Wielkiej Brytanii, zorganizowanej przez skrajnie prawicową Homeland Party. Ale w zeszłym tygodniu Home Office zakazało mu wjazdu do kraju. Jego obecność, jak stwierdzono, „nie była uważana za sprzyjającą dobru publicznemu”. 

Decyzja ta wywołała nową debatę i przyciągnęła nową uwagę do idei Camusa. Jak niebezpieczny jest on? W zeszłym miesiącu pojechałem do Francji, aby się o tym przekonać.

***

Jeśli, jak uważa Renaud Camus, Wielka Wymiana jest najpilniejszą kwestią naszych czasów, to jeszcze nie zaprząta ona Plieux. Godzinę na północny zachód od Tuluzy wioska leży w stanie sielskiego snu. Jasnoniebieskie okiennice osłaniają niemal każde okno. Pomimo malowniczego kościoła i rozsianych maleńkich butików, Tripadvisor wymienia tylko jedną atrakcję: Château de Plieux. 

Camus, mający wówczas 78 lat, kupił ufortyfikowany zamek z dziesięciopiętrową wieżą w 1992 roku. Przez większość dorosłego życia był uosobieniem lewicowego liberała. Wydziedziczony przez rodziców po tym, jak ujawnił swoją orientację homoseksualną, przeprowadził się do Paryża i w 1968 roku maszerował, by poprzeć postępowe wartości. Wstąpił do Partii Socjalistycznej, obracał się w elitarnych kręgach literackich i pielęgnował przyjaźnie z Rolandem Barthesem, Andym Warholem i wieloma innymi. Barthes napisał nawet przedmowę do Tricks , półautobiograficznej powieści Camusa — szczerego katalogu jego seksualnych spotkań we Francji i USA, gdzie w latach 60. uczył literatury. („Przyszedł w chwili, gdy jeden z moich palców został wciśnięty w szparę jego tyłka”, głosi jeden z typowych fragmentów ). Nie mniej niż Allen Ginsberg opisał świat Camusa jako świat „nowego miejskiego homoseksualisty, który czuje się swobodnie w pół tuzina krajów”. 

Ale to był inny Camus. W wieku około czterdziestu lat zostawił miasto za sobą. „Mam klaustrofobię i potrzebowałem miejsca na książki” – mówi mi. Za pieniądze ze sprzedaży swojego paryskiego apartamentu kupił Château de Plieux i odrestaurował go, częściowo za pieniądze rządowe. W zamian za to musiał udostępnić zamek zwiedzającym przez część roku, choć przestał to robić podczas pandemii Covid — i nigdy tego nie wznowił. 

Zamek Plieux

Uwolniony od oczekiwań paryskiego życia, Camus stawał się coraz bardziej reakcyjny. W 2001 roku został oskarżony o antysemityzm po tym, jak skomentował liczbę żydowskich krytyków w regularnym panelu w publicznym radiu. W 2010 roku wygłosił przemówienie, w którym nazwał muzułmanów „uzbrojonym skrzydłem grupy zamierzającej podbić terytorium Francji”, a później został skazany za podżeganie do nienawiści. 

W innym przemówieniu w tym samym roku — opublikowanym później jako Le Grand Remplacement w 2011 r. — Camus zapoznał Francję ze swoją koncepcją „replacyzmu”, procesu, który usypia czujność rdzennych mieszkańców, gdy są oni cicho wysiedlani. Rezultatem, jak napisał , jest to, że „widzi się jeden lud, drzemie, a jest inny lub kilka innych ludów”. W 2020 r. został skazany na dwa miesiące więzienia w zawieszeniu za opisanie masowej imigracji jako „inwazji”. 

Gdy jego uwaga przesunęła się z lewicy literackiej na prawicę tożsamościową,Camus został wyrzucony ze społeczeństwa intelektualnego. Kilka niepewnych prób założenia własnej partii politycznej nie przyniosło rezultatu. Po powrocie do Plieux podniósł most zwodzony. 

Do dziś dnia pozycje obronne zamku są niemal niemożliwe do złamania. Kiedy przybywam, muszę okrążyć obwód — bez dzwonka, bez domofonu — aż natknę się na ciężkie drzwi z tyłu. Kilka minut po zapukaniu skrzypią, otwierają się. Przede mną stoi mężczyzna w ciemnym garniturze i okularach. To Pierre, partner Camusa od 25 lat. Prowadzi mnie wąskimi spiralnymi schodami i zostawia w sklepionym przedsionku wyłożonym starymi książkami i olejnymi portretami. 

„Sprawdzę, czy Monsieur jest gotowy na przyjęcie ciebie” – mówi Pierre i znika.

***

Monsieur wstaje, gdy wchodzę do jego gabinetu — rozległej kamiennej sali otulonej ciszą i książkami. Na jej końcu iMac dominuje nad dużym drewnianym biurkiem, jedynym śladem, że wciąż jesteśmy w XXI wieku. Camus wygląda, jakby został wyczarowany ze stron akademickiej powieści: sztruksowa marynarka, muszka, przycięta biała broda. Przez pięć minut, zanim usiądziemy, cytuje Nabokova, Racine'a i Flauberta.

Biorąc pod uwagę, że obrońcy Camusa tak często twierdzą, że jest on źle rozumiany, zacznę od poproszenia go o zdefiniowanie Teorii Wielkiej Zastępowalności.  

Po sprzeciwie wobec terminu „teoria” wyjaśnia: „Wielka Wymiana to zmiana ludzi i zmiana cywilizacji, którą ona implikuje. Masz jeden naród, który w ciągu jednego pokolenia zmienia się w kilka osób”. 

Camus śledzi swoją pierwszą „obserwację” do 1999 r., kiedy pisał przewodnik turystyczny po regionie Hérault w południowej Francji. „Byłem w tych bardzo starych wioskach i nagle widziałem tylko kobiety w welonach” – mówi. „Widziałem je na przedmieściach, ale [nie] w tych wioskach”. Camus nazywa to „straszną zbrodnią”. „Zmiana kultury to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić” – dodaje. 

Biuro Renauda Camusa

Opisuje to w eseju na temat tego, co nazywa „ Nocence” (jego termin na społeczną i moralną szkodę): „Za każdym razem, gdy tubylcowi nakazuje się opuścić wzrok i zejść z chodnika, trochę więcej niepodległości kraju i wolności jego ludu zostaje przeciągnięte przez rynsztok”. Jednak dla Camusa większą tragedią jest nasza niezdolność do dyskusji na takie tematy. W prowokacyjnym eseju zatytułowanym Druga kariera Adolfa Hitlera sugeruje, że dzieje się tak, ponieważ zachodnie demokracje pozostają sparaliżowane historycznym wstydem Holokaustu. „Hitler duch”, podsumowuje, „miał jeszcze większy wpływ niż Hitler Führer”. 

Czy taka retoryka nie umniejsza okropności działań Hitlera? „Trudno mnie oskarżyć o umniejszanie powagi zbrodni Hitlera” – odpowiada Camus. (Później w naszej rozmowie twierdzi jednak, że „milczenie” królowej Elżbiety II w sprawie Wielkiej Wymiany było „bardziej zbrodnicze niż milczenie papieża Piusa”, który odmówił potępienia nazistowskich Niemiec podczas II wojny światowej). 

„Nie twierdzę, że Wielka Wymiana jest tak samo przestępcza [jak Holocaust]” – dodaje nieprzekonująco Camus. „Ale można porównać ogrom geopolitycznych konsekwencji. Myślę, że Europejczycy są zniszczeni jako cywilizacja i kultura”. 

Dla Camusa wartość tej kultury opiera się na pewnej zasadzie: prawie do dyskryminacji. „Uwielbiam dyskryminację ” – mówi z miną sommeliera opisującego swój ulubiony rocznik. „Dyskryminacja jest jednym z fundamentów myślenia we współczesnym życiu”. 

Czy powinniśmy dyskryminować ludzi? 

„Musimy być dyskryminowani we wszystkim” – odpowiada. 

Nawet pomiędzy rasami? 

Kiwa głową.  

Czy to czyni go rasistą? 

„Tak” – mówi po chwili milczenia. 

Następnie Camus próbuje wyjaśnić. 

„Myślę, że termin 'antyrasistowski' całkowicie zmienił swoje znaczenie — a termin rasistowski powinien zmienić symetrię” — mówi. W odpowiedzi sugeruję, że chociaż znaczenie antyrasizmu mogło się zmienić, w swej istocie nadal zakłada, że ​​ludzie nie powinni być oceniani ani traktowani inaczej ze względu na swoją rasę. Camus odrzuca tę przesłankę. „Ale teraz to nie oznacza” — podkreśla. „Uważam, że to antyrasizm jest teraz ludobójczy.” 

W tym momencie ton rozmowy znów się zmienia — i staje się bardziej wrogi. Pytam, czy identyfikując się jako rasista, obawia się on zapewnienia intelektualnego schronienia tym, którzy działają zgodnie z takimi przekonaniami. W końcu odniesienia do „Wielkiej Wymiany” pojawiły się w wielu manifestach ekstremistów. Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się na przykład w Nowej Zelandii , czy nie czuje potrzeby, by mówić ostrożniej?

Camus się jeży. „Powiedziano o tym bardzo złe rzeczy”. Wskazuje, że Brenton Harrison Tarrant, strzelec z Christchurch, nie wymienił go z nazwiska w swoim manifeście — pomimo zatytułowania go The Great Replacement . „I nie tylko nie wspomniał o mnie… nie mógł mnie przeczytać”, mówi Camus. „Moja książka o Great Replacement nie istniała wówczas w języku angielskim”. (Wydanie angielskie ukazało się dopiero w zeszłym roku).  

Camus wielokrotnie potępiał masakrę, powołując się na swoją osobistą filozofię niekrzywdzenia — lub jak to nazywa po francusku „ niewinności ”. Jednak to, co wydaje się go najbardziej niepokoić, to nie samo strzelanie, ale użycie przez zabójcę zwrotu spopularyzowanego przez Camusa. „To dla mnie niezwykle niefortunne” — mówi. „Sprawiło, że straciliśmy lata na rozwoju naszych idei”. 

Camus stoi za biurkiem.

Nasza rozmowa schodzi na Wielką Brytanię, gdzie ostatnio rozgorzała debata na temat tego, czy imigrantów można kiedykolwiek uznać za prawdziwych Anglików. Pytam, co sądzi o byłym premierze Rishi Sunaku — urodzonym w Southampton, którego rodzice są Hindusami o wschodnioafrykańskim pochodzeniu — który ogłosił się Anglikiem. 

Oczywiście, że nigdy nie będzie Anglikiem”, mówi Camus bez wahania. Następnie potępia samą ideę nie-białej angielskości. „Nie uważam też, aby burmistrz Londynu [Sadiq Khan] był bardzo angielski. Jest tym, kim jest. Zachowuje się bardzo podobnie do muzułmanina z Pakistanu”. (Khan urodził się w południowym Londynie.) 

Co jest złego w tym, że premierem lub burmistrzem jest ktoś, kto urodził się gdzie indziej? 

„Posiadanie burmistrza lub premiera z ludu zastępczego ma straszne znaczenie symboliczne” — mówi Camus. „Wielka Wymiana to straszna tragedia, a każdy krok, który czyni ją bardziej oczywistą, jest katastrofą. Jaki silniejszy krok można mieć niż premier z kultury zastępczej?” Później w rozmowie dodaje: „Pomysł dania prawa głosu okupantom jest najbardziej absurdalną rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiono”. 

Trudno jest teraz utrzymać rozmowę w realiach. Wskazuję, że Sunak zaproponował jedną z najbardziej radykalnych polityk imigracyjnych w historii współczesnej Wielkiej Brytanii — w tym plan wysłania azylantów do Rwandy. Jak Camus godzi to ze swoją ideą Sunaka jako symbolu upadku cywilizacji? 

„Tak, cóż, dobrze dla niego” – odpowiada Camus.

***

Kiedy Renaud Camus zgodził się przemawiać na tegorocznej „Remigration Conference”, zaplanowanej na sobotę w nieujawnionym miejscu w East Midlands, Homeland Party była zachwycona. Od czasu odłączenia się od Patriotic Alternative w 2023 r. — grupy opisanej przez The Times jako „największy w Wielkiej Brytanii skrajnie prawicowy ruch białych suprematystów” — partia ta zmagała się z przyciągnięciem uwagi opinii publicznej. 

Ośmielony, jej lider zamieścił wiadomość na X do Conora McGregora — irlandzkiego zawodnika UFC, który niedawno przegrał sprawę o gwałt — wzywając go do pojawienia się obok Camusa. McGregor, który twierdził, że Irlandia „traci swoją irlandzkość” z powodu imigracji, nie odpowiedział. Zamiast tego do Camusa miał dołączyć nowy krajowy oficer medialny Homeland Party, Alec Cave, który przegrał sprawę o dyskryminację z Open University po tym, jak został zwolniony za stwierdzenie, że urodzony w Londynie aktor John Boyega „mówi i zachowuje się jak obcokrajowiec”. 

„Uważam to za zaskakujące” – mówi Camus, gdy wspominam, że jego obecność została wykorzystana do przyciągnięcia McGregora na konferencję. „Bardzo wątpię, aby moje nazwisko miało jakąkolwiek atrakcyjność. Ale mam bardzo silne uczucia co do tego, co dzieje się w Irlandii. To Wielka Wymiana w przyspieszonym tempie. I z pewnością zachęcałbym do buntu”. 

Ale czy nie powiedział wcześniej, że jest oddany bez przemocy? Camus wyjaśnia, że ​​nie oznacza to, że jest pacyfistą. Powtarzając konkluzję swojego eseju The Appeal of Colombey , mówi: „Gdyby, przez okropny pech, jedynym wyborem był wybór między poddaniem się kolonizacji a buntem i wojną, wybrałbym wojnę”. 

Camus dalej cytuje Ukrainę i Izrael jako przykłady tego, co uważa za sprawiedliwe wojny przeciwko siłom „replacistowskim”. Ponownie pytam, czy jego retorykę „wojny” można interpretować jako wezwanie do gwałtownego powstania. „To zależy, co nazywasz przemocą. Nie jestem za masakrami, podkładaniem bomb w meczetach ani zabijaniem ludzi. Ale…” Robi pauzę. „Jeśli jest wojna, to jest wojna”. 

Biorąc pod uwagę, że Camus ma tak silne uczucia do Irlandii, pytam, czy niedawno odwiedził ten kraj. „Nie” – przyznaje. Był tam tylko raz — na krótką wizytę, wiele lat temu. 

To rzadkie przyznanie się Camusa do ignorancji, ale nie ostatnie. Później pytam o Tommy'ego Robinsona, którego Camus wielokrotnie bronił w sieci, wzywając do jego uwolnienia z więzienia. Czy wie, dlaczego Robinson tam jest? 

Nie wie. Wyjaśniam, że Robinson jest seryjnym przestępcą odsiadującym wyrok 18 miesięcy za obrazę sądu, po powtórzeniu fałszywych twierdzeń na temat syryjskiego uchodźcy. Camus śmieje się, trochę niepewnie. „Nie wiedziałem tego” – mówi.Czasami zastanawiam się, czy wiem wszystko.”

To najbardziej odkrywcza rzecz, jaką Camus mówi podczas naszej rozmowy. Być może jest to znak, że jego „obserwacje” są mniej warte poważnej dyskusji, niż sądzą jego obrońcy — i że nie jest on niebezpiecznym ideologiem, którego warto byłoby męczeństwem.

Na początku tego tygodnia wysłałem e-mail do Camusa, aby zapytać, czy — jak donoszono — ma nadzieję, że uchyli swój zakaz i nadal będzie odwiedzał Wielką Brytanię. W ciągu 15 minut wysłał swoją odpowiedź: „Nie sądzę, aby zakaz został cofnięty i z pewnością nie „mam nadziei”, że go uchylę. Nie mam najmniejszej ochoty jechać do miejsca lub kraju, w którym nie jestem mile widziany”.

Nie po raz pierwszy Camus podnosi most zwodzony — postać przedstawioną w jego własnym wyobrażonym eposie, buntującą się przeciwko światu, którego nie jest już w stanie zrozumieć.

***
 

The Godfather of the Great Replacement

An audience with Renaud Camus • Are you a racist? • 'Yes'

"Iprotest!"

Renaud Camus is a portrait of theatrical indignation. His eyes widen; a wry smile tugs at his lips. “There is no such thing as the Great Replacement Theory. It’s not a theory at all!” To him, the Great Replacement is a fact — and the mere suggestion otherwise is a provocation. 

From the tower of his 14th-century castle, perched high on one of Gascony’s rolling hills, Camus claims he has seen the future of the West. It is, he warns, a future of replacement — a slow erasure of Europe’s “native” populations through mass immigration. The result is no less than “genocide by substitution”.  

For his troubles, Camus now lives in a kind of exile. Once an essayist of minor renown, he is now one of Europe’s most contentious intellectuals — so much so that the UK Home Office just banned him from entering the country. 

To his critics, Camus — no relation to the existentialist Albert — is the architect of a pernicious conspiracy theory: the belief that liberal governments are plotting to replace white populations with migrants. Some advocates claim this is intended to secure permanent left-wing majorities; others, such as right-wing provocateur Tommy Robinson, suggest the aim is to dismantle nation states and create a one-world government. 

Camus’s critics point to the violent consequences of these theories. In New Zealand in 2019, and in the US in 2022, mass shooters cited Camus’s work in their manifestos. Fifty-one Muslims were murdered in the former, ten African-Americans in the latter. To many, this is proof that Camus is not simply a reactionary thinker, but a “dangerous” one. 

Among some conservatives, however, such labels are ungenerous. Camus, they argue, is eccentric — but frequently misunderstood. “While Camus can be blunt,” writes Douglas Murray, “his thinking can also be subtle.” He is required reading for “anyone thinking seriously about long-term human sustainability”, says Mary Harrington. For Rod Dreher, Camus is “an honest man who refuses to be silent in the face of civilisational suicide”. 

Now, that view is being tested once more. This Saturday, Camus was due to speak at a nationalist conference in the UK, hosted by the far-right Homeland Party. But last week, the Home Office banned him from entering the country. His presence, it said, was “not considered to be conducive to the public good”. 

The decision has sparked renewed debate and drawn fresh attention to Camus's ideas. So, how dangerous is he? Last month, I travelled to France to find out.

***

If, as Renaud Camus believes, the Great Replacement is the most pressing issue of our time, it has yet to trouble Plieux. An hour north-west of Toulouse, the village lies in a state of pastoral slumber. Light blue shutters shield nearly every window. Despite its picturesque church and scattering of tiny boutiques, Tripadvisor lists just one attraction: the Château de Plieux. 

Camus, now 78, bought the fortified castle, with its ten-storey tower, in 1992. For much of his adult life, he was the very image of a Left Bank liberal. Disinherited by his parents after coming out as gay, he moved to Paris and marched in 1968 in support of progressive values. He joined the Socialist Party, moved in rarefied literary circles, and cultivated friendships with Roland Barthes, Andy Warhol and many more. Barthes even wrote the preface to Tricks, Camus’s semi-autobiographical novel — a candid catalogue of his sexual encounters in France and the US, where he had taught literature during the 1960s. (“He came the moment one of my fingers was pressed inside the crack of his ass,” reads one typical passage.) No less than Allen Ginsberg described Camus’s world as that of a “new urban homosexual, at ease in half a dozen countries”. 

But that was another Camus. In his mid-forties, he left the city behind. “I’m claustrophobic, and I needed room for my books,” he tells me. With the proceeds from the sale of his Parisian apartment, he purchased the Château de Plieux and restored it, partly with government funds. In return, he was required to open the castle to the public for part of the year, though he stopped doing so during the Covid pandemic — and never resumed. 

The Château de Plieux

Freed from the expectations of Parisian life, Camus became increasingly reactionary. In 2001, he was accused of antisemitism after remarking on the number of Jewish critics on a regular panel on a public radio channel. In 2010, he gave a speech in which he referred to Muslims as “the armed wing of a group intent on conquering French territory”, and was later convicted of incitement to hatred. 

In another speech in the same year — later published as Le Grand Remplacement in 2011 — Camus introduced France to his notion of “replacism”, a process that lulls native populations into complacency as they are quietly displaced. The result, he wrote, is that “one sees one people, takes a nap, and there’s another or several other peoples”. In 2020, he received a two-month suspended prison sentence for describing mass immigration as an “invasion”. 

As his focus shifted from the literary Left to the identitarian Right, Camus was cast out of intellectual society. A few faltering attempts to launch his own political party came to nothing. Back in Plieux, he pulled up the drawbridge. 

To this day, the castle’s defensive positions are nearly impossible to breach. When I arrive, I have to circle the perimeter — no bell, no intercom — until I stumble across a heavy door around the back. Several minutes after I knock, it creaks open. A man in a dark suit and spectacles stands before me. This is Pierre, Camus’s partner of 25 years. He leads me up a narrow spiral staircase, and leaves me in a vaulted antechamber lined with ageing books and oil portraits. 

“Let me check if the Monsieur is ready for you,” Pierre says, and disappears.

***

The Monsieur rises as I enter his study — a vast stone hall draped in silence and books. At its far end an iMac dominates a large wooden desk, the only trace that we are still in the 21st century. Camus looks as if conjured from the pages of an academic novel: corduroy jacket, bow tie, clipped white beard. In the five minutes before we sit, he cites Nabokov, Racine and Flaubert.

Given that Camus's defenders so often insist he’s misunderstood, I begin by asking him to define the Great Replacement Theory.  

After objecting to the term “theory”, he explains: “The Great Replacement is the change of people and the change of civilisation it implies. You have one people who, in one generation, turns into several people.” 

Camus traces his first “observation” to 1999, when he was writing a tourist guide for the Hérault region in southern France. “I was in these very old villages, and suddenly I was only seeing women in veils,” he says. “I had seen them in the suburbs, but [not] in these villages.” Camus calls this a “terrible crime”. “Changing the culture is one of the worst things you can do,” he adds. 

Renaud Camus's office

He outlines why in an essay on what he calls “Nocence” (his term for social and moral harm): “Every time a native is commanded to lower his gaze and step off the sidewalk, a little bit more of the country’s independence and its people’s freedom is dragged through the gutter.” Yet for Camus, the greater tragedy is our inability to even discuss such subjects. In a provocative essay titled The Second Career of Adolf Hitler, he suggests this is because Western democracies remain paralysed by the historical shame of the Holocaust. “Hitler the ghost,” he concludes, “has had an even greater effect than did Hitler the Führer.” 

Surely such rhetoric downplays the horrors of Hitler’s actions? “I can hardly be accused of undermining the gravity of Hitler’s crimes,” Camus replies. (Later in our conversation, however, he claims Queen Elizabeth II's “silence” over the Great Replacement was “more criminal than the silence of Pope Pius”, who refused to condemn Nazi Germany during the Second World War.) 

“I’m not saying the Great Replacement is as criminal [as the Holocaust],” Camus adds unconvincingly. “But you can compare the vastitude of the geopolitical consequences. I think the Europeans are destroyed as a civilisation and a culture.” 

For Camus, the value of that culture hinges on a particular principle: the right to discriminate. “I love discrimination,” he says, with the air of a sommelier describing his favourite vintage. “Discrimination is one of the foundations of thinking in modern life.” 

Should we discriminate between people? 

“We must discriminate about everything,” he replies. 

Even between races? 

He nods.  

Does that make him a racist? 

“Yes,” he says, after a pause. 

Camus then attempts to clarify. 

“I think the term ‘anti-racist’ has totally changed its meaning — and the term racist should change in symmetry,” he says. In response, I suggest that while the meaning of anti-racism may have shifted, at its core, it still holds that people should not be judged or treated differently because of their race. Camus rejects the premise. “But it doesn’t mean that now,” he insists. “I think it is anti-racism that is genocidal now.” 

At this point, the tone of the conversation tips again — and becomes more hostile. I ask whether, by identifying as a racist, he worries about giving intellectual cover to those who act on such beliefs. After all, references to “the Great Replacement” have appeared in multiple extremist manifestos. Given what happened in New Zealand, for instance, does he not feel the need to speak more carefully?

Camus bristles. “There have been very wrong things said about that.” He points out that Brenton Harrison Tarrant, the Christchurch gunman, did not mention him by name in his manifesto — despite titling it The Great Replacement. “And not only did he not mention me… he could not have read me,” Camus says. “My book on the Great Replacement didn’t exist in English at the time.” (An English edition was only published last year.)  

Camus has repeatedly denounced the massacre, invoking his personal philosophy of non-harm — or what he calls in French “in-nocence”. Still, what seems to trouble him most is not the shooting itself, but the killer’s use of a phrase popularised by Camus. “It’s extremely unfortunate for me,” he says. “It made us lose years in the progression of our ideas.” 

Camus stands behind his desk.

Our conversation turns to Britain, where a recent debate has raged over whether immigrants can ever truly be considered English. I ask what he makes of former Prime Minister Rishi Sunak — born in Southampton to Hindu parents of East African origin — declaring himself to be English. 

Of course he can never be English,” Camus says, without hesitation. He goes on to denounce the very notion of non-white Englishness. “I also don’t think the Mayor of London [Sadiq Khan] is very English. He is what he is. He behaves very much like he is a Muslim from Pakistan.” (Khan was born in South London.) 

What is wrong with having a Prime Minister or Mayor whose parents were born elsewhere? 

“Having a Mayor or Prime Minister from the people of replacement has a terrible symbolic signification,” says Camus. “The Great Replacement is a horrible tragedy, and any step that makes it more obvious is a disaster. What stronger step can you have than a Prime Minister from a replacing culture?” Later in the conversation, he adds: “The idea of giving a right to vote to occupiers is the most absurd thing ever done.” 

It is, by now, difficult to keep the conversation grounded in reality. I point out that Sunak proposed some of the most hardline immigration policies in modern British history — including a plan to send asylum seekers to Rwanda. How does Camus square that with his idea of Sunak as a symbol of civilisational collapse? 

“Yes, well, good for him,” Camus replies.

***

When Renaud Camus agreed to speak at this year’s “Remigration Conference”, scheduled to take place at an undisclosed location in the East Midlands on Saturday, the Homeland Party was delighted. Since splitting from Patriotic Alternative in 2023 — a group described by The Times as “Britain’s largest far-right white supremacist movement” — the party has struggled to attract national attention. 

Emboldened, its leader posted a message on X to Conor McGregor — the Irish UFC fighter who recently lost a civil rape case — urging him to appear alongside Camus. McGregor, who has claimed Ireland is "losing its Irishness" due to immigration, did not respond. Instead, Camus was to be joined by the Homeland Party’s new national media officer, Alec Cave, who lost a discrimination case with the Open University after being sacked for saying that the London-born actor John Boyega “speaks and acts like a foreigner”. 

“I find it surprising,” says Camus, when I mention his presence was used to entice McGregor to the conference. “I doubt very much that my name has any attraction. But I have very strong feelings about what’s happening in Ireland. It’s Great Replacement in an accelerated manner. And I certainly would encourage revolt.” 

But didn’t he say earlier that he is committed to non-violence? Camus explains that this doesn’t mean he is a pacifist. Echoing the conclusion of his essay, The Appeal of Colombey, he says: “If, by terrible bad luck, the only choice was between submission to colonisation or revolt and war, I would choose war.” 

Camus goes on to cite Ukraine and Israel as examples of what he sees as just wars against “replacist” forces. I ask again if his rhetoric of “war” could be interpreted as a call for violent uprising. “It depends what you call violent. I’m not for massacres or putting bombs in mosques or killing people. But…” He pauses. “If there is war, there is war.” 

Given Camus has such strong feelings about Ireland, I ask if he’s visited the country recently. “No,” he admits. He has only been once — for a brief visit, many years ago. 

It’s a rare admission of ignorance from Camus, but not his last. I later ask about Tommy Robinson, whom Camus has repeatedly championed online, calling for his release from prison. Does he know why Robinson is there? 

He does not. I explain Robinson is a serial offender serving an 18-month sentence for contempt of court, after repeating false claims about a Syrian refugee. Camus laughs, a little uncertainly. “I didn’t know that,” he says. “I sometimes wonder if I know everything.”

It is the most revealing thing Camus says during our conversation. Both a sign, perhaps, that his “observations” are less worthy of serious discussion than his defenders believe — and that he is hardly a dangerous ideologue worth martyring.

Earlier this week, I emailed Camus to ask if — as has been reported — he is hopeful he’ll overturn his ban and still visit the UK. Within 15 minutes, he sent his reply: “I don’t think the ban will be withdrawn, and I certainly do not ‘hope’ to overturn it. I have no desire whatsoever to go to a place or country where I am not wanted.”

Not for the first time, Camus pulls up the drawbridge — a figure cast in his own imagined epic, railing against a world he can no longer understand.

***

 

https://dispatch-media.com/the-godfather-of-the-great-replacement/