Wolniewicz, lewactwo, Izrael – czyli ciszej nad tą trumną!

+++

Laudetur Iesus Christus.

4 sierpnia zmarł prof. Bogusław Wolniewicz - jeden z najbardziej wyrazistych profili życia publicystyczno-politycznego okresu „demokracji okrągłostołowej”, a może nawet okresu powojennego w Polsce.

 

 

Zmarły – jako mentor, polemista, orator publiczny - nie był jednak osobą jednoznacznie pozytywną na płaszczyźnie polityczno-społecznej w Polsce. Wolniewicz był otwartym anty-narodowcem, jego wystąpienia były często antytezą nauczania Romana Dmowskiego. Wolniewicz dopuścił się wielu wystąpień publicznych, szkodliwych narodowo i społecznie, a to nawet w aspekcie międzynarodowym. To fakt, że był szykanowany przez coraz to bardziej agresywną tyranię żydowską w Polsce, gdzie odczłowieczone sądy zabierały mu dużą część renty jako kary sądowej za mowę nienawiści. Ale to i tak nie daje mu legitymacji obrońcy Polskości przez żydostwem. Bo Wolniewicz żydom sprzyjał lub ich propagował.

Bogusław Wolniewicz: podzielił Polaków na prawidłowych i „lewactwo” – to po pierwsze, a po drugie otworzył żydostwu drzwi w Polsce w postaci konieczności poparcia Izraela, a to bez logicznego wymogu izraelskiej wzajemności wobec Polski i bez kryteriów etyczno-moralnych – a co musi zdumiewać. W jednym miejscu Polaków rozbił i podzielił i w tak osłabiony organizm wpuścił żydów. Czyli w osłabiony organizm dziecka dał śmiertelną dozę szczepionki.

Ta analogia szczepionkowa jest bardzo prostą ilustracją faktycznej sytuacji i trudne będzie komukolwiek temu zaprzeczyć.  Wolniewicz zaś, nie był w tym w niczym oryginalny. Podobnie postępował Jan Pawel II – skutki widać nie tylko w Kościele, ale w całości życia publicznego w Europie.

Więc: Wszyscy nacjonaliści, patrioci, antysemici, głosy rozsądku, etc. - tak chętnie paplający o lewactwie a zachłystujący się prawicowością żołnierzy Izraela - bądźcie ciszej na tą trumną. Bo wasza własna śmierć stoi za porogiem, na wasze własne życzenie i sąd Boży wraz z nią!

Pisząc parę słów o Zmarłym nie zajmujemy się tutaj CV naukowym, o którym można przeczytać w Internecie, ani o osiągnięciach naukowych.

Boguslaw Wolniewicz był faktycznie duchem mocno niespokojnym, szarpanym nie tylko wątpliwościami czy przekorą, ale i głębokim, bystrym i młodzieńczym sprzeciwem. Jako takiego nosiło go po różnych miejscach tego długiego i polemicznego życia.

Wolniewicz jako osoba należąca od młodości oraz w wieku dojrzałym do establishmentu żydokomuny był widoczny w mediach PRL przez faktycznie cały jej okres, a jeżeli z przerwami, to również w sposób typowy dla osób należących do tamtego systemu. A czym nie różnił się zbytnio od sobie podobnych tuzinkowych nawet przedstawicieli żydokomuny. Czyli w PRL był na świeczniku, a jak wyjechał na chwilowe banicje na Zachód, to też nie na zmywak, ale na przygotowane synekury.

Faktycznie karierę narodowo-społeczno-medialną zaczął robić u schyłku swego życia, bo w okresie emerytalnym, a to za sprawą alternatywnych mediów czy ugrupowań politycznych.

I jako taki zaczął być znany szerzej od lat dziewięćdziesiątych, a to głównie za sprawą Radia Maryja i TV Trwam.

Jego ostry, przenikliwy umysł szybko i krytycznie rozpoznający problemy społeczne w Polsce połączony był z młodzieńczym, bojowym charakterem nieustraszonego trybuna ludowego. Patrząc prosto na każdy problem lub kwestię potrafił na oczach milionów widzów natychmiast zdiagnozować zjawisko, ewentualnie krytycznie ocenić jakiegoś mentora zła np. Grossa i zaproponować rozwiązania.

Miał niewątpliwie samczy mózg, czego w Polsce już nikt nie ma, i sprawiał wrażenie, że niczego się nie bał, chociaż nikogo niepotrzebnie nie obrażał lub nie lekceważył. Doskonałe predyspozycje oratorskie, kontrola wypowiadanych myśli, dobrze zsynchronizowanych z tempem audio i wizji kamery telewizyjnej, szybko uczyniły go trybunem słusznej racji, podanej w najlepszej medialnej formie.

Jako taki, Wolniewicz był i pozostanie na długo wzorem do naśladowania dla młodych adeptów publicystyki multimedialnej podejmujących nawet te najbardziej zapalne tematy w najbardziej gorących okresach debat publicznych, bo dodatkowo potrafił być bardzo opanowany i to nawet w ferworze gorącej dyskusji. A i potrafił natychmiast zdiagnozować redaktorkę idiotkę, przerwać wywiad, pożegnać się z widzami i wyjść ze studio.

To właśnie z tego powodu, szerokich umiejętności medialnych i oratorskich, zdolności do jasnego prowadzenia słusznych sądów, mamy na http://gazetawarszawska.com/ dość obfity wachlarz wystąpień publicystyki telewizyjnej Bogusława Wolniewicza.

Wolniewicz był dodatkowo -  a co ważne lub najważniejsze – kontynuacją, mostem pomiędzy kulturą Narodu Polskiego a tym społeczeństwem obecnym, nadwiślańskim, które Narodem jest już w tylko bardzo małym stopniu. Bo cechy umysłu, cechy charakteru, sposób formułowania myśli tak naprawdę chyba nie były własnością Wolniewicza, a czymś, co on odziedziczył od Polski przedwojennej, a co jakoś przeniósł lub przetargał nad okresem PRL i jakoś przekazał tym obecnym pokoleniom lub polskim grupom społecznym. Wolniewicz był zabytkiem polskiej kultury umysłu, żywym pomnikiem, którego twory intelektu, oratorstwo, sposób myślenia, należało ocalić i pokazać młodym Polakom - mężczyznom. Aby ci przejęli, utrzymali i nieśli chorągiew Naszego Ducha i Kultury dalej.

Bo naszym największym problem POLSKOŚCI jest brak więzi kulturowej z naszymi pradziadami, tzn. Polakami Międzywojnia, którzy zostali zamordowani w 1939 roku, w Powstaniu Warszawskim 1944, w Katyniu, pod Monte Cassino czy na różnych innych, bardzo licznych ulicach Rakowieckich polskich miast i wsi – a nie tylko Warszawy. Bo żydowskie ludobójstwa na Polakach odbywały się w najmniejszych nawet zakątkach naszych prowincji. A nie musiały mieć oprawy jakiegoś jawnego, oficjalnego sądu karnego, ale ludobójstwa te miały charakter powszechnej spontanicznej zbrodniczości żydowskiej, która, gdzieś w jakimiś zaułku, dopadła osamotnionego Polaka i mordowała go.

A ten mechanizm zbrodni żydów na Polakach był - i jest nadal, bo widać to w nadreprezentacji nagłych zgonów u antysemitów - dokonywany drobiazgowo, autentycznie umysłami i łapami cywilizacji lichwiarzy, gdzie mało kto - raz złapany - mógł ujść z życiem.

Takich spadkobierców naszej kultury myśli i ducha Międzywojnia jak prof. Boguslaw Wolniewicz, a którzy mieli szansę dożyć lat wzrostu pierwszego pokolenia powojennego, było autentycznie niewielu. Można ich prosto wyliczyć: Wyszyński, Piasecki, grono paruset mniej znanych – mniej medialnych - ale wybitnych na skalę światową nauczycieli akademickich, równie mała garstka twórców kultury, resztki kleru przedsoborowego. Emigracja zaś, ci liczni i nadzwyczaj wartościowi rozbitkowie, była i pozostała izolowana od Narodu do samego końca swego biologicznego bytu – nie odegrała większej roli w życiu Narodu w Ojczyźnie, zmarła w goryczy bez następców.

Jako przeciwwagę mieliśmy i mamy w Polsce oszalały wręcz poziomom żydowskiej agresji, zaborczości, wszechobecnego ludożerstwa w każdej dziedzinie i miejscu. Ta agresja przestaje już być jedynie ideologiczną i ekonomiczną zachłannością, a przeradza się otwarty terroryzm, ludobójstwo żydów na Polakach.

W tej atmosferze Bogusław Wolniewicz błyszczał niekłamanym blaskiem leadera, Polaka, patrioty czy katolika nawet.

Jego poglądy były zawsze jak nasze własne, kontrowersyjne, ale tak jest zawsze, nawet i z samym Dmowskim - gdyby wstał z grobu - bo wielu autentycznych narodowców mogłoby się z Dmowskim nie zgadać. Ale sposób myślenia, strukturyzacji problemu, był polski, typowy dla polskiej kultury umysłowej międzywojnia.

Profesor Bogusław Wolniewicz wniósł jednak do Polski dwie rzeczy niewłaściwe, o których wspomnieliśmy na wstępie: podział na polskość „prawą” a lewicowość, z równoczesnym zaakceptowaniem żydostwa jako wspólnoty z nami!

Te dwie sprawy będą musiały być potępione zwalczone, a to za wszelką cenę!

Pierwsze - to on na nowo wprowadził pojęcie „lewactwa”, co jest szkodliwe narodowo, a drugie - uznał żydów w Izraelu za naszych sojuszników, a nawet naszą reprezentację, co głupie i przestępcze.  A te dwa zagadnienia zbrodniczo wiążą się w jedną szkodliwą całość, co tym gorsze.

Te dwa problemy, czy ich wypadkową jedność należy rozpatrywać na tle planów kradzieży naszej tożsamości przez żydów. Żydzi kradną naszą tożsamość już od bardzo dawna i nie jest to żadne novum. Różne i liczne Powstania były tego najlepszym narzędziem i ten bluźnierczy dwumiesięczny karnawał na grobach zamordowanych Powstańców Warszawskich i Warszawiakach jest takim kolejnym narzędziem naszego unicestwienia.

Na grobach ofiarności naszego narodu, na pustostanach wypędzonych milionów Polaków mają powstać żydzi i to jako „polacy w polsce”.

I tu właśnie retoryka o lewactwie, która dzieli Polaków osłabia Polskę, otwiera żydom bramy naszego państwa i Narodu, dla czekających już sojuszników izraelskich, którzy mają do Polski wejść – jako prawi Polacy, jest wielką zbrodnią Wolniewicza.

Lewactwo to pojęcie prawie już wygasłe, ale od paru lat zdobywa w Polsce niebywałą popularność, a to niewątpliwie za sprawą właśnie Wolniewicza.

Problem polega na tym, że „lewactwo” jest słowem zamiennikiem, kłamstwem i oszustwem, kamuflażem, dzięki któremu żydzi pozostają w ukryciu, bo nie są wymieni z nazwy – to wszystko jest nieco podobne do eufemizmu. Żydzi, chcąc ukryć swą obecność i sprawstwo w procesie wyniszczenia społeczeństw i narodów, bezustannie nadają żydowskim ruchom patologicznym w społeczeństwach wszelakie imiona: Socjalizm, feminizm, eurokomunizm, syjonizm, ekumenizm, etc. Posługują się wszelaką terminologią odwracającą uwagę od nich samych: Ekolodzy, dobrzy/źli żydzi a nigdy tylko „żydzi”, proletariusze, imigranci, upośledzeni płciowo i podobnie. Oni wszyscy - rzekomo nieżydzi -prowadzą ruchy skierowane przeciw społeczeństwom, w których żyją – tak jakby była to choroba autoimmunologiczna: Np. Francuz zabija samego siebie, podobnie Niemiec czy Szwed, W ten sposób robota idzie do przodu, a żyd, faktyczny sprawca zniszczenia, kryje się za plecami innych – najczęściej marionetek.

Faktem niezaprzeczalnym jest to, że świat polityczny był przez tysiące lat brutalny, nienawistny i bezwzględny, a historia ludzkości ocieka krwią licznych wojen. Ale bardzo łatwo zauważyć, że świat w swoich zbrojnych konfliktach nigdy nie był ideologiczny.

Rodom rządzącym miastami włoskimi ani było w głowie posługiwać się ideologią, podobnie było w Rosji, w Anglii, Francji czy Japonii. Dopiero otwarte wejście żydów w życie społeczne – XVII wiek, a Polska ponosi tu wielką winę wprowadzenia równouprawnia żydostwa - dało światu podział ideologiczny.

A gdyby jeszcze ten podział był naturalny to pół biedy. Podział jednak na proletariuszy, i klasy właścicieli, był podziałem sztucznym wymyślonym przez satanistów typu Carl Marx pracujących nad wyzwoleniem proletariatu; a to z nakazu nikogo innego jak bankierów Rohtshild `ow, troszczących się o losy nędzarzy.

Tak jak marxizm jest od dawna rozpoznany jako sztuczna przykrywka żydowskiej agresji na narodach europejskich, tak podobnie jest już z ekologią, demokracją i „wolnością” czy ruchami wyzwolenia kobiet. Zaś „prawicowość” jako kolejny żydowski wytrych rasowego kamuflażu pozostaje wciąż nierozpoznany.

Jeżeli my zatem mamy mieć „głos racjonalny” – to niech to będzie głos nazywający rzeczy po imieniu.

Powiedzmy, że lewactwo odrąbane od Polski osłabia Polskę, ale i prawactwo przypisane do Polski również ją osłabia, bo separując Polaków od lewaków wylewamy dziecko z kąpielą, a przyjmując retorykę prawicowości wpuszczamy żydowskiego wilka do polskiej obory.

Ta dość duża grupa społeczna w Polsce, oznaczona fałszywie przez Wolniewicza jako lewactwo, faktycznie lewactwem nie jest – nawet w pojęciu definicji apriorycznych i ślepych naukowych uliczek. Lewactwo w Polsce to cała masa zdezorientowanej części społeczeństwa Polskiego – głównie młodzieży i emerytów wyciąganych na ulice lub na inne masówki przez wyrafinowanych manipulatorów społecznych, głównie pochodzenia żydowskiego. Za plecami tego lewactwa kryją się żydzi typu Soros, którzy opłacają szumowiny niższego rzędu jak żydzi z Warszawy lub - coraz częściej - z ukrainy, a nawet już nie z Niemiec.

Takie kłamliwe, sztuczne i aroganckie określanie mas społeczeństwa polskiego jako lewactwo jest bardzo niepolskie, nienarodowe, rozbijackie, excludujące, no i nieadekwatne. Dmowski by to potępił jako niszczące jedność społeczną i narodową. Poza tym jest to tanie bohaterstwo polaczyny spóźnionego na barykady, który widząc całe zagony pejsatych czosnków nie krzyczy „uwaga żydzi!”, a pogardliwie wydyma usta i mówi „lewactwo”.

Dmowski wielokrotnie podkreślał konieczność obowiązków polskich wobec wszystkich Polaków, którzy tak dobrzy lub źli są naszym dziedzictwem i odpowiedzialnością. Polakowi nie wolno odwrócić się od drugiego Polaka, no….. bo jest on zły, niekulturalny, głupi, brudny. Polskość to odpowiedzialność, przyjęcie na siebie także tego, co jest i złe w narodzie. Miłość i poświęcenie wobec Ojczyny przejawia się także i w tym, że żaden Polak nie może być wykluczony ze wspólnoty narodowej. Praca dla Narodu odbywa się poprzez ochronę dobra, a naprawę zła – a nie poprzez wykluczenie grup społecznych, które nam nie pasują. A ten, który wyklucza z Narodu, złodzieja, prostytutkę, lenia, zdrajcę i nieuka, sam jest wielkim szkodnikiem i jeżeli już, to on pierwszy ma być wykluczony ze wspólnoty.

Bo skutki takiego myślenia są znacznie gorsze niż typowe patologie społeczne. Bo to wymienia wśród Polaków w Polsce czynnik narodowy polski na czynnik obcy, żydowski.

Takie właśnie kryterium „dobroci”, „kultury”, „poziomu” etc. idzie w parze z przyjmowaniem w szeregi Narodu Polskiego tych, którzy Polakami nie są, ale spełniają warunki ludzi „godnych” i „prawych”. Takimi pierwszymi chętnymi do wejścia w nasz krwiobieg są właśnie żydzi. A oni, jako morfologia nowotworu w obcym zaatakowanym organizmie, są szeroko opisani w Starym Testamencie.

Tu i teraz widzimy często jak Polacy są marginalizowani, dyskryminowani lub usuwani z życia społecznego, a których miejsce zajmują żydzi jako „lepsi niż Polacy”. Wśród Polaków Jest już nawet wytworzona i utrwalona tradycja kultura autoupodlenia. Np.  w małżeństwach mieszanych polsko-żydowskich polska strona jest szybko przekabacona na żydowską i bardzo często staje po stronie racji żydowskich mówiąc „on/na jest dużo lepszym Polakiem niż Polak”.

I tak to termin „lewactwo” ten problem żydowskiego rasizmu w Polsce dodatkowo pogłębia, bo coraz częściej np., wobec Polaka „lewaka” stawia się żyda „prawaka”. Polaka się potępia, wyrzuca z domu, a przyjmuje się żyda, bo jest lepszym Polakiem, jest żydem z pieniędzmi. Taka Gronkiewicz-Waltz wyrzuciła z domu 40.000 warszawiaków, a odbywało się to pod hasłem „świętego prawa do własności”, tu promującego interesy żydowskie. Bo to „prawo” pogwałciło prawo cywilnego przedawnienia, które jest nadrzędne nad przedawnionymi księgami wieczystymi.

„Lewactwo” Wolniewicza to jednak pół biedy w porównaniu - przypisaniu -  Izraela do naszej kultury czy cywilizacji, a to w aspekcie zagrożenia przez islam i jego najkrwawszy odłam wahabitów. Wolniewicz twierdził - http://gazetawarszawska.net/judaizm-islam/6118-boguslaw-wolniewicz-33-glos-w-sprawie-izraela - że Izrael, żydzi to „przyczółek Zachodu”. Poza tym gloryfikował zbrodniarzy żydowskich i mieszał arabów z Palestyńczykami, którzy arabami nie są. Dokonując szczytów hipokryzji pochwalił Izrael za np. humanitarne „dawanie czasu” Palestyńczykom na ucieczkę z domostw, które mają być zbombardowane przez armię.

Co najgorsze – najgłupsze w sensie porównania prostych faktów - Wolniewicz wzywa Polaków do odrzucenia wzajemnych niesnasek i nie mieszania się Polaków do spraw Izraela, o oddzielnie problemu „niesnasek” żydowskich w Polsce od problemu między państwami, to jest między Polską a Izraelem. Nic bardziej kłamliwego, obraźliwego i zwodniczego. Przecież to Izrael bezustannie napada na Polskę w sprawach, które nie są „izraelskie”, ale są czysto żydowskie. A to także z zakresu historycznego z przed 1948 roku, gdzie Izrael nie miał osobowości prawnej międzynarodowej, bo nie istniał. A Izrael bierze na siebie prawo mecenatu spraw żydowskich w Polsce z okresu np. IIWS oraz np, zwrotu „rzekomego” majątku 65 mld dolarów czy ścigania antysemitów.

W tym kontekście apel – i to wielokrotny ze strony Wolniewicza – musi przerażać i zniesmaczać. Przecież wypowiedzi takie nie mogą być skutkiem jakieś pobieżności czy zwyczajowej, nieuważnej wybiórczości. Wolniewicz apeluje o przyjęcie Izraela jako sojusznika, ale nie stawia pod adresem tego państwa jakichkolwiek wymagań!  Wolniewicz musiał uważać, że Polska - Izrael to ruch jednokierunkowy, z żydami jako – dodatkowo - bezustannie uprzywilejowanymi w tym ruchu.

Profesor Bogusław Wolniewicz musiał dobrze znać agresję żydów, Izraela w Oświęcimiu i fakt wyrzucenia z tamtego klasztoru polskich Karmelitanek - bo żydzi tak chcieli. Tam, w tamtym procederze brały udział siły zbrojne z Izraela. I obecne „marsze życia” to kontynuacja tamtej zbrodni, akty agresji żydostwa skierowane przeciw polskiej państwowości, a dzieje się to pod ochroną sił zbrojnych Izraela w Polsce łącznie z Mossadem, który jest opłacany przez rząd PIS. A skutkiem czy ciągiem przyjęcia tego sojuszu z żydami był żydowski zamach na samolot CASA a Mirosławcu i następujący po nim zamach w Smoleńsku – katastrofa smoleńska – a faktycznie zamach warszawski, 10 kwietnia 2010 roku. Gdzie oprócz innych celów, Izrael - zrealizował jeden w pełni - całkowicie przejął polskie siły lotnicze pod swoją totalną kontrolę.

Jak widać z tych dwóch prostych faktów, problemów: lewactwa jako podziału Polski i żydostwa (Izrael) jako beneficjantów tego podziału, odpędzenia, wysiedlenia, a co ma doprowadzić do podmiany NARODU polskiego przez żydostwo, spuścizna po Bogusławie Wolniewiczu musi być w dużej części skrytykowana i odrzucona.

Profesor Bogusław Wolniewicz to absolutny anty- Dmowski – nie ma tu wątpliwości. A w ogóle, jest zupełnie możliwe, że był krypto żydem.

Weźmy od niego co pożyteczne, a odrzućmy co szkodliwe Polsce i Narodowi.

A Zmarły niech spoczywa w Pokoju Pańskim – w końcu poznał Prawdę – a ziemskie grzechy nie będą bagatelą wobec Miłosierdzia Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

 

 In Christo

(-) Krzysztof Cierpisz

12.08.2017.

 +++