PRZEGLĄD JUDAISTYCZNY: Walka o miasta a ustawa o ochronie lokatorów.

PRZEGLĄD JUDAISTYCZNY

Organ poświęcony badaniu kwestii żydowskiej.

Walka o miasta a ustawa o ochronie lokatorów.

 

Głównym terenem i przedmiotem walki polsko-żydowskiej są miasta. Silne, często przytłaczające swą liczebnością zbiorowiska żydowskie skupiają się w miastach i dążą już od dawna do wyparcia stamtąd żywiołu Polskiego i zupełnego miast opanowania,

W obecnym ustroju społeczno-gospodarczym miasta wy-suwają się w życiu ekonomicznem i politycznem na plan pierwszy. Są one warsztatami przemysłowemi oraz ośrodkami handlu nie tylko lokalnego, jak w średniowieczu, lecz narodowego, a nawet międzynarodowego. Rozwój komunikacyj, powstanie wielkiego przemysłu maszynowego spowodowały nie-bywały rozkwit miast w wiekach XIX i XX.

W życiu politycznem odgrywają miasta rolę dominującą jako ogniska władzy państwowej i laboratoria, skąd na kraj cały rozchodzą się światopoglądy polityczne, gdzie kiełkują i kształtują się różne kierunki myśli społecznej i ekonomicznej. Znaczenie miast podnosi jeszcze panowanie ustroju demokracji politycznej: wówczas, kiedy cała ludność powoływana jest do uczestniczenia w zarządzie kraju, to tę teoretyczną równość mogą najlepiej zużytkować czyli wyzyskać ośrodki nerwowe - miasta.

Nie dziw tedy, że żydzi oparli się na podstawie strategicznej miast. Wiedzą oni, że o ile podbój ten zostanie utrzymany to znaczy. rozszerzany, to zachowają nad społeczeństwem polskiem stałą przewagę ekonomiczną i polityczną, która w braku rozumnego i zorganizowanego przeciwdziałania ze strony polskiej obróci naród polski w niewolę na wieki.

Przed wojną handel, a w znacznej mierze i przemysł w Kongresówce i Galicji ześrodkowywał się w rękach żydów; (Tak jest i dzisiaj). Nieruchomości miejskie, place i budynki, pozostawały jeszcze w części w rękach polskich, choć broniły się coraz słabiej. Istnieją przecież takie miasteczka, gdzie polskie nieruchomości na palcach policzyć można. Dopiero na dwa lata przed wojną, kiedy żydzi narzucili Warszawie na posła zaprzańca, uświadomiono sobie zagrażające niebezpieczeństwo judaizacji Polski i rzucono hasło „swój do swego“, które bądź co bądź odegrało rolę tamy przeciw zatrważającej ekspansji żydowskiej przyczyniając się do podniesienia handlu rdzennego. Wojna, okupacja przez Niemców sparaliżowała tę samoobronną akcję społeczeństwa polskiego. Dzisiaj groza zalania miast polskich jest może większą, niż przed wojną. Mamy bowiem do czynienia nie tylko z napływem żywiołu żydowskiego z Rosji, co szczególnej daje się zauważyć we Lwowie i Warszawie, lecz również ze wzrostem ekonomicznych i politycznych sił żydowskich przy równoczesnym osłabieniu elementu polskiego

Wojna powstrzymała zupełnie wzrost budowlany miast, który odpowiadałby naturalnemu i faktycznemu przyrostowi ludności miejskiej.1) Wypadki wojenne, powodując zastój bu-

ł) Przeciętna liczba małżeństw zawieranych corocznie w Warszawie wynosi dla ostatniego dziesięciolecia z przed wolny 6—7 tysięcy... Według statystyki nieruchomości z 19x9 r. w 3-leęiu przedwojennym przy-, bywało po 326 kamienic rocznie, tj. również około 7000 mieszkań rocznie. Według danych zaś inspekcji budowlanej w ciągu ostatnich 5 lat przed wojną przybywało rocznie około 500 budynków, a przebudowano lub nadbudowano po 400 budynków czyli nawet można, liczyć prawdopodobnie około ' 10—12 tysięcy mieszkań. To jest owe niezbędne minimum budo-: wlane, które nié. może nigdy ustać pod grozą głodu mieszkań. Przed ru¬chem budowlanym chwili obecnej stoi jednak nietylko oparcie się w dal-, szym rozwoju o to minimum — winien on. jeszcze wypełnić braki lat wo¬jennych, braki, które nagromadziły się przez szereg lat, w których rucłi budowlany 'zamarł. Od połowy roku 1915 nie budujemy nic. Jeżeli więc chcemy ocenić potrzebę obecną mieszkań, należy obliczyć, ileby mogło stanąć kamienic w ciągu ostatnich lat 6, gdyby ruch się odbywał w tem¬pie przedwojennym. Wyniesie to conajmniej 1500—2000 kamienic (około

   30—50000 mieszkań). Liczba małżeństw zawartych w tym okresie wynosi około 27.000. To są prawdopodobne cyfry brakujących lokali, jakich War¬szawa natychmiast potrzebuje. Nie .uwzględniamy przytem tak ważnego czynnika ;ak imigracja. Zupełnie niebraną też jest pod uwagę koniecz¬ność zamiany mieązkari nieodpowiadających wymaganiom zdrowotności. T. Toeplitz Klęska mieszkaniowa i-próby jej usunięcia. Referat Urzędu mieszkaniowego miasta Warszawy. Warszawa 1920 str. IL— 12.

dowlany, stały się ponadto przyczyną silnego ruchu ludnościowego. Stwierdzono, że ruch ten szedł przeważnie ze wsi do miasta, gdzie schronienia lub pracy szukali liczni uciekinierzy, bezdomni i repatrianci, a zysku — spekulanci wojenni. Z drugiej strony władze rządowe, gminne i wojskowe musiały starać się o pomieszczenie dla wojska i licznych urzędów.

Dwie kategorie przyczyn złożyły się na tzw. sprawę mieszkaniową — zastój budowlany i wzrost ludności miejskiej. Niewątpliwie obowiązkiem państwa i władz gminnych w razie głodu mieszkaniowego jest zapewnienie każdemu mieszkańcowi dachu nad głową. Interwencja władz winna jednak zmierzać do usunięcia tylko jednej kategorii przyczyn: starać się o usunięcie zastoju budowlanego, a nie wzrostu ludności. Rozdział istniejących mieszkań (racjonowanie) stanowić powinien jedynie prowizorium — zdrowy rozum, poucza, że nie ilość ludzi winna być dostosowana do ilości mieszkań, lecz odwrotnie ilość mieszkań do ilości ludzi.

                Jaki obrót sprawa przybrała w Polsce ? Odpowiedzią niech będzie suche wyliczenie wydanych dekretów i ustaw. (1) Przepisy o ustanowieniu państwowego nadzoru mieszkaniowego z dn. 11. I. 1919 podp. przez J. Moraczewskiego i W. Chodźkę; (2) dekret o ochronie lokatorów i zapobieganiu brakowi mieszkań z d. 16 I, 1919 podp. przez J. Moraczewskiego; (3) dekret w przedmiocie rekwizycji lokali na potrzeby urzędów państwowych z dnia-8 II 1919 podp. przez I. J. Paderewskiego i Janickiegp; (4) ustawa z dh. 8. IV. 1919 o dostarczaniu mieszkań na potrzeby wojska; (5) ustawa z dnia 28. VI. 1919 o ochronie lokatorów; (ustawa z dn. 18. XII. 1919 jest zastosowaniem powyższej na b. dzielnicę pruską); (6) ustawa z dnia 1. VIII. 1919 w przedmiocie utworzenia Państwowego Funduszu Mieszkaniowego; (7) Rozporządzenie z dn. 11. XI. 1919 Ministra Spraw Wojsk, i Ministra Spraw Wewn. w przedmiocie przepisów wykonawczych do ustawy z dnia 5. IV. 1919 o do-starczaniu mieszkań na potrzeby wojska podp. przez Sosnkowskiego i S. Wojciechowskiego; (8) ustawa z dnia 27. XI. 1919 o obowiązku zarządów gmin miejskich dostarczenia pomieszczeń. 4 dekrety i 4 ustawy w ciągu roku w sprawie mieszkaniowej!

Ustawa wytworzyła stan następujący: (1) określenie normy maksymalnej komornego w markach bez uwzględnienia spółczynnika spadku marki polskiej i zakaz usunięcia lokatora oznaczają naruszenie prawa własności właściciela i przy-twierdzenie lokatora do mieszkania (2) rekwizycja lokali lub ich części na potrzeby urzędów lub funkcjonariuszy państwowych oznacza zniesienie zasady nietykalności mieszkania (ogniska rodzinnego).

Jakie są wyniki stosowania ustawy o ochronie lakotorów?

Spekulacji mieszkaniowej ustawa nie zapobiegła. Lichwa mieszkaniami i pokojami kwitnie w najlepsze. Tylko uprawia ją znacznie rzadkiej sam właściciel. Uprawia ją kategoria lokatorów, którzy odstępując za miljony swoje prawa do zajmowanego mieszkania dzielą się zyskiem z właścicielem. Uprawia ją na własną rękę inna kategoria lokatorów, którzy podnajmują pokoje sublokatorom za ceny przenoszące z:a jeden pokój dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści razy i więcej czynsz opłacany! właścicielowi za całe mieszkanie i zapewniają sobie w ten sposób utrzymanie, nie orząc, nie siejąc. — Kategoria nielojalnych obywateli wyłamuje się z pod działania ustawy, która okazuje się wobec nich bezsilną.               

Natomiast właściciel nieruchomości miejskiej, przestrzegając przepisów prawa, pobierając zgodny z ustawą czynsz nie stojący w żadnym stosunku do obecnych cen towarów i płac za usługi, nietylko pozbawiony jest dochodu od kapitału, ale chcąc utrzymać swój dom w konserwacji, zmuszony jest dokładać. Broniąc się przed sprzedażą, gdyż nie wie, co począć z pieniędzmi, nie posiadającymi stałego kursu, właściciel zadłuża się, biednieje, popada w ruinę. Wiele opowiadano w stolicy o pewnej właścicielce kamieniczki, na Pradze, która zgłosiła się do Sejmu, uskarżając się, że „dochód“ z domku, który przed wojną wystarczał na utrzymanie całej rodziny zmusza ją obecnie do chodzenia do prania i posługi, a jej dzieci do żebrania.

W warunkach, kiedy właściciel pozbawiony jest dochodu, o remoncie domów mowy być nie może. Wobec braku niezbędnych periodycznie reparacji i odnowień domy niszczeją. Z powodu niemożności utrzymania domów w konserwacji liczba mieszkań, z których trzeba będzie usunąć lokatorów wynosi w obrębie Warszawy 4804, a od roku 1916 do chwili obecnej rozebrano w Warszawie 571 domów. W prasie często spotykać można notatki p. t. „domy się walą“. Obrywanie się gzymsów, balkonów nie należy do rzadkości. Ostatnia katastrofa zawalenia się domu we Lwowie jest smutnym przykładem panujących stosunków mieszkaniowych. Władze policyjne w Warszawie, aby zapobiec wypadkom, nakazały usunąć tynk z 2000 domów, właściciele nieruchomości oparli się temu ' twierdząc, że wtedy woda zacznie rozmywać ściany, gzymsy i nadbudówki, które z kolei trzeba by rozebrać. W Warszawie w czasie zimy popękały od mrozu w niektórych kamienicach rury wodociągowe, których właściciele nie naprawiali, tłumacząc się brakiem dochodów, a tymczasem choroby zakaźne mogły się rozszerzać bez przeszkód.

Jednem słowem domom grozi ruina. Doprowadzając domy do ruiny, zmniejszając liczbę istniejących mieszkań, ustawa obraca się przeciw samej sobie.

Z każdym dniem ilość metrów kwadratowych przypadających na jednego mieszkańca miasta kurczy się w sposób zatrważający. Fakt ten nabiera charakteru tragicznego, jeśli się zważy, iż w skupieniu 1 u d z k i e m istnieją pewne granice nieprzekraczalne ). Aby móc spełnić swe zadanie na ziemi człowiek potrzebuje pewnego minimum przestrzeni. Cywilizacja każdego narodu objawia się w pierwszym rzędzie w sposobie jego mieszkania. Człowiek pierwotny za-dowoli się jamą, pieczarą, szałasem, człowiek cywilizowany potrzebuje elementarnych wygód mieszkaniowych — zabezpieczenia od v pływów atmosfery a jednocześnie słońca, powietrza, wody, oraz tyle miejsca, aby mógł swobodnie pracować, odpoczywać i wychowywać dzieci. Życie rodzinne, które jest podwaliną życia' społecznego nie może rozwijać się normalnie w ciasnocie. Gdy zaś rozwój życia rodzinnego jest skrępowany, gdy zaspakajanie potrzeb wyższych staje się coraz bardziej utrudnione, ludność przemienia się w półdziki tłum, w stado ludzkie. Na tern podłożu ciasnoty, przymusowego współżycia i obniżania się poziomu cywilizacyjnego powstaje ferment umysłowy, który wykorzystać mogą z łatwością ci, którzy dążą do wywołania rewolucji.

Ustawa o ochronie lokatorów prowadzi przez częściowe wywłaszczenie właściciela na rzecz lokatora i umożliwienie wyzysku sublokatora przez lokatora do ruiny materialnej dwóch, z punktu widzenia ustawmy, klas obywateli właścicieli domów i sublokatorów, to jest przypuszczalnie jakichś trzech piątych mieszczaństwa polskiego. Jednocześnie hoduje ustawa kategorię społeczną „ptaków niebieskich“.

Ustawa prowadzi do ruiny domów i zmniejszania ilości mieszkań. Wreszcie ustawa sankcjonuje bezprawie polegające, na wyjmowaniu z kieszeni jednym tego, co im się natęży i wkładaniu do kieszeni drugim, którym się nie należy, podkopuje tedy AUTORYTET PRAWA. Społeczeństwo, dochodzące do zaniku poczucia prawnego, znajduje się na drodze wiodącej do rozkładu. Ustawa jest jednym z głównych czynników bolszewizacji Polski.

Wielu właścicieli chrześcijan nie mogąc związać końca z końcem sprzedaje swe kamienice. Ceny wobec braku dochodowości są niskie. Koniunktura dla kupujących znakomita. Któż kupuje domy? Żydzi. Lwów jest już w trzech czwartych wykupiony Można zatem przypuszczać, że reszta domów, pozostająca w rękach polskich przejdzie niepostrzeżenie w ręce żydowskie.

Ale—powiedzą nam — przecież właściciele żydzi podlegają temu samemu prawu. Niewątpliwie. Należy jednak raz na zawsze pozbyć się złudzenia, że żyd jest taką samą jednostką, jak i Polak. Żyd jest przede wszystkiem komórką organizacji wszechżydowskiej, a potem dopiero jednostką. Dzięki przynależności do organizacji żydowskich, bezwzględnie solidarnych nawzajem i wspieranych finansowo przez żydowskie z wiązki międzynarodowe, właściciele żydzi mają możność przetrzymania kryzysu wywołanego ustawą o ochronie lokatorów, kryzysu, ktory  niszczy właściciel i nieżydow.

W razie dalszego działania ustawy część domów zapadnie się w gruzy, nad tern, co pozostanie, zapanują niepodzielnie żydzi. Po zniszczeniu rdzennego mieszczaństwa żydzi odbudują zrujnowane domy — dla siebie. A może jest to ukryty cel ustaw y ? )

Ustawa o ochronie lokatorów powołana była do odgrywania roli pomocniczej, drugoplanowej w ogólnej akcji zaradzenia kryzysowi mieszkaniowemu, miała rację bytu, jako środek wybitnie przejściowy. Jako próba rozwiązania przesilenia zawieść musiała i zawiodła w zupełności: nietylko nie zaspokoiła głodu mieszkaniowego, lecz stała się głównym czynnikiem utrwalenia kryzysu.

Z chwilą ukończenia wojny państwo winno było przystąpić do zlikwidowania tej. ustawy, tak jak zlikwidowało rekwizycję i kontyngentowanie zboża i innych ziemiopłodów,, zdając sobie sprawę, że system ten musiałby doprowadzić do zupełnego upadku produkcji. Podobnie socjalizacja domów t i mieszkań tamuje produkcję nowych domów, zrażając kapitały krajowe i zagraniczne od lokaty w przemyśle budowlanym. Rząd i Sejm, związki komunalne, a nadewszystko opinia publiczna winny zrozumieć, że rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego nie da się osiągnąć w drodze uchwalania papierowych ustaw wyznaczających każdemu, jakby nieboszczykowi, maksymalną ilość metrów kwadratowych na mieszkanie, ale od rozwinięcia ruchu budowlanego.

Zastój w budownictwie, który występuje z reguły po wielkich wojnach, nawiedzi! również Polskę po wojnach napoleońskich. Lecz wtedy rząd Królestwa Kongresowego przeznacza! przez lat 23 rok rocznie 300.000 złp. w formie kredytów na budowę domów, które istotnie zaczęły szybko powstawać, aż -głód mieszkaniowy został zaspokojony.

Wystarczy zresztą rozejrzeć się' w stosunkach panujących zagranicą, aby spostrzec, że wszystkie państwa wszelkiemi środkami starają się popierać budowę nowych domów.

W Anglii, gdzie system rekwizycyjny, jaki obowiązuje u nas wywołałby rewolucję, gdyż gwałciłby zasadę o nietykalności mieszkania1 ustalona jeszcze w: w. XIII parlament wydaje prawo (The Housing Act, July 1919) nakładając obowiązek budowy na miejscowe władze samorządowe. Na ciężary finansowe wynikające z tego obowiązku, przeznacza się 1 pensa. od każdego funta podatkowego. Niezależnie od tego rząd udziela zasiłku (w formie pokrywania dorocznych deficytów) osobom budującym dom dla siebie lub na sprzedaż. Rząd zaproponował zorganizowanie wielkiej armii robotniczo-budowlanej, złożonej, częściowo z wykwalifikowanych robotników, a częściowo ze zdemobilizowanych żołnierzy ustanawiając płacę od sztuki i wykluczając wszelki ruch strajkowy, a gwarantując w zamian za te ustępstwa zajęcie przez 5 lat, 25 do 40 godzin pracy tygodniowo i normę minimalną płacy od sztuki, W różnych okolicach Anglii powstały samorzutnie gildje budowlane uruchamiające niezbędne siły robotnicze w celach budowlanych. Gminy miejskie zawierają z tymi gildjami umowy na wykonanie robót budowlanych. W celach uzyskania funduszów na sfinansowanie ruchu budowlanego miasta wypuszczają pożyczki obligacyjne (Housing bonds), przyczem mniejsze miasta wypuszczają je z poręką spoiną.

Francja i Włochy stworzyły jeszcze przed wojną autonomiczne urzędy budowy mieszkań. Powojenne prawodawstwo francuskie udziela budującym domy dla rodzin, których potomstwo przekracza troje dzieci poniżej lat 16, subwencji do wysokości 1/3 kosztu budowy. W Szwecji dochód jest poręczony na lat 10, a pożyczki budowlane wynoszą 1/3 ogólnych kosztów budowy. W Austrji i Czechosłowacji rządy zaciągają olbrzymie pożyczki, przeznaczone na gwarancje kredytu budowlanego. Oprócz tego we wszystkich prawie krajach widzimy, Jak państwo stara się budować własne gmachy na własne potrzeby zwalnia nowe domy od podatków na dłuższy okres czasu, udzielenie koncesyj bankom, przedsiębiorstwom handlowym uzależnia od wystawienia zobowiązania, że wybudują dla siebie własne domy.

Jedynie w Rosji sowieckiej obowiązuje ustawa rekwizycyjna i socjalizacja domów. Ze wstydem wyznać trzeba, że ustawodawstwo bolszewickie znalazło naśladownictwo w jednej tylko Polsce.

Jak się przedstawia pozytywna działalność państwa polskiego w sprawie mieszkaniowej?

Stworzono pomoc finansową w postaci „Państwowego Funduszu Mieszkaniowego“. W ciągu lat 3 udzielono pożyczkę na ogólną sumę 19 milionów, gwarancyj przyznano również na stosunkowo niską cenę, na cele remontu i wykończenia domów w Warszawie wyasygnowano *10-miljonową pożyczkę. Z udzielonej Bankom przez Rząd na cele budowlane sumy 400 milionów wydano dotychczas 85 milionów. Zresztą całkowita ta suma wystarcza na wybudowanie 4 do 5 domów. Należy zaznaczyć, że fachowcy obliczają koszty remontu domów w samej Warszawie na 10 miliardów, a w całej Polsce na 100 miliardów KP. W zestawieniu z tymi cyframi ma się pojęcie o znikomości kredytów rządowych..

Przeprowadzając zasadę oszczędności Rząd cofnął kredyty na wszystkie budowle państwowe, zezwalając tylko na wykończenie robót oraz na drobne remonty. W ten sposób 300 tysięcy ludzi zajętych w przemyśle budowlanym lub gałęziach pokrewnych znalazło się bez pracy. A bezrobocie wyjść może na korzyść tylko żywiołów przewrotowych. Czy oszczędności na tym punkcie są wskazane ? Popieranie zastoju w budownictwie przez cofnięcie wyznaczonych na ten cel kredytów może się bardzo poważnie odbić na wewnętrznych stosunkach społecznych.

Działalność rządową nie może ograniczać się do budowy domów na własne potrzeby, lecz musi zapewnić budującym nowe domy przywileje. Głównym jednak warunkiem naprawienia sytuacji jest likwidowanie ustawy ó ochronie lokatorów, ograniczającej prawo własności i paraliżującej inicjatywę prywatną i społeczną.

Zwlekać dłużej nie wolno. Brak stałego kursu marki polskiej niewątpliwie utrudnia akcję budowlaną. Uzdrowienie stosunków panujących w tej dziedzinie odbije się korzystnie na kursie marki.

W jaki sposób likwidować należy ustawę aby proces likwidacji odbył się możliwie z najmniejszymi wstrząśnieniami ?

  1. Od daty wydania ustawy przejściowej zmierzającej do całkowitego zniesienia ochrony lokatorów przeznacza się okres 6-cio miesięczny na porozumienie się między stronami celem zastąpienia stosunku dotychczasowego umową prawną lub dobrowolnem opuszczeniem lokalu przez lokatora.
  2. Jeśli strony nie doszły do porozumienia w ciągu 6 miesięcy lokator i właściciel mają prawo odwołania się po upływie tego terminu do specjalnych urzędów rozjemczych dla spraw mieszkaniowych (winno być po kilka kompletów na każdy okręg policyjny i pracować na zmiany). Powód wpłaca z góry na rzecz Urzędu rozjemczego 3000 mkp., które w razie przyznania mu słuszności przez urząd obowiązany jest mu zwrócić oskarżony. '% przeznacza się na honorarium członków urzędu rozjemczego i koszty, % na fundusz mieszkaniowy. Urzędy rozjemcze rozstrzygają każdą poszczególną sprawę indywidualnie, kierując się obok istniejących norm prawnych pewnymi konkretnymi wskazaniami na okres przejściowy. Rozstrzygnięcia dotyczą:

1)            Wysokość czynszu. Różniczkowanie jest wskazane. Winno ono obejmować w pierwszym rzędzie osoby prawne i fizyczne. Banki, domy handlowe, biura pośrednictwa (A) winny być odróżniane od przedsiębiorstw, przemysłowych (B) i od instytucji społecznych użyteczności publicznej (C). Czynsz opłacany powinien, kalkulować się wartością lokalu i wysokością obrotów, nie powinien przekraczać dla pierwszych (Ą) 75%. dla drugich (B,) 45%, dla trzecich (C) 30% w stosunku do czynszu opłacanego w lipcu 1914 roku w walucie złotej. Co do osób fizycznych, to czynsz powinien kalkulować się wartością lokalu i stopą zarobkową; w okresie przejściowym powinien obracać się w granicach 8% w Stosunku do czynszu opłacanego w lipcu 1914 w walucie złotej i 5% zarobku poniżej półtora miliona rocznie, 20% w stosunku do czynszu opłacanego w lipcu 1914 w walucie złotej i 12% zarobku poniżej 7 milionów rocznie, 30% w stosunku do czynszu opłaconego w lipcu 1914 w walucie złotej i 16% zarobku od 7 milionów rocznie. Obok stanu zarobkowego winny być uwzględniane momenty socjalne. Inaczej może płacić kupiec, adwokat, ziemianin, przemysłowiec, lekarz, inaczej urzędnik państwowy lub komunalny, robotnik, inaczej emeryt, inwalida wojenny, bezrobotny, inaczej człowiek samotny lub bezdzietny, a obarczony rodziną. Opłata za ogrzewanie centralne spoczywa na barkach lokatora.

2)            Odwrócenie stosunku lokatora i sublokatora. W wypadku, kiedy głównem źródłem utrzymania lokatora jest podnajmowanie (a lokator nie opłaca podatku przemysłowego jako właściciel pensjonatu, pokojów; meblow), to zn. kiedy sublokator płaci lokatorowi za część mieszkania czynsz wyższy lub chociażby równy czynszowi opłacanemu przez lokatora właścicielowi za całe mieszkanie sprawa rozwiązywałaby się nieraz najprościej w drodze przejęcia lokalu przez sublokatora z czasowym pozo-stawieniem lokatora, na propozycję właściciela.

3)            Zamiana lokali. W wypadku, kiedy lokator uważa za zbyt wysoki dla siebie proponowany przez właściciela czynsz za zajmowany lokal, który inny lokator zajmujący tańszy lokal uważa za umiarkowany sprawa załatwiałaby się nieraz najprościej przez zamianę lokali, na propozycję właściciela.

4)            Eksmisja. W wypadku odrzucenia przez lokatora warunków właściciela oraz niezastosowania się do orzeczenia urzędu, uznającego warunki właściciela za możliwe do przyjęcia, właściciel uzyskuje wyrok eksmisji wykonalny po upływie 3 tygodni od daty wydania. Właścicielowi posiadającemu lub zakładającemu rodzinę a pozbawionemu mieszkania przysługuje jednorazowo prawo usunięcia lokatora celem zajęcia lokalu, na własną potrzebę, jednak za uprzednim wymówieniem 3 miesięcznym, i po upływie 6 mieś. od -daty ogłoszenia ustawy przejściowej.

III.           Lokator może podnajmować jedynie za zgodą właściciela domu i za ceny nie przekraczające stosunku ilości najmowanych do ilości, ubikacji całego mieszkania plus 50% ceny w razie podnajmowania bez: mebli, plus 100% ceny w razie podnajmowania z meblami.

  1. Właściciel domu lokuje 1h czystego zysku w pożyczkach obligacyjnych mieszkaniowych celem przyśpieszenia rozbudowy w interesie własnym i społecznym. (Co najmniej s/5 reszty zysku zabiorą podatki miejskie i skarbowe.)
  2. W ciągu lat 3 od daty wydania ustawa przejściowa zostaje pod¬dawana co 6 miesięcy rewizji i otrzymuje narzucone przez życie korek- tur-y. (Akcja budowlana winna iść w tern tempie, aby po 3 latach działanie ustawy przejściowej wygasło w zupełności.)

Właściwy ruch budowlany spoczywać musi w dłoniach samego społeczeństwa, — autonomicznych urzędów rozbudowy, opartych o gminy miejskie, związków komunalnych i spółdzielni mieszkaniowych.

Inicjatywa objawiała się słabo do tej pory na skutek braku olbrzymiego długoterminowego kredytu koniecznego do przeprowadzenia akcji budowlanej. Brak ten powoduje ucieczka kapitałów obawiających się sytuacji prawnej wytworzonej przez ustawę o ochronie lokatorów.. Rozstrój powodowany zniżką marki będący na dnie wszystkich niedomagań nie jest oczywiście bez przyczyny w zahamowaniu ruchu budowlanego. Niepewność dochodowości w razie ewentualnej zwyżki marki winno skompensować państwo, udzielając specjalnych gwarancyj.

Kiedy przyczyny natury prawnej paraliżujące inicjatywę prywatną zostaną usunięte, wysunie się na plan pierwszy potrzeba znalezienia kapitałów.

Prawdopodobnie udałoby się zaangażować kapitał obcy, zwłaszcza amerykański. Zanim to jednak nastąpi, trzeba zacząć samemu, zdobyć zaufanie.

Jeżeli uprzytomnimy sobie że rozbudowa miast naszych warunkuje zachowa nie ich polskości, to dojdziemy do wniosku, że do akcji tej :n a leżyć musi cały naród. W pierwszym rzędzie powołane jest do udzielenia kapitałów na ten cel włościaństwo jako warstwa najliczniejsza i dzisiaj stosunkowo najzamożniejsza. Kapitały, które leżą bezczynnie u chłopa polskiego, powinny wyjść na światło dzienne i służyć za podwalinę wielkiego włościańskiego Banku budowlanego, który wziąłby sobie za cel finansowanie ruchu budowlanego. Włościanie polscy muszą ogarnąć tę prawdę, że budując dla siebie miasta, zapewnią sobie panowanie nad Polską.

Przede wszystkiem włościanie osiągną zysk taki, że zamiast papierków, których wartość topnieje na skutek spadku marki, będą właścicielami nieruchomości miejskich. Nie jest to chyba tak zły interes, skoro domy wykupują żydzi. (Włościanie mogliby też kupować stare domy od zrujnowanych właścicieli). Jest jednak jeszcze inny, ważniejszy powód, dla którego włościaństwo jest zainteresowane bezpośrednio w kryzysie mieszkaniowym i jego pomyślnem rozwiązaniu. Rozrost naturalny włościaństwa zmusza w sposób żywiołowy pewną część włościan do periodycznego odpływu ze wsi, gdyż rozdrobnienie własności rolnej napotyka na granice nieprzekraczalne. Do tej pory polska ludność wiejska odpływała w ten sposób do Ameryki, do Westfalii, szła służyć obcym, obecnie ten dzielny żywioł w Polsce winien znaleźć dla siebie pole działania. W Polsce, to zn. w miastach. Ale na to, aby polska ludność wiejska mogła napływać do miast, trzeba, żeby miała gdzie mieszkać. Dla samych siebie włościanie budować muszą domy, dzielnice, miasta.1

Skoro dojdzie do wytężonej i zgodnej współpracy między wsią a miastem, skoro włościanin stanie mocną stopą w miastach, wzmacniając wątłe mieszczaństwo polskie, zniknie wiele antagonizmów, rozdzierających dzisiaj naród polski ku pożytkowi jego nieprzyjaciół.

Na to, aby Polacy byli gospodarzami we własnym kraju, nie wystarcza istnienie wsi polskiej — muszą być i miasta polskie. Panowie miast będą dziedzicami Polski.

 

Guido

 

 

 

 

 

2) Coraz częściej spotykamy w sferach inteligentnych małżeństwa bezdzietne lub z jednem dzieckiem tylko. Jest to i kwestia płac i kwestia mieszkania. Praca umysłowa w jednem pokoju, służącym za sypialnię, jadalnię, bawialnię i pokój dziecinny jest poprostu niemożliwością. Porównanie danych statystycznych , dotyczących ruchu ludności podług składu wyznaniowego dowodzi niezbicie, że ludność miejska katolicka czyli poi-

 

, Pierwsze prawo o ochronie lokatorów — pisze p. T. Toeplitz

(1. c, p. 25) było dziełem Tymczasowej Rady. Stanu, ciała pochodzącego z pośrednich wyborów i nominacji, w którern lewica żadnego tidziała nie brała“. P. Toeplitz rozumie widocznie przez lewicę „Bund“. Czy zdanie p. T. nie sprawia wrażenia wygadania się? Pierwszy dekret o ochronie lo­katorów w Polsce odbudowanej podpisał J. Moraczewski.

To, co p. T. mówi o widokach akcji budowlanej w Polsce daje je­szcze bardziej do myślenia. Wkroczenie w dziedzinę .stosunków miesz­kaniowych, które „właściciele domów tem boleśniej odczuwają jako czę­ściowe • wywłaszczenie, że do żadnych innych kategoryjvposiadaczy Ono dotychczas stosowane nie było, odebrało napewno kapitalistom hietylko ochotę do bezpośredniego lokowania swych środków w dotnach miesz­kalnych, ale unicestwiło, zdaje się, definitywnie zaufanie, by ta, najpew­niejsza niegdyś, lokata kapitału kiedykolwiek znów stała się rentującą. Pod tym względem nieby nie pomogło nawet, gdyby skądinąd było mo­żliwe, całkowite skąsowanie ustawy o ochronie lokatorów, gdyż narażony