W Polsce nie ma już Polaków, chłopi są pozostawieni na pastwę obcych. Chłopaki proszą o pomoc, w szambie niczego nie ma, nic nie mówią, przemilczają te tematy. 260220r3

To straszne, co mówi ten człowiek.

Jesteśmy zdradzeni przez wszystkich, jesteśmy sami i nieliczni.

Żadnego kapelana tam nie ma, a może nawet to i lepiej, bo zacząłby namawiać do zdrady i prowadził do zwątpienia.

 

Red. Gazeta Warszawska

 

 archiwum

https://gazetawarszawskacom1.wordpress.com/2025/07/16/w-polsce-nie-ma-juz-polakow-chlopi-sa-pozostawieni-na-pastwe-obcych-chlopaki-prosza-o-pomoc-w-szambie-niczego-nie-ma-nic-nie-mowia-przemilczaja-te-tematy-250701r3/

 

Gorąco we Wrocławiu. Rolnicy znów protestują

Newsy    Marianna Kula  Aktualizacja: 

 

 

Protest rolników we Wrocławiu
Protest rolników we Wrocławiu
Źródło: Fb - Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego we Wrocławiu
Od wczesnych godzin porannych Wrocław mierzy się z protestem rolników. Głównym powodem manifestacji jest sprzeciw wobec umowy handlowej Mercosur, która zdaniem gospodarzy zagraża przyszłości polskich gospodarstw rodzinnych. Choć poranek przebiegł spokojnie, służby oraz mieszkańcy przygotowują się na kulminację wydarzeń w ścisłym centrum miasta.
Spis treści:

Pierwsze kolumny traktorów wjechały do stolicy Dolnego Śląska jeszcze przed świtem. Rolnicy, wspierani przez przedstawicieli górników i hutników, przybyli z całego regionu, aby zamanifestować skalę kryzysu dotykającego sektor rolniczy.

Jak podaje w mediach społecznościowych Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, pierwsze pojazdy pojawiły się na parkingu przed Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim  już o świcie. O godzinie 7:00 odnotowano obecność siedmiu ciągników, a według oficjalnych zgłoszeń w proteście ma wziąć udział łącznie do 50 maszyn i około 400 osób.

O godzinie 8:00 rozpoczęło się kluczowe spotkanie z przedstawicielami administracji rządowej. Według doniesień medialnych, związkowcy przekazali wicewojewodzie dolnośląskiemu, Arturowi Jurkowskiemu, petycję zawierającą listę postulatów. Dokument ten ma zostać niezwłocznie skierowany do ministra rolnictwa.

Czytaj też:
Aktywny rolnik - czy prezydent podpisze ustawę? Rolnicy wystąpili z apelem

Atmosfera gęstnieje: „Ogromne siły policji”

Mimo że oficjalne komunikaty miejskie uspokajają, wskazując, że o godzinie 9:20 pod urzędem sytuacja była stabilna i gromadziła około 20 osób, inne relacje wskazują na dużą mobilizację służb mundurowych.

Dolnośląska Rada Wojewódzka NSZZ RI Solidarność relacjonuje za pośrednictwem Facebooka, że sytuacja w mieście jest dynamiczna. W swoim wpisie związkowcy alarmują:

„Policja zaangażowała ogromne siły... są też Armatki Wodne na ulicach Wrocławia.”

Obecność ciężkiego sprzętu policyjnego sugeruje, że służby przygotowują się na scenariusz, w którym emocje protestujących mogłyby eskalować podczas planowanego przemarszu przez miasto.

Dlaczego rolnicy wyszli na ulice?

Głównym zapalnikiem dzisiejszych protestów jest planowana umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylią, Argentyną, Paragwajem i Urugwajem). Rolnicy obawiają się:

- Nieuczciwej konkurencji: Napływu taniej żywności z Ameryki Południowej, która nie spełnia restrykcyjnych norm środowiskowych i jakościowych nakładanych na europejskich producentów.

Zagrożenia dla gospodarstw rodzinnych: Spadku opłacalności produkcji, co przy obecnych kosztach energii i nawozów może prowadzić do bankructwa wielu lokalnych gospodarstw.

Kryzysu sektora agro: Wspólne wystąpienie z górnikami i hutnikami podkreśla szeroki wymiar niezadowolenia społecznego z obecnej polityki gospodarczej.


Czytaj też:
Ten rejestr będzie decydował, komu ARiMR wypłaci dopłaty. Ministerstwo pokazuje nowe przepisy

Co czeka wrocławian? Ostrzeżenia policji i utrudnienia

Z informacji przekazanych przez Komendę Miejską Policji we Wrocławiu wynika, że najtrudniejsza sytuacja na drogach dopiero przed nami. Oficer prasowy, kom. Wojciech Jabłoński, apeluje o wyrozumiałość i stosowanie się do poleceń funkcjonariuszy.

Główne utrudnienia spodziewane są w godzinach 11:30 - 14:30. To właśnie wtedy rolnicy planują pikietę pod siedzibą Przedstawicielstwa Regionalnego Komisji Europejskiej przy ul. Widok. Policja ostrzega, że ruch w ścisłym centrum może zostać całkowicie sparaliżowany

Marianna Kula
Marianna Kula - redaktor działu "Uprawy" ogólnopolskiego miesięcznika "Wieści Rolnicze", portalu wiescirolnicze.pl i wiodącego kanału YT pod tą samą nazwą. Z redakcją związana od ponad 10 lat. Uczestniczy w konferencjach naukowych i śledzi innowacje w firmach związanych z rolnictwem.
https://wiescirolnicze.pl/newsy/goraco-we-wroclawiu-rolnicy-znow-protestuja,25354/
 

 

Ciągniki wjechały do Wrocławia. Rolnicy: "Dostajemy 630 zł/t pszenicy. Jak mamy funkcjonować?"

20.02.2026., 07:29h
Agnieszka Sawicka
Justyna Czupryniak

Rolnicy z Dolnego Śląska ponownie wyrazili swoje niezadowolenie i frustrację z pogłębiającego się kryzysu w rolnictwie. Kilkadziesiąt ciągników zaparkowało dziś przed gmachem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. – Jeżeli wyprodukowanie pszenicy kosztuje w granicach 800-900 zł, a my dostajemy 630 zł, no to jak możemy dalej funkcjonować? – pytał obecny na proteście rolnik z gminy Udanin Mirosław Krawczyk.

Ciągniki zaparkowały, rolnicy przed UW – trwa protest we Wrocławiu

To już drugi w tym roku protest rolniczy we Wrocławiu. Pierwszy miał miejsce równo miesiąc temu, 20 stycznia, o czym informowaliśmy

Rolnicy protestowali wówczas w geście solidarności z rolnikami demonstrującymi tego samego dnia w Strasburgu. A dziś, 20 lutego, przed siedzibą Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, na parkingu, gromadzą się ciągniki. Tym razem już nie tylko symbolicznie, ale w ilości kilkudziesięciu sztuk.

Czytaj dalej pod FOTO

Protest ludzi pracy – rolnicy, górnicy

Rolnicy, górnicy i hutnicy wjechali do miasta bardzo wczesnym rankiem zorganizowanymi kolumnami traktorów, wyruszając z całego Dolnego Śląska. Po to, aby zamanifestować skalę kryzysu, z jakim mierzą się dziś każdego dnia rodzinne gospodarstwa. Na godzinę 8.00 zaplanowane było spotkanie przedstawicieli protestujących z wojewodą dolnośląskim, podczas którego wręczyli swoją petycję zawierającą postulaty. Dokument ma następnie trafić do ministra rolnictwa.

 

Organizatorami protestu są: NSZZ Solidarność Region Dolny Śląsk, NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego oraz NSZZ Solidarność Region Jeleniogórski.

– Chcemy wyrazić sprzeciw przeciwko złej polityce Unii Europejskiej, która uderza w gospodarkę, przemysł i rolnictwo. Nie zgadzamy się z tym, protestujemy przeciwko temu i zapraszamy wszystkich do udziału – mówił Adrian Wawrzyniak, przedstawiciel NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność.

 

Nastroje rolników obecnych na proteście są ponure. Wskazują na brak opłacalności produkcji i jej wysokie koszty. Wielu z nich, by uregulować bieżące płatności wciąż sprzedaje płody rolne za bezcen. 

– Cały czas jesteśmy do tyłu. Jeżeli wyprodukowanie pszenicy kosztuje w granicach 800-900 zł, a my dostajemy 630 zł, no to jak możemy dalej funkcjonować? Uprawiamy różne rośliny, ale już nic się nie opłaca. Skrobia ziemniaczana, buraki, zboża wszystko jest po prostu nieopłacalne – pytał obecny na proteście rolnik z gminy Udanin Mirosław Krawczyk. 

W kolejnym etapie protestu rolnicy przejdą marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu przy ulicy Widok. Właśnie tam zaplanowano najważniejszą część demonstracji.

Kolejni rolnicy zmierzają swoimi traktorami na protest we Wrocławiu:

 

Pikieta rolników przed siedzibą regionalną KE

Rolnicy przeszli marszem w kierunku siedziby regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej oraz biura informacyjnego Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, przy ulicy Widok. W rękach trzymali transparenty i banery z hasłami o sprawiedliwości cenowej, ochronie rynku i wsparciu finansowym dla wsi. Atmosfera jest zdecydowana, ale pokojowa – protest skupia się na konkretnych postulatach, nie na blokadach miasta. 

image
Protest rolników Wrocław 20.02.2026 r.

Stanowcze "STOP" umowie MERCOSUR

Protestujący rolnicy w stanowczy sposób sprzeciwiają się umowie o wolnym handlu z krajami Mercosur. W ich ocenie stanowi ona jedną z podwalin do dalszego niszczenia produkcji rolnej w Polsce.

– W UE chcą doprowadzić do tego, żeby w Polsce nie było żadnej produkcji. W Polsce ma być tylko Euroland, na którym my tu będziemy bazować i kupować przetworzoną żywność z krajów Mercosur, czyli Ameryki Południowej. Nasze rodzime warzywa, zwierzęta i mięso, są niedobre, bo są zbyt zdrowe. W Mercosur dają 22 kg pestycydów na ha uprawy i do tego stosują różne antybiotyki w hodowli zwierząt. My w Polsce stosujemy do 2 kg pestycydów na ha. Dzięki temu nasza żywność jest zdrowa, a Mercosuru toksyczna dla ludzi – mówił rolnik z powiatu lublinieckiego Dominik Rawicki. 

Rolnicy nie mają gdzie sprzedać warzyw

Protest rolników we Wrocławiu zgromadził ok. 400 osób. Wspierają go m.in. rolnicy ze wschodniej części województwa śląskiego (okolice Jury Krakowsko-Częstochowskiej). Wśród nich są obecni producenci warzyw, którzy mają problem z ich zbyciem, a których ceny prosto z pola oscylują w granicach zaledwie 0,30 zł/kg.

– U nas jest zagłębie warzywno –​ ziemniaczane. Cena każdego warzywa prosto z pola, czy to jest kapusta, czy marchew, czy burak, czy ziemniak, nie przekracza 0,30 zł/kg. Nie ma zainteresowania zakupem tych warzyw. Część rolników ich po prostu nie zebrała – tłumaczył Robert obecny na proteście rolnik ze Śląska.

W ocenie rolnika, powodem niskich cen warzyw jest ich nadmierny import oraz niechęć dużych podmiotów handlowych wstawiających warzywa do marketów, do ich zakupu od polskiego rolnika – a kredyty trzeba spłacić. 

– Mam kredyt. Miałem zebrać i sprzedać warzywa, a zainteresowania nie ma. Jeszcze jak jest komu sprzedać po 0,30 zł/kg w ilościach całosamochodowych, to za tira dostaniemy od 5 do 7 tys. zł. Gdybym wziął te 7 tys. zł, to kupiłbym 4 t saletry. Trochę słabo – kalkuluje rolnik. 

Rolnicy na proteście we Wrocławiu: "Ceny mleka oscylują w granicach 1,00 zł do 1,50 zł/l"

Jak relacjonował rolnik ze Śląska, w równie trudnej sytuacji, co producenci warzyw, znaleźli się producenci mleka. W okolicach Jury, skąd przyjechał, ceny skupu oscylują w granicach od 1,00 zł do 1,50 zł/l. Rolnik wspomniał również o tym, że kryzys na rynku mleka jest widoczny po przejęciach mniejszych mleczarni przez większe. 

– Dwie duże mleczarnie na naszym terenie zostały zamknięte, a właściwie to zamknięto OSM Myszków, po tym, jak okazało się, że mimo przejęcia przez OSM Łowicz, nie uda się uratować tego zakładu. Natomiast OSM Szczekociny została przejęta przez Grupę Polmlek, a OSM Pilica już dawno została przejęta przez Mlekovitę – dodał rolnik Robert. 

Główny punkt protestu

Petycja rolników przekazana została również w ręce przedstawicielstwa Komisji Europejskiej we Wrocławiu, pod którego siedzibą o 11.30 odbył się główny punkt protestu – przemówienie liderów i organizatorów manifestacji. 

Sektor rolniczy nie będzie biernie czekał 

Protest jest wyraźnym sygnałem, że sektor rolniczy nie zamierza biernie czekać na decyzje polityków, a walka o przyszłość gospodarstw rodzinnych w Polsce i Europie nadal trwa. Rolnicy biorą sprawy w swoje ręce i domagają się realnych działań "tu i teraz". 

Protestujących rolników wspierają górnicy. Z tłumu było słychać donośne "Precz z Zielonym Ładem".

Postulaty manifestujących rolników

Rolnicy i organizatorzy wskazują na kilka kluczowych postulatów:

  • rewizja umów handlowych z zagranicą, by chronić polskiego producenta,
  • realne wsparcie finansowe dla gospodarstw rodzinnych w Polsce,
  • ochrona rynku krajowego przed nadmiernym importem produktów rolnych, w tym napływających z Ukrainy,
  • polityka UE uwzględniająca realia produkcji rolnej w Polsce, szczególnie w kontekście Zielonego Ładu i podatków ETS/ETS2.

– Potrzebujemy tarcz antykryzysowych. Rolnicy praktycznie nie mają już żadnych oszczędności – alarmował Adrian Wawrzyniak.

Warto dodać, że w proteście udział wzieli również przedstawiciele Dolnośląskiej Izby Rolniczej, reprezentujący rolników z Dolnego Śląska. Jak informowali organizatorzy, był to wspólny głos w obronie polskiego rolnictwa oraz miejsc pracy na wsi.

Wawrzyniak: "Precz z Zielonym Ładem"

Podczas pikiety zorganizowanej przed siedzibą regionalnego przedstawicielstwa Komisji Europejskiej głos zabrał rzecznik prasowy NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak, który w ostrych słowach skomentował to, co dzieje się obecnie z polskim rolnictwem.

– Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana 12 tysięcy kilometrów stąd, z Polski tak daleko? Czy chcecie jeść żywność, która jest produkowana z substancjami, które są zakazane? Gdzie antybiotyki dla zwierząt kupuje się w aptece? Czy chcecie, żeby 30-40% gospodarstw w Polsce i w Europie zniknęło?  Sami wiecie, że nie możemy na to pozwolić. Szanowni Państwo, ale to nie tylko Mercosur. Koszty dzisiaj w rolnictwie są ogromne. Nie jesteśmy w stanie w Europie wyprodukować żywności, która jest konkurencyjna na świecie. Pszenica w Europie dzisiaj jest bardzo droga tylko dlatego, że mamy ogromne koszty. Dzisiaj gospodarstwa mają pełne magazyny, a rolnicy się zastanawiają, za co mają wyjechać w pole. Czy to nie jest wojna gospodarcza? Pamiętajcie o jednym, Niemcy swoje gospodarstwa zdotują. Oni przetrwają, ale inne gospodarki, takie jak polska, zostaną zniszczone.  Precz z Zielonym Ładem! – powiedział Wawrzyniak.

Zobacz WIDEO:

Agnieszka Sawicka, Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

 

 

Marsz na Warszawę, a nie na Wrocław,  zbrojny - przejąć władzę i powołać Rząd Ocalenia Narodowego.

Sojusz robotniczo - chłopski o absolutnych kryteriach etnicznych – tylko Polacy.

Nawrocki nie jest wiarygodny!

!!!

Bez tego tylko śmierć!

 

.                     Co robic? - MY CHŁOPI.
(+Pugna+)
MY CHŁOPI.      Protestami niczego nie osiągnięto, przed czym ostrzegaliśmy. Porozumieniem również niczego nie zmieni się na lepsze — to jedynie gra na zwłokę. Przywódcy tych protestów to stare PRL-owskie ...

Red Gazeta Warszawska

 +

 

Ciągniki ruszą na Wrocław. „Drugi rok jedziemy na minusie”

12.02.2026., 13:00h

20 lutego 2026 r. (w piątek) we Wrocławiu odbędzie się Manifestacja Ludzi Pracy, w której wezmą udział rolnicy, górnicy i pracownicy. Do miasta ma wjechać nawet 100 ciągników. – Drugi rok jedziemy na minusie i bez wsparcia wielu z nas nie ruszy wiosną w pole – alarmują rolnicy.

Manifestacja ludzi pracy we Wrocławiu 

Manifestacja odbędzie się 20 lutego 2026 r. (w piątek) o godz. 11.30 przed Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej przy ul. Widok 10 we Wrocławiu.

Organizatorami są: NSZZ Solidarność Region Dolny Śląsk, NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych, NSZZ Solidarność Zagłębia Miedziowego oraz NSZZ Solidarność Region Jeleniogórski.

Rolnicy i górnicy mają wjechać do miasta zorganizowanymi grupami traktorów, które zaparkują przy Urzędzie Wojewódzkim do godziny 6.00. 

Traktory w mieście 

Planowany wjazd do Wrocławia obejmie około 100 traktorów.

 
 
Advertisement
 

– Jesteśmy w stałym kontakcie z policją i zarządem kryzysowym. Zajmiemy miejsca parkingowe przy Urzędzie Wojewódzkim. Udamy się z petycją do władz wojewódzkich – informuje Wawrzyniak.

Manifestacja przewiduje złożenie petycji u wojewody dolnośląskiego, która następnie zostanie przekazana ministrowi rolnictwa, oraz petycji skierowanej do Parlamentu Europejskiego.

Powiązane artykuły

W ramach protestu negocjowane jest również symboliczne wprowadzenie traktora bądź dwóch na ulicę Widok, przed delegaturę KE i PE we Wrocławiu, gdzie odbędzie się kluczowe dla manifestacji przemówienie.

 

Kryzys w rolnictwie i postulaty organizatorów. „Drugi rok jedziemy na minusie”

Jak podkreśla Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, chodzi o trudną sytuację finansową gospodarstw i konieczność ich wsparcia.

– Jest ogromny kryzys w rolnictwie. Nie możemy sprzedać swoich produktów po godziwych cenach, a gospodarstwa toną w długach. Kontrakty na zbiory w 2026 roku praktycznie nie różnią się od tych z zeszłego roku. To oznacza, że drugi rok będziemy jechać na minusie. Dziś potrzebujemy pilnego wsparcia, żeby wejść w prace wiosenne. Paliwo, nawozy, środki, naprawy sprzętu, to kosztuje ogromne pieniądze – mówi Adrian Wawrzyniak.

Organizatorzy wskazują również na inne problemy: rosnące koszty energii, Zielony Ład i podatki ETS/ETS2, a także zagrożenia wynikające z nieuregulowanych kontraktów handlowych i napływu produktów z Ukrainy.

Wawrzyniak mówi o umowie z Ukrainą i ochronie rynku polskiego rolnika.

– Domagamy się rewizji umowy z Ukrainą, tak, aby dodać do niej pewne ograniczenia. Domagamy się wsparcia od rządu i od Unii Europejskiej. Nie może być tak, że polski rolnik traci swoje miejsce na rynku, bo przepisy nie chronią krajowej produkcji – zaznacza. I dodaje – Jeżeli Unia Europejska chce podpisywać umowę z Ukrainą, to niech rekompensuje to całej Europie.

Kontraktacje, niskie ceny i tarcze antykryzysowe

Rolnicy alarmują, że obecne ceny kontraktacyjne nadal nie pokrywają kosztów produkcji.

– Pierwsze kontrakty na ten rok na pszenicę konsumpcyjną wynoszą 700 zł. To tyle, co rok temu. Na skrobię ziemniaczaną to w głównych zakładach dziś 1,28–1,35 zł/kg. To w żadnym wypadku nie pozwala gospodarstwom pokryć wydatków. Potrzebujemy tarcz antykryzysowych. Rolnicy praktycznie nie mają już żadnych oszczędności – sygnalizuje Adrian Wawrzyniak.

Apel o udział w proteście rolników

Organizatorzy apelują o udział w manifestacji i rozpowszechnianie informacji wśród rolników – wśród ludzi pracy.

– Nikogo w żaden sposób nie będziemy wykluczać z udziału w manifestacji. Nie będziemy patrzeć z jakiej organizacji jest, bo podstawa to wszyscy ludzie pracy – czy pracujący na roli, czy w zakładzie pracy, czy jako górnicy pod ziemią – podkreśla Adrian Wawrzyniak.

Jak czytamy w komunikacie NSZZ RI "Solidarność: – Czas wziąć sprawy w swoje ręce. Nasze gospodarstwa są w ogromnym kryzysie. Potrzebne jest realne wsparcie rządu. Walka o przyszłość gospodarstw rodzinnych w Polsce i Europie nadal trwa.

źródło: wywiad własny; Dolnośląska Rada Wojewódzka NSZZ RI Solidarność/Fb

oprac. Agnieszka Sawicka

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/100-ciagnikow-ruszy-na-wroclaw-drugi-rok-jedziemy-na-minusie-2646719

 


 

Murzyni.

   Polskie chłopstwo to murzyni, biali murzyni, bo typowo murzynom potrafią jedynie protestować, a nic więcej.

   Czarni murzyni, też głównie protestują, ale ci jeszcze dodatkowo potrafią kraść, mordować, gwałcić i podpalać, a to jest dużo wyższy poziom cywilizacyjny niż protestowanie i np. puszczanie członków tego antypolskiego, ludobójczego rządu, wolno.

   Jest jeszcze taka różnica, że Polski biały murzyn wiesza się w stodole, a czarny murzyn nigdy tego nie robi.

 

Red. Gazeta Warszawska

+

Zdaniem przedstawicieli OPZZ rząd odcina się od realnego dialogu z wsią. Szczególną złość wzbudziła nieobecność ministra na Kongresie Rolnictwa RP, mimo wcześniejszego zaproszenia.

Rolnicy podkreślają, że od miesięcy próbują rozmawiać o problemach sektora, ale – jak twierdzą – są ignorowani. Według nich deklaracje o otwartości na dialog pozostają tylko pustymi hasłami.

Trumny, pluszowa świnia i hasła o zdradzie wsi

Zapowiadane protesty nie będą symboliczne.

Już niedawno w Siedlcach podczas spotkania ministra na uczelni rolnicy wnieśli na aulę trumnę oraz klatkę z pluszową świnią. Całość uzupełniał baner z mocnym hasłem: „Zdrajca polskiej wsi”.

To ma być zapowiedź tego, co czeka ministra podczas kolejnych publicznych wystąpień.

Jak mówią organizatorzy – traktory będą „komitetem powitalnym” na każdym otwartym spotkaniu.

Ustawa o „Aktywnym Rolniku” dolała oliwy do ognia

Bezpośrednią iskrą zapalną stały się nowe przepisy dotyczące dopłat bezpośrednich, czyli ustawa o tzw. Aktywnym Rolniku.

Rolnicy zwrócili się nawet do prezydenta z apelem o jej zawetowanie. Akt prawny został już przyjęty przez Sejm i Senat i czeka na podpis głowy państwa.

Nowe regulacje wprowadzają zupełnie inne kryteria uznania rolnika za aktywnego zawodowo.

Kto zostanie uznany za „aktywnego rolnika”?

Zgodnie z ustawą automatycznie do tej grupy trafią osoby, które:

• posiadają zwierzęta gospodarskie
• korzystają z wybranych płatności i programów wsparcia
• realizują inwestycje rolnicze

Pozostali będą musieli udowodnić:

• ponoszenie kosztów działalności rolniczej
• lub uzyskiwanie przychodów ze sprzedaży produktów rolnych

A to – jak obawiają się rolnicy – oznacza dodatkową biurokrację, szczególnie dla mniejszych gospodarstw.

Rok przejściowy, ale nie uspokaja nastrojów

Rząd wprowadził rozwiązanie przejściowe na 2026 rok. Automatycznie za aktywnych zawodowo uznani będą rolnicy, którzy w 2025 roku otrzymali dopłaty do wysokości 1125 euro – czyli w praktyce gospodarstwa do około 5 hektarów.

Reszta będzie już podlegała nowym zasadom weryfikacji. Zdaniem protestujących to tylko chwilowe złagodzenie problemu.

Szczegóły dopiero w rozporządzeniu

Dodatkowe emocje budzi fakt, że konkretne wymogi dotyczące kosztów, przychodów i dokumentów mają zostać dopiero określone w rozporządzeniu ministra rolnictwa.

Projekt ma trafić do konsultacji publicznych w najbliższych dniach. Rolnicy obawiają się, że realne obciążenia okażą się znacznie większe, niż zapowiada rząd.

Protesty zapowiedziane na wiele tygodni

OPZZ nie ukrywa, że nie chodzi o jednorazową akcję. Jeśli minister nie podejmie rozmów – protesty mają towarzyszyć mu regularnie, przy każdej okazji publicznych wystąpień. Traktory, transparenty i głośne manifestacje mają stać się codziennością jego wizyt w terenie.Wieś mówi: dość ignorowania problemów

Rolnicy podkreślają, że nie walczą tylko o jedną ustawę. W ich ocenie nowe przepisy są symbolem szerszego problemu – braku realnych konsultacji i narzucania zmian bez uwzględniania sytuacji gospodarstw.

Jeśli napięcie będzie rosło, najbliższe tygodnie mogą przynieść kolejną falę głośnych protestów na drogach i pod ministerialnymi budynkami.

Jedno jest pewne: konflikt między wsią a resortem rolnictwa wchodzi w nową, ostrą fazę.

 

https://agronews.com.pl/artykul/albo-dymisja-albo-protesty-rolnicy-nie-odpuszcza-krajewskiemu/

 

MY CHŁOPI.

 

Protestami niczego nie osiągnięto, przed czym ostrzegaliśmy.
Porozumieniem również niczego nie zmieni się na lepsze — to jedynie gra na zwłokę.
Przywódcy tych protestów to stare PRL-owskie wygi: pijacy, oszuści, złodzieje.

Chłopi muszą przejąć władzę w Polsce. Teraz!

Aby to osiągnąć, trzeba powołać partię chłopską i wezwać kompradorów od Tuska do ustąpienia ze stanowisk. Ciotom od Kaczyńskiego nie należy dawać żadnego pola do manewru — że oni (te „cioty”) niby pomogą w Sejmie reprezentować sprawy wsi — ani oddawać na nich głosów.

W partii CHŁOPI muszą zasiadać chłopi, a nie związkowcy. Związkowcy już się nawojowali i nic nie osiągnęli, poza tym, że nakradli, no i dali się zastraszyć ubowcom od Tuska — są spaleni.

Przejęcie władzy odbywa się na dwóch płaszczyznach:
– złożenie wniosku do sądu o rejestrację partii politycznej o nazwie np. MY CHŁOPI (żadnych „rolników” ani „farmerów” w nazwie — my jesteśmy chłopami i tak się nazywamy);
– przystąpienie - równolegle - do masowej akcji przeciwko władzy Tuska oraz pozostałej swołoczy: PiS i podobnym.

Równocześnie należy rozpocząć rozmowy o wsparcie pracowników przemysłu i transportu.

Czas nagli — lada chwila żydzi utworzą otwarte już formacje ukraińskich terrorystów jako policjantów i ochroniarzy, zaimportowani Hindusi rozleją swoje plagi w towarzystwie znarkotyzowanych czarnuchów przywiezionych z Niemiec, a kolumbijska mafia narkotykowa będzie odpowiadać za dostarczanie narkotyków dla naszych dzieci.

Tak ma wyglądać finał dość odległego już, ale niezapomnianego pontyfikatu uśmiechu i dobroci JP II, który dokonał totalnej destrukcji naszej mentalności i podważył nawet nasze prawa do integralności terytorialnej — co właśnie widzieliśmy w Oświęcimiu, w polskim obozie koncentracyjnym założonym przez hitlerowską okupację celem wyniszczania polskich elit.

Red Gazeta Warszawska

 

Co robic? - MY CHŁOPI.
(+Pugna+)
MY CHŁOPI.      Protestami niczego nie osiągnięto, przed czym ostrzegaliśmy. Porozumieniem również niczego nie zmieni się na lepsze — to jedynie gra na zwłokę. Przywódcy tych protestów to stare PRL-owskie ...

 ========================

Rolnicy podpisali deklarację. To może zmienić protesty

28.01.2026., 12:30h
Kamila Szałaj

W Piotrkowie Trybunalskim rolnicy z całej Polski zadeklarowali chęć wspólnego działania. Podpisali oświadczenie w sprawie powołania Komitetu Protestacyjnego Rolników, który ma koordynować protesty i reprezentować środowisko ponad podziałami.

Rolnicy chcą mówić jednym głosem. Powstaje wspólny komitet protestacyjny

Rolnicy z całej Polski się jednoczą i chcą mówić jednym głosem. 27 stycznia 2026 r. w Piotrkowie Trybunalskim odbyło się spotkanie zorganizowane przez Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR). Przedstawiciele środowiska rolniczego podpisali tam oświadczenie o woli zawarcia porozumienia. Chodzi o utworzenie Komitetu Protestacyjnego Rolników, który ma skupiać zarówno organizacje rolnicze, jak i inicjatywy oddolne.

Komitet Protestacyjny Rolników: kto zadeklarował chęć współpracy?

Pod oświadczeniem podpisali się przedstawiciele:

  • Izb Rolniczych,
  • NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych,
  • Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych ORKA,
  • OPZZ RIOR,
  • Samoobrony
  • rolników działających oddolnie.

Jak podkreślają organizatorzy, porozumienie ma charakter otwarty i nie wyklucza kolejnych środowisk rolniczych.

Chłopi razem ponad podziałami

Z treści oświadczenia wynika, że celem powołania komitetu jest:

  • ochrona interesów polskich rolników i gospodarstw rolnych,
  • wyrażenie sprzeciwu wobec trudnej sytuacji w rolnictwie,
  • koordynowanie pokojowych działań protestacyjnych organizowanych przez rolników i organizacje rolnicze.

Rolnicy podkreślają, że komitet ma być oddolny, niezależny i apolityczny, a jego działania mają odbywać się zgodnie z prawem i z poszanowaniem porządku publicznego.

Jest deklaracja, teraz czas na formalności

Oświadczenie nie oznacza jeszcze formalnego powołania komitetu. Jak zapisano w dokumencie, do 31 stycznia 2026 r. organizacje uzgodnią i spełnią warunki formalne, a także zatwierdzą decyzje we własnych strukturach. 

– To jest deklaracja chęci współpracy. Dajemy organizacjom czas, żeby wewnątrz swoich zarządów i środowisk to zatwierdziły – wyjaśnia nam Damian Murawiec z OOPR.

„Bez rozdrabniania się, we wspólnym interesie rolników”

Jak podkreśla Murawiec, inicjatywy oddolne są otwarte na współpracę z większymi organizacjami.

– Jesteśmy otwarci na wspólne działania. Uważam, że związki zawodowe i Krajowa Rada Izb Rolniczych jak najbardziej powinny być w tym porozumieniu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby działać razem, bez rozdrabniania się, we wspólnym interesie rolników – mówi. I dodaje, że obecna sytuacja w rolnictwie wymaga wspólnego działania i mówienia jednym głosem.

Kamila Szałaj

 


"Rolnicy mają żal do rządu o Mercosur"

Jaki trzeba mieć mózg, aby pisać takie brednie.

"...żal..."

Red. Gazeta Warszawska

+

 

Protest rolników przy granicy z Ukrainą. „Marchew gnije na pryzmie, wykopków nie było”

23.01.2026., 13:00h
Justyna Czupryniak

Rolnicy z woj. lubelskiego protestowali w Dołhobyczowie przeciwko skutkom przyjęcia umowy o wolnym handlu z Mercosur oraz importowi towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. – Ciekawe, co będzie, jak rolnik nie będzie miał z czego zapłacić podatku – mówi rolnik Piotr, organizator protestu z pow. hrubieszowskiego.

Protest rolników w Dołhobyczowie

23 stycznia br. rolnicy z woj. lubelskiego protestowali w pobliżu przejścia granicznego w Dołhobyczowie. Dzisiejszy protest miał formę ostrzegawczą. Protestujący, choć zgromadzili się zarówno ciągnikami rolniczymi, jak i samochodami osobowymi, nie blokowali przejazdu innym użytkownikom ruchu drogowego. Organizatorem protestu był rolnik Piotr z powiatu hrubieszowskiego.

Na liście postulatów, ma trafić na biuro wojewody lubelskiego znalazły się m.in.:

  • wstrzymanie importu towarów z Ukrainy,

  • całkowita blokada Mercosuru czyli importu towarów bezcłowych.

Organizator protestu nie krył wzburzenia i otwarcie przyznał, że rolnicy są rozgoryczeni postępowaniem rządu. 

– Rząd nie pozwolił nam stanąć i zaprotestować na działce, która należy do Skarbu Państwa, żebyśmy mogli stanąć bliżej granicy i żebyśmy nie musieli się przemieszczać. Tak rząd dba o polskich rolników, którzy go utrzymują. Ciekawe, co będzie, jak rolnik nie będzie miał z czego zapłacić podatku i innych rzeczy. Stracą też obywatele Polski, którzy dziś nie protestują, bo mówią, że rolnicy maja dobrze, bo jeżdżą pięknymi ciągnikami, chociaż one są wzięte na kredyt, a rolnicy bardzo mocno zadłużeni – mówi rolnik Piotr, organizator protestu z pow. hrubieszowskiego.

Rolnicy mają żal do rządu o Mercosur

W ocenie organizatora zarówno obecna, jak i poprzednie partie rządzące nie popisały się w kwestii negocjacji prowadzonych w sprawie podpisania umowy UE-Mercosur. 

– PiS staje teraz w obronie rolnika, a gdzie oni byli, jak mieli czas na rządzenie i dlaczego nie zablokowali umowy z Mercosur? Ja jestem człowiek bezpartyjny. W rządzie są obecnie osoby, które już dawno nie powinny tam pracować. Trzeba zmienić zapis Konstytucji, zrobić dwie kadencyjności rządzących, znieść im immunitet, żeby każdy odpowiadał tak jak normalny obywatel – twierdzi rolnik.

W ocenie organizatora protestu pod przysłowiową lupę należałoby wziąć również izby rolnicze, które jego zdaniem nie pełnią swoich obowiązków w należyty sposób.

– Trzeba zlikwidować izby rolnicze, bo oni tylko i wyłącznie pieniądze dostają, i nic nie robią. Jeżeli izba ma nas reprezentować, to powinna się tym zająć – dodaje rolnik.

Jakie są powody protestu rolników z Dołhobyczowa?

Powody protestu zorganizowanego przez rolników w Dołhobyczowie są pokrewne z podawanymi przez protestujących w innych częściach Polski. Przede wszystkim chodzi o umowę z Mercosur i import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. Protest rolników dotyczył jednak również drastycznego spadku opłacalności we wszystkich sektorach rolnictwa.

– Z Holandii zaimportowano do Polski bardzo duże ilości cebuli. Mój kolega sprzedaje cebulę po 0,25 – 0,30 zł/kg, a w sklepie cebula kosztuje 3,50 zł/kg. Ziemniaki są u rolnika po 0,20 zł/kg, u nas są tacy, którzy w ogóle zrezygnowali z wykopków. Hektary marchewki zostały niewykopane albo leżą na pryzmach, bo firmy, z którymi zostały podpisane umowy, pozmniejszały limity. Po 500 tys. t marchewki jest składowane w niektórych gospodarstwach na polach i placach. Nie mają co z tym zrobić – mówi organizator protestu w Dołhobyczowie.

– Produkcja zbóż i zwierzęca również są nieopłacalne. 3,94 zł/kg tucznika to jest cena, która 20 lat temu była wyższa niż jest dziś. Cena mleka także spada. Hodowla drobiu pada, bo robią strefy przez ptasią grypę i niszczą hodowlę. Cała nasza gospodarka jest niszczona – dodaje rolnik.

Wymagania stawiane polskim rolnikom są ogromne

W ocenie organizatora protestu, to, ile wymaga się od polskich rolników, jest wręcz spektakularne. Działania dotyczą nie tylko biurokracji, ale również np. sposobu uprawy roślin. 

– Cały czas nam utrudniają pracę. Zwiększają biurokrację, mówią, jak mamy uprawiać nasze rośliny. Nikt nie będzie nam mówił, jak mamy uprawiać naszą ziemię! – grzmiał organizator protestu w Dołhobyczowie.

Zobacz relację FOTO:

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, film: Zenon Patkowski

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-przy-granicy-z-ukraina-marchew-gnije-na-pryzmie-wykopkow-nie-bylo-2638045

 


Chłopaki proszą o pomoc, w szambie niczego nie ma, nic nie mòwią, przemilczają te tematy

  

https://twitter.com/i/status/1757141656552329398   

 

 

 

30 grudnia ogólnopolski protest rolników przeciwko umowie UE z Mercosur

 

+

   Protesty nic nie dają, te chłopskie jęki i pokrzykiwania, blokady, to zwykły bunt murzynów na plantacjach bawełny, nic innego.

Tylko dyktatura sojuszu robotniczo-chłopskiego może uratować Polskę. Aby to móc uczynić, trzeba obalić ten nielegalny rząd hitlerowca Donalda Tuska i utworzyć własny rząd: Rząd Ocalenia Narodowego!


   Rząd taki z pozycji siły wymusi na Brukseli odrzucenie umowy Mercosur, odrzucenie, a nie jej „modyfikacje”. Bruksela jest sterowana przez Rothschild 'ówi Rockefellerów i robi to, co jej jest nakazane – to bez żadnej demokracji.

   Wiara w takie brednie, że w zamian za otwarcie rynków EU, na produkty rolnicze z Ameryki, będzie można tam korzystnie eksportować europejskie maszyny, jest śmieszna. Na tamten rynek wchodzi bardzo brutalnie gracz z Chin i już obecnie zdewastowana gospodarka niemiecka nie ma tam żadnych szans.

   Gospodarka niemiecka jest zbudowana — technologicznie i logistycznie — na przemyśle motoryzacyjnym, który jednak sam siebie unicestwił, wyprzedając za tani grosz swoje tajne technologie do Chin. Mentalnie niemcy miały cud gospodarczy z Planu Marshal`a, potem ze spieniężenia hitlerowskiego złota, a wypranego w Szwecji, a po upadku komuny, kolejny cud niemiecki był budowany na otwartych, wielkich rynkach polskich i taniej sile roboczej. To wszystko się skończyło i już się nie powtórzy. Ratunek w rynkach brazylijskich to mrzonki.


   Teraz ta cała technologia niemiecka, w wykonaniu chińskim, po chińskich kosztach, będzie zaaplikowana w walkę konkurencją z niemcami na terenie Ameryki Południowej i wynik tego jest oczywisty: Niemiecka gospodarka tego nie wytrzyma i będzie zrównana ziemią. To w ciągu najdalej pięciu lat.


   W ciągu tych pięciu lat, wolnych ceł na żywność z ukrainy i Brazylii, upadnie całe polskie rolnictwo i przetwórstwo.
Kiedy Polska i Europa będą już całkowicie uzależnione od importu żywności z Ameryki i ukrainy, to nastąpi blokada tego importu. Blokada importu żywności z Ameryki i ukrainy wywoła wieki kryzys – na miarę ludobójstwa i wtedy zostanie zastąpiona przez żywność syntetyczną produkowaną przez Bil' a Gates'a. Gates to "mesjasz" globalizmu.


    Fabryki syntetycznego mięsa, jaj i nabiału są już intensywnie budowane w wielu krajach i tylko czekają na to, aby wejść na rynek europejski i to bez żadnej konkurencji, bo bez alternatywy żywności naturalnej.


   Tak czy owak, te głupie chłopskie czy górnicze protesty są jedynie świadectwem braku zdolności do planowania walki, to bicie się o pietruszkę - co najwyżej.

Protesty i ew. „sukcesy” w postaci zmiany warunków umowy są bezsensem – oszustwem.

Powtarzamy.

   Obalić rząd natychmiast. Postawić Brukselę w stan przymusu, a na płaszczyźnie wewnętrznej trzeba powstrzymać wyniszczanie resztek przemysłu ciężkiego i energetycznego. Na bazie tego, co jeszcze zostało, należy dokonać odbudowy i nacjonalizacji wszystkich branż przemysłu podstawowego, łącznie z telekomunikacją. Przedsiębiorstwa zagraniczne operujące w Polsce, muszą płacić w Polsce podatek dochodowy i podatek obrotowy, a o te bez względu na wszelkie żale, jakie mają wobec polskiej niesprawiedliwości. Podatki te muszą być wniesione retroaktywne – 30 lat wstecz.

   Te proste rzeczy może wprowadzić jednie rząd sojuszu robotniczo-chłopskiego, a i to pod surowymi warunkami czystości etnicznej takiego rządu.
Wszystko inne, niemieszczące się w tych uproszczenie podanych ramach, są pozbawione sensu, bo nie dają widoków na żaden sukces, to tylko starta czasu.


   Należy przy tym mieć na uwadze to, że ta konstytucja Kwaśniewskiego, oprócz tego, że jest szkodliwa merytorycznie, bo bezzębna i dwuznaczna, jest nielegalna. Legalna jest Konstytucja Kwietniowa 1935 roku. Legalne są wszelkie dekrety wydane przez Rząd w Londynie po 1939 roku.

Polska jest śmiertelnie chora, zabiegi ratunkowe trzeba podjąć natychmiast i to we własnym zakresie, a to bez względu na problemy czy drastyczność stosowanych środków.


Trzeba tu rozumieć i pamiętać, pewną parafrazę, która można wysnuć z:
      „Ludzie, którzy nie chcą wyżywić własnej armii, będą żywić armię kogoś innego”
Przypisywane cesarzowi Francuzów Napoleonowi (1769-1821).

   Chłopy! – Marsz na Warszawę, przejąć władzę i utworzyć polskie, etniczne rządy bez żadnej mniejszości etnicznych i tolerancji wobec nich, to TERAZ,

    alternatywa jest tylko jedna

 – POSTRONEK, a na własną szyję, a nie cudzą.

Śpieszmy się niszczyć wszystkich obcych i wszystko co obce, Chińczycy tak szybko nadchodzą, to jest dopiero prawdziwa obcość.

 

 Red. Gazeta Warszawska

 

 

+

 
„30 grudnia rolnicy w całym kraju staną w obronie polskiej wsi i naszego bezpieczeństwa żywnościowego” - o planowanym proteście poinformował Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników.
Rolnicy podczas jednego z protestów
Rolnicy podczas jednego z protestów / OOPR/Facebook

ad

Co musisz wiedzieć:

  • Umowa UE Mercosur jest negocjowana już 25 lat i kilkukrotnie była odrzucana
  • Na porozumieniu z krajami Mercosur zależy przede wszystkim Niemcom, szukającym nowych rynków zbytu dla wyrobów przemysłowych
  • Mandat KE do negocjowania umowy z Mercosur dały państwa członkowskie z pominięciem procedur demokratycznych

 

Plany KE się skomplikowały

 

„Ursuli von der Leyen nie udało się przepchnąć umowy tak szybko jak planowała, co daje dodatkowy czas, by torpedować te szkodliwe przepisy i sprzeciwiać się zaoraniu europejskiego rolnictwa”

- skomentowała w mediach społecznościowych Ewa Zajączkowska-Hernik, eurodeputowana Konfederacji.

„Unijne pseudoelity chcą zniszczyć nie tylko rolnictwo, ale też uderzyć w zdrowie nas wszystkich, bo odrzucono klauzulę tzw. wzajemności, która nakładała na kraje Mercosur obowiązek spełniania takich samych norm, jakie mają unijni rolnicy, choćby w zakresie stosowanie pestycydów i antybiotyków. A co robi premier Tusk? Wmawia Polakom, że "umowa z Mercosur jest w dużej mierze już bezpieczna z punktu widzenia polskich rolników, ale także polskich konsumentów". To jest KŁAMSTWO człowieka, który za nic ma nasze zdrowie i przyszłość polskiej wsi! Dlatego 30 grudnia wszyscy jednoczymy się pod sztandarem obrony naszego bezpieczeństwa żywnościowego!”

- stwierdziła na platformie X.



Stanowisko rolników

Europoseł opublikowała przesłanie od Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników:

"Ostatnie wydarzenia w Brukseli oraz masowe protesty rolnicze doprowadziły do sprzeciwu wobec umowy UE–Mercosur ze strony pani premier Włoch, dzięki czemu piłka wciąż pozostaje w grze, a podpisanie tej niebezpiecznej umowy zostało odroczone w czasie. To wyraźny sygnał, że zdecydowany nacisk ma sens i przynosi realne efekty. Jako polscy rolnicy żądamy od Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej podjęcia jednoznacznej uchwały, która zobowiąże rząd RP do stanowczego sprzeciwu wobec umowy UE–Mercosur, na wzór działań podjętych przez Francję. Polski rząd ma obowiązek bronić interesu narodowego, a nie zgadzać się na rozwiązania niszczące nasze rolnictwo. Dlatego wzywamy do wspólnego, ogólnopolskiego protestu w dniu 30 grudnia 2025 roku."

 

- napisali rolnicy.

 

„Potrzebna jest wielka mobilizacja”

„Rząd Tuska tylko pozoruje sprzeciw i gra tak, jak mu von der Leyen zagra, realizując niemiecki interes narodowy. A my potrzebujemy wreszcie POLSKIEGO rządu i obrony POLSKICH interesów - blokowania z całą mocą umowy z Mercosur, obrony polskiej wsi i naszej produkcji rolno-spożywczej! Potrzebna jest wielka mobilizacja - albo umowa UE-Mercosur zostanie wycofana, albo wykończą nasze rolnictwo i będą nas truć żywnością nie spełniającą żadnych norm!”

- konkludowała Zajączkowska-Hernik.

 

Umowa UE-MERCOSUR

Umowa UE-MERCOSUR to projekt mający na celu utworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy Unią Europejską a krajami z Ameryki Południowej wchodzącymi w skład Mercosur (m.in. Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj). Zwolennikami umowy pomiędzy Unią a Mercosurem są przede wszystkim Niemcy oraz Hiszpania, które przewodzą koalicji 11 państw UE. W ramach strefy wolnego handlu do krajów Mercosur miałyby trafiać produkty niemieckiego przemysłu, a Europę miałyby zalać produkty rolnictwa krajów Mercosur, co spowoduje zniszczenie rolnictwa w Europie.

Warto zwrócić uwagę, że przeciwko umowie handlowej UE–Mercosur protestują rolnicy w całej UE, którzy zwracają uwagę, że napływ tanich produktów rolnych z Ameryki Południowej, nie zawsze spełniających europejskie normy jakościowe, może uderzyć w europejskie rolnictwo.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego umowa z Mercosur jest niekorzystna? Ponieważ w poważnym stopniu zagraża europejskiemu rolnictwu. Produkty z Mercosur nie będą musiały spełniać zielonych obostrzeń, zatem będą o wiele tańsze niż europejskie.

Dlaczego zabezpieczenia dla rolników są fikcją? Ponieważ - jak wyjaśniał w rozmowie z portalem Tysol.pl Jarosław Sachajko - zostaną wprowadzone już po wyrządzonej rolnikom szkodzie, zatem nie będą spełniać swojej funkcji prewencyjnej.

Komu najbardziej zależy na umowie z Mercosur? Niemcom postrzegającym Amerykę Południową jako rynek zbytu swoich towarów, w tym chemii, produktów metalurgicznych i samochodów.

Dlaczego umowa z Mercosur ma wejść w życie właśnie teraz? Ponieważ jest w Europie ku temu polityczna koniunktura. 


Marcin Wroński: „Próbowano zastraszać i zniechęcić rolników do udziału w protestach”

 

W miniony piątek rolnicy wyszli na ulice w 52 miejscach w całej Polsce. Były to krótkie, ostrzegawcze manifestacje — sygnał, że sytuacja na wsi osiągnęła punkt krytyczny. Choć województwo kujawsko-pomorskie należało tym razem do najspokojniejszych, w tle wydarzeń pojawił się problem, który odbił się szerokim echem w środowisku rolniczym. Zdaniem Marcina Wrońskiego ze Związku Zawodowego Rolnictwa Samoobrona, w przeddzień protestów dochodziło do działań, które miały zniechęcić liderów rolniczych do udziału w manifestacjach.

Marcin Wroński: „Próbowano zastraszać i zniechęcić rolników do udziału w protestach”

Niezapowiedziane wizyty policji przed protestami

Według relacji Wrońskiego, na dzień lub dwa przed zaplanowanymi protestami do gospodarstw w regionie zaczęli przyjeżdżać funkcjonariusze policji. — „Policjanci przyjeżdżali do gospodarstw moich kolegów, rolników i zadawali dziwne pytania, czy zamierzają brać udział w protestach i czy teraz też będą je organizować” — relacjonuje.

Co istotne, nie były to wizyty przypadkowe. — „Odwiedzani nie byli przypadkowi rolnicy. Były to osoby, które w 2024 roku rejestrowały na siebie protesty, których było w naszym województwie kilkadziesiąt” — podkreśla Wroński.

„To wyglądało na próbę zniechęcenia”

Zastępca wojewódzkiego przewodniczącego Samoobrony nie ma wątpliwości, że działanie służb wykraczało poza standardowe procedury.

— „Każdy policjant wie, jak wygląda procedura rejestracji protestu. Oczywistym było, że nikt z nich nie organizuje w tym dniu protestów, ponieważ takie zgłoszenie musiałoby zostać wysłane kilka dni wcześniej” — wskazuje.
— „Trudno nie odnieść wrażenia, że te wizyty w gospodarstwach miały na celu zniechęcenie, a nawet zastraszenie liderów rolniczych protestów”.

Wroński zwraca uwagę, że podobne działania mogły być prowadzone także w innych częściach kraju.

Podejrzenia wobec MSWiA

Ton jego wypowiedzi sugeruje, że za policyjnymi działaniami mogło stać polityczne polecenie.

— „W moim przekonaniu, tego typu policyjne najazdy mogły mieć miejsce również w innych województwach, a zalecenia do ich przeprowadzenia mogły pochodzić nie z komendy głównej, a z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji” — ocenia.

Jeśli przypuszczenia Wrońskiego okażą się prawdziwe, sytuacja byłaby wyjątkowo poważna. — „Jeżeli moje przypuszczenia są słuszne, to mamy do czynienia z metodami rodem z PRL” — mówi otwarcie.

Jasne stanowisko: rolnicy nie dadzą się zastraszyć

Wroński podkreśla, że środowiska rolnicze nie zamierzają cofnięć się z powodu presji. Z jego słów wynika, że nastroje na wsi są napięte, a ostatnie działania tylko je pogłębiają.

— „Rolnicy mają dość lekceważenia i prób uciszania. Jeżeli ktoś myśli, że presją uda się wyłączyć inicjatorów protestów, to bardzo się myli” — słyszymy od działacza Samoobrony.

Sprawa będzie miała dalszy ciąg?

Kwestia nie zapowiada się na incydent, o którym zapomni się po kilku dniach. Wśród rolników coraz częściej pojawia się pytanie, czy aparat państwa został użyty do działań prewencyjno-politycznych, a nie porządkowych.

Jeżeli potwierdzi się, że policja działała na polityczne polecenie, środowisko rolnicze zapowiada dalsze kroki — także prawne.

Na razie jedno jest pewne: protesty nie wygasną, a atmosfera wokół nich staje się coraz bardziej napięta. Rolnicy mówią wprost — próby zastraszenia tylko ich mobilizują.

 
 

 

 

A  "PREZYDENT" to niby gdzie?

   - W kebabie, żre tam kebaba z islamską plwociną?
Albo uprawia konszachty z żydami z Ameryki?

Rozkoszny Nawrocki szybko zapomniał o tym, skąd mu nogi wyrastają.

Po co tam chodzić?
- Pierwsze co autentyczny prezydent robi, w takiej dramatycznej sytuacji, to zaprasza do siebie takich właśnie chłopów, górników i inteligencję, która nie wchodzi do Sejmu, bo jest blokowana barierami progowymi i z tych grup tworzy sobie wojsko.

Z tymi wojskiem wyjdzie na ulice z siekierami ręku i zajmie Sejm i budynki rządowe i wezwie Tuska do kapitulacji, za to obieca mu łaskę w postaci uniknięcia kary śmierci, a podobnie i z Kaczyńskim. Kaczyński też musi się poddać, a jak nie, to latarnia.

Po owocach poznacie go...

 

Red. Gazeta Warszawska

 

 

Rolnicy pod Pałacem Prezydenckim. "Za paliwo muszę płacić od razu. A jak sprzedam plony, to czekam miesiącami"

30.10.2025., 16:30h
Kamila Szałaj

Rolnicy przyjechali pod Pałac Prezydencki, żeby prezydent Nawrocki usłyszał, jak wygląda sytuacja na wsi. Mówili o plonach zaoranych na polu, 90-dniowych terminach płatności, ziemniakach po 2 grosze i o tym, że coraz częściej nie mają komu sprzedać żywności. - Za paliwo płacę od razu. A jak sprzedam plony, to czekam miesiącami – mówił jeden z rolników.

Rolnicy przed Pałacem Prezydenckim: chcemy, żeby prezydent usłyszał, co się dzieje na wsi

Grupa rolników, przedstawicieli organizacji rolniczych i polityków spotkała się dziś przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Zwracali uwagę, że sytuacja w rolnictwie jest coraz trudniejsza: niskie ceny, problemy ze zbytem, długie terminy płatności i przepisy, z którymi małe gospodarstwa nie są w stanie sobie poradzić. Liczą, że prezydent Karol Nawrocki usłyszy głos wsi i zareaguje.

 
 

„Cały rok pracy, a plon zostaje na polu”

Jako pierwszy głos zabrał Rafał Foryś, szef Fundacji Rolnik Handluje. Tłumaczył, że w tym roku wielu rolników po prostu nie sprzedało części towaru.

– Cały rok chodzisz przy plonach, a potem zostawiasz je na polu, bo nie ma komu sprzedać – mówił. – Skupy oferują grosze, a markety wolą towar z zagranicy. U nich najpierw liczy się cena, potem jakość, a dopiero na końcu pochodzenie - dodał.

Foryś przekonywał, że rynek detaliczny jest praktycznie przejęty przez duże sieci handlowe. Lokalna żywność, choć zdrowsza i lepszej jakości, ma coraz mniej miejsca.

 

„Zboże po 380 zł, ziemniaki po 2 grosze, jabłka po 50. I jeszcze 90 dni czekania”

Cezary Sygocki, rolnik i sadownik zwrócił uwagę, że sytuacja jest już tak napięta, że część gospodarstw funkcjonuje jedynie „z przyzwyczajenia”, bo na ekonomiczne uzasadnienie trudno dziś liczyć.

– Żyto po 380 zł, pszenica po 700. Ziemniak po 2 groszy, jabłko po 50 groszy – wyliczał. – I jeszcze termin płatności 60 albo 90 dni. A jak jadę na stację paliw, to nikt mi nie mówi: „zapłacisz za trzy miesiące”. Wlewam paliwo i płacę od razu. A jak sprzedam towar, to czekam miesiącami - dodał.

Sygocki mówił, że wielu rolników nie tylko sprzedaje za bezcen, ale nawet nie dostaje pieniędzy.

 
 
 

– Oddajesz towar, a zapłaty nie ma do dziś. Firma znika, przepisana na wuja albo stryja. Rolnik zostaje z długami. I kogo to obchodzi? – pytał.

„Minister potrafił działkę sprzedać w dwa dni. A my od miesięcy czekamy na pieniądze”

Sygocki odniósł się też do ostatnich wydarzeń. 

– Minister potrafił działkę sprzedać w dwa dni. A jak rolnik chce sprzedać plon, to szuka rynku miesiącami. I jeszcze słyszy, że rolnicy to bogacze z telewizji - denerwował się. 

Świeczki, kwiaty i jabłka z importu

Sygocki mówił też o tym, że rynek został zalany importem nawet tam, gdzie teoretycznie powinna dominować polska produkcja.

– Idzie 1 listopada. Podejdźcie pod cmentarz. Nawet świeczki nie są polskie. Kwiaty z Holandii, jabłka z zagranicy. Wszystko importowane. A polskie gospodarstwa padają – zaznaczył.

„Gospodarstwo przetrwało zabory i komunę. A nie wiadomo, czy przetrwa dzisiejszą Polskę”

Głos zabrał również Marek Bąkowski, sadownik z Wielkopolski. Do Warszawy przyjechał ponad 300 kilometrów.

– Przez miedzę mam gospodarstwo z XIX wieku. Przetrwało zabory, wojnę, komunę. A teraz, w wolnej Polsce, może nie przetrwać – mówił.

Pokazał pudełka jajek przywiezionych z własnego podwórka. – Czworo moich dzieci pracuje w Warszawie. Przywiozłem im 100 jaj, żeby się nie truli jajkami z marketu. Kury chodzą na wolnym wybiegu, jedzą to, co wyrośnie na naszym polu. I takie jajko kosztuje mniej niż marketowe, które płynęło przez pół Europy – opowiadał.

„Pozwólcie rolnikowi hodować i ubić świnię bez sterty papierów”

Rolnicy mówili też, że część problemu leży w przepisach. Foryś przedstawił dwa projekty, które – jego zdaniem – mogłyby pomóc małym gospodarstwom.

– Nie wymyślamy prochu. Chodzi o dwie sprawy. Pierwsza: hodowla przyzagrodowa bez wymogów jak dla ferm. Jeżeli ktoś chce chować trzy, pięć świń rocznie, to powinien mieć taką możliwość bez papierologii, rejestrów, zgód  – tłumaczył.

Druga sprawa to ubój na własny użytek. – Jeśli rolnik hoduje świnię rok i chce ją ubić na swoim podwórku, na własny stół, to powinien to móc zrobić bez kierowania się do instytucji i wypełniania sterty dokumentów. To mit, że rolnik otruje własną rodzinę, a dużo więcej problemów jest w wielkich ubojniach – podkreślił.

„Chcemy, żeby prezydent to usłyszał”

Na konferencji wystąpili parlamentarzyści z Konfederacji Korony Polskiej. Zapowiedzieli, że przekażą prezydentowi postulaty organizacji rolniczych i poproszą go o zawetowanie ustawy o ochronie zwierząt, która – ich zdaniem – uderza w małe gospodarstwa.

Rolnicy podkreślali, że nie przyjechali „robić polityki”, tylko przekazać, co dzieje się na wsi. – Jesteśmy tu, żeby prezydent usłyszał głos rolników. Jeśli małe gospodarstwa padną, to tej żywności nie będzie – mówili.

Kamila Szałaj

 

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/komenatrze-rolnikow/rolnicy-pod-palacem-prezydenckim-quot-za-paliwo-musze-placic-od-razu-a-jak-sprzedam-plony-to-czekam-miesiacami-quot-2552575

 


Plony gniją, bunt rolników narasta. „Bierz się pan do roboty, ministrze”

02.10.2025., 14:40h
Agnieszka Sawicka

Rolnicy tracą cierpliwość. Tomasz Ognisty z Solidarności Rolników Indywidualnych w ostrym nagraniu uderzył w ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. – Bierz się chłopie do roboty! – grzmi, pokazując, jak polskie ziemniaki, cebula i pietruszka gniją w gospodarstwach, podczas gdy sklepy zalewa tani import z Niemiec.

Rolnik nie wytrzymał: „Bierz się chłopie do roboty!”

W nagraniu opublikowanym dziś w sieci Tomasz Ognisty z Solidarności Rolników Indywidualnych nie pozostawił złudzeń ministrowi Stefanowi Krajewskiemu.

– Pan stracił kontrolę nad tym, co się dzieje w resorcie rolnictwa. Polski rolnik dzisiaj nie może sprzedać swoich towarów za 20, 30, 50 groszy. Nikt nie chce ich kupić – grzmi Ognisty, wskazując na dramatyczną dysproporcję między cenami skupu a cenami w sklepach.

Ziemniaki, cebula i pietruszka zalegają w polskich gospodarstwach, podczas gdy markety zalewa tani import z Niemiec, co pogłębia frustrację rolników i grozi kolejnymi konfliktami.

Minister nie panuje nad polskim rolnictwem?

Ognisty zarzucił ministrowi brak kontroli nad rynkiem. Rolnicy dostają grosze za swoje produkty, a konsumenci płacą w marketach kilka razy więcej. – Panie ministrze Krajewski, same promocje. Ziemniaki, cebula 3,99. Pietruszka całkiem tania 6,99. Ziemniak pakowany 3,99 – podkreśla lider Solidarności Rolników Indywidualnych.

 
 
 

Nie zabrakło też ostrzeżenia i apelu: – Więc apeluję do pana Stefana Krajewskiego. Bierz się chłopie do roboty. Bo to będą ostatnie dni i ostatni sezon może być dla wielu rolników. I to doprowadzi do wielu konfliktów.

Gniew wsi rośnie w siłę

Manifesty niezadowolenia pojawiają się coraz częściej. W ministerstwie wysypano worek niemieckich ziemniaków, a podczas dożynek w Spale rolnicy przynieśli wieniec pogrzebowy z chwastów i kukurydzy. Te gesty jasno pokazują, że cierpliwość się kończy – polskie rolnictwo zamiast wsparcia dostaje obietnice bez pokrycia, a rynek opanowuje tania żywność z zagranicy.

Rolnicy alarmują: jabłko przemysłowe po 60 groszy, pszenica po 600 zł za tonę, a tuczniki przynoszą 200 zł straty na sztuce. Każde żniwa czy zbiór towaru kończą się stratą, a nie zyskiem.

Tymczasem konsumenci widzą w sklepach zupełnie inne ceny: jabłka po 6 zł, chleb po 5,50 zł czy ziemniaki sprowadzone z Niemiec w promocji. – Codziennie odbieram telefony: "po co mamy kopać ziemniaki, skoro nie ma komu ich sprzedać?" – alarmował Ognisty. Sytuacja jest dramatyczna zarówno dla producentów, jak i konsumentów.

Dożynkowy krzyk rozpaczy

Związkowcy nie ukrywają frustracji. Podczas ogólnopolskich dożynek z ministrem padały hasła: „PSL świętuje, polski rolnik bankrutuje” oraz „To nie są dożynki, to dożynanie polskiego rolnictwa”.

Choć rolnicy chcą dialogu z rządem, to nie zamierzają milczeć, gdy kolejne gospodarstwa stają na krawędzi bankructwa. Coraz częściej mówi się nie tylko o protestach, ale i o „pogrzebie polskiej wsi”.

Dramat gospodarstw może mieć konsekwencje

Jeśli ministerstwo nie podejmie realnych działań, fala protestów może ogarnąć cały kraj, a dramat polskich gospodarstw będzie miał konsekwencje nie tylko dla wsi, ale i dla całego rynku żywności w Polsce.

Agnieszka Sawicka 

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/wies-na-krawedzi-buntu-panie-ministrze-pan-stracil-kontrole-nad-polskim-rolnictwem-2539144

 

 


Awantura w Sejmie o ceny zbóż, dopłaty i kredyty. "Nie róbcie z rolników żebraków"

 


 

Kilkudziesięciu rolników z całego kraju pojawiło się na piątkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zostało poświęcone trudnej sytuacji w rolnictwie.

Krzysztof Zacharuk
26.09.2025., 13:05h

Podczas trzygodzinnej dyskusji padło szereg merytorycznych argumentów, ale jak to bywa w parlamencie – przez większość czasu dominowała polityka.

 

Warto wyjaśnić, że posiedzenie zwołano na wniosek grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy podkreślali, że "w tej chwili sytuacja w rolnictwie jest chyba jedną z najtrudniejszych od dziesiątków lat". – Szczególnie mam tu na myśli rynek zbóż. Skoro minister rolnictwa nie znajduje forum, żeby na ten temat porozmawiać z rolnikami, spotykamy się w Sejmie – oświadczył poseł PiS Robert Telus, były minister rolnictwa.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Przez kilkanaście minut zarzucał resortowi rolnictwa opieszałość i wyliczał porażki. Jednocześnie przypominał, że za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy wydano miliardy złotych, aby wspomóc polskie gospodarstwa.

"Mieliśmy świadomość, że na tym nie zbudujemy rolnictwa"

– My w tej chwili słyszymy od ministra tylko jakieś cząstkowe propozycje, tak naprawdę to słyszymy, że chce dać kredyty i pożyczki, a żadnej konkretnej pomocy nie zaproponował. Pszenica w tej chwili jest w granicach 700 zł, to przepaść w porównaniu do czasów, kiedy odpowiedzialność za Polskę i za polską wieś miało Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy pszenica kosztowała ok. 1000 zł i dopłata była ok. 400 zł – wyliczał Telus. 

Chwalił się, że za czasów Zjednoczonej Prawicy były dopłata niemal do wszystkiego – od wsparcia do budowy silosów, przez suszowe, aż po preferencyjne kredyty. – W sumie ta pomoc to było ok. 15 mld zł. A nawet może i więcej, gdyby to wszystko zsumować, bo przypomnę, że było także wsparcie do skupu malin, i do jabłek, do wszystkiego, co było wówczas potrzebne – mówił z dumą Telus.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Nawoływał rządzących, aby ci brali przykład z PiS i jednocześnie przyznawał: "mieliśmy świadomość, że na tym nie zbudujemy rolnictwa". – Ale w trudnych sytuacjach państwo musi interweniować, żeby pomóc przetrwać rolnikom, bo tu chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe – argumentował Telus.  

Na koniec dodał, że "polskie rolnictwo idzie w bardzo złym kierunku". – I jeżeli tak będziecie dalej robić jako rząd, to polskie rolnictwo zostanie zlikwidowane – zaznaczył. 

Mamy więcej zboża niż kiedykolwiek wcześniej

W odpowiedzi wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak (Lewica) przyznał, że większość słów byłego szefa MRiRW to czysta polityka, a nie merytoryczne argumenty. Wytknął poprzednikom zgodę na import ukraińskiego zboża technicznego, a także brak kontroli nad importem wielu innych produktów rolnych z Ukrainy. Podkreślał, że właśnie te błędy doprowadziły do konieczności wypłaty rolnikom miliardowych dopłat z budżetu państwa.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Czerniak zwrócił uwagę, że w Polsce mamy do czynienia z nadprodukcją zbóż i stąd biorą się problemy. – Ceny skupu zbóż są dyktowane przez rynki krajowe, unijne i światowe. Nie żyjemy w próżni i nie możemy regulować cen tak jak się nam to podoba. Nie zapominajmy, że jesteśmy członkiem UE i tak funkcjonuje gospodarka rynkowa – zauważył.

Wracając do nadwyżki, Czerniak przyznał, że w tym roku zanotujemy rekord na poziomie ok. 10 mln ton. – Zbiory ogółem, łącznie z kukurydzą, szacujemy na poziomie 37 mln t, w tym pszenicy – 14,5 mln t, kukurydzy na ziarno – 9,4 mln t, rzepaku –3,6 mln t. To są dane i fakty, które dzisiaj na rynku funkcjonują – oświadczył wiceminister.

Kredyty i pożyczki dobiją polskiego rolnika?

Prezentując konkretne rozwiązania Jacek Czerniak poinformował, że 25 września podczas obrad Komitetu Rady Ministrów podjęto uchwałę w sprawie zmiany w PROW 2014-2020. Chodzi o zwiększenie instrumentów finansowych do 38 mln euro, które zostaną przeznaczone na wsparcie dotyczące kredytów i pożyczek. 


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

– Ja wiem, że za chwilę usłyszę, że kredyty i pożyczki trzeba spłacać. Ktoś inny powie, że rolnik nie ma zdolności kredytowej, bo banki będą prześwietlały wszystko. Ministerstwo rolnictwa będzie gwarantowało 80% zdolności kredytowej, to będzie po naszej stronie. Ten kredyt będzie na preferencyjnych warunkach. Jeżeli w komercyjnym banku oprocentowanie kredyt wynosi 10-11%, to tego ze wsparciem ministerstwa będzie wynosiło od 1,5% do 2% – tłumaczył.

Preferencyjne wsparcie w zakresie kredytu obrotowego będzie możliwe od 1 października 2025 r. Dopłaty do oprocentowania to będzie 7% rocznie przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia uruchomienia kredytu. Maksymalna kwota kredytu obrotowego wyniesie 200 tys. euro. – Maksymalnie ten kredyt będzie udzielany na 4 lata – wyjaśnił. 

– Możecie państwo dyskutować, czy to jest pomoc dobra, czy też nie. Warunki zostały przedstawione, one są inne od tych komercyjnych – zaznaczył Czerniak i dodał, że w przypadku pożyczek 2% okres spłaty to nawet 15 lat. Te pożyczki mają być dostępne od października do grudnia br.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

– Kwota udzielonych producentowi rolnemu pożyczek nie może przekroczyć kwoty zobowiązań cywilnoprawnych lub publicznoprawnych tego producenta i wynosi nie więcej niż 3 mln zł – podkreślił wiceminister.

Poseł Robert Telus wyśmiał te propozycje, pytając, ile to jest 38 mln euro? – To całe nic, kropla w morzu potrzeb. Komu to niby ma wystarczyć? – dopytywał. Zarzucił resortowi rolnictwa brak wsparcia ze strony premiera Donlada Tuska.

– Nie macie wsparcia premiera, nie ma pieniędzy w budżecie i taka jest prawda – zaznaczył poseł i po chwili dodał: – Nie przedstawił pan (Jacek Czerniak – red.) żadnych konkretnych propozycji. Kolejne kredyty i pożyczki tylko dobiją polskiego rolnika, dlatego konieczne są dopłaty do zbóż.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Wulgarne wypowiedzi czy blokowanie dyskusji? 

Rolnicy obecni na sali nie kryli swojego rozczarowania brakiem dopłat do zbóż. – Czy naprawdę chcecie zlikwidować polskie rolnictwo? – pytał jeden z gospodarzy, który twierdził, że proponowane ceny w skupach nie pokrywają nawet połowy kosztów, jakie poniósł. – I teraz mam jeszcze wziąć jeszcze kredyt? – dopytywał.

– Dopłaty do zbóż to absolutna konieczność. Apeluję, aby jak najszybciej zapadły konkretne decyzje – grzmiał Edward Kosmal, rolnik z woj. zachodniopomorskiego, członek Rady Krajowej NSZZ RI "Solidarność".

Karol Rytel, działacz Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Orka zapytał wprost: czy ktoś jeszcze panuje nad tym domem publicznym, jakim jest ministerstwo rolnictwa? – To może i mocne stwierdzenie, ale uzasadnione – tłumaczył.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Natychmiast przerwał mu poseł Piotr Głowski (KO) i zaapelował o to, aby nie używać porównań czy słów uznawanych za wulgarne. – Podobne stwierdzenia są obraźliwe – oświadczył i ostrzegł, że nie będzie tolerancji dla tego typu wypowiedzi w Sejmie.

Rytel nie zgodził się z takim stawianiem sprawy i oskarżył parlamentarzystę, że ten próbuje blokować dyskusję publiczną. Po słownej utarczce dokończył jednak wypowiedź, w której skupił się na krytyce MRiRW. – Minister musi mieć możliwość, aby za pośrednictwem solidnych danych obserwować to, co dzieje się na rynku zbóż, a także przewidywać, co się wydarzy w przyszłości. Czy są prowadzone na ten temat prace, czy zostały to wdrożone? – dopytywał. 

Przyznał, że w jego ocenie minister Stefan Krajewski zajął się polityką kadrową. – Naprawdę ręce opadają, bo mamy tysiące większych problemów w rolnictwie i to tak nie może być, żeby w ten sposób to funkcjonowało. Jak to ma działać? Jest ograniczenie strony społecznej również w dyskusji z ministrem. Dzisiejsza komisja zebrała się ze względu na rynek zbóż, ale to nie jest tylko rynek zbóż. Problem jest z owocami, z warzywami – argumentował. 


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Dzisiaj praktycznie nic się nie opłaca

Tomasz Jurzyk ze Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych Orka zwrócił uwagę, że Polska traci bezpieczeństwo żywnościowe ze względu na wygaszanie produkcji zwierzęcej. – Od 10 lat stopniowo tracimy zdolność produkcyjną w przypadku świń, a za chwilę zaczniemy tracić zdolność w przypadku krów, ponieważ ludzie rezygnują z produkcji bydła – przyznał Jurzyk.

W jego ocenie, w produkcji roślinnej nie ma ani jednej rośliny poza rzepakiem, która w tym roku pozwoliłaby rolnikom zarobić. – Albo chociaż, żeby wyjść na zero z kosztami – mówił z żalem. 

Zgodził się z nim Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego, działacz NSZZ RI "Solidarność", a także Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Z przeprowadzonej przez niego kalkulacji wynika, że z czterech podstawowych roślin uprawnych wszystkie przyniosły ujemny wynik finansowy. – Są to rośliny wiodące w Polsce i każda z nich znalazła się pod grubą kreską. Sytuacja jest bardzo ciężka i natychmiast powinny zostać podjęte zdecydowane kroki – apelował.

– Co wy macie zamiar zrobić z polskim rolnictwem? Jak ma wyglądać nasze rolnictwo? Czy my mamy się zamykać i kończyć, a może mamy gospodarować dalej? Jeżeli tak, dajcie nam szansę, bo my tej szansy dzisiaj nie mamy. W takich cenach skupu my nie potrafimy funkcjonować. Co państwo ma zamiar zrobić z kosztami produkcji? W jaki sposób zamierza nam pomóc? Bo to, co słyszymy od pana ministra Krajewskiego, że kredytów obrotowych starczy dla dwóch, trzech osób w gminie, to jest chyba tylko dla wybranych, dla kolegów. Jeśli ma być ten kredyt, to powinien być dla wszystkich – zaznaczył. 


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

"Nie żądamy jałmużny, żądamy należnej pomocy"

Krzysztof Piech, rolnik z woj. opolskiego, członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników w odpowiedzi na słowa wiceministra Czerniaka powiedział, że nie mamy wolnego rynku i mówienie o tym jest niedorzecznością.

– Mamy gospodarkę regulowaną, nie ma mowy o wolnym rynku. Natomiast wolny rynek jest czymś w rodzaju pretekstu, na który się powołuje wtedy, kiedy jest wygodnie. Mamy do czynienia z rozregulowanym rynkiem, który jest nieumiejętnie subwencjonowany, nieumiejętnie reglamentowany – wyjaśnił rolnik.

W jego ocenie o wolnym rynku można mówić wtedy, kiedy mamy równą konkurencję, kiedy mamy równe warunki produkcji. – Tego dziś nie mamy, bo w Europie produkujemy w ramach wielu obostrzeń, wielu obwarowań, natomiast w pozostałej części globu nie ma tych ograniczeń. Tam są stosowane substancje chemiczne, które są tańsze, tam jest dostęp do tańszych nawozów – powiedział.

Nadprodukcja też jest pozorna, ponieważ mamy problem z odpowiednią, proporcjonalną redystrybucją wyprodukowanej żywności. Dowód? Ciągle na świecie jest głód, co w obecnej sytuacji nie powinno mieć miejsca.

Krzysztof Piech zwrócił uwagę, że gospodarstwa rodzinne do 300 ha mają dziś największy problem, ponieważ właśnie na ich barki zrzucono wiele obowiązków, które są kosztowne. Jeżeli dodamy do tego jeszcze gwałtowny wzrost kosztów produkcji (nawozy, środki ochrony roślin, paliwo, materiał siewny), to szybko okaże się, że niewiele zostaje.

Dochodzą do tego drożejące kredyty, coraz kosztowniejsza dzierżawa gruntów i wiele innych kosztów, które są konieczne, aby produkować. – Proszę, żeby z rolnictwa nie robić żebraka. Nie róbcie z nas żebraków! My nie prosimy o żadną jałmużnę, ponieważ rolnicy są także dawcą koniunktury – stwierdził. 

– My kupując maszyny, napędzamy koniunkturę w przemyśle. Kupując nawozy czy paliwa również napędzamy koniunkturę. Nie żądamy jałmużny, my żądamy należnej pomocy. Ministerstwo rolnictwa, poza tym, że jest składową Rady Ministrów, powinno jednak dbać także o nas, bo jest naszym reprezentantem. Powinno dbać o rolnika, nawet ponad cele rządowe – zaznaczył.


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Wybić dziki, odbudować pogłowie świń

Podczas obrad komisji pojawiło się wiele argumentów dotyczących pilnej konieczności odbudowy pogłowia trzody chlewnej w Polsce.

Hubert Ojdana, rolnik z powiatu hajnowskiego w woj. podlaskim zwracał uwagę, że nie byłoby problemu ze zbożem, gdybyśmy mieli hodowle jak przed laty. Wtedy wszystko można było zagospodarować, a dziś pojawia się problem. 

Żeby jednak osiągnąć sukces w tym zakresie, niezbędne jest wygranie z ASF. – Nie uda się tego zrobić bez wdrożenia radykalnych działań – zastrzegł rolnik. Chodzi zwłaszcza o masowy odstrzał dzików, które są kluczowym wektorem rozprzestrzeniania wirusa.  


Posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi 26 września
 
FOTO: Kancelaria Sejmu

Komisja niespodziewanie odrzuciła informację rządu

Końcowym akcentem obrad komisji okazało się wystąpienie posła Roberta Telusa, który zarzucił resortowi rolnictwa brak pomysłu na poradzenie sobie z kryzysem. Przyznał, że on zawsze mógł liczyć na wsparcie ze strony premiera Mateusza Morawieckiego. Zupełnie inaczej, niż ma to miejsce obecnie, gdy premier Donald Tusk nie słucha argumentów ministra Stefana Krajewskiego

W związku z tym złożył formalny wniosek o odrzucenie informacji resortu rolnictwa. Poseł Mirosław Maliszewski (PSL), przewodniczący komisji natychmiast zarządził głosowanie w tym zakresie i... informacja zastała odrzucona.

W głosowaniu wzięło udział 27 posłów. 14 było za jej odrzuceniem, a przeciw 13. 

Retransmisję posiedzenia komisji można obejrzeć tutaj.

Krzysztof Zacharuk

 https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/awantura-w-sejmie-o-ceny-zboz-doplaty-i-kredyty-nie-robcie-z-rolnikow-zebrakow-2538849


 

 


"Pszenica po 600 zł i kredyt u szyi". Rolnicy zablokowali Medykę [FOTO, WIDEO]

06.09.2025., 12:30h
Kamila Szałaj

- Mamy plony z XXI wieku, a ceny sprzed 25 lat. To nie jest protest, to krzyk rozpaczy – mówią rolnicy, którzy 6 września zablokowali przejście graniczne w Medyce. Domagają się od rządu i Brukseli pilnych działań w sprawie dramatycznej sytuacji na rynku zbóż.

Rusza protest rolników w Medyce. „To krzyk rozpaczy, nie protest”

Rolnicy z Podkarpacia mają dość niskich cen zbóż i problemów ze sprzedażą ziarna. Dlatego 6 września 2025 roku o godz. 11.00.  rozpoczęli protest w Medyce (woj. podkarpackie). Jak podkreślają, to nie jest zwykła demonstracja, ale desperacki apel do rządu o działanie.

 

– Jesteśmy pod ścianą, nie ratują nas kredyty, tylko możliwość sprzedaży zboża – mówi Roman Kondrów z Podkarpackiej Oszukanej Wsi. – Dwa lata temu tu, w Medyce, zaczynaliśmy protesty przeciwko napływowi zboża z Ukrainy. I dzisiaj znów jesteśmy w tym samym miejscu, bo ceny są takie, jak 25 lat temu. Pszenica kosztuje 600 zł, a chleb z 2 zł podskoczył na 10 zł. Czy to jest normalne? - pyta.


Protest rolników Medyka
 
FOTO: Jakub Dobrosz

Blokada ostrzegawcza 

Protest w Medyce ma formę blokady ostrzegawczej. Rolnicy przepuszczają samochody, ale chcą mocno zaznaczyć swoją obecność. To ma być sygnał dla rządu, że cierpliwość się skończyła. W ich ocenie obecna polityka handlowa i rolna prowadzi do katastrofy na wsi.

 
 
 

"U nas za GMO kara 30 tys. zł, a z Brazylii soja przyjedzie bez problemu"

Rolnicy wyciągają kartki z wyliczeniami: ile kosztuje produkcja, a ile oferują im skupy. – Za kukurydzę dają nam 350 zł za tonę. To mniej, niż wynoszą koszty uprawy – tłumaczy Andrzej Dziadek, jeden z gospodarzy. – Uprawiamy soję, ale u nas GMO jest zakazane, grożą kary nawet 30 tys. zł za hektar. A ta sama soja z Brazylii czy Argentyny przyjeżdża do Europy bez problemu. To jak mamy konkurować? - dodaje. 


Protest rolników Medyka
 
FOTO: Jakub Dobrosz

Podwójne standardy

Rolnicy są zgodni, że problemem nie są tylko ceny, ale też podwójne standardy. W Polsce obowiązują ich rygorystyczne przepisy dotyczące ochrony środowiska, stosowania nawozów i środków ochrony roślin, podczas gdy zagraniczni producenci korzystają z tego, co zostało w Europie zakazane. 

 

 

 

– U nas wycofali środki ochrony roślin, które pomagały walczyć z chorobami buraków czy zbóż. W Ameryce Południowej czy na Ukrainie nadal są używane. Efekt jest taki, że plony spadają, koszty rosną, a my nie mamy szans na uczciwą konkurencję – dodaje Andrzej Dziadek.

„Plony z XXI wieku, ceny sprzed 25 lat”

Na proteście nie brakuje emocji. Rolnicy podkreślają, że czują się oszukani, zarówno przez Brukselę, jak i przez polski rząd. – Mamy plony z XXI wieku, a ceny sprzed ćwierć wieku. Jak mamy gospodarzyć? – pytają.

Kredyty, które proponuje rząd, nazywają „pętlą na szyję”. – To nie jest żadna pomoc, tylko odsunięcie problemu w czasie. Magazyny są pełne, eksport stoi, a my mamy zboże, którego nie ma gdzie sprzedać – podkreślają. 

Zielony Ład kontra Amazonia

Wielu rolników wskazuje też na absurdy polityki klimatycznej. – Nam każe się ugorować ziemię, zalewać torfowiska i zmniejszać produkcję, a w Ameryce Południowej wycina się tysiące hektarów lasów pod soję i wołowinę – mówi rolnik Piotr Jacek. – To nie jest zrównoważone rolnictwo, tylko droga do likwidacji polskich gospodarstw.

Małe gospodarstwa w najtrudniejszej sytuacji

Do Medyki przyjechali także rolnicy z Małopolski. – Gospodarujemy w bardzo trudnych warunkach, na małych, rozdrobnionych działkach. Biurokracja nas dobija. Teraz każdą opryskę trzeba będzie dokumentować elektronicznie – na działkach, które czasem mają po 0,2 ha. To absurd – mówi Artur Tabor, rolnik z Małopolski.

Podkreśla, że bez produkcji zwierzęcej wiele gospodarstw nie ma racji bytu. – Sama produkcja roślinna nie daje bezpieczeństwa. Rolnictwo bez hodowli nie istnieje - dodaje. 

 

 

„Nie protest, a krzyk rozpaczy”

Rolnicy powtarzają, że dzisiejsza blokada to nie walka polityczna, ale desperacka próba zwrócenia uwagi na ich sytuację. – Nie jesteśmy tutaj dla zabawy. To jest krzyk rozpaczy. Chcemy, żeby ktoś wreszcie usłyszał, że polskie rolnictwo się wali – mówią.

Elewarr: skupy działają, ceny dostosowane do rynku

Protest rolników w Medyce dotyczy nie tylko niskich cen zbóż, ale też obaw o zamknięcie części skupów. W odpowiedzi na te głosy spółka Elewarr zapewnia, że nie planuje przerwania skupu. 

– Nie planujemy przerwania skupu od rolników. Elewarr prowadzi skup zbóż i będzie go kontynuował – informuje spółka, podkreślając, że relokuje ziarno między elewatorami i ma zabezpieczone środki na dalsze zakupy. Jak zaznacza Elewarr, w pierwszej fazie żniw płacił nawet 850 zł/t pszenicy, a obecnie – mimo presji globalnych rynków – utrzymuje „jedne z najwyższych cen skupu w kraju”.

- Tegoroczne, obfite zbiory na świecie zwiększają podaż ziarna, co powoduje spadek notowań i ogranicza możliwości wzrostu cen w kraju. Mimo tych czynników Elewarr utrzymuje jedne z najwyższych cen skupu w kraju, oferując rolnikom atrakcyjne i konkurencyjne warunki sprzedaży - podkreśla spółka. 

- W obliczu wyjątkowo dużej podaży i ograniczonej dostępności powierzchni magazynowej dostosowaliśmy ceny do poziomu rynkowego, aby utrzymać ciągłość skupu i zapewnić stabilny obrót zbożem - dodaje. 

Kamila Szałaj 

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/pszenica-po-600-zl-i-kredyt-u-szyi-rolnicy-zablokowali-medyke-foto-wideo-2537896

Dziecinada, zamiast protestować i prosić o „dialog” lepiej od razu pójść do stodoły i tam się powiesić.
Ile razy proszą o coś, a bezskutecznie! Powiesić się i to pomoże natychmiast.

Von der Layen obiecuje dopłaty — o ile rolnicy będą ponosić starty — chichocze się przy tym nad głupotą tych durniów, którzy jej wierzą. Zapłaci przecież pieniędzmi, które ukradnie nam wszystkim! Chłopom rzuci jakiś tam ochłap, resztę rozkradną wszelkie spółki i banki, które będą rozdzielać te zapomogi. No i ona także ukradnie, ma już setki milionów, ale potrzebuje więcej, bo życie jest drogie.

Dopłaty, pomoc, zasiłki, kompensaty, wyrównania, hamulce ...etc...etc...

Wywoła to w społeczeństwie jeszcze większą niechęć do chłopstwa, a co będzie umotywowane logicznie: po co utrzymać drogie chłopstwo, skoro można tanio kupić od niemca czy żyda z Brazylii.

POLEXIT, jeszcze dzisiaj, przed zachodem słońca.
Pozostawanie w EU, jest zgodą na gwałt!

Sam tego chciałeś głupsze - tak powiedzą tym, którzy siedzą tam w EU.

 

Red. Gazeta Warszawska

 +

Rolnicy mają dość. W sobotę wychodzą na ulice

350 zł za kukurydzę, 550 za pszenicę. Rolnicy mają dość niskich cen skupu. Dlatego w sobotę organizaują protest w Medyce. – Nie ma zbytu, nie ma reakcji ministra, jesteśmy pod ścianą – alarmują.

04.09.2025., 14:00h
Kamila Szałaj

 

Rolnicy wydali oświadczenie. "Rząd mówi o sukcesach, a u nas dramat"

28.08.2025., 16:30h
Albert Katana

Rząd chwali się sukcesami, a rolnicy mówią wprost: sytuacja na wsi jest dramatyczna. Ceny skupu lecą w dół, koszty produkcji biją rekordy, a gospodarze toną w zbożu, którego nikt nie chce kupić. – Dlaczego jest tak źle, skoro rząd mówi, że jest tak dobrze? – pytają rolnicy z OOPR.

Rolnicy alarmują: ceny skupu lecą w dół

Po wczorajszej Radzie Gabinetowej z udziałem prezydenta Nawrockiego i premiera Tuska, po której w mediach społecznościowych pojawiły się liczne wpisy o tym, że rząd KO zatrzymał zboże z Ukrainy, ograniczył Zielony Ład i wprowadził szereg deregulacji ułatwiających życie rolnikom, Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że sytuacja gospodarstw pozostaje dramatyczna.

– Czemu jest tak źle, skoro rząd mówi, że jest tak dobrze? – pytają. – Ceny skupu lecą w dół, koszty produkcji rosną szybciej niż kiedykolwiek, biurokracja dławi rolników skutecznie, rolnicy toną we własnym zbożu, którego nie mają gdzie sprzedać. 

Rolnicy: pryszczycę zatrzymały jedynie wysokie temperatury

OOPR wylicza zagrożenia, które w ostatnich miesiącach narastały, od sytuacji na rynku zbóż, przez choroby zwierząt, po Zielony Ład i import spoza UE. 

– Hodowcy drżą przed jesienią, bo pryszczycę zatrzymały jedynie wysokie temperatury i pora roku – wszystko inne to czysta fikcja. Rzekomy pomór drobiu, afrykański pomór świń, choroba niebieskiego języka – czyli pełen zestaw „atrakcji” dla każdego gospodarza, który lubi adrenalinę – mówią z gorzką ironią liderzy organizacji.

Umowy handlowe "walą w polskie produkty z impetem”

Rolnicy nie szczędzą słów krytyki wobec polityki handlowej i „zatamowania” importu z Ukrainy. Ich zdaniem to jedynie medialny przekaz oderwany od realiów.

– Słuchając o tym „zatamowaniu” napływu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, aż oczy przecieramy ze zdumienia. Takiego blamażu jak nowa umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą dawno nie widzieliśmy – stwierdzają ostro. 

Z sarkazmem mówią też o umowie handlowej z państwami Ameryki Południowej - “Mercosur, czyli „przyjaciel rynku”, który wali w polskie produkty z impetem”.  

"Na konferencjach triumfy, w gospodarstwach walka o przetrwanie"

Na zakończenie dokumentu rolnicy nie kryją napięcia i obaw. W ich ocenie państwo zajmuje się autopromocją, zamiast realnymi problemami. 

– Na konferencjach triumfy, w gospodarstwach codzienna walka o przetrwanie. My czujemy się, jakbyśmy siedzieli na tykającej bombie. Od dłuższego czasu przyglądamy się walce na posty i przypominamy: nie wystarczy napisać lub powiedzieć, by coś się stało. To nie ta bajka – tu trzeba działać. 

Rolnicy zapowiadają, że jeśli rząd nie podejmie konkretnych działań nie pozostanie im nic innego, jak wrócić na drogi.

Albert Katana

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/komenatrze-rolnikow/rolnicy-wydali-oswiadczenie-rzad-mowi-o-sukcesach-a-u-nas-dramat-2537474


 

Rolnicy chodzą po prośbie. To nic nie da.

Liczy się jedynie argument siły.

To co widzimy, to żenada.

Red. Gazeta Warszawska

+

Rolnicy wiedzą najlepiej! Najważniejsze postulaty trafiły do ministra

 

Agata Molenda

Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR) przedstawił Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi pakiet postulatów, które – jak podkreślają organizatorzy – wynikają bezpośrednio z doświadczeń i potrzeb polskiej wsi. Zdaniem protestujących, to właśnie rolnicy najlepiej wiedzą, jakie zmiany są konieczne, by zapewnić stabilność i rozwój krajowej produkcji rolnej.

Najważniejsze propozycje OOPR

  • Gwarancja nienaruszalności sektorów produkcji rolnej – ochrona chowu i hodowli przed nagłymi zakazami, które mogą prowadzić do upadku gospodarstw, utraty miejsc pracy oraz marnowania wieloletnich inwestycji.
  • Ochrona gospodarstw przed roszczeniami sąsiedzkimi – zapachy, kurz czy odgłosy maszyn mają być traktowane jako naturalny element życia na wsi, a nie powód do likwidacji produkcji.
  • Uproszczenie decyzji środowiskowych – szybsze i bardziej przejrzyste procedury dla inwestycji rolniczych, aby biurokracja nie blokowała rozwoju gospodarstw.
  • Większa odpowiedzialność organizacji pozarządowych – zakończenie praktyki bezzasadnych blokad inwestycji oraz nadużyć przy interwencjach wobec zwierząt.
  • Skuteczna walka z ASF i odbudowa pogłowia trzody chlewnej – realne działania w terenie, wsparcie finansowe i organizacyjne dla hodowców, by Polska odzyskała samowystarczalność w produkcji wieprzowiny.
  • Ochrona polskiej ziemi rolnej – ograniczenie wykupu gruntów przez kapitał spekulacyjny, tak aby ziemia trafiała przede wszystkim do rolników indywidualnych.
  • Definicja „rolnika aktywnego” – kierowanie dopłat wyłącznie do osób faktycznie prowadzących produkcję żywności, a nie do tzw. „papierowych gospodarstw”.

OOPR uruchomił własną stronę internetową, gdzie regularnie pojawiają się relacje i komentarze rolników, którzy doświadczają problemów na co dzień.

OOPR zwraca uwagę, że „ziemia to narzędzie pracy, nie towar na licytacji”, i oczekuje dialogu opartego na sprawiedliwości i bezpieczeństwie żywnościowym – zespół roboczy Ziemia, powołany przez poprzedniego ministra, powinien mieć czas na dokończenie prac bez presji.

OOPR wystosował także apel do ministra Krajewskiego o sprawny dialog i wsłuchiwanie się w postulaty rolników.

Wcześniej minister rolnictwa Czesław Siekierski podkreślał, że protesty rolników są zrozumiałe i chce je przedstawić na forum unijnym, wskazując, że Zielony Ład i liberalizacja handlu szkodzą rolnikom

 

Rolnicy chcą mieć głos

Jak podkreślają przedstawiciele OOPR, postulaty te nie są hasłami politycznymi, lecz konkretnymi propozycjami zmian przygotowanymi przez rolników dla rolnictwa. Organizacja zapowiada dalsze działania i oczekuje na reakcję Ministerstwa Rolnictwa.

 

https://agronews.com.pl/artykul/rolnicy-wiedza-najlepiej-postulaty-oopr-trafily-do-ministra/

 


POLEXIT!

+

 

SZOK! TRAKTORY WJECHAŁY NA KOMENDĘ POLICJI - tak się kończą przesłuchania w święta!

 

 

 


 

"aby przedłużyć moratorium na zakaz sprzedaży polskiej ziemi i to dzisiaj podpisałem - wyjaśnił. "

 

Dobre, a co potem? 

Polska ziemia na sprzedaż?

- Później?

Nawrocki to chyba jakiś żartowniś.

Polska ziemia tylko polskich chłopom, tylko do produkcji żywnościowej.

Tylko!

Red. Gazeta WARSZAWSKA

 

+

 

Nawrocki spotkał się z rolnikami. Podpisał projekt ws. ochrony polskiej wsi

 

Karol Nawrocki podczas sobotniego spotkania z rolnikami podpisał projekt inicjatywy ustawodawczej ws. ochrony polskiej wsi. - Polska wieś potrzebuje dzisiaj nie tylko słów, ale realnego działania w kierunku naszego bezpieczeństwa żywnościowego - powiedział.

W sobotę prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się z rolnikami w Krąpieli (woj. zachodniopomorskie, powiat stargardzki). Podpisał tam projekt inicjatywy ustawodawczej ws. ochrony polskiej wsi

- Polska nie będzie bezpieczna jeśli nie będzie bezpieczna żywnościowo - powiedział. - Polska wieś potrzebuje dzisiaj nie tylko słów, ale realnego działania w kierunku naszego bezpieczeństwa żywnościowego - dodał.

- Jesteśmy dzisiaj na ziemi z której poszedł główny impuls z polskiego rolnika, że nie oddamy polskiej ziemi. (...) Ta ustawa o ochronie polskiej wsi wzywa już dziś polską większość parlamentarną i polski rząd, zgodnie z moimi obietnicami wyborczymi, aby przedłużyć moratorium na zakaz sprzedaży polskiej ziemi i to dzisiaj podpisałem - wyjaśnił. 

Prezydent wzywa do odrzucenia umowy z państwami Mercosur

Nawrocki odwołał się również do kwestii Mercosur i handlu z Ukrainą.

- Chcę, aby do preambuły ustawy o polskim kształtowaniu polskiego ustroju rolniczego, a więc do polskiej rolniczej konstytucji wpisać wspólne zobowiązanie całej klasy politycznej, wszystkich środowisk parlamentarnych, które da nam możliwość potencjalnej reakcji na zagrożenia płynące z umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur i zagrożenia płynące z nierówną konkurencją ze strony Ukrainy - wskazał.

Powiedział, że rolnicy z innych państw - np. Francji - również są zaniepokojeni kwestią umowy z krajami Mercosur. 

- Mam nadzieję, że nasi partnerzy poza granicami Rzeczpospolitej, w Unii Europejskiej pójdą tą samą drogą i zbudujemy koalicję państw, które są przeciwne podpisaniu umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur, o czym będę przypominał na arenie międzynarodowej z pełną konsekwencją - podkreślił. 

Dodał, że "prezydent Polski nie jest od realizowania niemieckiego interesu gospodarczego".

Karol Nawrocki sprzeciwia się Zielonemu Ładowi

O sprawach bliskich rolnikom Nawrocki niejednokrotnie mówił podczas kampanii wyborczej. W swoich postulatach zawarł obietnicę wspierania polskiej wsi. 

 

"Stop likwidacji polskiego rolnictwa - nie dla umowy Mercosur, nie dla likwidacji budżetu UE na rolnictwo, nie dla Zielonego Ładu w rolnictwie, nie dla ustawy łańcuchowej, nie dla niekontrolowanego napływu żywności z Ukrainy. Polska ziemia w polskich rękach" - głosi prezydencki postulat. Nawrocki podkreślił jednocześnie, że Polska musi wypowiedzieć Zielony Ład "i zwrócić jego koszty zwykłym Polakom".

 

W maju, między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich Karol Nawrocki odwoływał się nie tylko do zmian zapowiedzianych przez UE.

 

- Jestem bardzo zaniepokojony liberalizacją handlu z Ukrainą. Polska nie jest gospodarstwem pomocniczym Ukrainy. Płody rolne z Ukrainy są dzisiaj zagrożeniem dla polskich rolników - wskazywał.

Zapowiedział wówczas, że jako prezydent będzie dążyć do przywrócenia koalicji państw przyfrontowych, które nie zgadzają się na liberalizację handlu z Ukrainą. Podkreślał, że "bezpieczeństwo żywnościowe jest częścią bezpieczeństwa Polski".

Rolnicy poparli Nawrockiego w wyborach prezydenckich

Zdecydowana większość rolników poparła Nawrockiego w drugiej turze wyborów. Zgodnie z wynikami sondażu late pool na kandydata popieranego przez PiS zagłosowało 80,1 proc. całej grupy. Przed dogrywką poparcia udzieliło mu NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność".

 
 

- NSZZ Rolników Indywidualnych patrząc na to, co się dzisiaj dzieje w Polsce, jakie są zagrożenia dla rolnictwa i co niesie za sobą Solidarność przez te ponad 40 lat, co ma na sztandarach: Bóg, Honor, Ojczyzna, powiem, że dzisiaj popieramy Karola Nawrockiego jako kandydata na prezydenta - oświadczył w maju przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność" Tomasz Obszański.

Nawrocki przyznał wówczas, że zobowiązanie, że "jako prezydent Polski będzie dbał o polską wieś, o polskie gospodarstwa rolne". Ówczesny kandydat na prezydenta oraz Obszański podpisali też porozumienie programowe. Nawrocki zobowiązał się wówczas m.in. do "aktywnego wykorzystania uprawnień dla ochrony i rozwoju polskiego rolnictwa, działania na rzecz zablokowania niekorzystnych umów handlowych m.in. z krajami MERCOSUR oraz zabezpieczenia rynku przed nieuczciwą konkurencją spoza UE, działania na rzecz odejścia od rozwiązań Zielonego Ładu, poprawy retencji wody i godne rekompensaty dla rolników dbających o gospodarkę wodną".

 
 
 
 
https://biznes.interia.pl/rolnictwo/news-nawrocki-spotkal-sie-z-rolnikami-podpisal-projekt-ws-ochrony,nId,8008609

C

 

Prezydentowi Nawrockiemu dajemy czas do końca września br. Czy ujawni się jako Polak, czy jako Dyzma.

Minister Kolarski - odziedziczony po Dudzie - to żyd i agent żydowski w Pałacu, jego obecność tam gwarantuje, że sprawy żydowskie będą zawsze: "żyd zawsze pierwszy”.

Red. Gazeta Warszawska

+

Karol Nawrocki z kredytem zaufania od rolników. Ale wieś jasno mówi, czego oczekuje

W dniu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP rolnicy zrzeszeni w Oddolnym Ogólnopolskim Proteście Rolników wystosowali jasny apel: Nie czas na deklaracje – czas na działanie. Z szacunkiem, ale bez złudzeń, przedstawili listę oczekiwań wobec Głowy państwa, akcentując potrzebę ochrony suwerenności żywnościowej, sprzeciwu wobec Zielonego Ładu i wsparcia dla polskiej wsi.

6 sierpnia 2025 roku, dzień zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, stał się także okazją do wystosowania oficjalnego apelu przez środowisko rolników zrzeszonych w Oddolnym Ogólnopolskim Proteście Rolników. W pełnym emocji, ale i konkretów stanowisku rolnicy deklarują szacunek wobec wyboru nowej głowy państwa, lecz jasno formułują swoje oczekiwania.

Dalsza część artykułu pod reklamą

 

Dziś Karol Nawrocki obejmuje urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jako Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników z szacunkiem przyjmujemy ten fakt ale i z pełną świadomością oczekiwań, jakie mamy wobec głowy państwa. Nie ukrywamy: nie wszyscy rolnicy popierali ten wybór. Różnimy się, mamy swoje opinie i doświadczenia. Ale dziś nie czas na rozliczenia. Dziś czas na działanie – piszą rolnicy.

 

Rolnicy apelują do Prezydenta

W opublikowanym 6 sierpnia apelu, rolnicy zwracają się bezpośrednio do prezydenta Nawrockiego z żądaniem zajęcia jednoznacznego stanowiska w kluczowych dla polskiego rolnictwa kwestiach.

 

Konkrety zamiast PR-u

Rolnicy z OOPR domagają się od prezydenta nie tyle deklaracji, co konkretnych działań. Ich oczekiwania obejmują m.in.:

  • obronę polskiej ziemi i suwerenności żywnościowej,
  • wetowanie ustaw szkodliwych dla gospodarstw rodzinnych,
  • jasne stanowisko wobec Zielonego Ładu i nieuczciwego importu spoza UE,
  • reprezentowanie głosu polskich rolników na arenie międzynarodowej,
  • obronę prawa do prowadzenia produkcji rolnej – zarówno roślinnej, jak i zwierzęcej.

Polska wieś nie potrzebuje PR-u. Potrzebuje realnej troski i skutecznej ochrony - piszą w swoim apelu.

Kredyt zaufania z zastrzeżeniem

Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zaznacza, że choć nowemu prezydentowi udzielają kredytu zaufania, nie zamierzają rezygnować z aktywnego monitorowania jego działań.

Dziś dajemy Prezydentowi kredyt zaufania. Ale jak zawsze będziemy patrzeć władzy na ręce. Bo ziemia, praca i przyszłość naszych rodzin nie są przedmiotem kompromisów - piszą.

Końcowe słowa apelu stanowią jasny sygnał: środowiska rolnicze nie zamierzają się wycofać z walki o swoje prawa. Nawet w dniu zaprzysiężenia nowej głowy państwa ich stanowisko pozostaje jednoznaczne:

Rolnicy nie milczą. Rolnicy pamiętają. Rolnicy czekają na działanie - podsumowują.

 

https://www.farmer.pl/fakty/karol-nawrocki-z-kredytem-zaufania-od-rolnikow-ale-wies-jasno-mowi-czego-oczekuje,164675.html

 


"Czołgi zamiast chleba". Jak rolnicy z UE komentują obcięcie dopłat?

21.07.2025., 17:00h

Rolnicy z całej UE nie kryją oburzenia po ogłoszeniu planów Komisji Europejskiej dotyczących budżetu na rolnictwo po 2027 roku. Co o limitach i cięciach w dopłatach mówią farmerzy i ich przedstawiciele z Niemiec, Włoch, Francji, Hiszpanii i Słowacji? Zebraliśmy dla Was najciekawsze komentarze.

Rolnicy z całej Europy oburzeni planami KE

Komisja Europejska zaprezentowała propozycję nowego budżetu UE na lata 2028–2034. Na I filar WPR ok. 300 miliardów euro. To znacznie mniej niż postulowane przez organizacje rolnicze 482,5 mld euro, które pozwoliłyby utrzymać siłę nabywczą budżetu z 2020 roku. 

Poza tym znika dotychczasowy II filar WPR, czyli dotacje na rolnictwo i na modernizację gospodarstw. Wynosił on 90 miliardów euro i teraz ma trafić do ogólnego unijnego funduszu, który będzie dzielony także na inne cele – takie jak polityka regionalna, działania klimatyczne czy obronne. Oznacza to, że rolnicy będą musieli konkurować o te pieniądze z innymi sektorami, np. z samorządami czy przemysłem. Każdy kraj sam zdecyduje, na co wyda te środki.

Rolnicy z wielu krajów Unii mówią wprost: to fatalna decyzja, duży krok wstecz, i zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego całej Europy.

Niemcy: rolnicy padli ofiarami oszczędności

Niemieccy producenci rolni nie kryją rozczarowania. Wielu z nich uważa, że ograniczenie dopłat dla większych gospodarstw, likwidacja odrębnego budżetu rolnego i przeniesienie środków do jednego funduszu to prosta droga do zaorania rolnictwa. 

– Rolnictwo nie może być tylko dodatkiem do unijnego planowania – mówi jeden z niemieckich rolników.

– To policzek od Komisji Europejskiej. Jeszcze niedawno zapowiadano wsparcie, a teraz zabiera się nam 90 miliardów euro. Rolnicy nie mogą być wiecznymi ofiarami oszczędności – komentuje na topagrar.com rolnik Philipp Dümig.

Jeszcze inny rolnik wskazuje na chaos i brak wizji w Brukseli. – Komisja nie ma pomysłu na przyszłość. Chce rozdawać środki wedle własnego uznania, bez zasad, bez konsultacji. To polityczne samobójstwo – ocenia.

Francja: to nie reforma, tylko likwidacja budżetu na rolnictwo

Z kolei francuska federacja rolników FNSEA przestrzega, że proponowana reforma WPR nie tylko zmniejsza budżet, ale także rozmywa jego cele. 

– Nie ma tam ambicji ani dla konkurencyjności, ani dla bezpieczeństwa żywnościowego. To nie jest reforma, to likwidacja WPR – stwierdza Arnaud Rousseau, przewodniczący FNSEA.

Rolnicy zwracają uwagę, że obcięcie dopłat dla większych gospodarstw oznacza, że będą mniej konkurencyjne, co w obliczu umowy z Mercosurem i liberalizacji handlu z Ukrainą jest szczególnie niepokojące. 

- System degresji dopłat uderzy bezpośrednio w nasze gospodarstwa rodzinne. To sabotaż – tłumaczą przedstawiciele Młodych Rolników z Francji.

Włochy: potrzebujemy inwestycji w żywność, a nie w czołgi

Największa włoska organizacja rolnicza Coldiretti alarmuje, że cięcia w rolnictwie mają związek z rosnącymi wydatkami obronnymi UE. 

- Potrzebujemy inwestycji w żywność, a nie w czołgi. W czasach kryzysów i niepewności ograniczanie wsparcia dla rolnictwa to strzał w kolano – podkreśla Ettore Prandini, prezes Coldiretti.

– To śmiertelny cios dla sektora, który zatrudnia 4 miliony ludzi i dba o bezpieczeństwo żywnościowe obywateli – dodaje sekretarz generalny Vincenzo Gesmundo.

Hiszpania: rolnictwo to fundament, a nie dodatek

Hiszpańska organizacja ARAG-ASAJA potępia plany Komisji, uznając je za próbę usunięcia rolnictwa z polityki europejskiej.

– To polityczne szaleństwo. Chcą zniszczyć jedną z ostatnich prawdziwie wspólnych polityk UE. Rolnictwo nie może być dodatkiem – musi być fundamentem – mówi Eduardo Pérez, prezes ARAG-ASAJA.

– Nie ma zgody na przesunięcie WPR do jakiegoś ogólnego funduszu. To oznacza chaos, uznaniowość i koniec przejrzystości – ocenia Pedro Barato z ASAJA i COPA-COGECA.

Słowacja: po 20 latach w UE nasi rolnicy nadal mają gorsze warunki niż na Zachodzie

Słowacki minister rolnictwa Richard Takac ostrzega, że obniżenie budżetu rolnego w czasie, gdy UEzwiększa ogólne wydatki, jest niezrozumiałe. 

- Pytam wprost: czy UE jeszcze chce dbać o bezpieczeństwo żywnościowe swoich obywateli, czy już całkowicie o tym zapomniała? – mówi.

– Po 20 latach w UE nasi rolnicy nadal mają gorsze warunki niż na Zachodzie. To jest nie tylko kwestia pieniędzy, ale elementarnej sprawiedliwości – dodaje.

A Wy co myślicie o nowej propozycji KE? Piszcie na This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Kamila Szałaj

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/komenatrze-rolnikow/czolgi-zamiast-chleba-jak-rolnicy-z-ue-komentuja-decyzje-o-cieciu-doplat-2535517

 


Trzeba zrozumieć, że złodziejami i rabusiami się nie rozmawia, takich się wiesza.

Protest…protest…strajk…etc. Bez sensu!

Marsz na Warszawę i obalić tę żydowską szajkę poddającą się za rząd.

POLEXIT!

Red. Gazeta Warszawska

 

 

Murawiec: Dopłaty dla rolników będą narzędziem szantażu

Damian Murawiec podczas konferencji prasowej; fot: FB/Damian Murawiec

W nowym budżecie Komisja Europejska uzależnia wypłatę środków od "przestrzegania praworządności". "To narzędzie rozgrywania rolników i szantażowania" – mówi Damian Murawiec z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Albert Katana
18.07.2025., 11:44h

„To nie jest tylko cięcie. To jest świadoma strategia” 

Dla Damiana Murawca zaprezentowany budżet jest kolejnym dowodem na to, że Komisja Europejska zmierza w stronę marginalizacji rolnictwa. 

 

– Mamy takie czasy, że powinniśmy skupić się na ochronie europejskiego rolnictwa, żeby móc dalej produkować zdrową żywność na miejscu. Tymczasem Komisja postępuje dokładnie odwrotnie: nie tylko mniej jest pieniędzy na rolnictwo, jedynie 300 mld euro, ale równolegle toczy się sprawa umowy z Ukrainą i z Mercosurem.  

Murawiec podkreśla, że propozycja nowej WPR oznacza realną zmianę logiki finansowania całej polityki rolnej: 

– Nie będzie odrębności Wspólnej Polityki Rolnej a wypłata środków uzależniona od praworządności to narzędzie rozgrywania rolników i szantażowania poszczególnych krajów, żeby nie sprzeciwiały się temu kierunkowi, w którym Unia aktualnie podąża. To bardzo zła wiadomość i kolejny cios w rolnictwo 

 

„Będziemy naciskać na Parlament” 

Murawiec podkreśla, że rolnicy nie mieli nierealistycznych nadziei wobec budżetu WPR, ale jednak oczekiwali więcej, niż dostali. Nie zamierzają jednak zrezygnować z tych oczekiwań, będą wywierać presję na posłów do Parlamentu Europejskiego, by stanęli w obronie europejskiego rolnictwa.  

– Spodziewaliśmy się, że wysokość budżetu WPR będzie przynajmniej taka sama, jak teraz, z uwzględnieniem inflacji. Niestety, jak widać, plany Komisji są zupełnie inne. Nadzieja w Parlamencie, liczymy, ze europarlamentarzyści zachowają zdrowy rozsądek – to jedyne światełko w tym ciemnym tunelu. My będziemy naciskać. Nie zostawimy tego tak.  

Działania Komisji nie mają sensu 

Murawiec podkreśla, że ograniczenie finansowania rolnictwa jest sprzeczne z podstawowym interesem Unii, jakim powinno być bezpieczeństwo żywnościowe. 

 

– To zupełnie nie ma sensu: z jednej strony drastyczne cięcia w polityce rolnej, a z drugiej pozwalanie na stopniowe, ale coraz większe uzależnienie od importowanej żywności. To ślepy zaułek. Już sytuacja kowidowa pokazała, jak łatwo można przerwać łańcuchy dostaw, także żywności. Tak jak nie można być uzależnionym od kogoś w dostępie do wody czy energii, tak samo nie można oddać kontroli nad produkcją żywności.

Problemy z komunikacją wśród rolników

Mimo wielu ostrzeżeń o planach Komisji Europejskiej, pojawiających się w mediach, rolnicy w Polsce w większości zlekceważyli zagrożenie. Główne zainteresowanie skupiło się na liberalizacji handlu z Ukrainą i porozumieniu UE-Mercosur, natomiast pod petycją Copa-Cogeca w sprawie budżetu WPR, skierowaną do Komisji Europejskiej, podpisały się w Polsce 282 osoby.  

Damian Murawiec tłumaczy rolników – to nie brak zainteresowania, ale brak skutecznej komunikacji. 

– To, że pod tą petycją podpisało się tam mało osób z Polski, mówi wiele problemach z komunikacją naszym środowisku. Związki nie zrobiły wystarczająco dużo, informacja nie dotarła do rolników. Ludzie po prostu nie wiedzieli, bo gdyby wiedzieli, to poświęciliby te kilka minut na podpisanie petycji.  

Murawiec zapowiada, że Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników nie zamierza zostawić tego tematu: 

– Jesteśmy po spotkaniu online w tej sprawie. Uruchamiamy naszą własną kampanię informacyjną. Będziemy przekazywać informacje dalej, bezpośrednio do rolników, przez nasze kanały. Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, o co chodzi i mogli się podpisać. To nie jest temat do zignorowania. 

Będą protesty 

Murawiec nie wyklucza protestów jesienią. 

– Teraz jest czas żniw, nikt odpowiedzialny nie będzie organizował dużych protestów, gdy trzeba pracować. Ale wrócimy do tego. Jesienią i zimą tematy wrócą: i budżet WPR, i umowy handlowe z Ukrainą i Mercosurem. Protesty są tylko kwestią czasu – zapewnia. – Poza tym cały czas prowadzimy rozmowy z europosłami. Trzeba wywierać presję, rozmawiać, informować. Każdy z nich powinien wiedzieć, że rolnicy patrzą i oczekują działania. 

 

https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/murawiec-doplaty-dla-rolnikow-beda-narzedziem-szantazu-2535405


Protest w KOWR. Rolnicy blokują kolejne przetargi na OPR-y [VIDEO]

Newsy    Aktualizacja: 
 
 
Rolnicy protestują w kolejnym oddziale KOWR. Chodzi o OPR-y
Rolnicy protestują w kolejnym oddziale KOWR. Chodzi o OPR-y
Źródło: OOPR
W KOWR w Pruszczu Gdańskim trwa burzliwe spotkanie, w którym rolnicy protestują wobec rozstrzygnięcia trzech przetargów na dzierżawę gospodarstw, których łączna powierzchnia wynosi 1400 hektarów.
Spis treści:
  • Przetargi na OPR-y. Rolnikom pozostanie odwołanie?

Na dziś zaplanowano rozstrzygnięcie przetargów na dzierżawę państwowej ziemi w powiecie człuchowskim. Do finalizacji nie chcą dopuścić rolnicy oraz wspierający ich posłowie PiS. Protestujący zapowiadają, że nie wyjdą z siedziby Ośrodka w Pruszczu Gdańskim.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Przekonywali dyrektora OT KOWR Pruszcz Gdański - Radosława Szatkowskiego do tego, by zawiesił przetargi. 

W przeciwieństwie do sytuacji, która miała miejsce w Ośrodku w Koszalinie, do KOWR w woj. pomorskim przyjechał przedstawiciel KOWR z Warszawy. Z rolnikami rozmawiał zastępca dyrektora generalnego KOWR Tomasz Ciodyk.


Czytaj też:
Ważą się losy 1400 hektarów państwowej ziemi. Dziś wszystko się rozstrzygnie

Przetargi na OPR-y. Rolnikom pozostanie odwołanie?

Mimo iż rolnicy, nawet krzykiem, próbowali przekonać do swoich racji przedstawicieli KOWR, instytucja nie przerwała procedury. Urzędnicy czytali oferty przy dźwiękach hymnu państwowego, który śpiewali protestujący. 

Wielokrotnie rolnicy wskazali, że uczestniczyli w rozmowach z przedstawicielami ministerstwa rolnictwa, które dotyczyły kryteriów w przetargach. Według protestujących - są one w taki sposób skonstruowane, by ziemia szła w ręce spółek z zagranicznym kapitałem.

Damian Murawiec, przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników wyjaśnił zebranym, z jakich powodów rolnicy apelują o wstrzymanie przetargu.

- My, rolnicy i przedstawiciele społeczności lokalnej, niniejszym wnosimy formalny protest wobec procedury przetargowej prowadzonej przez OT KOWR w Pruszczu Gdańskim, której celem jest utworzenie Ośrodka Produkcji Rolniczej – powiedział.

Jak zaznaczył, zebrani protestują przeciwko:

  • naruszeniu konstytucyjnej zasady wspierania gospodarstw rodzinnych (art. 23 Konstytucji RP),

  • pominięciu pierwszeństwa rolników indywidualnych przy gospodarowaniu zasobem (art. 24 ust. 1 ustawy),

  • zastosowaniu art. 24b ustawy w sposób nieuprawniony, bez analizy nieopłacalności podziału,

  • zastosowaniu rozporządzenia z dnia 26 czerwca 2024 r., którego kryteria przetargowe eliminują rolników indywidualnych i faworyzują spółki.

 


Czytaj też:
Odwołany przetarg na OPR. „Precedens budzący niepokój”


Czego domagają się rolnicy?

Wpisania treści protestu do protokołu przetargowego.

Dołączenia załącznika z pełną analizą prawną.

Wstrzymania dalszego procedowania i unieważnienia przetargu jako przeprowadzanego z naruszeniem prawa i interesu społecznego.

- W toku prac legislacyjnych oraz podczas prowadzonych konsultacji publicznych – zarówno przy nowelizacjach ustawy, jak i przy opracowywaniu rozporządzeń – środowiska rolnicze konsekwentnie zgłaszały sprzeciw wobec sposobu tworzenia Ośrodków Produkcji Rolniczej w obecnym kształcie. Organizacje rolników indywidualnych, izby rolnicze oraz lokalne struktury społeczne wielokrotnie wskazywały, że pomijanie gospodarstw rodzinnych, brak analiz ekonomicznych i uprzywilejowanie dużych podmiotów prowadzi do wypaczenia konstytucyjnego ustroju rolnego. Pomimo przedstawienia konkretnych argumentów, głos rolników był praktycznie każdorazowo ignorowany lub odrzucany. Taka praktyka świadczy nie tylko o braku realnego dialogu społecznego, ale także o naruszeniu zasad demokratycznego państwa prawa, w którym rolnicy – jako główni interesariusze polityki rolnej – powinni być pełnoprawnym partnerem w procesie stanowienia prawa - powiedział Damian Murawiec.

Głos zabierali także politycy.

- Jako parlamentarzyści zdecydowanie sprzeciwiamy się przeprowadzenia niniejszego przetargu na wydzierżawienie nieruchomości z przeznaczeniem na tzw. Ośrodek Produkcji Rolniczej. Przetarg odbywa się, mimo trwającego protestu społecznego i oficjalnej interwencji poselskiej. Uważamy, że takie działanie narusza zasady jawności, przejrzystości i współpracy społecznej, a także stoi w sprzeczności z misją KOWR-u, określoną w artykule 6 ustawy o KOWR, tj. wspierania zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich. Ponadto forma i sposób organizacji tego przetargu budzi poważne wątpliwości, co do zgodności z przepisami, które dotyczą obowiązku wyłączenia 30% nieruchomości dla rolników indywidualnych. Uważamy, że może to stanowić obejście celu tego przepisu - mówiła obecna na spotkaniu posłanka Dorota Arciszewska - Mielewczyk.

Ostatecznie Tomasz Ciodyk, zastępca dyrektora generalnego KOWR zapowiedział, że procedury przetargowe będą kontynuowane. 

 - Jest przewidziany tryb odwoławczy, z którego możecie państwo skorzystać - powiedział zebranym dyrektor Ciodyk.

O co toczy się walka? 

Chodzi o następujące gospodarstwa: 

  • OPR Pawłówko, gmina Człuchów i Przechlewo - 355 hektarów;
  • OPR Płaszczyca, gmina Przechlewo - 484 hektary;
  • OPR Dobrzyń, gmina Koczała i Przechlewo - 575 hektarów

Czytaj też:
Panie Ministrze - może warto zaufać rolnikom? Mówią, że dadzą radę [KOMENTARZ]
  • Tagi:
  •  
  • ośrodki produkcji rolniczej
 
Dorota Andrzejewska

https://wiescirolnicze.pl/newsy/protest-w-kowr-rolnicy-blokuja-kolejne-przetargi-na-opr-y-video,22298/

Cios w rolników. KE ogłasza umowę z Ukrainą bez żadnych konsultacji

01.07.2025., 07:00h
Albert Katana

Komisja Europejska poinformowała o zawarciu porozumienia z Ukrainą w sprawie nowej umowy handlowej. Zgodnie z ustaleniami, kontyngenty na produkty rolne zostaną zwiększone, a import zbóż będzie kontynuowany. Decyzję tę podjęto bez konsultacji z państwami członkowskimi i bez dialogu z organizacjami rolniczymi. Minister rolnictwa Czesław Siekierski, a także Copa-Cogeca ostro skrytykowały ten ruch KE.

Nowa umowa handlowa UE-Ukraina sfinalizowana

Jak podaje Komisja Europejska, 30 czerwca 2025 r. komisarz handlu Šefčovič i komisarz rolnictwa Hansen ogłosili, że

Komisja Europejska i Ukraina porozumiały się w sprawie nowej umowy handlowej. Ustalenia dotyczą stopniowego dostosowania standardów produkcji rolnej Ukrainy do standardów UE do 2028 r. Chodzi o np. m.in. o środki ochrony roślin i dobrostan zwierząt.

– Z przyjemnością informujemy, że Komisja i Ukraina osiągnęły wstępne porozumienie w sprawie przeglądu naszej dwustronnej umowy o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu – ogłosił komisarz Maroš Šefčovič. 

Porozumienie, zawarte w ramach przeglądu DCFTA na mocy art. 29, zostało określone jako zrównoważone, realistyczne i wspierające zarówno unijnych rolników, jak i ambicje Ukrainy. Ale dla wielu uczestników protestów z 2024 roku te słowa brzmią znajomo. 

– Słuchaliśmy Was, usłyszeliśmy Was i teraz działamy – podkreślił Šefčovič. 

 

Będą kontyngenty dla najbardziej wrażliwych produktów rolnych

Komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen zapowiedział, że Ukraina uzyska dodatkowy dostęp do rynku pod warunkiem, że do 2028 roku dostosuje się do norm UE w zakresie produkcji rolnej – w tym dobrostanu zwierząt i stosowania pestycydów. 

Najbardziej wrażliwe produkty – takie jak cukier, drób, jaja, pszenica, miód i kukurydza – objęto zwiększonymi kontyngentami, ale mają one pozostać poniżej poziomów z okresu obowiązywania ATM (2022–2025). Produkty mniej wrażliwe, takie jak masło, gluten, mleko w proszku czy kasze, otrzymają kontyngenty na poziomie średniego importu z ostatnich lat. A niektóre towary – jak fermentowane mleko, grzyby czy sok winogronowy – zostaną całkowicie zliberalizowane. 

Ukraina zobowiązała się również do zwiększenia limitów importowych dla unijnej wieprzowiny, drobiu i cukru oraz do obniżenia ceł na inne towary z UE. 

– Naszym celem było zawsze znalezienie równowagi pomiędzy wspieraniem Ukrainy a ochroną wrażliwych sektorów UE – zaznaczył Hansen. 

Ukraina: to stabilna dwustronna umowa

Wiceminister gospodarki Ukrainy Taras Kaczka, cytowany przez Latifundist, jeszcze przed ogłoszeniem porozumienia mówił, że nowa umowa będzie miała charakter stabilny i partnerski. 

– Nie będzie to tymczasowe, jednostronne porozumienie, lecz stabilne, dwustronne – podkreślił. 

Zaznaczył, że Ukraina obroniła swoją pozycję w zakresie eksportu produktów przetworzonych, mimo że surowce nadal pozostają kategorią wrażliwą. 

– Każdy sukces, jaki odnosimy, zamienia się w coś, co chcą ograniczyć. Dlatego trudno jest negocjować. A to oznacza, że mamy wiele sukcesów na tym rynku – powiedział. 

Rolnicy bardzo zaniepokojeni umową z Ukrainą

W kilka godzin po ogłoszeniu nowej umowy Copa-Cogeca i inne organizacje branżowe wydały wspólne oświadczenie, w którym zaapelowały o natychmiastowe ujawnienie wszystkich szczegółów. 

– Choć wspieramy odporność gospodarczą Ukrainy, możemy jedynie mieć nadzieję, że ostateczny kształt ogłoszonej dziś umowy w pełni uwzględni i uszanuje wrażliwość unijnych rolników i producentów – podkreślono. 

Szczególnie silne obawy budzi możliwość wyłączenia niektórych produktów – jak jęczmień czy etanol – spod działania mechanizmu ochronnego. 

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej te same organizacje wzywały do powrotu do kontyngentów taryfowych sprzed wojny, ostrzegając, że dalsza liberalizacja osłabi konkurencyjność unijnego rolnictwa i wzmocni Rosję. 

Minister Siekierski: nie było konsultacji, przyjąłem to z rozczarowaniem

Wyjątkowo krytycznie do oświadczenia komisarzy Šefčoviča i Hansena jeszcze tego samego dnia odniósł się minister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław Siekierski w specjalnym komunikacie MRiRW. Minister podkreślił, że negocjacje zakończono bez uprzednich konsultacji z krajami UE i bez dialogu z rolnikami.

- Z rozczarowaniem przyjąłem sposób, w jaki KE poinformowała państwa członkowskie o zakończeniu negocjacji z Ukrainą w ostatnim dniu polskiej prezydencji w Radzie UE. Jako przewodniczący Rady UE ds. rolnictwa i rybołówstwa (AGRIFISH) zwracałem wielokrotnie uwagę na potrzebę prowadzenia przez Komisję Europejską negocjacji handlowych w sposób bardziej transparentny i w dialogu rolnikami. Tymczasem Komisja podjęła decyzję o zakończeniu negocjacji bez uprzedniej konsultacji ani z państwami członkowskimi UE, ani z organizacjami rolniczymi – oświadczył minister Czesław Siekierski.

Minister dodał również, że Komisja Europejska nie podała żadnych szczegółów nowej umowy. 

– Komisja przekazała ogólny opis elementów porozumienia, natomiast nie podała szczegółów, w tym przede wszystkim nowego poziomu kontyngentów taryfowych. Te szczegóły mają być przekazane w najbliższym czasie – poinformowało MRiRW.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to kolejny krok Komisji Europejskiej mający na celu zniwelowanie wpływu ministrów rolnictwa UE oraz organizacji rolniczych na politykę rolną Unii. Jak pamiętamy, Rada ds. Rolnictwa UE została pominięta nawet przy pracach nad uproszczeniem Wspólnej Polityki Rolnej. Czy na pewno tego oczekują rolnicy w UE? 

Po co były protesty, skoro zboże znów wraca?

Jeszcze rok temu tysiące rolników blokowało granice i wjeżdżało ciągnikami pod budynki Komisji Europejskiej. Hasło było jedno: „dość bezcłowego importu z Ukrainy”. W odpowiedzi KE zapowiedziała kontyngenty, mechanizmy ochronne i konieczność dostosowania Ukrainy do norm UE. Dziś te rozwiązania ogłasza jako sukces – a import zboża nadal będzie prowadzony. Na trochę innych zasadach. Z trochę innym podpisem. 

Czy to wszystko coś zmienia? Czy „nowa umowa” oznacza realną ochronę unijnego rynku – czy tylko nową fazę tej samej polityki liberalizacji? 

KE: Ukraina się dostosuje

W tym miejscu warto przypomnieć ocenę Komisji Europejskiej z listopada 2024 roku. Zgodnie z dokumentem, którego treść przytoczyła „Rzeczpospolita”, Ukraina otrzymała zaledwie dwa punkty na sześciopunktowej skali za poziom dostosowania rolnictwa do wymogów UE. Najniższe oceny dotyczyły m.in. bezpieczeństwa żywności, środków ochrony roślin i akwakultury. 

Sam wiceminister rolnictwa Ukrainy Taras Wysocki przyznał wówczas, że dostosowanie do unijnych norm – zwłaszcza w zakresie nawozów azotowych, antybiotyków i emisji gazów cieplarnianych – będzie bardzo trudne. A jednak umowę już teraz zaktualizowano, kontyngenty zwiększono, liberalizację wprowadzono. 

DCFTA, czyli umowa o strefie wolnego handlu

DCFTA to umowa, której celem jest istnienie wolnego handlu pomiędzy UE a Ukrainą. Nowa umowa nie znosi DCFTA, i nie znosi artykułu 29, którego celem jest dalsze otwieranie rynku, nie zamykanie go. Ten punkt porozumienia stowarzyszeniowego między UE a Ukrainą przewiduje, że strony będą regularnie przeglądać warunki liberalizacji handlu i dążyć do ich pogłębiania. Cytując wprost: „Strony będą konsultować się ze sobą bezzwłocznie i prowadzić dialog w ramach Komitetu Stowarzyszenia w celu dalszego pogłębiania relacji handlowych oraz przeglądu funkcjonowania postanowień dotyczących znoszenia taryf.”

W praktyce oznacza to, że dzisiejsza umowa to nie koniec procesu – to jego kolejny krok. Następne mogą nadejść w każdej chwili, gdy tylko Komisja uzna, że warunki są odpowiednie. A skoro założeniem jest dalsza liberalizacja, pytanie brzmi: czy naprawdę ktoś wierzy, że to ostatni raz? Że w 2026 roku, po kolejnych „przeglądach”, rynek pozostanie bez dalszych ustępstw? Że Ukraina nie zażąda kolejnych koncesji w zamian za „postęp dostosowań”? 

źródła: Komisja Europejska, Latifundist, Copa-Cogeca, MRiRW

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-ue/cios-w-rolnikow-ke-oglasza-umowe-z-ukraina-bez-zadnych-konsultacji-2534469


Ostro na spotkaniu ministra Siekierskiego z członkami OOPR. Czy rolnicy otrzymali odpowiedź na swoje postulaty?

+

"

Czy rolnicy otrzymali odpowiedź na swoje postulaty?..." - Co to z brednie???

Po co chłopom odpowiedzi?!
 - Liczą się skutki!!!

Kto prowadzi sprawy polityczne i związkowe chłopów.
Skoro nie ma ich pod Sejmem z szubienicą dla Tuska.
A przecież głosowanie nad wnioskiem Tuska o wotum zaufania jest dobra okazja na to, aby go powiesić.

W trybie wyroku kary śmierci oczywiście.

Red. Gazeta Warszawska

 

+

 

Rozmowy z ministrem Czesławem Siekierskim

W sobotę członkowie OOPR odbyli rozmowy z ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim. - Niestety rozmowy zakończyły się wcześniej, jako rolnicy po prostu opuściliśmy tę salę, ponieważ nie padły żadne konkrety, na które liczyliśmy- mówi Murawiec.

Patrycja Bernat
10.06.2025., 09:45h

Członkowie Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, w sobotę 7 czerwca br. wybrali się na rozmowy z ministrem rolnictwa Czesławem Siekierskim w koszalińskiej delegaturze Urzędu Wojewódzkiego.

Rozmawiano m.in. o umowie o liberalizacji handlu z Ukrainą, czy o umowie z krajami Mercosur. Rolnicy przedstawili po raz kolejny również swoje postulaty.

Umowa Mercosur do końca lipca?

- Jesteśmy po rozmowach z ministrem Siekierskim, które odbyły się wczoraj w Koszalinie. Rozmowy przebiegały w bardzo ostrym tonie. Przede wszystkim na początku minister powiedział się, że spotyka się z nami pierwszy raz i chciałby wysłuchać, jakie mamy postulaty. A więc jaki pierwszy raz, gdy wielu z nas przez ostatnie półtora roku po kilkanaście, a może nawet więcej razy spotykała się i rozmawiała na temat zagrożeń w rolnictwie i na temat naszych postulatów z ministrem rolnictwa. W ramach postulatów mogliśmy usłyszeć, że gdy chodzi o podpisanie umowy o wolnym handlu z grupą Mercosur, to w zasadzie nic się nie dzieje, że te prace są zawieszone, co jest oczywiście niezgodne z prawdą. Ponieważ komisarz Hansen mówi jasno, że ratyfikacja umowy pomiędzy Unią Europejską a grupą Mercosur nastąpi do końca lipca i zostanie wprowadzony mechanizm tzw. ochronny. Tylko że z tego mechanizmu nie będą mogły skorzystać pojedyncze kraje członkowskie, natomiast Bruksela. Nie będziemy mieli więc żadnych kompetencji, żeby przeciwdziałać negatywnym skutkom wdrożenia tej umowy - wypowiada się po spotkaniu Damian Murawiec.

Liberalizacja handlu z Ukrainą

Kolejny poruszony podczas rozmów temat, to oczywiście budząca obawy liberalizacja handlu z Ukrainą.

- Kolejny postulat, o którym rozmawialiśmy, to liberalizacja handlu z Ukrainą. Minister powiedział oczywiście, że jest powrót do umowy stowarzyszeniowej sprzed wybuchu wojny, co jest prawdą. Natomiast nie wiedział nic o rozmowach między stroną ukraińską a Unią Europejską na temat przyszłych lat, czy jak to porozumienie, jak ten handel będzie miał wyglądać. Ponieważ wiemy, że obecny stan rzeczy obowiązuje do końca roku, natomiast prowadzone są negocjacje i są one już zaawansowane i te negocjacje mają zakończyć się do końca lipca - dodaje Damian Murawiec.

Ponadto zaznacza w swojej wypowiedzi, ze strona ukraińska, bardzo mocno naciska na nieograniczony dostęp do polskiego rynku, na który miałyby trafić produkty, wytwarzane wedle całkiem innych standardów, niż te, które obowiązują na terenie Unii Europejskiej.

 

- Wiemy, że strona ukraińska bardzo mocno naciska na nieograniczony dostęp do naszego rynku, ze swoimi produkatami, ze swoją żywnością, która jest niezdrowa, która produkowana jest wedle całkiem innych standardów, z użyciem substancji chemicznych, które na terenie Unii Europejskiej są już od 20 czy nawet od 30 lat wycofane i uznane za szkodliwe, a nawet rakotwórcze.

Nie będzie komisji suszowych - nie ma pieniedzy

Kolejny ciągnący się już problem, to oczywiście problem związany z aplikacją suszową, która niestety szwankuje, a w obliczu suszy, która z roku na rok coraz bardziej się pogłębia, potrzebne są konkretne działania i rozwiązania.

 

image
 

Unia przywraca kontyngenty na ukraińskie zboża, mięso i jaja. Znamy limity do końca 2025 r.

- Kolejny postulat w temacie to susza, błędnie działająca aplikacja suszowa, błędne wyliczenia w systemie monitoringu suszy. Minister powiedział wprost, że zapostulowaliśmy o tworzenie komisji suszowych, żeby to komisje gminne robiły szacowania i wyliczały procent suszy, który dotknął nasze uprawy. Natomiast minister powiedział wprost, że różnica w procentach czy w stopniu wystąpienia suszy między komisjami a aplikacją jest zbyt wysoka i aplikacja zaniża oczywiście, występowanie suszy, te procenty. I gdybyśmy wrócili do komisji gminnych, to byłoby trzeba wypłacić o wiele więcej pieniędzy z budżetu, a tych pieniędzy nie ma, więc nie będzie powrotu do komisji gminnych - dodaje Damian Murawiec.

Wiele emocji i mało konkretów?

Spotkaniu towarzyszyło wiele emocji, a atmosfera była dość gorąca. Niestety, jak zaznacza Murawiec, konkretów nie było.

- Spotkanie naprawdę było w takiej gorącej atmosferze, było wiele emocji i w zasadzie można powiedzieć, że nie otrzymaliśmy praktycznie żadnych konkretów, których oczekiwaliśmy po takim długim okresie rozmów z Ministerstwem Rolnictwa. I niestety rozmowy zakończyły się wcześniej, jako rolnicy po prostu opuściliśmy tę salę, ponieważ nie padły żadne konkrety, na które liczyliśmy, że minister przywiezie nam rozwiązania, chociaż jedno czy dwa naprawdę jakieś bardzo proste, które można zrobić tutaj ze strony wyłącznie ministerstwa, czy tylko wyłącznie rządu polskiego, gdzie nie trzeba angażować zmian na poziomie Unii Europejskiej - kończy swoją wypowiedź Murawiec.

 

Patrycja Bernat

Źródło i foto: facebook Damian Murawiec

https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/ostro-na-spotkaniu-ministra-siekierskiego-z-czlonkami-oopr-czy-rolnicy-otrzymali-odpowiedz-na-swoje-postulaty-2533368

 

Murawiec: Ukraina zdominuje rynek. Musimy zadbać o polską żywność na półkach

Moderator zespołu roboczego ds. ochrony rynków rolnych Damian Murawiec podkreśla, że głównym wyzwaniem jest dziś nierówna konkurencja i niepewność związana z handlem z Ukrainą oraz umową Mercosur. W rozmowie z nami mówi o pierwszych pracach zespołu, patriotyzmie zakupowym i potrzebie pokazania rolnikom, że warto angażować się nie tylko w protesty.

Albert Katana

Panie Damianie, co jest dziś najpilniejszym tematem do rozwiązania w tym obszarze, którym zajmuje się zespół ds. ochrony rynków rolnych? 

Damian Murawiec, moderator zespołu „Ochrona rynków rolnych przed zagrożeniami zewnętrznymi”: Na dzień dzisiejszy oczywiście najważniejsza dla nas jest sytuacja z Ukrainą - czyli co z handlem w najbliższej przyszłości – oraz umowa z Mercosurem i czy faktycznie będzie ratyfikowana i wdrażana, jakie są rzeczywiste działania w celu zbudowania mniejszości blokującej tę umowę. Już oprócz spotkania organizacyjnego odbyliśmy dwa spotkania robocze, omawiające w ogóle sytuację na liczbach, które pokazały nam, jak wygląda wymiana handlowa z perspektywy branży hodowców, czy to mlecznej, czy wołowiny. Przedstawiliśmy wstępne pomysły i rozmawialiśmy o tym, jakie propozycje z naszej strony będą zaproponowane Ministerstwu Rolnictwa. 

Oczywiście skupiliśmy się w dużej mierze na nierównej konkurencji między rolnictwem ukraińskim czy rolnictwem Ameryki Południowej, a rolnictwem naszym, europejskim. Kładliśmy w tych rozmowach (stale kładziemy) duży nacisk na patriotyzm zakupowy – mówiliśmy o identyfikacji produktów, o tym, żeby na półkach sklepowych jakiś procent produktów spożywczych pochodził wyłącznie z Polski. Były propozycje, żeby zobligować sieci handlowe do sprzedaży min. 50% produktów wyłącznie polskich, do promowania ich, ale też do zwrócenia uwagi na to, aby produkty sprzedawane w sklepach pochodziły od lokalnych producentów.  

Co Wam powiedzieli eksperci, jakie dane przedstawili, jeśli chodzi o Ukrainę? 

Damian Murawiec: Usłyszeliśmy, że Ukraina to rynek z ogromnym potencjałem i nawet jeśli obecnie w danym produkcie, czy w danym asortymencie, nie są jeszcze bardzo mocni, to tylko kwestią lat będzie ich dominacja czy to na rynku mleka czy mięsa – mają takie możliwości i sposobność, a rynek europejski jest dla nich bardzo atrakcyjny, zarówno pod względem finansowym jak i logistycznym.  

Kto jest w Waszym zespole, czy są to ludzie, którzy reprezentują większość rolników, większość organizacji rolniczych? 

Damian Murawiec: Większość osób we wszystkich zespołach roboczych to są osoby z różnego rodzaju inicjatyw oddolnych, stowarzyszeń powstałych na bazie zeszłorocznych protestów, ale są też osoby ze związków branżowych, ze związków rolniczych, które już od wielu, wielu lat działają jeżeli chodzi o walkę o sprawy rolnicze. Jest oczywiście Krajowa Rada Izb Rolniczych, członkowie Izb. Patrząc na wszystkie zespoły robocze można powiedzieć, że reprezentują pełen przekrój środowiska rolniczego – a co najważniejsze, można w każdym momencie dołączyć do pracy tych zespołów roboczych, ponieważ listy nie są zamknięte, bo od samego początku przyświecało nam to, że ważne jest to, żebyśmy jako rolnicy czy jako członkowie tych zespołów roboczych po prostu chcieli pracować. 

 

 

image
 

Ministerstwo ogłasza powołanie zespołów roboczych – rolnicy czekali na ten ruch od miesięcy

 

W zespole zajmującym się ochroną rynków jest 38 osób. Nie sądzi Pan, że niewielka liczba rolników zaangażowała się w pracę tak ważnego zespołu? 

Damian Murawiec: Zgadzam się, jednak biorę też poprawkę na to, że bardzo duża część rolników została po prostu do zespołów roboczych zniechęcona komentarzami, że nic to nie da, bo skoro były organizowane ogromne protesty i te protesty nic nie dały, to co mają dać spotkania online. Takie opinie zadziałały demobilizująco, ale mam nadzieję, że gdy zaczniemy przekazywać opinii publicznej informacje o wypracowanych stanowiskach czy w ogóle informacje, o pracach zespołów, to większa część rolników zacznie przekonywać się do tego formatu. Podkreślamy również, że zespoły robocze, udział w ich pracach, nie stoją w kontrze do organizowania protestów, do udziału w tych protestach czy w ogóle w jakichkolwiek innych formach działalności.  

 

image
 

Masowy protest rolników za nami - co dalej? Jest plan działania!

 

Jakich efektów się spodziewacie? Wypracujecie stanowisko, przesyłacie to do KRIR i co dalej? 

Damian Murawiec: Po wypracowaniu stanowiska konsultujemy je z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa – tak jak podczas spotkania zespołu roboczego „Ziemia”, które odbyło się w zeszłym tygodniu. Uczestniczyliśmy w nim i wymienialiśmy uwagi, spostrzeżenia oraz opinie z pracownikami różnych departamentów resortu. Dzięki temu widzimy, że te rozmowy mogą realnie przełożyć się na dalsze decyzje. 

 

 https://www.topagrar.pl/articles/polityka-rolna/murawiec-ukraina-zdominuje-rynek-musimy-zadbac-o-polska-zywnosc-na-polkach-2532988

 

 +

" wniosek do PANA PREMIERA, ABY ZROBIŁ  PORZĄDEK”

- kogo reprezentują ci durnie? Mało im polskiej krwi przelanej przez tego żydowskiego hitlerowca Donalda Tuska? - Co drugi dzień wiesza się jeden polski chłop.

 

Na co ci chłopi czekają?


    Po co K. Nawrocki został wybrany na Prezydenta, takim nadludzkim wysiłkiem?
Czy po to, aby tam, wokół niego zainstalowali się żydzi?

   Polska dla Polaków. - Po to było to pospolite ruszenie na wyborach, które były zafałszowane na jakieś 30%, ale i tak udało się przełamać Tuska.

   Chłopi mają pójść do Nawrockiego i zażądać natychmiastowych i radykalnych zmian!
 - TERAZ!

   Teraz iść do Nawrockiego, a nie na protesty! A jeżeli już to przed Sejmem!
Tam Tuskowi postawić szubienicę, a nie patrzeć jak inni chłopi wieszają się w swoich stodołach, które faktycznie nie są już ich własnością, bo jako zadłużone nalezą do żydowskich banków.


ŻYCIE ALBO ŚMIERĆ

Posłowie boją się tej żydowskiej gnidy Tuska,

a muszą bać się chłopów!!!

Red. Gazeta Warszawska

+

Rolnicy ostro na proteście w Koszalinie: „Chcemy mieć godne wynagrodzenie za naszą pracę, a nie dziadować!”

W Koszalinie trwa protest rolników z Pomorza. Organizatorzy domagają się konkretów od rządu i krytykują działania ministerstwa w sprawie dopłat i Zielonego Ładu.

Justyna Czupryniak
04.06.2025., 16:47h

Wczoraj Szczecin, a dzisiaj Koszalin miejscem rolniczego oporu

Od godz. 10.00 W Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) trwa protest rolników z czterech powiatów: białogardzkiego, kołobrzeskiego, koszalińskiego i sławieńskiego zorganizowany w związku ze sprzeciwem wobec zbyt wolnych działań polskiego rządu. 

– Spotkaliśmy się dziś, by wyrazić swój sprzeciw wobec umowy Mercosur, liberalizacji handlu z Ukrainą oraz Zielonemu Ładowi. Są to nasze trzy główne postulaty, wobec których przyjechaliśmy zaprotestować. Protestujemy w Szczecinie od prawie 30 dni i nie ma żadnych efektów. Oczekujemy przyjazdu ministra rolnictwa z gotowymi rozwiązaniami – mówi Szymon Ręcławowicz z OOPR.

Zobacz też: Rolnicy czekają na ministra Siekierskiego w Szczecinie: „chcemy usiąść do stołu i się dogadać”. W jakich kwestiach?

Dlaczego protest odbył się 4 czerwca? Demonstracja bez politycznego tła

Protestujący w Koszalinie rolnicy wielokrotnie podkreślali, że ich intencją nie jest wołanie o pomoc do konkretnej partii politycznej, dlatego data protestu została przeniesiona z 30 maja na 4 czerwca. Jak mówią uczestnicy demonstracji, zależy im nie tylko na dobru rolnictwa polskiego, ale również europejskiego. 

– Jako OOPR utworzyliśmy zespoły robocze przy Krajowej Radzie Izb Rolniczych. Jest tam tylko dyskusja, przedstawiamy gotowe rozwiązania, które nie są wdrażane w życie. Ile możemy czekać? Nie protestowaliśmy politycznie, nie braliśmy udziału w kampanii wyborczej. Przełożyliśmy specjalnie protest z piątku na dzisiaj, żeby pokazać, że nam nie zależy na którejkolwiek partii. Nam zależy na dobru rolnictwa polskiego i europejskiego, dlatego dzisiaj tu jesteśmy i protestujemy – dodaje Ręcławowicz.

Postulaty rolników bez zmian od roku. Jakie?

Postulaty rolników protestujących w Koszalinie pozostają niezmienne od roku, ponieważ wciąż sprzeciwiają się:

  • wygaszaniu hodowli zwierzęcej w Polsce,
  • bezcłowemu importowi produktów rolno-spożywczych z Ukrainy,
  • umowie UE-Mercosur,
  • Zielonemu Ładowi.

Walczą też o rzetelne szacowanie suszy rolniczej.

Dziesiątki ciągników rolniczych na proteście w Koszalinie

Na koszalińskim placu podożynkowym zgromadziło się ok. 40 ciągników rolniczych. Jak wynika z informacji przekazanych przez organizatorów protestu, jest to demonstracja jednodniowa. W planach nie ma również zaostrzenia protestu, jednak rolnicy pozostają w gotowości i zapowiadają, że w razie konieczności będą systematycznie wyjeżdżać na ulice. 

 

 

 

Rolnicy przejechali się pod urząd wojewódzki w Koszalinie

Zgromadzeni na placu podożynkowym w Koszalinie rolnicy wyruszyli ciągnikami rolniczymi na przejazd przed Zachodniopomorskim Urzędem Wojewódzkim Delegatury w Koszalinie. 

Dalsza część artykułu pod galerią FOTO:

Rolnicy o GAEC 2: „Nie możemy tak pracować”

Podczas protestu w Koszalinie został poruszony temat GAEC 2. Zdaniem rolników, wdrożona norma utrudni ich pracę i uniemożliwi gospodarowanie w dotychczasowy sposób.

– W Polsce ma być zalanych 400 tys. ha. Rozmawialismy na ten temat, mówiono nam, że to nieprawda, że chcemy tylko się dostosować do wymogów unijnych w ochronie środowiska i przyrody. A potem, co się dzieje? W ciągu kilku dni wchodzi rozporządzenie! Zapytałam, na podstawie jakich badań i wytycznych zostały wyznaczone te obszary. Te obszary wyznaczył IUNG na podstawie badań. Ale jakich? Jeśli tu, w powiecie koszalińskim, nie mamy torfowisk, nie mamy takich gleb, które można w ten sposób uprawiać, a czym to grozi? Grozi tym, że nie będzie można meliorować rowów, że nie będzie można prowadzić normalnej gospodarki rolniczej, nie będzie można orać, więc na dzisiaj te 400 tysięcy hektarów jest już od tego roku w Polsce wyłączonych z produkcji rolnej. Czy to jest normalne? Nikt, tak jak rolnik, nie dba o środowisko! Jesteśmy najczęściej okłamywani i nie mówi się nam wprost, co zamierza zrobić rząd czy minister rolnictwa – mówi Danuta Lebioda z Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. 

Rolnicy produkują bez zysku, dopłaty maleją

W proteście rolników w Koszalinie wziął udział również Stanisław Barna z Solidarności Rolników Indywidualnych, który wprost stwierdził, że w rolnictwie już żadna gałąź produkcji się nie opłaca, a dodatkowo obcinane są dopłaty.

– My chcemy pracować godnie, mieć stabilną sytuację. Mieć godne wynagrodzenie za naszą pracę, a nie dziadować, jak te dziady! Do tego nas się sprowadza, żeby nasze gospodarstwa padły. Żadne gałęzie produkcji ani roślinna, ani zwierzęca nie dają nam dochodu, który by nas zadowalał. Zabiera nam się dopłaty. W gospodarstwach liczących 300 ha możemy skorzystać z jednego ekoschematu, bo wykluczają się punkty. Tak naprawdę w tym roku będziemy mieli o 1/3 dopłat mniej! – tłumaczył Barna.

Apel rolników do ministra Siekierskiego

Stanisław Barna wzywał rolników do udziału w protestach i radził, by nie czekali aż ktoś załatwi sprawę za nich, a ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi radził, by wziął się do roboty.

– Jeśli nie będziecie walczyć za siebie to nikt tego za was nie załatwi! Dziękuję i Szczęść Wam Boże za determinację i pokazanie siły dzisiaj. Niech rządzący widzą, a minister Siekierski weźmie się w końcu do roboty, bo półtora roku z nami rozmawia, mówi, że przygotuje stanowisko, ale niech w końcu przyjedzie do Zachodniopomorskiego i porozmawia – apelował Barna.

Przejazd rolników przed Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki Delegatury w Koszalinie ma potrwać ok. 1,5 godz.

Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, Anna Arabska

 


 

Rolnicy blokują ulice. Mają mocny przekaz do nowego prezydenta

Rolnicy wyjechali ciągnikami na ulice Szczecina. Domagają się działań rządu w zakresie aplikacji suszowej, Zielonego Ładu, Ukrainy i powstających właśnie OPR-ów. Zaapelowali także do nowego prezydenta-elekta.

Protest rolników w Szczecinie

Trwający od połowy maja protest rolników w Szczecinie wkroczył w nową fazę. Dzisiaj o godz. 10 protestujący wyruszyli ciągnikami na ulice miasta. Rozpoczęli swoją manifestację z ulicy Szczerbcowej, a punktem docelowym są Wały Chrobrego. Jak zapowiedzieli organizatorzy dzień wcześniej, na miejscu pojawiły się licznie organizacje rolnicze, a także transportowcy.

 
 
 
 

- Jesteśmy tutaj jako Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR), Kółka Rolnicze, NSZZ RI Solidarność, Związek Plantatorów Buraka Cukrowego w Szczecinie i transportowcy, którzy się włączyli do naszego protestu – mówił jeden z organizatorów. – Będąc w domu, nic nie załatwicie dla siebie. Także serdecznie zapraszamy wszystkich rolników. Chłopi razem!

Barna: niech minister przyjedzie konkretnymi rozwiązaniami ​

Tuż przed rozpoczęciem protestu do rolników zwrócił się Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR. W krótkim nagraniu, opublikowanym w drodze na miejsce manifestacji, przypomniał, że postulaty nie zmieniły się od miesięcy i wciąż czekają na realizację.

- Przez tydzień przed protestem, nikt z nami nie nawiązał rozmowy, oprócz pana posła Rzepy. Wczoraj byliśmy w biurze, rozmawialiśmy o naszych sprawach. Było mocne podkreślenie, że aplikacja suszowa nie działa – mówił Barna.

 

Celem protestu nie jest paraliżowanie miasta, lecz wypracowanie rozwiązań.

- Chcemy usiąść do stołu i się dogadać. Żeby pan minister nie przyjechał tylko rozmawiać, prowadzić dialog, ale przyjechał z konkretnymi rozwiązaniami na te pięć punktów – dodał.

Wyrzucić aplikację suszową

Jednym z głównych postulatów rolników pozostaje problem suszy. Jak wskazują organizatorzy protestu, obowiązująca aplikacja suszowa nie działa poprawnie, a rolnicy nie mogą na jej podstawie ubiegać się o realną pomoc.

 

- 3 czerwca jest Komisja Rolnictwa w sprawie suszy. I dobrze by było, żeby wszystkie organizacje, jak tutaj stoimy, była delegacja i wzmocniła też pana posła Rzepę i nas tutaj protestujących o to, żeby wyrzucić aplikację suszową, a wrócić do komisji suszowych – apelował Barna. – To jest jeden z głównych postulatów.

image
Protest rolników w Szczecinie (3.06.2025)
 
FOTO: Piotr Kamiński

Zielony Ład i umowy handlowe: „A my gdzie jesteśmy w tych rozmowach?”

W wypowiedzi Stanisława Barny nie zabrakło odniesień do liberalizacji handlu z Ukrainą i braku jasnego stanowiska Brukseli w tej spawie.

- Ukraina – dlaczego tylko na pół roku? Minister Ukrainy mówi, że warunki są dla nich dobre i że to tylko kwestia czasu. Zrobimy tak, jak oni będą chcieli, i są zadowoleni, że Bruksela z nimi rozmawia. A gdzie my jesteśmy? – pytał Barna. – Nasze stanowisko powinno być twarde i jasne: muszą wrócić cła i limity sprzed wojny. Inaczej nie damy rady konkurować na rynku europejskim, a zwłaszcza w Polsce – bo jesteśmy pierwsi i nas zasypują.

Rolnicy do nowego prezydenta: czekamy na pana decyzje

Stanisław Barna odniósł się także do wyniku niedawnych wyborów i skierował słowa do Karola Nawrockiego, który wygrał wybory prezydenckie, a urząd obejmie na początku sierpnia 2025.

– Chciałbym, aby Pan Prezydent, który wygrał w wyborach, pamiętał o nas, o rolnikach. Bardzo dużo mówił w swojej kampanii wyborczej o rolnictwie, o Zielonym Ładzie – przypomniał. – Chcielibyśmy, my rolnicy, żeby te obietnice zostały spełnione, a nie zapomniane w dniu wygrania wyborów. Panie Prezydencie, jesteśmy, obserwujemy, czekamy na Pana decyzje.

Dopłaty o jedną trzecią mniejsze

Przedstawiciel OOPR podkreślił także pogarszającą się sytuację gospodarstw rolnych.

Opłacalność jest znikoma. Przeliczcie sobie dopłaty – mówił. – Co najmniej jedna trzecia będzie dopłat mniej w następnym roku. Przy tych wnioskach, które składaliście, widzieliście sami, że w większych gospodarstwach jeden ekoschemat praktycznie wchodzi. Jest pozamiatana sprawa. Jeden ekoschemat wyklucza drugiego, punkty są pozabierane – relacjonował.

Rolnicy przeciwni OPR-om

Rolnicy domagają się także działań w sprawie portów zbożowych. Barna wskazuje na zaniedbania w Gdańsku:

– Chciałbym wiedzieć, co z portem w Gdańsku. Też się nic nie dzieje, żniwa pod nosem, zaraz zboże trzeba będzie rozprowadzać. Prosiliśmy o rozbudowę portów jeden rząd, drugi rząd. Terminale są przestarzałe, przerzucanie zboża tam jest w bardzo małej ilości – wyliczał.

Dodał też, że oczekuje wstrzymania przetargów na grunty OPR oraz konkretów w sprawie Zielonego Ładu i wsparcia hodowli zwierząt.

Protest rolników w kolejnych miastach

Rolnicy zapowiadają, że protesty będą kontynuowane. 4 czerwca protest rolników odbędzie się w Koszalinie. Do udziału w akcjach nawołują także inni gospodarze z Polski.

– Zapraszam wszystkich rolników do niebiernego siedzenia w domu, tylko do czynnego udziału w protestach. Walczymy o swoje gospodarstwo – podsumował Barna.

Marija Khamiuk



Rolnicy zapowiadają protesty i wyjeżdżają ciągnikami na drogi

 

Stowarzyszenie Rolnicy Południowej Wielkopolski
 

Rolnicy mówią "dość". Już 30 maja kolejny protest odbędzie się koło Kępna i w Koszalinie. Strajk w Szczecinie trwa. Co mówią rozgoryczeni rolnicy?

Rolnicy wyjeżdżają ciągnikami na drogi

Bunt wśród rolników narasta. Od prawie dwóch tygodni protestują w Szczecinie na Wałach Chrobrego. Teraz, mimo zaawansowanych prac polowych, na drogi postanowili wyjechać rolnicy z Koszalina (zachodniopomorskie) i Kępna (wielkopolskie). 

30 maja protest rolników k. Kępna

Stowarzyszenie Rolnicy Południowej Wielkopolski organizuje duży strajk w najbliższy piątek 30 maja w miejscowości Krążkowy w powiecie kępińskim.  

- Protest odbędzie się na rondzie Kornela Morawieckiego na drodze krajowej numer 11. Ruszymy o godz. 10.00 – przekazuje informację Maciej Zawadzki ze Stowarzyszenia. 

Rolnicy walczą przede wszystkim o swoje gospodarstwa. Obawiają się, że KE znów ich kosztem zgodzi się na liberalizację handlu z Ukrainą. Sprzeciwiają się także wygaszaniu hodowli zwierzęcej w Polsce oraz normom GAEC 2 i ETS 2.

- Nasze postulaty są tak naprawdę cały czas te same, bo niestety nie widzimy działań, które by poprawiały naszą pozycję i sytuację. Wręcz przeciwnie: to co się dzieje działa na naszą niekorzyść. Do wygaszenia ATM pozostało kilka dni, a KE nie przedstawiła jeszcze żadnych propozycji, jak ten handel ma wyglądać dalej – mówi przedstawiciel Stowarzyszenia. 

Zawadzki podkreśla, że rolnicy mocno obawiają się, że rolnictwo zostanie objęte systemem ETS, a to może spowodować wzrost cen żywności i duże obciążenia administracyjne. Dodaje, że w rolnictwie nie ma obecnie żadnej stabilizacji, a opłacalność w wielu sektorach jest niewielka, albo nie ma jej wcale.

- Żyjemy i pracujemy, nie wiedząc co będzie z nami dalej. Jest jedna wielka niewiadoma - zaznacza. 

 
image
fot. ilustracyjne - Protest rolników w woj. wielkopolskim
 
FOTO: Karol Bujoczek

Protest rolników w Koszalinie

Również 30 maja o godz. 10.00 ciągnikami na drogi wyjadą rolnicy z okolic Koszalina. Po konferencji prasowej przejadą ulicami miasta. Szczegóły strajku poznamy jutro - w tej chwili są one ustalane. 

Rolnicy ze Szczecina walczą o komisje suszowe

Rolników, którzy protestują w Szczecinie, poza powyższymi postulatami, mocno martwi także pogłębiająca się susza, która w tym roku zaczęła się wyjątkowo wcześnie, bo już w lutym. Apelują do rządu o dopuszczenie komisji gminnych do szacowania strat na polach.

- Aplikacja suszowa nie działa i działać nie będzie, bo nie ma na nią pieniędzy. A już w tej w chwili mamy powypalane całe połacie pól. Jest tak sucho, że część rolników już zlikwidowała rzepak. Zapowiada się rekordowa susza, więc nie możemy polegać na wadliwej aplikacji. Potrzebujemy realnego wsparcia i tego będziemy się głośno domagać – zaznacza w rozmowie z nami Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR.

Rolnicy ze Szczecina walczą także o ziemię z KOWR. Nie zgadzają się, by spółki, które nie stosowały się do przepisów znów brały w dzierżawę grunty wchodzące w skład Ośrodków Produkcji Rolniczej.

Kamila Szałaj

https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci/rolnicy-zapowiadaja-protesty-i-wyjezdzaja-ciagnikami-na-drogi-2532627

 
 

Rolnicy protestują w Szczecinie. Traktory blokują główne ulice

"

“Chcemy rozmawiać o polskim rolnictwie". Jest list do premiera Donalda Tuska "

Głupcy!  ."chcemy rozmawiać..." Od gadania można dostać jedynie chrypki.

Trzeba się zacząć wieszać, to lepsze rozwiązanie niż dialogowanie z Tuskiem czy Brukselą.

Bardziej humanitarne, bo jak Ursula von der Layen widzi tych głupców od rozmów, to skręca się ze śmiechu i może umrzeć w boleściach.

POLEXIT - TERAZ

To jedyne rozwiązanie.

Każdy jest kowalem własnego losu, nawet w tej beznadziejności.

 

Red. Gazeta Warszawska

+

Traktory po raz kolejny wyjechały na główne ulice Szczecina. Rolnicy domagają się odejścia od “Zielonego Ładu”, zmiany zasad handlu z Ameryką Południową i powstrzymania napływu artykułów spożywczych z Ukrainy.

Nie dla Zielonego Ładu. Rolnicy po raz kolejny przeciwko unijnym regulacjom

22 maja (czwartek) rolnicy i przedstawiciele NSZZ Solidarność wyjechali traktorami na szczecińskie ulice. Kolumna ruszyła o 10:00 sprzed Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego przy Wałach Chrobrego w kierunku centrum. Protestujący przejechali przez plac Grunwaldzki, plac Kościuszki i Bramę Portową. 

O proteście poinformowana została stołeczna policja. Jak mówi PAP oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie nadkom. Anna Gembala: “Przejeżdżającym przez miasto pojazdom rolniczym towarzyszą nasi funkcjonariusze, dbając o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu".  

Kolumnę traktorów prowadzi: pojazd z transparentem: "Niech Bruksela żre robaki, my wolimy schabowy i ziemniaki". Jak informuje Radio Szczecin, rolnicy protestują przeciwko Zielonemu Ładowi, domagają się wprowadzenia ceł na zboże z Ukrainy i zerwania umowy pomiędzy Unią Europejską a Ameryką Południową. Zwracają również uwagę na długotrwałe susze i konieczność podjęcia przez rząd działań rekompensujących starty w produkcji. 

“Chemy rozmawiać o polskim rolnictwie". Jest list do premiera Donalda Tuska

Według rolników liberalizacja handlu z krajami Mercosur i napływ żywności z Ukrainy może “zagrażać zdrowiu konsumentów". Jak mówił “Wyborczej" jeden z organizatorów: “Chcemy, żeby parametry które nas obowiązują, a przez które mamy dużo wyższe koszty produkcji, obowiązywały też w Ukrainie".  

“Chcemy siąść do stołu, rozmawiać o polskim rolnictwie, o przewoźnictwie. Nas interesują długotrwałe rozwiązania, spokój, praca w gospodarstwach i stabilizacja" - mówi dziennikarzom Radia Szczecin jeden z rolników. Protestujący uważają, że wypuszczenie na europejski rynek południowoamerykańskiej żywności na mocy umowy z Mercosur zakończy się poważnym kryzysem w sektorze spożywczym

To nie pierwszy protest w sprawie tych postulatów. 14 maja około 100 rolników zebrało się przed urzędem wojewódzkim w Szczecinie. Protestujący zebrali swoje żądania w liście do premiera Donalda Tuska, który odczytał Edward Kosmal, wiceprzewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych.  

 

 https://biznes.interia.pl/rolnictwo/news-rolnicy-protestuja-w-szczecinie-traktory-blokuja-glowne-ulic,nId,7970328

 


 

Nietypowa akcja rolników. Premier Tusk pojawi się na Wałach?

 

W Szczecinie trwa protest rolników. W związku z wizytą premiera Donalda Tuska w tym mieście strajkujący zorganizowali nietypową akcję. W mediach społecznościowych publikują zaproszenia dla szefa rządu do bezpośredniej rozmowy. Czy Tusk pojawi się na Wałach Chrobrego?

Wielka akcja rolników. Zapraszają Tuska na Wały

Od 14 maja w Szczecinie na Wałach Chrobrego trwa protest rolników. Dziś niedaleko tego miejsca z wizytą na Międzynarodowym Kongresie Morskim ma przebywać

 

premier Donald Tusk i kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski. Rolnicy zorganizowali więc nietypową akcję – umieszczają w mediach społecznościowych filmiki ze swoich gospodarstw z zaproszeniem dla premiera, by przyjechał na Wały. Domagają się spotkania, by przedyskutować swoje postulaty, zwłaszcza te dotyczące przepływu zbóż i produktów rolno spożywczych z Ukrainy, Merkosur i Zielonego ładu.

 

- Panie premierze, serdecznie zapraszamy na Wały Chrobrego. Spotkaliśmy się do tej pory dwa razy. Obiecał pan, że zaczniemy pracować nad instrumentami, które poprawią sytuację w polskim rolnictwie. Niestety, jesteśmy dalej w tym samym miejscu – apeluje do premiera Stanisław Barna, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR. 

 

Rolnicy do Tuska: obiecał pan dialog, obiecał pan rozmowy

Rolnicy podkreślają, że rozmowy z premierem Tuskiem, które odbyły się rok temu, niewiele dały. Dziś nadal stoją w tym samym punkcie – opłacalność ich produkcji jest niska, muszą spełniać restrykcyjne wymogi i powraca problem z ukraińskim zbożem.

 

- Obiecał pan dialog, obiecał pan rozmowy, obiecał pan rozwiązania. Dziś jest pan w Szczecinie, więc porozmawiajmy o hodowli, rolnictwie i bezpieczeństwie żywnościowym – tak do premiera zwrócił się Łukasz Buchajczyk, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR. 

 

– Przed nami widmo całkowitej liberalizacji handlu z Ukrainą. Jako rolnicy mamy wiele obaw, że żywność z Ukrainy, która jest produkowana wedle innych standardów znowu będzie w nadmiernej ilości trafiać na nasz polski rynek. Do tego Zielony Ład, który nadal jest ogromnym zagrożeniem. Będzie pan na miejscu tak blisko nas. Dlaczego nie mógłby pan spotkać się z protestującymi rolnikami? – pyta Damian Murawiec, rolnik spod Elbląga i działacz OOPR. 

 

"Panie premierze, niech pan spojrzy na nasze powypalane pola"

Rolnicy mają nadzieję, że premier odpowie na 5 ich postulatów. Podkreślają, że najbardziej palącym problemem jest susza.

– Mamy bardzo złą sytuację na polach. Jak pan będzie jechał przez zachodniopomorskie, niech pan spojrzy na nasze pola. Widać połacie, które są już powypalane, a w prognozach są tylko niewielkie opady, praktycznie pierwsze od lutego. Panie premierze, niech się pan nas nie boi. Porozmawiajmy i zacznijmy w końcu współpracować a nie walczyć – zaznacza Barna. Poniżej wypowiedź Jacka Buszty, rolnika z woj. zachodniopomorskiego

 

 

Rolnicy walczą o ziemię z KOWR

Kolejnym problemem, o którym rolnicy chcą rozmawiać z premierem jest dzierżawa ziemi z KOWR. Przetargi się opóźniają, część gruntów, które miały wrócić do Skarbu Państwa wciąż jest w rękach dzierżawców.

– Nie wszystkie spółki wyłączyły 30 proc. dzierżawionej ziemi. Dziś mamy efekt taki, że niekorzystne zarządzenie wydawane przez dyrektora KOWR daje możliwość przesunięcia przedmiotu wydania umowy o kolejne 24 miesiące. Dla nas rolników jest to sytuacja absurdala – mówi Jakub Buchajczyk, rolnik z woj. zachodniopomorskiego i działacz OOPR. 

 

Barna przypomniał w nagraniu skierowanym do Tuska, że rolnicy wychodzą na ulice, by ratować swoje gospodarstwa, bo sytuacja jest drastyczna.

- My w zachodniopomorskim zainwestowaliśmy bardzo wielkie pieniądze w gospodarstwa. Dogoniliśmy Europę, a teraz to się niszczy – podkreślił. 

"Przekonamy się, jak wygląda dialog z rolnikami"

Janusz Terka z Solidarności RI z Piotrkowa Trybulskiego podkreśla, że Tusk ma dziś wyjątkową okazję do zaprezentowania 

- Przekonamy się dziś, jak wygląda dialog z rolnikami. Premier jest blisko tego miejsca, gdzie protestują. Mamy nadzieję, że ich odwiedzi i porozmawia - zaznaczył Terka. 

Kamila Szałaj, Anna Arabska

 

image
Protest rolników

Ciągnikami wjechali na Wały. "Pola wypalone, nie mamy żadnych gwarancji" [FOTO, WIDEO]

 

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/nietypowa-akcja-rolnikow-czekaja-na-walach-na-premiera-tuska-2532022

 

 

 
 

Wały Chrobrego znów pełne traktorów. Rolnicy protestują w Szczecinie

Po roku przerwy rolnicy z województwa zachodniopomorskiego ponownie wyruszają do Szczecina. Na wałach Chrobrego, w sercu miasta, rozpoczynają miesięczny protest, którego celem jest obrona rodzinnych gospodarstw i bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Wśród głosów najgłośniej wybrzmiewa wypowiedź Stanisława Barny – rolnika i jednego z liderów protestu, który mówi wprost:  To nie tylko walka o ziemię. To walka o przyszłość naszych dzieci i kraju.

Sytuacja na polskiej wsi staje się dramatyczna. Jak podkreśla Barna, przez półtora roku rolnicy prowadzili dialog z rządem, lecz oczekiwane działania nie nadeszły.'

Zapowiedź liberalizacji handlu z Ukrainą po 5 czerwca, a także możliwe podpisanie umowy z krajami Mercosur (Ameryki Południowej) wzmaga obawy rolników. W ocenie protestujących oznacza to niekontrolowany napływ taniej, niskiej jakości żywności, która zagraża polskim gospodarstwom i standardom produkcji.

5 kluczowych postulatów protestu

Organizatorzy manifestacji w Szczecinie jasno definiują swoje postulaty. Protest to nie tylko sprzeciw, ale i konkretna wizja przyszłości:

  • STOP nieuczciwemu napływowi produktów spoza UE

Rolnicy domagają się wprowadzenia barier celnych i kontroli jakości dla produktów importowanych, szczególnie z Ukrainy i krajów spoza UE.

  • TAK dla hodowli zwierząt – NIE dla ograniczeń

Protestujący sprzeciwiają się regulacjom, które ich zdaniem doprowadzają do upadku gospodarstw zajmujących się produkcją zwierzęcą.

  • STOP niszczeniu rolnictwa przez Zielony Ład

Wskazują na rosnące koszty i nieadekwatne do realiów wiejskich wymogi środowiskowe. Krytyka dotyczy m.in. planów zalewania torfowisk i ograniczeń w stosowaniu nawozów.

  • Polska ziemia dla polskich rolników

Rolnicy żądają pierwszeństwa w dzierżawie gruntów Skarbu Państwa dla lokalnych gospodarstw oraz ochrony rynku ziemi przed spekulacją.

  • Komisje suszowe w polu – nie zza biurka

Rolnicy chcą rzetelnego szacowania strat suszowych przez komisje terenowe, a nie na podstawie danych satelitarnych i wadliwych aplikacji.

Rolnicy wychodzą na ulice Szczecina. Protest już 14 maja

Dramatyczne warunki pogodowe i brak reakcji rządu

Jak zaznacza Barna, województwo zachodniopomorskie od miesięcy dotknięte jest suszą. Mimo niskich temperatur do niedawna, opady są znikome, a uprawy – zwłaszcza rzepak i kukurydza – są zniszczone.

Od lutego nie mieliśmy deszczu. Aplikacja suszowa nie działa, chcemy wrócić do komisji w terenie – tłumaczy.

Rozgoryczenie budzi też brak jasnego stanowiska władz wobec kluczowych decyzji unijnych. Barna podkreśla, że do dziś – mimo zbliżającej się daty – nie wiadomo, jak rząd zamierza zareagować na otwarcie granic z Ukrainą. 

Chciałbym znać odpowiedzi na dzisiaj – mówi.

Protest pokojowy, ale determinacja rośnie

Na razie protest ma formę pokojową – rolnicy zapowiadają, że rozpoczną go na ulicy Szczerbcowej w Szczecinie, nie utrudniając życia mieszkańcom. –

Jeśli nie będzie efektów, będziemy stopniowo zaostrzać działania – dodają.

Czas trwania? Planowany jest na miesiąc, ale – jak mówią organizatorzy – może potrwać dłużej, jeśli nie dojdzie do dialogu z rządem.

Choć Komisja Europejska zapowiada wprowadzenie wyższych ceł na towary rolne z Ukrainy po 6 czerwca, do dziś rolnicy nie otrzymali konkretnych informacji od polskiego rządu. Protestujący wskazują, że brak transparentności w kluczowych sprawach związanych z handlem i rolnictwem stawia tysiące gospodarstw w stan niepewności, paraliżując planowanie zasiewów, inwestycji czy decyzji produkcyjnych.

Nikt z nami nie rozmawia. Nie wiemy, ile zboża z Ukrainy jeszcze wjedzie, czy będą limity, jakie stawki celne. A mamy planować kolejne sezony? – pyta retorycznie jeden z protestujących rolników spod Pyrzyc.

Obecne, preferencyjne warunki handlu, umożliwiające bezcłowy import większości ukraińskich towarów do UE, wygasają już 6 czerwca. Zgodnie z doniesieniami Financial Times UE przygotowuje tzw. środki przejściowe, które miałyby ograniczyć napływ kluczowych produktów, takich jak kukurydza, cukier czy drób – jednak według rolników to za mało i za późno.

Co więcej, planowany powrót do warunków sprzed wojny, opartych na układzie stowarzyszeniowym z Ukrainą, oznacza powrót restrykcyjnych limitów i kontroli – ale brak ich precyzyjnego wdrożenia rodzi kolejne pytania.

To nie jest tylko problem rolników. To kwestia bezpieczeństwa żywnościowego państwa – mówi Barna. – Jeśli zalejemy rynek tanim towarem o niepewnym pochodzeniu i standardach, odbudowa polskiego rolnictwa zajmie lata.

UE planuje zmiany, ale rolnicy nie mają pewności

Komisarz UE ds. rolnictwa, Christophe Hansen, zapowiedział podczas Europejskiego Kongresu Odnowy i Rozwoju Wsi w Poznaniu, że UE zamierza wrócić do wcześniejszych zasad porozumienia o wolnym handlu z Ukrainą. Mimo to, w praktyce do polskich rolników nie docierają żadne konkrety. Hansen zapowiedział także wprowadzenie tzw. „pakietu uproszczeniowego” w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, ale – jak podkreślają rolnicy – ich codzienność to dziś walka o przetrwanie, nie o uproszczenia w biurokracji.

Szczególne obawy budzi także możliwość zawarcia umowy handlowej z krajami Mercosur, co mogłoby otworzyć europejski rynek na jeszcze większy napływ taniej żywności z Ameryki Południowej.

Mówimy dziś o liberalizacji handlu w czasie, gdy my – rolnicy – ledwo wiążemy koniec z końcem. Czy to jest właściwa droga? – pytają organizatorzy protestu.

Zielony Ład i walka o suwerenność żywnościową

Krytyka Zielonego Ładu to jeden z kluczowych tematów protestu. Zdaniem rolników, narzucane przez Brukselę przepisy podnoszą koszty produkcji i zagrażają rentowności. Protestujący zbierają podpisy pod obywatelską inicjatywą sprzeciwu – zebrali już ponad 400 tysięcy, potrzebują jeszcze około 100 tysięcy.

To nie tylko o rolnictwo chodzi. To chodzi o przyszłość całego narodu. Chcemy zdrowej żywności, nie GMO, nie żywności niskiej jakości z Ukrainy czy Mercosuru – apeluje Barna i zaprasza także mieszkańców Szczecina do udziału.

W symbolicznym geście rolnicy wracają tam, gdzie zaczęli protesty półtora roku temu – do Szczecina. Wtedy rząd obiecał zmiany. Dziś pytają: co z obietnicami?

Jedziemy teraz do Szczecina. Zapraszamy wszystkich. Jeśli rząd nie zacznie z nami rozmawiać, będziemy tu tak długo, jak będzie trzeba – podsumowuje Stanisław Barna.

Organizatorzy protestu to:

  • NSZZ RI Solidarność,
  • Ogólnopolski Oddolny Protest Rolników,
  • Kółka Rolnicze,
  • Okręgowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego,
  • Niezależne Forum Pracodawców Transportu.

     

Nie przegap najważniejszych wiadomości

 https://www.farmer.pl/fakty/waly-chrobrego-znow-pelne-traktorow-rolnicy-protestuja-w-szczecinie,161239.html
 

 

Ponad 120 rolników odebrało sobie życie. Co robi rząd, by temu zapobiec?

 

+

"Co robi rząd, by temu zapobiec?" - co za idiotyzm!

W Polsce nie ma rządu, są tylko okupanci i ich psy.

Chłopi zostali zdradzeni i opuszczeni przez wszystkich.

Właśnie przetoczyła się debata prezydencka", a tam o chłopach, o polskich problemach praktycznie ani słowa.


Chłopi, zamiast wieszać się, powinni skierować gniew nie do siebie samych, ale przeciwko PiS i KO.


Tuska z tą bandą żydowskich lewicowców i liberałów powiesić jeden raz, a Kaczyńskiego z Morawieckim i pozostałą ich bandaną powiesić sto razy. Byli oni u władzy prawie dziewięć lat, a nie zbudowali niczego, poza zniszczeniem polskiego budżetu poprzez agresywne, wrogie zadłużenie.

Niech Pan Bóg chroni polskiego chłopa, to Sól NASZEJ ZIEMI.
Nie wieszać się, wieszać „rząd” i jego pachołków.

Red Gazeta Warszawska

 

+

 

28.04.2025., 14:30h
Agnieszka Sawicka

Coraz więcej rolników w Polsce zmaga się z kryzysem psychicznym, którego tragicznym finałem często bywa samobójstwo. W 2024 roku aż 123 osoby z branży rolniczej odebrały sobie życie. Co robi rząd, by chronić zdrowie psychiczne rolników i by temu zapobiec?

Poseł apeluje do rządu: Rolnicy potrzebują wsparcia

Pod koniec marca tego roku poseł Jarosław Sachajko złożył do rządu interpelację w sprawie samobójstw wśród rolników. Zwrócił się do resortu rolnictwa z pytaniami, czy znana jest mu liczba samobójców w środowisku rolniczym, czy znane są przyczyny odbierania sobie życia przez rolników.

Ponadto, czy rząd analizuje sytuację i czy zamierza wdrażać konkretne działania zapobiegawcze na terenach wiejskich.

Kolejną poruszoną przez posła kwestią było rosnące zadłużenie rolników, które stanowi główną przyczynę przewlekłego stresu, prowadzącego do kryzysu psychicznego.

Codzienność rolników - daleko jej do sielanki wiejskiej

Rolnicy czują frustrację, zmęczenie, obciążenie biurokracją. A do tego wielu z nich jest mocno zadłużonych. Takie dane wynikają z badań dotyczących ich kondycji psychicznej.

 
 

W dodatku zawód rolnika wiąże się ze społeczną izolacją, a temat kryzysów psychicznych, których doświadczają, nader często traktowany jest jako tabu. Rolnik jest utożsamiany z silnym, pracowitym, hardym człowiekiem, do którego przejaw słabości nie pasuje albo nie bywa z nim w ogóle kojarzony. To mit, bo badania jasno pokazują, że kryzysy psychiczne dotykają wszystkich. I to bez wyjątku. Więc również rolników.

Dlatego słusznym jest apel do rządu o troskę wobec tej grupy społecznej i o ułatwienie życia rolnikom. Są oni bowiem kluczowym elementem łańcucha żywieniowego, z którego wszyscy czerpiemy korzyści.

Rolnik w kryzysie – realny problem czy temat tabu?

Samobójstwa wśród rolników to temat trudny, ale nie można nad nim dłużej milczeć. Według danych Komendy Głównej Policji i Głównego Urzedu Statystycznego, tylko w 2024 roku życie odebrało sobie 123 rolników (stanowi to 2,5% wśród całej społeczności naszego kraju rocznie popełniających samobójstwo). 

 

Ponadto w roku ubiegłym odnotowano blisko 5 tysięcy prób samobójczych wśród rolników. I choć jest to mniej niż w 2017 roku (207 przypadków), to problem wciąż jest bardzo poważny.

Skąd się bierze kryzys psychiczny na wsi?

Ministerstwo Rolnictwa wskazuje jasno za posłem Sachajko – na zdrowie psychiczne rolników wpływają między innymi:

  • Niestabilność cen produktów rolnych.
  • Zmienne warunki pogodowe.
  • Izolacja społeczna.
  • Nadmierne zadłużenie.
  • Brak odpoczynku i przeciążenie pracą fizyczną.

Dodatkowo często występują też nieporozumienia rodzinne oraz przemoc w domu. W wielu przypadkach jednak nie da się jednoznacznie określić powodu samobójstwa rolników – aż 87 z 123 przypadków w 2024 roku nie miało zidentyfikowanej przyczyny.

Jakie działania podejmuje rząd?

W odpowiedzi na interpelację Jarosława Sachajko rząd wskazał inicjatywy związane z tematem samobójstw. Również rolników. Sa nimi między innymi:

  • Powołany Zespół do spraw Prewencji Samobójstw i Depresji przy Ministerstwie Zdrowia (na lata 2021-2025, przyjęto w nim 10 zadań do realizacji, by zapobiegać samobójstwom).
  • Kampanie społeczne, jak „Zobacz człowieka”, której celem jest przeciwdziałanie stygmatyzacji i autostygmatyzacji osób doświadczających zaburzeń i chorób psychicznych. Kampania ta jest kierowana do społeczeństwa, a przede wszystkim do młodzieży i młodych dorosłych w wieku 16-30 lat. A także mężczyzn w wieku 30-45 lat. Ze szczególnym uwzględnieniem osób zamieszkujących mniejsze miejscowości – poniżej 5 tys. mieszkańców.
  • Całodobowa infolinia 800 70 22 22 oraz czat prowadzony przez Fundację ITAKA dla osób dorosłych.
  • Kampania prewencyjna „Dobrostan Rolnika”, której celem jest propagowanie sposobów dbania o szeroko rozumiane zdrowie i profilaktykę chorób cywilizacyjnych. Kampania bazuje na fundamencie definicji zdrowia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która określa je jako stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Obecnie, jak poinformował minister rolnictwa, rozpowszechniane są w ramach kampanii plakat i ulotka właśnie na temat depresji.
  • Powołany został Zespół ds. zmian systemowych w centrach zdrowia psychicznego, którego zadaniem jest uregulowanie funkcjonowania opieki psychiatrycznej w Polsce. W sumie na inwestycje w psychiatrię przeznaczone zostanie ponad 4 mld zł.
  • Rozbudowa Centrów Zdrowia Psychicznego – obecnie w Polsce działa 117 placówek. Obejmują one połowę dorosłej populacji (51%). Docelowo centra mają funkcjonować w całym kraju. Prace legislacyjne nad sposobem organizacji i finansowania trwają, jak zapewnia rząd.

Działania KRUS i Ministerstwa Rolnictwa

Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego od wielu już lat prowadzi kampanie prewencyjne. Od 2024 ruszyła nowa inicjatywa – „Dobrostan Rolnika”, o którym mowa powyżej.

Równolegle trwają prace nad uwzględnieniem tematu zdrowia psychicznego na wsiach w przyszłych programach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich. Od 2026 roku tematyka zdrowia psychicznego rolników i mieszkańców obszarów wiejskich, w tym również i młodzieży z obszarów wiejskich, zostanie już ujęta w jednym z proponowanych kierunków tematycznych KSOW+.


Ponad 120 rolników odebrało sobie życie. Co robi rząd, by temu zapobiec?
 
 

Jaka pomoc dla zadłużonych gospodarstw?

Jednym z głównych czynników kryzysu psychicznego rolników jest rosnące ich zadłużenie. W odpowiedzi na interpelację posła, rząd wskazał następujące formy wsparcia dla zadłużonych producentów rolnych:

  • Restrukturyzacja zadłużenia - Zadłużone, ale nie znajdujące się w stanie likwidacji lub upadłości gospodarstwa mogą ubiegać się o przejęcie długu. KOWR może przejąć dług podmiotu prowadzącego gospodarstwo rolne w wypadku, gdy przedmiotem przejęcia jest dług o charakterze pieniężnym, który powstał w związku z prowadzeniem działalności rolniczej. Natomiast wysokość jego nie przekracza wartości nieruchomości, pomniejszonej o wysokości sumy hipoteki ustanowionej na tej nieruchomości.
  • Fundusz Ochrony Rolnictwa w razie upadłości kontrahenta - Rekompensata z tytułu utraty przychodów z tytułu prowadzonej przez rolników działalności, w przypadku upadłości nabywców produktów rolnych. Fundusz stanowi wyodrębniony rachunek bankowy, którym dysponuje KOWR.
  • Pomoc ARiMR dla producentów z trudnościami w spłacie kredytów.

Rolnicy mogą ubiegać się o prolongaty, zmianę kierunku produkcji czy wydłużenie okresu kredytowania, o ile określony w umowie kredytu okres kredytowania jeszcze nie minął. Albo o tzw. "czasowe zaprzestanie" - w przypadku czasowego zaprzestania prowadzenia działalności lub spłaty kredytu i odsetek z przyczyn niezależnych od rolnika – kredytobiorcy. W okresie "zaprzestania" dopłaty do oprocentowania kredytu nie są stosowane i ruszają dopiero po wznowieniu przez kredytobiorcę działalności bądź spłaty kredytu i odsetek. Wówczas dopłaty ponownie są stosowane od dnia tego wznowienia.

Potrzeba realnej zmiany - plany i strategie są

Jak widać, są plany i są działania rządu podejmowane w kierunku poprawy kondycji psychicznej również rolników. Szerzenie świadomości i wiedzy na temat kryzysów, nie tylko zdrowia fizycznego, ale również psychicznego stają się kluczowe.

Priorytetem jest rozbudowa sieci Centrów Zdrowia Psychicznego na terenie całego kraju oraz również w małych miejscowościach i tych całkiem małych oraz na wsiach - ośrodków/zespołów środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej. A to dlatego, że niezwykle ważne jest, by nie tylko leczyć skutki kryzysu psychicznego, ale przede wszystkim zapobiegać jego przyczynom. Chodzi głównie o realne wsparcie rolników i łatwy ich dostęp do specjalistów oraz terapeutów.

oprac. Agnieszka Sawicka

 

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/ponad-120-rolnikow-odebralo-sobie-zycie-co-robi-rzad-by-temu-zapobiec-2531069


Protest rolników w Warszawie. "Dorożała na ministra pilatesu" [WIDEO]

Ponad 400 osób uczestniczyło w piątkowym proteście przed ministerstwem klimatu i środowiska oraz siedzibą Lasów Państwowych. Strajkowali również rolnicy, którym działania resortu utrudniają pracę.

Protest rolników i leśników w Warszawie. "Dorożała na ministra pilatesu"

Rolnicy mają dość kolejnych zakazów i wyśrubowanych wymogów, które utrudniają im pracę i ograniczają możliwość swobodnego gospodarowania własną ziemią. Dlatego 25 kwietnia wraz z leśnikami i myśliwymi protestowali w Warszawie przed gmachem ministerstwa klimatu i środowiska.

 

Podkreślano, że "Protest ludzi lasu", bo tak oficjalnie nazwano zgromadzenie, miał na celu zwrócenie uwagi na "szkodliwą działalność minister klimatu oraz jej zastępców".

Szczególnie wiele ostrych słów padło pod adresem wiceministra klimatu i środowiska Mikołaja Dorożały, który był określany mianem "szkodnika". Na jednym z transparentów można było przeczytać: "Dorożała na ministra pilatesu".  

Polityka wkroczyła do lasów?

Sam wiceminister Dorożała w mediach społecznościowych nie odniósł się do tych epitetów, ale podał dalej wpis Lasów Państwowych, w którym podkreślono prawo pracowników do wyrażania poglądów, jednak zaznaczono, że PGL LP nie są stroną wydarzenia.

 

 

Zdaniem kierownictwa Lasów Państwowych nie ma przesłanek, które uzasadniałyby organizowanie protestów.

"Lasy Państwowe to instytucja stabilna, przewidywalna i działająca w sposób odpowiedzialny – zgodnie z obowiązującym prawem. Każda podejmowana przez nas decyzja w zakresie gospodarki leśnej uwzględnia interes społeczny, bezpieczeństwo surowcowe kraju oraz troskę o sektor drzewny i całą gospodarkę. Z rosnącym niepokojem obserwujemy, że tematy związane z leśnictwem coraz częściej stają się narzędziem w politycznym przekazie, szczególnie w okresie przedwyborczym. Uważamy, że troska o przyszłość polskich lasów wymaga ponadpartyjnej refleksji i merytorycznej rozmowy" – zaznaczono. 

 

 

GAEC 2 uderza w rolników. "Normą ma być objetych 1 mln ha"

Natomiast rolnicy zwracali uwagę, że wspierają protest, ponieważ interesy wszystkich grup się przeplatają. – Nasza obecność to wyraz szacunku i solidarności – mówił Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protest Rolników (OOPR).

Damian Murawiec, rolnik z Żuław Wiślanych (OOPR) podkreślał, że w jedności tkwi siła i dlatego z kolegami przyjechał do stolicy. 

– Jako rolnicy szczególnie głośno protestujemy przeciwko normie GAEC 2, którą wprowadzono znienacka. Obecnie strefą jest objętych blisko 400 tys. ha, jednak wiemy, że resort klimatu i środowiska bardzo mocno naciska w Komisji Europejskiej, aby zwiększyć ten obszar do miliona hektarów. Wiąże się to z wieloma ograniczeniami, szczególnie w przypadku hodowców bydła mlecznego – zaznaczył Murawiec i dodał, że konieczna jest korekta "błędnej polityki łowieckiej".

– Mamy ogromny problem z bobrami, które niszczą wały przeciwpowodziowe czy urządzenia melioracyjne. Stawiają tamy na rowach, czym spiętrzają wodę i zalewają nasze pola. Domagamy się odstrzału bobrów na Żuławach Wiślanych! – grzmiał Murawiec

Rolnicy: ministerstwo klimatu bardziej dba o dzikie zwierzęta niż hodowlane

Rolnicy zwracali również uwagę na wilki, które coraz częściej wchodzą do gospodarstw. – Na razie wyciągają zwierzęta z zabudowań inwentarskich, ale wilki stanowią coraz większe zagrożenie także dla ludzi – ostrzegał Damian Murawiec.

W podobnym tonie wypowiadał się Janusz Terka, hodowca trzody chlewnej z powiatu piotrkowskiego, członek Stowarzyszenia PTR, który podkreślał, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska bardziej dba o dzikie zwierzęta niż rodzime hodowle.

– Produkcja zwierzęca jest coraz trudniejsza. Jak mamy zabezpieczać nasze hodowle przed atakami dzikich zwierząt, skoro nikt nas nie wspiera? – dopytywał Terka

– Sądzę, że refleksja nastąpi, dopiero gdy ktoś zginie rozszarpany przez wilka czy niedźwiedzia – mówił Janusz Terka i wykorzystał okazję, aby kolejny raz zaapelować do polityków o zmianę podejścia do rolnictwa.

Krzysztof Zacharuk

 

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-w-warszawie-dorozala-na-ministra-pilatesu-2531041

 

Leśnicy, myśliwi, przedstawiciele branży drzewnej oraz rolnicy protestowali w Warszawie

 

W Warszawie odbył się „Protest ludzi lasu”, czyli ogólnopolska manifestacja leśników, myśliwych, przedstawicieli branży drzewnej oraz rolników. Protestujący domagają się m.in. zatrzymania destrukcji polskiego sektora leśno-drzewnego, realnego dialogu z rządem oraz dymisji minister klimatu i środowiska.

Protest rozpoczął się przed siedzibą resortu klimatu i środowiska. Uczestnicy  manifestacji w przemówieniach mówili tam o problemach wynikających z decyzji tego resortu. Ocenili je jako nieprzemyślane i szkodliwe.

Przykładem – jak wskazali – jest moratorium na użytkowanie lasów wprowadzone na początku ubiegłego roku. Ograniczeniami najbardziej dotknięte zostało woj. podlaskie – na co w swoim wystąpieniu wskazała Natalia Wysocka, inż. leśnictwa reprezentująca protest branży drzewnej.

– Moratorium z 8 stycznia zostało wprowadzone bez konsultacji społecznych, bez ekspertyz oraz analiz skutków społeczno-gospodarczo-przyrodniczych, a także z pominięciem głosu społeczeństwa z dnia na dzień. Ministerstwo mówi, iż jest to tylko 1,3 procent powierzchni lasów w kraju, ale już nie mówi tego, że 60 procent wszystkich wyłączeń znajduje się właśnie w woj. podlaskim. U nas nie ma wielkich fabryk i przemysłu, bowiem u nas gospodarka opiera się na lasach i drewnie, na tartakach, zakładach usług leśnych, a także rodzinnych firmach. To właśnie Podlasie zostało najbardziej dotknięte decyzją rządu – powiedziała Natalia Wysocka.

W przekazanej do resortu klimatu petycji protestujący domagają się więc m.in. wycofania moratorium na użytkowanie lasów oraz zatrzymania ideologicznego odtwarzania przyrody. Postulaty przedstawił Jacek Cichocki z Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność”.

 – Domagamy się wycofania projektu zmiany ustawy o lasach i ustawy o ochronie przyrody, które doprowadzą do paraliżu gospodarki leśnej. Z uwagi na dotychczasowe działania na szkodę Skarbu Państwa i gospodarki narodowej, a także niekompetencje obecnego kierownictwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska, brak jakiejkolwiek reakcji strony rządowej na apele, wnioski, postulaty związków zawodowych funkcjonujących w Lasach Państwowych, wyrażamy swój stanowczy protest, domagając się natychmiastowej dymisji Pauliny Hennig-Kloski oraz Mikołaja Dorożały z zajmowanych stanowisk – zwrócił uwagę Jacek Cichocki.

Następnie leśnicy, myśliwi, przedstawiciele branży drzewnej oraz rolnicy przeszli przed siedzibę Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, gdzie zakończył się protest.

https://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/lesnicy-mysliwi-przedstawiciele-branzy-drzewnej-oraz-rolnicy-protestowali-w-warszawie/

Protest Top Farms pod resortem rolnictwa. "Zabraknie 25 mln litrów mleka i 30 tys. ton zbóż"

250 pracowników Grupy Top Farms z woj. wielkopolskiego i woj. opolskiego zebrało się w czwartek przed gmachem ministerstwa rolnictwa. Domagali się utworzenia kilkunastu ośrodków produkcji rolniczej w Wielkopolsce i na Opolszczyźnie. To miałoby ochronić ich miejsca pracy. Rolnicy indywiduali liczą jednak, że ziemia po spółce trafi w ich ręce.

W 2012 roku spółka Top Farms nie wyłączyła ze swoich umów dzierżawy 30 proc. ziemi. W związku z tym musi zwrócić do KOWR wszystkie grunty, co w praktyce oznacza likwidację firmy. Jest jednak pewna furtka, która pozwoli na kontynuowanie działalności - utworzenie przez KOWR ośrodków produkcji rolniczej, czyli gospodarstw stworzonych na gruntach wyłączonych z Top Farms. I właśnie tego domagają się pracownicy Top Farms. Tłumaczą, że OPR-y pozwoliłyby im zachować miejsca pracy.

Dlatego 250 pracowników Grupy Top Farms z woj. wielkopolskiego i woj. opolskiego zebrało się w czwartek przed gmachem ministerstwa rolnictwa i apelowało do polityków o "opamiętanie".

– Jeszcze nie jest za późno, można uratować nasze miejsca pracy – krzyczeli, domagając się pilnych działań ze strony resortu rolnictwa, a także Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.

Pracownicy Top Farms obawiają się bezrobocia

Protest pod hasłem "Chcemy pracy, nie zasiłków!" miał zwrócić uwagę polityków i urzędników na to, że blisko 70% gruntów rolnych przejętych po wygasłych dzierżawach Top Farms wciąż pozostaje niezagospodarowanych. – To skandal, tymczasem naszej spółce chce się odebrać kolejne hektary – mówili zbulwersowani pracownicy Top Farms. 

– Nie przyszliśmy po zasiłki. Przyszliśmy domagać się prawa do uczciwej pracy, na jakie zasługują ludzie produkujący żywność dla milionów Polaków. Nie chcemy przywilejów, ale stabilnych warunków, uczciwego traktowania i pewności, że rolnictwo to nie tylko teraźniejszość, ale i przyszłość naszego kraju – tłumaczył Janusz Gużda, wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Rolnictwa, a jednocześnie przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej ZZPR przy Top Farms Głubczyce.

Z kolei Eugeniusz Wachowiak, przewodniczący związków zawodowych Top Farms Wielkopolska alarmował, że w dwóch województwach pracę może stracić łączenie ok. 270 osób zatrudnionych na stałe. 

– Do tego dochodzą jeszcze pracownicy zatrudnieni na umowy czasowe, a także firmy współpracujące, przedsiębiorstwa transportowe i wiele innych podmiotów. W sumie to ponad 500 osób, które są w różny sposób zależne od naszego istnienia – tłumaczył Wachowiak.

Top Farms produkuje rocznie 25 mln l mleka, 50 tys. t ziemniaków i 30 tys. t zbóż

Zatrudnieni w Top Farms Wielkopolska apelowali o utworzenie nowoczesnych ośrodków produkcji rolniczej (OPR) i w ten sposób uratowanie przynajmniej części produkcji, którą szacuje się rocznie na: 25 mln l mleka, 50 tys. t ziemniaków oraz 30 tys. t zbóż

– Nie wyobrażamy sobie, że tyle żywności zabraknie na polskim rynku – grzmieli rolnicy (większość pracowników ma również swoje gospodarstwa) i podkreślali, że domagają się uczciwego traktowania.

– Bronimy naszych rodzin, bronimy naszej godności. Jesteśmy związani z ziemią i rolnictwem, nie zgadzamy się, żeby ktoś arbitralnie decydował o likwidacji spółek przynoszących zyski – podkreślali.

Związki zawodowe zaapelowały do KOWR o "natychmiastowe przyspieszenie procedur związanych z zarządzaniem gruntami powracającymi do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa, aby ocalić dorobek wypracowany przez 30 lat ciężkiej pracy oraz umożliwić realizację kluczowych inwestycji niezbędnych dla dalszego rozwoju tych obszarów".

Pracownicy Top Farms nie zamierzają składać broni

Do gmachu resortu rolnictwa udała się delegacja związkowa, która wręczyła ministrowi rolnictwa petycję

– Jeżeli dzisiejszy protest nie przyniesie oczekiwanego rezultatu, wrócimy do Warszawy, ale tym razem nie będzie już tak pokojowo – usłyszeliśmy od jednego z protestujących, który nie ukrywał, że dla niego dalsza praca w Top Farms ma fundamentalne znaczenie. – To być albo nie być dla naszej, sześcioosobowej rodziny – zaznaczył. 

Co dalej z ziemią po Top Farms?

Przypomnijmy. Od 2023 r. spółki Grupy Top Farms wydały na rzecz KOWR łącznie 11 200 ha (w tym w woj. opolskim ponad 5 300 ha i w woj. wielkopolskim 5 900 ha). W okresie od maja do listopada 2025 r. spółki te mają wydać pozostałe 6 000 ha gruntów rolnych.

Obecnie w skład Grupy Top Farms wchodzi sześć spółek, które nadal prowadzą działalność rolniczą na ziemiach KOWR. Są to: Top Farms (na terenie woj. lubuskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ok. 1 802 ha), Top Farms Głubczyce (na terenie woj. opolskiego, dzierżawiła ok. 10 150 ha), Top Farms Wielkopolska (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawiła nieruchomości o łącznej powierzchni ok. 10 180 ha), Książ-Rol (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawiła nieruchomości o łącznej powierzchni ponad 1 530 ha), Jagrol (na terenie woj. wielkopolskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ok. 167 ha, Agro-Fundusz Mazury (na terenie woj. warmińsko-mazurskiego, dzierżawi nieruchomości o powierzchni ponad 3 000 ha).

Jak informuje ministerstwo rolnictwa, z uwagi na niewyrażenie przez te spółki zgody na wyłączenie z umów dzierżawy 30% powierzchni użytków rolnych żadna zawarta przez ww. spółki umowa nie mogła być wydłużona na kolejny okres z przyczyn formalno-prawnych.

- Część z tych umów już wygasła, a pozostałe umowy trwać będą jedynie do końca okresów w nich wskazanych. Tylko umowa dzierżawy zawarta ze spółką Jagrol może być przedłużona - zaznacza ministerstwo i dodaje, że obecna sytuacja spółki i zatrudnionych w niej osób wynika z podjętych przez zarząd decyzji o niewyłączaniu ziemi.

Ministerstwo wyjaśnia też, że  KOWR rozpoczął już prace nad utworzeniem ośrodków produkcji rolniczej na ziemiach po Top Farms, których łączna powierzchnia wyniesie ok. 2 150 ha. Będą one zlokalizowane na nieruchomościach pochodzących z wygasłych umów dzierżawy, zawartych z Top Farms Wielkopolska oraz Książ-Rol.

Natomiast kolejne dwa OPR-y, których łączna powierzchnia wyniesie ok. 2 424 ha utworzone zostaną na Opolszczyźnie, na nieruchomościach pochodzących z wygasłej umowy dzierżawy zawartej z Top Farms Głubczyce.

Na to jednak nie chcą się zgodzić rolnicy, bo wiadomo, że grunty te trafią z powrotem do Top Farms. Oczywiście do przetargu na OPR może przystąpić każdy, ale trudno sobie wyobrazić, że indywidualny rolnik wydzierżawi od KOWR kilkaset czy nawet kilka tysięcy hektarów. A wtedy z obietnic, że ziemia po Top Farms wróci do rolników indywidualnych zostanie niewiele. 

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-top-farms-pod-resortem-rolnictwa-zabraknie-25-mln-litrow-mleka-i-30-tys-ton-zboz-2530967

 

 

Coraz więcej samobójstw na wsi.

"W Polsce co roku 600 rolników odbiera sobie życie"

 +

  A nie pisaliśmy, że protesty nic nie dadzą, poza samobójstwami naszego chłopstwa?!
A będzie tylko gorzej, bo sił mniej.

   Marsz na Warszawę – powołać rząd ocalenia narodowego – robotniczo-chłopski z surowymi rygorami etniczności – tylko POLACY KATOLICY mogą tam wejść i rządzić.

   Kompradorów zamknąć w obozach, z konfiskatą mienia - rozszerzoną, bo włącznie z bliskimi, a gwałtowników po stronie okupantów wieszać na latarniach.


   Błąd, zbrodnia faktycznie, w dopuszczeniu żydów do struktur, podczas powstania Solidarności nie może się powtórzyć.

Tam, gdzie żyd tam i śmierć.

Red. Gazeta Warszawska

 

+

28.03.2025., 16:00h

Agnieszka Sawicka

Co wpływa na fakt, że rocznie 600 rolników odbiera sobie życie? Jak temu zapobiec? Przyjrzyjmy się delikatnemu tematowi, bazując na interpelacji poselskiej z marca 2025

Do Prezesa Rady Ministrów wpłynęła interpelacja posła Jarosława Sachajko w sprawie fali samobójstw na polskiej wsi. Poseł oczekuje, że rząd uzna problem za priorytetowy i podejmie konkretne działania, a nie jedynie zapewnieni o "monitorowaniu sytuacji". Jakie postulaty w stronę rządu kieruje Jarosław Sachajko? 

Co ministerstwo rolnictwa wie o kondycji polskich rolników?

Poseł Sachajko zwraca się do ministra rolnictwa z zapytaniami o:

  • Liczbę - aktualną - samobójstw wśród polskich rolników.

  • Analizę przyczyn tych samobójstw.

  • Działania, jakie resort podejmuje, by zapobiegać kryzysowi psychicznemu w środowisku rolniczym.

  • Plany ministerstwa w temacie stworzenia specjalnego programu wsparcia psychologicznego polskich rolników (infolinia, szkolenia, ułatwiony dostęp do specjalistów).

Ostatnim zapytaniem posła jest jeden z głównych czynników sprawczych popełnianych przez rolników samobójstw. Mianowicie problem rosnącego zadłużenia gospodarstw rolnych, który dla wielu producentów staje się po prostu nie do przezwyciężenia. Dlatego też, w kierunku rządu, pada pytanie posła:

Czy Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozważa wdrożenie instrumentów wsparcia finansowego dla gospodarstw dotkniętych kryzysem zadłużenia, które jest jedną z kluczowych przyczyn samobójstw?

Rolnik - najbardziej stresujący zawód?

Poseł w swojej interpelacji podkreśla, że rolnictwo jest jednym z najbardziej stresujących zawodów. A źródłem stresu rolników są głównie:

  • Nieprzewidywalność pogody.

  • Wzrastające koszty produkcji.

  • Długi rolników.

  • Niestabilność cen produktów rolnych.

  • Brak systemowego wsparcia producentów rolnych.

  • Konieczność walki z nadmierną biurokracją.

Wszystkie te czynniki, zdaniem posła, prowadzą do wyczerpania psychicznego i desperacji. Do tego należy dodać jeszcze rosnące zadłużenie gospodarstw.

Co proponuje poseł?

Aby zbudować stabilny sektor rolny, zapewnić stałe oraz godne dochody dla rolników, co w konsekwencji da tej grupie społecznej poczucie stabilizacji oraz bezpieczeństwa, należy skupić się przede wszystkim na opłacalności produkcji, zapewnieniu nowych rynków zbytu produktom rolnym, nowych miejsc pracy na obszarach wiejskich i poprawie dochodów. Dochody z produkcji rolniczej muszą być godne, a nie tylko łatane w przypadku kryzysu. 

Rolnik podejmując decyzję o kontynuowaniu produkcji lub zmianie jej charakteru, musi czuć, że otoczenie prawne i gospodarcze w którym się porusza jest stabilne.

Rolnik i izolacja społeczna

Poseł Sachajko zaznacza, że zawód rolnika cechuje się dużą izolacją społeczną. Długotrwała praca w samotności może prowadzić do wyczerpania psychicznego. Natomiast programów prewencyjnych w tym zakresie na polskich wsiach jak na lekarstwo, tak jak i wsparcia psychologicznego czy psychiatrycznego. Na terenach wiejskich brakuje bowiem takich placówek.

Ponadto, w wielu krajach na świecie, rządy wdrażają działania wspierające rolników oraz farmerów. Na przykład we Francji czy w Stanach Zjednoczonych. Powstają tam programy edukacyjne i finansowe oraz specjalne linie wsparcia dla rolników. Poseł podkreśla, że w Polsce takich dedykowanych programów prewencyjnych skierowanych specjalnie do rolników nie ma.

Liczby mówią wszystko

W Polsce co roku ok 6 tys. osób odbiera sobie życie. Dziennie to około 15 osób. Dodać należy do tego drugie tyle nieudanych prób samobójczych. 50% wszystkich samobójstw przypada niestety na mieszkańców terenów wiejskich. Idąc dalej, z grupy 50% samobójców na wsi, ok. 600 osób to rolnicy. Kolejne 300 - 350 to domownicy i członkowie rodziny rolnika.

Ponadto statystki wyraźnie wyodrębniają płeć z grupy samobojców wśród rolników. To mężczyźni w zdecydowanej większości podejmują ten desperacki krok (85%), a niemal połowa z nich ma od 45 do 65 lat.

Niestety rośnie też liczba młodych rolników, którzy popełniają samobójstwa.

Reasumując, działalność rolnika to już nie tylko sama praca fizyczna. Dziś to jeszcze nadmierna biurokracja. Do tego stres związany z rosnącym zadłużeniem rolników, którzy stanowią przecież fundament bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju.

Tak więc apel posła wart jest uwagi.

Agnieszka Sawicka 

 

 

30 ciągników pod KOWR. Rolnicy domagają się ziemi [FOTO, WIDEO]

19.03.2025., 21:24h
 
19 marca w Opolu pod siedzibą KOWR odbył się protest rolników. Na rozmowy przyjechał minister rolnictwa. Zapewnił, że "nie idzie ani jeden hektar dla firm zagranicznych". Ustalono, że 2900 ha ziemi po Kombinacie Rolnym Kietrz ma niebawem trafić na przetargi dla rolników indywidualnych. 

Protest rolników w sprawie ziemi. 30 ciągników pod KOWR

Rolnicy z Opola od lat walczą o ziemię z KOWR
 
. Niestety, przetargi się przeciągają i wciąż nie wiadomo, ile ziemi trafi do rolników indywidualnych, a ile z powrotem do dużych spółek jako Ośrodki Produkcji Rolniczej. Rolnicy mają dość czekania i bierności urzędników, dlatego 19 marca w Opolu pod siedzibą KOWR zorganizowali duży protest. Przed budynkiem zaparkowało ok. 30 ciągników.
 
Rolnicy domagają się realizacji sześciu zasadniczych postulatów:
  • wstrzymania tworzenia ośrodków produkcji rolnej
  • wstrzymania przekazywania gruntów rolnych spółkom Skarbu Państwa
  • natychmiastowego przekazania gruntów rolnych po "trzydziestkach" rolnikom indywidualnym
  • dymisji dyrektorów KOWR w centrali w Warszawie oraz w Opolu
  • likwidacji Zielonego Ładu
  • wstrzymania umowy UE z Mercosurem oraz zatrzymania importu żywności z Ukrainy
Protestującym w Opolu rolnikom chodzi głównie o przyspieszenie przetargów na ziemię po spółce Top Farms, którą obecnie użytkuje Kombinat Rolny Kietrz (powiat głubczycki). Walczą też o to, by grunty, które Top Farms ma zwrócić pod koniec tego roku (4700 ha) trafiły w ich ręce. ​- Nie jesteśmy zadowoleni z pracy KOWR-u. Pan minister jest u nas po raz piąty i były zapewnienia, ale niestety, KOWR się z nich nie wywiązał. Nie wiemy, dlaczego przetargi na ziemię po Top Farms nie ruszają. Wiemy natomiast, że Ośrodki Produkcji Rolnej przejmie kapitał spoza województwa albo nawet spoza Polski – mówił Tomasz Ognisty z Solidarności RI, organizator protestu, który w tym roku organizował w tej sprawie protesty w Głubczycach i na granicy z Czechami (przejście Pietrowice-Krnov). 
 
Ognisty podkreślił, że w województwie opolskim około 10 tysięcy hektarów leży odłogiem, bo KOWR nie potrafi ich zagospodarować.  

Rolnicy walczą o ziemię z KOWR

Rolnicy denerwują się, bo zgodnie z przepisami ziemia powinna trafić w ich ręce, tymczasem są spore opóźnienia, a firmy, które powinny oddać ziemię nadal ją użytkują. - KOWR stosuje politykę rozmijania się ze statutowym zakresem działań. Jest dysproporcja pomiędzy traktowaniem rolników indywidualnych, szczególnie w miejscach gdzie są dosyć duże ilości gruntów w dyspozycji KOWR. Niestety, część spółek nie wydzieliła tzw. „30-stek”. I teraz, mimo że okres dzierżawy minął, a często było to nawet 30 lat, dalej te ziemie na jakichś niejasnych zasadach użytkują – mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu Krzysztof Piech rolnik z miejscowości Igłowice k. Namysłowa.   Do rolników przyjechał minister rolnictwa. Ziemia po Kombinacie Kietrz ma trafić na przetargi Z protestującymi rolnikami spotkał się minister rolnictwa Czesław Siekierski. Zapewnił, że ziemia trafi do rolników, ale OPR-y tez będą tworzone.- Nie idzie ani jeden hektar dla firm zagranicznych. Chcemy wydzielić ośrodki produkcji rolnej, bo one mają służyć przede wszystkim zachowaniom produkcji zwierzęcej - powiedział.Podczas rozmów ustalono, że 2900 ha, które obecnie użytkuje Kombinat Rolny Kietrz trafią w kwietniu do wykazu KOWR, a następinie odbędą się przetargi dla rolników indywidualnych.KOWR zobowiązał się do 4 kwietnia przedstawić pełny wykaz zasobów przeznaczonych do przetargów, które prowadzone będą w trybie postępowań licytacyjnych, kierowanych do rolników indywidualnych (30 proc. ziemi). Pozostałe 70 proc. zasobów KOWR obejmie przetargiem prowadzonym w trybie ofert pisemnych, w których również startować mogą rolnicy indywidualni.  Ile KOWR stworzy ośrodków produkcji rolniczej? Są plany na 4000 haJeśli zaś chodzi o ośrodki produkcji rolnej, jak na razie KOWR stworzył 3 takie OPR-y: OPR Dąbki o powierzchni 274,2 ha ukierunkowany na produkcję krzewów owocowych i ozdobnych oraz hodowlę zwierzyny łownej i koni ras szlachetnych, OPR Grąblewo o powierzchni 310,2 ha ukierunkowany na chów i hodowlę bydła mlecznego i OPR Różanna o powierzchni 263,0 ha ukierunkowany na chów i hodowlę bydła mlecznego oraz chów trzody chlewnej. Wszystkie trzy ośrodki funkcjonują na terenie działania OT KOWR w Poznaniu. Ale teraz powstawanie ośrodków ma przyspieszyć. W sumie są plany zagospodarowania prawie 4000 ha na OPR-y w całym kraju.Kamila Szałajhttps://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/30-ciagnikow-pod-kowr-rolnicy-domagaja-sie-ziemi-foto-wideo-2528958

 

 


   UNIA EUROPEJSKA jest kontynuacją III Rzeszy, tym co hitlerowcy obiecywali żydom zamykanym w gettach: Śmierć Polski.
   Aby żydów chronić, odseparować od losu polskiego, zamykano ich w gettach, a żydzi nauczali się wzajemnie, mówiąc: „jak tylko niemcy wybiją Polaków, to żydzi wyjdą z gett i przejmą Polskę” – taka jest prosta prawda, fakty.

   Tak mówiono powszechnie wśród żydów i to, co obecnie widzimy z chłopami, to jest jedynie  kontynuacja okupacji hitlerowskiej, ostatnia faza wybijania Polaków, bo chłopi są ostatnimi Polakami.

   Unia, władza warsiawska swołoczy PiS, PO i tych obłąkanych lewicowych kurew typu Barbara Nowacka, która w zalążku zabija resztki polskiej mentalności w Polskich dzieciach, zaszczepionych trującymi szczepionkami, to udoskonalenie okupacji żydowsko-hitlerowskiej, a potem żydowsko-sowieckiej.

To, co widzimy, to jest jedynie udoskonalenie!

To tak dalece odbiegające od pierwowzoru lat 40 – 50, że przy Tusku, Morawieckim czy Kaczyńskim, Hitler czy Stalin to jedynie skromni, wstydliwi ministranci. To proste; świat nie stoi w miejscu, jeśli tolerujemy zło, to ono się rozwija.

   Odwoływanie się, z prośbą o pomoc, do tej żydowsko-ukraińskiej groteski Andrzeja Dudy jest tylko przejawem głupoty. Ten obłąkaniec przez 10 lat władzy nie zajmował się sprawami polskimi, a cudzymi. Teraz, na koniec, zacznie pracować dla Polski?

POLEXIT

Red: Gazeta Warszawska

+

Rolnicy pod Kancelarią Prezydenta. Boją się masowych kontroli

06.03.2025., 17:42h

Rolnicy sprzeciwiają się kontrolom inspekcji pracy w gospodarstwach. Apelują do prezydenta Andrzeja Dudy, by nie podpisywał nowelizacji przepisów w tej sprawie. - Jeśli pracodawca spoza rolnictwa łamie przepisy, płaci tylko karę. Rolnikom chcą odebrać dodatkowo ich środki do życia - alarmuje rolnicza Solidarność.

Panie Prezydencie, to rolnicy oddali na Pana głosy. Prosimy, aby Pan posłuchał głosu rolników i zawetował tę ustawę! – apelował Tomasz Ognisty. 

"Rolnicy, którzy protestują, będą w pierwszej kolejności kontrolowani"

Związkowcy zwrócili również uwagę na niepokojące sygnały o wykorzystywaniu nowych regulacji do zastraszania protestujących. 

– Słyszymy już, że rolnicy, którzy protestują, będą w pierwszej kolejności dostawali kontrole PIP – dodał Ognisty. – To mechanizm represji! Nie pozwolimy na to, by zastraszano nas karami i odbieraniem dopłat. 

Mercosur i Ukraina. Rolnicy biją na alarm 

W trakcie konferencji rolnicy poruszyli także temat liberalizacji handlu z Ukrainą i braku działań rządu w sprawie blokady umowy z Mercosurem

– Widzimy, że Unia Europejska całkowicie chce uwolnić handel z Ukrainą. Widzimy, że nasz rząd nie przygotowuje żadnej koalicji państw, które mają zablokować na forum Unii Europejskiej podpisanie umowy z Mercosurem. Tych rozmów po prostu nie ma. Byliśmy w Brukseli, rozmawialiśmy z innymi parlamentarzystami ze wszystkich opcji i nikt o tym nie mówi. W ogóle polski rząd nie robi żadnej koalicji na forum Unii Europejskiej – ostrzegł Ognisty. 

Związkowcy podkreślili również, że po ich apelach zaczęli reagować politycy PSL.

– Pan europoseł Krzysztof Hetman zrobił już dwie konferencje z lubelskimi rolnikami, na których jasno i również wyraźnie sygnalizuje, że te pomysły Unii Europejskiej po prostu nas zniszczą – zaznaczył Wawrzyniak. 

Mija rok od protestu w Warszawie 

Głos zabrał także Wojciech Włodarczyk, członek zarządu NSZZ RI „Solidarność”, który przypomniał wydarzenia sprzed roku, gdy, jak powiedział, protest rolników w Warszawie został brutalnie spacyfikowany. 

Rok temu zostaliśmy potraktowani gazem i pałkami – takiego ataku na rolników nie było od stanu wojennego! – mówił Włodarczyk. – Teraz widzimy kolejne uderzenie – ustawy, które niszczą polskie rolnictwo. Mamy do czynienia z planem B, który dąży do całkowitego podporządkowania rolników urzędnikom! 

Zdaniem związkowców kolejne kroki mogą obejmować ograniczenia hodowli zwierząt oraz nowe przepisy narzucane przez organizacje prozwierzęce

- Obrońcy praw zwierząt bardzo mocno się ożywili. Na każdym kroku próbują jakieś pułapki zasadzki robić na polskiego rolnika, na producenta, tam gdzie jeszcze prowadzi się hodowlę, która jest tak naprawdę wielkim wyzwaniem. Bo wiemy jedno rolnik jest uwiązany w gospodarstwie 24 godziny na dobę, jeżeli prowadzi hodowlę. W tym momencie się próbuje tego ducha zabić właśnie jeszcze uruchamiając obrońców praw zwierząt, żeby w sposób takiej różnorakiej nagonki uderzyć w polskiego rolnika - mówił Włodarczyk. 

Solidarność RI: nie damy sobie nałożyć kagańca

Podsumowując konferencję, Adrian Wawrzyniak wezwał rolników do dalszej walki o swoje prawa. 

– Ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy to tylko góra lodowa, początek góry lodowej wszystkich tych problemów, które czekają na rolników w 2025, wszystkich tych planów, które zarówno Komisja Europejska i polski rząd chce wprowadzić i nałożyć kaganiec na rolników. Nie dajmy sobie nałożyć tego kagańca. Walczmy o wolność, walczmy o to, co nasi, o co walczyli nasi pradziadkowie, o to, byśmy mogli być gospodarzami w naszym kraju, w Polsce – zaapelował Wawrzyniak. 

Na koniec zapowiedział kolejne akcje protestacyjne i gotowość do dalszej walki z decyzjami, które – zdaniem związku – prowadzą do likwidacji polskiego rolnictwa. 

Albert Katana

 

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/komenatrze-rolnikow/pilny-apel-rolnikow-do-prezydenta-dudy-boja-sie-masowych-kontroli-2528237

 

 


Protest rolników na granicy. Jest porozumienie [FOTO, WIDEO]

27.02.2025., 16:45h
Artur Kowalczyk

Rolnicy zPolski i Czech protestowali dziś wspólnie na granicy. Sprzeciwiają się umowom handlowym i szkodliwej polityce Brukseli. - Zmiana polityki rolnej Unii Europejskiej zmierza do likwidacji rolnictwa - alarmowali i zapowiedzieli kolejne protesty.

Protest rolników ostrzegawczy na granicy polsko-czeskiej 

W czwartek 27 lutego na polsko-czeskiej granicy odbył się wspólny protest rolników z rejonu Głubczyce w Polsce oraz Opawa w Czechach. Wspólnym celem gospodarzy jest już nie tylko wstrzymanie Zielonego Ładu, ale także umowy z Mercosurem. I jak podkreślali dziś zgodnie na granicy, zmiana polityki rolnej Unii Europejskiej zmierza do likwidacji rolnictwa. 

Paweł Morawec, rolnik z Opawy (reprezentujący Izbę Rolnicza w Czechach) zauważył, że potrzebna jest konsolidacja rolników, którzy tylko wspólnie mogą przeciwstawić się niekorzystnej dla rolnictwa polityki. 

Jego zdanie popiera całkowicie także Tomasz Ognisty, szef Rolniczej Solidarności na Opolszczyźnie. 

Rolnicy obawiają się, że zboże z Ukrainy znów zaleje rynek

Oni jak również wszyscy zgromadzeni na przejściu granicznym Pietrowice/Krnov domagają się realizacji trzech zasadniczych postulatów: likwidacji Zielonego Ładu, wstrzymania umowy UE z Mercosurem oraz zatrzymania importu żywności z Ukrainy. 

Porozumienie rolników z Polski i Czech. Zapowiedzieli kolejne protesty

Rolnicy mimo rozpoczynającego się sezonu upraw podkreślają, że planują dalej organizować protesty, także w Warszawie.  Aby podkreślić wspólne cele i zdania rolnicy jedli w Tłusty Czwartek czeskie pączki oraz polską kiełbasę. 

 - Niszczy nas biurokracja i coraz nowe przepisy – mówił Paweł Morawec. 

 - Razem może zdziałać więcej, tym bardziej gdy dołączą do nas rolnicy z innych państw Unii Europejskiej – zaznaczył Tomasz Ognisty. 

Pierwsze porozumienie polskich i czeskich rolników stało się już po dzisiejszych rozmowach faktem.

Artur Kowalczyk 

Rolnicy ostrzegają

Protest rolników w Głubczycach. Walczą o ziemię z KOWR i swoje gospodarstwa [FOTO, WIDEO]

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-na-granicy-jest-porozumienie-foto-wideo-2527845

 

 
 

Protest rolników w Głubczycach. Walczą o ziemię z KOWR i swoje gospodarstwa [FOTO, WIDEO]

27.02.2025., 12:03h

Artur Kowalczyk

W Głubczycach odbył się protest rolników. Domagają się, by ziemia KOWR po dużych spółkach trafiła w ich ręce. Apelują także o powstrzymanie liberalizacji handlu. - Umowa z Mercosur i Ukrainą doprowadzi do ruiny gospodarstwa rolne w Polsce - alarmują. Z Głubczyc ruszyli ciągnikami do Czech, gdzie wspólnie z tamtejszymi rolnikami zaprotestują przeciwko pomysłom KE.

Kilkudziesięciu rolników z regionu Głubczyc (woj. opolskie), tuż po godzinie 10.00 rozpoczęło protest ostrzegawczy przeciwko podpisaniu przez UE umowy z Mercosurem. 

Zdaniem sprzeciwiających jej zawarciu nie tylko doprowadzi ona do ruiny gospodarstwa rolne w Polsce, ale w krótkim czasie spowoduje także znaczący wzrost cen żywności. Protestujący rolnicy zwracają także uwagę na fakt, że żywność będzie także droższa. 

Tomasz Ognisty, szef Solidarności Rolników Indywidualnych w regionie wskazuje także na konieczność powstrzymania liberalizacji handlu z Ukrainą, co ma nastąpić już na początku czerwca tego roku. 

Rolnicy dzisiejszym protestem chcą także zwrócić uwagę rządzących na problemy jakie stwarza ich zdaniem KOWR w Opolu w przekazywaniu im ziemi w przetargach od firmy Top Farms. Czekają teraz na przetargi na ponad 3 tysiące hektarów, ale obawiają się, że kolejne grunty, które Top Farms ma zwrócić w tym roku, trafią z powrotem do spółki, bo KOWR utworzy na nich ośrodek produkcji rolniczej. Dyrektor KOWR w Opolu informował w ubiegłym tygodniu, że z ziemi po Top Farms spółka Skarbu Państwa Plantico otrzyma 1500 ha, a OHZ Głogówek 1080 ha. Na Głubczycach Sadach ma powstać ośrodek produkcji rolnej liczący 2000 ha, a na Ciermięcicach 500 ha. Rolnicy się na to nie godzą.  

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-w-glubczycach-walcza-o-ziemie-z-kowr-i-swoje-gospodarstwa-foto-wideo-2527827?__ca__chat=lfwn4upruiim

 

 


Kryzys w rolnictwie. Niemal 45% rolników boi się utraty pracy i bankructwa

11.02.2025., 14:00h
Albert Katana

CBOS opublikował raport „Nastroje na rynku pracy w styczniu 2025”. Wynikające z niego diagnozy dla branży rolniczej są fatalne: rolnicy w porażającej większości oceniają obecną sytuację jako złą a pomoc jako niewystarczającą. Jaki obraz wyłania się z danych?

Raport CBOS: rolnicy niepewni przyszłości

Opublikowany 5 lutego 2025 r. raport CBOS „Nastroje na rynku pracy w styczniu 2025”

 

przynosi niepokojące wnioski dla sektora rolniczego. Pogłębiająca się niepewność co do przyszłości gospodarstw rolnych oraz trudności na lokalnych rynkach pracy to tylko niektóre z wyzwań, z jakimi muszą się mierzyć. 

 

Prawie 60% rolników ocenia sytuację jako złą

Aż 58% rolników ocenia obecną sytuację jako złą, a jedynie 17% ocenia ją jako dobrą, co pokazuje rosnące problemy tej grupy zawodowej. To ogromny kontrast wobec pracujących poza sektorem rolnym, gdzie dominują oceny pozytywne. Jeszcze bardziej niepokojące są prognozy dotyczące przyszłości. Rolnicy są grupą, w której największy odsetek badanych (aż 39%) przewiduje dalsze pogorszenie sytuacji w nadchodzącym roku. Co więcej, tylko 6% ankietowanych rolników spodziewa się poprawy, co stanowi najniższy wynik spośród wszystkich badanych grup. 

Przeczytaj także: Polscy rolnicy nie dostaną rekompensat z KE. Które państwa otrzymają 90 mln euro na pokrycie strat?

Czego obawiają się rolnicy?

Niepewność co do przyszłości przekłada się także na rosnące obawy związane z utratą pracy i dochodów. Prawie połowa rolników (łącznie 48%) przyznaje, że liczy się z możliwością bankructwa gospodarstwa, co jest jednym z najwyższych wskaźników wśród grup zawodowych. Dla porównania, wśród ogółu pracujących odsetek ten wynosi 22%

Bezrobocie na wsi martwi rolników 

Jednym z kluczowych problemów, które dotykają rolników, jest także sytuacja na lokalnym rynku pracy. Aż 37% mieszkańców wsi uważa, że znalezienie odpowiedniego zatrudnienia w ich miejscu zamieszkania jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. Jest to znacznie wyższy odsetek niż w miastach, gdzie dostęp do miejsc pracy jest zdecydowanie lepszy.

Przeczytaj także: Sześciu rolników utrzymuje się z 55 ha i 70 sztuk bydła. Jak to robią?

Rolnictwo wciąż w kryzysie. Pomoc jest niewydolna?

Rosnące trudności w rolnictwie oraz negatywne prognozy sprawiają, że coraz częściej pojawiają się pytania o skuteczność działań wspierających rolników. Pomoc dla gospodarstw rolnych w obliczu rosnących kosztów produkcji, problemów z rynkami zbytu i niepewności dotyczącej polityki rolnej Unii Europejskiej staje się kluczową kwestią dla przyszłości sektora. 

Jak pokazuje raport CBOS, obecne wskaźniki sugerują, że rolnictwo zmaga się z poważnym kryzysem, a nastroje w tej grupie zawodowej pozostają jednymi z najgorszych na rynku pracy. Co musi się zmienić, aby rolnicy z ufnością spojrzeli w przyszłość? To pytanie pozostaje otwarte. 

fot. canva/Justyna Czupryniak

https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/kryzys-w-rolnictwie-niemal-45-rolnikow-boi-sie-utraty-pracy-i-bankructwa-2527034

 


Gdańsk wrze. Rolnicy i stoczniowcy przeciw unijnej polityce. “Nie rzucim ziemi!”

+

"Nie rzucim ziemi! 

 - to, kto wpuścił do Polski tę żydowską sukę Ursula von der Leyen?

   Ona chodzi bezkarnie po polskich ulicach, naśmiewa się z tych bezzębnych protestów, to znaczy, że terytorium należy do niej!

   Dlaczego nie jest ona zarąbana siekierami? A jak dostęp bezpośredni jest utrudniony, to dlaczego nikt nie rzuca w nią koktajli Mołotowa?!

   Przecież to jest najeźdźca!

  To jest wojna! Wojna, wróg jest na naszym terytorium!


Nikt nie steruje tymi zdesperowanymi, bezradnymi chłopami, zostali zdradzeni przez wszystkich. W Polsce nie ma już Polaków.

Red. Gazeta warszawska

 

 

+

 

 

protest, rolnicy, Gdańsk

Tysiące rolników i pracowników różnych branż protestuje przed Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Hasło „5xStop” to ich sprzeciw wobec polityki UE. Odgrodzeni kordonem policji, ignorowani przez rząd i KE, zapowiadają: „Będziemy walczyć!”.

W Gdańsku trwa protest rolników i pracowników różnych branż, w tym stoczniowców. Przed Europejskim Centrum Solidarności zgromadziło się około 3 tys. osób z całej Polski, które sprzeciwiają się polityce Unii Europejskiej. Ich hasło „5xStop” to sprzeciw wobec Mercosur, Zielonego Ładu, importu z Ukrainy, niszczenia polskich lasów i łowiectwa oraz wygaszania polskiej gospodarki. 

 

Protestujących zgromadziła obecność w Gdańsku przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która jest dla rolników symbolem zmian niszczących rolnictwo w UE. Rolnicy chcą pokazać jej swoją siłę i determinację w walce o przyszłość swoich gospodarstw i polskiego rolnictwa. 

Na miejscu widać morze biało-czerwonych flag i transparenty z hasłami: „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. Nad tłumem góruje figura śmierci z kosą – symbol ich obaw o przyszłość rolnictwa i polskiej gospodarki. Demonstranci stanęli przed Europejskim Centrum Solidarności, nowoczesnym budynkiem w pobliżu historycznej bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej – miejsca, gdzie w 1980 roku rozpoczęły się strajki sierpniowe. W środku trwają rozmowy członków polskiego rządu z Kolegium Komisarzy KE

Ale protestujący nie mają szans na rozmowy – od budynku oddziela ich szczelny kordon policji. Władze wyznaczyły im specjalną strefę, poza którą nie mogą się przemieszczać. Nikt z rządzących ani unijnych urzędników nie wyszedł do tłumu. Żadnej reakcji. Żadnych słów. 

 

Mimo to nie zamierzają się poddać.

– Będziemy walczyć. Wiadomo, tracimy już nadzieję, ale tu chodzi nie tylko o rolnictwo, ale o nas wszystkich – mówi Piotr Malz z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników

Atmosfera staje się coraz bardziej napięta, a zdeterminowani demonstranci zapowiadają, że nie odejdą bez wysłuchania ich postulatów. 

 

 

Protest rolników w Gdańsku. Zgotowali gorące powitanie szefowej KE

 

07.02.2025., 13:45h
Albert Katana

Tysiące rolników i pracowników różnych branż protestuje przed Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Hasło „5xStop” to ich sprzeciw wobec polityki UE. Odgrodzeni kordonem policji, ignorowani przez rząd i KE, zapowiadają: „Będziemy walczyć!”.

Protest rolników w Gdańsku

W Gdańsku trwa protest rolników i pracowników różnych branż, w tym stoczniowców. Przed Europejskim Centrum Solidarności zgromadziło się około 3 tys. osób z całej Polski, które sprzeciwiają się polityce Unii Europejskiej. Ich hasło „5xStop” to sprzeciw wobec Mercosur, Zielonego Ładu, importu z Ukrainy, niszczenia polskich lasów i łowiectwa oraz wygaszania polskiej gospodarki. 

 
 
image
Protest rolników w Gdańsku. Zgotowali gorące powitanie szefowej KE
 
FOTO: Aleksander Janowski/Facebook

Ursula von der Leyen w Gdańsku

Protestujących zgromadziła obecność w Gdańsku przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która jest dla rolników symbolem zmian niszczących rolnictwo w UE. Rolnicy chcą pokazać jej swoją siłę i determinację w walce o przyszłość swoich gospodarstw i polskiego rolnictwa. 

Na miejscu widać morze biało-czerwonych flag i transparenty z hasłami: „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. Nad tłumem góruje figura śmierci z kosą – symbol ich obaw o przyszłość rolnictwa i polskiej gospodarki. Demonstranci stanęli przed Europejskim Centrum Solidarności, nowoczesnym budynkiem w pobliżu historycznej bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej – miejsca, gdzie w 1980 roku rozpoczęły się strajki sierpniowe. W środku trwają rozmowy członków polskiego rządu z Kolegium Komisarzy KE. 

image
Protest rolników w Gdańsku. Zgotowali gorące powitanie szefowej KE
 
FOTO: Region Gdański NSZZ Solidarność/Facebook

Ale protestujący nie mają szans na rozmowy – od budynku oddziela ich szczelny kordon policji. Władze wyznaczyły im specjalną strefę, poza którą nie mogą się przemieszczać. Nikt z rządzących ani unijnych urzędników nie wyszedł do tłumu. Żadnej reakcji. Żadnych słów. 

 

Mimo to nie zamierzają się poddać.

– Będziemy walczyć. Wiadomo, tracimy już nadzieję, ale tu chodzi nie tylko o rolnictwo, ale o nas wszystkich – mówi Piotr Malz z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. 

image
Protest rolników w Gdańsku. Zgotowali gorące powitanie szefowej KE
 
FOTO: Aleksander Janowski/Facebook

Atmosfera staje się coraz bardziej napięta, a zdeterminowani demonstranci zapowiadają, że nie odejdą bez wysłuchania ich postulatów. 

 
 

 


 

 

 

 


 

 

Protest rolników. Z jakimi problemami przyjechali do Warszawy?

9
Redakcja farmer.pl na bieżąco relacjonuje nie tylko w mediach społecznościowych, ale również poprzez portal, dzisiejszy protest rolników w Warszawie. Idą oni z hasłem 5 x STOP. Nie wysłucha ich przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Ale za to my przekazujemy ich głos. Poniżej komentarze rolników z różnych regionów kraju.
PARTNER SERWISU

Polska objęła z początkiem roku półroczną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Jej uroczysta inauguracja odbywa się dzisiaj tj. 3 stycznia 2025 r. w Warszawie w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej. Miała się na niej pojawić Ursula von der Leyen, ale jednak nie przyjechała. Media informują, że się rozchorowała, jednak zdaniem protestujących, nie chciała się spotkać z rolnikami. To ją, i decyzje unijne, krytykują rolnicy również przez postulaty, bo hasło 5 x STOP dotyczy: Mercosur, Zielonego Ładu, Importu z Ukrainy, Niszczenia polskich lasów i łowiectwa, Wygaszania Polskiej Gospodarki. My w poniższym artykule zapytaliśmy, nie głównych przedstawicieli licznego Porozumienia Organizacji Rolniczych, ale rolników – uczestników tego wydarzenia, z czym się mierzy rolnictwo? Zarówno w tym, jak i kolejnych artykułach, będziemy prezentować sylwetki farmerów z różnych stron Polski, którzy pokazali swój sprzeciw.

 

Dlaczego protestują rolnicy?

Wojciech Malec to rolnik z powiatu drawskiego z województwa zachodniopomorskiego.

- Jesteśmy tutaj, aby zaprotestować przeciwko planowanej umowie UE z krajami Mercosur. Uważam, że z tych pięciu postulatów, to ten jest teraz najważniejszy. Należy zwrócić na niego uwagę ogółu społeczeństwa. Nie tylko samych rolników – mówi nam Malec.

Jak dodał, chcieli pokazać swoje „nie” szczególnie przewodniczącej von der Leyen, a tu dzisiaj okazało się, że jej nie będzie. Nie krył swojego rozczarowania, bo to właśnie przy okazji inauguracji prezydencji, rolnicy się kolejny już raz zorganizowali.

- Co prawda będą inni przedstawiciele, jak szef Rady Antonio Costa, ale to właśnie przewodnicząca zdecydowała praktycznie za nas o wszystkim. Protest jednak będzie transmitowany w mediach i w taki sposób chcemy zwrócić uwagę na problemy, na bezpieczeństwo żywnościowe, które jest zagrożone – dodawał rolnik.

 

Wojciech Malec to rolnik z powiatu drawskiego z województwa zachodniopomorskiego, fot. M. Tyszka
Wojciech Malec to rolnik z powiatu drawskiego z województwa zachodniopomorskiego, fot. M. Tyszka

 

Wojciech Malec prowadzi gospodarstwo o areale 75 ha, a razem z rodziną to w sumie 200 ha. Nastawiony jest na produkcję bydła mięsnego, dlatego temat umowy handlowej z Mercosur jest mu osobiście bardzo bliski. Czuje się zagrożony napływem taniego i produkowanego w innych standardach mięsa wołowego. Poza tym mimo iż jest to gospodarstwo ekologiczne, ekstensywne, które poniekąd wpisuje się przecież w zasady Zielonego Ładu, to biurokracja i nierówna konkurencja z krajami poza unijnymi, może znacząco wpłynąć na opłacalność produkcji i dalsze losy gospodarstwa.

- Ten miniony rok dla nas pod względem pogody był łaskawszy, bo nie mieliśmy w naszym regionie, tak jak w trzech poprzednich latach – suszy. Plony były całkiem korzystne, ale ja z reguły wszystko wykorzystuję w swoim gospodarstwie na pasze – dodaje nasz rozmówca, który pokonał ogromną drogę, aż z województwa zachodniopomorskiego. Rolnictwo to jest jednak fabryka pod chmurką, która jest nieprzewidywalna, podobnie jak zmieniające się wymagania stawiane przed europejskimi rolnikami.

Blisko granic. Problem dla rolników 

Kolejnym naszym rozmówcą był Mateusz Berbecki z okolic Tomaszowa Lubelskiego na Lubelszczyźnie.

- Jest źle. Nie możemy pozwolić na to, żeby napływała do nas żywność spoza Unii Europejskiej, jak z krajów Mercosur i z Ukrainy. Przecież to nasze gospodarstwo rozłoży na łopatki. Zasady produkcji żywności tam, a u nas, są nieporównywalne. My mamy koszty dwukrotnie, no można powiedzieć trzykrotnie większe. My mamy zdrową żywność. W sytuacji, kiedy ona będzie napływać z poza Unii Europejskiej to przecież my sobie nie damy rady. Dlatego tu jesteśmy, aby się sprzeciwić. Tak być nie może. My upadniemy – mówi obrazowo rolnik.

Szczególnie doskwiera mu temat ukraiński, bo jego gospodarstwo położone jest relatywnie blisko granicy. Polacy mimo iż Ukraina nie jest w Unii już teraz muszą toczyć nierówną walkę. Jak dodaje, wie, że tam toczy się wojna, ale jednocześnie pyta, jak w takich warunkach są oni w stanie inwestować i się rozwijać.

 

Mateusz Berbecki z okolic Tomaszowa Lubelskiego na Lubelszczyźnie, fot. M. Tyszka
Mateusz Berbecki z okolic Tomaszowa Lubelskiego na Lubelszczyźnie, fot. M. Tyszka

- Był taki moment, że w moim regionie mieliśmy ceny pszenicy niższe niż 200 zł na tonie niż reszta Polski, bo sprawiła to konkurencja z Ukrainy. Byliśmy zalani zbożem, nie mieliśmy, gdzie go sprzedać – przypomniał. I zaznaczał, że oni tam mają zdecydowanie niższe koszty produkcji i inne wymagania środowiskowe. - Mało tego, nasza gospodarka przygraniczna jest wykupowana przez Ukraińców. Jak tak może być, żeby państwo, które jest w czasie wojny, inwestowało w Polsce, czyli w kraju sąsiadującym? To jest nierealne, niewytłumaczalne dla mnie – dodał Berbecki.

 

Rolnik prowadzi gospodarstwo o powierzchni 80 ha. Uprawia paprykę, pszenicę, fasolę i rzepak. Nastawiony jest tylko na produkcję roślinną.

Ważne aby zwrócić uwagę na problem

Marek Boruc z Mazowsza również nastawiony jest tylko na produkcję roślinną. Jego gospodarstwo liczy sobie kilkanaście hektarów. Również obawia się o swoją przyszłość.

- Do tych pięciu dzisiejszych postulatów można dołożyć jeszcze kilka, ale to są te jakby najgłówniejsze, które dzisiaj są na wokandzie życia naszego, społecznego – mówi Boruc. Jego zdaniem mimo iż umowa UE – Mercosur nie została jeszcze do końca przyjęta, to jest to w sumie kwestia formalna. - To jest tylko wyczekiwanie odpowiedniego momentu, żeby zacząć jakby dopełnić tego dzieła. Dlatego ten nasz dzisiejszy protest jest początkiem takiego, jakby chyba większego zrywu społecznego, żeby to całe zło przynajmniej zatrzymać – wyjaśnił.

 

Marek Boruc z Mazowsza (w środku), fot. M. Tyszka
Marek Boruc z Mazowsza (w środku), fot. M. Tyszka

 

Na moje pytanie, że mimo iż w ubiegłym roku rolnicy strajkowali, to u władzy w UE nadal są te same osoby co wcześniej, które nie zbaczają ze swojej ścieżki m.in. Europejskiego Zielonego Ładu, odpowiedział, że to właśnie media odegrały w tym względzie dużą rolę i nadal takową mają.

Jako największą obecną bolączkę rolnictwa Boruc wymienił tzw. papierologię. – Tyle dokumentów, ile musimy wypełnić, aby zaorać tę ziemię, zasiać i zebrać, to przechodzi ludzkie pojęcie. Pamiętam czasy, jakby minionej epoki, czasów komuny, gdzie narzekaliśmy na biurokrację, ale to była pestka w porównaniu z tym, co dzisiaj – dodał.

 

 

Wkrótce więcej relacji z protestu rolników w Warszawie 3 stycznia 2025 r.

 

 

https://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/protest-rolnikow-z-jakimi-problemami-przyjechali-do-warszawy,155845.html

 
 

   Protesty są typowe niewolnikom, włodarze zaś sami się rządzą a nie protestują, ale właśnie się rządzą.

Oni sami decydują o sobie, a żadna żydowska suka nie postawiłaby bezkarnie stopy na ich ziemi, bo byłaby polana benzyną i podpalona.

  Zabijanie żydów jest grzechem, bo to antysemityzm, który jest grzechem najpierwszym. Aby jednak rozwiązać problem i zabić kogoś, to trzeba zabić samego siebie, tak najlepiej, to nie jest żaden grzech, więc Polacy to szeroko praktykują.

Oni pokrzyczą, pokrzyczą i wrócą do siebie wieszać się w stodołach.

 

Red. Gazeta Warszawska

https://www.youtube.com/live/Y3pyOqDSvTk

 

Protest rolników 3 stycznia w Warszawie pod hasłem 5 x STOP [RELACJA NA ŻYWO]

0
W Warszawie o 14.00 rozpoczął się protest rolników, który nadal trwa. Manifestacja odbywa się pod hasłem 5 x STOP - chodzi o Mercosur, Zielony Ład, import z Ukrainy, niszczenie polskich lasów i łowiectwa, a także wygaszanie polskiej gospodarki.

Protestujący rolnicy przeszli obok  Pałacu Prezydenckiego i dotarli w pobliże Teatru Wielkiego, gdzie odbędzie się druga część manifestacji.

 

Warszawa, 03.01.2025. Protest rolników przechodzi obok Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, 3 bm. Protestujący maszerują ulicami stolicy spod siedziby przedstawicielstwa KE na pl. Teatralny, gdzie odbędzie się druga część manifestacji. Rolnicy sprzeciwiają się polityce UE, m.in. umowie z Mercosur i Zielonemu Ładowi. (amb) PAP/Piotr Nowak
Warszawa, 03.01.2025. Protest rolników przechodzi obok Pałacu Prezydenckiego w Warszawie, 3 bm. Protestujący maszerują ulicami stolicy spod siedziby przedstawicielstwa KE na pl. Teatralny, gdzie odbędzie się druga część manifestacji. Rolnicy sprzeciwiają się polityce UE, m.in. umowie z Mercosur i Zielonemu Ładowi. (amb) PAP/Piotr Nowak

 

Protest przebiega spokojnie. 

Jak podaje PAP według szacunków warszawskiego ratusza bierze w nim udział ok. 500 osób, choć według Damiana Murawca, jednego z koordynatorów protestu, z którym rozmawiała Monika Chlebosz z farmer.pl, uczestników jest znacznie więcej - 3000-5000.

 

 

 

 

 

Protestujący zmierzają w kierunku ul. Senatorskiej i pl. Teatralnego.

 

 

 

Protestujący zmierzają w kierunku placu teatralnego (fot. MC)
Protestujący zmierzają w kierunku placu teatralnego (fot. MC)

 

Organizatorzy, kończąc pierwszą serię przemówień, przypomnieli o zasadach bezpieczeństwa: - Idzemy dalej. Nie pijemy alkoholu, nie używamy petard. Słuchamy tego, co mówią nasi koledzy ze służb porządkowych.

 

Protest rolników w Warszawie 3.01.25 r. (fot. MC)
Protest rolników w Warszawie 3.01.25 r. (fot. MC)

 

Mimo trudnych warunków marsz protestujących trwa.

 

Mimo trudnych warunków protest rolników trwa (fot. MC)
Mimo trudnych warunków protest rolników trwa (fot. MC)

 

 

Rolnicy ruszyli w kierunku ul. Senatorskiej i Teatru Narodowego. Tam odbywać ma się druga część protestu oraz przemowy. Oficjalnie protest ma potrwać do godziny 21.00. Warunki w Warszawie są niesprzyjające, pada śnieg. 

  

 

Wciąż trwają przemówienia. 

 

 

Jak podaje PAP, przemawiający przed siedzibą KE powtarzali, że umowa z Mercosur nie może być ratyfikowana i twierdzili, że Kraje UE zostaną wkrótce zalane towarami z Ukrainy. "Nasi dziadowie i ojcowie myśleli, że obalili komunę, ale komuna w Brukseli ma się dobrze i zabiera nam wolność" - mówił Marcin Wroński z Samoobrony. Według niego, ukraińska kukurydza wypiera już polską kukurydzę w Niemczech, a ukraińskie zboże wjeżdża do Polski przez Węgry.

Fundusze chcą przejmować naszą ziemię albo będziemy gospodarzami albo parobkami - mówił Wroński.

Z kolei występujący w imieniu biorących udział w proteście myśliwych określali Zielony Ład mianem ideologii, która niszczy polską przyrodę. Ludzie z dużych miast chcą nam układać życie, a my tego nie chcemy, sami najlepiej dbamy o dobrostan zwierząt - mówił jeden z przemawiających. Inny reprezentant środowiska myśliwych, Dariusz Woźniak pytał "kto finansuje organizacje pozarządowe, które działają na szkodę rolników, leśników i myśliwych?".

- Będziemy walczyć wszyscy razem ramię w ramię do końca - zapowiedział.

Jeden z uczestników protestu powiedział PAP, że z powodu nieobecności Ursuli von der Leyen w Warszawie delegacja rolników zaproponowała spotkanie z przewodniczącą Komisji Europejskiej w innym terminie, ale nie otrzymali odpowiedzi.

 

Jak poinformował w piątek resort rolnictwa odnosząc się do protestu, minister Czesław Siekierski oczekuje od protestujących złożenia szczegółowych postulatów. Siekierski, cytowany w komunikacie ministerstwa, przypomniał, że polski rząd jednoznacznie opowiada się przeciwko zawarciu umowy z Mercosur w kwestiach dotyczących rolnictwa i że stara się zbudować mniejszość blokującą tę umowę, z Francją oraz innymi krajami.

 

 

 

 

 
 
 

Protest rolników oficjalnie się rozpoczął Najpierw uroczyście odśpiewano Hymn Polski, następnie głos zabierają przedstawiciele organizacji rolniczych. 

 

 

 

Na proteście nie zabrakło także Małgorzaty Tyszki, dziennikarki Farmera, która towarzyszy rolnikom w dzisiejszym proteście. Pyta protestujacych o ich postulaty, o ich bolączki, o rentowność ich gospodarstw. 

 

 

 

 

- Jestem tu w charakterze obywatelskiego kandydata na urząd Prezydenta RP. Wspieram polskich rolników. Ta prezydencja nie jest wykorzystywana do tego, by zatrzymać szaleństwo Zielonego ładu z jednej strony i Mercosur z drugiej (...). Jestem kandydatem, który jednoznacznie mów "nie" Zielonemu Ładowi, "nie" Mercosur - mówił Karol Nawrocki. 

Prezes IPN, a także kandydat na prezydenta w tegorocznych wyborach wyraził także zdziwienie, że Rafał Trzaskowski nie skorzystał z możliwości przybycia i pokazania wsparcia dla rolników na żywo, tylko wybrał do tego portal X. Nawiązywał tym samym do dzisiejszego nagrania, które opublikował prezydent Warszawy

 

 

Podczas dzisiejszej gali w Teatrze Narodowym nie będzie Andrzeja Dudy.

To jest decyzja Andrzej Duda. Jego obecność na tej gali byłaby wskazana - ocenił Andrzej Szejna z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Zaproszenia na to wydarzenie nie dostał ambasador Węgier. 

Z kolei ze względu na zapalenie płuc wizyta Ursuli con der Leyen stoi pod znakiem zapytania. Przewodnicząca KE miała przybyć do naszego kraju 9 stycznia. 

 

Rolnicy od 14.00 będą manifestować pod przedstawicielstwem Komisji Europejskiej przy ul. Jasnej 14, a następnie przemieszczą się pod Teatr Narodowy, gdzie będzie odbywała się gala z okazji objęcia przez Polskę Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

 

 

 +

"Godnie przywitamy Ursulę von Der Leyen - zapowiada Damian Murawiec z OOPR."

 

Co to za brednie?!

- poleją benzyną i podpalą  tę żydowską sukę czy pocałują ją w rękę i wręczą kwiaty?

 - Raczej to drugie, bo tak stoczniowcy gdańscy witali komisarz unijną, która tam przyjechała, aby zamknąć stocznie w Polsce — to jest to "godne i staropolskie" przywitanie wrogów i oprawców Polski.

Red. Gazeta Warszawska

 

+

Strajk rolników w Warszawie. "Ursula von der Leyen zapamięta tę wizytę na długo"

Newsy    (jan)  Aktualizacja: 
 
 

3 stycznia 2025 roku w Warszawie, o godz. 14.00, rozpocznie się wielki protest rolników.
Źródło: Canva / FB NSZZ RI Solidarność
Przedstawiciele związków, stowarzyszeń, samorządów oraz wszelkich inicjatyw oddolnych - wszyscy rolnicy połączą już niebawem siły, organizując wielki protest w Warszawie. - Mamy jednego wroga, walczymy z jednym przeciwnikiem - podkreślali dziś, podczas konferencji zapowiadającej wielką manifestację w stolicy, która odbędzie się w najbliższy piątek, 3 stycznia 2025.
Spis treści:

3 stycznia 2025 roku odbędzie się wielki protest rolników w Warszawie.

Protest rolników w Warszawie. Przedstawiciele różnych środowisk łączą siły

Przypomnijmy: o tym, że rolnicy planują wielki strajk w Warszawie, który wystartuje w najbliższy piątek, pisaliśmy szerzej w ubiegłym tygodniu. 

Warto podkreślić, że wielka manifestacja odbędzie się pod sztandarami wielu różnych środowisk rolniczych - od związków poprzez stowarzyszenia, samorządy oraz wszelkie inicjatywy oddolne.

Jak bowiem mówili dziś, podczas konferencji prasowej, sami przedstawiciele planowanej manifestacji rolników w Warszawie - w jedności siła.

- 3 stycznia pokażemy jedność naszego rolnictwa - mówił dziś m.in. wprost Marek Duszyński, przewodniczący ZZR "Samoobrona".

Strajk rolników w Warszawie 3 stycznia 2025. "Walczymy z jednym wrogiem"

Podobne głosy płyną także z ust pozostałych zaangażowanych środowisk.

- Wszyscy mamy jednego wroga, walczymy z jednym przeciwnikiem. A walczymy o to - by zachować polską wieś. Walczymy o bezpieczeństwo żywnościowe nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej - komentował wprost Damian Murawiec, przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Rolnicy zapowiadają strajk w Warszawie: "Ursula von der Leyen zapamięta tę wizytę na długo"

Wspomnianym wrogiem są oczywiście wszelkie działania, które - jak alarmują od dawna rolnicy - mogą docelowo "wygasić" rolnictwo w całej Europie.

Za każdym ze wspomnianych działań stoją oczywiście konkretne nazwiska - konkretne osoby.

- Rolnicy w całej Polsce mówią "dość" dla pomysłów Ursuli von der Leyen. Dlatego powitamy ją 3 stycznia po staropolsku, by zapamiętała tę wizytę na długo - mówił dziś Tomasz Ognisty z NSZZ RI "Solidarność".

Jak dodawał - rolnicy mają dość, ponieważ Unia Europejska nie przypomina już tej, która była 20 lat temu.

- Dziś Unia Europejska to ochrona interesów jednego kraju. Te wszystkie sygnały, które do nas wcześniej trafiały, dziś się potwierdzają. Dziś Unia Europejska zaczyna przypominać kolektywizację rolnictwa z lat 70. minionego wieku - komentował dosadnie Tomasz Ognisty.

Konferencja przed protestem w Warszawie. "Po wykończeniu rolników żywność będzie bronią"

Jak ponadto dodawał - bardzo ważny jest dziś odbiór całej sytuacji przez społeczeństwo ogółem.

Stąd apel środowisk rolniczych, ale nie tylko, o poparcie ich obecnej walki. Bo - jak dodają - walka, którą dziś toczą, dotyczy te de facto wszystkich z nas.

- Dziś mam pełne sklepy, markety, niczego nam nie brakuje. Ale po wykończeniu rolników - na mapie Polski i Europy – żywność będzie "bronią". Stąd apel do społeczeństwa, by nas poparło w działaniach - komentował Tomasz Ognisty.

Polscy rolnicy: "Jesteśmy w historycznym momencie"

Rolnicy dodają ponadto wprost: dziś sytuacja jest wyjątkowa. Stąd ważna jedność wszystkich środowisk.

- Można powiedzieć, że jesteśmy w historycznym momencie. Wszystkie największe organizacje rolnicze w naszym kraju będą protestować przeciwko polityce Unii Europejskiej, przeciwko polityce Ursuli von der Leyen, która sprawia, że nasze gospodarstwa będą się zamykać - alarmował wprost Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ RI "Solidarność".

Jak będzie przebiegał strajk rolników 3 stycznia 2025 roku w Warszawie? Trasa i godziny

Zgodnie z zapowiedziami, piątkowy protest rolników w stolicy rozpocznie się o godz. 14.00 - pod budynkiem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej (ul. Jasna 14/16A w Warszawie).

Następnie odbędzie się przemarsz ulicami:

  • Świętokrzyską,
  • Marszałkowską,
  • Królewską,
  • Plac Marszałka Piłsudskiego,
  • Moliera,
  • Senatorską pod Plac Teatralny

Na końcu trasy, pod gmachem Teatru Narodowego, odbędzie się kolejna część protestu, przemowy itd.

- Do godzin nocnych będziemy tam obecni. Godnie przywitamy Ursulę von Der Leyen - zapowiada Damian Murawiec z OOPR.

Przypomnijmy: data i miejsce protestu rolników nie jest oczywiście przypadkowa. Właśnie 3 stycznia w Teatrze Wielkim odbędzie się

 inauguracja prezydencji Polski w Radzie UE. Planowany jest przyjazd zarówno najwyższych rangą przedstawicieli UE jak i delegacji z innych krajów.

Strajk rolników w Warszawie. "Ursula von der Leyen zapamięta tę wizytę na długo"

Newsy    (jan)  Aktualizacja: 
 
 
3 stycznia 2025 roku w Warszawie, o godz. 14.00, rozpocznie się wielki protest rolników.
Źródło: Canva / FB NSZZ RI Solidarność
Przedstawiciele związków, stowarzyszeń, samorządów oraz wszelkich inicjatyw oddolnych - wszyscy rolnicy połączą już niebawem siły, organizując wielki protest w Warszawie. - Mamy jednego wroga, walczymy z jednym przeciwnikiem - podkreślali dziś, podczas konferencji zapowiadającej wielką manifestację w stolicy, która odbędzie się w najbliższy piątek, 3 stycznia 2025.
Spis treści:
  • Protest rolników w Warszawie. Przedstawiciele różnych środowisk łączą siły
  • Strajk rolników w Warszawie 3 stycznia 2025. "Walczymy z jednym wrogiem"
  • Rolnicy zapowiadają strajk w Warszawie: "Ursula von der Leyen zapamięta tę wizytę na długo"
  • Konferencja przed protestem w Warszawie. "Po wykończeniu rolników żywność będzie bronią"
  • Polscy rolnicy: "Jesteśmy w historycznym momencie"
  • Jak będzie przebiegał strajk rolników 3 stycznia 2025 roku w Warszawie? Trasa i godziny

3 stycznia 2025 roku odbędzie się wielki protest rolników w Warszawie.

Protest rolników w Warszawie. Przedstawiciele różnych środowisk łączą siły

Przypomnijmy: o tym, że rolnicy planują wielki strajk w Warszawie, który wystartuje w najbliższy piątek, pisaliśmy szerzej w ubiegłym tygodniu. 

Warto podkreślić, że wielka manifestacja odbędzie się pod sztandarami wielu różnych środowisk rolniczych - od związków poprzez stowarzyszenia, samorządy oraz wszelkie inicjatywy oddolne.

Jak bowiem mówili dziś, podczas konferencji prasowej, sami przedstawiciele planowanej manifestacji rolników w Warszawie - w jedności siła.

- 3 stycznia pokażemy jedność naszego rolnictwa - mówił dziś m.in. wprost Marek Duszyński, przewodniczący ZZR "Samoobrona".

Strajk rolników w Warszawie 3 stycznia 2025. "Walczymy z jednym wrogiem"

Podobne głosy płyną także z ust pozostałych zaangażowanych środowisk.

- Wszyscy mamy jednego wroga, walczymy z jednym przeciwnikiem. A walczymy o to - by zachować polską wieś. Walczymy o bezpieczeństwo żywnościowe nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej - komentował wprost Damian Murawiec, przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Rolnicy zapowiadają strajk w Warszawie: "Ursula von der Leyen zapamięta tę wizytę na długo"

Wspomnianym wrogiem są oczywiście wszelkie działania, które - jak alarmują od dawna rolnicy - mogą docelowo "wygasić" rolnictwo w całej Europie.

Za każdym ze wspomnianych działań stoją oczywiście konkretne nazwiska - konkretne osoby.

- Rolnicy w całej Polsce mówią "dość" dla pomysłów Ursuli von der Leyen. Dlatego powitamy ją 3 stycznia po staropolsku, by zapamiętała tę wizytę na długo - mówił dziś Tomasz Ognisty z NSZZ RI "Solidarność".

Jak dodawał - rolnicy mają dość, ponieważ Unia Europejska nie przypomina już tej, która była 20 lat temu.

- Dziś Unia Europejska to ochrona interesów jednego kraju. Te wszystkie sygnały, które do nas wcześniej trafiały, dziś się potwierdzają. Dziś Unia Europejska zaczyna przypominać kolektywizację rolnictwa z lat 70. minionego wieku - komentował dosadnie Tomasz Ognisty.

Konferencja przed protestem w Warszawie. "Po wykończeniu rolników żywność będzie bronią"

Jak ponadto dodawał - bardzo ważny jest dziś odbiór całej sytuacji przez społeczeństwo ogółem.

Stąd apel środowisk rolniczych, ale nie tylko, o poparcie ich obecnej walki. Bo - jak dodają - walka, którą dziś toczą, dotyczy te de facto wszystkich z nas.

- Dziś mam pełne sklepy, markety, niczego nam nie brakuje. Ale po wykończeniu rolników - na mapie Polski i Europy – żywność będzie "bronią". Stąd apel do społeczeństwa, by nas poparło w działaniach - komentował Tomasz Ognisty.

Polscy rolnicy: "Jesteśmy w historycznym momencie"

Rolnicy dodają ponadto wprost: dziś sytuacja jest wyjątkowa. Stąd ważna jedność wszystkich środowisk.

- Można powiedzieć, że jesteśmy w historycznym momencie. Wszystkie największe organizacje rolnicze w naszym kraju będą protestować przeciwko polityce Unii Europejskiej, przeciwko polityce Ursuli von der Leyen, która sprawia, że nasze gospodarstwa będą się zamykać - alarmował wprost Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ RI "Solidarność".

Jak będzie przebiegał strajk rolników 3 stycznia 2025 roku w Warszawie? Trasa i godziny

Zgodnie z zapowiedziami, piątkowy protest rolników w stolicy rozpocznie się o godz. 14.00 - pod budynkiem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej (ul. Jasna 14/16A w Warszawie).

Następnie odbędzie się przemarsz ulicami:

  • Świętokrzyską,
  • Marszałkowską,
  • Królewską,
  • Plac Marszałka Piłsudskiego,
  • Moliera,
  • Senatorską pod Plac Teatralny

Na końcu trasy, pod gmachem Teatru Narodowego, odbędzie się kolejna część protestu, przemowy itd.

- Do godzin nocnych będziemy tam obecni. Godnie przywitamy Ursulę von Der Leyen - zapowiada Damian Murawiec z OOPR.

Przypomnijmy: data i miejsce protestu rolników nie jest oczywiście przypadkowa.

Właśnie 3 stycznia w Teatrze Wielkim odbędzie się inauguracja prezydencji Polski w Radzie UE.

Planowany jest przyjazd zarówno najwyższych rangą przedstawicieli UE jak i delegacji z innych krajów.


Protest rolników w Annopolu i Kamieniu: "Musimy walczyć, pokazać determinację"

 

+

POLEXIT

RED.GAZETA WARSZAWSKA

+

565630

Polscy rolnicy nie odpuszczają – mosty na Wiśle stały się miejscem walki przeciwko Zielonemu Ładowi i umowie UE-Mercosur. Czy ich głos zostanie usłyszany?

Krzysztof Janislawski
13.12.2024., 19:00h

Cztery problemy rolników: Mercosur, Zielony Ład, obietnice i ustawa łańcuchowa

Rolnicy na miejsce piątkowych protestów wybrali dojazdy do mostów przez Wisłę w Annopolu i Kamieniu w woj. lubelskim. Wszyscy mający kontakt z branżą rolniczą doskonale wiedzą, o co toczy się gra. Dla porządku przypomnijmy. Po pierwsze umowa UE-Mercosur.

- Zniszczy polskie rolnictwo i wiele powiązanych z nim gałęzi gospodarki – przypomina Marcin Chodkiewicz, współorganizator protestu w Annopolu.

Jak kontynuuje rolnik, drugim podstawowym problemem jest ten nieszczęsny Zielony Ład

- W całości trzeba go wyrzucić do kosza. Trzecia sprawa to niespełnione obietnice ministra rolnictwa z wiosny. No i jeszcze ustawa łańcuchowa, która uderzy w producentów bydła i zwykłych ludzi. Marcin Chodkiewicz wymienia jeszcze wyprzedaż majątku narodowego – mówi Marcin Chodkiewicz.

Polska ma szansę zatrzymać Zielony Ład i umowę Mercosur

Rolnicy, którzy dotarli w piątek do Annopola i Kamienia podkreślali, że to nie jest moment na siedzenie z założonymi rękami.

- Jeśli chodzi o umowę UE-Mercosur i Zielony Ład powinniśmy się jako Polska sprzeciwić i działać – mówił w Annopolu Sebastian Huber, prezes Stowarzyszenia Lubelskich Producentów Malin. – Bo te zakulisowe rozmowy wciąż trwają. Polska powinna tak zadziałać dyplomatycznie, aby inne państwa zrozumiały, że to zagrożenie dotyczy również ich.

 

Zjednoczenie wsi to nasza jedyna szansa na zmiany

- Co nam innego zostało? – pyta retorycznie Mateusz Woźniak, współorganizator akcji w Kamieniu. – Musimy walczyć, pokazać determinację. Jeszcze jest szansa, żeby umowa UE-Mercosur nie zaczęła funkcjonować, jest szansa na niewprowadzenie kolejnych pakietów ETS.

Rolnik jest zdania, że z rządem wciąż można wiele wynegocjować, ale trzeba chcieć, pokazać siłę i determinację.

- Potrzebne jest zjednoczenie rolników, mieszkańców wsi – kontynuuje. – Obecnie go nie ma. Był wielki zapał wiosną, teraz jest nas coraz mniej. Tymczasem sytuacja się nie polepszyła, a pogorszyła.

Autor: Krzysztof Janisławski

 https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci/protest-rolnikow-w-annopolu-i-kamieniu-musimy-walczyc-pokazac-determinacje-2524299


Rolnicy na miejsce protestów 13 grudnia 2024 wybrali dojazdy do mostów przez Wisłę w Annopolu i Kamieniu w woj. lubelskim. Nie było ich zbyt wielu. - Jeszcze jest szansa, żeby do realizacji umowy z Mercosur nie doszło, żeby wynegocjować korzystniejsze rozwiązania. Szkoda, że nie ma jedności i determinacji – mówi Mateusz Woźniak.

 

Marek Duszyński, ZZR Samoobrona: Mamy nóż przy gardle. Będziemy się bronić

 +

„Mamy nóż przy gardle. Będziemy się bronić…”

   -Trzeba było być bardziej zapobiegliwym, przezornym i nie dopuścić do takiej sytuacji, gdzie „Mamy nóż przy gardle…”

   Mądry człowiek przewiduje i zamiast się bronić, sam wyprzedzająco atakuje wroga zanim ten sięgnie do broni.

      A tu jest gorzej, bo wróg już przyłożył nóź do gardła.

         A jest jeszcze gorzej, bo liczne gardła zostały już dano poderżnięte!

 

   Sztuką, cnotą jest wyprzedzające zabijanie wroga, a nie zapraszanie go do gwałtu na naszych miastach i wsiach, a tym jest polska obecność w UE.

 

 POLEXIT

 

Red. Gazeta Warszawska

 

+

Rolnicy nie chcą rekompensat, bo to jest jałmużna i upokorzenie. Teraz mamy nóż przy gardle, a jeśli się okaże, że mamy nóż na gardle, to będziemy się bronić tak, żeby się uratować. Użyjemy wtedy wszystkich możliwych środków - mówi Marek Duszyński, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników "Samoobrona".

Albert Katana
13.12.2024., 08:42h

Panie Przewodniczący, wzywał Pan rolników do ogólnoeuropejskiego protestu w "jednym dniu o jednej godzinie". Copa-Cogeca zorganizowała taki protest w Brukseli, w poniedziałek 9 grudnia br. Wydaje się jednak, że na proteście było niewiele osób...

Nie było, bo to było ustalone "na szybko" i był to protest przygotowawczy. Poza tym mamy okres świąteczny, co też wpłynęło na frekwencję. Ale szykujemy się na konkretny protest w Polsce – ustalimy to na pewno do 15 stycznia, tylko musimy to zrobić ze szczegółami, żeby wszystko było zgodnie z prawem i żebyśmy nie płacili kar, jak ostatnio. Nie chcemy, żeby było tak, że rolnik dostanie mandat i później już nie pojedzie, bo nie chce pakować się w kłopoty, albo po prostu nie ma już pieniędzy.

A może jest tak – tylko proszę o szczerą odpowiedź - że rolnicy stracili już wiarę w skuteczność protestów?

Może trochę tak, ale proszę pamiętać, że taki protest to są koszty - ciągnik spala przeciętnie 10-15 l na godzinę. Trzeba nim dojechać, później jeździć - to są tysiące złotych. Te pieniądze poszły w dużej mierze w powietrze.

Choć jakieś efekty są - w końcu minister Siekierski mając za sobą rolników może sprzeciwić się skuteczniej pewnym rozwiązaniom, jak choćby umowie z Mercosur. Teraz zbliża się prezydencja Polski i też trzeba pomagać ministrowi, bo wiadomo, bez polityki niczego się nie załatwi. Dlatego też organizujemy spotkania z posłami i senatorami, żeby budować to poparcie dla naszych postulatów.

image
Wiadomości

Nowa akcja rolników. Uderzają do posłów

Inna rzecz, że umowa z Mercosurem ma podobno 300 stron, a nikt nie wie, co w niej jest. Nawet rządy państw nie wiedzą, tylko Komisja Europejska. Czekamy na upublicznienie tej umowy, żeby zobaczyć, co dotyczy rolnictwa. 18 grudnia będzie Komisja Rolnictwa na temat Mercosuru, mamy nadzieję, że dowiemy się szczegółów.

Ale na pewno zrobimy protest i to będzie konkretny protest, w jednym dniu o jednej godzinie, żeby było konkretne uderzenie, a nie żeby się wykrwawiać lokalnie.

Polscy rolnicy protestują bardzo grzecznie: wsiądą w traktory, pojeżdą. A Francuzi po prostu zabetonowali wejścia do biur polityków...

Słusznie pan mówi, ale związki francuskie stać na to, żeby zapłacić za straty, które wyrządzili. Wie pan, jak się obornik wywali na rondo, to później trzeba zapłacić za uprzątnięcie i odkażenie ronda – to wychodzi ok. 16 tys. zł. Za straty podczas protestu w Warszawie zapłaciliśmy ponad 100 tys. zł. A żyjemy ze składek - co to jest, 50 zł na rok... Niektórzy rolnicy muszą sami płacić.

 

image
 

Rolnicy dostają wyroki za protesty na S5! Przesłuchania i wyroki i mandaty

 

Chociaż u nas i tak jeszcze jest wolność - w Brukseli podczas strajku w maju, gdy wyszliśmy z wyznaczonej przez policję strefy na placu Schumana, to policja belgijska nas obstawiła, zdarli z nas kamizelki, ledwo się uratowaliśmy przed mandatami po 100 euro. U nas policja czasem interweniuje, ale to dlatego, że na każdym proteście pojawiają się nie wiadomo skąd prowokatorzy – to na pewno nie są związkowcy, bo my protestujemy pokojowo.

 

image
 

Co rolnicy mówią o protestach? "Nie zależy nam na eskalacji napięcia; jesteśmy zdenerwowani i rozgoryczeni"

 

U nas zresztą za śp. Leppera też inaczej było, ale czasy były inne, nie było takich kar. Przy okazji warto przypomnieć, że śp. przewodniczący Lepper nie zgadzał się na taką umowę z Unią Europejską, jaką ówczesne władze podpisały, mówił, że jest niekorzystna ekonomicznie i podarł umowę akcesyjną na mównicy w Sejmie.

Gdyby 1 200 000 rolników zrzuciło się po 50 zł to byłaby spora suma na protesty...

Ma pan rację, tylko że u nas jest kilkaset różnych organizacji rolniczych, stowarzyszenia producentów takich, owakich, w każdym powiecie inne.

Zobaczymy, jaka będzie sytuacja – teraz mamy nóż przy gardle, a jeśli się okaże, że mamy nóż na gardle, to będziemy się bronić tak, żeby się uratować. Użyjemy wtedy wszystkich środków, chroniąc jednak rolników przed konsekwencjami.

Panie przewodniczący, Komisja Europejska prze do wdrożenia umowy z Mercosur, tak samo jak do Zielonego Ładu. Rolnicy mają zostać uspokojeni rekompensatami za straty. Chcecie być ciągle "na garnuszku" Unii?

To jest dla nas upokorzenie. My nie chcemy jałmużny, my chcemy normalnie zarabiać dzięki swojej pracy. Ale to jest celowa robota, żeby skłócić naród, bo wtedy łatwiej rządzić, i żeby powoli przyzwyczajać nas do uzależnienia. A za 5-6 lat, gdy już będzie wszystko zniszczone, całe rolnictwo, bo przecież do tego dąży Unia Europejska, te dopłaty nam się odbierze.

 

image
 

Ardanowski: Rolnicy są ofiarami neomarksistowskiej zielonej ideologii

 

Druga rzecz, że te rekompensaty to kłamstwo - bo skąd niby Unia ma te pieniądze, które nam daje? Z naszych kieszeni, z polskiego budżetu. Przecież Krajowy Plan Odbudowy to są pożyczki, które jeszcze nasze wnuki będą spłacać - o ile w ogóle się uda to spłacić. A ludziom w mieście się wydaje, że my, rolnicy, dostajemy darmo, że Polacy dostają darmo. Nie ma nic za darmo.

Czarne chmury nadciągają - co będzie dalej z rolnictwem w Unii Europejskiej?

Słusznie pan powiedział - nadciągają czarne chmury. Nie widać żadnej perspektywy poprawy, żadnych szans. Nie wiadomo, co się wydarzy, ludzie różnie mówią, niektórzy chcą, żebyśmy wyszli z Unii.

 


 

Tomasz Obszański: Być może trzeba będzie wyjść z Unii Europejskiej

 

ój ojciec, który ma już 95 lat, mówi: Synu, Niemcy odzyskują swoją potęgę. Hitlerowcy, którzy uciekli do Argentyny po II wojnie światowej, wzięli ze sobą ogromne pieniądze - dziś te pieniądze, jeszcze większe, mają ich wnuki. A teraz Niemcy z Europy i Niemcy z Argentyny będą ze sobą handlować.

Nie mamy wolności - jesteśmy pod rządami Unii, cokolwiek chcemy zrobić, musimy uzgodnić z Brukselą. Zabiera nam się nasze obyczaje, naszą kulturę, daje się ochłapy w garnuszku. My jesteśmy Polakami i musimy obronić naszą Ojczyznę.

Dziękuję za rozmowę


 

Rolnicy zablokują most na Wiśle. Sąd stanął po ich stronie

11.12.2024., 10:50h
Krzysztof Janislawski

Rolniczy protest na drodze przed mostem na Wiśle w Kamieniu w woj. lubelskim odbędzie się. - Sąd właśnie oddalił decyzję wójta gminy Łaziska, który nie zgodził się na zajęcie pasa drogowego – informuje Mateusz Woźniak, jeden z organizatorów akcji z Kamieniu.

Blokada mostów na Wiśle w Annopolu i Kamieniu w piątek od rana

Rolnicy wstrzymując czasowo ruch na drogach prowadzących do mostów w Annopolu i Kamieniu (wahadło: blokada, na zmianę z czasem na przejazd) chcą dotrzeć do szerokiej opinii publicznej ze swoimi postulatami.  Akcja jest zaplanowana w godz. 9 30-17.

 

Pierwsza i podstawowa sprawa to umowa UE z Mercosur – mówił dwa dni temu TPR Marcin Chodkiewicz, współorganizator protestu w Annopolu. – Do kosza powinien trafić także Zielony Ład i ustawa łańcuchowa.

Problemy z organizacją rolniczego protestu w Kamieniu

O ile rozmowy organizatorów protestu z policją i władzami Annopola zakończyły się kompromisowymi ustaleniami i zgodą na protest, to wójt gminy Łaziska Karol Grzęda nie zgodził się na protest w formie zaproponowanej przez rolników. Ci odwołali się do sądu.

- Właśnie przed chwilą Sąd Okręgowy w Lublinie zdecydował, że nasz protest może się odbyć – informuje Mateusz Woźniak. – Startujemy w piątek zgodnie z planem.

 

Krzysztof Janisławski

 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/rolnicy-zablokuja-most-na-wisle-w-kamieniu-sad-odrzucil-decyzje-wojta-2524108?__ca__chat=lfwn4upruiim

 

 

DURNIE! 

Z przestępcami się nie dyskutuje ani o nic nie prosi,

przestępców się wiesza na latarniach.

A kiedy się z nimi dyskutuje, to jest się współwinnym zbrodni.

 

RED. Gazeta Warszawska

 

 

Rolnicy alarmują: zginiemy tragicznie. Wykończyła nas Ukraina, a dobije Mercosur

09.12.2024., 16:00h
Redakcja TPR
Przez Polskę przelewa się fala protestów rolników przeciwko zawarciu umowy UE-Mercosur. Rolników wspiera rząd, który wyraził jednogłośny sprzeciw wobec zawarcia umowy w proponowanym kształcie. Polska wraz z Francją budują koalicję państw w celu opóźnienia negocjacji w sprawie ustanowienia tej strefy wolnego handlu. Państwa członkowskie pozostają mocno podzielone w tej sprawie.
 

Umowa z Mercosur – gwóźdź do trumny naszego rolnictwa

– Dla polskiego rządu priorytetem jest ochrona polskiego rynku. Umowa UE-Mercosur w proponowanym kształcie nie gwarantuje bezpieczeństwa polskich rolników i konsumentów, dlatego nie jest do przyjęcia. Do przyjęcia byłaby jedynie propozycja bezpieczna dla konsumentów i rolników, ale dzisiaj jednak takiej możliwości nie widzę – mówił wicepremier Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej w resorcie rolnictwa po posiedzeniu Rady Ministrów w tej sprawie.

Aby zapobiec zawarciu umowy z Mercosur, polski rząd prowadzi działania dyplomatyczne zmierzające do utworzenia na arenie UE mniejszości blokującej. Rozmowy prowadzą m.in. premier Donald Tusk oraz szefowie resortów rolnictwa i spraw zagranicznych, tj. Czesław Siekierski i Radosław Sikorski.

– Dziś, oprócz Francji, która należy do najbardziej zdecydowanych przeciwników tej umowy, mamy już po naszej stronie Irlandię i Belgię. Tych państw będzie więcej. Ale nie możemy wypowiedzieć się w ich imieniu, póki one same tego nie zrobią – komentował Kosiniak-Kamysz.

Ochrona interesów każdej ze stron

Polski rząd apeluje do Komisji Europejskiej, aby umowie UE-Mercosur nadać właściwe proporcje, jeśli chodzi o ochronę interesów wszystkich stron.

 

Austria zajmuje ostrożne stanowisko, podkreślając potrzebę silniejszych gwarancji dotyczących ochrony lasów deszczowych, zabezpieczeń wrażliwych produktów i wsparcia dla poszkodowanych rolników. Luksemburg nie poparł umowy, podkreślając, że nadal brakuje istotnych zapewnień.

Komu zależy na szybkiej finalizacji umowy?

Na sfinalizowanie umowy naciskają jednak Niemcy. W obliczu zbliżających się wyborów w przyszłym roku po upadku koalicji kanclerza Olafa Scholza umowa ta jest postrzegana jako kluczowa do wzmocnienia swojej bazy przemysłowej, szczególnie sektora motoryzacyjnego.

Za zawarciem umowy opowiadają się także Hiszpania, Łotwa i Szwecja. Niderlandzka minister handlu zasugerowała, że umowa nie powinna być poddawana przeglądowi, dopóki nie zostanie sfinalizowana.

Jakie zastrzeżenia do umowy UE-Mercosur mają polscy rolnicy?

Podkarpacka Oszukana Wieś zorganizowała protest 23 listopada na DK28 przed przejściem granicznym z Ukrainą w Medyce – w rok po tym, jak rolnicy dołączyli do trwającego wówczas protestu transportowców.

– Wróciliśmy tutaj, bo nic się nie zmieniło na lepsze. Jest wręcz gorzej, niż było. Z jednej strony Unia wymaga od nas uprawy roślin zgodnie z wysokimi standardami, co skutkuje wzrostem kosztów naszej produkcji. A z drugiej zamierza otworzyć europejski rynek dla żywności GMO, wyprodukowanej przy użyciu tanich środków totalnych. Takiej konkurencji nie będziemy w stanie wytrzymać. Ta umowa jest chyba głównie po to, żeby w Ameryce Południowej łatwiej się sprzedawały niemieckie samochody. Te, które z powodu Zielonego Ładu nie będą spełniać nowych europejskich norm – mówił Andrzej Dziadek, rolnik z gminy Medyka.

Dziadek zaznacza, że protest nie jest wymierzony w kraje Mercosur.

– Nic do nich nie mamy. Ale chcemy konkurować z nimi na równych zasadach. I to jest najważniejsza dziś dla nas sprawa.

Stefan Brzuchala z gminy Uchanie na Lubelszczyźnie brał udział w protestach w Dorohusku. Teraz przyjechał wesprzeć rolników z Podkarpacia.

– Nie została dotrzymana kwestia umorzenia raty podatku rolnego – mówił pytany o przyczyny powrotu rolników do Medyki. – Ale pal licho podatek. Podpisanie umowy z państwami Mercosur wykończy nas, po prostu rozłoży na łopatki.

– To byłby gwóźdź do trumny – mówił o umowie o UE-Mercosur Damian Nowosad z gminy Grabowiec na Lubelszczyźnie. Rolnik, który prowadzi blisko stuhektarowe gospodarstwo, stwierdził, że jest ono w dobrej sytuacji ekonomicznej. – Ale tylko dlatego, że nie żyję z samego pola, zajmuję się też działalnością poza­rolniczą. Dobrze prowadzone gospodarstwo o takim obszarze jak moje powinno dać możliwość utrzymania się na przyzwoitym poziomie oraz pozwolić rozwijać produkcję. Tymczasem to praktycznie niemożliwe.

Rolnik zaznaczał, że jeśli unijna i rządowa polityka rolna się nie zmieni, to sytuacja ekonomiczna producentów żywności w Polsce będzie się pogarszać.

– Mający kłopoty z płynnością mogą nie przetrwać. Silniejsi się utrzymają, ale pytanie: jak długo. Powinniśmy się zjednoczyć, jako obywatele, nie tylko rolnicy, i działać wspólnie. Bo jeśli nie, to skończy się jak we Francji – masowymi ulicznymi protestami.

Paweł Skaba, rolnik  z powiatu rzeszowskiego, mówił, że protestujący zdecydowali się wrócić do Medyki teraz, aby potem nie było za późno.

– Bo jak to jest? Bruksela nakłada na polskich producentów żywności kaganiec z niezliczonych ograniczeń, obostrzeń i wymagań, a za naszymi plecami otwiera rynek najpierw dla towarów ukraińskich, a teraz szykuje się do otwarcia granic dla towarów z Ameryki Południowej.

Drugiego dnia do protestujących przyjechał minister rolnictwa. Po rozmowach rolnicy zawiesili protest na dwa tygodnie. Tyle czasu dali Czesławowi Siekierskiemu na załatwienie kwestii handlu z Ameryką Południową, definicję rolnika aktywnego, ustawę łańcuchową oraz aplikację suszową.

 

image
Runda 2.0

Protest rolników w Białopolu. „Nie będzie można trzymać bydła na uwięzi"

 

"Żądamy ochrony polskich gospodarstw"

W Białej Podlaskiej na drodze krajowej nr 2, 23 listopada przeciwko planowanej umowie UE z krajami Mercosur protestowali rolnicy ze stowarzyszenia Polski Rolnik.

– Obawiamy się o napływ wołowiny i innych produktów rolnych, których produkcja nie podlega takim obostrzeniom, jakie obowiązują polskich rolników – powiedział Piotr Bursztyński, wiceprezes stowarzyszenia.

Oprócz umowy z Mercosur rolnicy sprzeciwiali się także tzw. ustawie łańcuchowej.

– Wspólnie z rolnikami z powiatu bialskiego i ościennych zebraliśmy się dzisiaj, żeby wyrazić nasz sprzeciw przeciwko umowie z Mercosur oraz ustawie łańcuchowej. Chcemy też dać opór Zielonemu Ładowi, którego zasady wprowadzane są tylnymi drzwiami. Mówiąc wprost, żądamy ochrony polskich gospodarstw – powiedział Piotr Kisiel, przewodniczący stowarzyszenia Polski Rolnik i członek Ruchu Młodych Farmerów.

– Ustawa łańcuchowa nie jest niczym innym niż odnowioną „piątką Kaczyńskiego”. Wcześ­niej propozycja tej ustawy wywołała wielkie poruszenie. Teraz prawdopodobnie rolnicy nie mają świadomości, jakie zagrożenia niesie tzw. ustawa łańcuchowa. Jeśli będzie wprowadzona w całości, to my, rolnicy, nie będziemy mogli przepędzić dzikiej zwierzyny ze swoich pól – komentował Michał Filipiuk, wiceprezes Polskiego Rolnika.

Zwrócił także uwagę na zagrożenie dla hodowców bydła, jakim jest choroba niebieskiego języka.

– Pytamy pana ministra, gdzie jest szczepionka przeciwko chorobie niebieskiego języka, której pierwsze ognisko w naszym kraju zostało już stwierdzone? Obawiam się, że w obliczu planowanego podpisania umowy z Mercosur wystąpienie tej choroby nie jest przypadkowe. W powiecie bialskim mamy już doświadczenie w zwalczaniu chorób zakaźnych. W związku z wystąpieniem ASF zlikwidowano wiele hodowli, wskutek czego mamy problemy z nadwyżką zbóż. Żądamy więc konkretnych działań ze strony rządu, w tym ochrony polskich hodowców bydła – dodał Michał Filipiuk.

Piotr Michaluk z powiatu bialskiego, zajmujący się produkcją zwierzęcą oraz hodowlą trzody chlewnej, komentował, że polityka prowadzona obecnie przez UE powoduje, że nasze gospodarstwa zaczynają upadać i ten proces będzie się nasilać. W jego ocenie zawarcie umowy pomiędzy UE a Mercosur spowoduje to, że w naszych gospodarstwach rodzinnych nie będzie się opłacało hodować zwierząt na mięso.

 

Runda 2.0

Protesty rolników w Polsce. "UE poświęca nas za samochody" [FOTO, WIDEO]

 

W podobnym tonie wypowiadali się Adam i Krzysztof Rycerscy z gminy Rososz.

Mercosur to koniec rodzinnych farm

– Podpisanie Mercosuru spowoduje, że wszystkie gospodarstwa rodzinne w Europie zginą śmiercią tragiczną! – mówili rolnicy protestujący 25 listopada w Warszawie pod przedstawicielstwem Komisji Europejskiej.

Datę wybrali nieprzypadkowo, bo akurat w tym miejscu ustępujący komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podsumowywał 5 lat swojej działalności. Manifestację zorganizował Ruch Gospodarstw Rodzinnych, skupiający rolników z Podlasia, Mazowsza, Warmii i Mazur.

Rolnicy przywieźli ze sobą wymowne transparenty z hasłami: „Żywność z Mercosuru to GMO, antybiotyki, hormony wzrostu, glifosat. Tym chcesz karmić swoje dzieci?”, „Polskie rolnictwo zginęło śmiercią męczeńską w wyniku umowy UE-Mercosur”, Mercosur = koniec gospodarstw rodzinnych w UE”.

– Protestujemy przed siedzibą Komisji Europejskiej, w której rodzą się głupie pomysły. Przez nie polskie rolnictwo będzie zniszczone i zaorane. Podpisanie Mercosuru spowoduje, że wszystkie gospodarstwa rodzinne w Europie zginą śmiercią tragiczną. Przecież nie mamy szans konkurować z korporacjami i agroholdingami z Ameryki Południowej – mówił Konrad Krupiński, wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego.

Rolnik zwraca uwagę, że przedsmak tego, co może nas spotkać po podpisaniu umowy z Mercosurem, mieliśmy już po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy polski rynek został zalany tańszym zbożem z importu.

– Wtedy nie mieliśmy szans konkurować z Ukrainą, granica została otwarta jak drzwi od stodoły. Teraz też nie będziemy mieli szans konkurować z krajami Mercosur. Tam można stosować substancje zakazane w UE od 20 lat i GMO. Wycinane są tam również lasy Amazonii, a UE mówi nam o ratowaniu planety?! To jedna wielka hipokryzja! Tak naprawdę UE chce na europejskim rolnictwie zrobić biznes dla niemieckich i francuskich korporacji, które sprzedadzą swoje technologie do państw Mercosur, a do nas zostaną przywiezione wołowina, drób, soja, kukurydza – zaznaczał gospodarz.

 

image
Protest rolników

Rolnicy z Pomorza ogłosili pogotowie strajkowe. "Rolnictwo się nie opłaca"

 

Rolnicy alarmują, że muszą przestrzegać bardzo surowych wymogów dobrostanowych i proklimatycznych, a za ich plecami pracuje się nad umowami, które wpuszczają na unijny rynek żywność produkowaną w dużo niższych standardach.

– Dostosowujemy się i zwiększamy wszelkie standardy. Wszystko jest rejestrowane, ciągle poddajemy się jakimś kontrolom przeróżnych instytucji. A teraz mamy podpisać umowę na import żywności z krajów, które tak naprawdę nie spełniają żadnych standardów – komentował Wojciech Chrostowski, rolnik z Podlasia i producent mleka.

Zaznaczał, że Mercosur obnaża paradoksy UE, która niby walczy ze śladem węglowym, ale zgadza się na import żywności, która ma płynąć przez pół świata.

Rolnicy obawiają się też, że po podpisaniu umowy ceny bydła mocno spadną.

– Nie ukrywajmy, na pewno tym się to zakończy. W sumie można powiedzieć, że ta umowa jest po to, żeby zniszczyć europejskie rolnictwo. Rolnikom europejskim narzuca się ogromne wymagania, a reszcie świata w ogóle. Dlatego porozumienie nie może wejść w życie – alarmował Karol Faszczewski z Podlaskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego.

mat. zbiorczy Redakcja TPR

fot. arch. red.

 

 


NSZZ RI Solidarność bierze udział w proteście Copa-Cogeca w Brukseli
Rolnicy w całej Europie sprzeciwiają się umowie z Mercosurem. Copa-Cogeca nawoływała rolników do przeprowadzenia błyskawicznej akcji protestacyjnej w Brukseli. Na miejscu są także przedstawiciele Polski.
Stanowisko Copa-Cogeca jest w sprawie Mercosuru jednoznaczne. W ubiegłym tygodniu organizacja wystąpiła z oficjalnym stanowiskiem, a jednocześnie zaapelowała do rolników o wyjście na ulice Brukseli celem pokazania sprzeciwu rolników europejskich.

Copa - Cogeca mówi stanowcze nie dla Mercosuru

Od lat wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tej przestarzałej i problematycznej umowy. Chociaż przyznajemy, że UE powinna pogłębiać stosunki handlowe w obecnej sytuacji geopolitycznej, nie może się to odbywać za wszelką cenę.Unijny sektor rolny jest wyjątkowo podatny na ustępstwa poczynione w rozdziale umowy dotyczącym rolnictwa, który jest bardzo niezrównoważony. Wrażliwe sektory, takie jak wołowina, drób, cukier, etanol i ryż, stoją w obliczu zwiększonego ryzyka nasycenia rynku i utraty dochodów z powodu napływu tanich produktów z krajów Mercosuru. Umowa ta jeszcze bardziej obciąży pod względem gospodarczym wiele gospodarstw rolnych, które już teraz zmagają się z wysokimi cenami środków produkcji i trudnymi warunkami klimatycznymi - napisano w stanowisku.
 
Wydarzenie organizowane jest przez FWA/UAW przy wsparciu Copa-Cogeca i BoerenBond.
Komisja przekazała bardzo martwiącą wiadomość milionom rolników w Europie, jeszcze przed przedstawieniem swojej wizji przyszłości. Jest to szczególnie niepokojące na tak delikatnym etapie ponownego rozpoczęcia dialogu między rolnikami a instytucjami europejskimi. Państwa członkowskie i eurodeputowani muszą teraz zdecydowanie zakwestionować warunki tego porozumienia i pracować nad rozwiązaniem, które zagwarantuje sprawiedliwe i zrównoważone podejście, aby ochronić model rolnictwa w UE. W poniedziałek zaczniemy działać. Przeprowadzimy w Brukseli akcję błyskawiczną naprzeciwko Rady, podczas której będziemy rozmawiać z ministrami i eurodeputowanymi - komentuje przewodniczący Copa, Massimiliano Giansanti.
Jak podkreśla w swoim stanowisku organizacja, kraje Mercosuru nie spełniają standardów produkcji wymaganych od rolnictwa UE, czy to w zakresie środków ochrony roślin, dobrostanu zwierząt, czy praktyk zrównoważonego rozwoju.
Minister do dymisji! Rolnicy protestują w Szczecinie ws. PRP Babinek

Mercosur to niższe standardy i brak uczciwej konkurencji

Kraje Mercosuru działają również w oparciu o niższe standardy pracy i bezpieczeństwa, co umożliwia im produkcję po niższych kosztach, co uniemożliwia uczciwą konkurencję dla producentów z UE. Gdzie jest spójność w działaniach Komisji Europejskiej? W poprzedniej kadencji Komisja mnożyła ograniczenia i regulacje dla naszych producentów, a teraz, na początku drugiej kadencji, nadała priorytet temu niesprawiedliwemu porozumieniu! - apelują.Dodatkowy protokół w sprawie zrównoważonego rozwoju, wysłany do krajów Mercosuru w marcu 2023 r., nie spełnił oczekiwań, a odpowiedź Mercosuru we wrześniu 2023 r. wyraźnie wykazała brak ambicji i zaangażowania w przestrzeganie nawet podstawowych konwencji międzynarodowych i wiążących środków w zakresie zrównoważonego rozwoju. To niepowodzenie w rozwiązaniu kwestii zrównoważonego rozwoju wywołało sprzeciw nie tylko ze strony producentów rolnych, ale także związków zawodowych, organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną środowiska i organizacji konsumenckich. 
Unijni rolnicy i spółdzielnie rolnicze nie sprzeciwiają się handlowi, ale opowiadają się za umowami, które są sprawiedliwe, wyważone i zrównoważone środowiskowo. Obecne porozumienie UE-Mercosur nie spełnia tych kryteriów, wykorzystując sektor rolny jako kartę przetargową na rzecz innych gałęzi przemysłu. Cogeca wzywa również państwa członkowskie UE i Parlament Europejski do zajęcia zdecydowanego stanowiska przeciwko tej umowie - mówi przewodniczący Cogeca, Lennart Nilsson.
Do protestu w Brukseli dołączyli także Polacy. Na miejscu są przedstawiciele NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność.Nie da się ukryć, że Ursula von der Leyen swoją zeszłotygodniową decyzją na szczycie państw Mercosur z zakończeniem negocjacji umowy z krajami Mercosur zelektryzowała całą branżę rolniczą europejską no i zapowiadają się chyba najgorsze miesiące tej zimy pod względem protestów - mówi w rozmowie z redakcją Farmera Adrian Wawrzyniak z NSZZ Rolników Indywidualnych Solidarność. - A dzisiejsza pikieta, protest Copa-Cogeca wyraźnie wskazuje, że jako organizacje rolnicze będziemy prowadzić szerokie protesty w tej kwestii, bo tutaj nie możemy się zgodzić na te zapisy, które są proponowane, na otwarcie kontyngentów, na obniżenie celu - tłumaczy.
Więc tak naprawdę nasza długa droga protestów właśnie się rozpoczyna i już dzisiaj trzeba pracować na solidarność europejskich rolników - dodaje Wawrzyniak.
Nie możemy się poddać i musimy walczyć o przetrwanie naszych gospodarstw, bo niestety w nieuczciwej konkurencji z krajami Mercosur nie będziemy w stanie wytrzymać. Doskonale mamy świadomość, jak produkowana jest żywność w krajach Mercosur, jakie tam się utrzymuje standardy odnośnie zrównoważonego rolnictwa, jaki brak jest dobrostanu zwierząt, jak też również nie są przestrzegane zasady co do środków ochrony roślin, zwłaszcza stosowania tych niedozwolonych środków ochrony roślin. Więc w takiej nieuczciwej konkurencji nie ma szans na rozwój gospodarstw w Europie i w Polsce - mówi w rozmowie z redakcją Farmera. - Przed nami ciekawy czas, który na pewno będzie nakreślony jako czas protestów i walki o nasze gospodarstwa.
 
 
 
https://www.farmer.pl/fakty/nszz-ri-solidarnosc-bierze-udzial-w-protescie-copa-cogeca-w-brukseli,154912.html
Beczki z obornikiem, żądanie dymisji, blokada dróg. Rolnicy strajkują w grudniu

Nie ustają akcje strajkowe rolników w Polsce.
Źródło: fot. KMP w Elblągu / Strajk Rolników-Grupa Golęczewo-Oborniki / Canva
Nie ustają akcje strajkowe polskich rolników. Po wzmożonych manifestacjach, jakie odbywały się w pierwszych dniach grudnia, organizowane są kolejne protesty. Rolnicy zostawiają m.in. "prezenty" w postaci pojemników z obornikiem, wysuwają konkretne postulaty - jak dymisja ministra rolnictwa - czy organizują blokady kluczowych dróg.
W Polsce trwają - na razie wciąż ostrzegawcze - protesty rolników. Tylko w minionym tygodniu manifestacje zgłoszone były w ok. 23 miejscowościach. "Najgoręcej" było 3 grudnia - rolnicy wyjechali jednego dnia na ulice w kilkunastu miejscowościach kilku województw.Protesty rolników w grudniu. Beczki z obornikiem dla ministra jako prezent na MikołajaProtesty wciąż jednak trwają. Także w miniony weekend ich nie brakowało.6 grudnia protestujący rolnicy z grupy Golęczewo-Oborniki już o 6.00 rano przywieźli pod biuro parlamentarne PSL w Obornikach nietypowy "prezent" - beczki z obornikiem. Prezent zadedykowali wprost ministrowi rozwoju i technologi Krzysztofowi Paszykowi, podkreślając, że to "podziękowanie" m.in. za ciągły brak czasu na spotkanie z rolnikami. "Nie będziemy cicho siedzieć, kiedy wy dyskutujecie, w jaki sposób nas zlikwidować" - napisano ponadto na pojemniku, jaki znalazł się rano przed biurem.Protesty rolników w grudniu. Zablokowano ważne skrzyżowanie w WielkopolsceTo nie koniec, wczoraj, w niedzielę 8 grudnia, rolnicy zablokowali także skrzyżowanie w Miedzichowie, łączące drogę krajową nr 92 z drogą wojewódzką nr 160 prowadzącą do Międzychodu. Przez kilka godzin droga została całkowicie zablokowana, przepuszczano jedynie pojazdy uprzywilejowane. Protesty rolników. 9 grudnia pod siedzibą KOWR będą żądać dymisji ministra rolnictwaTakże dziś - i w kolejnych dniach - planowane są dalsze akcje, w kolejnych miejscowościach w Polsce.W poniedziałek, 9 grudnia, przed siedzibą KOWR w Szczecinie odbędzie się protest rolników dotyczący dzierżaw gruntów z zasobu Skarbu Państwa. Rolnicy będą żądać m.in. dymisji szefa resortu rolnictwa.- W poniedziałek 9 grudnia przed siedzibą KOWR w Szczecinie o godzinie 12:00 odbędzie się protest rolników dotyczący dzierżaw gruntów z zasobu Skarbu Państwa, nieprawidłowością przy zawieraniu umów, sprawy PRP Babinek. Jednym z głównych postulatów protestujących będzie natychmiastowa dymisja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi przez brak z Jego strony jakichkolwiek działań zmierzających do wyjaśnienia licznych nieprawidłowości przy zawieraniu umowy dzierżawy ze spółką PRP Babinek oraz przywrócenia ładu prawnego i konstytucyjnego - informował już kilka dni temu redakcję Roman Waszczyk, rzecznik protestu. Gdzie jeszcze będą protesty rolników w grudniu 2024 ? Mapa strajkówTo nie koniec, na dziś - 9 grudnia - zgodnie z rolniczą mapą protestów, zaplanowano również strajk rolników w Białej Podlaskiej.Z kolei w Przeworsku na Podkarpaciu mamy do czynienia ze strajkiem ciągłym rotacyjnym.Od 10 grudnia do odwołania trwać ma ponadto pogotowie strajkowe rolników z powiatów chojnickiego, człuchowskiego i tucholskiego.Warto w tym miejscu zaznaczyć, że pogotowie strajkowe już 12 listopada ogłosiła rolnicza "Solidarność". Sytuacja jest bardzo napięta - zwłaszcza po piątkowym ogłoszeniu zakończenia negocjacji w sprawie przyszłej umowy UE - z krajami MercosurPrzypomnijmy: 10 grudnia rozstrzygnąć powinno się także to, czy rolnicy wrócą do protestu w Medycie, który został wcześniej zawieszony - ale pod konkretnymi warunkami. https://wiescirolnicze.pl/beczki-z-obornikiem-dymisja-ministra-blokada-drog-rolnicy-strajkuja-w-grudniu/

 

Damian Murawiec: Stawiają nas do jednej walki choć mamy inne standardy produkcji! To ogromna niesprawiedliwość! +"...To ogromna niesprawiedliwość!" A po co było tam chodzić!? - Głupcze!

UE nie jest od sprawiedliwości, ale od grabieży i ludobójstwa. A to jest swoiście sprawiedliwe, to prawda! - Prawda!

Tylko głupiec może się temu dziwić i narzekać! POLEXIT!!! Red. Gazeta Warszawska +
563831
Najpierw otwarcie się dla produktów rolnych z Ukrainy, a teraz widmo zawarcia umowy o wolnym handlu z krajami Mercosuru dolewa tylko oliwy do ognia. Rolnicy mają dość niesprawiedliwości i wystawiania ich do walki z krajami, które produkują zgodnie z zupełnie innymi, niższymi standardami.
Dominika Mulak
03.12.2024., 12:55h
- Jako rolnicy czujemy ogromną niesprawiedliwość, ponieważ w Unii Europejskiej z każdym rokiem ogranicza się produkcję rolną, wycofuje się coraz więcej pestycydów, mamy także ograniczenia w stosowaniu nawozów sztucznych. Dostosowujemy się do tych standardów, a otwiera się granice dla produktów rolnych z Ukrainy i jak mamy z nimi konkurować? Produkujemy bardzo drogo, przez te restrykcje koszty produkcji  są wywindowane wysoko, a przeciwko nam staje taki duży rynek, który może produkować wedle innych standardów, po niższych kosztach – mówił podczas IX Forum Rolników i Agrobiznesu w Poznaniu 26 listopada Damian Murawiec, rolnik, członek Ruchu Młodych Farmerów i Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników. Wskazywał, że umowa o wolnym handlu z krajami Mercosuru jest analogiczna do sytuacji z Ukrainą i rolnicy kategorycznie nie zgadzają się na jej zawarcie.Ale to nie jedyne powody, dla których rolnicy od dziś znów protestują w całym kraju. Co jeszcze daje się we znaki rolnikom? Zobacz wywiad.

 


Protest rolników 3 grudnia. Manifestacje w ponad 20 punktach w Polsce [AKTUALIZACJA]
Rozpoczął się zapowiadany protest rolników. Gospodarze będą protestowali w 22 lokalizacjach w kraju. Na banerach pojawiają się hasła dotyczące m.in. umowy Mercosur, ustawy łańcuchowej.

Z jakimi postulatami wyszli rolnicy?

 Rolnicy po raz kolejny wyszli na ulicę. Jak zapowiadają, jest to strajk ostrzegawczy. Wśród postulatów znalazły się m.in.:
  • pomoc suszowa - działanie aplikacji suszowej i sposób obliczania strat;
  • definicja aktywnego rolnika;
  • sprzeciw wobec umowy UE-Mercosur;
  • sprzeciw wobec obniżenia dopłat w ramach ekoschematów;
  • sprzeciw wobec procedowanej ustawy o ochronie zwierząt, która nazywana jest drugą piątką dla zwierząt.
W Wielkopolsce rolnicy protestują w Lotyniu (przy DK11) i Byszkach (skrzyżowanie DK11 i DK22), czyli w powiecie złotowskim. Strajk zaplanowany jest do godziny 15. Protest przyjął formę czasowych blokad dróg, w czasie których protestujący rozdają kierowcom ulotki i jabłka. Rolnicy żądają uregulowania handlu z Ukrainą i sprzeciwiają się podpisaniu umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur, czyli: Brazylią, Argentyną, Paragwajem, Urugwajem i Boliwią.W województwie warmińsko-mazurskim protesty odbywają się w Elblągu, Olecku i Kętrzynie. 

Największy protest odbywa się w Elblągu

W Elblągu protestujący wjechali do miasta z Kazimierzowa ulicą Nowodworską, następnie przejadą mostem Unii Europejskiej, ul. Brzeską, Płk. Dąbka, 12 Lutego do skrzyżowania ulic 12 Lutego – Grota Roweckiego – Armii Krajowej, gdzie wygłoszą swoje postulaty. Na całym odcinku przejazdu zajęty będzie jeden pas ruchu.  
 
 - Jeśli rząd realnie nie będzie działał, by zablokować umowę Mercosur, to się dogadają wszystkie związki i ugrupowania rolnicze i zrobimy prawdziwy protest, nie ostrzegawczy - zapowiada Damian Murawiec, organizator strajku w Elblągu.
Chodzi nam o zwrócenie uwagi mieszkańców miast, by wiedzieli, że żywność spoza Unii Europejskiej jest nafaszerowana środkami chemicznymi. Walczymy o wszystkich - dodaje.
  Na proteście pojawiło się około 70 ciągników. W Kętrzynie odbywa się zgromadzenie połączone z przejazdem ciągników rolniczych ulicami: Mazowiecka, Pocztowa, Traugutta, Daszyńskiego, Aleja Rotmistrza Pileckiego, Marii Curie Skłodowskiej, Szpitalna, Bałtycka Rolnicy będą spowalniają ruch również  na drodze wojewódzkiej 844 (Chełm-Hrubieszów), na odcinku Białopole – Raciborowice. Utrudnienia w ruchu wystąpią też w miejscowości Tarnawatka w powiecie tomaszowskim i w Tarnogrodzie, w powiecie biłgorajskim. 
 
 W Białopolu na ulice wyjechało ponad 80 ciągników. 
Będziemy walczyć o siebie, ale też o polskich konsumentów. Bo jeśli upadnie polskie rolnictwo, upadnie cała gospodarska - mówi w rozmowie z redakcją Farmera Paweł Ilasz, jeden z organizatorów strajku w Białopolu. - A do tego doprowadzi umowa z Mercosurem. Musimy pilnować rządu, żeby nie robił głupich kroków - dodaje.
Rolnicy spowolniają ruch przemieszczając się kawalkadą ciągników na odcinku 14 km. Jak mówią, mają duże wsparcie zarówno lokalnych mieszkańców, jak i policji. 
 Protest rolników odbywa się także w Egiertowie. Rolnicy przechodzą przez przejście dla pieszych i co pół godziny przepuszczają ruch samochodów i ciężarówek. rotesty odbywają się w następujących lokalizacjach:
  • woj. warmińsko-mazurskie - w Elblągu, Kętrzynie i Olecku;
  • woj. pomorskie - w Pruszczu Gdańskim i Egiertowie;
  • woj. wielkopolskie - w Byszkach i Lotyniu;
  • woj. lubelskie - w Tarnogrodzie i Białopolu;
  • woj. kujawsko-pomorskie - we Włocławku i Kowalu;
  • woj. śląskie - w Lipiu Śląskim i Pradłach;
  • woj. zachodniopomorskie - w Koszalinie;
  • woj. podkarpackie - w Przeworsku.
Protesty zapowiedziane są także na kolejne dni. Odbędą się one m.in. w Miedzichowie i Kłodawie w woj. wielkopolskim, w Białej Podlaskiej w woj. lubelskim, w Nagłowicach w woj. świętokrzyskim i na przejściu granicznym z Ukrainą w Medyce. Kontynuowany będzie też protest w Przeworsku.
 https://www.farmer.pl/fakty/rozpoczal-sie-protest-rolnikow-manifestacje-w-ponad-20-punktach-w-polsce-aktualizacja,154630.html 

 


 

Protest rolników w Nowym Mieście. "Wchodzimy w spór zbiorowy z rządem" [WIDEO]30 listopada w Nowym Mieście nad Wartą odbył się protest rolników. Sprzeciwiają się m.in. "ustawie łańcuchowej" oraz umowie UE-Mercosur. - Wchodzimy w spór zbiorowy z rządem - mówią.Protest rolników w Nowym Mieście nad Wartą30 listopada punktualnie o godzinie 10.00 w Nowym Mieście nad Wartą (woj. wielkopolskie) rozpoczął się rolniczy protest. Na apel o zademonstrowanie swego niezadowolenia wobec polityki rządu odpowiedziało kilkunastu rolników. Część przyjechała ciągnikami. Protest, jak zaznaczyli organizatorzy, ma tylko charakter symboliczny, by poprzez media przekazać rządzącym, że polscy rolnicy obserwują, co się dzieje i im się to nie podoba. - My nie śpimy. My wiemy, co jest grane - mówi Mirosław Stępa, organizator rolniczego protestu w Nowym Mieście nad Wartą, pod Środą Wielkopolską

"Wchodzimy w spór zbiorowy z rządem"

Rolnicy protestujący w Nowym Mieście podkreślają, że sytuacja na wsi jest bardzo zła. Manifestacja ma zwrócić uwagę rządzących na problemy, z jakimi borykają się gospodarze. - Postanowiliśmy zasygnalizować, że wchodzimy w spór zbiorowy z rządem i władzą. Dziś nie miał się odbyć strajk, nie chcieliśmy niczego blokować, utrudniać życia mieszkańcom, firmom transportowym - mówi Dariusz Goliński z Wielkopolskiej Izby Rolniczej - Biura Powiatowego w Środzie Wielkopolskiej. - Chcieliśmy zasygnalizować, że jeżeli nic się nie zmieni, nasza reakcja będzie bardziej stanowcza - dodaje.a reakcja będzie bardziej stanowcza - dodaje.
 

UE-Mercosur i ustawa łańcuchowa wykończą polskie rolnictwo

Rolnicy stoją na stanowisku, że umowa UE-Mercosur zabije polskie rolnictwo. - Spowoduje to upadek naszych gospodarstw - zaznacza Goliński. Protestujący wskazują na problemy z "ustawą łańcuchową". - To chore przepisy - kwituje Dariusz Goliński.Protestujący rolnicy wskazywali na znacznie więcej trudność, z jakimi muszą się borykać, a jakim się sprzeciwiają. To chociażby przekroczony kontyngent na ukraińskie produkty rolne, brak powrotu ziemi z KOWR do rolników indywidualnych czy Zielony Ład.https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/rolniczy-protest-pod-sroda-wielkopolska-my-nie-spimy-my-wiemy-co-jest-grane-2523581

 

POLEXIT POLEXIT  POLEXIT- W przeciwnym razie śmierć! Red. Gazeta Warszawska Cios w rolników. Jest apel o wspólny protest. "Wykrwawicie się"Samoobrona i „Solidarność” RI apelują do polskich rolników o wspólny protest przeciwko umowie UE-Mercosur. Alarmują, że porozumienie może być podpisane już w następnym tygodniu, bo zbyt mało krajów członkowskich jest przeciwko. - Nie róbcie protestów takich jak teraz, bo się wykrwawicie i poniesiecie koszty. Zróbmy wspólny protest - zaznaczyli.

Rolnicy z Brukseli: umowa UE-Mercosur prawdopodobnie będzie podpisana

W dniach 28-29 listopada rolnicy z NSZZ RI "Solidarność" i Samoobrony uczestniczyli w ostatnim w 2024 roku posiedzeniu Copa Cogeca w Brukseli. Ostrzegają, że do podpisania umowy UE-Mercosur prawdopodobnie dojdzie w następnym tygodniu, bo zbyt mało państw jest przeciwko. Do jej zablokowania potrzeba co najmniej 4 krajów i 35 proc. mieszkańców. Na razie negatywne stanowisko wyraziła Francja, Polska, Irlandia i Austria. To daje 26 proc. głosów. - Nie ma dobrych wieści dla rolników, dlatego że umowa z Mercosur będzie prawdopodobnie podpisana. Nie ma mniejszości w tej chwili. Przeciwko jest tylko Polska, Francja, Austria i Irlandia. Reszta krajów nie ma stanowiska – podkreślił po posiedzeniu Tomasz Obszański, szef „Solidarności”. Adrian Wawrzyniak, rzecznik rolniczej „Solidarności” zaznaczył, że Copa-Cogeca wykonuje ogromną pracę, ale mimo sprzeciwu rolników, rządy poszczególnych państw chcą podpisania umowy z powodów gospodarczych.- Widzimy, że Komisja Europejska nie odpuszcza. To będą ciężkie czasy przed nami - podkreślił.  

Apel o wspólny protest rolników. "Nie róbcie protestów jak teraz, bo się wykrwawicie"

Według Marka Duszyńskiego, przewodniczącego „Samoobrony” sytuacja jest bardzo poważna, bo ciężko przekonać pozostałe kraje do blokującej mniejszości. Dlatego jego zdaniem potrzebny jest jeden wielki protest rolników w Brukseli. Tylko to może w tej chwili przekonać KE do ochrony rolnictwa.- Proponuję ogólnoeuropejski protest w jednym dniu i o jednej godzinie, żeby pokazać Ursuli von der Leyen, przewodniczącej KE, że się nie zgadzamy na Mercosur. Musimy ratować nasze rolnictwo, bo będzie dramat, także dla młodych rolników, którzy zostaną bez przyszłości. Tak samo będzie kłopot z Ukrainą – mówił Duszyński. Zwrócił się też do rolników z Polski, by nie robili pojedynczych protestów oddolnie w różnych terminach, tylko zorganizowali się jednego dnia razem. - Zorganizujmy protesty w Polsce jednego dnia. Nie róbcie protestów takich jak teraz, bo się wykrwawicie i poniesiecie koszty. Popieram Was, ale róbmy to razem, bo jeżeli nie opanujemy tej sytuacji, to do niczego nie dojdziemy – mówił Duszyński.Także Tomasz Obszański zaapelował o wspólny protest i okazanie solidarności wobec zagrożeń czyhających na unijne i polskie rolnictwo.- Apel do polskich rolników: żebyśmy potrafili wprowadzić solidarność rolników europejskich, żeby powstrzymać umowę i napływ produktów z Ukrainy – podkreślił.  

"Zielony Ład będzie przyspieszał"

Rolnicy poinformowali też, że z ich rozmów wynika, iż Zielony Ład nadal będzie wdrażany, a UE nie jeszcze bardziej zaostrzy prośrodowiskowe wymogi.- Niestety, według zapowiedzi von der Leyen Zielony Ład będzie przyspieszał. Zaznaczyła wczoraj, że w ciągu 5 lat będzie wdrażany. Nasze wiosenne postulaty nie zostały wysłuchane. A nowy komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen ma znaleźć pieniądze na to, żeby rolników uspokoić i wynagrodzić ponoszone straty. Widzimy więc, że KE chce rolnikom wynagradzać straty, a nie dbać o to, by rolnictwo było produktywne i dochodowe – zaznaczył Wawrzyniak.Dorota Kosowska z Solidarności dodała, że "w ciągu 5 lat działania UE doprowadzą do tego, że zginie europejskie rolnictwo". Kamila Szałaj 
Runda 2.0
Protest rolników w Polsce. Gdzie będą strajki i blokady dróg? [MAPA PROTESTÓW]
 

 


Protest rolników w Polsce. Gdzie będą strajki i blokady dróg? [MAPA PROTESTÓW]Protest rolników w Polsce. Gdzie będą strajki i blokady dróg? Szykuje się gorący przełom listopada i grudnia. Rolnicy wznawiają protesty w całej Polsce, m.in. w Wielkopolsce, na Kaszubach, Warmii i Lubelszczyźnie. Gdzie dokładnie odbędą się strajki? Zobacz MAPĘ PROTESTÓW.

Rolnicy wznawiają protesty. Startuje Runda 2.0

Rolnicy w całej Polsce wznawiają protesty. Zmusiła ich do tego decyzja Sejmu o dalszych pracach nad ustawą łańcuchową, widmo umowy UE-Mercosur, pogłębiający się kryzys w rolnictwie i brak realizacji postulatów z poprzednich strajków. Dlatego na najbliższe dni zaplanowali szereg manifestacji w całym kraju. Na dole artykułu znajduje się mapa protestów, którą organizatorzy na bieżąco aktualizują. 

Protest rolników w Sieradzu

W piątek 29 listopada na ulice Sieradza wyjadą rolnicy ze Związku Rolniczego „Orka”. Zbierają się o godz. 9.00. w podsieradzkim Smardzewie i przejadą ciągnikami przez miasto. Protest potrwa do godz. 16.00.- Musimy znów upomnieć się o siebie. Rząd nie podejmuje żadnych działań, do tego Unia chce nas pogrążyć, podpisując niekorzystną umowę. Protestujemy więc przeciwko zabijaniu małych gospodarstw. To przecież z nich pochodzi najzdrowsza żywność. A dziś jest to niszczone przez nieudolną politykę i wyśrubowane normy środowiskowe. Ceny w skupie są jak 20 lat temu, a koszty produkcji wzrosły wielokrotnie – mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu Jarosław Zaremba, ze Związku Rolniczego „Orka”. Dodaje, że na razie protest jest ostrzegawczy, ale jeśli rząd nie podejmie działań, akcja protestacyjna się zaostrzy. 

Protest rolników w Nowym Mieście nad Wartą

Na 30 listopada (sobota) planowany jest także protest rolników w Nowym Mieście nad Wartą (woj. wielkopolskie). Rolnicy nie będą blokować drogi, bo jak mówią nie chcą utrudniać ludziom życia. Ale muszą zamanifestować swoje niezadowolenie.- Plan jest taki, że zbieramy się ciągnikami na parkingu, na razie bez blokowania dróg. Niestety, sytuacja jest trudna i znów musimy budzić rząd do działania. Organizujemy protest jako rolnicy indywidualni – mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu organizator strajku i dodaje, że ma sygnały z Polski o kolejnych planowanych akcjach.- Protesty będą się rozkręcać, to nieuniknione. Rolnicy muszą się obronić przed Mercosurem, ustawą łańcuchową czy Zielonym Ładem - dodaje rolnik.

Protest rolników w Elblągu

Duża manifestacja szykowana jest na wtorek 3 grudnia w Elblągu (woj. warmińsko-mazurskie)​. Rolnicy od godz. 10.00 będą przejeżdżać ciągnikami przez miasto. Będzie to protest ostrzegawczy. - Na razie jest to protest lokalny i ostrzegawczy. Od długiego czasu apelujemy do rządu o jasny sprzeciw odnośnie umowy z Mercosurem. Nie zgadzamy się też na projekt ustawy łańcuchowej w takim kształcie, w jakim został złożony. Sprzeciwiamy się także zakazowi hodowli zwierząt na futra i dalszym absurdom Zielonego Ładu - mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu Damian Murawiec z Ruchu Młodych Farmerów i Ogólnopolskiego Oddolnego Protestu Rolników. Zaznacza, że tym razem mniej będzie blokad dróg, bo rolnicy chcą przede wszystkim edukować społeczeństwo o zagrożeniach, jakie uderzają nie tylko w rolnictwo, ale i w konsumentów. 

Protest rolników w Pruszczu Gdańskim

3 grudnia odbędzie się także protest rolników w Pruszczu Gdańskim (woj. pomorskie). Rozpocznie się pikietą przy rondzie Żuławskim, a później rolnicy przejadą ciągnikami przez centrum miasta.- W ten sposób będziemy solidaryzować się z rolnikami z innych województw - mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu organizator strajku. 

Protest rolników w Kętrzynie

3 grudnia rolnicy będą protestować także w Kętrzynie (woj. warmińsko-mazurskie). Zbiórka przewidziana jest o godzinie 10.00 na ulicy Zbożowej. - Solidaryzując się z rolnikami z całej Polski oraz Europy również my sprzeciwiamy się podpisaniu umowy z krajami Mercosur - napisali w mediach społecznościowych. 

Protest rolników na Kaszubach

Także na Kaszubach 3 grudnia odbędzie się protest rolników w Egiertowie (gm. Somonino, woj. pomorskie). Od godz.10:00 do 17:00 zamierzają blokować drogę krajową nr 20 w okolicy Kościerzyny oraz drogę wojewódzką nr 224 w okolicy Kartuz. 

Protest rolników na Lubelszczyźnie

3 grudnia odbędzie się także protest rolników w Tarnawatce k. Tomaszowa Lubelskiego (woj. lubelskie). Spotykają się przy cmentarzu o godzinie 8:00. Zamierzają przyjechać ciągnikami i protestować przeciwko umowie handlowej UE-Mercosur, nowej Piątce dla zwierząt i absurdom Zielonego Ładu. Będą się domagali dymisji ministra rolnictwa.

Protest rolników w  ​Byszkach, Lotyniu, Olecku i Tarnogrodzie ​

3 grudnia rolnicy będą też protestować w ​Byszkach i Lotyniu (woj. wielkopolskie), Olecku (woj. warmińsko-mazurskie) oraz Tarnogrodzie (woj. lubelskie).

Protest rolników w Medyce i Białej Podlaskiej

Będą też ponowne protesty w Medyce i Białej Podlaskiej. Poprzednie odbyły się w miniony weekend 23-24 listopada. Tym razem rolnicy z Lubelszczyzny wyjdą na drogi 9 grudnia, a na Podkarpaciu 10 grudnia

MAPA PROTESTÓW ROLNIKÓW

Poniżej przedstawiamy mapę protestów rolników w listopadzie i grudniu. Jest ona na bieżąco aktualizowana. 

Gdzie będą protesty rolników? 

  • Sieradz (woj. łódzkie) - 29 listopada godz. 09:30-16:00
  • Nowe miasto nad Wartą (woj. wielkopolskie) - 30 listopada godz. 10:00-16:00
  • Elbląg (woj. warmińsko-mazurskie) - 3 grudnia
  • Pruszcz Gdański (woj. pomorskie) - 3 grudnia godz. 11:00-14:00
  • Tarnawatka (woj. lubelskie) - 3 grudnia
  • Byszki (woj. wielkopolskie) - 3 grudnia godz. 09:00-17:00
  • Lotyń (woj. wielkopolskie) - 3 grudnia godz. 09:00-17:00
  • Tarnogród (woj. lubelskie) - 3 grudnia
  • Kętrzyn (woj. warmińsko-mazurskie) - 3 grudnia od godz 10:00
  • Egiertowo (woj. pomorskie) - 3 grudnia od godz 10:00
  • Olecko (woj. warmińsko-mazurskie) - 3 grudnia
  • Biała Podlaska (woj. lubelskie) - 9 grudnia
  • Medyka - 10 grudnia
  • Kłodawa (woj. wielkopolskie, jeszcze nie ma podanej daty)
  • Naglowice (woj świętokrzyskie, jeszcze nie ma podanej daty)
  • Włocławek (woj. kujawsko-pomorskie, jeszcze nie ma podanej daty)
  • Kowal (woj. kujawsko-pomorskie, jeszcze nie ma podanej daty)

Mapa protestów rolników: gdzie zgłosić strajk?

Mapę tworzą rolnicy z OOPR. W celu zgłoszenia lokalizacji protestów organizatorzy proszą o przesłanie informacji na adres mailowy: This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it. zgodnie z poniższym szablonem:Kontakt: Imię i nazwisko
Telefon: Numer kontaktowy
Powiat:
Województwo:
Dokładna lokalizacja: (np. odnośnik do pinezki na mapie Google)Kamila Szałaj 
image
Jak się tłumaczy Kołodziejczak?
Sejm za nową "Piątką dla zwierząt". Rolnicy: wiemy, gdzie jechać z gnojem
  https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-w-polsce-gdzie-beda-strajki-i-blokady-drog-mapa-protestow-2523416?__ca__chat=lfwn4upruiim
    Ręce opadają.
   Chłopi nie potrafią zdefiniować problemu. Nie widzą tego, że są oszukiwani przez swoich liderów, którzy są skorumpowani, ciągle chcą rozmów z „rządem”, który jest najzwyczajniej antypolski i socjalnie przestępczy. Typowo dla większości w Polsce skarżą się na Unię, a równocześnie oczekują od niej porządku i uczciwości, są gotowi tkwić w tym bagnie, zamiast z tego się wyrywać, dopóki są siły w nogach niezbędne do ucieczki.
   Wkrótce będzie za późno, słaby, zniewolony, rozbity i osamotniony, odurzony nic nie może.

   "Kupą mości panowie, kupą."

   Mawiał Pan Zagłoba.
Red. Gazeta Warszawska +Protest rolników w Warszawie. "Polskie rolnictwo będzie zaorane" [FOTO, WIDEO]
25.11.2024., 13:00h
Kamila Szałaj
Justyna Czupryniak
Dziś w Warszawie odbył się protest rolników. Nie zgadzają się na podpisanie umowy UE-Mercosur. Wzywają premiera Tuska i komisarza Wojciechowskiego do zablokowania niekorzystnego porozumienia. - Podpisanie Mercosuru spowoduje, że wszystkie gospodarstwa rodzinne i w Europie zginą śmiercią tragiczną! - mówią.

Protest rolników w Warszawie pod KE

25 listopada w Warszawie pod przedstawicielstwem Komisji Europejskiej odbył się protest rolników przeciwko umowie UE-Mercosur. Datę wybrali nieprzypadkowo, bo akurat w tym miejscu ustępujący komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podsumowywał 5 lat swojej działalności. Manifestację zorganizował Ruch Gospodarstw Rodzinnych, skupiający rolników z Podlasia, Mazowsza, Warmii i Mazur. Alarmują oni, że umowa o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej doprowadzi do upadku polskiego rolnictwa. Szerokim strumieniem mogą się wlewać na unijny rynek produkty rolne z Brazylii, Argentyny, Urugwaju i z Paragwaju. Wiadomo, że towary te nie spełniają surowych unijnych standardów, więc są dużo tańsze, przez co rolnicy mogą więc utracić konkurencyjność. Dlatego domagają się pilnego zablokowania umowy przez polski rząd i przez komisarza Wojciechowskiego.

"Polskie rolnictwo zginęło śmiercią męczeńską"

Rolnicy przywieźli ze sobą wymowne transparenty z hasłami: "Żywność z Mercosuru to GMO, antybiotyki, hormony wzrostu, glifosat. Tym chcesz karmić swoje dzieci?", "Polskie rolnictwo zginęło śmiercią męczeńską w wyniku umowy UE-Mercosur", Mercosur=Koniec Gospodarstw Rodzinnych w UE". - Protestujemy przed siedzibą Komisji Europejskiej, w której rodzą się głupie pomysły. Przez nie polskie rolnictwo będzie zniszczone i zaorane. Podpisanie Mercosuru spowoduje, że wszystkie gospodarstwa rodzinne i w Europie zginą śmiercią tragiczną. Przecież nie mamy szans konkurować z korporacjami i agroholdingami z Ameryki Południowej - mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu Konrad Krupiński, wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego.
 

Rolnicy nie chcą powtórki z Ukrainy

Rolnik zwraca uwagę, że przedsmak tego, co może nas spotkać po podpisaniu umowy z Mercosurem mieliśmy już po wybuchu wojny w Ukrainie. Wtedy polski rynek został zalany tańszym zbożem z importu.- Wtedy nie mieliśmy szans konkurować z Ukrainą, gdzie granica została otwarta jak drzwi od stodoły. Teraz też nie będziemy mieli szans konkurować z krajami Mercosur. Tam można stosować substancje zakazane od 20 lat w UE i GMO. Wycinane są tam również lasy Amazonii, a UE mówi nam o ratowaniu planety?! To jedna wielka hipokryzja! Tak naprawdę UE chce na europejskim rolnictwie zrobić biznes dla niemieckich i francuskich korporacji, które sprzedadzą swoje technologie do państw Mercosur, a do nas zostanie przywieziona wołowina, drób, soja, kukurydza - podkreśla i dodaje, że rolnicy znowu są zmuszeni, żeby wyjść na drogi i walczyć o przyszłość swoich gospodarstw. 

Rolnicy: UE nas oszukała

Rolnicy alarmują, że muszą przestrzegać bardzo surowych wymogów dobrostanowych i proklimatycznych. Czują się więc oszukani przez wpuszczenie na unijny rynek żywności produkowanej w dużo niższych standardach.- Dostosowujemy się i zwiększamy wszelkie standardy. Wszystko jest rejestrowane, ciągle poddajemy się jakimś kontrolom przeróżnych instytucji. A teraz mamy podpisać umowę na import żywności z krajów, które tak naprawdę nie spełniają żadnych standardów - mówi Tygodnikowi Poradnikowi Rolniczemu Wojciech Chrostowski, rolnik z Podlasia i producent mleka. Rolnik zaznacza, że Mercosur obnaża paradoksy UE, która niby walczy ze śladem węglowym, ale zgadza się na import żywności, która ma płynąć przez pół świata.- Czujemy się bardzo oszukani! To perfidne oszustwo, ponieważ u nas z jednej strony sztucznie podnosi się koszty produkcji poprzez wprowadzanie coraz to nowych wymogów i podatków klimatycznych, a z drugiej strony otwiera się np. granicę z Ukrainą, której żadne obostrzenia też nie dotyczą. To teraz jeszcze chce się otworzyć granicę na Amerykę Południową. To perfidne oszustwo. To jest niszczenie naszych narodowych producentów, rolników - mówi Chrostowski.

​Faszczewski: umowa z Mercosurem spowoduje spadek cen​ skupu

Rolnicy obawiają się też, że po podpisaniu umowy ceny bydła mocno spadną. - Na pewno będę stratny przy sprzedaży bydła mięsnego, gdyż umowa spowoduje spadek cen skupu. Nie ukrywajmy, na pewno tym się to zakończy. W sumie można powiedzieć, że ta umowa jest po to, żeby zniszczyć europejskie rolnictwo. Rolnicy europejscy mają narzucone ogromne wymagania, a reszta świata w ogóle nie ma takich wymagań. Dlatego porozumienie nie może wejść w życie - alarmuje Karol Faszczewski z Podlaskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego.

 


 

Protest rolników pod Sejmem. Żądają rozmów z Tuskiem, grożą blokadami dróg Co oznaczą te dwa zdjęcia:
   1. Trumna z polskim rolnictwem.
   2. Bratanie się polskiego chłopa z zachodnim, unijnym zusammen, a to na tle rakotwórczych dla człowieka i zabójczych dla natury wiatraków i te szataniczne gwiazdki - symbole szataństwa EU.Czy ci demonstranci są zamanipulowani i łatwo, niezauważenie podrzuca się im taką szkodliwą symbolikę, czy też są kompletnymi idiotami i to akceptują?Red. Gazeta Warszawska+  Rolnicy zaapelowali do premiera Donalda Tuska o pline zablokowanie umowy o wolnym handlu UE- Mercosur. Żądają też wycofania "ustawy łańcuchowej". Ostrzegają, że w przeciwnym razie rozpoczną protesty i blokady dróg w całym kraju.  

Rolnicy przeciwko Mercosur i "ustawie łańcuchowej"

Dzisiaj pod Sejmem podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników rolnicy zaprotestowali przeciwko przeciwko umowie UE-Mercosur i "ustawie łańcuchowej". Głównymi tematami konferencji były plany działań rolników na najbliższe tygodnie związane z: 
  • brakiem oficjalnego stanowiska Polskiego Rządu w sprawie umowy o wolnym handlu z krajami Bloku Mercosur, co wywołuje liczne obawy i niepewność wśród polskich rolników.
  • powstaniem Nadzwyczajnej Komisji ds. Ochrony Zwierząt, a także projektów, które mają zostać objęte jej pracami, w tym szczególnie kontrowersyjnego planu „AktywistaAntyhodowlany+”, mającego na celu wprowadzenie nowych regulacji wpływających na branżę hodowlaną w Polsce.

Rolnicy grożą protestami. "Jeżeli Tusk będzie za umową, wychodzimy na ulicę"

 - Jako rolnicy jesteśmy tu wszyscy razem, ponieważ jesteśmy zdecydowani przeciwko podpisaniu umowy z Mercosur, Jest to umowa, która zrujnuje polski i unijne rolnictwo. To od Polski zależy czy ta umowa zostanie podpisana. Jeżeli polski premier Donald Tusk będzie za tą umową to wychodzimy na ulicę – powiedział Tomasz Obszański przewodniczący NSZZ RI „Solidarność”.Szef Solidarności RI wezwał także szefa polskiego rządu do podjęcia rozmów z rolnikami nt. umowy z Mercosur.

Serafin: wpuszczamy bałagan z Ukrainy i Mercosur

Do szefa polskiego rządu zwrócił się także Władysław Serafin, szef Kółek Rolniczych.
 
- To co się wyprawia w resorcie rolnictwa wymaga pańskiej osobistej uwagi i nadzoru. Jeżeli nie dojdzie do takich rozmów i nie wytłumaczy nam pan polityki w sprawie Mercosur i dalszej polityki wobec Ukrainy, która zalewa nasz swoimi produktami, to wszystkie organizacje wyjdą na ulicę – grzmiał pod Sejmem W. Serafin. - Przez dziesiątki lat Unia Europejska tworzyła zdrową żywność, myśmy przeszli ogromne cierpienia od 2003 r. kazano nam wykładać sufity płytkami w oborach i inne bzdury, a teraz wpuszczamy bałagan z Ukrainy i Mercosur, to jest zagłada polskiego rolnictwa – kontynuował Serafin. 

Nie dla ustawy "łańcuchowej"

Uczestnicy konferencji prasowej sprzeciwili się także wszelkim działaniom podejmowanym przez politykom, których celem ma być ograniczanie lub zakazywanie hodowli zwierząt gospodarskich.- Środowiska liberalne robią zamach na hodowlę zwierząt w Polsce, nie będzie z naszej strony żadnej zgody na takie działania – dodał  S. Izdebski przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.
 
Organizacje rolnicze zaprotestowały także przeciwko obywatelskiemu projektowi nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt „STOP łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności”, pod którym podpisało się ponad 500 tys. obywateli.- Nie godzimy się na takie inicjatyw legislacyjne. Nie godzimy się na poszerzenie kompetencji wątpliwych organizacji pro-zwierzęcych, nie godzimy się na zwiększenie kompetencji osób, które nie mają predyspozycji, aby rolnikom mówić co i jak mają robić w swoich budynkach inwentarskich. Nie godziny się na zabór zwierząt z gospodarstw rolnych. Nie pozwolimy na to – mówili uczestnicy konferencji prasowej.wk 

 


 

STOP Mercosur. Rolnicy ruszyli do urzędów i domagają się interwencji premiera+Dużo skutecznej jest pisać petycje do Adolfa Hitlera, w końcu on bardzo cenił Polaków i wobec delegacji polskich chłopów byłby bardziej przystępny niż ten żydohitlerowiec Donald Tusk.Niech chłopi dalej piszą, proszą dalej, a siekiery i widły zostawić w domu, i z czapką w ręku oczekują łaski Donalda Tuska, czy tej pozostałej szumowiny.Red. Gazeta Warszawska +
Rolnicy z różnych stron polski, zrzeszeni w organizacjach rolniczych i nie tylko ruszyli w piątek, 15 listopada, do urzedów, składając na ręce przedstawicieli regionalnych władz apel do premiera. Dotyczył on umowy z krajami Mercosur, która ma zostać podpisana w najbliższych dniach podczas szczytu G20. Jej przyjęcie zagraża interesom polskich rolników.
  • Krajowa Rada Izb Rolniczych wyszła z inicjatywą przeprowadzenia ogólnopolskiej akcji, w której każda z Izb przekaże apele w proteście przeciwko umowie o wolnym handlu z krajami grupy Mercosur na ręce wojewódzkich wojewodów.
  • Apel ten jest być może ostatnim dramatycznym akordem w trwających od 20 lat negocjacjach.
 Już za kilka dni, 18 i 19 listopada, w Rio de Janeiro odbędzie się doroczne spotkanie grupy G20. Miejsce jest nieprzypadkowe. Pierwszy raz w historii prezydencję w grupie sprawuje Brazylia. I znów nieprzypadkowo dąży ona, by jeszcze za jej przewodnictwa podpisać umowę o wolnym handlu UE z krajami Mercosur.Przypomnijmy, do grupy państw Mercosur należą: Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj. Prace nad umową trwają już drugą dekadę i negocjacje w sprawie komponentu handlowego zostały w większości zakończone porozumieniem politycznym w 2019 roku. Nie tylko polscy, lecz także unijni rolnicy obawiają się, że umowa z Mercosur osłabi ich konkurencyjność.Z punktu widzenia Polski szczególnie zagrożony jest sektor produkcji drobiu, wołowiny czy też wieprzowiny i mleka. "Podpisanie umowy o wolnym handlu doprowadzi do zalania europejskiego rynku tanią żywnością" - czytamy na stronie Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Organizacje rolnicze szacują, że na polski rynek może trafić nawet:
  • 90 000 ton wołowiny,
  • 180 000 ton drobiu,
  • 180 000 ton cukru,
  • 3,4 mln ton kukurydzy
  • 8,2 mln hektolitrów biopaliw.
W związku z powyższym 15 listopada wielu rolników zrzeszonych w różnych organizacjach rolniczych z całej Polski złożyło swój sprzeciw na ręce wojewodów. Jak podkreślają zwracają się z "dramatycznym wołaniem rolników", domagają się interwencji premiera Donalda Tuska w tej sprawie. 

Wielkopolska Izba Rolnicza sprzeciwia się Mercosur

Prezes Wielkopolskiej Izby Rolniczej Mieczysław Łuczak wspólnie z przedstawicielami organizacji rolniczych i związków zawodowych, w tym:
  • Stowarzyszenia Rola Wielkopolski,
  • Stowarzyszenia Rolników Południowej Wielkopolski,
  • Związku Zawodowego RI Solidarność,
  • Stowarzyszenia Kłos,
  • Kółek Rolniczych,
złożyli na ręce II Wicewojewody Wielkopolskiego Jarosława Maciejewskiego petycję zawierającą protest wobec zamiaru podpisania przez Komisję Europejską umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur oraz ograniczania budżetu UE na rolnictwo. Pod apelem podpisał się także Prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej – Mirosław Fucia. Krajową radę Izb Rolniczych reprezentowała Jolanta Nawrocka – Członek Zarządu KRIR i jednocześnie delegat WIR do KRIR.
Nie godzimy się na to, aby rolnictwo padło ofiarą polityki międzynarodowej. Warto również zauważyć, że zwiększanie skali produkcji w krajach Ameryki Południowej odbywa się kosztem redukcji powierzchni lasów tropikalnych, co jest zdecydowanie niekorzystne dla klimatu. Otwarcie rynku europejskiego na wytwarzaną w ten sposób żywność to nic innego jak „eksport emisji” z jednego obszaru globu na inny, tym bardziej, że Komisja Europejska, po raz kolejny odroczyła dyrektywę „antywylesieniową” która miała zapobiegać takim sytuacjom - czytamy w piśmie złożonym na ręce wielkopolskiego wojewody. 

Warmińsko-mazurscy rolnicy protestują. "Zawarcie umowy może prowadzić do wypierania polskich rolników z rynku"

Przedstawiciele Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej również 15 listopada złożyli swój apel w sprawie umowy UE-Mercosur na ręce Wicewojewody Mateusza Szauera. W spotkaniu wzięli udział Marek Kuźniewski (Wiceprezes WMIR), Łukasz Pergoł (Delegat do Krajowej Rady Izb Rolniczych) oraz Jolanta Mackiewicz (Dyrektor biura W-MIR). Stanowisko WMIR zostało skierowane do premiera Donalda Tuska. 
Apelujemy o pilne podjęcie działań mających na celu ochronę polskiego rolnictwa przed negatywnymi skutkami umowy handlowej UE-Mercosur. Produkty rolne importowane z krajów Mercosur w większości nie spełniają surowych standardów Unii Europejskiej, w tym wymogów zrównoważonego rozwoju, które Polska aktywnie popierała na forum UE. Zawarcie tej umowy może prowadzić do wypierania polskich i unijnych producentów przez tańszych dostawców z krajów Mercosur, co stanowi zagrożenie dla rentowności naszych gospodarstw oraz bezpieczeństwa żywnościowego w całej Unii Europejskiej - czytamy.
W piśmie Izba zwraca się do Donalda Tuska o:
  • Zwiększenie budżetu Unii Europejskiej na rolnictwo po 2027 roku.
  • Ochronę rynku UE przed napływem tańszych, często niższej jakości produktów, które nie spełniają unijnych norm jakościowych i ekologicznych.
Izba sprzeciwia się także ograniczaniu produkcji zwierzęcej w Europie oraz planom likwidacji budżetu Wspólnej Polityki Rolnej.

 
 
 

Solidarność ruszyła do urzędu w Opolu

Tego samego dnia przedstawiciele Solidarności RI ruszyli do włodarzy w Opolu. 
Mercosur to nie tylko wołowina. Musicie wiedzieć, że w umowie, która ma zostać podpisana 19.11 są również zapisy dotyczące cukru, kukurydzy. Tam jest [zapis - przyp. red.] o eksporcie miliona ton kukurydzy do Europy - mówi Tomasz Ognisty. 
Zastępca Przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualność Solidarność podkreśla przy tym, że w krajach Mercosur wykorzystuje się odmiany GMO. - Czy my chcemy takiej żywności? - pyta. - My w Europie jesteśmy postrzegani jako ekologiczni, dobrzy producenci żywności wysokiej jakości. A tu nagle na szczycie G20, przypomnę, że przewodzi mu Brazylia, która postawiła sobie za priorytet, by do końca miesiąca, a więc do końca jej prezydencji, chcą podpisać tę umowę - zaznacza. Jak podkreśla Ognisty, teraz polscy rolnicy muszą się zjednoczyć ze wszystkimi unijnymi producentami żywności. Podziękował przy tym rolnikom, którzy brali dziś udział w tym wydarzeniu, a także izbie rolniczej, choć jak podkreślił ubolewa, że tak mało rolników wzięło udział w dzisiejszej akcji. 
Przekaz musi iść do konsumentów, żeby ludzi nas popierali, żeby wiedzieli, że żywność, która przyjedzie z Mercosur będzie genetycznie modyfikowana. My takiej żywności nie chcemy i liczymy, że urząd wojewódzki i nie tylko - wszyscy politycy ponad podziałami bedą popierać polskiego rolnika, który produkuje polską zdrową żywność - dodał na zakończenie Ognisty. 
 
fot. T.Ognisty
 
https://www.farmer.pl/prawo/przepisy-i-regulacje/stop-mercosur-rolnicy-ruszyli-do-urzedow-i-domagaja-sie-interwencji-premiera,153962.html

Rolnicy przed sądem za protest na S5. Walczą z absurdalnymi oskarżeniami
8 listopada przed sądem w Żninie rozpoczęły się rozprawy rolników za protest na S5. Sądzony jest m.in. operator ciągnika, w który wjechała ciężarówka. Podobnie jak inni rolnicy nie czuje się winny. - Podczas protestu policja nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń - mówił w sądzie.
Rozpoczęły się procesy rolników, którzy protestowali w marcu na drodze S-5 niedaleko Rogowa w powiecie żnińskim. Policja z Komisariatu w Janowcu Wielkopolskim zarzuca im załamanie art. 97 Kodeksu Wykroczeń i przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym.
Podczas protestu doszło do bardzo groźnego wypadku. Ciężarówka wjechała w kolumnę ciągników niszcząc jeden z nich i uszkadzając kilka kolejnych. Jak relacjonują protestujący wtedy rolnicy, obecni na drodze ekspresowej, tylko szczęśliwy zbieg okoliczności spowodował, że w wypadku nie było ofiar.Protest odbywał się na obydwu nitkach drogi. Na pasie w kierunku Gniezna zepsuł się jeden z samochodów. Protestujący przeszli tam, aby pomóc koledze. Tylko dzięki temu nie było ich przy traktorach, w które wjechała ciężarówka. Do staranowania ciągników miało dojść przed godz. 1.00 w nocy.

Policja wystąpiła do sądu o ukarnie rolników

Policja przeprowadziła czynności i zbadała trzeźwość uczestników protestu. Wszystkie pomiary były negatywne. Nie była jednak w stanie ustalić, kto był sprawcą wypadku. Tę kwestie miał rozstrzygnąć sąd. Sprawa jeszcze się nie zaczęła, ale mimo to protestujący rolnicy po kilku miesiącach zaczęli dostawać wezwania na policję, by złożyć wyjaśnienia. Policja z Janowca Wielkopolskiego skierowała wnioski o ich ukaranie z art. 97 KW. Przewiduje on, że każdy kto łamie inne przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym podlega karze grzywny do 3 tys. zł. Policja powołała się na przepisy drogowe mówiące o tym, że traktory nie mogą się poruszać po drogach ekspresowych i nie mogą też na nich parkować.

Sąd ukarał rolników grzywnami za protest. Rolnicy się odwołali

Sąd we wrześniu w postępowaniu nakazowym ukarał protestujących grzywnami wynoszącymi 500 zł. Rolnicy się od tych kar odwołali, dlatego też w Sądzie Rejonowym w Żninie rozpoczęły się rozprawy z udziałem oskarżyciela (Policji z Komisariatu w Janowcu Wielkopolskim) i oskarżonych.

Operator zmiażdżonego ciągnika: policja na proteście nikogo nie karała

Jako pierwsza odbyła się rozprawa, gdzie oskarżonym był Mateusz Dąbrowski, operator ciągnika, który został zmiażdżony na S-5. Nie przyznał się on do winy. Sąd pouczał oskarżonych, że mogą oni złożyć wyjaśnienia, odpowiadać na pytania sądu i oskarżenia bądź też odmówić składania wyjaśnień.Rolnik powiedział, że podtrzymuje zeznania złożone wcześniej przed policją. Poinformował sąd, że będzie odpowiadał na pytania. Wcześniej wyjaśnił, że brał udział, w proteście, który był zgłoszony. Rolnicy mieli zgodę na wjazd na trasę. Na miejscu była policja i wtedy nie ukarała żadnego rolnika za to, że wjechali na drogę ekspresową.Sąd zadawał oskarżonemu rolnikowi szczegółowe pytania. Chodziło między innymi o to, czy wiedział kto był jego organizatorem, skąd dowiedział się, że będzie miał miejsce, czy protestujący byli poinformowani o tym, jaki był planowany przebieg protestu i jak mają się zachowywać jego uczestnicy oraz czy ktoś na miejscu koordynował akcje i wydawał instrukcje. Były też pytania dotyczące tego, czy na miejscu była policja oraz jak wyglądało zabezpieczenie protestu.Rolnik zeznał, że znał organizatora i że ten wskazał protestującym, gdzie mają stać ciągniki. Miały one blokować obydwie jezdnie trasy w kierunku Bydgoszczy oraz Poznania. Traktory były ustawione częściowo na pasie zieleni oraz po drugiej stronie przy pasie awaryjnym. Środek był przejezdny dla służb i pojazdów uprzywilejowanych i ratunkowych. Protest był tak zaplanowany, aby nie blokować ruchu. Ciągniki stały we fragmencie drogi między zjazdami i wjazdami. Odczytując akt oskarżenia policjant wymienił, że był to 121 km trasy S-5. Samochody poruszające się nią były kierowane na zjazd, który kończył się rondem. Z ronda można było wjechać na wjazd, który na trasie ekspresowej omijał wcześniej stojącą blokadę.  Rolnik zeznał też, że na samej trasie nie widział między ciągnikami i protestującymi policji ani radiowozów, które obstawiałyby miejsce zgromadzenia. Funkcjonariusze byli obecni przy rondach wjazdowo-zjazdowych. 
 
 Ciągnik, którym przyjechał Michał Dąbrowski, a który został staranowany, był oznakowany i oświetlony, włączona była lampa i światła awaryjne. Podobnie oznakowanie świetlne miały traktory, które stały w sąsiedztwie. Protestujący sprawdzili widoczność i określili, że światła maszyn były widoczne z odległości co najmniej 300 m.W momencie zdarzenia rolnicy nie byli przy swoich ciągnikach. Przeszli na przeciwległy pas ruchu, gdzie udzielali pomocy w naprawie samochodu, który się zepsuł i ograniczał ruch. Tuż przez zdarzeniem nie było żadnych dźwięku ani pisku opon. Rolnicy usłyszeli trzask uderzającej ciężarówki i pisk opon pchanego ciągnika, którego operatorem był oskarżony. Nie znaleźli też śladów hamowania. Na miejscu zdarzenia protestujący sprawdzili, w jakim stanie był kierowca. W pierwszym momencie kontakt był z nim utrudniony. Nie był w stanie wyjaśnić, jak i dlaczego doszło do wypadku. W odczuciu rolnika kierowca mógł przysnąć.

Nie było zastrzeżeń do protestu ze strony organów 

- Czy ma pan wiedzę, aby jakiekolwiek organy przed tym protestem zgłaszały zastrzeżenia do co legalności protestu? Czy policja albo jakakolwiek inna instytucja zgłaszała jakieś zastrzeżenie – pytała Katarzyna Kulik-Frasz obrońca oskarżonego.- Nikt nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń – odpowiedział Mateusz Dąbrowski.- A czy wie pan, jak zachowywali się funkcjonariusze, którzy stali na rondach? Czy kwestionowali legalność zgromadzenia – pytała adwokat.- Nikt nie kwestionował legalności zgromadzenia. Wiedzieliśmy, że jest zgodne z prawem. Policja stała obok i nie reagowała – zeznał oskarżony.- Czy któryś z policjantów próbował wzywać do opuszczenia miejsca protestu? – dodała- Nie. Nie było takiej sytuacji – odpowiadał Mateusz Dąbrowa.O to, czy ktoś informował i nawoływał do rozwiązania zgromadzenia, gdyż jest nielegalne pytał także sędzia. Rolnik zeznał, że nikt nie żądał rozwiązania zgromadzenia. Nie było też żadnej interwencji policji, nie stwierdzone zostały też wykroczenia.Oskarżyciel reprezentujący Komisariat w Janowcu Wielkopolskim poruszył tylko jedną kwestię. Zapytał o to, czy rolnik wiedział o tym, że oficjalnym miejscem protestu wskazanym w zgłoszeniu do Urzędu Gminy w Rogowie były ronda mieszczące się na zjazdach z trasy S-5. Nie są to już główne jezdnie drogi ekspresowej.Rolnik odpowiedział, że organizator poinformował protestujących, że mają oni wjechać z rond na S-5 między wjazdy a zjazdy tak, aby nie utrudniać całkowicie ruchu.- Czy jak się już ustawiliście pomiędzy tymi zjazdami i wjazdami, a nie rondami, to policja mówiła lub informowała, że to jest niedozwolone. Chciałabym uściślić – uzupełniła adwokat Katarzyna Kulik-Frasz.- Nie było takiej sytuacji – zdecydowanie oświadczył Mateusz Dąbrowski.

8 listopada przed sądem w Żninie rozpoczęły się rozprawy rolników za protest na S5
 
FOTO: Tomasz Ślęzak

Wielu rolników stanie przed sądem w Żninie

Sąd odroczył proces Mateusza Dąbrowskiego do 10 lutego 2025 r.. Zostanie przeprowadzone postępowanie dowodowe. Obrona wniosła między innymi o zwrócenie się do Komisariatu w Janowcu wielkopolskim i wskazanie funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę podczas protestu i odpowiadali za jego zabezpieczenie. Jako dowód ma być przedstawiona wypowiedź rzecznika Komendy Powiatowej Policji w Żninie opublikowana w lokalnym tygodniku, który miał stwierdzić, że protest był legalny. Sąd też zwróci się do Centrum Zarządzania Kryzysowego gminy Rogowo o przedstawienie treści wniosku o zgromadzenie rolników na trasie S-5.W piątek 8 listopada odbyło się w Sądzie w Żninie 9 rozpraw. Każdy z protestujących sądzony jest indywidualnie w odrębnym postępowaniu. Kolejne rozprawy rolników mają odbyć się jeszcze w listopadzie oraz na początku grudnia.Tomasz Ślęzak (Policji z Komisariatu w Janowcu Wielkopolskim) i oskarżonych. 
 
 
 Ciągnik, którym przyjechał Michał Dąbrowski, a który został staranowany, był oznakowany i oświetlony, włączona była lampa i światła awaryjne. 

  


 

Rolnicy ciągani po sądach za protest. "Ze strony policji dochodzi do absurdów" Grupa rolników, która zorganizowała protest spontaniczny, musi swoich racji bronić przed sądem. Chociaż policja została poinformowana o zgromadzeniu, to jednak do sądu skierowała wnioski o ukaranie pikietujących.

Poddębice. Rolnicy stanęli przed sądem za protesty rolnicze

Wczoraj, tj. 5 listopada w Sądzie Rejonowym w Łasku, a dokładnie w jego Zamiejscowym Wydziale Karnym w Poddębicach (woj. łódzkie) odbyła się apelacyjna sprawa w związku z ukaraniem wyrokami nakazowymi rolników, którzy 22 kwietnia zorganizowali i uczestniczyli w proteście rolniczym. Przypomnijmy, wówczas w całym kraju organizowane były liczne demonstracje rolników w związku z wprowadzeniem unijnego Zielonego Ładu i importem towarów z Ukrainy.Zgromadzenie miało charakter spontanicznego, bo to zaplanowane, które miało się odbyć na granicy z Ukrainą, zostało rozwiązane przez wójta Dorohuska. Polskie prawodawstwo dopuszcza protest spontaniczny (art 3. par. 2 Prawo o zgromadzeniach). W myśl tego trybu zwołano protest i zablokowano wjazd i zjazd z autostrady A2 w Wartkowicach. O proteście spontanicznym powiadomiono wcześniej KPP w Poddębicach.

Policja chce ukarania pikietujących

Wezwani na miejsce policjanci nie tylko nagrywali cały protest, ale również legitymowali jego uczestników. Trojgu z nich wytoczono sprawy. - Policjanci stwierdzili, że ten protest nie miał cech protestu spontanicznego. Na wczorajszej rozprawie nie byli w stanie sądowi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego, tak uważają. Na pytanie mecenasa, dlaczego w takim razie nie rozwiązali tego protestu, też nie potrafili odpowiedzieć na to pytanie - mówi pani Aleksandra, której policja zarzuca organizację nielegalnego zgromadzenia. Dwaj inni rolnicy, którzy również są wzywani przez sąd, są obwiniani przez policję o blokowanie ruchu drogowego.

Policja nie umiała przedstawić podstawy prawnej

Pani Aleksandra poprosiła policjantów o podanie podstawy prawnej do rozwiązania protestu w Wartkowicach. Nie doczekała się. - Na nagraniach TV Republika, która była z nami przez cały czas trwania tego protestu jest wyraźnie, gdzie ja proszę policjantów o podanie podstawy prawnej dla potwierdzenia swoich teorii, że protest jest nielegalny. Ja powiedziałam, że rozwiążę protest, jak podadzą mi podstawę prawną i rozejdziemy się do domu. Policjanci nie potrafili udzielić mi takiej odpowiedzi i zaczęli nas straszyć oddziałami prewencji - komentuje organizatorka zgromadzenia.- W ostatnim czasie zaczynam się zastanawiać, czy policjanci na pewno znają prawo. Jeżeli chodzi o protesty, dochodzi do takich absurdów ze strony policji i próby ukarania rolników za protesty, że trzeba to po prostu nagłaśniać. Trzeba o tym głośno mówić i się temu przeciwstawiać - dopowiada. 
image
interwencja tpr
Sąd skazał rolników za protest na S5. Czy wygrają w apelacji?
 

Pikieta przed sądem

Wsparcie dla sądzonych okazali inni rolnicy, którzy 5 listopada zjawili się przed Sądem Rejonowym w Łasku i z transparentami z wypisanymi na nich hasłami: "Murem za rolnikami" czy "Wspieramy strajk rolników z Poddębic" dodawali otuchy tym, którzy zasiedli na sądowych ławach.
image
Przed sądem, w którym odbywała się sprawa rolników, doszło do pikiety tych, którzy popierają i popierali rolnicze protesty z pierwszej połowy roku.
 
FOTO: fot. Strajk Generalny Poddebice
- To było bardzo miłe. Dochodziły do mnie sygnały, że ludzie się tą sprawą interesują, ale obecność rolników była dla mnie wielkim zaskoczeniem i było to bardzo miłe - dodaje pani Aleksandra.Kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie dopiero w przyszłym roku. Sąd ustalił termin na 13 lutego. Do sprawy protestu rolników z Wartkowic będziemy jeszcze wracać.Michał Czubak
 https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/rolnicy-ciagani-po-sadach-za-protest-spontaniczny-ze-strony-policji-dochodzi-do-absurdow-2522290?__ca__chat=lfwn4upruiim
 
Rolnicy biją na alarm. Żądają pilnych rozmów z premierem TuskiemTak!Prosić hitlerowca Donalda Tuska o pilne rozmowy w sprawie "rolnictwa". Nie wolno zapominać, że trzeba zdjąć czapkę z głowy i kłaniać się z daleka panu niemcowi — bo takie jest prawo okupacji hitlerowskiej w Polsce.

Polacy warci są swojego losu. Red. Gazeta Warszawska 
05.11.2024., 14:00h
Kamila Szałaj
Polscy rolnicy alarmują, że umowa UE z krajami Mercosur doprowadzi do likwidacji ich gospodarstw. Dlatego żądają pilnego spotkania z premierem Donaldem Tuskiem.

Umowa UE-Mercosur tuż, tuż. Rolnicy biją na alarm

Wiele wskazuje na to, że w listopadzie, po 20 latach negocjacji, UE podpisze umowę o wolnym handlu z Mercosur. Będzie to olbrzymi cios dla unijnego rolnictwa, bo dostęp do naszego rynku zyskają produkty rolne z Brazylii, Argentyny, Urugwaju i z Paragwaju. Towary te nie spełniają surowych unijnych standardów, więc są dużo tańsze, przez co mogą wyprzeć naszą żywność. 
 
Dlatego polscy i unijni rolnicy biją na alarm. Ostrzegają, że Komisja Europejska poświęca unijne rolnictwo na rzecz zysków z innych gałęzi gospodarki. - Ronicy obawiają się przede wszystkim importu żywności, która nie spełnia tych samych standardów jakości, co pochodząca z krajów unijnych, a przez to będzie tańsza (dodatkowo jeszcze różnica w kosztach energii, pracy itp.) wykluczy z rynku produkujących ją drożej europejskich producentów - uważa Wiktor Szmulewicz, szef Krajowej Rady Izb Rolniczych.Szmulewicz dodaje też, że rozbieżność w standardach stosowanych wobec rolników unijnych i Mercosur może sprawić, że nie będzie możliwa do utrzymania produkcja rolna w UE.

Rolnicy żądają pilnych rozmów z premierem Tuskiem

W związku ze zbliżającym się zagrożeniem, szef Izb Rolniczych wystąpił 4 listopada do premiera Donalda Tuska o pilne spotkanie. Prosi o wyznaczenie terminu rozmów w jak najkrótszym czasie. - W związku z planowanym podpisaniem umowy pomiędzy UE a krajami MERCOSUR i planowanymi na dzień 15 listopada 2024 r. protestami rolników w Europie wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec podpisania tej umowy i w tej sprawie pragniemy spotkać się z Panem Premierem w dogodnym dla Pana terminie - tak brzmi treść pisma skierowanego przez rolników do premiera Tuska. Wcześniej rolnicy apelowali o pilne zwołanie posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa. Wiadomo już, że w grudniu w tej sprawie spotka się podkomisja stała do spraw dobrostanu zwierząt. Rozmowy mają dotyczyć wpływu umowy na polską produkcję zwierzęcą.

Ile produktów rolnych trafi na rynek UE z krajów Mercosur?

Polskie organizacje rolnicze alarmują, że po podpisaniu umowy o wolnym handlu UE-Mercosur zaleje nas tania żywność z Ameryki Południowej. Oceniają, że na unijny rynek trafi:
  • 99 000 ton wołowiny
  • 180 000 ton drobiu
  • 180 000 ton cukru
  • 3,4 miliona ton kukurydzy
  • 8,2 miliona hektolitrów biopaliw
- Wymogi środowiskowe, standardy społeczne, koszty produkcji? Nie dotyczą importerów, ale obowiązują polskich rolników, stawiając ich przed dramatycznie nierówną konkurencją. Czy naprawdę mamy pozwolić, by polskie i europejskie rolnictwo, a wraz z nim bezpieczeństwo żywnościowe, zostały poświęcone na rzecz taniego importu? - czytamy w komunikacie kampanii Love Krowe, finansowanej z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego.​

Kraje Mercosur produkują o 20 proc. więcej mleka niż Chiny

Warto też wspomnieć, że państwa członkowskie Mercosur wytwarzają około 50 mln ton mleka rocznie. Dwa z nich są znacznymi producentami mleka. To Argentyna i Brazylia. W Brazylii produkuje się około 36 mln ton mleka, a w Argentynie 11 mln ton.Porównując do Chin, będących czwartym producentem mleka surowego na świecie, blok państw Ameryki Południowej wytwarza go o 20% więcej - wyjaśnia Artur Puławski w artykule: Czy kraje Mercosur zaleją nas mlekiem. Natomiast dr Magdalena Szymańska tłumaczy, dlaczego nasze rolnictwo ucierpi na umowie UE-Mercosur?.Kamila Szałaj

  


 "Solidarność" protestuje przeciwko zwolnieniom w SzczeciniePonad sto osób protestowało w poniedziałek przeciwko zwalnianiu ludzi z pracy i zamykaniu przedsiębiorstw. Pokojowy (choć głośny) wiec trzech organizacji związkowych: "Solidarności", "Solidarności '80" i "Solidarności Rolników Indywidualnych" odbył się przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie. Związkowcy nie ukrywają, że jeśli ich protest nie odniesie pożądanego skutku, to sięgną po ostrzejsze metody - to jest początek, pierwszy etap - zapewniają.- Jeśli będzie taka potrzeba, to będziemy się tu spotykać częściej - zapowiedział przewodniczący zachodniopomorskiej "S" Mieczysław Jurek. - Wykrzyczymy władzy, że się nie zgadzamy. A jeżeli nie przestaną nas lekceważyć. Jeżeli będą głusi na nasze postulaty, to damy im po łapach.Przed Urząd Wojewódzki przyszli przede wszystkim przedstawiciele zakładów, w których są plany zwalniania pracowników - PKP Cargotabor, Elektrownia Dolna Odra, Grupy Azoty Zakłady Chemiczne "Police" S.A. i Poczty (związkowcy z "S" RI protestowali przeciwko Zielonemu Ładowi).
- Z naszych szacunków wynika, że w regionie zagrożonych jest kilka tysięcy miejsc pracy - twierdzi Władysław Szczygielski z Cargotabor-u. - Grozi nam wzrost bezrobocia.
Związkowiec podkreślił, że na rozmowy z władzami firmy czeka pół roku.
- Po tylu miesiącach, dopiero dzisiaj siądziemy do rozmów z członkiem zarządu. Zobaczymy, co powie. Może coś zaproponują?
W PKP Cargo związkowcy spodziewają się zwolnienia około stu pracowników. W Elektrowni Dolna Odra, 800.
- Nasz zakład do końca 2025 r. ma być zamknięty! - poinformowała Anna Grudzińska z komisji zakładowej.
Zachodniopomorska "Solidarność" domaga się przeprowadzenia audytów, w zakładach, które mają kłopoty finansowe.
- Tylko twarde dowody przekonają nas o potrzebie radykalnych posunięć - zapewnił Mieczysław Jurek. - Bo kiedy nie ma audytu, a mówi się o miliardowych stratach, to jest znak, że jeden polityk kłóci się z drugim politykiem. Naszym kosztem!
Pod koniec protestu, jego organizatorzy wręczyli wojewodzie zachodniopomorskiemu petycję do premiera Donalda Tuska. https://gs24.pl/solidarnosc-protestuje-przeciwko-zwolnieniom-w-szczecinie/ar/c1-18904821

 


 Symboliczne kary za przekręty na zbożu technicznym. Grzywny od 4 do 6 tys. złDwie osoby zostały skazane przez sądy w związku z  nieprawidłowościami w handlu tzw. zbożem technicznym sprowadzanym z Ukrainy w latach 2022/23.  Prokuratura Regionalna w Rzeszowie przedstawiła zarzuty w sumie 19 podejrzanym. Kary narzucone nieuczciwym podmiotom są symboliczne w porównaniu choćby do przypadku rolnika z woj. łódzkiego, który musi wypłacić ponad 100 tys. zł za legalnie prowadzoną działalność.- Prokuratura Regionalna w Rzeszowie prowadzi śledztwo w sprawie doprowadzenia w okresie od 2022 r. do 2023 r. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości podmiotów nabywających zboże, za pomocą wprowadzenia w błąd osób działających w ich imieniu, co do kraju pochodzenia zboża oraz wprowadzenia w błąd w okresie od 2022 r. do 2023 r. w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu tego samego zamiaru organów uprawnionych do kontroli celnej, poprzez posłużenie się nierzetelną dokumentacją w tym, fakturami VAT, co do rodzaju sprowadzanego towaru, podlegającego reglamentacji pozataryfowej – czytamy w komunikacie Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.Aktualnie zakresem postępowania przygotowawczego w tej sprawie objętych jest 70 wątków dotyczących podmiotów, które importowały produkty rolno - spożywcze takie jak pszenica, rzepak, kukurydza, soja i inne przeznaczone na cele techniczne z Ukrainy. Poszczególne wątki śledztwa w przeważającej części dotyczą przestępstw skarbowych polegających na wprowadzeniu w błąd przedstawicieli organów uprawnionych do kontroli celnej co do tego, że deklarowany towar sprowadzony z Ukrainy, w tym pszenica, rzepak i inne jest przeznaczony na cele techniczne, podczas gdy faktycznie towar był przeznaczony do obrotu na rynku rolno – spożywczym.Do chwili obecnej w toku śledztwa 19 osobom przedstawiono zarzuty popełnienia przestępstw karnych i karno – skarbowych. Wobec 4 podejrzanych prokuratorzy zastosowali środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczenia kraju, dozoru policji i poręczenia majątkowego. Ponadto również wobec 4 podejrzanych prokuratorzy wydali postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym zabezpieczając mienie na poczet przyszłych kar, w tym grzywny oraz ściągnięcia równowartości przepadku przedmiotówW toku postępowania przygotowawczego wykonano szereg czynności procesowych zmierzających do wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności sprawy. Do chwili obecnej w sprawie zapadły dwa wyroki skazujące: Sąd Rejonowy w Janowie Lubelskim uznał oskarżonego winnym popełnienia zarzucanych mu czynów z art. 270 § 1 k.k. oraz z art. 87 § 2 i 3 k.k.s.  i wymierzył mu karę grzywny w łącznym wymiarze 6.000 zł oraz obciążył kosztami postępowania. Natomiast Sąd Rejonowy Lublin Wschód w Lublinie Wydział Karny z siedzibą w Świdniku również uznał oskarżonego winnym popełnienia zarzucanego mu przestępstwa skarbowego z art. 87 § 2 i 3 k.k.s.  i wymierzył mu karę grzywny wymiarze 4.000 zł i ponadto obciążył kosztami postępowania.Aktualnie w śledztwie sukcesywnie przez organy procesowe, w tym prokuratorów, funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej oraz policji wykonywane są czynności dowodowe mające na celu wyjaśnienie  wszystkich  wątków  objętych zakresem postępowania. Jak zapowiada Prokuratura, z uwagi na zaplanowane czynności a także dobro śledztwa, kolejne informacje na ten temat zostaną udzielone we właściwym czasie.Źródło: Prokuratur Regionalna w Rzeszowie https://www.cenyrolnicze.pl/wiadomosci/rynki-rolne/zboza/36653-symboliczne-kary-za-przekrety-na-zbozu-technicznym-grzywny-od-4-do-6-tys-zl  

 


"Gdzie są rolnicy, którzy protestowali drogim sprzętem?" Pomagają powodzianom! Na południu Polski nadal trwa liczenie i naprawa szkód po powodzi, która niemalże zmiotła z powierzchni ziemi tamtejsze wsie. W ewakuacji powodzian i zwierząt od samego początku pomagają rolnicy, o których w niepochlebnych komentarzach dopytują internauci.

Dlaczego rolnicy zeszli z ulic?

Przykre jest to, że w pracy rolnika ogół społeczeństwa dostrzega wyłącznie drogie maszyny, pomijając przy tym wysiłek, który musi on włożyć w zarobienie pieniędzy, by mieć je za co kupić. Minione półtora roku upłynęło w Polsce pod hasłem intensywnych, rolniczych protestów. Aktualnie wielu osobom wydaje się, że polscy rolnicy osiągnęli swoje postulaty i dlatego nie widać ich na drogach. Dopytują, gdzie ci rolnicy, protestujący drogim sprzętem?  A rolnicy wciąż walczą. Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników nadal trwa, lecz w innej postaci. Katastrofy klimatyczne, które dotknęły w tym sezonie uprawy rolnicze, w niektórych województwach doprowadziły do odwołania dożynek, o czym pisaliśmy w artykule pt. „Nowa forma protestu rolników. „W tym roku dożynek nie będzie”. Tam, gdzie święto plonów jednak się odbyło, rolnicy również dali znać o tym, że są czujni i widzą, co się dzieje. Tak było m.in. w Gostycynie podczas ostrego protestu rolników w trakcie dożynek. Drobne protesty rolnicze odbyły się w sierpniu na Pomorzu, czy we wrześniu na Targach Rolnych AGRO POMERANIA w Barzkowicach.Rolnicy niosą pomoc powodzianomPolscy rolnicy nie blokują ulic, ponieważ aktualnie są żywo zaangażowani w akcje niesienia pomocy powodzianom z południa kraju, gdzie trwa ludzki dramat. 
 
 
Jeszcze przed nadejściem wielkiej wody, gospodarze prowadzili ewakuację zwierząt, ratując je przed utonięciem. W wielu przypadkach powódź zalała rolnikom całoroczne zapasy ziarna, które miało być przeznaczone na paszę dla bydła, świń czy drobiu. Nurt był na tyle silny, że z niektórych gospodarstw woda zabrała ważące po kilkaset kilo baloty sianokiszonki, siana czy słomy. Nawet jeśli w niektórych miejscach powódź była mniejsza, to zalana pasza nie nadaje się już do skarmienia zwierząt.Jednak wywoływani przez nieświadomych powagi sytuacji internatów rolnicy z całej Polski nie załamali się, lecz ruszyli na ratunek kolegom z południa i zachodu kraju. Zorganizowana przez nich pomoc okazała się naprawdę ogromna, a do akcji ratunkowej niejednokrotnie wykorzystywali drogi sprzęt rolniczy, który narażali na zalanie.Pan Andrzej, rolnik z Pomorza, choć spłaca kredyt emeryturą, bo z produkcji świń nie ma zysku, oddał kilkukrotnie paszę na zbiórkę dla powodzian, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. „Rolnik z Pomorza spłaca kredyty emeryturą, ale wysyła zboże zalanym gospodarstwom”.
 
 
Advertisement
 
Ogólnopolski Oddolny Protest Rolników i Ruch Młodych Farmerów podjęły się organizacji zbiórek dla powodzian na terenie całej Polski, wyznaczając koordynatorów w poszczególnych województwach, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. „Gdzie są zbierane dary dla rolników z zalanych wsi? [MAPA]”.Rolnicza pomoc była na tyle duża, że w niektórych punktach brakowało transportu, o którego organizację prosiliśmy wspólnie z rolnikami, m.in. za pośrednictwem artykułu pt. „Rolnicy zebrali zboże i siano dla zniszczonych gospodarstw. Ale potrzebują transportu”.Natomiast rolnicy z Kaszub na własną rękę zorganizowali transport bel sianokiszonki na tereny popowodziowe, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. „Pomoc dla gospodarstw po powodzi. Rolnicy z Kaszub robią to na własnych zasadach [WIDEO]”.Oprac. Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz

 


Protest rolników w Chojnicach. Minister zaprasza ich do WarszawyRolnicy nie odpuszczają. 13 września zorganizowali protest przy obwodnicy Chojnic (woj. pomorskie). Domagają się ograniczenia kontroli ARiMR, łatwiejszego dostępu do kredytów i realizacji obiecanych przez rząd postulatów. W odpowiedzi minister Siekierski przysłał im zaproszenie na rozmowy do Warszawy.Zrobili tak jak zapowiadali od kilku tygodni. Rolnicy z powiatu chojnickiego zorganizowali kolejny protest. Różnił się on od tych które przeprowadzali w lutym, marcu oraz sierpniu. Wtedy blokowali drogę krajową 22, która jest ważnym szlakiem komunikacyjnym województwa pomorskiego oraz wojewódzką łączącą Chojnice w Tucholą. Protest, który odbył się 13 września odbył się nie na drodze, ale przy niej. W piątek 13 września rano kilkudziesięciu rolników rozbiło obóz, który został ustawiony w miejscu symbolicznym. Przy węźle obwodnicy Chojnic „Stare Parcele”. Pomorscy rolnicy zasłynęli tym, że prowadzili niemal nieprzerwanie protest, który trwał od 20 lutego do 20 marca. W jego trakcie zostały przeprowadzone tylko trzy krótkie przerwy w tym jedna przed protestem głównym - centralnym 20 marca, kiedy to masowe blokady dróg odbywały się na terenie całego kraju. Przez miesiąc nastąpiła też zmiana miejsca blokowania drogi. Najpierw protest odbywał się na węźle obwodnicy Chojnic, który prowadzi w stronę Tucholi. Potem blokada została przeniesiona kilka kilometrów na wschód co spowodowało zablokowanie drogi krajowej.- Byliśmy jedyną grupą w Polsce, która formalnie przez miesiąc protestowała na drogach. To był protest ciągły. Ubolewam, ale nasz powiat nie ma żadnej trasy typu „S” ani trasy w klasie autostrady. Jedyna ruchliwa droga, która przechodzi przez powiat to DK 22. Zaostrzenie protestu polegało na tym, że przenieśliśmy się z drogi wojewódzkiej na krajową. Przenieśliśmy się więc na drogę wyższej kategorii, na której występuje wyższe natężenie ruch – mówił Krzysztof Lubiński, rzecznik protestujących rolników.  Protest rolników, ale nie blokada drogiRolnicy 13 września ustawili przy węźle namiot. Zadbali też o kuchnię polową. Protest trwał do godz. 16.00 Tym razem nie zdecydowali się na zablokowanie drogi. Wcześniej, bo 19 sierpnia protestowali, blokując drogę wojewódzką w Silnie. Była to akacja ostrzegawcza, która miała wskazać na to, że ich postulaty, o które walczyli w lutym i marcu, choć zgłoszone odpowiednim władzom, nie są realizowane.- Nie chcieliśmy kolejny raz utrudniać życia kierowcom i mieszkańcom regionu. Był czas protestów teraz jest moment na to, aby nasze postulaty były realnie realizowane. Przypominamy, że nasze problemy nie zostały rozwiązane. Rolnictwo jest w potężnym kryzysie, a my wskazujemy konkretne rozwiązania. Ich wdrożenie spowoduje, że będzie można naszym kłopotom przeciwdziałać – mówił Krzysztof Beski, rolnik z gminy Chojnice i jeden z organizatorów akcji.Rolnicy żądają ograniczenia kontroli ARiMRJak usłyszeliśmy podczas protestów z lutego i marca minister rolnictwa przyjął od nich rozwiązania, a teraz oczekują, że zostaną rozpoczęte działania zmierzające do ich realizacji. Ich niektóre propozycje mają nie kosztować nawet 1 zł. Wystarczy tylko zmiana przepisów.- Pierwsza kwestia związana jest z ARiMR. Apelujemy o ograniczenie kontroli administracyjnej wniosków o dopłaty. System elektroniczny wymaga od nas tego, aby wniosek był całkowicie poprawny. Inaczej nie zostanie przyjęty i zaakceptowany. Kontrola administracyjna odbywa się więc w komputerze rolnika poprzez system elektroniczny. Nie powielajmy więc kontroli organizując drugą przez urzędników – powiedział nam Krzysztof Lubiński.Wśród postulatów rolników znalazło się także naniesienie klasowości gleb na mapki systemu ARiMR. Pozwoliłoby to wyliczyć średnie plony na danym obszarze.
image
Protest rolników w Chojnicach na Pomorzu
 
FOTO: Tomasz Ślęzak
"Sporo krajów wypłaca dopłaty bezpośrednie w 3 miesiące. W Polsce trwa to 7 miesięcy"- Chcemy także, aby dopłaty były wypłacane wcześniej i w całości. Nie chcemy dostawać wyłącznie zaliczek i następnie czekać kilka miesięcy na resztę środków. Przepisy unijne mówią, że dopłaty nie mogą być wypłacone wcześniej niż 1 grudnia, ale nie później niż 30 czerwca. Nie ma przepisów, które zabraniałyby szybszą wypłatę w całości. Sporo krajów w UE wypłaca środki w przeciągu 3 miesięcy. U nas to trwa 7, a jest to tłumaczone tym, że trwa kontrola administracyjna. Skoro nasze wnioski przechodzą przez system to wszystko musi być w porządku – mówił Krzysztof Beski.Rolnicy argumentowali, że czekanie na dopłaty było uzasadnione wtedy, kiedy wnioski były składane w formie papierowej i wprowadzane do systemu Agencji ręcznie przez urzędników. Popełnianie przez rolników błędy były ujawnianie dopiero na tym etapie.- Obecnie wychodzą od razu w systemie na naszych komputerach. Jeśli nie ma zaufania do systemu elektronicznego użytkowanego przez ARiMR to po co wydała ona dużo pieniędzy na niego publicznych środków. Wnioski po zaakceptowaniu przez system powinny być natychmiast realizowane. Przecież one co roku są niemal takie same. Różnią się powierzchnią upraw. Po co je ciągle kontrolować. Natychmiastowe wypłacenie dopłat dałoby gospodarstwom lepszą płynności finansową – twierdził Krzysztof Lubiński.  Kryteria przyznawania kredytów dla rolników trudne do spełnieniaNa liście postulatów przedłożonej ministrowi znajduje się także kwestia kredytów pomocowych dla gospodarstw będących w trudnej sytuacji finansowej.- Do przyznania takiego kredytu badana jest płynność finansowa. Kryteria są dosyć surowe i jest ona wymagana przez banki. To jest zabawne, bo rzucamy koło ratunkowe, ale mówimy przy okazji, że musisz umieć pływać. Trzeba znieść przepisy prawne które same siebie eliminują. Jeśli ktoś się zgłasza po kredyt pomocowy to wiadomo, że tej zdolności nie ma. Mają ją najczęściej duże gospodarstwa, bo tam zdolność jest bardzo dobrze i dokładnie wyliczana. Małe gospodarstwa mają ją znacznie mniejszą. Zróbmy tak aby wszystkim uściślić te kryteria jednakowo. To są podstawowe aspekty które poruszyliśmy mamy dla nich rozwiązania. Co ważne nie trzeba ich wprowadzać ustawami wystarczą rozporządzenia – mówił Krzysztof Lubiński.
image
Protest rolników w Chojnicach na Pomorzu
 
FOTO: Tomasz Ślęzak
Minister Siekierski zaprasza protestujących rolników do WarszawyAkcja protestacyjna przyniosła wymierne efekty. Przed jej rozpoczęciem rolnicy otrzymali mail od ministra rolnictwa. Zaprosił on delegacje do Warszawy. Protestujący mają sami podać najbardziej wygodny dla nich termin spotkania z ministrem.- Rozmowy mogą być twarde i trudne, ale liczymy na to, że nie będą trwały kilka godzin tylko 2 – 3 dni i przyniosą konkretne efekty. Myślę, że do ministerstwa pojedziemy jeszcze we wrześniu – powiedział nam Lubiński.Tomasz Ślęzak 
image
Mandaty za protesty
Rolnicy ciągani po sądach. Sypią się mandaty za protesty
  https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/protest-rolnikow-w-chojnicach-minister-zaprasza-ich-do-warszawy-2519474 

 

 Rolnicy dostają wyroki za protesty na S5! Przesłuchania i wyroki i mandatyProtesty rolników dalej się odbywają, ale to właśnie za te które miały miejsce na początku roku m.in. na trasie S5, rolnicy zostają wzywani na przesłuchania, są karani wyrokami oraz mandatami. Adrian Wawrzyniak NSZZ Solidarność RI "To próba zastraszania".
Patrycja Bernat
13.09.2024., 11:15h

Rolnicze protesty 2024

- Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Dolnośląskiego informuje, że we wtorek 20 lutego podejmujemy akcję na kilku blokadach w woj. dolnośląskim. Rolnicy zablokują wjazdy i zjazdy m. in. na autostradę A4 oraz drogi ekspresowe S3 i S5. Szczegółowa mapa ma się pojawić do poniedziałku 19 lutego - pisaliśmy 17 lutego na naszej stronie. Więcej TUTAJ: Rolnicy zablokują wezły wokół Poznania i Wrocławia. Myśliwi dołączają do protestów- Niestety pomimo wielu naszych działań wciąż nie doczekaliśmy się konkretnych informacji dlatego 11 marca o godzinie 8 zbieramy się w wyznaczonych punktach i blokujemy najważniejsze węzły komunikacyjne w okolicy Poznania. Przepraszamy mieszkańców za utrudnienia, lecz walczymy we wspólnej sprawie. Poniżej mapka i kontakt do koordynatorów - informowała w marcu organizacja Rola Wielkopolski. 

Adrian Wawrzyniak: To próba zastraszenia!

Zostaliśmy poinformowani przez Adriana Wawrzyniaka z NSZZ Solidarność RI, że rolnicy otrzymują kary za udział w protestach. - Uwaga !!!  Rolnicy dostają wyroki za protesty na S5, głównie powiat trzebnicki. Mają pomoc prawna  od Solidarności ale tak nie możemy tego zostawić to czyste zastraszanie: najpierw przesłuchania na komendach a teraz wyroki wykroczeń i mandaty 500zl. To próba zastraszania a co najlepsze policja w odpowiedzi na oficjalne zapytanie Radnego Sejmiku woj.dolnośląskiego idzie w zaparte że nie podejmuje działań.  Jeżeli jeszcze gdzieś są takie sytuację to zgłaszajcie – pisze Wawrzyniak.
 
To nie jedyny głos w tej sprawie.Rolnik z woj. dolnośląskiego:- Teraz można tylko wyciągnąć wnioski. Działać, ale wyeliminować i nie popełniać błędów. A przecież wystarczyłoby tylko ubrudzić rejestrację i nie byłoby teraz całej sytuacji. A tak mają ułatwioną sprawę. Rejestrowali kamerami i teraz mogą się bawić, a wystarczyło tylko nie ułatwiać im tego zadania. Ale u nas część chłopaków zatrzymali z brudną i nieczytelną rejestracją od obornika i niestety nie mogli prawidłowo wypisać mandatów, który mógłby wynosić 100 zł bez punktów. Ale tego nie zrobili, ponieważ nie mogli spisać prawidłowo numerów. Dla mnie to trochę śmieszne, ale nikomu z policji nie chciało się ubrudzić i wyczyścić rejestracji z obornika i gliny. A My jako Ci dbający o środowisko i wodę nie umyliśmy zabrudzonej rejestracji. Nie piszę tego po to, aby się teraz wymądrzać, tylko u nas był rozdany taki mały konspirator, który wskazywał instrukcje co gdyby nas złapała policja i jak mamy się zachowywać.

Rolnik: Żadnego znaku czy zakazu wjazdu nie złamałem, jeździłem zgodnie z prawem we własnej sprawie

Rolnik z woj. dolnośląskiego przypomina również, że podczas przejazdu kolumny traktorów we Wrocławiu 3 marca 2024 roku zarzucono im organizację nielegalnego strajku bez zgody prezydenta Wrocławia.- Każdy zatrzymany oświadczy, że prowadzi działalność gospodarczą i jędze kupić np. śruby, następny nakrętki, podkładki. I nie mamy wpływu na to, kto jedzie przed nami, czy za nami. A żadnego znaku czy zakazu wjazdu nie złamałem, jeździłem zgodnie z prawem we własnej sprawie. Myślę, że możemy się tego spodziewać. Bo tak będą teraz działać, żeby nas zniechęcić do ewentualnych dalszych wspólnych działań.Rzecznik prasowy NSZZ Solidarność RI podkreśla także, że to jest zastraszanie przed kolejnymi protestami, na tamten czas ciężko było wszystkim uzmysłowić, żeby zasłaniać tablice, zwłaszcza jeżeli na raz wjeżdżało 200, czy 300 ciągników, wtedy też nastawienie policji wydawało się dość pozytywne.Niestety nie wszędzie, co potwierdzają słowa innego rolnika:- U nas jak robiliśmy blokadę na S8, to sam widziałem jak policjiant spisywał wszystkie nr rejstacyjne, bo akurat stałem koło swojego auta i podszedł spisać nr - mówi rolnik również z dolnośląskiego.  Bernat PatrycjaFot: Janisławski/Konieczkahttps://www.topagrar.pl/articles/zarzadzanie/rolnicy-dostaja-wyroki-za-protesty-na-s5-przesluchania-i-wyroki-i-mandaty-2519406

 


"Nie mam za co żyć", "Ile można czekać?". Czy znów czekają nas protesty rolników?
- Ile można czekać? - mówi w TOK FM rolnik, który straty w owocach oszacował na 90 procent. - Zawsze uważałem, że trzeba się stanowczo upominać o swoje - wyznaje Antoni Skura. Wiceprezes Lubeskiej Izby Rolniczej nie wyklucza, że jesienią możemy się spodziewać "dosyć zdecydowanych" wystąpień rolników.
- Nie mam za co żyć - mówi TOK FM pan Krzysztof, rolnik spod Opola Lubelskiego, który od lat zajmuje się sadownictwem. Wiosenne mrozy, a potem grad, "dobiły" jego plantację. Straty w owocach oszacował na 90 procent. Problem w tym, że do dziś nie dostał dopłaty. Czeka, podobnie jak rzesza innych sadowników w województwie lubelskim. - Bardzo długo to trwa i to jest rozczarowujące. Bo słyszeliśmy już w maju, że nam pomogą, a wciąż czekamy. Pojawił się jedynie projekt rozporządzenia - dodaje nasz rozmówca.
 
Rzeczywiście, na stronach Rządowego Centrum Legislacji kilka dni temu "zawisł" projekt dotyczący pomocy dla poszkodowanych producentów owoców. Dopłata ma wynieść od półtora tysiąca do 6 tysięcy zł do hektara, w zależności od poniesionych strat i rodzaju upraw. Zgodnie z propozycją, najniższe wsparcie dostaną producenci aronii, porzeczki i agrestu. W drugiej grupie znajdą się ci, którzy uprawiają m.in. brzoskwinie, gruszki, jabłka, śliwki czy wiśnie - tu wsparcie ma wynieść do 5 tysięcy zł do hektara. Najwięcej zaś dostaną sadownicy, którzy uprawiają borówki, jeżyny, maliny, truskawki i winorośl - do 6 tysięcy zł. - Kwoty są spore, ja się osobiście cieszę. Ale czas się liczy. Bardzo. Ile można czekać? - mówi pan Krzysztof. 

Protesty rolników. Będzie powtórka?

Przed rokiem mieliśmy do czynienia z dużymi protestami rolniczymi w całej Polsce. Rolnicy domagali się m.in. zawieszenia zapisów Zielonego Ładu. - Sprawa częściowo została załatwiona, ale tylko częściowo. Dalej nie wiemy, na czym stoimy. Unia Europejska z Zielonego Ładu się przecież nie wycofała. Poza tym dalej wielu rolników jest w dramatycznej sytuacji finansowej, niektórzy sprzedają ziemię i przestają ją uprawiać, bo nie widzą nadziei. Dlatego część z nas myśli, czy jesienią, po zakończeniu prac w polu, znów nie zacząć jakiejś akcji protestacyjnej - mówi pan Wojciech z Zamojszczyzny.
- Zawsze uważałem, że trzeba się stanowczo upominać o swoje, zresztą mam za sobą długi dorobek związkowy. Co jesienią? Zanosi się na to, że będą dosyć zdecydowane wystąpienia rolników. Czy to będą protesty, czy jakaś inna forma? W tej chwili jeszcze tego nie powiem, ale rolnicy zaczynają być zaniepokojeni tym, co się będzie działo dalej. Bo trzeba mieć dochody, by móc inwestować, podejmować decyzje, kupować nawozy. A część rolników tych dochodów nie ma - mówi w TOK FM Antoni Skura, wiceprezes Lubeskiej Izby Rolniczej. Jak tłumaczy, rolnicy narzekają m.in. na niskie ceny zbóż. - Jestem po kilku dożynkach, na których spotykałem się z rolnikami i rozmawialiśmy. I okazuje się, że na chwilę obecną jeśli chodzi o zboże, to rolnicy sprzedają tylko to, co muszą. Sprzedają wyłącznie to, co nie mieści się im w ich magazynach. A resztę produkcji trzymają i czekają na wyższe ceny. Na przykład analitycy mówili, że pszenicy konsumpcyjnej na rynku jest mało i będzie na nią duże zapotrzebowanie, a okazuje się, że jej cena spada. To dziwi wielu z nas - mówi Skura. 

"Ceny nas nie rozpieszczają"

Na ceny zwraca też uwagę w rozmowie z TOK FM Marcin Sobczuk, prezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego. Jak mówi, na zbiory nie narzeka, bo plony są dobre, a miejscami nawet bardzo dobre. Ale cena w skupach zbóż jest daleko niewystarczająca. - Ceny nas nie rozpieszczają, bo są fatalne. Pszenica paszowa to jest około 700 zł. Gdyby chcieć ją na szybko sprzedać, to wróciliśmy się 20 lat - bo wtedy były takie ceny. Pszenica jakościowa - tu cena jest trochę lepsza, bo nawet do 900 zł za tonę, ale bardzo trudno taką cenę osiągnąć, bo plony są duże, ale jakość zboża - jest w dużej części kiepska, brak wystarczającej ilości białka czy glutenu, a wtedy sprzedaje się jako pszenicę paszową - tłumaczy nasz rozmówca. Na Zamojszczyźnie rolnikom dała się też we znaki ostatnia ulewa sprzed kilku dni - tzw. powódź błyskawiczna, która spowodowała, że miejscami w okolicach Zamościa spadło 140 litrów wody w ciągu dwóch godzin. - Zniszczyło nam uprawę rzepaku, na części pól. Niektórzy rolnicy jeszcze liczą, że coś z tego rzepaku będzie, ale ja nie mam już złudzeń - mówi pan Michał spod Zamościa. Ulewa najbardziej dała się we znaki w takich miejscowościach jak Żdanów, Lipsko, Białowola, Zarzecze. - Znam przypadki, gdzie kukurydza została dosłownie zrównana z ziemią, więc rolnicy mają problem, żeby zebrać ją na kiszonkę - mówi Marcin Sobczuk. Trwa szacowanie strat po przejściu ulewnego deszczu i gradu. 
   https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,189654,31272012,czy-jesienia-znow-czekaja-nas-rolnicze-protesty-wiceprezes.html

  

Rolnicy wznowią protesty? Napływ produktów rolno-spożywczych z Ukrainy wciąż rujnuje polski rynek Rolnicy nie wykluczają, że po zakończeniu prac polowych wznowią protesty. Napływ produktów rolno-spożywczych z Ukrainy rujnuje między innymi rynek owoców miękkich. Znaczące spadki cen na skupach odnotowano na skupach malin.
Get YouTube Transcripts
Od 6,5 do 7 zł – tyle w skupach otrzymują za kilogram malin polscy plantatorzy. To poniżej poziomu rentowności. Rolnicy obawiają się, że ceny w skupach jeszcze spadną. Wszystko za sprawą importu owoców z Ukrainy.– To jest kilka tysięcy ton – tak zakładają plantatorzy. W ostatnim czasie doszło do mocnego obniżenia cen skupu, co ewidentnie jest spowodowane importem z Ukrainy – powiedział Sylwester Dziewulski z Lubelskiej Izby Rolniczej.To duży problem dla naszych plantatorów – i to nawet wtedy, kiedy ukraińskie maliny bezpośrednio nie wpływają do Polski. Owoce ze Wschodu trafiają  bowiem do innych krajów.Polska nie jest w stanie konkurować z Ukrainą na międzynarodowym rynku, gdyż koszty wytwarzania są tam o wiele niższe. Ukraińcy nie muszą też spełniać wyśrubowanych unijnych norm środowiskowych. Istnieje więc duże ryzyko utraty zagranicznych rynków zbytu. Mrożone maliny z Polski trafiały głównie do krajów skandynawskich. Dziś ten rynek chcą przejąć Ukraińcy, dlatego rolnicy apelują do rządu o podjęcie działań.– Wprowadzenie limitów zależy od naszych władz. Tak przynajmniej wydaje się plantatorom. Ten towar ma uzupełniać nasz rynek, a nie go niszczyć (…). Mamy szereg służb na granicy, które powinny dokonywać kontroli wszystkich transportów, nie wybiórczo – wskazał Sylwester Dziewulski.System kontroli towarów napływających do Polski jest wciąż nieszczelny. Rolnicy nie wykluczają, że po zakończeniu prac polowych powrócą do protestów. https://www.radiomaryja.pl/informacje/rolnicy-wznowia-protesty-naplyw-produktow-rolno-spozywczych-z-ukrainy-wciaz-rujnuje-polski-rynek/ 

 


Protest rolników w Silnie: "Rolnictwo to praca nie wybryk. Walczymy o polską dobrą żywność dla wszystkich!"Dzisiaj o 12.00 w Silnie w woj. pomorskim w powiecie chojnickim na drogę wyjechali rolnicy. Od 5 miesięcy trwają rozmowy i mediacje z rządem, ale jak zaznaczają organizatorzy brakuje konkretnych rozwiązań i rezultatów.
Dorota Kolasińska
19.08.2024., 13:43h
Rolniczy protest rozpoczął się o godz. 12.00 na drodze wojewódzkiej nr. 240 w powiecie chojnickim na odcinku z Chojnic do Tucholi. W manifestacji, która ma mieć formę "ostrzegawczą" dla rządu wezmą udział rolnicy z powiatu chojnickiego i człuchowskiego. Jak zaznaczają organizatorzy to ma być "zółta kartka dla rządu", gdyż minęło 5 miesięcy od ostatniej blokady rolniczej i nadal nie widać rezultatów rozmów strony rządowej z rolnikami. Protest potrwa do godz. 15.00 i ma mieć formę rotacyjną, a nie stałej blokady. Co 10 minut pojazdy będą przepuszczane przez jezdnię. 

Jakie są postulaty rolników w Silnie?

- W czasie tamtych protestów władza mówiła, żeby się spotykać, rozmawiać, a postulaty zostały przyjęte - mówił na antenie Radia Kaszebe organizator protestu w Silnie Krzysztof Beski. Dodał, że jednym z ważniejszych postulatów było zrównanie podatku rolnego 2024 z wysokością podatku z 2023 r. Jednak prace nad zmianami legislacyjnymi w tym zakresie utknęły w martwym punkcie. Kolejnym postulatem protestujących rolników jest ograniczenie importu produktów rolnych z spoza UE, które nie muszą spełniać tak rygorystycznych norm, a ich wyprodukowanie jest tańsze niż polskich. Konkurencja na rynku staje się coraz trudniejsza i po prostu niesprawiedliwa. 
image
 
Protestujący rolnicy oczekują konkretnych zmian m.in umorzenia ostatniej raty podatku rolnego za 2024 r., uregulowania umów handlowych m.in. z Ukrainą i krajami bloku Mercosur i ujednolicenie kontroli, ale również wypłacenia do końca dopłat bezpośrednich za 2023 r., których niektórzy rolnicy jeszcze wcale nie otrzymali.Rolnicy uważają, że powinni być współautorami zmian legislacyjnych, które pomogą rolnictwu wyjść z kryzysu. Krzysztof Lubiński, rzecznik protestu zaprasza reprezentantów rządu już nie do rozmów, bo na nie już był czas, ale przedstawienia konkretów.  Obecnie rolnicy blokują przejście dla pieszych w Silnie, znajduje się tam około 50 osób. Na banerach widnieje hasło "Rolnictwo to praca nie wybryk. Walczymy o Polską dobrą żywność dla wszystkich!" 
 

Rolnicy apelują do Wojewody i ministra rolnictwa

Rolnicy z powiatów człuchowskiego i chojnickiego apelowali również do Wojewody Pomorskiej o zorganizowanie spotkania, na którym zostaną omówione kluczowe sprawy dotyczące sytuacji w rolnictwie, bezpieczeństwa żywności i ochrony środowiska. Ponadto rolnicy przygotowali pismo do ministra Siekierskiego z gotowymi projektami rozporządzeń, zawierające propozycje m.in:
  • Akceptacja Wniosków: Wnioski złożone przez rolników, które spełniają wszystkie wymagane kryteria, będą automatycznie akceptowane przez system informatyczny ARiMR. Wnioski te nic będą wymagały dodatkowej weryfikacji manualnej przez pracowników Agencji.
  • Dodatkowe Kontrole: 5% wszystkich złożonych wniosków zostanie wyznaczone do kontroli dodatkowej. Kontrole te będą miały charakter losowy i będą przeprowadzane W celu zapewnienia zgodności z obowiązującymi przepisami oraz weryfikacji poprawności danych. Wytypowanie wniosków do kontroli następuje podczas potwierdzenia wpisania wniosku do systemu. Każde gospodarstwo rolne może być kontrolowane nie częściej niż raz na trzy lata.
  •  Mapowanie Klas Ziemi: W systemie informatycznym ARiMR wprowadza nią obowiązek dodania mapek zawierających klasy ziemi. Na podstawie tych mapek możliwe będzie oszacowanie plonu z danych obszarów rolnych, co ułatwi monitorowanie i planowanie produkcji rolnej.
  • Termin Wypłat Dopłat: ARiMR zobowiązuje się do wypłacania całości dopłat bezpośrednich et ciągu trzech miesięcy od 1 grudnia roku kampanijnego. Terminy te będą rygorystycznie przestrzegane, aby zapewnić rolnikom terminowe otrzymywanie środków finansowych.
  • Zabezpieczenie Ratalne dla Banków: Dopłaty bezpośrednie będą mogły stanowić zabezpieczenie ratalne dla banków. Rolnicy będą mieli możliwość wykorzystania przyznanych im dopłat jako zabezpieczenia przy zaciąganiu kredytów lub innych zobowiązań finansowych. 
Jednak to nie koniec, bo kolejny projekt rozporządzenia zawiera propozycje dotyczące finansowania i kredytowania działalności rolniczej dla rolników do 40. roku życia i starszych oraz zabezpieczeń kredytów, czyli kolejnej bolączki producentów. 

Natychmiastowe działania do podjęcia przez resort rolnictwa

Rolnicy z pomorskich powiatów przygotowali również zalecenia do wprowadzenia, które według nich pomogą poprawić sytuację na rynkach rolnych. M.in. poprzez: 
  •  Wsparcie finansowe dla hodowców: Niezbędne jest zapewnienie odpowiednich funduszy na wsparcie hodowców trzody chlewnej. Subsydia na inwestycje w nowoczesne technologie hodowlane oraz poprawę infrastruktury będą kluczowe dla zwiększenia efektywności produkcji.
  • Programy profilaktyczne zdrowia zwierząt: Konieczne jest wdrożenie skutecznych programów profilaktycznych mających na celu minimalizację ryzyka chorób zakażnych. Edukacja hodowców oraz współpraca służb z hodowcami powinny być priorytetem.
  • Promocja i edukacja konsumencka: Wzmocnienie działali promujących konsumpcję krajowego mięsa wieprzowego jest nieodzowne. Kampanio edukacyjne mające na cclu podkreślenie wartości lokalnych produktów mogą przyczynić się do wzrostu popytu na polskie wyroby.
  • Współpraca międzynarodowa: Wymiana doświadczeń oraz współpraca z międzynarodowymi instytucjami rolnictwa mogą przyczynić się do efektywniejszego zarządzania hodowlą trzody chlewnej oraz adaptacji do mieniających się warunków rynkowych.
  • Współpraca lokalnych zakładów mięsnych z rolnikami i grupami producenckimi: Zachęcanie zakładów przetwórczych do nawiązywania współpracy bezpośrednio z lokalnymi rolnikami i grupami producenckimi jest kluczowe dla stabilizacji łańcucha dostaw. Partnerstwo to może przyczynić się do stabilizacji cen surowca oraz zwiększenia rentowności dla zakładów przetwórczych w rantach kosztów dostaw oraz producentów rolnych.
  • Zagospodarowanie zboża wyprodukowanego w RP na cele żywieniowe: Odbudowa pogłowia trzody chlewnej w Polsce spowoduje wzrost zapotrzebowania na zboże, które będzie wykorzystywane jako karmy dla zwierząt. Dzięki temu, nasz kraj będzie mógł bardziej efektywnie wykorzystać produkty rolne wewnętrznie, zamiast być zależnym od importu mięsa.
  • Redukcja importu mięsa: Dążenie do samowystarczalności w produkcji mięsa wieprzowego pozwoli Polsce na zmniejszenie importu, co z kolei będzie korzystne dla bilansu handlowego oraz bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
  • Monitorowanie i analiza: Regularne monitorowanie sytuacji oraz analiza trendów rynkowych są kluczowe dla adaptacji strategii odbudowy i dostosowywania działań do zmieniających się warunków. Przyjęcie powyższych środków wymaga zdecydowanego zaangażowania rządu oraz ścisłej współpracy z interesariuszami sektora rolniczego. Działania te nie tylko pomogą w odbudowie pogłowia trzody chlewnej, ale również wzmocnią niezależność naszego kraju na rynku mięsa wieprzowego, co jest kluczowe dla zrównoważonego rozwoju gospodarczego oraz bezpieczeństwa żywnościowego. 
Dodatkowo przygotowali również generalne zasady spełnienia unijnych wymogów produkcji towarów rolno-spożywczych dla produktów importowanych spoza UE, opracowali również system kontroli granicznych, w tym zbóż. Rolnicy w pismach również prosili o rozmowy w sprawie trudnej sytuacji w rolnictwie Prezydenta Andrzeja Dudę oraz Marszałka Sejmu, Szymona Hołownię.  https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci/protest-rolnikow-w-silnie-rolnictwo-to-praca-nie-wybryk-walczymy-o-polska-dobra-zywnosc-dla-wszystkich-2517376?__ca__chat=lfwn4upruiim  

Rolnicy ścigani przez policję za "zanieczyszczenie przestrzeni publicznej mlekiem"
07.08.2024., 16:30h
Justyna Czupryniak
Polscy rolnicy są ścigani przez policję za swoją akcję protestacyjną przed Polską Izbą Mleka w Białymstoku. Grożą im kilkuset złotowe mandaty za „zaśmiecanie przestrzeni publicznej mlekiem”.

Wezwanie dla rolników za zaśmiecanie miejsc publicznych

W czerwcu 2024 r. doszło do podpisania memorandum określającego współpracę między Polską a Ukrainą w zakresie rynku mleka. Dokument nazwano oficjalnie Memorandum of Understanding (MoU). Wówczas przedstawiciele rządu i branży mlecznej w Polsce uważali, że porozumienie nie zagrozi krajowej produkcji mleka, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. Polska będzie wspierać rozwój mleczarstwa na Ukrainie. "Ten rynek nam nie zagraża".

Rolnicy pikietowali przed Polską Izbą Mleka

Decyzje podejmowane przez Polską Izbę Mleka w sprawie relacji z ukraińskimi producentami mleka nie spodobały się jednak rolnikom z województw warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, którzy zdecydowali się na protest przed siedzibą instytucji. Hodowcy bydła mlecznego mówili wówczas o swoich obawach w związku z przyszłością swoich gospodarstw po akcesji Ukrainy do UE, o czym więcej pisaliśmy w artykułach:
  • Rolnicy dali żółtą kartkę PIM za memorandum o współpracy z ukraińskim mleczarstwem,
  • Protest rolników pod Polską Izbą Mleka. "Ukraina zaleje nas mlekiem przerzutowym".

Rolnicy wzywani do opłacenia mandatu za zaśmiecanie przestrzeni publicznej

Jak się okazuje po upływie miesiąca od akcji protestacyjnej przed Polską Izbą Mleka, rolnicy zaczęli znajdować w skrzynkach na listy wezwania na przesłuchania w związku „z istnieniem uzasadnionej podstawy do sporządzenia […] wniosku o ukaranie w sprawie o wykroczenie z art. 145 § 1 kw”.Jak się okazuje, wyżej wymieniony przepis dotyczy „zaśmiecania miejsc publicznych”. Zgodnie z zapisami wynikającymi z kodeksu: „Kto zanieczyszcza lub zaśmieca obszar kolejowy, lub miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny nie niższej niż 500 złotych”.Oznacza to, że rolnicy, którzy otrzymali wezwania, mogą zostać ukarani mandatami o wartości wyższej, niż 500 zł.

Jakie jest stanowisko rolników wobec wezwań na policję za akcję przed PIM?

Jak się okazuje, rolnicy nie zamierzają się poddać i przystać na oskarżenia w związku z „zanieczyszczaniem przestrzeni publicznej mlekiem. Jak poinformował Konrad Krupiński z Polskiej Izby Hodowców Bydła i Producentów Mleka, sprawa trafiła do sądu.– Rolnicy walczą o swoje ojcowizny i są wzywani na przesłuchania... Widać, że kierunek naszych działań ma sens i ktoś czuje się zagrożony w swoim królestwie... W międzyczasie żniw, zbierania 3 pokosu, odwiedzamy Komisariat Policji w Olecku w sprawie "donosu" za naszą akcję pod siedzibą Polskiej Izby Mleka w Białymstoku, podczas której okazaliśmy swój sprzeciw i niezadowolenie w sprawie podpisania "memorandum" współpracy polsko-ukraińskiej w sektorze mleka. Wniosek dotyczy ukarania na podstawie art. 145 § 1 KW i przyznania się do winy za -"zanieczyszczenie przestrzeni publicznej mlekiem"... Pojedziemy do Sądu w Białymstoku i zobaczymy, co będą zeznawać świadkowie — Rolnicy i kto "życzliwie" doniósł na Rolników, i zadamy pytanie, dlaczego nie możemy manifestować swojego niezadowolenia z działań przeciwko nam, czyli Polskim Hodowcom... — napisał Krupiński na swoim profilu na Facebooku.

Ilu rolników dostało wezwanie w sprawie zanieczyszczania przestrzeni publicznej?

O to, ilu rolników protestujących w czerwcu przed Polską Izbą Mleka otrzymało wezwanie do stawienia się na poszczególnych komisariatach policji, zapytaliśmy rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku, którego odpowiedź opublikujemy. https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/rolnicy-scigani-przez-policje-za-zanieczyszczenie-przestrzeni-publicznej-mlekiem-2516538?__ca__chat=lfwn4upruiim

   

 Burza o polsko-ukraińskie memorandum dotyczące współpracy
AUTOR TEKSTU: MIROSŁAW LEWANDOWSKI | This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.
19-07-2024,14:20 AKTUALIZACJA: 19-07-2024,14:31
  Przedstawiciele sektora mleczarskiego Polski i Ukrainy 17 czerwca w Białymstoku podpisali Memorandum of Understanding (MoU).Celem memorandum jest promowanie i wspieranie zamierzeń sektora mleczarskiego Ukrainy w zakresie ujednolicania działalności zgodnie z wymogami UE. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJPo tym wydarzeniu w mediach społecznościowych niektórzy rolnicy zaczęli mocno krytykować memorandum, żądając nawet ustąpienia ze stanowiska dyrektor Polskiej Izby Mleka Agnieszki Maliszewskiej.Oskarżają ją oni o to, że chce dzielić się doświadczeniami z ukraińskimi hodowcami, zamiast wspierać polskich producentów.

OSM Koło zobowiązana przez UOKiK do zmiany praktyk

Rynek mleka jest na bieżąco monitorowany przez UOKiK pod kątem nieuczciwego wykorzystania przewagi kontraktowej przetwórców wobec rolników. – W wydanej decyzji stwierdziliśmy możliwe nieprawidłowości w długoterminowych...
CZYTAJ WIĘCEJ

Żądają usunięcia Agnieszki Maliszewskiej

Rolnicy z Ruchu Gospodarstw Rodzinnych (RGR) zorganizowali w tej sprawie manifestację, podczas której nie kryli swojego oburzenia podpisanym memorandum.Podczas lipcowego protestu przed siedzibą Polskiej Izby Mleka, zaprezentowali także pismo do ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego.– Napływ mleka z Ukrainy może wywołać katastrofalne skutki dla naszych rolników, zaniżając ceny i doprowadzając do bankructwa wielu polskich gospodarstw – czytamy w piśmie RGR.– To tak, jakbyśmy dali Ukraińcom linkę i nauczyli ich zaciskać ją na gardłach polskich hodowców – mówił podczas protestu hodowca bydła mlecznego i członek RGR Konrad Krupiński dodając:– Oczekujemy od Polskiej Izby Mleka działań, które będą prowadzone w celu zwiększenia spożycia produktów mleczarskich i zwiększenia eksportu do krajów trzecich, a nie uczenia naszej konkurencji, jak szybko nas zniszczyć. 

Ceny mleka maleją, a skup surowca rośnie

Meldunkowy skup mleka w maju 2024 roku, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, wyniósł 1 188,1 mln litrów. Skup mleka w maju był o 5,1% większy niż w kwietniu, kiedy wyniósł 1 130,5 mln litrów oraz o 5%...
– My nie prosimy, ale żądamy, aby zdjąć tę panią z tego stanowiska, bo ona szkodzi polskiemu przemysłowi mleczarskiemu – mówił producent mleka Karol Faszczewski dodając:– Ta Pani jest odpowiedzialna za promocję polskiego mleczarstwa, a chce wspierać naszego przyszłego konkurenta, ukraińskich producentów. Chyba coś jest nie tak.Pełną treść pisma RGR skierowanego do ministra rolnictwa znajdziesz TUTAJ

Memorandum ma chronić polskich rolników

Z tą argumentacją nie zgadza się PFHBiPM. W swoim stanowisku pisze, że przez tę współpracę chcemy uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce ze zbożem.Ponadto współpracą w ukraińską branżą mleczarską zainteresowane są również inne kraje Europy Zachodniej.– Podpisaliśmy memorandum ze względu na najbliższe sąsiedztwo, dotychczasowe działania, a przede wszystkich, w trosce o ochronę polskich producentów mleka – podkreślają przedstawiciele federacji. https://www.agropolska.pl/produkcja-zwierzeca/bydlo/burza-o-polsko-ukrainskie-memorandum-dotyczace-wspolpracy,2378.html

 


 

 Gwałtownie rośnie liczba rodzin rolników dotkniętych skrajnym ubóstwem. To już 14%  GUS opublikował zatrważające dane. Aż 14% rodzin rolniczych jest dotkniętych skrajnym ubóstwem, a 2/3 z nich żyje w strefie niedostatku. Ile trzeba mieć pieniędzy, żeby wyjść z ubóstwa?Pod koniec czerwca Główny Urząd Statystyczny opublikował informację "Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2023 r.". Autorzy opracowania podają, że w 2023 roku nastąpił wyraźny wzrost zasięgu ubóstwa skrajnego, bo aż o 2 punkty procentowe do poziomu6,6% osób w gospodarstwach domowych. Jednocześnie GUS podaje, że zasięg ubóstwa relatywnego utrzymywał się na poziomie podobnym jak w roku 2022, a zmalał zasięg ubóstwa ustawowego.
 

Czym jest skrajne ubóstwo?

Jak podaje GUS, podstawą do określenia granicy ubóstwa skrajnego jest "minimum egzystencji" szacowane przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS). Kategoria minimum egzystencji wyznacza bardzo niski poziom zaspokojenia potrzeb niezbędnych do przeżycia i zachowania zdrowia, których nie powinno się odkładać w czasie. Konsumpcja poniżej tego poziomu utrudnia przeżycie i stanowi zagrożenie dla psychofizycznego rozwoju człowieka.Wartość minimum egzystencji jest uzależnione od liczby osób w gospodarstwie domowym oraz czy dane gospodarstwo jest złożone z emerytów czy osób w wieku produkcyjnym. Dla przykładu dla 1-osobowego gospodarstwa rodzinnego takie minimum to 901,04 zł na miesiąc, dla 4-osobowej rodziny to 785,92 zł na osobę, a dla dwójki emerytów to 726,47 zł na osobę.

Najszybciej przybywa osób zagrożonych ubóstwem wśród rodzin rolniczych

Z publikacji GUS wynika, że do najbardziej zagrożonych ubóstwem skrajnym w 2023 roku należały osoby z gospodarstw domowych rolników (14,1%) oraz z gospodarstw domowych utrzymujących się z niezarobkowych źródeł utrzymania, ale innych, niż emerytura i renta (17,9%). Po drugiej stronie bieguna były z gospodarstw domowych, których główne źródło dochodu stanowiła praca na własny rachunek (3,8%) oraz emeryci (5,9%). Z kolei wśród osób z gospodarstw utrzymujących się głównie z pracy najemnej dokładnie 6,4% było zagrożonych skrajnym ubóstwem. To co najbardziej niepokoi w raporcie GUS, to fakt, że w 2023 roku nastąpił wzrost rok do roku zasięgów ubóstwa skrajnego we wszystkich analizowanych grupach zawodowych.– Największy wzrost odnotowano wśród osób z gospodarstw domowych rolników (o 5,4 p. proc.) oraz wśród osób utrzymujących się z innych niezarobkowych źródeł (o 5,1 p. proc.) – można przeczytać w raporcie.
image
ZASIĘG UBÓSTWA W 2023 ROKU WEDŁUG GRUP ZAWODOWYCH
 
FOTO: GUS

Ubóstwo na wsiach spoza aglomeracji bardziej dotkliwe

Autorzy informacji GUS-u  wskazują także, że miejsce zamieszkania także ma wpływ na częstość doświadczania skrajnego ubóstwa skrajnego.– Mieszkańcy miast zdecydowanie rzadziej doświadczali ubóstwa skrajnego (3,3%) niż mieszkańcy wsi (11,5%). Najmniejszym odsetkiem osób ubogich charakteryzowały się największe miasta o liczbie mieszkańców co najmniej 500 tys. (1,6%). Wśród mieszkańców wsi, częściej ubóstwa doświadczano na pozaaglomeracyjnych obszarach wiejskich (12,4%) niż aglomeracyjnych obszarach wiejskich (8,4%) – czytam w opracowaniu Urzędu. GUS zauważa także, że wraz z większą liczbą dzieci na utrzymaniu w gospodarstwie domowym rosły odsetki osób doświadczających ubóstwa skrajnego. Autorzy podają także przykład na to. Otóż wśród gospodarstw małżeństw z co najmniej trójką dzieci na utrzymaniu zasięg skrajnego ubóstwa w 2023 r. wyniósł 6,9%, a w gospodarstwach małżeństw bez dzieci na utrzymaniu wyniósł 1,7%.
image
ZASIĘG UBÓSTWA W 2023 ROKU WEDŁUG MIEJSCA ZAMIESZKANIA
 
FOTO: GUS

Rośnie też libcza osób w sferze niedostatku

Główny Urząd Statystyczny do badania kondycji gospodarstw domowych wykorzystuje jeszcze inną miarę: sferę niedsotatku i jest ona odpowiednikiem minimum socjalnego. Zakłada się, że wydatki konsumpcyjne na poziomie nie mniejszym niż minimum socjalne pozwalają na prowadzenie „minimalnie godnego życia” i na realizację integracyjnych potrzeb człowieka.Jak podaje GUS, w 2023 roku zasięg sfery niedostatku wyniósł 46% i było o ok. 5 p. proc. wyższy niż w 2022 r.– Była to najwyższa odnotowana wartość zasięgu sfery niedostatku w okresie 2010-2023, mimo poprawy przeciętnej sytuacji dochodowej gospodarstw domowych. W latach 2010-2023 zasięgi sfery niedostatku wahały się między ok. 39% a 46% – podaje GUS. 

Aż 2/3 rolników żyje w sferze niedostatku

– W 2023 r. najwyższe odsetki osób żyjących w sferze niedostatku odnotowano wśród gospodarstw domowych rolników (66,5%), utrzymujących się z niezarobkowych źródeł innych niż emerytury i renty (65,2%), gospodarstw domowych, w których osoba odniesienia miała wykształcenie co najwyżej gimnazjalne (ok. 65,1%) oraz gospodarstwach z co najmniej 3 osób w wieku 0-17 lat (58,6%) – odnotowuje Główny Urząd Staystyczny.Podobnie jak w przypadku ubóstwa, tak i sfera niedostatku jest bardzie domeną wsi (57,2%) niż miasta (38,3%). Jeszcze bardziej te dysproporcje widać jeśli porównamy największe miasta, gdzie sfera niedostatką było zagrożonych 26,8% gospodarstw domowych, z miejscowościami z pozaaglomeracyjnych obszarów wiejskich, gdzie niemal 60% mieszkańców jest zagrożonych życiem w sferze niedostatku. 

Apel do polityków wszystkich opcji w sprawie ubóstwa, zwłaszcza wśród rolników

Na zakończenie tego smutnego zestawienia mam apel do polityków każdej z opcji polskiej sceny partyjnej. Niech politycy Zjednoczonej Prawicy powstrymają się od słów typu "rosnące ubóstwo to wina Tuska", bo raport GUS pokazuje stan ubóstwa za 2023, czyli okres kiedy to PiS rządziło. Z kolei polityków Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy prosiłbym, aby nie ograniczali się wyłącznie do krytykowania PiS-u, tylko do realnego pokazania, że skalę ubóstwa można znacznie zmniejszyć. Zyskają na tym wszyscy, zwłaszcza rodziny rolników. Stracić może co najwyżej partyjne show, ale obywatele nie będą płakać z tego powodu. Źródło danych GUSPaweł Mikos  https://www.tygodnik-rolniczy.pl/pieniadze/oplacalnosc-w-rolnictwie/gwaltownie-rosnie-liczba-rodzin-rolnikow-dotknietych-skrajnym-ubostwem-to-juz-14-2514267?__ca__chat=lfwn4upruiim

 


 

ROLNICY W TRUDNEJ SYTUACJI. W TLE UNIJNA POLITYKA I NAPŁYWAJĄCE TOWARY Z UKRAINYW Polsce rozpoczęły się żniwa. Rolnicy muszą walczyć nie tylko z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, ale również z postępującymi zapisami unijnej polityki klimatycznej i wciąż napływającymi towarami z Ukrainy.
Rolnicy wyjechali na pola, by zbierać pierwsze tegoroczne plony, czyli zboża ozime. Jednak ekstremalne warunki pogodowe w ostatnich miesiącach dały o sobie znać. „W wielu miejscach w kraju jakość zbieranego ziarna może być słaba” – analizuje prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek.
– W większości gospodarstw – przy niższym plonie, przy ziarnie chudszym niespełniającym parametrów – to będzie kolejny ciężki rok dla rolników – wskazuje prezes.
Za tonę jęczmienia skupy oferują ok. 500 zł. Z kolei tona pszenicy w porcie kosztuje 920 zł, ale w trakcie żniw cena będzie spadać. II kwartał roku nie oszczędził również sadowników i producentów owoców miękkich. Na terenie całej Polski na przemian występowały susze, przymrozki i gradobicia.
– Te straty są – w zależności od gospodarstwa – szacowane od 20-30 proc. do nawet 100 procent – zaznacza przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa, Mirosław Maliszewski.
Największe straty odnotowały województwa świętokrzyskie, lubelskie i mazowieckie. Ministerstwo rolnictwa zawnioskowało do Komisji Europejskiej o unijne środki na wsparcie poszkodowanych przez wiosenne przymrozki i gradobicia. Minister rolnictwa Czesław Siekierski poinformował, że Bruksela dopiero wzięła się za rozpatrywanie wniosku.
– Do końca lipca powinny być pierwsze propozycje ze strony Komisji. Zakładamy, że Polska taką pomoc otrzyma – mówi szef resortu rolnictwa.
Nie wiadomo jeszcze w jakiej wysokości. Przez ostatnie pół roku polscy rolnicy walczyli o utrzymanie rentowności swoich gospodarstw. W trakcie masowych protestów podnosili, że zagrożeniem jest dla nich polityka unijnego tzw. zielonego ładu, która drenuje ich kieszenie. Rolnicy chcieli wpłynąć na zmianę tej polityki w nowej kadencji europarlamentu.
– Jedną rzeczą, którą udało się osiągnąć, jest wzrost poparcia dla ruchów, które nie chcą unijnej polityki klimatycznej. Jednak to prawdopodobnie nie wystarczy do tego, aby przewrócić układ, który rządzi w Unii Europejskiej – podkreśla Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji.
Rolnikom krótkoterminowo udało się wywalczyć ważne sprawy. Bruksela zgodziła się na ustępstwa co do ugorowania i środków ochrony roślin. Gustaw Jędrejek przekonuje, że była to tylko zasłona dymna na potrzeby eurowyborów. Już dziś wprowadzane są kolejne krzywdzące regulacje.
– Wracają tematy zalewania naszych torfowisk i braku odzyskania ziemi pod uprawy, które były już wykorzystywane rolniczo – tłumaczy prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.
Według wyliczeń ekspertów zalanych może być nawet 400 tysięcy hektarów torfowisk i terenów rolnych. Rolnicy domagali się też ograniczenia napływu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. Dzięki naciskom w nowej umowie handlowej między UE a Ukrainą wprowadzono limity na poszczególne towary. „Wystarczył jednak miesiąc, aby przekroczone zostały limity na ukraińskie jaja, drób i owies, które są importowane do nas w dużych ilościach” – alarmuje były wiceminister rolnictwa, Krzysztof Ciecióra.
– My tak naprawdę bez żadnych swoich umów, regulacji, bez żadnej dyskusji – nawet wewnętrznej – wprowadzamy olbrzymiego gracza na rynek europejski. Dopóki rolnicy francuscy, niemieccy tego nie odczuwają, to KE będzie ślepa – mówi polityk.
Na liście towarów rolnych z Ukrainy objętych cłem nie ma pszenicy, a to właśnie to zboże najbardziej destabilizowało rynek w Polsce w ostatnich latach. Wobec rozpoczętych żniw można ponownie spodziewać się zwiększonego napływu tego ziarna. Polski rząd nie prowadzi obecnie dwustronnych rozmów z Kijowem odnośnie do wspólnej umowy handlowej.TV Trwam News
  MASOWE WYBIJANIE ZDROWYCH ŚWIŃ W POLSCE?! ROLNICY MAJĄ DOŚĆ! 

 

Po stronie prawdy: Nowy europejski ład w natarciu

  

Protest rolników pod Polską Izbą Mleka. "Ukraina zaleje nas mlekiem przerzutowym"Rolnicy protestują przeciwko memorandum o współpracy Polski z Ukrainą w zakresie mleczarstwa. Obawiają się napływu ukraińskiego mleka. - Polskie gospodarstwa mogą zostać zmuszone do drastycznych cięć kosztów - alarmują i żądają dymisji dyrektor Polskiej Izby Mleka.

Protest rolników w Białymstoku. Nie zgadzają się na mleczarskie memorandum z Ukrainą

Rolnicy z Ruchu Gospodarstw Rodzinnych protestują przeciwko podpisanemu 17 czerwca memorandum o współpracy polskich przedstawicieli sektora mleczarskiego z ukraińskimi. Przed siedzibę Polskiej Izby Mleka w Białystoku przywieźli mleko i obornik. Nie zgadzają się, by Polska wspierała rozwój mleczarstwa na Ukrainie. Ich zdaniem doprowadzi to załamania rodzimej produkcji. - Przywieźliśmy mleko i obornik, bo za chwilę z produkcji mleka zostanie nam tylko obornik. Uważamy, że podpisanie memorandum to jakby dać ukraińskiemu rolnikowi linkę i uczyć go, jak ją zaciskać na szyi polskiego producenta mleka. Krótkowzroczne jest tłumaczenie, że ukraiński rynek nam nie zagraża, bo eksportujemy tam 6 razy więcej mleka, niż importujemy. Przecież tam zaraz powstaną wielkie fermy krów. Za rok zaleją nas mlekiem przerzutowym, a za dwa serem – denerwuje się Konrad Krupiński, rolnik i wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego, który wziął udział w dzisiejszym proteście.Krupiński zaznacza, że ukraińscy rolnicy, choć nie są w UE, już otrzymują dopłaty do krów, nie mając przy tym produkcyjnych obostrzeń i wyśrubowanych norm Zielonego Ładu. Rolnicy żądają dymisji dyrektor Polskiej Izby MlekaRuch Gospodarstw Rodzinnych zażądał także dymisji Agnieszki Maliszewskiej, dyrektor Polskiej Izby Mleka. - Polski Fundusz Promocji Mleka jest już chyba Ukraińskim Funduszem. Pani Maliszewska poprzez swoje działania negatywnie wpływa na rzecz Funduszu Promocji Mleka. Uważamy, że powinna ona natychmiast ustąpić ze swojego stanowiska, gdyż jej decyzje szkodzą polskiemu rolnictwu i są sprzeczne z interesem narodowym – oceniają protestujący rolnicy.List do Siekierskiego. Rolnicy alarmują ws. ukraińskiego mlekaRolnicy wystosowali także list do Czesława Siekierskiego, ministra rolnictwa. Zażądali w nim wyjaśnienia, jakie są korzyści dla Polski i polskich rolników z podpisania memorandum między Polską a Ukrainą.- Napływ mleka z Ukrainy może wywołać katastrofalne skutki dla naszych rolników, zaniżając ceny i doprowadzając do bankructwa wiele polskich gospodarstw. Tego rodzaju działania mogą również negatywnie wpłynąć na cały rynek mleczarski Unii Europejskiej, wprowadzając do obiegu produkty o nieznanej jakości i pochodzeniu – czytamy w liście.Rolnicy alarmują ministra, że przez napływ mleka z Ukrainy polskie gospodarstwa rolne mogą zostać zmuszone do drastycznych cięć kosztów, aby sprostać nowej konkurencji.- Może to doprowadzić do obniżenia standardów produkcji, a co za tym idzie, także do pogorszenia jakości mleka dostępnego na naszym rynku. Taki scenariusz nie tylko zagraża bezpieczeństwu ekonomicznemu polskich rolników, ale także zdrowiu konsumentów – tłumaczą rolnicy i apelują o przeanalizowanie wszystkich aspektów memorandum i uwzględnienie ich głosu.Maliszewska o proteście rolnikówDo dzisiejszego protestu odniosła się dyrektor Polskiej Izby Mleka. W rozmowie z nami zwróciła uwagę, że rynek Ukrainy jest dla polskiego mleczarstwa bardzo ważny, a jego utrata mogłaby wiązać się ze spadkiem cen skupu mleka w kraju.– To w interesie polskich mleczarń jest, aby utrzymywać dobre relacje ze stroną ukraińską i zachować ten rynek dla polskich produktów. Ciekawe, co Konrad Krupiński i inni protestujący powiedzą producentom mleka, jak stracimy rynek Ukrainy i spółdzielnie będą musiały obniżyć ceny mleka? – komentuje Maliszewska. Zwraca także uwagę, że protest został zorganizowany w momencie, kiedy Polska Izba Mleka w Brukseli zabiega o zabezpieczenie polskiego sektora mleczarskiego w obliczu rozpoczętych negocjacji akcesyjnych z Ukrainą. 
image
MLEKO
Polska będzie wspierać rozwój mleczarstwa na Ukrainie. "Ten rynek nam nie zagraża"
 Kamila Szałaj

  


 

Protest rolników i górników w Warszawie. Sprzeciwiają się wprowadzeniu norm jakości węgla [RELACJA]
Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80, Związek Zawodowy Kontra i Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych protestowali w Warszawie przeciwko wprowadzaniom restrykcyjnych wymagań dotyczących norm węgla. Jednym z postulatów był również sprzeciw dotyczący ograniczania hodowli w Polsce.
 
Protest dobiegł końca. Rolnicy i górnicy powili się rozchodzą. 
 
Dlaczego zaostrzanie norm jakości węgla i paliw stałych budzi tyle emocji? O co chodzi w postulatach protestujących dziś górników?   
 
Trwają przemówienia organizatorów. Na scenie m.in. Sławomir Izdebski.
Dzisiaj są żniwa, rolnicy są w polu, ale mamy tu reprezentację kobiet wiejskich, które zastępują dziś swoich mężów. Cześć z Was odłożyła też żniwa i jest tutaj. Dziękujemy Wam! - mówi.