Wszyscy kandydaci do parlamentu UE są niegodziwi, bo UE, jako parlament, nic nie może, a jest organizacją antypolską, rozbiorową wobec Polski, a wobec Polaków ludobójczą. Kandydaci wybierają się tam tylko po to, aby w oderwaniu od polskiej opinii publicznej, pyskować, i walczyć o pietruszkę, a w międzyczasie zwiedzać cudze kraje, za cudze pieniądze – UE to fantastyczne sanatorium dla obiboków i nieuków.
Wszystkie problemy stworzone przez UE zostały zaakceptowane, wygenerowane, na płaszczyźnie nieoficjalnych uzgodnień między paroma osobami z kierownictwa Unii a skorumpowanymi B. Szydło czy M. Morawieckim – rzekomymi premierami, rzekomego rządu polskiego.
- Tylko tam, a parlament UE o niczym nie zadecydował.
Parlament nie miał nic do decydowania, a jedynie mógł sobie tylko pogadać na zgromadzaniu ogólnym.
Kandydaci pchają się tam z powodów ekonomicznych, bo po całej kadencji za ok. 20.000 EURO/miesiąc i z późniejszą sowitą emeryturą, nie muszą się już on nic martwić.
Kandydaci ci opuszczą i tak nędzne polskie barykady i osiądą na antypodach politycznych w zaciszach brukselskich, gdzie żadnych barykad nie ma, bo tam nie ma o co walczyć. Tak jak bezrefleksyjnie upuszczają swoje miejsca w Sejmie, samorządach i rządzie, tak lekko oddadzą polskie sprawy w Brukseli. Wystarczy jedynie dać im większe koryto.
- To prosta, oczywista prawda.
Jedno, co my możemy zrobić, to nie iść na wybory i pozostać w domach.
Red. Gazeta Warszawska






