Zrozumienie siły żydowskiej (Understanding Jewish Power)

Kto pomógł stworzyć uzależnioną od wojny Amerykę?

Niedawno zostałem poproszony o przemówienie na konferencji online zatytułowanej "  Głęboka prawda: napotykanie głębokich kłamstw stanowych" . Mój panel skierowany do  Zrozumienia syjonizmu: dekonstrukcja paradygmatu władzy  i mój własny temat brzmiał:  Jak żydowska władza podtrzymuje narrację Izraela . Pracując nad moją prezentacją, byłem zmuszony zmierzyć się z ewolucją moich własnych poglądów na temat zarówno korupcji rządu w Stanach Zjednoczonych, jak i zdolności potężnych krajowych lobbystów do celowego zniekształcania postrzegania interesów narodowych, aby przynosić korzyści obcym krajom, nawet jeśli ta działalność straszne obrażenia dla USA

Moja osobista podróż rozpoczęła się pół wieku temu. Stałem się częścią amerykańskiego stanu bezpieczeństwa narodowego po tym, jak zostałem przygotowany do wojny w Wietnamie, kiedy ukończyłem college w 1968 roku. Byłem wtedy trochę niejasno pro-wojenny, biorąc pod uwagę w mediach argument, że międzynarodowy komunizm narastał w Azja Południowo-Wschodnia. Zauważyłem też, że antywojenny ruch studencki jest niesmaczny, ponieważ zapoznałem się z wieloma jego rzecznikami i wiedziałem, że są one głównie motywowane chęcią uniknięcia projektu, nie z powodu jakiejkolwiek percepcji, że wojna sama w sobie była błędna lub błędna. Wiele wiedziałem o wojnach punickich, ale cennych niewiele o byłej francuskiej Indochinie i podejrzewam, że te intonowanie "Ho-ho-Ho Chi Minh" mogło wiedzieć jeszcze mniej niż ja.

Ponieważ mówiłem trochę po rosyjsku, przez trzy lata trafiłem na oddział wywiadu wojskowego w Berlinie Zachodnim, gdzie ja i moi pięćdziesięcioosobowi towarzysze nie robiliśmy absolutnie nic poza piciem i imprezowaniem. To było moje wprowadzenie do tego, jak rząd naprawdę działa, kiedy w ogóle nie działa i dostarczył mi pieniądze z GI Bill, aby pójść do szkoły. Po moim doktoracie nastąpiło stosunkowo łatwe przejście do CIA, biorąc pod uwagę fakt, że mój stopień był tak niejasny, że nikt oprócz rządu nie chciał mnie zatrudnić.

Podróż z jednostki wojskowej, która spała za kierownicą CIA, która w pełni po kryzysie była w kryzysie, była edukacyjna. Podczas gdy armia była zbyt rozdęta i zadowolona z siebie, by ją udawać, Agencja była w pełni zdolna do wywoływania kryzysów, a następnie zachowywała się jak obrońca amerykańskich interesów, ponieważ starała się rozwiązać różne sytuacje, które wymyśliła. Wojna z Eurocommunizmem, w którą byłem zaangażowany, została wyolbrzymiona i zapowiadała się jako kolejne wielkie zagrożenie dla amerykańskiego stylu życia po pomyłce w Wietnamie, pochłaniając środki bezcelowo, ponieważ ani Francja, ani Hiszpania, ani Włochy nigdy nie zbliżyły się do Czerwonego orbita.

Wspinając się po drabinie CIA zauważyłem też coś jeszcze. Był ekwiwalent ogólnoświatowej konspiracji, która promowała zagrożenia, aby utrzymać wysoki poziom rządowego i opartego na bezpieczeństwie narodowym rządu. Kiedy byłem w Turcji, zacząłem dostrzegać znaczną doniesienia łączników wywiadowczych pochodzących od Izraelczyków i innych promujących ich własne programy. Materiał był często fikcyjny, ale niebezpiecznie, że był mieszany z bardziej wiarygodnym raportem, który dał mu przyczepność. Konsumenci rządowi USA, którzy zgłaszają raporty, nieuchronnie przyjmą wątpliwy punkt widzenia, że ​​Arabowie i Irańczycy są zasadniczo niegodni zaufania i pozostają w łóżku z Sowietami.

Istniała również znaczna negatywna opinia o Saddamie Husseinie, który również wyszedł z Izraela i motywował go swoim poparciem dla Palestyńczyków. Niektóre z nich ostatecznie pojawiły się w ocenach Pentagonu Paula Wolfowitza-Douga Feitha "inteligencji, której brakowało", która ostatecznie stała się pretekstem do katastrofalnej wojny w Iraku. Później dowiedziałem się, że zarówno Feith, jak i Wolfowitz mieli praktycznie obrotowe drzwi izraelskich oficjeli wywiadu i dyplomatów, którzy przejeżdżali przez swoje biura Pentagonu w okresie poprzedzającym tę wojnę.

Łączenie kropek nie zajęło wiele czasu i uświadomienie sobie, że Izrael, daleki od bycia przyjacielem i sprzymierzeńcem, był głównym katalizatorem wielu błędów popełnionych przez Stany Zjednoczone na Bliskim Wschodzie. Polityka USA w regionie była celowo kształtowana wokół problemów Izraela przez amerykańskich Żydów ukrytych w Pentagonie i Białym Domu, którzy z pewnością dokładnie wiedzieli, co robią. Nikt nie powinien winić Izraelczyków za działanie w ich własnym interesie, ale każdy lojalny Amerykanin winien winić Libbysa, Feitha i Wolfowitzesa za ich gotowość przedkładania interesów Izraela przed interesy ich własnego kraju.

Po moim odejściu od rządu w części z powodu mojej nieporozumienia z wojną w Iraku, ta chęć umieszczenia Stanów Zjednoczonych w niebezpieczeństwie służenia interesom obcego kraju zaczęła mnie niepokoić, a nie ma kraju, który manipulowałby rządem USA lepiej lub bardziej uporczywie niż Izrael. Stopniowo zacząłem angażować się w tych, którzy spierali się przeciwko lobby izraelskiemu, choć w ogóle nie było o nich wspominane, zanim Stephen Walt i John Mearsheimer wyprodukowali  w 2006 r. Swoje przełomowe dzieło  "Lobby izraelskie i polityka zagraniczna USA" .

Nie trzeba być geniuszem, aby zrozumieć, że Stany Zjednoczone są głęboko zaangażowane w serię niekończących się wojen, w których rywalizują one głównie z muzułmańskimi narodami, mimo że Waszyngton nie ma żywotnych interesów w takich miejscach jak Syria, Libia i Irak. Kto napędza ten proces i odnosi korzyści? Izrael jest wyraźnie zamierzonym beneficjentem skoordynowanego wysiłku zorganizowanego przez ponad 600 organizacji żydowskich w USA, które przynajmniej w ramach swoich programów promują i chronią Izrael. Jak na ironię, organizacje promujące interesy zagranicznego rządu powinny być zarejestrowane zgodnie z Ustawą o rejestracjach zagranicznych z 1938 r. (FARA), ale żadna organizacja proizraelska nigdy tego nie zrobiła, ani nawet nie została poważnie zakwestionowana w tej kwestii, hołd do ich władzy w kontaktach z rządem federalnym.

Ci, którzy znajdują się w siedzibie kierowców izraelskiego procesu promocji, są tym, co niektórzy określiliby mianem lobby Izraela, ale ja wolałbym nazwać go podzbiorem żydowskiego lobby, co samo w sobie jest poparte czymś, co chciałbym nazwać żydowską potęgą, agregat żydowskich pieniędzy, kontrola nad kluczowymi aspektami branży medialnej i rozrywkowej oraz łatwy dostęp do skorumpowanych polityków pragnących pozytywnej prasy i darowizn kampanii. Ta penetracja i kontrola publicznego dyskursu doprowadziła do stworzenia czegoś, co nazwałbym oficjalną "narracją Izraela", w której Izrael, który twierdzi, że jest wiecznie ofiarą, jest odruchowo określany jako "jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie" oraz "najbliższy sojusznik i przyjaciel Waszyngtonu, "Twierdzenia, które są całkowicie fałszywe, ale które zostały agresywnie i skutecznie promowane, aby ukształtować sposób, w jaki Amerykanie postrzegają konflikt izraelsko-arabski. Palestyńczycy opierający się izraelskiej okupacji są niezmiennie określani jako "terroryści" zarówno w USA, jak iw Izraelu.

Władza żydowska to zabawna rzecz. Jeśli czytasz żydowskie media lub prasę izraelską, włączając  Forward, Jewish Telegraphic Agency, Haaretz  lub  Jerusalem Post , znajdziesz w nich częste odniesienia, prawie zawsze uważane za całkowicie godne pochwały. Dolny podajnik Profesor Alan Dershowitz z Harvardu  chwalił się ostatnio,  że "Żydzi nie powinni przepraszać za bycie tak bogatym, kontrolowanie mediów czy wpływanie na debatę publiczną ... zasłużyli na to ... nigdy nie przepraszaj za użycie swojej siły ..."

Dla wielu Żydów, takich jak Dershowitz, żydowska władza jest czymś, z czego można być dumnym, ale wierzą również, że nigdy nie powinna być zauważana ani badana przez nie-Żydów. Pogańska krytyka żydowskiego kolektywnego zachowania jest czymś, co musi być nadal zabronione, podobnie jak wyrażenie "izraelskie lobby" było w dużej mierze tabu przed Waltem i Mearsheimerem. Izraelscy partyzanci regularnie angażują się w zniesławienie jednostek, w tym mnie, które nie są zgodne z tabu jako antysemici lub negacjoniści holokaustu, etykiety celowo używane jako broń do zakończenia dyskusji i krytyki milczenia, ilekroć jest to konieczne.

Dlaczego więc myślę, że musimy zacząć mówić o potędze żydowskiej w przeciwieństwie do eufemistycznego lobby Izraela? To dlatego, że wojny na Bliskim Wschodzie, które zrobiły tak wiele, by zaszkodzić Stanom Zjednoczonym i przynajmniej częściowo zostały zorganizowane dla dobra Izraela, w dużej mierze były napędzane przez zamożnych i potężnych Żydów. Jeśli Ameryka pójdzie na wojnę z Iranem, co jest coraz bardziej prawdopodobne, to wszystko będzie dotyczyło Izraela, a zostanie zorganizowane przez służbę polityczną i finansową oś Washington-Wall Street, nie popełnijmy błędu.

Moim zdaniem Izrael jest najważniejszym problemem polityki zagranicznej Ameryki, ponieważ jest w stanie i chce rozpocząć potencjalnie katastrofalne wojny z krajami, które demonizował, ale które nie zagrażają Stanom Zjednoczonym. A ci, którzy manipulują, to dwupartyjni żydowscy oligarchowie z głębokimi kieszeniami, które wspierać liczne proizraelskie organizacje, ośrodki analityczne i media, które zrobiły tak wiele, aby zepsuć proces polityczny w Ameryce. Hollywoodzki producent, Haim Saban, główny zwolennik Partii Demokratycznej, powiedział, że jest facetem w jednym wydaniu i tym problemem jest Izrael. Główny magnat kasyna GOP,  Sheldon Adelson, który służył w armii amerykańskiej podczas II wojny światowej, powiedział, że żałuje tej służby i wolałby być w Izraelskich Siłach Obronnych. Podobnie jak inni, w tym zarządzający funduszem Paul Singer i Bernard Marcus z Home Depot, to Żydzi pracujący w imieniu samozwańczego państwa żydowskiego, podczas gdy neokonserwatyści, zaciekle chroniący Izrael, są prawie wszyscy Żydami. Zapewnienie, że fakt, że są Żydami działającymi na rzecz państwa żydowskiego, powinno być nieistotne, ponieważ robią to, co jest dobre dla Ameryki, jak to zwykle robią ich apologeci, jest logicznie niespójne i graniczy z absurdem. Co do często cytowanych pism biblijnych, chrześcijańskich syjonistów, którzy popierają Izrael, są oni z pewnością liczni, ale nie mają dostępu do prawdziwej władzy w Stanach Zjednoczonych, którą mają Żydzi.

Władza żydowska jest również tym, co częściowo doprowadziło Stany Zjednoczone do moralnego szamba. Izraelscy snajperzy strzelają martwymi dziesiątkami nieuzbrojonych demonstrantów z Gazanu, a mało kto w Waszyngtonie ma cokolwiek do powiedzenia. Amerykański ambasador w Izraelu, ortodoksyjny żydowski prawnik David Friedman, który ma wiele powiązań z nielegalnymi osadami Izraela, wykorzystuje swoje stanowisko do obrony Izraela, ignorując interesy USA. W zeszłym tygodniu zorganizował konferencję prasową, w której  powiedział dziennikarzom,  by "zamknęli usta" w krytyce izraelskiej rzezi Gazy.

Kiedy młoda palestyńska pielęgniarka celowo celowana i zabijana podczas leczenia rannego mężczyzny,  prawie się nie pojawia w amerykańskich mediach. Arabska nastolatka zostaje zastrzelona na plecach, uciekając przed izraelskimi bandytami, podczas gdy młoda kobieta zostaje skazana na karę więzienia za uderzenie żołnierza Izraela, który właśnie zastrzelił jej kuzyna i zaatakował jej dom. Mocno uzbrojeni izraelscy osadnicy wpadli w amok na Zachodnim Brzegu, pokonując i zabijając Arabów i niszcząc ich środki do życia. Właśnie o to chodzi Izraelowi i jego premierowi Benjaminowi Netanjahu, a to jest właśnie rodzaj narodu, którego Ameryka nie powinna chcieć się stać, ale niestety rola Waszyngtonu jako posłusznego pudla Izraela sprawia, że ​​nasz niegdyś wielki kraj zmierza w złym kierunku . Wszystko to zostało spowodowane przez żydowską władzę i nadszedł czas, aby obudzić się w tym fakcie i rozwiązać ten problem.

 http://www.councilforthenationalinterest.org/new/?p=4537#.WyM6pqczZaS

==========

Who has helped create a war-addicted America?

 

I recently was asked to speak at an online conference entitled Deep Truth: Encountering Deep State Lies. My panel addressed Understanding Zionism: Deconstructing the Power Paradigm and my own topic was How Jewish Power Sustains the Israel Narrative. Working on my presentation, I was forced to confront the evolution of my own views on both the corruption of government in the United States and the ability of powerful domestic lobbies to deliberately distort the perception of national interests to benefit foreign countries even when that activity does terrible damage to the U.S.

My personal journey began half a century ago. I became part of the U.S. national security state after being drafted for the Vietnam War when I graduated from college in 1968. I was at the time, vaguely pro-war, having bought into the media argument that international communism was mounting a major threat in southeast Asia. I also found the anti-war student movement distasteful because I was acquainted with many of its spokesmen and knew that they were chiefly motivated by a desire to avoid the draft, not due to any perception that the war itself was wrong or misguided. I knew a lot about the Punic Wars but precious little about former French Indochina and I suspect that those chanting “Ho-ho-Ho Chi Minh” might have known even less that I did.

Because I spoke some Russian, I wound up in an army intelligence collection unit in West Berlin for three years where I and my fifty or so comrades did absolutely nothing but drink and party. It was my introduction to how government really works when it was not working at all and it did provide me with GI Bill money to go to grad school. After my PhD came a relatively easy transition to CIA given the fact that my degree was so obscure that no one but the government would hire me.

The journey from an army unit that was asleep at the wheel to the CIA, which was in full downsizing crisis mode post-Vietnam, was educational. Whereas the army was too bloated and complacent even to fake it, the Agency was fully capable of creating crises and then acting like the defender of American interests as it worked to resolve the various situations that it had invented. The war against Eurocommunism, which I was engaged in, was hyped and billed as the next great threat against the American way of life after the Vietnam blunder, swallowing up resources pointlessly as neither France, nor Spain nor Italy ever came close to entering the Red orbit.

As I climbed up the CIA ladder I also noticed something else. There was the equivalent of a worldwide conspiracy to promote threats to keep big national security-based government well-funded and in place. When I was in Turkey I began to note considerable intelligence liaison reporting coming from the Israelis and others promoting their own agendas. The material was frequently fictional in nature, but the danger was that it was being mixed in with more credible reporting which gave it traction. U.S. government consumers of the reporting would inevitably absorb the dubious viewpoint being promoted that Arabs and Iranians were fundamentally untrustworthy and were in bed with the Soviets.

There was considerable negative reporting on Saddam Hussein also coming out of Israel and motivated by his support of the Palestinians. Some of this ultimately surfaced in the Pentagon’s Paul Wolfowitz-Doug Feith assessments of “intelligence that had been missed” which eventually became pretexts for the catastrophic Iraq War. I later learned that both Feith and Wolfowitz had a virtually revolving door of Israeli intelligence officials and diplomats running through their Pentagon offices in the lead-up to that war.

It did not take much to connect the dots and realize that Israel, far from being a friend and ally, was the principal catalyst for the many missteps that the United States has made in the Middle East. U.S. policy in the region was being deliberately shaped around Israeli concerns by American Jews ensconced in the Pentagon and White House who certainly knew exactly what they were doing. No one should blame the Israelis for acting in their own self-interest, but every loyal American should blame the Libbys, Feiths and Wolfowitzes for their willingness to place Israeli interests ahead of those of their own country.

After my departure from government in part over my disagreement with the Iraq War, this willingness to place the United States in peril to serve the interests of a foreign country began to bother me, and there is no country that manipulates the U.S. government better or more persistently than Israel. I gradually became involved with those who were pushing back against the Israel Lobby, though it was not generally referred to in those terms before Stephen Walt and John Mearsheimer produced their seminal work The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy in 2006.

It does not take a genius to figure out that the United States is deeply involved in a series of seemingly endless wars pitting it against predominantly Muslim nations even though Washington has no vital interests at stake in places like Syria, Libya and Iraq. Who is driving the process and benefiting? Israel is clearly the intended beneficiary of a coordinated effort mounted by more than 600 Jewish organizations in the U.S. that have at least as part of their programs the promotion and protection of Israel. Ironically, organizations that promote the interests of a foreign government are supposed to be registered under the Foreign Agents Registration Act of 1938 (FARA) but not a single pro-Israel organization has ever done so nor even been seriously challenged on the issue, a tribute to their power in dealing with the federal government.

Those who are in the drivers’ seat of the Israel promotion process are what some would describe as the Israel Lobby but which I would prefer to call a subset of the Jewish Lobby, which in itself is supported by something I would designate Jewish Power, an aggregate of Jewish money, control over key aspects of the media and entertainment industries plus easy access to corrupted politicians desirous of positive press and campaign donations. This penetration and control of the public discourse has resulted in the creation of what I would refer to as the official “Israel narrative,” in which Israel, which claims perpetual victimhood, is reflexively referred to as “the only democracy in the Middle East” and “Washington’s closest ally and friend,” assertions that are completely false but which have been aggressively and successfully promoted to shape how Americans view the Israeli-Arab conflict. Palestinians resisting the Israeli occupation are invariably described as “terrorists” both in the U.S. and Israel.

Jewish Power is a funny thing. If you read the Jewish media or the Israeli press, to include Forward, the Jewish Telegraphic Agency, Haaretz or the Jerusalem Post, you will find frequent references to it, nearly always seen as completely laudable. Bottom feeder Professor Alan Dershowitz of Harvard recently boasted that “Jews should not apologize for being so rich, controlling the media or influencing public debate…they have earned it…never apologize for using your strength…”

For many Jews like Dershowitz, Jewish power is something to be proud of, but they also believe that it should never be noticed or examined by non-Jews. Gentile criticism of Jewish collective behavior is something that must continue to be forbidden, just as the expression “Israeli Lobby” was largely taboo before Walt and Mearsheimer. Israeli partisans regularly engage in the defamation of individuals, including myself, who do not conform to the taboos as anti-Semites or holocaust deniers, labels deliberately used as weapons to end discussion and silence critics whenever necessary.

So why do I think that we have to start talking about Jewish Power as opposed to the euphemism Israel Lobby? It is because the wars in the Middle East, which have done so much to damage the United States and were at least in part arranged to benefit Israel, have been largely driven by wealthy and powerful Jews. If America goes to war with Iran, as is increasingly likely, it will be all about Israel and it will be arranged by the political and financial services Washington-Wall Street axis, make no mistake.

To my mind, Israel is America’s number one foreign policy problem in that it is able and willing to start potentially catastrophic wars with countries that it has demonized but that do not threaten the U.S. And those doing the manipulating are bipartisan Jewish oligarchs with deep pockets that support the multitude of pro-Israel organizations, think tanks and media outlets that have done so much to corrupt America’s political process. Hollywood producer Haim Saban, a principal Democratic Party supporter, has said that he is a one issue guy and that issue is Israel. Principal GOP funder casino magnate Sheldon Adelson, who served in the U.S. Army in World War 2, has said that he regrets that service and would have preferred to be in the Israel Defense Forces. They as well as others, including fund manager Paul Singer and Home Depot’s Bernard Marcus, are Jews laboring on behalf of the self-proclaimed Jewish State while the neoconservatives, fiercely protective of Israel, are also nearly all Jewish. Asserting that the fact that they are Jews acting for a Jewish state should be irrelevant as they are also doing what is good for America, as is commonly done by their apologists, is logically inconsistent and borders on absurdity. As for the frequently cited Bible belt Christian-Zionists who support Israel, they are, to be sure, numerous, but they do not have the access to real power in the United States that Jews have.

Jewish Power is also what has in part driven the United States into a moral cesspit. Israeli snipers shoot dead scores of unarmed Gazan demonstrators and hardly anyone in Washington has anything to say about it. America’s Ambassador to Israel, an Orthodox Jewish lawyer named David Friedman who has multiple ties to Israel’s illegal settlements, uses his position to defend Israel, ignoring U.S. interests. Last week he held a press conference in which he told reporters to “shut their mouths” in their criticism of Israel’s slaughter of Gazans.

When a young Palestinian nurse is deliberately targeted and killed while treating a wounded man, it hardly appears in the U.S. media. Arab teenagers are shot in the back while running away from Israeli gunmen while a young woman is sentenced to prison for slapping an Israel soldier who had just shot her cousin and was invading her home. Heavily armed Israeli settlers run amok on the West Bank, beating and killing Arabs and destroying their livelihoods. That is what Israel and its Prime Minister Benjamin Netanyahu are all about and that is precisely the kind of a nation that America should not want to become, but unfortunately the role of Washington as Israel’s obedient poodle has our once great country moving in the wrong direction. This has all been brought about by Jewish Power and it is time to wake up to that fact and address it squarely.

 

http://www.councilforthenationalinterest.org/new/?p=4537#.WyM6pqczZaS