Islamski zamach stanu w Wielkiej Brytanii

Hipisi lat 60. XX wieku mieli wiele barwnych frazesów, by wyrazić swoje minimalistyczne pojmowanie polityki. Niektóre z tych gnomicznych, jednolinijkowych powiedzonek zawierały jednak ziarno prawdy. „Na kogokolwiek głosujesz, rząd zawsze wchodzi do władzy” – trafnie opisuje dzisiejszą brytyjską partię jednopartyjną, nawet jeśli ta odchodzi w zapomnienie, przynajmniej w obecnej formie. Skoro konserwatyści w XIX wieku poszli w ślady wigów, a Partia Pracy wciąż traci poparcie w sondażach, Brytyjczycy mogą mieć tylko nadzieję, że reforma Wielkiej Brytanii Nigela Farage’a, a nawet idea Restore Britain Ruperta Lowe’a, nie są częścią tej samej machiny, głębokiego państwa, systemu.

A skoro już o tym mowa, w latach sześćdziesiątych nawoływanie Timothy'ego Leary'ego, by „włączyć się, dostroić, odpaść”, było czymś więcej niż tylko zaproszeniem na trwającą dekadę narkotykową imprezę. Ten nakaz nakazywał słuchaczowi zrozumieć, co to znaczy żyć w „systemie”, a następnie pomyśleć o wydostaniu się. Każdy, kto kiedykolwiek „odłączył się od sieci”, zrozumie to, a ten eskapistyczny, naturalnie obronny impuls znów zyskuje na popularności, ponieważ złowrogość globalistycznego systemu staje się coraz bardziej widoczna dla coraz większej liczby osób. Ale jedno zdanie z lat sześćdziesiątych (dekady, która od tamtej pory przysporzyła nam niewypowiedzianych kłopotów), z kilkoma drobnymi modyfikacjami, by pasowało do naszego współczesnego świata, może się sprawdzić dzisiaj: „A co, gdyby wydali wojnę, a nikt by nie przyszedł?”. Ten wers przypisuje się ówczesnemu poecie pacyfiście, Carlowi Wittmanowi, z okresu ruchu antywojennego w Wietnamie. Jednak stosując to dzisiaj (z pewnymi modyfikacjami) do Wielkiej Brytanii i jej rosnącej obecności islamskiej, moglibyśmy to sformułować w następujący sposób: „Co by było, gdyby przeprowadzili zamach stanu i nikt by tego nie zauważył?”

Jeśli islam stopniowo nie przejmuje kontroli nad brytyjskimi rządami, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i w „matce wszystkich parlamentów”, to doskonale udaje, że właśnie to robi. Na szczycie drabiny politycznej Wielka Brytania ma muzułmańską minister spraw wewnętrznych, Shabanę Mahmood, która twierdzi, że islam jest na pierwszym planie we wszystkim, co robi, a muzułmański burmistrz Londynu powtarzał praktycznie to samo przez prawie 10 lat swojej kadencji. Kilka szczebli niżej, poseł Partii Pracy z Dewsbury i Batley, Iqbal Mohamed, powiedział niedawno w Izbie Gmin, że należy nałożyć sankcje na brytyjskich parlamentarzystów, którzy przejawiają „islamofobię”, słabo zdefiniowane określenie, które oznacza mniej więcej to samo, co „antysemityzm”. To znaczy wszystko, czego Żydzi i muzułmanie nie chcą słyszeć na głos, dotyczące ich plemion (a ci ludzie są w głębi duszy plemienni). Dziesięć największych miast Wielkiej Brytanii ma muzułmańskich burmistrzów. Muzułmańskie enklawy istnieją w służbie cywilnej, Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Policji (lub „Służbie Policyjnej”, jak ją pokojowo przemianowano). Krajowe Stowarzyszenie Muzułmańskiej Policji (NAMP) reprezentuje pododdział brytyjskiej policji na wzór Stowarzyszenia Czarnych Funkcjonariuszy Policji. Ten sekciarski podział jest powszechny w brytyjskim sektorze publicznym i każda grupa etniczna znajdzie swoich przedstawicieli w wybranej dziedzinie. Chyba że, co oczywiste, jest się białym. Jeśli chodzi o nową opozycję polityczną w Izbie Reprezentantów, Reform UK Nigela Farage'a ma muzułmańskiego przewodniczącego, Zię Yusufa, a ich kolejna kandydatka na burmistrza Londynu, Laila Cunningham, jest muzułmanką. Farage nie ma innego wyboru, jak tylko przypodobać się islamowi, pomimo okazjonalnych przechwałek o rosnących wpływach muzułmanów na politykę i kulturę. W zeszłym roku powiedział w wywiadzie, że alienacja muzułmańskiego głosu byłaby wyborczym samobójstwem i miał rację. Muzułmanie głosują w znacznie większej liczbie osób na mieszkańca niż rdzenna ludność. Dzień głosowania to nawet rzadki dzień wolny od pracy dla żon. Lokalny imam mówi przewodniczącemu, w które pole włożyć krzyżyk, a mężowie mówią żonom. To jest zarządzanie liniowe w stylu islamskim. Zieloni, kolejna partia, która odnosi coraz większe sukcesy w sondażach, są ewidentnie wykorzystywani jako koń trojański islamu. Podczas niedawnych wyborów uzupełniających, zwycięski kandydat Partii Zielonych, muzułmanin, krzyknął „Allahu Akhbar!” w przemówieniu powitalnym i zadedykował swoje zwycięstwo Gazie.

Pierwszym rzekomym kontrargumentem na tezę, że Wielka Brytania jest islamizowana przy współudziale brytyjskiego rządu, jest stwierdzenie, że jest to „teoria spiskowa”, ten stary, wyświechtany stereotyp. Dlaczego więc nie zapytać eksperta? Edmund Fitton-Brown, człowiek o znakomicie brytyjskim nazwisku, pracował w latach 1984–2017 w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Wspólnoty Narodów (brytyjskim odpowiedniku amerykańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych). W wywiadzie dla „ The Daily Telegraph” Fitton-Brown stwierdził, że „islamistyczny entryzm… [można zaobserwować] w całej służbie cywilnej”, dodając, że ta szanowana instytucja „odzwierciedla społeczeństwo”.

„Entryizm” staje się obecnie modnym słowem wśród dysydenckiej prawicy (jakkolwiek by ona nie była) i jest kojarzony z brytyjskim Towarzystwem Fabiańskim, długoletnią grupą socjalistycznych działaczy piątej kolumny . Muzułmanie są metafizycznie przygotowani do gry w tę samą długoterminową grę co fabianie, ale sytuacja nabiera tempa.

Rosnąca obecność islamu w życiu Brytyjczyków nie ogranicza się jednak do polityki i infrastruktury rządowej. W marcu kultowy londyński Trafalgar Square został zajęty w sposób, o jakim Hitler mógł tylko pomarzyć. Trafalgar Square, ze słynną Kolumną Nelsona, często służył jako wizualny punkt odniesienia w starych, czarno-białych filmach, dając widzom do zrozumienia, że ​​akcja filmu przenosi się do Londynu, tak jak Wieża Eiffla dawała widzom do zrozumienia, że ​​jesteśmy teraz w Paryżu. Trafalgar Square słynie z stad gołębi, ale w marcu przejęło go inne stado: muzułmanów.

Pod przewodnictwem Sadiqa — teraz Sir Sadiqa — Khana, burmistrza Londynu, tysiące muzułmanów uklękło, aby modlić się na świeżym powietrzu, pomimo że meczety wyrastają w Londynie jak poranne grzyby. Całkowicie zajęli tę najsłynniejszą przestrzeń publiczną. Świętowali iftar, koniec Ramadanu, a Khan twierdził, że jest to największe tego typu święto na świecie. Nick Tomothy, konserwatywny minister sprawiedliwości w gabinecie cieni, nazwał to „aktem dominacji” i został przewidywalnie zniesławiony za mówienie poza klasą o tym absurdalnym rytuale. Ramadan jest przedstawiany jako szlachetny i cnotliwy, jedna z wielu wspaniałych rzeczy ze świata islamskiego. W rzeczywistości oznacza to po prostu opuszczenie lunchu, coś, co każdy z nas może zrobić bez niedogodności. Nie jestem dietetykiem, ale opuszczenie lunchu nie byłoby złym pomysłem dla wielu muzułmanów, biorąc pod uwagę gabaryty niektórych mężczyzn obecnych w ich absurdalnej mieszance piżam i czarnych strojów sportowych. Jednak spotkanie modlitewne było wyraźnym, widocznym znakiem dominacji i nie ograniczało się wyłącznie do Trafalgar Square.

Piłka nożna – lub „soccer” dla amerykańskich czytelników – jest w Wielkiej Brytanii czymś w rodzaju substytutu religii. Dwiema drużynami, które obecnie walczą o tytuł mistrza Premier League, są Arsenal i Manchester City, które kiedyś grały na stadionach nazwanych na cześć części swoich miast: Highbury i Maine Road. Ponieważ obie drużyny potrzebowały większych boisk o większej pojemności, zostały one odpowiednio wybudowane i nazwane na cześć sponsorów. Dlatego też dwie czołowe drużyny w kraju grają teraz odpowiednio na Emirates Stadium i Etihad Stadium. Podczas Ramadanu na wielu stadionach rozbrzmiewało wezwanie do modlitwy.

Pod koniec Ramadanu, kiedy muzułmanom wolno jeść w ciągu dnia, mecze piłkarskie w całym kraju zostały przerwane, aby mogli się napić. Kibice Leeds United – znani z brutalności w okresie rozkwitu brytyjskiego chuligaństwa piłkarskiego w latach 70. – wygwizdali fakt, że mecz, za który zapłacili krocie, został przerwany z powodu obrzędu religijnego. Niewątpliwie będą prowadzone dochodzenia policyjne, być może prowadzone przez Krajowe Stowarzyszenie Policji Muzułmańskiej.

Tak więc wygląda sytuacja w Wielkiej Brytanii. A co z sytuacją na arenie międzynarodowej? Jeśli chodzi o wpływ na politykę, islam ma silny wpływ w niektórych obszarach. Odmowa premiera Keira Starmera, by zezwolić Stanom Zjednoczonym na wykorzystanie swoich baz lotniczych do ataku na Iran, rozwścieczyła prezydenta Trumpa i niemal na pewno miała na celu uspokojenie lobby islamskiego. Podobnie, głosowanie przeciwko dochodzeniu w sprawie „gangu pedofilów” zostało w całości zaplanowane w celu ochrony wrażliwych, wpływowych miejsc w Partii Pracy, takich jak miejsce Jess Philips, w okręgach muzułmańskich. Philips jest ministrem ds. ochrony kobiet, ale głosowała przeciwko dochodzeniu w sprawie jednego z najciemniejszych rozdziałów w historii Wielkiej Brytanii, dotyczącego kobiet. W ostatnich wyborach jej przewaga w jawnie islamskim okręgu wyborczym spadła z tysięcy do setek głosów, stąd jej głosowanie przeciwko czemuś, czego muzułmanie nie chcą badać. Ona również szybko podkreśla muzułmanom, że Wielka Brytania nie była zaangażowana w ofensywne ataki na Iran. Ciekawostką jest, że wielu muzułmanów rozgniewanych potencjalnym brytyjskim zaangażowaniem w działania militarne przeciwko Iranowi to sunnici, podczas gdy Iran jest w 90% szyicki. Kiedy to pasuje islamowi, staje się monolitem, którym często twierdzi, że nie jest.

Harry Cole, redaktor naczelny gazety The Sun , udzielił ekskluzywnego wywiadu Donaldowi Trumpowi wkrótce po ogłoszeniu przez Starmera odmowy współpracy w ofensywie na Iran. Teraz nawet media głównego nurtu nie mogą ignorować wpływu muzułmanów na politykę, ponieważ Trump to zauważył i dał temu wyraz. Powiedział Cole'owi, że wygląda na to, że premier schlebia swojemu muzułmańskiemu blokowi wyborców, i miał rację. Jednak natura tego bloku zmienia zarówno jego sojusze, jak i taktykę na szczeblu lokalnym.

I, jak wszystkie dobre pasożyty, islam znalazł naród-gospodarza, którego król może nawet być konwertytą. Plotki internetowe są współczesną wersją plotek wiejskich, z tą różnicą, że gadatliwe żony z dawnych lat nie miały sposobu, aby potwierdzić swoje przekonania. To już nie jest prawdą, a najnowsze podejrzenie szalejące w Wielkiej Brytanii głosi, że król Karol potajemnie przeszedł na islam. Z pewnością nie może zrobić wystarczająco dużo, aby promować islam i określa siebie jako „obrońcę wiary”, a nie tradycyjnego „obrońcę wiary”. Króla Karola III z pewnością nie można spotkać gromadzącego się pod flagą, a flagi brytyjska i angielska same w sobie są gatunkiem zagrożonym. W rocznicę niepodległości Pakistanu flagi tego narodu można było zobaczyć powiewające na ulicach całej Wielkiej Brytanii. Słynna brytyjska flaga Unii, a także angielski Krzyż św. Jerzego, stały się symbolami wierności mitycznej „skrajnej prawicy”, a za noszenie jej na demonstracjach i wieszanie na brytyjskich ulicach dochodziło do aresztowań. Widoczne przejawy przynależności narodowej są coraz częściej demonizowane, a zewnętrzne przejawy patriotyzmu są eliminowane. Flaga brytyjska, jak głosi oświadczenie rządu, jest obecnie „narzędziem nienawiści”.

Flagi, oczywiście, właśnie takie mają być. Szkocki krzyż Saltire, z ukośnym białym krzyżem na niebieskim tle, był flagą, pod którą William Wallace maszerował przeciwko znienawidzonym Anglikom, w czasach, gdy nienawiść do innych była siłą napędową dumy narodowej, a nie czymś, za co można było trafić do więzienia.

Czy wybrałem sobie te przykłady przejęcia władzy przez islam? Z pewnością. Ale jest mnóstwo wisienek do wyboru, a każdy dzień zdaje się przynosić nową inwazję na wiarę Brytyjczyków, że ich kraj należy do nich w jakimkolwiek znaczącym sensie. Aby w pełni opisać przyspieszoną islamizację, ten tekst musiałby mieć długość noweli. Wielka Brytania zmierza w kierunku de facto kalifatu.

Dzieci są naturalnym celem indoktrynacji i pojawiają się doniesienia o białych, niemuzułmańskich dzieciach w północnych szkołach, którym pozwala się na picie tylko popijania wody podczas Ramadanu, aby ich muzułmańscy koledzy nie czuli się „wykluczeni”, co jest kolejnym słowem siły. Szkoły nazywają ten przymus wobec dzieci „dzieleniem podróży”. Podczas gdy nauczyciel ze szkoły w Batley w North Yorkshire pozostaje w ukryciu wraz z rodziną za pokazywanie obrazków Mahometa (co jest jawnie haram ), człowiek, który rzekomo przepisał Koran, nie jest jedynym prorokiem, którego nie wolno przedstawiać. Nowe prawa dotyczące „islamofobii” mogą kryminalizować pewne wizerunki w obrazkach dla dzieci. Dotyczy to również Jezusa, jednego z islamskich proroków, więc każde dziecko rysujące szopkę bożonarodzeniową — lub jakąkolwiek tradycyjną szopkę bożonarodzeniową w szkole — może wkrótce popaść w konflikt z prawem.

Wraz ze wzrostem i, jak się wydaje, niepowstrzymanej imigracji muzułmańskiej rośnie wskaźnik przestępczości. Pomimo że władze robią wszystko, co w ich mocy, aby ukryć statystyki przestępczości podzielone według pochodzenia etnicznego, liczba napaści seksualnych rośnie, a Wielka Brytania zagraża obecnie pozycji Szwecji jako „europejskiej stolicy gwałtów”. Mój brat przeprowadził się z rodzinnego Londynu do Szwecji na początku lat 90. W 1975 roku w Szwecji zgłoszono 421 gwałtów. W 2024 roku było ich 10 167. W ciągu półwiecza oznacza to wzrost o 2300%. Kiedy mój brat przeprowadził się tam po raz pierwszy i odwiedziłem go wraz z jego bratem bliźniakiem, z dumą powiedział nam, że każdy gwałt w Szwecji trafiał na pierwsze strony gazet, ponieważ był tak rzadki. Szwecja jest obecnie zaledwie kilka punktów procentowych za Republiką Południowej Afryki pod względem liczby zgłoszonych gwałtów. I nie tylko napaści seksualne zmieniają Szwecję z „socjalistycznego raju”, niegdyś wychwalanego przez lewicę, w chaotyczny kalifat. Jedynym krajem, w którym dochodzi obecnie do większej liczby ataków z użyciem granatów i bomb niż w Szwecji, jest Meksyk, siedziba rozrywkowych karteli narkotykowych.

Obecnie między USA a Wielką Brytanią zachodzi interesująca, choć niepożądana, forma wymiany kulturowej. Populacja brytyjska składa się w około 5% z osób czarnoskórych, podczas gdy w Ameryce wynosi około 13%, ale obie populacje muzułmańskie zbliżają się do tego samego poziomu w odwrotnym kierunku. Epicentrum amerykańskiego islamu, jak wiedzą amerykańscy czytelnicy, znajduje się w Dearborn w stanie Michigan, ale niedawne oszustwo somalijskie w Minneapolis pokazuje rodzaj wzbogacenia kulturowego, którego Stany Zjednoczone doświadczają coraz częściej w całym kraju. Senator Chip Roy niedawno potwierdził, że w Teksasie jest obecnie 300 meczetów, co jest alarmujące w roku 25. rocznicy zamachów z 11 września.

W Wielkiej Brytanii premier Sir Keir Starmer nazwał niedawno muzułmanów „twarzą współczesnej Wielkiej Brytanii” i pojawia się na każdym muzułmańskim wydarzeniu, na które może się zapisać. Kilka drobnych ataków na meczety wyglądało na ataki pod fałszywą flagą, ale i tak wystarczyło, by wypłacić transze rządowych pieniędzy (czyli „dochodów podatkowych, które w rzeczywistości należą do tych, którzy je płacą”) na ochronę meczetów. Muzułmanie są jednak w pełni zdolni do samoobrony, co potwierdził niedawny widok muzułmańskich mężczyzn patrolujących konno ulice Manchesteru. Policja obserwowała to dziwaczne widowisko, gdy nowi Saladyni przejeżdżali ulicami, grożąc ludziom, ale nic nie zrobiła.

Islam dysponuje całą bronią, jakiej potrzebuje, by podbić Wielką Brytanię, a nie widać ani jednego bułata. Kalifat potrzebuje jedynie tolerancji wrogów, którą może manipulować, a oskarżenia o islamofobię, przełożone na ustawodawstwo, są najpotężniejszą bronią w arsenale islamu. Gdybym miał przewidzieć przyszłość Wielkiej Brytanii w odniesieniu do islamu, powiedziałbym dwie rzeczy: bałkanizację i poddanie. Biali opuszczą miasta i przejmą hrabstwa, próbując odbudować Shire. Słowo „poddanie” jest napisane kursywą, ponieważ nie odnoszę się do dosłownego tłumaczenia słowa „islam”. Jestem pewien, że wszyscy pamiętamy, jak przez całe stulecie wmawiano nam, że islam oznacza „pokój”, ale tak nie jest. Oznacza „poddanie”. „ Poddanie ” to również tytuł powieści Michela Houellebecqa z 2015 roku, w której Francja zostaje częściowo podbita przez islam. Dochodzi do swoistego porozumienia o podziale władzy między politykami islamskimi i francuskimi. Wygląda na to, że Wielka Brytania urzeczywistnia tę fikcję.

Pod koniec tego stulecia Wielką Brytanią mógł rządzić islam, a biali, kufrowi mieszkańcy Shire zapewniali zarówno dżizję (podatek nakładany na rdzenną ludność w kraju pod rządami islamskimi), jak i wiedzę specjalistyczną, by robić to, czego muzułmanie o niskim IQ nigdy nie byli w stanie zrobić. To nie jest VII wiek, ale to nie znaczy, że ludzie z VII wieku nie potrafią nim rządzić. Nietzsche napisał niewiele o islamie, ale w „Antychryście” zauważa: „Przynajmniej islam zakłada, że ​​ma do czynienia z mężczyznami”. To waluta, której obecnie brakuje w Wielkiej Brytanii.

Birmingham to „drugie co do wielkości miasto” Anglii, które od dwóch lat jest pogrążone w strajku pracowników firm zajmujących się utylizacją odpadów. Zdjęcia z jego ulic wyglądają jak ogarnięty wojną kraj Trzeciego Świata, a wiele innych miast nie pozostaje w tyle, ponieważ rośnie liczba muzułmanów, a worki ze śmieciami i inne śmieci piętrzą się coraz wyżej. Lokalne społeczności muzułmańskie, zamiast chodzić do meczetu co 20 minut, mogłyby zrezygnować z jednej wizyty w tygodniu i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniem problemu. Na początek zadzwońcie do lokalnych władz. Jeśli jesteście muzułmanami reprezentującymi, powiedzmy, konkretny meczet, posłuchają was, bo gdyby tego nie zrobili, prawdopodobnie straciliby pracę. Dowiedzcie się, gdzie znajdują się miejskie wysypiska śmieci. Zorganizujcie transporty, aby przetransportować worki ze śmieciami na ich miejsce. Zamiast płacić za kolejną salę modlitewną, może zatrudnijcie firmę zajmującą się zwalczaniem szkodników, która doradzi i podejmie działania w sprawie narastającego problemu szkodników. Upewnijcie się, że chronicie swoje dzieci przed chorobami, które nieuchronnie rozprzestrzeniają się wszędzie tam, gdzie są szczury. Nic z tego, co tu opisano, nie dzieje się, a mieszkańcy coraz częściej żyją w swoich własnych odchodach.

Annalee Newitz napisała w 2013 roku interesującą książkę zatytułowaną „Scatter, Adapt, Remember”. Jest to historia o zdolności ludzkości do przetrwania wymierań, ale, mutatis mutandis, wiele mówi o tym, jak biali zareagują na swoją obecną sytuację. Jedna z rekomendacji pani Newitz jest jednak optymistyczna w odniesieniu do współczesnej Wielkiej Brytanii:

W najbliższej przyszłości musimy ulepszyć jeden z największych wynalazków ludzkości – miasto – aby uczynić życie w mieście zdrowszym i bardziej zrównoważonym ekologicznie. Zasadniczo, musimy dostosować metropolię do obecnych ekosystemów Ziemi, abyśmy mogli utrzymać zasoby żywności i klimat nadający się do zamieszkania.

Jak się domyślisz, książka ma zielone zabarwienie, ale miasto jako ostoja stabilności w zagrożonym społeczeństwie to idea, która szybko zanika. Islamizacja raczej nie poprawi życia w mieście.

A islamizacja Wielkiej Brytanii opiera się na towarzyszącej jej „dechrystianizacji”. Kościoły są coraz częściej zamykane, zamieniane w meczety lub w tajemniczy sposób podpalane. Władze lokalne zaczynają mówić o „ponownym przeznaczeniu” cmentarzy. O Bożym Narodzeniu rzadko wspomina się w mediach głównego nurtu, a sklepy są obecnie pełne, nie tradycyjnych pisanek, ale „jajek gestów”. Chrześcijaństwo jest w Wielkiej Brytanii religią minionego tysiąclecia.

„Nowi Brytyjczycy” wciąż napływają, a rząd nie robi nic, by zapewnić im zakwaterowanie w oczekiwanym przez nich stylu. Do 2030 roku rząd zamierza przekazać 40% nowo wybudowanych domów imigrantom. Biali, oczywiście, wyjeżdżają w coraz większej liczbie, a demograficzna dominacja islamu już została zasiana. Brytyjczycy, podobnie jak wszystkie białe kraje, rozmnażają się znacznie poniżej wskaźnika zastępowalności, a muzułmanie znacznie powyżej. Ostatecznie głębokie państwo i jego agenci w rządzie oddają to, co niegdyś było najpotężniejszym narodem na świecie, a jego obywatele nie zdołają ich powstrzymać. Być może islam zasługuje na podziw za to, że nie utracił instynktu podboju, tak jak Brytyjczycy.

 

 

https://www.theoccidentalobserver.net/2026/03/25/britains-islamic-coup/