Amerykanie czekali na niego.
Uzbrojeni w napiwki od informatorów na lotnisku w syryjskiej stolicy Damaszku, CIA wiedziała dokładnie, kiedy odrzutowiec z generałem irańskim gen. Qassemem Soleimanim wystartował w drodze do Bagdadu. Wywiad z Izraela pomógł potwierdzić szczegóły.
Po wylądowaniu samolotu Cham Wings Airlines Airbus A320 amerykańscy szpiedzy na głównym lotnisku w Iraku, w którym mieści się amerykański personel wojskowy, potwierdzili dokładne miejsce pobytu.
Trzy amerykańskie drony przesunęły się na pozycję nad głową, bez obawy o wyzwanie w irackiej przestrzeni powietrznej całkowicie zdominowanej przez wojsko amerykańskie. Każdy był uzbrojony w cztery pociski Hellfire.
Ta relacja o tym, jak Stany Zjednoczone wyszły z Soleimani, oparta jest na wywiadach z dwiema osobami bezpośrednio zaznajomionymi ze szczegółami operacji, a także innymi amerykańskimi urzędnikami, którzy zostali o niej poinformowani.
Na dużych ekranach różni urzędnicy amerykańscy obserwowali, jak przywódca milicji irackiej wszedł po schodach, aby przywitać się z liderem irańskich sił Quds, gdy wynurzył się z samolotu.
Było już po 1 w nocy, więc czarno-białe zdjęcia w podczerwieni nie były bardzo wyraźne. Nie można było zobaczyć twarzy.
Ludzie na ziemi nie mieli pojęcia, że ich życie będzie teraz mierzone w kilka minut.
Amerykański atak dronem zabija czołowego irańskiego generała Qassema Soleimaniego
4 STYCZNIA 2020 03:20Dyrektor CIA Gina Haspel obserwowała z centrali agencji w Langley w stanie Wirginia. Sekretarz obrony Mark Esper obserwował z innej lokalizacji. Kolejny kanał był wyświetlany w Białym Domu, ale prezydent Donald Trump był wtedy na Florydzie.
Zdjęcia przedstawiają dwie starsze postacie wsiadające do sedana, który odjechał. Reszta otoczenia wsiadła do minivana, który przyspieszył, by go dogonić.
Drony podążyły za nimi, gdy pojazdy zaczęły się ruszać z lotniska. Specjaliści ds. Wywiadu sygnałów starali się dopracować telefony komórkowe mieszkańców, aby potwierdzić ich tożsamość. Lata mapowania i informacji o terenie z satelitów były dostępne na ekranach operatorów dronów.
Od czasu do czasu przejeżdżały inne pojazdy, ale ruch był niewielki. Minivan wyprzedził sedana.
Pobierz aplikację NBC News, aby otrzymywać najświeższe informacje i informacje polityczne
W kwaterze głównej dowództwa centralnego USA w Katarze, z której prowadzona była operacja, nie było istotnych wątpliwości, kto był w tych pojazdach.
Obserwujący mogli zobaczyć uderzające pociski, sztuczny pocisk z nieba. Pojazdy zostały pochłonięte przez kulę ognia. Ogółem wystrzelono cztery pociski. Nie było ocalałych.
Soleimani, który od ponad dekady pomagał zabijać Amerykanów, już nie było.
Amerykańscy wojskowi oglądali transmisje strajków na żywo w różnych miejscach na całym świecie. Pomimo udanej operacji reakcja była ponura, gdy rozpoczęła się powaga ataku, a urzędnicy zastanawiali się, jaką reakcję może wywołać.
Była to operacja zupełnie nietypowa dla jakiegokolwiek czarodzieja technicznego lub wywiadowczego. To niezwykłe, jak rutynowe stały się takie śmiertelne działania.
Celowe zabijanie jest ostatnią demonstracją tego, że dwie dekady po tym, jak CIA zauważyła, ale nie była w stanie zabić człowieka, który, jak wierzyli, był przywódcą al-Kaidy Osamą bin Ladenem w Afganistanie, Stany Zjednoczone są biegłe w polowaniu i zabijaniu wrogów, szczególnie w niespokojne regiony Bliskiego Wschodu, Azji Południowej i Afryki.
„W mniej niż pokolenie przeszliśmy od czegoś, co było nienormalne, a może nawet science fiction, do momentu, w którym jest to nowa norma”, powiedział Peter Singer, ekspert w dziedzinie przyszłych działań wojennych w New America Foundation. „Zarówno liderzy, jak i opinia publiczna nawet nie mrugają okiem”.
Anthony Cordesman, który bada trendy wojskowe w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie, powiedział, że celowane uderzenia, takie jak ten, który zabił Soleimani, stanowią zasadniczą zmianę w wojnie.
„Wymaga to naprawdę ogromnego wysiłku wywiadowczego, inwigilacyjnego i rozpoznawczego - takiego, który w zasadzie żaden inny kraj na świecie nie może się równać, i który jest niezwykle drogi, czasochłonny i wymaga dużej wiedzy specjalistycznej.”
Jedyną różnicą w Soleimani było to, że był aktorem państwowym, wyższym urzędnikiem innego rządu. Z tego powodu oraz w świetle spodziewanego odwetu ze strony Iranu strajk ten okazał się dużo bardziej kontrowersyjny niż inne. Ale eksperci twierdzą, że ze względów technicznych było to dość proste.
Soleimani, od dawna mroczna obecność na Bliskim Wschodzie, w ostatnich latach zapuścił się publicznie, pozując do zdjęć w Iraku i gdzie indziej, planując strategię przeciwstawienia się amerykańskim interesom. Nie był więc tak trudny do znalezienia jak bin Laden, który ukrywał się w Pakistanie, kiedy zginął w 2011 roku, lub lider grupy bojowników Państwa Islamskiego, Abu Bakr al-Baghdadi, który zginął w Syrii podczas nalotu USA w październiku po wieloletniej obławie.
Nie jest to jednak tak, jakby Irańczyk umieścił swoje nazwisko na manifestach pasażerskich. Urzędnicy twierdzą, że śledzenie jego podróży zajęło sporo czasu, a wiedza, gdzie dokładnie będzie, była wyczynem wywiadu. Więc zabił go w sposób, który nie ryzykował strat wśród ludności cywilnej.
„Te rzeczy są trudne” - powiedział jeden z byłych operatorów specjalnych, który znał to, co się wydarzyło. „Wiele rzeczy może się nie udać.”
Na lotnisku w Bagdadzie Soleimani został powitany przez Abu Mahdiego al-Muhandisa, zastępcę szefa antyamerykańskiej milicji irackiej i podejrzanego o zbombardowanie ambasad amerykańskich i francuskich w Kuwejcie w 1983 roku. Al-Muhandis wsiadł do sedana z Soleimani i on również zginęli w strajku.
Drony, które podążały za konwojem, nie milczą, ale w środowisku miejskim, takim jak Bagdad, wydawany przez nich dźwięk nie jest łatwo dostrzegalny, mówią urzędnicy. Nic nie wskazywało na to, że mężczyźni w pojazdach wiedzieli, że są celem.
Rząd iracki nie był zadowolony z wiadomości, że USA zabiły urzędnika sąsiedniego państwa na swoim terytorium bez konsultacji. Dwóch irackich urzędników bezpieczeństwa powiedziało Reuterowi , że badają rolę podejrzanych amerykańskich informatorów na lotnisku w Bagdadzie.
Syryjski wywiad bada dwóch pracowników Cham Wings Airlines, poinformował Reuters.
Urzędnicy amerykańscy powiedzieli NBC News, że od kilku dni ściśle śledzą ruchy Soleimani w całym regionie. Administracja Trumpa mówi, że planował ataki na Amerykanów, chociaż nie ujawnili oni żadnych dowodów.
„Mieliśmy konkretne informacje na temat bezpośredniego zagrożenia”, powiedział sekretarz stanu Mike Pompeo na piątkowej konferencji prasowej w Białym Domu. „A te zagrożenia obejmowały ataki na ambasady USA. Kropka, kropka. ”
Irańscy urzędnicy powiedzieli, że środowe uderzenia pocisków przeciw wojskom amerykańskim w Iraku, które nie spowodowały strat, będą zakończeniem odwetu za zabicie ich generała. Ale urzędnicy wywiadu USA nie wierzą w to.
„Gdybym był ambasadorem USA, nie uruchomiłbym własnego samochodu w dającej się przewidzieć przyszłości” - powiedzieli jeden z urzędników.







