Jeszcze w połowie maja pisaliśmy na farmer.pl, że jak nie polskie, to niemieckie porty będą transportować zboże. To była odpowiedź na zamykanie przetargów odnośnie terminali zbożowych. Tak zadziało się w wypadku odwołania przetargu w Gdańsku na oddanie w najem długoterminowy terenu, który liczy blisko 24 ha i częściowo może zostać zagospodarowany pod przeładunek zbóż. Kolejny przetarg ma być ogłoszony do końca roku, a czas lecie. Już i tak wiele zostało go zmarnowane, bo to już nie pierwsze, ale kolejne podejście do tematu. Podobnie w Gdyni, gdzie również anulowano przetarg i owszem w maju ponownie go ogłoszono, ale tutaj też czas nie jest sprzymierzeńcem. Rynek nie lubi próżni i nasz rynek może w tym względzie przejąć niemiecki biznes. Teraz będzie to jeszcze bardziej widoczne, bo jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” duży terminal zbożowy w porcie w Szczecinie ma zostać sprzedany i zlikwidowany. Kto na tym skorzysta? Oczywiście Niemcy. Czy o to w tym chodzi?
Elewator zbożowy Andreas do sprzedania
Jak dowiedział się dziennik Rzeczpospolita, elewator zbożowy Andreas w Porcie Szczecin ma zostać sprzedany i wycofany z eksploatacji. Ma go zakupić amerykańska firma, która jest producent klejów. Planuje go zlikwidować, a na terenie terminala chce przechowywać składniki do produkcji klejów, w tym mocznik.
– Jest to co prawda elewator prywatny, ale spełnia ważną rolę w eksporcie zbóż od producentów z regionu zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego – komentuje dla dziennika Dariusz Kutzias, prezes Daku International, firmy eksportującej zboże. Redakcja „Rzeczpospolitej” dopytywała o szczegóły właściciela terminala, ale odmówiono jej komentarza w tej sprawie. Z kolei Port w Szczecinie poinformował, że nie może komentować planów swoich komercyjnych partnerów.
Terminal w Szczecinie
Jak podano choć to prywatna inicjatywa to ma duże znaczenie dla eksportu zboża. Według danych firmy Sparks, które udostępniła „Rzeczpospolita”, terminal Andreas przeładowuje ok. 650 tys. t zbóż i pasz, z tego ok. 500 tys. ton zbóż.
Jest to szczególnie ważne dla rolników i firm skupowych położonych w północnej Polsce. Teraz gdy tego terminala może zabraknąć, bliżej będą mieli ładować zboże w niemieckim porcie Mukran niż w Gdyni. To jest kwestia kilometrów, a transport jest jednym z kluczowych elementów też opłacalności. Do portu w Niemczech będą mieli 130 km, a do Gdyni ponad 350 km. To kolejny przykład, że polska zamiast rozwijać możliwości eksportowe, zwija je na korzyść naszych zachodnich sąsiadów – na korzyść Niemiec.






