Czarzasty, w sposób sobie typowy – obcesowy, chamski i siłowy – pokazał Nawrockiemu i powstałym lizusom Kaczyńskiego, gdzie raki zimują.
Wpuszczając rzekomych sędziów do Sejmu i odbierając od nich przysięgę, obalił prezydenta Karola Nawrockiego, czyli – według tej narracji – dokonał zamachu stanu.
Tej nocy – bardzo prawdopodobne – Czarzasty włamie się do Trybunału Konstytucyjnego, zmieni tam zamki na nowe, wstawi nowe biurka, a rano prezes Święczkowski będzie musiał pokwitować odbiór nowych kluczy do drzwi wejściowych. Jeśli tego nie zrobi, to do siedziby TK nie wejdzie.
PiS-owcy to durnie. Przez cały okres panowania Jarosława Kaczyńskiego jako faktycznego kierownika personalnego tej partii, a nie przywódcy, PiS popadał w degradację intelektualną. Obowiązywała zasada selekcji negatywnej – stosowana już w PRL. Polegała ona na tym, że im ktoś był głupszy i bardziej potulny, tym większe miał szanse na awans.
To szeroko stosował Kaczyński i obecna partia opozycyjna tak właśnie wygląda: jak zmokłe kury, a na ich czele stoi Hiacynt Jarosław Kaczyński.
Red. Gazeta Warszawska






