„DUCHOWA DYPLOMACJA” WATYKANU.
Autor – Olga Czietwierikowa
Od redaktora. Naszym czytelnikom proponujemy ostatni rozdział z wychodzącej książki „Demoniczni kameleony lub Kto stoi za Watykanem”. (Faktycznie jest to przedostatni, 49 rozdział książki. Ostatni, 50 rozdział – to „Rozwijanie bazy pomocy społecznej – od tłumacza).
Skupienie się obecnego papieża na problemach globalnych jako „duchowego przywódcy” ludzkości pozwala mu poszerzać swoje wpływy w przestrzeni społeczno-politycznej – mówimy o kontroli nad terytoriami (geopolityka), a także o kontroli nad różnymi warstwami społecznymi i grupami ludności (społeczna baza pomocy) ...
Mówiąc o priorytetach jego polityki światowej, Stały Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy ONZ abp Bernardito Ausa w swoim przemówieniu z 1 marca 2017 roku określił następujące sześć kierunków, nazywając je aspektami „duchowej i duszpasterskiej dyplomacji”:
- osiągnięcie pokoju na terenach konfliktów zbrojnych, których liczba rośnie i które papież nazywa „trzecią wojną światową”, a także ochrona Chrześcijan i innych mniejszości religijnych i etnicznych na Bliskim Wschodzie, w Nigerii, w krajach z reżimami dyktatorskimi oraz w innych częściach świata;
- rozbrojenie i zniszczenie broni jądrowej;
- rozwiązanie kryzysu uchodźców, migrantów i innych osób, które opuściły swoje miejsca;
- walka z handlem ludźmi i innymi formami niewolnictwa, do czego niezbędna jest walka ze skrajnym ubóstwem, korupcją rządów i niesprawiedliwością;
- pomoc tym, którzy znajdują się w skrajnym ubóstwie, co jest łamaniem praw człowieka (ciekawe jest, że używa się tu argumentu czysto świeckiego);
- ochrona i afirmacja godności każdej osoby i rodziny.
Wszystko to brzmi pięknie, ale pod szlachetnymi intencjami kryją się pragmatyczne cele watykańskiej elity, ściśle powiązane z interesami ponadnarodowej klasy rządzącej. Rzeczywista, tajemnicza działalność Stolicy Apostolskiej jest przeciwieństwem głoszonych celów, sieje chaos i niestabilność, w warunkach których umacnia swoją władzę, występując jako gwarant pokoju i sprawiedliwości.
Watykańska polityka dotycząca „osiągnięcia pokoju” nie tylko nie złagodziła losu Chrześcijan na Bliskim Wschodzie, ale doprowadziła do rozpalenia straszliwego konfliktu zbrojnego na Ukrainie, który przekształcił w dwa wrogie narody Małorusów i Wielkorusów. Powierzając całą brudną robotę na Ukrainie Unitom i osiągając tu osłabienie Prawosławia, Watykan przystąpił do rozszerzenia swojej ekspansji ideologicznej i duchowej, wykorzystując tradycyjną „miękką siłę” – pomoc humanitarną w celu przekształcenia wszystkich ziem ukraińskich (w tym Donbasu) praktycznie w swoje terytorium kanoniczne.
Nowa linia postępowania została dobrze zamanifestowana podczas wizyty watykańskiego sekretarza stanu Pietro Parolina na Ukrainie w czerwcu 2016 roku, którą prasa nazwała „wydarzeniem historycznym bez precedensu”. Parolin spotkał się z przywódcami państwa, aby omówić koordynację działań, ale głównym wydarzeniem stało się rozpoczęcie nowego projektu - otwarcie watykańskiego Centrum Misji Humanitarnych „Papież dla Ukrainy”. Powstał on w celu przekazania kwoty 5 mln euro przesiedleńcom i innym ofiarom wojny w Donbasie, w tym mieszkającym na terenie DRL i ŁRL, która została zebrana przez katolickie kościoły Europy na wezwanie papieża .
Napis: Papież dla Ukrainy
Parolin wygłosił tu kilka ważnych oświadczeń w imieniu Watykanu, nazywając konflikt w Donbasie „znakiem konfrontacji cywilizacji” i przypominając o moralnej odpowiedzialności Europy za los Ukrainy. Z kolei prezydent Poroszenko oświadczył, że strony zgodziły się na koordynację działań misji humanitarnych na rzecz uwolnienia z niewoli ukraińskich żołnierzy w Rosji i na terytoriach Donbasu. Wśród innych porozumień wymienił on koordynację polityki Kijowa i Watykanu, zmierzającą do nieuznania aneksji Krymu do Rosji i przyznania Ukrainie ruchu bezwizowego z UE.
W ten sposób Katolicy uzyskali możliwość teraz aktywnego działania również w tych regionach, w których ich nigdy nie było (Wschód, Południowy Wschód i Północny Wschód). W Zaporożu, w regionie, w którym Katolicy stanowią absolutną mniejszość, powstało centrum programu humanitarnego „Papież dla Ukrainy”.
Katolicka Diecezja Charkowa-Zaporoża powstała tu dopiero w 2002 roku, a pierwsza i jedyna katolicka katedra została zbudowana w 2004 roku, a przed jej budową nie było tu wcale katolickich misjonarzy. Diecezja ta obejmuje regiony: Charkowa, Zaporoża, Dniepropietrowska, Doniecka, Ługańska, Połtawy i Sum.
Biskupem Diecezji od 2010 roku jest Jan Sobiło, który skończył szkołę jezuicką i jest bezpośrednim powiernikiem papieża Franciszka. Kieruje on programem „Papież dla Ukrainy”, pełniąc wszystkie niezbędne funkcje: od formowania składu komitetów technicznych i rewizyjnych po prawo wyboru ochotników do misji we wszystkich sektorach.
Diecezje Kościoła Katolickiego obrządku łacińskiego na Ukrainie:
- Diecezja Lwowska
- Diecezja Mukaczewska
- Diecezja Łucka
- Diecezja Kamieniec - Podolska
- Diecezja Kijowsko - Żytomierska
- Diecezja Odesko - Symferopolska
- Diecezja Charkowsko - Zaporożska
Obecność takiego ośrodka pozwala Watykanowi podejmować odpowiednie decyzje, dotyczące programu, z reguły bezpośrednio, a nie za pośrednictwem Nuncjatury Apostolskiej Ukrainy z siedzibą w Kijowie. Status „osobistej inicjatywy Papieża” implikuje najwyższą niezależność decyzji, za które będzie ponosił odpowiedzialność nie tylko Jan Sobiło, ale także Sekretarz Stanu Watykanu kardynał Pietro Parolin i bezpośrednio Papieska Rada „Cor unum”.
Według biskupa Jana Sobiło, komitet techniczny z siedzibą w Zaporożu przyjmuje wnioski o pomoc od organizacji i osób prywatnych, a następnie rozpatruje każdy wniosek i podejmuje decyzję. Następnie informacje o potrzebujących pomocy i zalecane sumy są przesyłane do Papieskiej Rady „Cor unum”, której powierzono funkcję monitorowania wydatkowania środków.
Oczywiste jest, że „pomoc humanitarna” jest jedynie narzędziem ustanowienia kontroli nad terytorium, które pozwala na zebranie szczegółowych informacji, w szczególności wszystkich niezbędnych danych osobowych, oraz zapewnienie odpowiedniego wpływu we własnym interesie na sytuację w regionie, rozpatrywanym już jako znajdującego się w strefie wpływów Watykanu.
Przełomowym wydarzeniem w tym zakresie była audiencja, udzielona przez papieża Franciszka w Watykanie 24 maja 2017 roku ukraińskim wojskowym, którzy brali udział w karnej operacji przeciwko ludności Donbasu.
Obecna na niej dziennikarka S. Witlickaja tak opisała spotkanie: „Zwycięzcy byli na audiencji u Papieża w składzie pielgrzymów wojskowych, zorganizowanych kapelanów wojskowych, ogromne fotografie naszych Bohaterów były w rękach naszych pielgrzymów podczas całej Audiencji!
... Papież zwrócił się do ukraińskich pielgrzymów wojskowych, że modli się on o pokój w drogiej mu Ukrainie!”
Podobną „humanitarną” akcją była wizyta watykańskiego sekretarza stanu kardynała Parolina 9 maja 2016 roku w jednostkach NATO na Litwie, stacjonujących w bazie lotniczej na północy Siauliai i realizujących misję patrolowania nieba nad krajami bałtyckimi w pobliżu rosyjskiej granicy.
Wizyta ta, dokonana, jak to określił sekretarz stanu, „na znak pokoju”, odbyła się tuż po tym, jak Litwa, Łotwa i Estonia otrzymały od NATO decyzję o wysłaniu do ich krajów dodatkowych jednostek wojskowych. A jeśli kardynał Parolin nie zaczął szczególnie dokładnie mówić o powodach swojej podróży, to minister spraw zagranicznych Litwy L. Linkiavicius był bardziej szczery i powiedział: „Jest to wyjątkowe wydarzenie”.
Należy to traktować jako pewien sygnał polityczny, biorąc pod uwagę, jak ważna jest ta misja dla Regionu Bałtyckiego”[5]. I sam Region Bałtycki jest na tyle ważny dla NATO, że w lipcu tego samego roku przywódcy państw tego bloku na spotkaniu w Warszawie zdecydowali o rozmieszczeniu w krajach bałtyckich i w Polsce czterech wielonarodowych batalionów. Ich rozlokowanie na wschodniej flance tych państw zakończyło się pod koniec czerwca 2017 roku.
Takie samo przenikanie w charakterze walczącego o pokój Watykan dokonuje do innych krajów, których terytoria były wcześniej częścią ZSRR. Szczególnie sensacyjne były wizyty papieża w 2016 roku na Kaukazie – w Armenii, Gruzji i Azerbejdżanie, gdzie trwają przedłużające się konflikty. Wyjazdy te były podejmowane „w celu potwierdzenia istniejącego tam Kościoła Katolickiego i napominania tych narodów do pokoju i braterstwa”, chociaż Katolicy zawsze stanowili tam zupełnie niewidoczną mniejszość.
„Wizyta duszpasterska” Papieża w Armenii w czerwcu 2016 roku zbiegła się z zaostrzeniem konfliktu ormiańsko-azerbejdżańskiego w regionie Górnego Karabachu, który rozpoczął się w kwietniu, więc było bardzo na czasie, aby upomnieć Ormian „o pokój i braterstwo”. Ale, podobnie jak w przypadku wojny w Syrii, żadnego wpływu na sytuację w Górskim Karabachu ona nie wywarła, ale zademonstrowała stanowczość proekumenicznego kursu przywódców ormiańskich i ich głęboki szacunek dla Stolicy Apostolskiej.
Należy zauważyć, że Watykan od dawna dążył do wykorzystania Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego (AAC), który należy do Kościołów przedchalcedońskich (monofizytów), we własnych interesach przy realizacji swojej polityki na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Tak było w epoce wypraw krzyżowych i w okresie Imperium Osmańskiego, kiedy wszyscy Katolicy, mieszkający na jego terytorium, należeli do „ormiańskiego milletu*/”, rządzonego przez ormiańskiego patriarchę Konstantynopola, który współpracował z papieżem.
*/ - Millet – naród, nacja; wspólnota ludzi, zjednoczonych według cech religijnych – A.L.
Kiedy w XVIII wieku w wyniku aktywnego prozelityzmu misjonarzy katolickich w Imperium Osmańskim powstała wspólnota ormiańskich Katolików, stała się ona głównym instrumentem oddziaływania Stolicy Apostolskiej na diasporę ormiańską. Dziś społeczność ta liczy 736 tys. osób, mieszkających głównie w Libanie, Syrii, Gruzji (Samsseche-Javakheti, Самсцехе-Джавахети), na północy Armenii, we Francji, USA i Ameryce Południowej.
Wraz z upadkiem ZSRR Kościół ormiański i ormiańscy Katolicy zaczęli stanowić dla Watykanu szczególny interes w jego polityce przenikania na Kaukaz, a przede wszystkim do Gruzji, która ma strategiczne znaczenie na Kaukazie Południowym. Stolica Apostolska zaczęła aktywnie wspierać ich roszczenia do świątyń Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej (GCP) [7], stawiając głównie na ormiańskich Katolików, którzy roszczą pretensje do świątyń w Самсцехе-Джавахети w południowej Gruzji, połowę których stanowią Ormianie.
W tym celu jeszcze w 1991 roku został powołany Ordynariat ds. Ormian-Katolików Europy Wschodniej (zajmuje się także Ormianami – Katolikami w Armenii i Gruzji) z ośrodkiem w Гюмри (Giumri), a w 2011 roku jego głową został arcybiskup Rafael Minasjan, który jest jednym z członków najbardziej „cennych kadr” Watykanu, w szczególności tych, którzy założyli Ormiańsko-Katolicką Telewizję „Telepache Armenia”.
Widzimy tu ten sam styl Watykanu, co i na Ukrainie. Wspierając istniejący konflikt międzyreligijny, zawsze może on wpływać na sytuację we własnym interesie, działając wielokierunkowo: albo prowokować konflikty między Prawosławnymi a Muzułmanami, by potem występować w roli obrońcy Chrześcijan; albo czynić tak, żeby w Gruzji opłacało się być Ormianinem - Katolikiem lub Katolikiem.
Sztuczka w roszczeniach do świątyń jest taka, że jeśli świątynia odchodzi do AAC (skrót od Aрмянская Aпостольская Церковь - Apostolski Kościół Ormiański), to parafianie muszą zmienić swoją tożsamość narodową, a jeśli świątynie odchodzą do Ormian - Katolików, to Gruzini pozostają Gruzinami, ale muszą przejść na Katolicyzm. Ale dla Gruzina wyrzeczenie się Prawosławia jest wyrzeczeniem się gruzińskiej tożsamości.
Kolejny problem, którym posługuje się Watykan, dotyczy sytuacji Turcji, z którą stosunki Watykanu stały się trudne po tym, jak papież w 2015 roku ogłosił, że wymordowanie 1,5 mln Ormian w czasie I wojny światowej było „pierwszym ludobójstwem XX wieku”. Oświadczenie to stało się swego rodzaju sygnałem potwierdzającym, że Turcję będą rozdrabniać zgodnie z planem „Nowego Bliskiego Wschodu”. Jest oczywiste, że w stosunku do Turcji realizowany jest plan jej federalizacji i AAC może tu odegrać swoją rolę.
Rzecz w tym, że zgodnie ze strukturą kanoniczną AAC ma dwa katolikozaty: z ośrodkiem w Eczmiadzynie (Эчмиадзине - Armenia), do którego należy prymat oraz Cylicja z ośrodkiem w Libanie (pod jego kontrolą znajdują się diecezje Libanu, Syrii i Cypru).
Istnieją również dwa autonomiczne patriarchaty AAC - Konstantynopolski i Jerozolimski.
Niedawno katolikozat cylicyjski, przy wsparciu Eczmiadzyna, podniósł kwestię zwrotu jemu rezydencji i majątku, położonego w historycznym regionie Cylicji w południowej Turcji.
Stanowisko to poparł również prezydent Armenii Serż Sarkisjan (Серж Саргсян), który we wrześniu 2014 roku udał się do Watykanu, gdzie podczas osobistej rozmowy z papieżem omówił ścisłą współpracę Stolicy Apostolskiej z Eczmiadzynem, po czym prezydent zaprosił papieża do Armenii.
Odbyło się również spotkanie prezydenta z sekretarzem stanu Parolinem, na którym omówiono problemy Chrześcijan na Bliskim Wschodzie i podczas którego Sarkisjan przedstawił swoją gotowość do udziału w niezbędnej pracy w tym regionie, a sekretarz stanu obiecał wyważone stanowisko w sprawie Problemu Górnego Karabachu.
Wszystko to wskazywało na to, że Erewan uważa AAC - Ormiański Kościół Apostolski za głównego sojusznika w prowadzeniu swojej polityki międzynarodowej, w której Watykan jest pewnym partnerem. Z kolei Stolica Apostolska uważa Armenię za jednego z operatorów i uczestników swoich operacji humanitarnych na Bliskim Wschodzie.
Do polityki tej został również podłączony i Konstantynopol i w ten sposób w odniesieniu do władz tureckich wszystkie trzy kościoły działają we wspólnym froncie. Kiedy więc papież Franciszek przybył do Turcji w listopadzie 2014 roku, to podkreślił potrzebę, aby „Muzułmanie, Żydzi i Chrześcijanie mieli jednakowe prawa i obowiązki”.
Podczas wizyty Franciszka w Armenii, którego witano tam z wielkimi honorami, ponownie on wspominał ludobójstwo Ormian, spotkał się z prezydentem Armenii, odprawił główną mszę na centralnym placu w Erewaniu, odwiedził Eczmiadzin, a także miasto Giumri, gdzie znajduje się główna świątynia ormiańskich Katolików. (mapa 334)
W Eczmiadzynie papież i katolikos wszystkich Ormian Garegin II odprawili wspólne nabożeństwo, a podczas swojego przemówienia katolikos zwrócił się do papieża słowami „Wasza Świątobliwość, umiłowany bracie w Chrystusie!”, co oznaczało uznanie jego prymatu. Potwierdził również, że „Święty Kościół Chrystusowy jest jeden na świecie” i obiecał modlić się za „umiłowanego brata” i jego „wysiłki o pomyślność i pokojowe życie ludzkości oraz rozkwit Świętego Kościoła Chrystusowego”.
Spotkanie to zakończyło się podpisaniem wspólnej deklaracji, w której zwierzchnicy obu Kościołów, wspominając wizytę „św. Jana Pawła II” (słowo „święty” usunięto z rosyjskiego tekstu), zadeklarowali konieczność walki przeciw wszelkim formom dyskryminacji i przemocy oraz „promocję widzialnej jedności uczniów Chrystusa”, nazywając cierpienie współczesnych męczenników „ekumenizmem krwi”, „który wykracza poza historyczne różnice między Chrześcijanami”.
Jakiś czas później po tym wspaniałym wydarzeniu, we wrześniu, papież odwiedził Gruzję i Azerbejdżan. W Gruzji spotkał się z prezydentem G. Margwelaszwilim, którego wezwał do rozwiązania istniejących w regionie konfliktów oraz do przestrzegania suwerenności i praw każdego państwa w ramach prawa międzynarodowego.
A prezydent z kolei podziękował papieżowi za „wspieranie integralności terytorialnej i suwerenności” kraju, przypominając, że po „wojskowej agresji Rosji” w sierpniu 2008 roku „jedna piąta terytorium Gruzji pozostaje okupowana”, a 15% Gruzinów zostało zmuszonych do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania. Na co papież odpowiedział, że odpowiedzialne osoby powinny zrobić wszystko, co możliwe dla powrotu uchodźców.
Po tym nastąpiło spotkanie z katolikosem-patriarchą całej Gruzji, Ilią II, podczas którego padły te same apele o pogłębienie więzi ekumenicznych na rzecz pokoju, jedności i zakończenia wojen. I choć była to druga po Janie Pawle II wizyta szefa Watykanu w tym kraju, patriarcha przywitał go słowami: „To jest prawdziwie historyczna wizyta. Niech Bóg błogosławi nasze dwa kościoły”. A papież zauważył, że Ilia II rozpoczął nową stronę w stosunkach między GCP a Stolicą Apostolską, składając pierwszą historyczną wizytę patriarchy gruzińskiego w Watykanie jeszcze w 1980 roku, co wzmocniło istniejące więzi, oparte na wzajemnym szacunku.
Istotnym wydarzeniem była wizyta papieża w świątyni asyryjsko-chaldejskiej (kościoła katolickiego obrządku wschodniego), znajdującego się w Tbilisi, co było pierwszym takim wydarzeniem w historii Kościoła Katolickiego. Tam spotkał się on z przybyłym specjalnie z Iraku patriarchą Chaldejskiego Kościoła Katolickiego Luisem Raphaelem I Saco, z którym poprowadził modlitwę ekumeniczną „o pokój w Iraku i Syrii”, która stała się symbolem jedności z Chrześcijanami Bliskiego Wschodu.
Ostatnim etapem wyprawy na Kaukaz była wizyta w Azerbejdżanie, która również miała charakter „duszpasterski” i odbywała się pod hasłem „wszyscy jesteśmy braćmi”. Dla przywódców Azerbejdżanu wizyta ta pasowała do szerszej inicjatywy: pozycjonując swój kraj jako gospodarcze centrum Eurazji i znaczące skrzyżowanie narodów, kultur i religii, które promuje wielokulturowość w różnych formach.
Dlatego Watykan zawsze postrzegał Azerbejdżan jako „pomost kulturowy”, jako tolerancyjny kraj, w którym syntetyzują się wartości Wschodu i Zachodu [13]. Jeszcze w 2011 roku Stolica Apostolska ratyfikowała z Baku umowę o statusie prawnym Kościoła Katolickiego w tym kraju (choć Katolików jest tu tylko około 300) – wcześniej takich umów nie podpisywała ona z żadnym innym państwem. A w 2012 roku Benedykt XVI wskazał Azerbejdżan jako przykład budowania relacji z innymi krajami.
Papież Franciszek przybył więc tutaj, aby umacniać nie tylko pokój terytorialny, ale także międzyreligijny (między Prawosławnymi i Katolikami, między Chrześcijanami i Muzułmanami), dlatego po odprawieniu mszy i spotkaniu z przywódcami religijnymi odwiedził meczet, w którym stwierdził, że „Bóg nigdy nie powinien być wykorzystywany do usprawiedliwiania ekstremizmu”.
Wysoko ocenił także pracę Fundacji Hejdara Alijewa, największej organizacji pozarządowej w Azerbejdżanie, utworzonej w 2002 roku, która inwestowała w renowację niektórych świątyń i artefaktów Watykanu, w tym Kaplicy Sykstyńskiej, dwóch katakumb, a także różnych prac w Bibliotece Apostolskiej. Był to pierwszy przypadek, kiedy Watykan otrzymał datki od kraju w większości muzułmańskiego.
Wizyta na Kaukazie stała się żywym przejawem „dyplomacji duchowej” Franciszka, która wzmocniła jego międzynarodowy autorytet, w aureoli której przybył on w kwietniu 2017 roku jako „posłaniec pokoju” do Egiptu, gdzie nie tak dawno nastąpił atak islamistów na świątynie koptyjskie, podczas którego zginęło 45 osób.
Tutaj przemawiał on na międzynarodowej konferencji przywódców religijnych i obywatelskich, która odbyła się na Uniwersytecie Al-Azhar, w której uczestniczył również patriarcha Bartłomiej, a następnie odprawił na stadionie pod Kairem mszę katolicką, w której wzięło udział 25 tys. osób.
Było to historyczne wydarzenie dla egipskich Katolików, liczących 250 000 i reprezentujących mniejszość religijną wśród 10 milionów Koptów i ponad 80 milionów Muzułmanów.
To nie przypadek, że Al-Azhar został wybrany przez papieża na wizytę: ten uniwersytet, który jest jednym z największych i najbardziej prestiżowych kompleksów religijnych i edukacyjnych w świecie Islamu, jest głównym filarem Watykanu w jego „dialogu” z Muzułmanami.
To właśnie tutaj ma miejsce formowanie się takiego odnowionego Islamu, który musi pasować do „dyskursu religijnego, odpowiadającego duchowi epoki”. W szczególności temu tematowi było poświęcone przemówienie egipskiego prezydenta Abdula-Fattaha al-Sissiego (który doszedł do władzy na fali „rewolucji” przeciwko reżimowi Mubaraka), który zwrócił się do muzułmańskich przywódców religijnych w grudniu 2014 roku.
Po potępieniu ideologii ekstremistycznej powiedział: „Musimy konsekwentnie i rygorystycznie rozważyć obecną sytuację. Niedopuszczalne jest, aby ideologia, którą afirmujemy, była dla całego naszego narodu źródłem niepokoju, niebezpieczeństwa, morderstwa i powszechnego zniszczenia… Ta ideologia w końcu stała się wrogą dla całego świata. Czy jest dopuszczalne, aby 1,6 miliarda Muzułmanów mogło zabić 7 miliardów ludności świata tylko po to, aby żyć we własnym świecie?... Powinniście absolutnie jasno określić swoje stanowisko. Pozwólcie mi powiedzieć jeszcze raz: musimy radykalnie zmienić naszą religię”.
Wykonując tę dyrektywę w 2016 roku Imam Al-Azhar Ahmed at-Tayyib ogłosił przygotowanie projektu ustawy, skierowanej na ustalenie „całkowitej niezgodności między przemocą, uzasadnioną argumentami religijnymi a prawem islamskim” oraz na nowe rozumienie zasady obywatelstwa jako podstawy pokojowego współistnienia obywateli różnych wyznań. Zajął się tym powołany 13 maja tego samego roku komitet z 5 uniwersyteckich ekspertów prawa, specjalizujących się w różnych dziedzinach prawa, biorąc za podstawę takie fundamentalne teksty, jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.
W tym samym czasie Al-Azhar zintensyfikował swój „dialog” z Watykanem. W maju 2016 roku Imam Ahmed at-Tayyib złożył wizytę u papieża, w kwietniu 2017 przyjął Franciszka na swoim uniwersytecie, a 3 lipca w Nuncjaturze Apostolskiej w Kairze odbyło się spotkanie delegacji Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego a przedstawicielami Centrum Dialogu Al-Azhar (CAD). Potwierdzili oni swoją gotowość do promowania współpracy międzyreligijnej „na rzecz pokoju i sprawiedliwego porządku światowego”.
Swoistym sprawozdaniem o sukcesach Watykanu w „posuwaniu się na Wschód” stało się 90. posiedzenie plenarne Zjednoczonej Pomocy Kościołom Wschodnim (ROACO - Riunione Opere Aiuto Chiese Orientali), które odbyło się pod koniec czerwca 2017 roku, w którym zwrócono szczególną uwagę na sytuację Chrześcijan w Egipcie, Syrii i Iraku.
Struktura ta powstała jeszcze w 1968 roku i podlega prefektowi Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, która zajmuje się lokalnymi kościołami katolickimi obrządku wschodniego i bizantyjskiego. Zrzesza około 20 krajowych i międzynarodowych organizacji, finansujących różnego rodzaju działalność katolicką na Bliskim Wschodzie (instytucje edukacyjne, ośrodki pomocy medycznej i społecznej itp.).
Wśród nich są Papieska Misja w Jerozolimie, Katolicka Organizacja Bliskiego Wschodu, „Sprawa Wschodu” (Francja), „Współczucie” (Niemcy), Katolickie Służby Pomocy (USA) i in. Wraz ze zmianą sytuacji na Bliskim Wschodzie, znaczenie działalności ROACO staje się coraz ważniejsze dla polityki ekumenicznej papieża, który nazwał tę organizację „pomostem między Wschodem a Zachodem”, której projekty mają na celu „budowanie prawdziwego Kościoła” i „niestrudzenie umacniać ewangeliczny styl bliskości”.
Równocześnie wraz z realizacją ekspansji terytorialnej Watykan rozszerza swoją opokę społeczną, biorąc pod „opiekę” przede wszystkim te warstwy ludności, które najbardziej cierpią w wyniku globalizacji: ubogich, młodzież i migrantów.
Jeśli chodzi o walkę z ubóstwem i korupcją, potępienie obecnego stanu kapitalizmu i negatywnych konsekwencji globalizacji, to tutaj Franciszek nie jest oryginalny i kontynuuje dzieło swoich poprzedników. Jedyną różnicą jest to, że zamienił koncepcję „kościoła ubogiego dla ubogich” w motto swojego pontyfikatu, dając jasno do zrozumienia, kto właśnie powinien stanowić bazę społeczną „kościoła odnowionego”.
Jest to jednak typowy populizm, charakterystyczny dla całego stylu rządzenia papieża. Oto co pisze o nim prof. Lucrezia Rego de Planas, która pracowała z nim jeszcze w Argentynie i dobrze go zna: „Bergoglio chce, żeby wszyscy go kochali. On chce dogodzić wszystkim. W tym sensie pewnego pięknego dnia będzie on występował w telewizji przeciwko aborcji, a następnego dnia będzie błogosławił zwolenników legalizacji aborcji na Plaza de Mayo. Potrafi wygłosić wielkie przemówienie przeciwko masonom, a za godzinę jeść i pić z nimi w Rotary Club…
Tego samego dnia jest on najlepszym przyjacielem kardynałów Cypriana i Rodrigueza Maradiago, z którymi rozmawia o etyce handlowej i zaprzecza ideologii „New Age”, a minutę później przyjaźnie rozmawia z Casaldaligą i Boffeyem, omawiając z nimi wschodnie praktyki, które mogą być przydatne dla „ulepszania” Kościoła.”
Temat „biednego papieża” był promowany przez media, w tym czasie jak mecenat i jego ośrodki mózgowe doskonale wiedzieli o prawdziwym stanowisku papieża. Uwielbia on przyjmować przedstawicieli światowej elity, a to właśnie oni, jak wiemy, byli zaangażowani w modernizację i restrukturyzację systemu zarządzania Stolicą Apostolską. Charakterystyczne jest, że gdy znany globalistyczny Instytut Aktona (Institute of Acton) przyznał w 2014 roku swoją najbardziej prestiżową nagrodę fińskiemu ekonomiście Oskari Juurikkali, absolwentowi Londyńskiej Szkoły Ekonomiki (London School of Economics), specjaliście od reform emerytalnych, to ten poświęcił swoje wystąpienie tematowi: „Uznanie gospodarki rynkowej przez papieża Franciszka”.
Wezwał on w nim zwolenników kapitalizmu, aby czerpali natchnienie z tez Franciszka w celu pogłębienia wolnego rynku i ostatecznego pokonania państwa. Główną ideą Juurikkali było to, że papież, przedstawiany jako prorok chrześcijańskiej bezinteresowności, jest obrońcą własności prywatnej, „szlachetnego posłannictwa” przedsiębiorczości i gospodarki rynkowej, dążącego do jej „oczyszczenia i wzbogacenia”.
Franciszka łączą ciepłe stosunki z przywódcami UE, którzy przyznali mu w maju 2015 roku Nagrodę Karola Wielkiego, przyznawaną osobom, które wniosły wybitny wkład w jedność Wspólnoty Europejskiej. A w marcu 2017 roku Papież przyjął w Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego w Watykanie 27 szefów państw i rządów Unii Europejskiej z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatu Rzymskiego, którzy przybyli do Rzymu na specjalny szczyt UE zaprojektowany, aby nadać nowy kierunek Unii po Brexicie.
Jak wyjaśnił na spotkaniu premier Malty Joseph Muscat, Papież może „zapewnić przywództwo, którego brakuje innym politykom”: „Jestem pewien, biorąc pod uwagę okoliczności, - że jest to najbardziej odpowiedni przywódca, posiadający wystarczające kompetencje i wizję, aby mówić realistycznie i bez banałów, co nam się nie podoba w polityce.” Z kolei Franciszek, jak przystało na „przywódcę”, swoje przemówienie poświęcił duchowym ideałom Europy, wzywając, by nie redukować ich do poziomu potrzeb finansowych, ale dążyć do postawienia w centrum ludzką osobowość.
Ale rzecz po prostu nie tylko w populizmie papieża, ale w tym, że ten populizm okazał się skrajnie pożądany przez nowoczesne elity. Era „powszechnego dobrobytu” już dawno minęła, okres neoliberalnej pierestrojki dobiega końca, a społeczne konsekwencje rozwijającej się czwartej rewolucji przemysłowej (prekariat (niepewny proletariat – A.L.) na Zachodzie i ubóstwo na Wschodzie) są obarczone niekontrolowaną eksplozją społeczną.
Jak przyznał szef włoskiego rządu P. Gentiloni, przemawiając na przyjęciu u papieża, globalizacja stworzyła szereg poważnych nierównowag: „Miliony biednych kwestionują naszą zdolność do rządzenia, kryzys gospodarczy doprowadził do wzrostu bezrobocia. W obliczu tych wyzwań musimy określić wspólne sposoby ich rozwiązania”.
Rzeczywiście, dane statystyczne i badania socjologiczne (przy całej ich „obiektywności”) mówią same za siebie. Według analitycznych informacji Międzynarodowej Organizacji Wierzycieli (WOC) 2012 roku, ludność krajów biednych rośnie 4 razy szybciej niż ludność krajów bogatych, odpowiednio też rośnie ilość najbiedniejszych i najbardziej narażonych na ciosy mieszkańców planety.
Narasta rozwarstwienie między bogatymi a biednymi, które w 2016 roku było takie, że 62 najbogatsze osoby na świecie miały takie same aktywa jak najbiedniejsza połowa populacji (3,6 mld osób), której majątek od tego czasu zmniejszył się od 2010 roku o 1 bilion dolarów. Główne problemy, jak pisaliśmy, związane są z restrukturyzacją rynku pracy w samych krajach zachodnich. Według prognoz w ciągu najbliższych 20 lat od 50 do 70% pracowników może zostać zastąpionych przez roboty.
Spadek wartości nisko i średnio wykwalifikowanej siły roboczej podkopuje materialne bogactwo licznej klasy średniej, prowadząc do jej erozji. Jednocześnie pozbawia to kraje trzecie ich przewagi taniej siły roboczej i możliwości nadrabiania zaległości w rozwoju: obniżenie kosztów w wyniku robotyzacji staje się zachętą dla firm zachodnich do powrotu produkcji w krajach rozwiniętych.
Stopa bezrobocia w krajach afrykańskich sięga dziś od 10 do 25%.
Kościół katolicki jest wezwany do wyżywienia tej nowej klasy ubogich, usypiając jej czujność w warunkach decydującego postępu „gospodarki cyfrowej”. Dla niej jest to tym ważniejsze, że liczność ochrzczonych Katolików na świecie rośnie kosztem krajów ubogich. Od 2005 do 2014 roku rosła ona w tempie, przewyższającym przyrost naturalny na świecie (+14,1% wobec 10,8%) i wzrosła ona z 1 mld 115 mln do 1 mld 272 mln osób.
Udział Katolików w świecie wzrósł z 17,3 do 17,8% i wynosi - w Europie - 22,6% wszystkich Katolików, w Ameryce (Południe i Północ) - 48,6%, w Afryce - 17%, w Azji - 11%, w Oceanii - 0,8%. Jednocześnie 44,3% księży sprawuje swoją posługę w Europie. Ale ponieważ wzrost ten jest skorelowany ze współczynnikami dzietności, które nadal rosną w Azji i Afryce, a spadają w Europie, to właśnie pierwsze dwa kontynenty wiodą prym.
W ciągu tych lat liczba biskupów w nich wzrosła odpowiednio o 14,3% i 12,9%, księży o 27,1% i 32,6%, a seminarzystów o 14,6 i 21%. Tak więc to właśnie te kontynenty są przedmiotem szczególnego zainteresowania Watykanu, podczas gdy w Europie jego wpływ maleje, a w Ameryce zajmuje pozycję pośrednią.
Szczególnie wiarygodną twierdzą katolicyzmu są Filipiny, gdzie religię tę wyznaje ponad 80% 100-milionowej populacji. Podczas wizyty papieża w tym kraju w styczniu 2015 roku na Mszy św., którą mimo deszczu odprawił w stolicy Filipin Manili, zgromadziło się około 6 milionów wiernych. Władze wskazały, że ta liczba osób przekroczyła rekord z 1995 roku, kiedy Filipińczycy zebrali się na mszy, którą celebrował Jan Paweł II.
Uważne zwrócenie uwagi na problem ubóstwa doprowadziło również do tego, że na stanowisko nowego dyrektora Papieskiej Akademii Nauk w czerwcu 2017 roku powołano niemieckiego profesora Joachima von Brauna, specjalistę od ekonomii zasobów naturalnych, zjawiska ubóstwa, polityki rolnej, naukowych i technologicznych innowacji w polityce i handlu międzynarodowym. Jest on jednym z czołowych ekspertów od problemów głodu i niedożywienia oraz poszukiwania ich rozwiązań, był prelegentem na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos oraz na różnych konferencjach międzynarodowych pod auspicjami ONZ.
Inną kategorią społeczną, na którą papież zwraca większą uwagę, jest młodzież, która jest najbardziej wrażliwą grupą wiekową, której przyszłość jest nieokreślona. Ale i tutaj zadanie polega nie w tym, aby dać tej młodzieży jasne duchowe wskazówki, które pozwoliłyby jej zrozumieć sens współczesnych procesów społeczno-politycznych, ale w tym, aby jak najbardziej dostosować ją do współczesnej rzeczywistości, dostrajając się z kolei do jej odczuć i potrzeb.
Franciszek rozmawia z młodzieżą w jej języku, będąc, jak pisze magazyn „Time”, „najzdolniejszym menedżerem”, który „po mistrzowsku posługuje się narzędziami XXI wieku” [25]. Przede wszystkim mówimy o sieciach społecznościowych, w których przewodził on jako mąż stanu i przywódca religijny po Obamie: 11 milionów osób subskrybuje jego konto na Twitterze, a internetowa publiczność jego wiadomości szacowana jest na 60 milionów osób.
Przemawiając w marcu 2017 roku przed katedrą w Mediolanie, papież, podkreślając, że nie należy bać się wyzwań naszych czasów, powiedział: „Należy raczej bać się wiary bez wyzwań, wiary uważającej się za ostateczną i kompletną, nie potrzebującej niczego więcej, wiary zakończonej.
Taka wiara jest niejasna i daremna. Tego właśnie musimy się obawiać: wiary, która uważa się za kompletną, tak jakby wszystko zostało już powiedziane i zrobione.
Wyzwania pomagają nam nie zamieniać wiary w ideologię”. To właśnie wyzwania „chronią nas przed zamkniętym i jasno określonym myśleniem, otwierając nas na szersze rozumienie tego, co zostało nam objawione”. Dotyczy to szczególnie młodzieży: „Dzisiaj młodzież zajmują się ciągłym zappingiem. Opanowała sztukę nawigacji z trzema monitorami, otwartymi jednocześnie, umie komunikować się jednocześnie na kilku wirtualnych platformach. Czy nam się to podoba, czy nie, to jest świat, w którym młodzież żyje, a naszym obowiązkiem, obowiązkiem pasterzy jest pomóc im iść w tym świecie”.
W celu „odnowienia Kościoła” w duchu papieża Franciszka, w marcu tego samego roku Papieski Uniwersytet Laterański w Rzymie, we współpracy z Katolickim Uniwersytetem Villanova w Pensylwanii, zorganizował pierwszy międzynarodowy festiwal twórczości duszpasterskiej, na którym omawiano oryginalne praktyki duszpasterskie.
Jednak główna dyskusja o tym, jak budować „młodszy i świeższy” kościół „otwarty na spotkanie i dialog” ma być prowadzona przez XVI Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów, które odbędzie się w październiku 2018 roku i będzie poświęcona tematowi „Młodzież, wiara i rozpoznawanie powołań”. W przygotowanie Zgromadzenia Synodalnego zaangażowano dużą liczbę młodych ludzi, którzy mogli uczestniczyć w tym procesie dzięki specjalnie otwartej w tym celu stronie internetowej.
Należy jednak zauważyć, że Watykan ma już doświadczenie z „oryginalnymi praktykami duszpasterskimi” dla młodzieży. Mowa tu o Papieskiej Fundacji „Scholas оccurentes” (co tłumaczy się jako „Szkoły na spotkanie”) – organizacji charytatywnej, która jest rozległą międzynarodową siecią 450 szkół i ośrodków edukacyjnych w 190 krajach świata, zrzeszających młodych ludzi różnych wyznań i narodowości w celu integracji społecznej i opierających swój proces wychowawczy nie na chrześcijańskim, a na świeckim podejściu, wykorzystując do tego współczesne technologie, sport i sztukę [30].
Przykładem takich placówek były tzw. „szkoły sąsiadów”, które powstały w Argentynie w 2001 roku z inicjatywy ówczesnego arcybiskupa Bergoglio, a których celem było wychowanie milionów dzieci na przykładzie swoich idoli, gwiazd piłki nożnej i sztuki do nauczania, wezwanych do udzielenia im lekcji prawdziwych wartości.
Po zostaniu papieżem Bergoglio postanowił przenieść to doświadczenie na poziom międzynarodowy i w sierpniu 2013 roku, przy udziale dwóch znanych piłkarzy, zapoczątkowano istnienie pierwszych szkół i nadzorujące je fundacji, dyrektorami których zostali argentyńscy profesorowie Jose Maria del Corral i Enrique Palmeiro. Fundacja została oficjalnie uznana przez Stolicę Apostolską w marcu 2014 roku, kiedy jej wiceprzewodniczącym został mianowany abp Marcelo Sanchez Sorondo, szef Papieskiej Akademii Nauk, pod której patronatem Fundacja istnieje do dziś.
Fundacja opracowała wówczas swoją koncepcję, strategiczny plan działania, strukturę zarządzania, a nawet skomponowała oficjalny hymn. W różnych krajach Fundacja otwiera swoje oddziały, a do grudnia 2017 roku planowane jest utworzenie 7 oddziałów regionalnych: 3 - w Ameryce Łacińskiej, 2 - w Europie i po jednym - w Ameryce Północnej i Afryce.
Działalność Fundacji zyskała szeroki zakres dzięki współpracy z różnymi organizacjami międzynarodowymi. Tak więc w kwietniu 2015 roku papież uzgodnił z kierownictwem Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) odpowiednie wsparcie dla szkół, które będzie je realizować przez 5 lat.
Charakterystyczne przy tym jest to, że papieża nie krępuje ten fakt, że UNICEF wykorzystuje swój międzynarodowy status do promowania idei i praktyk, które są niezgodne z moralnością i etyką chrześcijańską, w szczególności uznawania „małżeństw” osób tej samej płci i wolności wyboru tożsamości płciowej. Samo przywództwo Kościoła Katolickiego jeszcze niedawno krytykowało ten Fundusz za wykorzystywanie jego funduszy do finansowania sterylizacji i aborcji.
Obecnie UNICEF i „Escolas оccurentes” współpracują przy realizacji różnych projektów w sektorze społecznym i komunikacyjnym, dotyczących podrostków i młodzieży w wieku od 10 do 19 lat. Ta kategoria stanowi łącznie 20% światowej populacji, przy czym większość z nich mieszka w krajach rozwijających się i styka się z licznymi problemami, więc jest gotowa przyjąć każdą „pomoc”, która sprawi, że poczuje się częścią „jednego społeczeństwa światowego".
„Szkoły spotkań”, pretendując, aby wypełnić edukację sensem i wartościami, oferują przy tym programy, w których z nielicznymi wyjątkami nie ma nic, co byłoby związane z nauką chrześcijańską, podobnie jak w swoich licznych apelach do uczniów papież Franciszek wspominał o Bogu tylko kilka razy. Tutaj uczą jak osiągnąć „dialog”, „tożsamość”, „twórczość”, „integrację”, „globalne obywatelstwo”, „harmonię”, „lepszy świat”, „społeczeństwo przyszłości”, „nowy humanizm”, „otwartość na nieznane”, „wyzwolenie z blokujących uprzedzeń”.
Dzieci powinny umieć „marzyć i bawić się”, a dorośli - „umieć słuchać dzieci i tworzyć atmosferę nadziei i marzeń”. Jak wskazał papież w jednym ze swoich przesłań wideo do uczniów, „prawdziwa globalizacja” szanuje różnorodność, dlatego Fundacja jest wezwana do tworzenia „nowej kultury spotkania, w świetle której zupełnie różni ludzie będą dążyć nie do jednorodności, ale do harmonii”, której potrzebuje nasz „rozszczepiony” świat.
Papież postawił przed sobą ambitne zadanie – sprzyjać nawiązaniu komunikacji między wszystkimi szkołami świata w celu dokonania, jak ujął to jeden z badaczy, „rewolucji pedagogicznej”. Sam Franciszek zwrócił uwagę, że aby zmienić świat, konieczna jest zmiana edukacji i że część jego szkół ma na celu „harmonijną reformę paktu o edukacji”, do którego powinni być wciągnięci wszyscy odpowiedzialni za wychowanie dzieci i młodzieży. Jest to akurat dokładnie zgodne z planami, przedstawionymi w cytowanym przez nas dokumencie z 2001 roku „Zarządzanie światem: Nasza odpowiedzialność za to, aby globalizacja stała się szansą dla wszystkich”, przygotowanym przez specjalną grupę biskupów Konferencji UE ds. Zarządzania Światowego.
Przypomnijmy, że w dokumencie zwrócono szczególną uwagę na przygotowanie odpowiedniej opinii publicznej, która powinna mieć „bardziej uniwersalną wizję” i formować „przyjęte w skali globalnej” zachowanie, a organizacje religijne są wezwane do informowania wszystkich o globalnych wyzwaniach i włączać do programów edukacyjnych temat światowego zarządzania, przekształcając go „w wątek dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego”.
Przykładami takiego ciepłego ekumenicznego „dialogu” są kongresy i kolokwia, przeprowadzane przez „Escolas occeurentes”, na których są obecni młodzi ludzie różnych wyznań i profesorowie różnych kierunków ideowych, reprezentujący uniwersytety z całego świata (np. znany ekonomista - ekspert w dziedzinie walki z ubóstwem i autor „terapii szokowej” w Polsce i Rosji Jeffrey Sachs), a także znani sportowcy, artyści, specjaliści od najnowszych technologii i komunikacji.
To, czego uczy się tu młodzież, dobrze pokazuje seria wydanych przez Fundację książek, w których w szczególności mówi się o uznaniu różnych form „rodziny”, w tym par homoseksualnych, o prawie wyboru własnej tożsamości, łącznie z seksualną oraz o innych sztuczkach, które nie odpowiadają tradycyjnemu nauczaniu katolickiemu.
Jednym z najskuteczniejszych sposobów wychowania młodych ludzi w „Scholas occurentes” jest sport, a przede wszystkim piłka nożna. Czołowi piłkarze świata patronują uczniom i którzy wysyłają całe delegacje na międzywyznaniowe „mecze w obronie pokoju” pod przewodnictwem papieża. Ciekawy przypadek miał miejsce w maju 2015 roku podczas Pucharu Ameryki, kiedy Południowoamerykańska Federacja Piłki Nożnej ogłosiła, że przekaże na korzyść Fundacji 10 000 dolarów za każdą bramkę lub obroniony rzut karny, ale ostatecznie umowa z Watykanem została anulowana, aby nie wplątywać Stolicy Świętej w skandal korupcyjny, w który, jak się okazało, było zamieszane kierownictwo Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA).
Jednak w maju 2016 roku z inicjatywy Fundacji z powodzeniem zrealizowano dwie charytatywne inicjatywy sportowe: mecz bokserski w Las Vegas pomiędzy Katolikiem a Muzułmaninem, który zapoczątkował współpracę Fundacji z World Boxing Council (WBC; pol. – Światowa Unia Boksu –A.L) oraz „Mecz o pokój” na rzymskim Stadionie Olimpijskim z udziałem gwiazd światowej piłki nożnej.
Tymczasem głównym hobby „dyplomacji duchowej” Franciszka stał się temat migracji. Broni on potrzeby ochrony migrantów poprzez oddziaływanie na emocje (litość dla prześladowanych) i powoływanie się na „nakazy Biblii”, co daje mu mocny argument na rzecz ekumenizmu. W swoim wystąpieniu „Evangeli gaudium” z 2013 roku w punkcie 253 stwierdził: „My, Chrześcijanie, powinniśmy z miłością i szacunkiem przyjmować islamskich imigrantów, przybywających do naszych krajów, ponieważ i my mamy nadzieję i prosimy o przyjęcie i szacunek w krajach o tradycji islamskiej”…
Biorąc pod uwagę epizody brutalnego fundamentalizmu, które wzbudzają w nas niepokój, miłość do prawdziwych wyznawców Islamu powinna pobudzać nas do unikania obraźliwych uogólnień, ponieważ autentyczny Islam i właściwa interpretacja Koranu odrzucają wszelką przemoc”.
Jednocześnie, „biorąc pod uwagę wolność, jaką wyznawcy Islamu cieszą się w krajach zachodnich”, papież „pokornie apeluje” do krajów islamskich „o zapewnienie Chrześcijanom wolności, aby mogli oni praktykować swój kult i żyć zgodnie z wiarą”.
Wygląda to na swego rodzaju układ, tym bardziej upokarzający dla Europejczyków, że Chrześcijanie Wschodu żyją na tych ziemiach od wielu wieków i są ludem autochtonicznym, w przeciwieństwie do muzułmańskich imigrantów, o których mówi papież.
Problem migracji jest dziś jednym z najbardziej dotkliwych dla Europy, w której na początku lat 2000-nych tylko według oficjalnych danych co roku szukało azylu około 400 tys. osób, a poprzez różne nielegalne kanały zaczęło tu przyjeżdżać rocznie ponad pół miliona osób. Obecnie całkowita liczba nielegalnych imigrantów w Europie wynosi 5-7 milionów osób (szacunki są przybliżone, ponieważ nie ma oficjalnych europejskich statystyk, dotyczących liczby nielegalnych imigrantów), a większość nielegalnych imigrantów skupiona jest we Francji, Niemczech, Włoszech i Hiszpanii.
Rok 2011 był pod tym względem dla Europy przełomowym – rokiem „arabskich rewolucji”, kiedy tylko w pierwszych dziewięciu miesiącach odnotowano 113 tys. przekroczeń granic UE, a już w 2014 roku liczba uchodźców, którzy przedostali się do Europy przez Morze Śródziemne wyniosła 626 tys. osób.
Jednak naprawdę bezprecedensową stała się fala migracji w latach 2015-2016 była, spowodowana głównie wydarzeniami w Syrii, skąd do sąsiednich krajów wyjechało ponad 4 mln osób. Ponad 500 000 osób przybyło do Europy w ciągu kilku miesięcy w 2015 roku, co wywołało sytuację, którą Agencja ONZ do Spraw Uchodźców nazwała najpoważniejszym kryzysem ostatniego ćwierćwiecza.
W wyniku procesów migracyjnych Europa stała się miejscem głębokiej restrukturyzacji etnokulturowej, obiecującej przekształcenie się w „tygiel do wytapiania”. W rzeczywistości Europejczycy są zastępowani przez inne grupy etniczne, które mieszając się ze sobą tworzą naród „nowych koczowników”, o czym jako o głównej zalecie globalizacji pisze słynny mondialista, członek B’nai Britt, Jacques Atalli.
I obecne pokolenie polityków europejskich nie zrezygnuje z tego kursu, ponieważ jest to strategiczna linia klasy ponadnarodowej, która odpowiada jej podstawowym interesom. Prowadząc bezmyślną politykę migracyjną, oni wiedzą, co robią, podobnie tak samo jak i papież Franciszek, który bardzo dobrze rozumie to, co robi, dając jej religijne uzasadnienie.
Jego stanowisko stało się wyraźnym zerwaniem z linią jego poprzedników, na co w szczególności wpłynął fakt, że jest on pierwszym nie-Europejczykiem na tronie, wywodzącym się z rodziny migrantów, co sam wielokrotnie podkreślał. Ochronę migrantów uczynił jedną z głównych zasad swojego pontyfikatu.
Temu zagadnieniu poświęcił on swoją podróż w lipcu 2013 roku, pierwszą poza Rzymem, na sycylijską wyspę Lampedusa, jedno z głównych ośrodków dla uchodźców, zwanych „południową bramą” Włoch, gdzie wezwał do walki z „globalizacją obojętności". Ten sam patos przesycił jego przemówienie na greckiej wyspie Lesbos, która zamieniła się w obóz uchodźców z Turcji, w której porównał falę migracji z losem całej ludzkości: „Wszyscy jesteśmy migrantami na tej ścieżce nadziei do Ciebie - prawdziwego domu, w którym zostaną otarte wszystkie łzy”.
Tutaj wraz z Patriarchą Bartłomiejem podpisał deklarację ekumeniczną, w której znalazła się także jednoznacznie polityczna dyrektywa, mająca na celu zmianę państwowej regulacji migracji. Większość swojego wystąpienia podczas przyjęcia przedstawicieli korpusu dyplomatycznego w styczniu 2017 roku poświęcił potrzebie przyjmowania migrantów.
Jednak prawdziwym „przełomem” stały się jego polecenia skierowane do przedstawicieli ruchu społeczno-chrześcijańskiego we Francji na spotkaniu, które odbyło się w Rzymie 1 marca 2016 roku. Stwierdzając, że „arabska inwazja” (jak to ujął) jest „faktem społecznym”, papież wezwał francuskich katolików do tolerancji: „Wasza świeckość jest niepełna. Francja musi stać się krajem bardziej świeckim. Potrzebny jest święty sekularyzm. Święta laickość zakłada otwarcie na wszelkie formy transcendencji, zgodnie z różnymi tradycjami religijnymi i filozoficznymi.
Za co krytykuję Francję, a więc za to, że jej świeckość jest zbyt związana z Oświeceniem, dla którego religie były subkulturą. Francja nie zdołała jeszcze raz przezwyciężyć tego dziedzictwa.” I potem papież uspokoił Francuzów: „Ile najazdów zaznała Europa w całej swojej historii! Zawsze umiała wznieść się ponad siebie i iść naprzód, wzbogacona przez wymianę kultur”[37].
Uderzającym dowodem takiego wzajemnego wzbogacenia stał się wybór na burmistrza Londynu w maju 2016 roku syna pakistańskiego imigranta Sadiqa Khana, pierwszego Muzułmanina na takim stanowisku w Europie.
Papież wezwał także do takiej samej otwartości w odniesieniu do migrantów, których obecność „stanowi okazję do ludzkiego rozwoju, spotkania i dialogu między kulturami w imię umacniania pokoju i braterstwa między narodami”, również w swoim przesłaniu, opublikowanym na łamach portalu internetowego „Infomigrants.net”. Portal ten został stworzony w 2017 roku przez włoską Agencję Informacyjną „ANSA” we współpracy z „France Media Monde” i „Deutshe Welle” przy finansowym wsparciu UE i który został powołany do tworzenia niezwykle korzystnego wizerunku migrantów w oczach Europejczyków.
Słowa jezuity Franciszka okazały się bardzo podobne do rozumowania tego samego Jacquesa Attali, który w środku kryzysu migracyjnego w Europie w wywiadzie dla „Le Soir” powiedział o korzyściach, jakie niosą ze sobą uchodźcy: „Ci ludzie przekształcą Europę w pierwszą potęgę w świecie... To jest normalne, że to, co dzieje się z migrantami, doprowadzi do budowy bardziej zjednoczonej i potężnej Europy... Ich przybycie jest szansą nie do pomyślenia, ponieważ zmienia europejską demografię. A my, przeciwnie, reagujemy małostkowo”.
Ale sam Jacques Attali postępuje przy tym zgodnie z wytycznymi duchowego ojca zjednoczonej Europy, założyciela Paneuropejskiej Unii RN Coudenhove-Kalergi, którego prace („Pan-Europa”, „Walka o Pan-Europę”), napisane w latach 20-tych XX wieku są dobrze znane i uznawane za manifest budownictwa europejskiego. Podane są w nich cele i zadania tego budownictwa, które pozostają niezmienne i w naszych czasach.
Jest to jednak tylko wierzchnia warstwa projektu paneuropejskiego. Swoje rozumienie ostatecznych rezultatów restrukturyzacji Europy Coudenhove-Kalergi przedstawił w swojej książce „Praktyczny idealizm” (1925), opublikowanej w niewielkim wydaniu, w której opisał przyszłość Europy, pokazując, jak będzie wyglądał „naród europejski”. Jego kluczową ideą było uzasadnienie duchowego przywództwa judaizmu w cywilizacji europejskiej i potrzeby przekształcenia Żydów w „wiodącą duchową rasę Europy”.
Co do reszty, których Coudenhove-Kalergi nazywa „ludźmi ilości”, to pisał o nich tak: „Człowiek odległej przyszłości będzie mieszanej krwi. Rasy i klasy znikną z powodu pokonania przestrzeni, czasu, uprzedzeń. Przyszła rasa euroazjatycko-negroidalna, zewnętrznie podobna do starożytnej rasy egipskiej, zastąpi różnorodność narodów różnorodnością osobowości”.
Cała polityka Franciszka ma na celu usprawiedliwienie przekształcenia Europy w skrzyżowanie światowych kultur, narodów i religii, co zabrzmiało również na jego konferencji prasowej w samolocie po wizycie w obozie dla uchodźców na Lesbos: „Dziś Europa musi powrócić do tego, co zawsze posiadała - do umiejętności integracji. Dlaczego koczownicy, Normanowie i tak wielu innych ludzi przybywali do Europy i ona ich integrowała i ubogacała swoją kulturę?”
To wezwanie do Europejczyków, aby się uczyli „integrować”, jest wyraźnym kontrastem w kontekście jego wezwania do ochrony rdzennych narodów, które zabrzmiało z okazji Międzynarodowego Dnia Rdzennych Narodów Świata, obrony praw pozbawionych ziemi Indian meksykańskich oraz wskazówek encykliki „Laudito si'”, aby zwrócić szczególną uwagę na społeczności aborygeńskie i ich tradycje kulturowe. W jego przekazie wideo „Szacunek do rdzennych narodów” („Respect for Indigenous Peoples”) jest mowa o Indianach, ludach afrykańskich i azjatyckich, ale dla Europejczyków nie znalazło się miejsca.
Jak pisze francuska badaczka Lauren Dandrieu w swojej książce „Kościół i imigracja: wielkie nieszczęście. Papież i samobójstwo cywilizacji europejskiej”, Europejczycy są przedstawiani przez papieża tylko jako zagrożenie dla rdzennych narodów i ”jeśli ich tożsamość będzie stale kwestionowana na ich własnej ziemi, to w rzeczywistości staną się oni jednym z tych autochtonicznych narodów, których tożsamość i samo istnienie jest zagrożone.”
W ten sposób papież znalazł najbardziej akceptowalną i elastyczną formę ideologicznego i moralnego poparcia dla polityki światowych kręgów rządzących. Pokazało to również spotkanie z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem, które odbyło się w Watykanie 24 maja 2017 roku. Miało ono charakter symboliczny i choć trwało tylko 30 minut, potwierdzało jedność celów strategicznych Waszyngtonu i Watykanu oraz ich zgodność w kluczowych kwestiach polityki światowej.
Prezydent i papież swoje „serdeczne rozmowy” poświęcili kwestiom globalnym, demonstrując zgodność w sprawie „osiągnięcia pokoju” poprzez negocjacje polityczne i dialog międzyreligijny, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji na Bliskim Wschodzie i ochrony wspólnot chrześcijańskich.
W krótkim komunikacie Stolicy Apostolskiej wyrażono także „zadowolenie z dobrych stosunków” ze Stanami Zjednoczonymi, „zaangażowania na rzecz pokoju, wolności religijnej i wolności sumienia”. Papież przekazał Trumpowi tekst swojej encykliki ekologicznej, którą prezydent obiecał przeczytać, mówiąc na koniec spotkania, że nie zapomni tego, co powiedział mu Franciszek.
Spotkanie doskonale pokazało, że wszelkie tak zwane „rozbieżności” między papieżem a prezydentem, o których tak głośno krzyczały zachodnie media, są tylko spektaklem, mającym na celu uatrakcyjnienie wizerunku papieża-budowniczego pokoju. W rzeczywistości role i funkcje są wyraźnie podzielone.
Trump uosabia politykę jednoczenia wielkich finansów i innowacyjnego biznesu w celu realizacji czwartej rewolucji przemysłowej, a Franciszek zapewnia wsparcie społeczne dla tego kursu, usypiając biedniejącą ludzkość przemówieniami o „integralnej ekologii” i „uniwersalnym braterstwie”, biorąc na siebie „ troskę” o głodnych i cierpiących, o prześladowanych (migrantach i uchodźcach), o bezrobotnych (przede wszystkim młodzieży), a także o wszystkich mniejszościach (etnicznych, seksualnych itp.). W budującym się globalnym elektronicznym obozie koncentracyjnym Stolica Apostolska pełni rolę „dobrego lekarza”.
https://vstanzaveru.ru/on-chetverikova-duhovnaya-diplomatiya-vatikana/
6 września 2017 roku
Źródło:
«ДУХОВНАЯ ДИПЛОМАТИЯ» ВАТИКАНА. О.Н.Четверикова
https://3rm.info/main/68816-duhovnaya-diplomatiya-vatikana-onchetverikova.html
Tłumaczył Andrzej Leszczyński
13.7.2021 r.






