Jakie to oburzenie, widocznie znowu trzeba odwrócić uwagę od innych spraw.
Adam Bodnar to przecież dawno rozpoznany, agresywny, prymitywny antypolak o korzeniach żydobanderowskich.
PiS tolerował go na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich przez wiele lat i teraz ten obóz, rzekomo patriotyczny, nie powinien się oburzać. Bodnara można było łatwo usunąć ze stanowiska, najdalej miesiąc po przejęciu władzy w Sejmie przez PiS. Jeśli byłyby kłopot z prostym odwołaniem, to należało zlikwidować cały urząd i powoływać go na nowo, ale już z jego nowym szefem. I po sielance!
PiS tego nie zrobił, bo nie jest to żadna partia polska czy społeczna nawet, ale prymitywna, lepka przykrywka żydowskich rządów nad Polską.
Czyli, jeśli Bodnar przyrównuje Polaków do zwierząt ujarzmianych przez Niemców, to zrobił to jako RPO z uznanym, wieloletnim stażem pod władzą państwową PiS´u. PiS dał mu na to mandat!
Bo za sprawy Państwa odpowiada tylko i wyłącznie rząd, a nie opozycja, czy jakiś tam rzecznik od czegoś tam – to ciągle podkreślamy.
Red. Gazeta Watrszawska.
+
Co dokładnie powiedział Bodnar? Pokazujemy pełną treść przemowy b. RPO, która wywołała burzę! "Całość jest jeszcze bardziej mroczna"
Czy słowa byłego Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara, w którym (posiłkując się cytatem z „Małego Księcia”) porównał Polskę do dzikiego zwierzęcia, a Niemcy - do mentora, który musi być odpowiedzialny za to, co oswoił, zostały zmanipulowane lub wyjęte z kontekstu? Chciałoby się wierzyć, że tak właśnie było, jednak pełna treść wystąpienia, niestety, nie pozostawia żadnych wątpliwości.
![]()
Ten nawet tu bezkrytyczny Bodnar chełpi się tym, że "przemawiał" po niemiecku, a przecież tak strasznie kaleczył ten język, że chyba nikt go tam nie rozumiał, a biedny Goethe nie tylko przewracał się grobie a nawet i krwią pluł.
Red. GW.
Wczoraj w Getyndze odbyła się uroczystość wręczenia nagrody Dialogpreis przyznawanej przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich. Ze względu na pandemię uroczystość była przesuwana w czasie i miała wczoraj podwójny charakter. Za 2021 r. nagrodę odebrali prof. Hans Henning Hahn oraz prof. Robert Traba, którzy od lat wspólnie studiują i opisują polsko-niemieckie miejsca pamięci. Ukazało się kilka potężnych monografii na ten temat, w obu językach.
Miałem zaszczyt odebrać nagrodę za 2020 r. Laudację wygłosiła prof. Angelika Nussberger z Uniwersytetu w Kolonii, była wiceprezes Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Pragnę się podzielić z Państwem treścią mojego wystąpienia, a w zasadzie jego tłumaczeniem, bo przemawiałem w j. niemieckim (co dość rzadko mi się zdarza).
Dostojni Zgromadzeni Goście,
Chciałbym serdecznie podziękować za to zaszczytne wyróżnienie, a prof. Angelice Nussberger za piękną laudację. Moje podziękowania kieruję także do osoby, która mnie nominowała do nagrody – Dyrektora Basila Kerskiego, kierującego Europejskim Centrum Solidarności – twierdzą liberalnej myśli oraz historii polskiej "Solidarności".
Traktuję nagrodę jako wyraz zaufania nie tylko dla mojej pracy, ale dla całego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce. Traktuję je również jako wyraz wsparcia dla całego środowiska prawniczego oraz pozarządowego, które walczy bez wytchnienia, od niemal 6 lat, o zachowanie w Polsce demokracji, rządów prawa, a także – co stało się ostatnio bardzo wyraźne – członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
Jest to wyróżnienie szczególne, ponieważ zostało przyznane, aby podkreślić przyjaźń i dialog polsko-niemiecki. Co więcej, trudno wyobrazić sobie lepszy moment na przeprowadzenie uroczystości. Pandemia ją opóźniła, ale może właśnie teraz jest dobry czas, aby niektóre kwestie wybrzmiały.
Na wstępie chciałbym się podzielić moimi osobistymi przemyśleniami na temat potrzeby dialogu polsko-niemieckiego. Urodziłem się w Gryficach. Przed Drugą Wojną Światową moja miejscowość nazywała się Greiffenberg. Znajduje się 30 km od Morza Bałtyckiego, a 100 km od Szczecina (przed wojną - Stettin). Mój ojciec trafił tam w wyniku Akcji Wisła. Jego cała rodzina, podobnie jak ponad 100 tysięcy innych osób, zostało wysiedlonych z terenów południowo-wschodniej Polski, z okolic Bieszczad. Zamieszkali na terenie Pomorza Zachodniego, obecnego województwa lubuskiego i województwa dolnośląskiego. Mama przyjechała z okolic Kielc w połowie lat 60-tych. Na Pomorzu Zachodnim się poznali, tam urodził się mój brat, a później ja.
Mieszkając w Gryficach na każdym kroku spotykałem się z naturalnym dziedzictwem niemieckim. To pozwala wiele zrozumieć. Zmusza do refleksji. Historii nie zmienimy. Ale możemy wyciągać wnioski, jak również zastanawiać się jak wspólnie o nią dbać, jak ją upamiętniać. Dlatego szczególnie mnie cieszą inicjatywy takie jak albumy i książki historyczne wydawane przez Pana Zbigniewa Mieczkowskiego, emerytowanego pułkownika wojska polskiego i mieszkańca okolic Złocieńca (przed wojną – Falkenburg), poświęcone okolicom rzeki Drawy. To jest teraz jego Ojczyzna. Ale on stara się przypominać kto był przed nim, jak wyglądała historia społeczna i gospodarcza jego regionu. Poprzez dobrą pamięć okazuje szacunek. Inna inicjatywa to Gostków koło Wałbrzycha (przed wojną – Waldenburg), gdzie jedna rodzina postanowiła odkupić grunt i wyremontować cmentarz ewangelicki. Obecnie jest to jedna z największych atrakcji turystycznych, doceniona niedawno prestiżową nagrodą Kościoła luterańskiego.
Tego typu inicjatyw, kultywujących pamięć, szukających dziedzictwa i prawdziwej historii, jest wiele. One przezwyciężają nacjonalizm, ksenofobię i nienawiść. One pozwalają na to, abyśmy zastanawiali się nad tym, co nas łączy, a nie co nas dzieli. Na tym można budować mosty i przyjaźń.
Pozwolą Państwo, że podzielę się drugą historią. W 1995 r. trafiłem na studia w Warszawie. Na drugim roku poznałem mojego mistrza, prof. Mirosława Wyrzykowskiego. Nie zapomnę jak zasugerował mi przeczytanie 100-stronicowego komentarza do art. 1 ówczesnej Konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. W istocie ten komentarz był pierwszym źródłem mojej wiedzy o doktrynie niemieckiej na temat Rechtsstaat. Poznałem takie nazwiska jak Roman Herzog, Klaus Stern, Dieter Grimm. Później na jego seminariach studiowałem dzieła Ulricha Preussa, Jochena Froweina, Roberta Alexy’ego, Ingolfa Pernice, a nawet Juergena Habermasa. Teraz inspirują mnie niemieccy prawnicy – jak prof. Angelika Nussberger, prof. Franz Mayer, prof. Susanne Baer czy adwokat i pisarz Ferdinand von Schirach. Aktualnie promuję w Polsce jego inicjatywę „Jeder Mensch”.
Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską.
Ale to powoduje – po stronie mentora - także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z „Małego Księcia”. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić.
Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie oceniać sytuację w Polsce. Czy doświadczenia historyczne nie stały się po prostu wygodną wymówką, aby nic nie mówić?
Pojawia się także ton: przymknijmy oko na nadużycia, bo biznes na nas naciska, aby uruchomić jak najszybciej polskie środki z Krajowego Planu Odbudowy. Czy to jest przejaw odpowiedzialności za całą Unię Europejską, jako wspólnoty opartej na wartościach?
Aktualny kryzys w Polsce już teraz oznacza wiele złego dla Polaków, sędziów, prokuratorów, działaczy społecznych. Ale on może stać się także zarzewiem kryzysu egzystencjalnego dla Unii Europejskiej. Właśnie ze względu na tragiczne doświadczenia historyczne, właśnie na Niemcach i na Republice Federalnej Niemiec spoczywa szczególna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej – całej Europy, w tym państw na wschód od dawnej Żelaznej Kurtyny.
Nie chodzi o krytykę, ale o życzliwe wsparcie tych wszystkich, którym zależy na Polsce demokratycznej, praworządnej i chroniącej prawa człowieka.
Na Polsce, w której kierujemy się patriotyzmem konstytucyjnym.
Na Polsce, która dba o dobrą pamięć, relacje sąsiedzkie i kultywuje różnorodność.
Na Polsce – państwie, które może współkształtować przyszłość Unii Europejskiej i rozwiązywać wspólnie globalne problemy związane ze zmianą klimatu i rozwojem nowych technologii.
Dziękuję za uwagę i za nagrodę. Traktuję ją także jako moją własną osobistą odpowiedzialność za dbałość o kształtowanie dobrych relacji między naszymi społeczeństwami.https://www.facebook.com/photo?fbid=10159467901633550&set=a.43210848549
CZYTAJ TAKŻE: Polska jako dzikie zwierzę?! Użytkownicy Twittera nie zostawiają suchej nitki na Bodnarze. „Istny obłęd!”; „Mentalność niewolnika”
Polska jako „oswojone zwierzątko” Niemiec?
Były Rzecznik Praw Obywatelskich odebrał (za 2020 r.) w Getyndze nagrodę Dialogpreis, przyznawaną przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich. Fragment jego wystąpienia podczas uroczystości został zacytowany w „Wiadomościach” na antenie TVP1 i wywołał ogromną burzę.
Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską
— mówił Bodnar w Getyndze. Wszystkie cytaty z wystąpienia byłego RPO pochodzą z jego facebookowego profilu, gdzie zamieścił pełny tekst polskiego tłumaczenia przemówienia wygłoszonego w języku niemieckim.
Ale to powoduje – po stronie mentora - także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z „Małego Księcia”. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić. Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie oceniać sytuację w Polsce. Czy doświadczenia historyczne nie stały się po prostu wygodną wymówką, aby nic nie mówić?
— właśnie te słowa Adama Bodnara wywołały największe kontrowersje.
Co powiedział były Rzecznik Praw Obywatelskich?
Czy wypowiedź została „wyrwana z kontekstu” czy zmanipulowana, a były RPO „tylko” cytował fragment „Małego Księcia”? Cóż, aby rozwiać wątpliwości, wystarczy zajrzeć na facebookowy profil Bodnara.
Jeśli ktoś sądzi, że wypowiedź @Adbodnar została zmanipulowana lub wycięta z kontekstu to podaję ją w całości tak jak ją były rzecznik na swoim profilu na fb zamieścił.
Całość jest jeszcze bardziej mroczna. O Polakach, jako oswojonych zwierzątkach Niemiec mówi obywatel kraju, gdzie jeszcze żyją ludzie, których w nocy budzą koszmary spowodowane wspomnieniami niemieckiej okupacji. Niesamowite
Pełna treść wystąpienia Adama Bodnara w Getyndze:
Nagranie z uroczystości (przemowa Bodnara rozpoczyna się ok. 1:29:20)
Wczoraj w Getyndze odbyła się uroczystość wręczenia nagrody Dialogpreis przyznawanej przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich. Ze względu na pandemię uroczystość była przesuwana w czasie i miała wczoraj podwójny charakter. Za 2021 r. nagrodę odebrali prof. Hans Henning Hahn oraz prof. Robert Traba, którzy od lat wspólnie studiują i opisują polsko-niemieckie miejsca pamięci. Ukazało się kilka potężnych monografii na ten temat, w obu językach.
Miałem zaszczyt odebrać nagrodę za 2020 r. Laudację wygłosiła prof. Angelika Nussberger z Uniwersytetu w Kolonii, była wiceprezes Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Pragnę się podzielić z Państwem treścią mojego wystąpienia, a w zasadzie jego tłumaczeniem, bo przemawiałem w j. niemieckim (co dość rzadko mi się zdarza).
Dostojni Zgromadzeni Goście,
Chciałbym serdecznie podziękować za to zaszczytne wyróżnienie, a prof. Angelice Nussberger za piękną laudację. Moje podziękowania kieruję także do osoby, która mnie nominowała do nagrody – Dyrektora Basila Kerskiego, kierującego Europejskim Centrum Solidarności – twierdzą liberalnej myśli oraz historii polskiej „Solidarności”.
Traktuję nagrodę jako wyraz zaufania nie tylko dla mojej pracy, ale dla całego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce. Traktuję je również jako wyraz wsparcia dla całego środowiska prawniczego oraz pozarządowego, które walczy bez wytchnienia, od niemal 6 lat, o zachowanie w Polsce demokracji, rządów prawa, a także – co stało się ostatnio bardzo wyraźne – członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
Jest to wyróżnienie szczególne, ponieważ zostało przyznane, aby podkreślić przyjaźń i dialog polsko-niemiecki. Co więcej, trudno wyobrazić sobie lepszy moment na przeprowadzenie uroczystości. Pandemia ją opóźniła, ale może właśnie teraz jest dobry czas, aby niektóre kwestie wybrzmiały.
Na wstępie chciałbym się podzielić moimi osobistymi przemyśleniami na temat potrzeby dialogu polsko-niemieckiego. Urodziłem się w Gryficach. Przed Drugą Wojną Światową moja miejscowość nazywała się Greiffenberg. Znajduje się 30 km od Morza Bałtyckiego, a 100 km od Szczecina (przed wojną - Stettin). Mój ojciec trafił tam w wyniku Akcji Wisła. Jego cała rodzina, podobnie jak ponad 100 tysięcy innych osób, zostało wysiedlonych z terenów południowo-wschodniej Polski, z okolic Bieszczad. Zamieszkali na terenie Pomorza Zachodniego, obecnego województwa lubuskiego i województwa dolnośląskiego. Mama przyjechała z okolic Kielc w połowie lat 60-tych. Na Pomorzu Zachodnim się poznali, tam urodził się mój brat, a później ja.
Mieszkając w Gryficach na każdym kroku spotykałem się z naturalnym dziedzictwem niemieckim. To pozwala wiele zrozumieć. Zmusza do refleksji. Historii nie zmienimy. Ale możemy wyciągać wnioski, jak również zastanawiać się jak wspólnie o nią dbać, jak ją upamiętniać. Dlatego szczególnie mnie cieszą inicjatywy takie jak albumy i książki historyczne wydawane przez Pana Zbigniewa Mieczkowskiego, emerytowanego pułkownika wojska polskiego i mieszkańca okolic Złocieńca (przed wojną – Falkenburg), poświęcone okolicom rzeki Drawy. To jest teraz jego Ojczyzna. Ale on stara się przypominać kto był przed nim, jak wyglądała historia społeczna i gospodarcza jego regionu. Poprzez dobrą pamięć okazuje szacunek. Inna inicjatywa to Gostków koło Wałbrzycha (przed wojną – Waldenburg), gdzie jedna rodzina postanowiła odkupić grunt i wyremontować cmentarz ewangelicki. Obecnie jest to jedna z największych atrakcji turystycznych, doceniona niedawno prestiżową nagrodą Kościoła luterańskiego.
Tego typu inicjatyw, kultywujących pamięć, szukających dziedzictwa i prawdziwej historii, jest wiele. One przezwyciężają nacjonalizm, ksenofobię i nienawiść. One pozwalają na to, abyśmy zastanawiali się nad tym, co nas łączy, a nie co nas dzieli. Na tym można budować mosty i przyjaźń.
Pozwolą Państwo, że podzielę się drugą historią. W 1995 r. trafiłem na studia w Warszawie. Na drugim roku poznałem mojego mistrza, prof. Mirosława Wyrzykowskiego. Nie zapomnę jak zasugerował mi przeczytanie 100-stronicowego komentarza do art. 1 ówczesnej Konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. W istocie ten komentarz był pierwszym źródłem mojej wiedzy o doktrynie niemieckiej na temat Rechtsstaat. Poznałem takie nazwiska jak Roman Herzog, Klaus Stern, Dieter Grimm. Później na jego seminariach studiowałem dzieła Ulricha Preussa, Jochena Froweina, Roberta Alexy’ego, Ingolfa Pernice, a nawet Juergena Habermasa. Teraz inspirują mnie niemieccy prawnicy – jak prof. Angelika Nussberger, prof. Franz Mayer, prof. Susanne Baer czy adwokat i pisarz Ferdinand von Schirach. Aktualnie promuję w Polsce jego inicjatywę „Jeder Mensch”.
Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską.
Ale to powoduje – po stronie mentora - także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z „Małego Księcia”. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić.
Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie oceniać sytuację w Polsce. Czy doświadczenia historyczne nie stały się po prostu wygodną wymówką, aby nic nie mówić?
Pojawia się także ton: przymknijmy oko na nadużycia, bo biznes na nas naciska, aby uruchomić jak najszybciej polskie środki z Krajowego Planu Odbudowy. Czy to jest przejaw odpowiedzialności za całą Unię Europejską, jako wspólnoty opartej na wartościach?
Aktualny kryzys w Polsce już teraz oznacza wiele złego dla Polaków, sędziów, prokuratorów, działaczy społecznych. Ale on może stać się także zarzewiem kryzysu egzystencjalnego dla Unii Europejskiej. Właśnie ze względu na tragiczne doświadczenia historyczne, właśnie na Niemcach i na Republice Federalnej Niemiec spoczywa szczególna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej – całej Europy, w tym państw na wschód od dawnej Żelaznej Kurtyny.
Nie chodzi o krytykę, ale o życzliwe wsparcie tych wszystkich, którym zależy na Polsce demokratycznej, praworządnej i chroniącej prawa człowieka.
Na Polsce, w której kierujemy się patriotyzmem konstytucyjnym.
Na Polsce, która dba o dobrą pamięć, relacje sąsiedzkie i kultywuje różnorodność.
Na Polsce – państwie, które może współkształtować przyszłość Unii Europejskiej i rozwiązywać wspólnie globalne problemy związane ze zmianą klimatu i rozwojem nowych technologii.
Dziękuję za uwagę i za nagrodę. Traktuję ją także jako moją własną osobistą odpowiedzialność za dbałość o kształtowanie dobrych relacji między naszymi społeczeństwami.
TVP1
Bodnar porównuje Polaków do zwierząt i prosi, żeby Niemcy uaktywnili się przeciwko Polsce
JMK, ADOM, RT |Wczoraj w Getyndze odbyła się uroczystość wręczenia nagrody Dialogpreis przyznawanej przez Federalny Związek Towarzystw Polsko-Niemieckich.================Odbierając w Niemczech nagrodę przyznaną przez Federalny Związek Towarzystw Niemiecko-Polskich (Deutsch-Polnische Gesellschaft Bundesverband e.V.) Adam Bodnar porównał Polskę do dzikiego zwierzęcia, którego Niemcy – jako mentor – mają oswajać. Zachęcał Niemców do twardego i zdecydowanego działania w sporze z polskim rządem bez oglądania się na odpowiedzialność za zbrodnie, jakich się na Polakach dopuścili.
„Działanie w interesie Niemiec”. Wiceminister o wnioskach Bodnara przed TK
Wnioski RPO Adama Bodnara były absurdalne i antypolskie, reprezentowały interes Niemiec – ocenia wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski....
Wygłoszone w języku niemieckim wystąpienie były rzecznik rozpoczął od podziękowań. Następnie dłuższą chwilę poświęcił na osobiste wspomnienia, a pod koniec przemowy wygłosił szokującą refleksję natury politycznej. Ten właśnie fragment wystąpienia Adama Bodnara zamieszczamy poniżej.
"Polska kultura prawna i przemiany po 1989 r. zostały zainspirowane i były wspierane przez niemiecką myśl prawniczą. Na tym opierało się konstruowanie w Polsce nowoczesnego państwa prawa, mechanizmów ochrony praw człowieka i demokracji. Na tym opieraliśmy naszą integrację europejską.
Ale to powoduje – po stronie mentora – także szczególną odpowiedzialność. Jak w przypowieści z »Małego Księcia«. Jeśli oswoi się zwierzątko, to nie można go później porzucić.
Mam na myśli odpowiedzialność za to, aby rzetelnie, a tym samym także krytycznie oceniać sytuację w Polsce. Czy doświadczenia historyczne nie stały się po prostu wygodną wymówką, aby nic nie mówić?
Pojawia się także ton: przymknijmy oko na nadużycia, bo biznes na nas naciska, aby uruchomić jak najszybciej polskie środki z Krajowego Planu Odbudowy. Czy to jest przejaw odpowiedzialności za całą Unię Europejską, jako wspólnoty opartej na wartościach?
Aktualny kryzys w Polsce już teraz oznacza wiele złego dla Polaków, sędziów, prokuratorów, działaczy społecznych. Ale on może stać się także zarzewiem kryzysu egzystencjalnego dla Unii Europejskiej. Właśnie ze względu na tragiczne doświadczenia historyczne, właśnie na Niemcach i na Republice Federalnej Niemiec spoczywa szczególna odpowiedzialność za przyszłość Unii Europejskiej – całej Europy, w tym państw na wschód od dawnej Żelaznej Kurtyny."
Oburzający charakter wystąpienia Adama Bodnara jest tym bardziej szokujący, że były rzecznik nie widział problemu żeby jego tłumaczenie opublikować na swoim profilu na FB.#wieszwiecejPolub nas
Zdaniem redaktora naczelnego Agencji Informacyjnej Miłosza Manasterskiego Adam Bodnar mógł mieć na myśli to, „że Polacy mają być oswojeni, czyli tak naprawdę wynarodowieni”. – Przyzwyczajeni do tego, że lotnisko ma być w Berlinie, a nie w Warszawie, że w Berlinie są szpitale, uczelnie i w ogóle najważniejsze jest, żeby dobrze mówić po niemiecku – tłumaczył publicysta.
Ocena Bodnara, który Polskę i Polaków porównał do dzikiego zwierzęcia, oswojonego przez Niemców, jest zbieżna z tym, jak właśnie Niemcy postrzegali… Donalda Tuska. „Donald Tusk jest uznawany przez wielu obserwatorów jako łatwy w hodowli dla Merkel” – pisał „Der Spiegel”.
Zdaniem komentatorów taka pozycja w relacjach z Niemcami oznacza nie tylko podległość polityczną i gospodarczą, ale także zgodę na obciążenie Polaków odpowiedzialnością za niemieckie zbrodnie z czasów II wojny światowej.
Przeczytaj także: Bodnar w niemieckiej gazecie krytykuje UE. Za współpracę z polskim rządem
Dowodem potwierdzającym tę tezę są słowa samego Adama Bodnara. W czerwcu 2017 r., jeszcze jako urzędujący RPO, oświadczył on, że „naród polski” (a nie niektóre osoby pochodzenia polskiego) „uczestniczył w realizowaniu holokaustu”.
Według politologów Niemcy chcą, by Polska wróciła do realizacji takiej polityki podległości, dlatego wspierają polityków opozycji w konfrontacji z polskim rządem
Niestety, chyba wszyscy wolelibyśmy, aby te słowa zostały wyrwane z kontekstu. Ale nie zostały.
Ilustracja https://www.facebook.com/adam.bodnar.71
Zrodlo WPOLITYCE, TVP, TT, FB.






