Dmitrij Miedwiediew. O polskiej rusofobii. Wpis 21 marca 2022 r.

Tekst wymaga właściwie dużo szerszego komentarza. Bo oprócz oczywistych prawd, tam zawartych, a które są w Polsce powszechnie znane od pokoleń, to rzuca się w oczy przemilczenie, nad którym nie można przejść obojętnie.

Bo trzeba by tu zapytać po dmowskiemu: „…a jaką funkcję spełnili tu żydzi? To historycznie i doraźnie!

To żydzi przecież byli przyczyną upadku Królestwa, to poprzez typowe im prace rozkładowe w społeczeństwie, w którym żyją. Polska nie jest tu wyjątkiem, …no i Rosja też nie.

To, co się dzieje z Rosją na ukrainie, to nic innego jak próba zrzucenia z niej żydowskich kajdanów, a szkoda, że tak późno. Dodatkowo sprawa może mieć podwójne dno: podział polski, ukrainy zachodniej i założenie tam judeopolonii, to się wyjaśni najdalej do końca roku.

Obecnie przejmuje nas jedna groźna myśl, że Rosja wyjdzie z tego starcia pokonana lub osłabiona i tym samym przestanie nas osłaniać przed zagrożeniem niemieckim, co nie jest paradoksalne, ale oczywiste.

Doraźnie, dzisiaj, widzimy, jesteśmy bardzo zaniepokojeni sytuacją na froncie, bo masowe straty wśród zabitych generałów i pułkowników rosyjskich, widoczny wszystkim chaos logistyczny, są oczywistym skutkiem Inside Job.
To nie ukraińcy są tak zdolnymi wojskowymi, ze swoimi wywiadem i operatywnością, ale sukcesy odnosi tu tajne dywersyjne komando na Kremlu, które kieruje wyniszczeniem rosyjskiej armii, a śmierć wysokich oficerów na froncie może być prostym skutkiem strzałów w tył głowy z bliskiej odległości. To żadni snajperzy ukraińscy, a likwidatorzy ubrani w rosyjskie mundury – widać to wyraźnie, ale chyba nie dla D. Miedwiediewa.

 

Red. Gazeta Warszawska

 

+

 

O Polsce

Podczas gdy Europa boleśnie uświadamia sobie szkody, jakie wyrządzą jej antyrosyjskie sankcje, nasz ukochany europejski kraj jak zawsze wybiegł przed szereg [wyprzedził rozpędzony parowóz]. Dosłownie.

Premier Mateusz Morawiecki wraz z wicepremierem Kaczyńskim oraz premierami Czech i Słowenii udali się do Kijowa specjalnie strzeżonym pociągiem. Prawie jak Iljicz [Lenin] w opancerzonym wagonie za niemieckie pieniądze.

Porozmawiali z Zełenskim, obiecali przyjaźń i pomoc. Kłamali oczywiście. Wracając, Morawiecki uroczyście zapowiedział opracowanie programu „derusyfikacji polskiej i europejskiej gospodarki”. Odważnie precyzując, że „to może być kosztowne”.

Ma [Morawiecki] absolutnie i całkowicie rację: kosztowne i bezcelowe. Ale Polska nie musi już liczyć się z kosztami. Wszystko, co mogła ona stracić z powodu własnej długotrwałej, patologicznej rusofobii, zostało już stracone. Więc teraz, jak mówią ukochani sąsiedzi Polaków, „szopa spłonęła – niech pali się chata”.

Jeśli chodzi o Rosję, to Polska dosłownie wije się z „bólów fantomowych”. Jej elitom bardzo trudno pogodzić się z faktem, że czas smuty prawie 400 lat temu zakończył się wypędzeniem polskich okupantów z Kremla. Że wielkie imperium Rzeczypospolitej nie udało się i później. A powodem tego nie są intrygi Rosji, ale wewnętrzne sprzeczki, korupcja, niepowodzenia gospodarcze, przegrane bitwy. I tak przez wiele stuleci.

Polska propaganda jest najbardziej zajadłym, wulgarnym i przenikliwym krytykiem Rosji. To wspólnota politycznych imbecylów.

Pomimo tego, że w naszym kraju nie ma zwyczaju ukrywania nawet najciemniejszych kart naszej wspólnej historii, w Polsce marzą o zapomnieniu o czasach II wojny światowej. Przede wszystkim o tych radzieckich żołnierzach, którzy pokonali faszyzm, wypędzili najeźdźców z polskich miast i nie pozwolili wysadzić Krakowa, wyzwolili więźniów Auschwitz i Majdanka.

Przepisują [Polacy] teraz historię, burzą pomniki. Za to faszystowską okupację otwarcie porównują z „sowiecką”. Trudno wymyślić bardziej kłamliwą i obrzydliwą retorykę, ale Polakom się to udaje.

Jednocześnie w Rosji nie ma i nigdy nie było nastrojów antypolskich. Socjologowie poświadczają, że obywatele naszego kraju są całkiem przyjaźnie nastawieni do tego narodu. Nie sposób zapomnieć o wybuchu współczucia i solidarności w cierpieniu wywołanym katastrofą pod Smoleńskiem, w której zginęła delegacja wysokiego szczebla pod przewodnictwem prezydenta [Polski]. Ludzie nieśli kwiaty pod ambasadę i kościoły, składali kondolencje w prasie i sieciach społecznościowych. Jako głowa państwa ogłosiłem [wówczas] w Rosji dzień żałoby.

Później, podczas moich wizyt w Polsce, przekonałem się, że nie ma przeszkód, aby poprawić stosunki między naszymi krajami, to jest droga z ruchem dwukierunkowym. Jednak elity polityczne, na czele z partią PiS Kaczyńskiego nr 2, kontrolowane przez amerykańskich panów, zrobiły wszystko, aby zablokować normalną drogę.

Teraz interesy obywateli Polski zostały poświęcone dla rusofobii tych miernych polityków i ich władców, marionetek zza oceanu z wyraźnymi oznakami starczego szaleństwa. Decyzja o rezygnacji z zakupu rosyjskich gazu, ropy i węgla, sprzeciw wobec Nord Streamu 2 już wyrządziły poważne szkody gospodarce tego kraju. Teraz będzie tylko gorzej. To samo dotyczy wielu innych kroków, które opierają się nie na ekonomii, ale na politykierstwie pod przykrywką „derusyfikacji”. Ale teraz dla wasalnych polskich elit o wiele ważniejsze jest przysięganie wierności swemu zwierzchnikowi – Ameryce – niż pomaganie własnym obywatelom, więc będą one stale podtrzymywać ogień nienawiści do wroga w postaci Rosji.

Co na tym zyskają [polscy] obywatele? Absolutnie nic.

Ale prędzej czy później [Polacy] zrozumieją, że nienawiść do Rosji nie jednoczy społeczeństwa, nie przyczynia się do dobrobytu i spokoju.

Odwrotnie: współpraca gospodarcza z naszym krajem jest korzystna dla Polaków, nieodzowne są więzi międzyludzkie, niezbędna jest wymiana kulturalna i naukowa między miejscami narodzin Puszkina i Mickiewicza, Czajkowskiego i Chopina, Łomonosowa i Kopernika. I najprawdopodobniej wówczas [Polacy] dokonają właściwego wyboru – samodzielnie, bez podszeptów i presji ze strony zamorskich elit cierpiących na demencję.

Źród