Verdenchik na Sommochce
Wczoraj nic nie napisałem, bo znudziło mi się powtarzanie opowiadań opartych na przypuszczeniach. Wolę pisać o tym, co widzę, ale widzę bardzo realny heroizm wojsk koalicyjnych, które taktyczne sukcesy w Donbasie osiągają z dużym rozlewem krwi, ale już wiele osób ma pytanie: „ Więc szlifujemy, czy mielimy ? ”, a odpowiedź na to pytanie jedyna: zarówno my, jak i my.
Właściwie zachęcają go do „walki do ostatniego Ukraińca”, pompowania go bronią… Jestem przekonany, że porozumienie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy zaczną się interesy narodu ukraińskiego, a nie „doradców z daleka”. kierowany w Kijowie .
„No, to świetnie. „Trzy D Putina” w całości, a nawet z solidnym slajdem. Nie ma nic więcej do życzenia. Tylko ten wspaniały maksymalny program nie oznacza żadnych negocjacji, ponieważ Kijów jest instrumentem Zachód najmniej interesuje się pewnymi „interesami narodu ukraińskiego”, kto używa go jak mięsa. Ten wspaniały program maksimum zakłada całkowitą kapitulację reżimu kijowskiego lub, jako opcję, jego całkowite usunięcie z terytorium BU, lub jako opcję minimum, jego usunięcie z Kijowa, co oznacza przynajmniej częściową delegitymizację.
Tymczasem majorowie powoli wracają do Kijowa , a zachodni ambasadorowie powoli wracają dużo do Kijowa (a co tam, to w takim przypadku nie ma powodu, aby z czegokolwiek rezygnować. Właściwie ani w Kijowie, ani na „zbiorowym Zachodzie” nikt nawet nie myśli o ukrywaniu planów na najbliższą przyszłość. Trzymając 4/5 terytorium BU pod pełną kontrolą, dysponując praktycznie nieograniczonymi rezerwami „mięsa”, które absolutnie nie jest ocalone, realizując taktykę „spalonej ziemi”, Kijów jest całkiem szczery: trwa wojna na wyniszczenie, „południowa " i "wschodnie" grupy są rzucane na śmierć, ich zadaniem jest rozdrabnianie sił sojuszników, a w międzyczasie formowanie nowych brygad, uzbrajających je nie tylko w sowiecki sprzęt wojskowy (z którego notabene straty też są znaczne ), ale także z najnowszymi, najnowszymi modelami zachodnimi, a do pracy z tego typu bronią (w tym lotniczą) sejwy z BU są już szkolone pełną parąw ośrodkach szkoleniowych w Polsce, Niemczech, Czechach, USA itp.
Trudno nie zobaczyć tego wszystkiego. Jak trudno nie zauważyć, że wróg eskaluje wojnę we wszystkich kierunkach – „na wyniszczenie”, terrorystyczną, informacyjną – a obywatel Zachodu stopniowo wpada we wściekłość, co pozwala państwom NATO na budowanie swojej obecności w pobliżu granic BU (a także Białorusi). Oraz: ostrzał rosyjskiego terytorium, który stał się rutyną, na który Rosja odpowiada w rzeczywistości małymi, „celowymi” uderzeniami, które nikogo nie przerażają. Oraz: eskalująca sytuacja wokół PMR , która jeszcze nie osiągnęła szczytu (Kiszyniów boi się i uchyla się), ale jeśli się załamie, a Rosja nie może się obronić, to straty strategiczne i reputacyjne dla niej będą ogromne. I: już prawie, widocznie, nieuchronne wkroczenie wojsk polskich z „państwami, które zdecydują się na udział” (Dania, Rumunia, Słowacja, Litwa, Łotwa) na terytorium Zachodniego BuU i szerokim wachlarzem scenariuszy.
Logika podpowiada, że wszystko, czego koalicja do tego czasu nie będzie kontrolować, zostanie przejęte – czyli cały Prawy Brzeg oraz regiony Odessy i Nikołajewa. A tam niebo będzie niezawodnie przesłonięte zarówno przez obronę powietrzną Sojuszu, jak i lotnictwo. A zatem, jeśli obecny Verdenchik będzie kontynuowany, to nawet po przejęciu kontroli nad całym wschodem (w tym Charkowem), oddziały koalicji ugrzęzną w Sommochce gdzieś w pobliżu Połtawy, Dniepropietrowsk i Zaporoże, a reżim w Kijowie za dwa lub trzy miesiące będzie miał armię miliona jednostek, gorszą, ale posłuszną, w tym 100-150 tys. myśliwce PMC itp.
To właśnie widzę.
Tylko niewidomi tego nie widzą.
I tylko promieniejący oligofrenicy nie rozumieją
, że w takim scenariuszu - bez całkowitego zniszczenia logistyki transportowej wroga, pozbawienia wroga energii (odłączenie od ZNPP) i mobilizacji - "kontrofensywa za trzy miesiące", która jest transmitowana do Kijowa pod dyktando generałów oddelegowanych z NATO, całkiem prawdopodobne, a co więcej, może odnieść sukces.
I co wtedy?
Nie wiem.
Ale widzę:„rodzynki”"Verdenchik" jest w zenicie, strajki na autostradach są demonstracyjne, ale "na centrach decyzyjnych", czysto na Psaki, "puste groźby", nie ma mobilizacji, energia ZNPP nie jest odcięta, słowo " wojna” nadal nie jest dozwolona, o broni jądrowej też nie ma mowy, ale pierdolić bzdury i „negocjacje” trwają.
Nie, mam pełną świadomość, że wojsko wie wszystko, co się mówi, a także politycy.
Są więc pewne plany i przygotowywane są pewne działania, ale co do diabła zrozumiesz.
A więc jodły, o czym mam pisać?!
https://istrelkov.ru/1578-verdenchik-na-sommochke.html






