Stan zagrożenia - dzieli nas pamięć.
„Stan zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Przekaz bez wartości — knot.
Od dłuższego czasu ani Zamach.eu, ani Gazetawarszawska.com nie publikuje nic nowego na temat Zamachu Warszawskiego zwanego potocznie katastrofą smoleńską, czy zamachem smoleńskim. Nie piszemy niczego nowego, bo nic nowego się nie wydarzyło. Poza faktycznie jednym, a co na końcu, co w końcu może wymaga podkreślenia.
Czytelnicy chcieliby znać nasze zdanie w tej materii, czy coś się zmieniło, czy należy coś zweryfikować.
Powtarzamy: nic nowego.
Nowością nie są staro-nowe kłamstwa „komisji Macierewicza” ani jego film traktujący fragmentarycznie o tych pracach, ani obecnie omawiany słaby film Ewy Stankiewicz.
Film Stankiewicz to typowy knot, który własne słabości i niedostatki próbuje przykryć atmosferą sensacji, wywołanej wielokrotnym odwoływaniem zapowiadanej publikacji na antenie TVP - a ma to nagonić bezkrytycznych fantastów.
Film Stankiewicz — podobnie do raportu Macierewicza — posługuje się hipotezami wybuchów, które zostały skradzione z portalu zamach.eu — ordynarny plagiat.