Po przeczytaniu mojego artykułu „Putinowi przyjdzie jednak otworzyć „puszkę Pandory”, i to dość szybko!”, czytelnik o nicku Nikolaspavlovic napisał komentarz:
„Zgadzam się z większością tego, co zostało powiedziane. Anton Pawłowicz nie prawidłowo jedynie ocenił osobowości wodzów Trzeciej Rzeszy. Żadni oni nie Żydzi i nie marionetki. Nazizm był trzecią siłą co do wielkości w polityce światowej tego okresu, obok bolszewizmu i syjonizmu. Bolszewizm dzięki wysiłkom Stalina wyszedł spod syjonistycznej kontroli mniej więcej w latach 1937-1938, nazizm natomiast nigdy nie był częścią syjonistycznego planu. Starcie Niemiec i ZSRR było nieuchronne bez względu na plany syjonistów. Hitler dążył do rozszerzania „przestrzeni życiowej” dla Niemców i najazd na Rosję miałby miejsce w każdym przypadku bezwzględnie czy Rosja byłaby pod wpływem Stalina, Trockiego cz też Lenina. Nawet gdyby imperator Mikołaj II cudownym trafem zmartwychwstał. Błędem jest sądzić, że Hitler wykonywał czyjeś „rozkazy” lub był zależnym od kogoś politykiem a tym bardziej podejrzewać go o „żydowskość”. Po przeczytaniu „Mein Kampf” wszystkie wątpliwości znikną.”
GRIGORIJ KLIMOW. „NARÓD BOŻY”. R 13
GRIGORIJ KLIMOW. „NARÓD BOŻY”.
Rozdział 13. NARÓD BOŻY
Wspomnieliśmy kiedyś w jednym z naszych poprzednich wykładów o zgrabnych, niebieskookich blondynach - Izraelczykach, którzy zewnętrznie byli bardziej podobni do idealnych Aryjczyków, aniżeli do Żydów. O co tu chodzi? Swego czasu, w latach 1936-1945, Himmler zorganizował specjalny projekt o nazwie Lebensborn (Źródło życia), w którym chciał odtworzyć rasę aryjską. Co tam robiono? Wyselekcjonowano genetycznie zdrowe Niemki dla roli matek przyszłej puli genów idealnych Aryjczyków. Utworzono kilka sanatoriów i domów wypoczynkowych w pięknych, pokrytym stuletnimi dębowymi lasami górskich dolinach, gdzie w dobrych warunkach umieszczono te Niemki. Tam ich łączono z takimi samymi idealnymi mężczyznami. Mężczyznami, z reguły, byli esesmani, przy czym nie z policji politycznej, ale z frontu. Byli zasłużonymi, odważnymi, genetycznie zdrowymi wojownikami. Przyjeżdżali z frontu na urlop i spędzali go z tymi kobietami w sanatoriach specjalnego projektu Lebensborn.
