To trudno powiedzieć – pod względem dowodowym - ale pod względem okoliczności nagłego ataku choroby w aspekcie określonej atmosfery politycznej w Polsce jest wysoce prawdopodobne, że Michalewicz został otruty (podtruty) i mogła by to być to próba morderstwa politycznego lub pedagogicznego zastarszenia innych. A jak wiadomo redaktor żyje i ma się lepiej i nie zakładamy, że to była farsa.
A proste podejrzenie pada na żydów, bo Michalkiewicz w ostatnim czasie zaczął im wyraźnie szkodzić. Gdyż szerzył kampanie przeciwko żydowskim żądaniom odszkodowawczym w kwestii osławionych 65 miliardów dolarów, które rzekomo żydom się należą, a to w gotówce, albo faktycznie w naturze, bo byłoby to otwarte przejęcie terytorium Polski pod żydowską własność.