Mariusz Muskat: Moment Wielkiej Decyzji

                                       Moment Wielkiej Decyzji      01.10.2019.

 

W zamieci politycznej przed wyborami uchodzi niezbity fakt, że oto znajdujemy się w jednym z kilku najważniejszych strategicznie momentów naszej Historii. A na pewno w momencie najbardziej przełomowym od lat czterystu.

Mniej więcej bowiem przed 400-laty balans sił między nami a Moskwą zaczął się przechylać na jej stronę. Z drugiej strony od początku mieliśmy Niemcy. Naród ten w sensie zbiorowym dwukrotnie na znaczną skalę pomógł nam – po Powstaniu Listopadowym i w Stanie Wojennym, a nawet w czasie Wiosny Ludów Niemcy i Polacy walczyli razem przeciw uciskowi Imperiów. Państwo niemieckie jednak nigdy, ale to przenigdy, nie było nam przyjazne (z wyjątkiem propozycji Ottona III, aby Chrobry został jego cesarskim lennikiem panującym nad Słowiańszczyzną, bo taki sens miało nałożenie korony przez Cesarza na głowę naszego władcy w roku 1000-ym).

Fatalne a potem straszliwe skutki wspomnianego położenia geopolitycznego następowały od początku 18 wieku, kiedy to już straciliśmy suwerenność nie mogąc wybrać sobie swobodnie króla i Rosja narzuciła nam Niemca. Trudno opisać tragedie, jakie spotkały nas potem aż do czasów komunistycznych wskutek znalezienia się między tymi wrogimi nam potęgami.

Dziś także istniejemy między nimi jako Państwo o wiele słabsze gospodarczo, powierzchniowo i demograficznie od Niemiec i o wiele słabsze militarnie, powierzchniowo i ludnościowo od Rosji.

Stosunek Rosji do nas jest jednoznacznie wrogi. Niemiec też. W żadnej, ale to dokładnie w żadnej istotnej a nawet mało istotnej sprawie Niemcy od swego zjednoczenia nie są naszym sojusznikiem. Do tego stopnia, że, jak wyznał po zakończeniu kariery kanclerz Kohl a potem powtórzył to w swych pamiętnikach, do uznania granicy na Odrze i Nysie zmusili go Amerykanie. Na najwyższym poziomie wrogości mamy niezgodę na reparacje, zwrot dzieł sztuki, rurociągi Nordstream ( mające charakter jawnie strategiczno-militarny a nie ekonomiczny i wiodące potężne światłowody z ogromną ilością informacji przesyłaną między Rosją a Niemcami, nie do wyłapania dla nikogo a  element ten póki co nadal jeszcze czyni Polskę i Ukrainę bezbronną wobec Rosji), status Polonii (2 mln)gorszy, niż za zaborów, bo wedle ustawy Goeringa w sytuacji, gdy mniejszość niemiecka w Polsce ( 180 tys.) ma wszystko, co się należy łącznie z miejscami w Sejmie. Mamy też tu kształtowanie opinii o Polsce i Polakach. W RFN istnieją wyłącznie media niemieckie (krąży u nas żart odpowiadający prawdzie, że w RFN media wszystkie są niemieckie a w Polsce jest podobnie, bo prawie wszystkie też są niemieckie i wszystkie one podlegają prewencyjnej, cenzurze. Różni się ona od komunistycznej tym, że rozbudowana służba informacyjna rządu podaje, co i jak należy przekazywać, ale potem przekazy do zatwierdzania już nie idą. Wszelako ordnung sprawia, że media trzymają się ściśle wskazówek.

I podczas gdy politycy niemieccy mają usta pełne uprzejmych słówek pod naszym adresem, w mediach leci zupełnie co innego i to nie tylko pod adresem naszych władz, ale także Narodu. Tradycyjne – buta, pogarda, synowie i wnuki morderców naszych ojców i dziadków pouczają nas o demokracji, praworządności, podczas gdy daleko im do naszego poziomu w tych sferach. Naród niemiecki jest zdezorientowany – w czasie komuny podziwiał nas a potem też był życzliwy, ale od dłuższego czasu zewsząd ogarniają go komunikaty dla nas wrogie. Rezultat jest już taki, że tylko 4% uważa, że należą nam się reparacje za wojnę.

Zaciekłość władz RFN wobec nas jest tak silna, że nie chcą nam oddać nawet dwu budynków przedwojennej Polonii, polski ambasador nie był w stanie zorganizować projekcji filmu „Smoleńsk” w żadnym kinie poza ambasadą, położyli rurę Nordstream I tak płytko, aby ograniczyć nam tonaż statków mogących wpływać do Świnoujścia, właściwie nie ma nauczania języka polskiego w szkołach itd. itp. Można mnożyć b. długo.

Żaden punkt układu z Krzyżowej nie jest przez nich wypełniany – to zdanie słynnego mecenasa Hambury. Są tylko słodkie słówka, bo wiedzą, że Polacy są emocjonalni, z sercem na dłoni.

Dlaczego tak się dzieje?  Dla tego samego, dlaczego Niemcy byli wobec nas wrodzy przed wojną. Ich granice zostały w Wersalu cofnięte na zachód a teraz są cofnięte jeszcze bardziej. Nieważne, że w sporej części dzięki nam zjednoczyli się po upadku komuny. Dalej jesteśmy „bękartem” – tym razem poczdamskim, bo potężne Państwa nie prowadzą polityki zagranicznej od wyborów do wyborów i ktokolwiek tam rządzi, wektor osłabiania Polski będzie obowiązywał. A teraz, gdy rosną w RFN akcje ugrupowań nacjonalistycznych i do tego skrajnie prorosyjskich, Polacy muszą mocno przeczyścić okulary. Dlaczego RFN sprzeciwiała się pojawieniu się tu wojsk amerykańskich, dlaczego wymyślono „nazistów”, dlaczego państwowa TV nakręciła film o II wojnie, która zaczyna się w ...roku 1941 dopiero. Tych „dlaczego” jest tak dużo, że mamy do czynienia z oczywistością, Oczywiście, skłonni oni są tolerować nasze istnienie w postaci nakreślonej w programie MITTELEUROPA z 1916 roku, gdzie Europa środkowo-wschodnia istnieje dla nich jako rezerwuar taniej siły roboczej i rynek zbytu towarów kiepskiej jakości, co miało dokładnie miejsce do roku 2015, ale jeśli obszar ten chce zaistnieć podmiotowo, sprzeczność interesów staje się jaskrawa. Dlatego mamy taki wściekły atak niemieckich mediów w Polsce i w RFN na obecny rząd i obłędne poparcie dla sługusów carycy Merkel tutaj. Idealna kopia końca 18 wieku.

Odwróćmy głowę w drugą stronę. W 1999 roku Putin dochodzi do władzy i od razu pojawia się przy nim wysoce wykształcony geostrateg Dugin.

Z miejsca formułuje cel, jakim jest EURAZJA - inaczej:” Europa od Lizbony do Władywostoku”. Czyli powrót do 19 wieku z tym, że przy zmniejszonej ilości mocarstw. Właściwie liczą się tylko dwa – Rosja z najsilniejszą armią i Niemcy z najsilniejszą gospodarką. Koncepcja oczywiście zakłada odejście USA z Europy, tym samym odstawienie na bok ich najbliższego sojusznika Anglii, zmajoryzowanie południa Europy, Francja jako pomocnik RFN a Europa środkowo-wschodnia podzielona między strefy wpływów Rosji ( powrót do czegoś jak KDL) i  Niemiec (Mitteleuropa).

Niemcy reagują od razu entuzjastycznie do tego stopnia, że kanclerz FRN zostaje dyrektorem Gazpromu. To tak, jakby prezydent Obama został dyrektorem Huawei.  Od razu zaczynają się w Rosji niemieckie inwestycje (np. bazy wojskowe). Pęd w kierunku sojuszu zastopowany został poprzez wojnę ukraińską, ale w międzyczasie doszło do pomyślnego rozwoju innych warunków powodzenia owej koncepcji. Oto dzięki walucie euro i ostro proeksportowej polityce Niemiec a także bezwzględności ich banków („Banki mają narodowość” – słynna wypowiedź dyrektora Deutsche Banku) Południe Europy łącznie z Francją padło gospodarczo. Oficjalny raport UE podaje, że tylko Niemcy, Holandia i Luksemburg zyskały na tej walucie a Francja np. straciła 1 b i l i o n tejże. Dlatego przyjeżdżają do nas na obfite zakupy Litwini i Słowacy – którzy mieli pecha wpaść w euro. Jednocześnie biurokracja brukselska ewidentnie wypycha Anglię z Unii. Dochodzi tam do referendum i wtedy głównym PR-owcem tam za Brexitem zostaje ewidentnie powiązany z Rosją Dutching (zdaje się, że przekręciłem trochę nazwisko). Wojska Informacyjne Rosji wpuszczają do sieci brytyjskiej 3 mln. trolli pchających w tę stronę a przedstawiciel Niemiec (w pierwszej połowie kadencji był nim w treści a w drugiej także w formie, bo to kanclerz RFN go zgłosiła, Polska wysunęła inną osobę, ale tej najbardziej demokratyczna ponoć demokracja świata czyli UE nie pozwoliła nawet stanąć do konkursu i przedstawić programu. Głosowano tylko „ Kto jest przeciw ?” tak jak w piosence „Sejm” Jacka Kleyffa.) stojący na czele Rady Europejskiej Tusk w chamski sposób obraża brytyjską dumę, co daje efekt utwardzający odejście Brytanii. Wcześniej jeszcze, po cichu, w biurokracji unijnej następuje znaczne zwiększenie i tak już dominującej pozycji urzędniczej Niemiec na najwyższych i średnich pozycjach. W tym momencie Niemcy decydują się na zakończenie fikcji w postaci wysługiwania się marionetkami typu Juncker czy Tusk – pełnię władzy mają objąć tzw. Spitz kandydaci czyli Polakożerca Weber (szef frakcji CDU w PE) oraz Sancho Pansa Francuz, który zręcznie poprowadził rokowania z Anglią ku przepaści. Bunt krajów środkowej Europy spowodował najpierw wprowadzenie kandydatury „na spalenie” czyli Timmermansa a dalej to już było jasne, że kolejny(a) przedstawiciel Niemiec zostanie wręcz poparty przez środkową Europę, bo innego wyjścia nie będzie ona miała a Timmermans i jego oparcie będą się mścić na nas na całego. Unia zamienia się w Cesarstwo Brukselskie Narodu Niemieckiego.

I tak orwellowski podział świata na Oceanię, Wschodnio-Azję i Eurazję zdaje się na naszych oczach ucieleśniać.

  Jest jednak broń, która może to zatrzymać. Ta broń nazywa się Trójmorze.

Impuls wyszedł nie od nas, choć już mój druh Prezydent Lech Kaczyński zdawał sobie sprawę z zagrożenia. I widział, jak Targowica niweczy sojusz wojskowy z USA w latach 2007-10.

Impuls przyszedł ze Stanów za pośrednictwem militarnego geostratega Georg,a Friedmanna. Jakieś 10 lat temu napisał książkę „2020” proponującą to, co się właśnie dzieje, po zetknięciu się z ideami marszałka Piłsudskiego na temat Międzymorza jako jedynego sposobu wyrwania się z objęć Berlina i Moskwy. Gdy tylko ogłoszono Trójmorze na scenę wkroczyła Pani Prezydent Chorwacji kładąc na stół 156 projektów gospodarczo-logistycznych wraz z akcesem do powstającej formacji. Tworzy się ona błyskawicznie a obecnie walczy z RFN o wpływy w zachodnich Bałkanach aspirujących do Unii.

RFN najpierw chciała przejąć ten twór wstępując doń a jak to się rzecz jasna, nie udało, to zaczyna przymilnie się do nas uśmiechać, aby osłabić naszą determinację.

  Broń ratującą nasze bezpieczeństwo strategiczne może na setki lat każdy i każda z nas ma teraz w ręku. I cokolwiek zrobi 13. 10. będzie to oznaczało jej przez niego użycie. Zaś informacja o tym, co zrobił (a) tego dnia pewnie przejdzie w rodzinach i wśród przyjaciół, znajomych na bardzo długo, może nawet dotrze do dzieci, wnuków i dalej.

Bo ktokolwiek zostanie prezydentem USA za rok, trzeba pamiętać, że długofalowa polityka tam prowadzona jest przez Pentagon, CIA oraz Parlament, choć ten ostatni stale się odnawia. Ciała te wprowadzały strategię Friedmanna już rok wcześniej przed objęciem rządów przez Trumpa i punkt zwrotny z ich perspektywy został przekroczony. Nie mogą dać się wyrzucić z Europy.

Owa niebotyczna dla nas szansa może zostać utracona tylko wtedy, gdy Prawo i Sprawiedliwość utraci władzę. NIE „MOŻE”. Utracona zostanie na pewno.

   Mariusz Muskat

 

 

 

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location