POST SPECJALNY!!! „Dlaczego SMO?”: Spook Insider FSB ujawnia, dlaczego armii Putina nie udało się zająć Kijowa! SPECIAL POST!!! -"Why the SMO?": FSB Spook Insider Reveals Why Putin's Army Failed to Take Kiev!
Część I: Klęska przewrotu kijowskiego i jego konsekwencje były katastrofą dla rasy słowiańskiej.Part I: the failure of the Kiev Coup and its consequences have been a disaster for the Slavic race.
Dzisiaj gościnny wpis dr Livsci, wieloletniej komentatorki na blogu. Przeczytał „Dlaczego SMO?” to książka, która została wydana rok temu i kiedy się ukazała, zyskała dla niej zdecydowane poparcie Prigożyna. Myślę, że argumenty i wyjaśnienia przedstawione przez autora pokrywają się niemal w 100% ze stanowiskiem tego bloga, co faktycznie jest nieco niepokojące, gdy się nad tym zastanowić. Nic dziwnego, że ludzie oskarżali nas, sceptyków ZA, o bycie aktywami wywiadu. Wykazaliśmy się w tej kwestii większą „inteligencją” niż ktokolwiek inny.
Nie chcę nikomu psuć przyjemności czytania, ale nie chcę też, aby kluczowe uwagi zawarte w poście gościnnym zaginęły w szczegółach. Krótko mówiąc, recenzowany autor strachów ma powiązania z wojskiem i szpiegami w Donbasie i Rosji, a także ujawnia, jak i dlaczego wszystko poszło źle dla Rosji. Krótko mówiąc, SMO miało być przede wszystkim operacją FSB, z jednostkami wojskowymi wysłanymi zasadniczo jako wsparcie w zamachu stanu wywiadu. Doszedłem do tego samego wniosku rok temu i wyjaśniłem to w kilku artykułach.
Tutaj jest jeden:

A streszczenie poniższej książki jest w zasadzie potwierdzeniem tezy bloga.
Jednak autor książki nie idzie w swojej analizie tak daleko, jak my. Zarzut, że rosyjskie „państwo Spook + Crook”, tj. nieunikniony wniosek, że siłowicy i oligarchowie rządzący krajem jako wroga elita, są w sposób oczywisty zdradziecki i pozostają w zmowie z Waszyngtonem i Tel Awiwem, nie jest postawiony. Wydaje się, że autor po prostu nie chce posuwać się tak daleko. Zamiast tego przedstawia głównie te wydarzenia jako błędy i przeoczenia oraz wynik powszechnej korupcji. Pójście o krok dalej to prawdopodobnie przekroczenie niewidzialnej czerwonej linii, takiej jak ta, którą przekroczył Strelkov. O ile wiem, w tych sektach stanu upiornego obowiązują okultystyczne zasady i większość członków, nawet ci niezadowoleni, trzyma się tego kodeksu.
OK, to powinno mi wystarczyć. Cieszyć się!
**
„Dlaczego SMO? Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: Rosja nie planowała prowadzić [wojny]”.
To zdanie otwierające SVO Clausewitz and the Void Michaela Golovleva .
Jest to dzieło o dość niejasnym pochodzeniu, a ze względu na bardzo aktualną i współczesną tematykę nie jest zbyt dobrze znane. W analogicznych rosyjskich sklepach internetowych, takich jak Wildberries i Ozon, ma ona mniej niż 50 łącznych recenzji, chociaż są one bardzo pozytywne, osiągając średnią zaledwie 5 na 5 gwiazdek. Pochodzenie książki jest niejasne w tym sensie, że krytycy twierdzą, że została zamówiona przez Prigożyna jako zwykły hit, na dowód cytując jego zdecydowane poparcie dla niej. Niektórzy nawet twierdzą, że napisał to duch Prigożyna, ale jest to głupie twierdzenie. Prigozhin był bardzo zajętym człowiekiem i wątpię, czy pisał książkę pomiędzy filmami krytykującymi Shoigu i organizującymi jego armię ZEK. Z drugiej strony nie jest przesadą spekulowanie, że Prigożin rzeczywiście zamówił książkę, biorąc pod uwagę jego poparcie, ale nie ma na to dowodów.
Michael Golovlev to pseudonim Andrieja Pinczuka , pułkownika rezerwy FSB, który obecnie pracuje na Politechnice Stakin w Moskwie i posiada doktorat z nauk politycznych. Praca na uniwersytetach jest oczywiście standardową procedurą operacji szpiegowskich, co Rurik może potwierdzić. Gołowlew pracował także w aparacie bezpieczeństwa państwa Naddniestrza i DRL. Od czerwca 2014 r. do marca 2015 r. był I Ministrem Bezpieczeństwa Państwowego w DNR i posiada tytuł „Bohatera DRL”. Pomógł także utworzyć i jest członkiem „Związku Ochotników Donbasu”, za co otrzymał sankcje UE i USA.
Nie trzeba dodawać, że według kogoś takiego jak Martyanow Gołowlew po prostu nie posiada niezbędnych uprawnień, aby komentować cokolwiek związanego ze sprawami wojskowymi lub politycznymi. Wiemy o tym, ponieważ Golovlev nie dochodzi do tych samych wniosków co Martyanov, co czyni go niekwalifikowanym w drodze swoistego procesu odwrotnej dyskwalifikacji. Inaczej jest w przypadku Shoigu, który zanim został ministrem obrony, pracował intensywnie w budownictwie i gaszeniu pożarów, co daje mu niezbędne kwalifikacje wojskowe, aby traktować go poważnie. Powinniśmy jednak uczciwie wstrząsnąć Golovlevem i sami ocenić, co ma do powiedzenia.
Ponadto, szanowni partnerzy Stalker, to moja pierwsza przygoda z blogowaniem, więc proszę o wyrozumiałość i dziękuję Rurikowi za udostępnienie mi swojej platformy. Pomimo jego sporadycznych gróźb i wymuszeń kierowanych pod adresem czytelników, niech nikt nie twierdzi, że nie jest facetem z klasą.
[ UWAGA : Wy, darmozjady, nadal jesteście mi winni pieniądze. Nie masz wstydu? Żadnego honoru? KASZLEJ JUŻ!]
Ponieważ książka została ukończona niecały rok po rozpoczęciu SMO, jest ona oczywiście przestarzała. Jednakże, o ile wiem, nikt inny nie przeprowadził tak dokładnej sekcji zwłok wszystkiego, co wydarzyło się w początkowej fazie SMO. W dzisiejszych czasach, gdyby wydarzyło się to wczoraj, byłaby to stara wiadomość, ale dla każdego, kto chce zrozumieć niezwykle mętne początki SMO, byłoby to równie dobre źródło informacji, jak każde inne. Nie brakuje surowych i erudycyjnych krytyków sposobu, w jaki Kreml prowadzi tę operację, ale te [poglądy] są zazwyczaj wyrażane za pośrednictwem wiadomości na Telegramie, wywiadów i innych krótkich form. Posiadanie w ręku książki, która przeprowadza czytelnika przez całą farsę od góry do dołu, jest nieocenionym źródłem informacji, łączącym w całość wszystko, na co obserwator natknie się we wspomnianym telegramie i urywkach informacyjnych z wywiadów.
Tak więc Golovlev dzieli wczesne SMO na 3 fazy, każda z własną dynamiką i podczas których Rosja dążyła do odmiennych celów. Golovlev definiuje fazy w następujący sposób:
Faza 1
„Próba blitzkriegu na 9 różnych kluczowych osiach z priorytetem w Kijowie, organizacja i zaopatrzenie zamachu pałacowego, zmiana władzy w Kijowie i następujący po nim reset stosunków rosyjsko-ukraińskich. Licząc na ucieczkę lub śmierć Zełenskiego, biorąc pod uwagę ukraińską politykę Kontrola Moskwy Ten etap dobiegł końca po nieudanych próbach szturmu na Kijów i Charków i zakończył się porozumieniami stambulskimi”.
Faza 2
„Wycofanie się wojsk z Kijowa, Sumi i Czernogowry, skupienie sił na wyzwoleniu Donbasu i utworzeniu kotłów. Liczenie na przewagę ognia i ropy w połączeniu z wyczerpaniem ukraińskich pocisków w celu polepszenia sytuacji na korzyść Rosji. Kończy się wycofaniem Rosji z Charków-Liman”.
Faza 3
„Ukraiński strajk na moście krymskim, publiczne powołanie dowódcy SMO, ogłoszenie częściowej mobilizacji, skupienie się na zniszczeniu infrastruktury krytycznej, przejście na format bardziej militarny, ograniczenie granic terytorialnych operacji (ograniczenie ambicji terytorialnych do LDNR) i części Chersoniu i Zaporoża Rosji w tym czasie) stopniowe przejście do walki obronnej, wykluczającej próby wyzwolenia LDNR”.
Pierwsza faza miała być oczywiście jedyną fazą SMO.
Faza 2 była doraźną reakcją na niepowodzenie pierwszego etapu, a te same błędy pierwszego powtórzono w drugim.
Najważniejszym z tych błędów było niedocenianie Ukraińców i chęć właścicieli Ukrainy do zmuszenia Rosji do stoczenia prawdziwej wojny, na którą ona w żadnym wypadku nie była przygotowana. Jeśli Ukraina skapituluje z powodu niedoborów broni, oznacza to, że jej zapasy broni nie zostaną uzupełnione. Jak już wiemy, ceny energii w Europie są wyższe ze względu na SMO, ale Europejczycy są skłonni płacić te ceny, a przynajmniej przywódcy są skłonni. Niedocenianie zarówno swoich drogich ukraińskich kolegów, jak i zachodnich partnerów doprowadziło do katastrofalnych konsekwencji zarówno w pierwszej, jak i drugiej fazie.
Trzecia faza jest również odpowiedzią na niepowodzenie drugiej.
Rosję wypędzono z Charkowa-Limanu i zmuszono do częściowej mobilizacji i wyznaczenia kogoś na czele SMO. Starać się nie doświadczać już większych strat terytorialnych i przedzierać się do przodu, gdzie się da, w LDNR.
Jedynym punktem, w którym zdecydowanie nie zgadzam się z autorem, jest kwestia ataków na infrastrukturę krytyczną, ponieważ nie ma dowodów na to, że masowe ataki rosyjskich dronów/rakiet miały w rzeczywistości zniszczyć jakąkolwiek infrastrukturę krytyczną. Korytarze zbożowe, elektryczność, linie kolejowe itp. nigdy nie przestały działać na jakikolwiek znaczący okres czasu. O ile wiem, w szczególności koleje nie przestały działać nawet na minutę.
Golovlev dalej opisuje, jak SMO zostało w zasadzie pomyślane jako operacja o pełnym spektrum w stylu zachodnim, w której nigdy nie brano pod uwagę zwycięstwa poprzez bezpośrednie rozbicie wroga na polu bitwy. Koncepcja rosyjska obejmowała wojnę informacyjną, agitację przeciwko władzom w Kijowie oraz duże uzależnienie od sił specjalnych i tajnych agentów na Ukrainie. Przypomnijmy, że Putin wezwał armię ukraińską do przyłączenia się do Rosjan i obalenia Zełenskiego, wysyłając jedynie siły specjalne w celu zajęcia miasta Charków itp. Ten pierwszy wyraźnie telegrafuje, że Kreml nie postrzegał VSU [VSU = UAF] jako bezpośredniego ówczesnego wroga i błędnie zakładano, że siły specjalne w Charkowie otrzymają klucze do miasta od funkcjonariuszy FSB.
Według Golovleva na tym właśnie polega „specjalność” w Specjalnej Operacji Wojskowej.
Gołowlew:
„Ta różnica logicznie podyktowała, że zwycięstwo nie nastąpi na linii frontu, ale że zadania operacyjne zostaną rozstrzygnięte innymi środkami, dynamicznymi uderzeniami punktowymi w połączeniu ze środkami pozamilitarnymi”
Dalej zauważa:
„Wrogowie Rosji wyraźnie uznali to podejście i właśnie z tego powodu początkowo nalegali, aby wynik wojny rozstrzygnął się na polu bitwy”
Oznacza to, że wkrótce po uruchomieniu SMO Rosja nie kontrolowała już sytuacji, a właściciele Ukrainy nie chcieli grać w grę Kremla ani kierować się jego zasadami.
NATO wyrzuciło „Special” i zmusiło Rosję do zwykłej, starej operacji wojskowej!
Kreml miał bardzo krótką szansę na realizację swojego planu i został zmarnowany. Gołowlew przechodzi dalej, dlaczego Kreml położył tak duży nacisk na „specjalną” część SMO. Aby to wyjaśnić, zabiera nas do krótkiego przeglądu wychwalanej przez ZAnona tzw. „Doktryny Gierasimowa”. W rzeczywistości nie ma doktryny Gierasimowa, tak samo jak nie ma doktryny Milleya czy Browna. Dokonując krótkiej analizy tej „doktryny”, odkrywamy, że nie jest ona niczym więcej niż próbą Ministerstwa Obrony odtworzenia podejścia NATO do operacji wojskowych podczas wojny z terroryzmem.
Golovlev cytuje to:
„Podstawowe różnice nowego typu wojny, inicjowanie konfliktu z oddziałami czasu pokoju, wysoce zwrotny charakter działań ofensywnych, krótkotrwałe uderzenia na infrastrukturę krytyczną wroga, masowe użycie broni precyzyjnej i sił specjalnych oraz uderzenia na wroga przez cały jej terytorium”
To bardzo piękna sałatka ze słowami z wojskowego porno i jestem pewien, że każdy weteran GWOT (globalnej wojny z terroryzmem) natychmiast zauważy wszystkie kluczowe frazy powtarzające się w tak zwanej Doktrynie Gierasimowa. Niestety, Ministerstwo Obrony nie tylko naśladowało żargon i pseudodoktrynę GWOT, ale także naśladowało strukturę sił NATO GWOT składającą się z niezależnych batalionów jako podstawę ich sił bojowych. Nie trzeba dodawać, że doprowadziło to do katastrofalnych skutków dla RF na polu bitwy.
Zatem stereotyp „radzieckich dinozaurów” i ich zacofanych zachowań będących źródłem problemów rosyjskiej armii nie może być bardziej błędny!
Prawdziwym problemem jest Kreml przebudowujący rosyjską armię na zachodni model GWOT.
Przypomina to wysiłki Kremla, aby uczynić społeczeństwo rosyjskie lustrem społeczeństwa zachodniego, co jest nie tak z kulturą Rosji, a NIE to, że Putin jest jakimś sowieckim/rosyjskim imperialistycznym odwetem, który nienawidzi Zachodu. Nawiasem mówiąc, zachodnie siły zbrojne odchodzą obecnie od doktryny GWOT i struktury sił, podczas gdy Rosja, jak zawsze, pozostaje kilka lat w tyle za najgorszymi praktykami Zachodu i nadrabia zaległości.
Odpoczywam.
Golovlev wskazuje, że w wyniku zastosowania tego szokującego i podziwu podejścia NATO GWOT do SMO doszło do wojny artyleryjskiej i mobilizacji na wzór I wojny światowej – koncepcja całkowicie upadła.
Na początku SMO podstawową formacją rosyjskich sił lądowych była batalionowa grupa taktyczna, która była rzeczywiście mobilna i zwrotna. Przysłużyło się to RF wystarczająco dobrze podczas początkowego zamieszania w pierwszych dniach SMO. RF zajęła duże połacie południowo-wschodniej Ukrainy i w bardzo krótkim czasie znalazła się u bram Kijowa. Powtarzam jednak wnikliwą obserwację autorów, że kiedy Zachód odzyskał nerwy i zauważył, że Rosja właśnie próbowała przeprowadzić operację w stylu GWOT przeciwko Ukrainie, plan NATO był taki, że konflikt musiał zostać rozstrzygnięty na polu bitwy. W tym momencie nie miało znaczenia, że Rosja szybko przejechała grupę BTG prosto pod Kijów.
Golovlev stwierdza:
„BTG są dobre do rozwiązywania zadań lokalnych i są elastycznymi instrumentami reagowania na gwałtownie zmieniające się sytuacje”. Innymi słowy, nadają się do walki z nieregularnymi przeciwnikami i jako środki QRF, jednak „w przypadku masowego przemieszczania się wojsk pod ostrym i stałym wsparciem artylerii, pancernych i dalszych, bardziej bitew okopowych lub masowych ofensywnych operacji szturmowych, przydatność takich modeli organizacyjnych jest wątpliwa”.
Zatem BTG mogą wykonać zadanie „wielkiej strzały” przeciwko lekkiemu przeciwnikowi, ale nie w warunkach zwykle kojarzonych z wojną równorzędną pomiędzy przeciwnikami wyposażonymi w artylerię, zbroję itp.
Dzieje się tak, ponieważ BTG:
-
nie mają dużych rezerw siły roboczej
-
są zbyt małe, aby bronić dużych połaci terytorium, a Ukraina to duży kraj
-
jeśli ktoś chciał prowadzić wojnę na Ukrainie, model „pułku/dywizji” jest ewidentnie lepszy
-
Rosja nie spodziewała się wojny, a kiedy ją dostała, miała pod ręką zupełnie nieodpowiednią strukturę organizacyjną i ogromne niedobory siły roboczej
Oczywiście, kiedy ogłoszono SMO, chętnych do działania było mnóstwo. Ale nie było w co ich wyposażyć.
Jeśli chodzi o deficyt siły roboczej:
„Próbowano go zapełnić ochotnikami i prywatnymi formacjami wojskowymi, według danych internetowych open source utworzono 20 takich ochotniczych batalionów lekkiej piechoty motorowej i 20 formacji do działań rozpoznawczych i dywersyjnych”.
Jednakże:
„Brak ciężkiej broni, opancerzenia i artylerii w BARS (batalionach ochotniczych) nie pozwalał im na samodzielne prowadzenie operacji obronnych lub przebijania się, mimo że byli w pełni obsadzeni i wyszkoleni”.
Z wielu relacji, które widziałem na Telegramie, wynika, że formacje BAR nie miały transportu i musiały korzystać z własnych prywatnych pojazdów oraz funduszy na zakup ciężarówek.
Tak więc na początkowych etapach nie brakowało chętnych ludzi, ale Kreml wypatroszył wojsko w ramach polityki państwa, sprzedał swoją zdolność do ich wykorzystania i oparł się na amerykańskim marzeniu o zastosowaniu szybkiej „doktryny szoku” przeciwko kuleniu się, wrogowie o niskiej technologii.
Autor wskazuje dalej, że jeśli chodzi o oddziały rozpoznawcze/dywersyjne, to nigdy nie były one wykorzystywane jako coś innego niż piechota szturmowa.
„Mimo fantazyjnych nazw nigdy nie zorganizowano żadnej masowej pracy odwracającej uwagę od celu. Istnieje wiele różnych opinii na ten temat, jest naprawdę cicho i intrygująco”.
Było oczywiście skazane na porażkę wtargnięcie Spetznaza do Charkowa, ale autor ma w zasadzie rację. Tam lekko uzbrojony Spetznaz wjechał do miasta, zaparkował i został całkowicie rozstrzelany przez wrogów posiadających znacznie większą liczebność i siłę ognia.
Nie było innego planu niż pojawić się i poprosić agentów FSB o przekazanie miasta.
Autor kończy rozdział omawiający wyniki MON wykorzystującego Spetznaz jako po prostu piechotę szturmową i zestawia go z VSU, bardziej tradycyjnym i efektywnym wykorzystaniem tych nieocenionych żołnierzy, ale jest to temat, który powraca ponownie w późniejszych rozdziałach, więc będziemy przejdź do rozdziału 2 po krótkiej tyradzie.
Drodzy Stalkerzy, nie zapominajcie, dlaczego nasz władca bloga często krytykuje kultystów piątego wymiaru klubu szachowego Zanon! Nadal upierają się, że nacisk na Kijów był fałszywy, mający na celu zablokowanie ukraińskiego ataku na Donbas. Ustaliliśmy tutaj, że struktura organizacyjna BTG teoretycznie nadawałaby się do udaremnienia szykującego się ataku wroga, ale całkowicie nie nadaje się do utrzymywania raz zajętego terytorium. Co więcej, gdy wspomniany atak zostanie zepsuty, struktura BTG będzie bezużyteczna do obrony Donbasu lub czegokolwiek innego związanego z wojną na pełną skalę przemysłową między równorzędnymi krajami. Czy zatem mamy wierzyć, że Ministerstwo Obrony Szojgu narzuciło tę absurdalną strukturę organizacyjną rosyjskim siłom lądowym wyłącznie po to, aby zepsuć ukraiński atak na Donbas?
Autor słusznie zauważa, że kulminacją wszystkich trzech faz wczesnego SMO była utrata większości zdobyczy wokół Charkowa, utrata Limanu, o zdobycie którego Rosja ciężko walczyła, a do tej listy możemy dodać także utratę Chersonia. Aby wyjaśnić całą tę stratę, ZAnoniści twierdzą, że „lol, terytorium nawet nie ma znaczenia, liczy się jedynie zniszczenie armii wroga poprzez wyniszczenie”.
Ale w takim razie proszę wyjaśnij mi, w jaki sposób lekko uzbrojone i posiadające niewielką siłę roboczą BTG, z którymi Rosja weszła do SMO, lepiej nadają się do wojny na wyniszczenie niż pułki i dywizje.
Dobrze?
Moim ulubionym wyjaśnieniem była absurdalna analogia Sakersa do piłki nożnej. Będąc nieco sprytniejszym od innych szarlatanów copium Zanonistów, powiedział, że współczesna wojna jest jak mecz piłki nożnej. Obie armie manewrują na ogromnej przestrzeni tam i z powrotem, aż jedna ze stron zdobędzie więcej punktów i wygra. Rosyjskie BTG, które są elastyczne i mobilne, są właścicielami tej gry. Cóż, fajna historia, Saker, ale kiedy jedna strona ma 10 bardzo mobilnych i elastycznych graczy, a druga 40, może nie tak szybko, ale wciąż przyzwoitych graczy, druga drużyna wygra.
Przejdź do rozdziału 2.
Rozdział drugi opisuje fiasko próby zajęcia Charkowa, ponadmilionowego miasta, w którym znajdowało się zaledwie kilka pozbawionych personelu i niedostatecznie wspieranych oddziałów Spetznazu.
Golovlev daje nam krótki przegląd tego, co miało się wydarzyć:
„Krótkie uogólnienie zadania, przedostać się do miasta, zająć siedzibę SBU na ulicy Mironozitsky, lotnisko i fabrykę traktorów, tam was spotkają. Wobec wojsk ukraińskich dozwolony jest wyłącznie ogień zwrotny ”. [ UWAGA : oznacza to, że Rosjanie mogli strzelać tylko wtedy, gdy zostali ostrzelani jako pierwsi, zgodnie z zasadami Sił Pokojowych ONZ.]
Jak dowiedzieliśmy się z rozdziału 1, plan Kremla w żadnym wypadku nie był konceptualizowany jako wojna w tradycyjnym stylu, którą należy toczyć na Ukrainie. Oczywiście ktoś miał spotkać się ze Spetznazami z miast. Co więcej, rozkaz otwierania ognia zwrotnego do żołnierzy ukraińskich tylko w przypadku oddania strzału jest dziwny, jeśli faktycznym celem SMO od początku było zniszczenie VSU poprzez ścieranie, jak twierdzi Zanon. Krótki zarys planu, który dał nam autor, jest niczym innym jak wyrokiem śmierci dla rosyjskich żołnierzy, jeśli szpiedzy FSB nie dotrzymają słowa i nie trzeba dodawać, że dokładnie tak się stało. Ze Specnazem nie spotkał się nikt poza liczniejszymi i silniej uzbrojonymi żołnierzami ukraińskimi.
Operacja wywiadowcza zakończyła się całkowitą porażką.
Gorłowlew:
„Trzon operacji stanowiła 2. brygada Specnazu Armii. Dowództwo rozpoczęło operację bez pełnej obecności oddziałów pomocniczych. Pierwsza strata nastąpiła, gdy jedna z kolumn wpadła w dobrze przygotowaną zasadzkę, a sanitariusz wysadził się w powietrze granatem, aby uniknąć wzięcia do niewoli”.
I:
„Spetznaz i prywatni kontrahenci wojskowi w 3 kolumnach wjechali do miasta na pojazdach opancerzonych Tiger i KAMAZach, gdzie rozproszyli się ulicami metropolii. Tam zostali metodycznie zaatakowani i zniszczeni przez dobrze skupione siły wroga”.
Z relacji, które przeczytałem w Internecie na temat tej jednostronnej rzezi, wynika, że rosyjski Spetznaz wjechał do miasta i dotarł tam, gdzie miał dotrzeć, ale nikt ich tam nie spotkał. Ponieważ nie pozwolono im nawiązać kontaktu z oddziałami ukraińskimi na pierwszy rzut oka, Ukraińcy po prostu wezwali czołgi i własny pancerz, a gdy tylko przybyły wielkie działa, po prostu zmiażdżyli „Specnaz”.
„Skutek był taki, że zamiast zajmować i utrzymywać budynki administracyjne, jedna grupa na 2 KAMAZach i 3 Tygrysach została zniszczona w dzielnicy Dendroparka. Główna grupa została zmuszona do podjęcia obrony w szkole nr 134. Próba okopania nie powiodła się. 19 żołnierzy a oficerowie zginęli w trakcie 9-godzinnej bitwy, 3 wzięto do niewoli”.
Autor o tym nie wspomina, ale kilku Spetznazom udało się przynajmniej uciec ze szkoły, a jednemu udało się uniknąć zniszczenia. Tylko z tego możemy się cieszyć my, którzy jesteśmy po stronie Rosji. Golovlev spekuluje, że to właśnie niepowodzenie zmiany reżimu w Kijowie w połączeniu z niepowodzeniem w Charkowie zmusiło Kreml do podjęcia próby znalezienia innego sposobu naprawienia sytuacji. Prawdopodobnie byłyby to rozmowy w Stambule, które odbyły się ponad miesiąc później, podczas których Moskwa zaproponowała Kijowowi bardzo hojne warunki.
Najważniejszą rzeczą, jaką można wyciągnąć z tego rozdziału, byłoby całkowicie wolne od rąk i samobójcze podejście Kremla do VSU. Ponownie żołnierzom pozwolono tylko odpowiedzieć ogniem i nie wolno im było angażować się, gdy tylko ich zobaczą. To są surowsze zasady zaangażowania niż te, które miałem w Iraku w 2003 roku! Jeśli widzieliśmy uzbrojonych Irakijczyków w mundurach (nigdy żadnego nie widzieliśmy), wolno nam było z nimi walczyć, nie czekając, aż do nas strzelają.
„Ale to jest wojna wyzwoleńcza! Musimy być humanitarni! Putin jest moralną hiperpotęgą!”
— szachowy kretyn 5D wyje z oburzenia.
No cóż, czy jest to masowa eksterminacja Ukraińców, czy też wyzwolenie Ukraińców? Ponieważ są to w zasadzie roszczenia wzajemnie się wykluczające.
Jasne, Rosjanie twierdzą, że wyzwolili Niemców spod nazistów, ale przynajmniej nie zaprzeczają, że to wyzwolenie wymagało najpierw wymordowania Wehrmachtu i SS, co oznaczało śmierć milionów Niemców. Wyzwolenie musi koniecznie nastąpić po całkowitym unicestwieniu sił zbrojnych wroga, chyba że przyłączą się one do zamachu stanu na własny rząd lub czegoś w tym rodzaju.
Kreml nie spodziewał się, że naprawdę będzie musiał walczyć tak, jak twierdzi autor.
Spodziewali się zamachu stanu, który nigdy nie nastąpił, co oznacza, że początek SMO nie mógł mieć nic wspólnego z tzw. „fałszywą zwódką”, mającą na celu zapobieżenie rychłemu atakowi na Donbas.
Przypuszczam jednak, że osaczony pożeracz Kool-Aid z 5D znów wrzeszczy, że psucie nieuchronnej ukraińskiej inwazji na Donbas poprzez wysłanie lekko uzbrojonego, pozbawionego ludzi i słabo wspieranego Spetznaza do Charkowa z wyraźnymi rozkazami, aby nie atakować VSU, jest logicznym planem.
Ale szanowni prześladowcy, po prostu zróbmy razem krótkie ćwiczenie myślowe.
Powiedzmy, że Szkocja odłączyła się od Anglii, a tobie powierzono zadanie zapobieżenia nieuchronnej inwazji Szkocji na Anglię. Czy wysłanie lekko wyposażonego, pozbawionego ludzi i niedostatecznego wsparcia SAS z rygorystycznymi rozkazami, aby nie sprawiać żadnych kłopotów armii szkockiej do Dumfries (w naszym ćwiczeniu myślowym Dumfries liczy obecnie ponad milion mieszkańców) byłoby najlepszym planem, na jaki moglibyśmy przyjść?
Naprawdę??
Rozdział 3 zawiera więcej szczegółów, które zarysowaliśmy w rozdziale 1.
Golovlev omawia wiele krytycznych uwag pod adresem początkowej strategii Kremla polegającej na rozproszeniu ograniczonych sił na 9 różnych osiach zamiast ich koncentracji. Nawet po niepowodzeniu pierwotnego planu teoretycznie Ministerstwo Obrony mogło dokonać przetasowań i utrzymać przyczółek mostu przynajmniej w obwodzie kijowskim lub skoncentrować więcej sił w mniej zaludnionym i zurbanizowanym regionie Sumi. Potencjalnie mogłoby to ułatwić odcięcie ugrupowania Donbasu VSU.
„Istnieją na przykład opinie, że osie priorytetowe nie powinny mieć 9, ale 3 lub 4 główne z towarzyszącymi im zwodami, które nie wymagałyby prawdziwej siły w drugorzędnych lokalizacjach, a ogólnym celem było unieruchomienie frontu”.
Krytykę, o której opowiada tutaj autor, widziałem zarówno ze strony przypadkowych osób na Telegramie na wielu kanałach, jak i ze strony samego Strelkova. Jest to niepodważalne, ale niestety w kontekście ram SMO ustalonych przez Kreml krytyka jest nieistotna.
„Takie plany i scenariusze nie uwzględniają jednak specyfikacji pierwotnie wybranych dla SMO pod względem koncepcyjnym, a nie wojny, ale działań wojskowych w połączeniu ze specjalnymi planami za kulisami. Z tego powodu krytycy strategii SMO wyobrażają sobie warunki, które nie odzwierciedlają planowany stan rzeczy Dlatego bardziej słuszne jest zbadanie możliwości armii rosyjskiej, które nieuchronnie będą dyktować warunki każdego możliwego planu”.
Proszę o wybaczenie, Szanowni Stalkerzy, nie jestem zawodowym tłumaczem, nie mówię dobrze, nie!
Zarówno Riley, jak i Rurik zgodzą się, że tłumaczenie niektórych wersji języka rosyjskiego na zrozumiały angielski często przypomina czytanie wnętrzności krowy, aby dowiedzieć się, czy będziesz mieć dobre zbiory zboża, podczas gdy twoja wiedza na temat biologii bydła i jej niuansów jest jedynie na poziomie tymczasowego stażysty . Autor w zasadzie przekazuje tutaj to, że krytycy SMO nie wyobrażają sobie armii rosyjskiej, która faktycznie istniała 22 lutego, ale taką, która jest zdolna do realizacji alternatywnych scenariuszy, tj. armię fantazji, której Rosja już nie posiadała.
Dlatego bardziej pomocne jest zbadanie armii rosyjskiej, która faktycznie istniała, ponieważ pomoże nam to zrozumieć, dlaczego wybrano rzeczywisty plan, który nie zadziałał.
„Jest prawdopodobne, że koncepcja planowania wojny została zredukowana do założenia, że wojna będzie prowadzona z przeciwstawnymi silnymi państwami, że przeciwnicy będą posiadać triady nuklearne (atomówki lądowe i powietrzne), taktyczną broń nuklearną i rakietową. Prawdopodobnie siły lądowe zakłada się, że zostaną użyte w konfliktach o niskiej intensywności, analogicznych do Syrii, które nie wymagają dużych zasobów i nie mają konsekwencji globalnych. Jak pokazało poniższe doświadczenie, głównym błędem tego wariantu scenariusza jest niedocenianie roli piechoty, w której działa tandem z artylerią i lotnictwem”.
Innymi słowy, mimo że Kreml bije w piersi z powodu reform wojskowych, siły lądowe gniją, a połączone zdolności zbrojeniowe jedynie spadły od czasów sowieckich. W mojej opinii ogólna teza autorów dotycząca zaniedbania połączonych zdolności zbrojeniowych i ogólnego niedoceniania roli piechoty na polu walki jest w sposób oczywisty słuszna. Jednakże jest on bardzo hojny wobec Kremla, przedstawiając go jako ten koncepcyjny błąd wpisany w doktrynę Ministerstwa Obrony. Prawda jest jednak taka, że doktryna ta nie jest wynikiem jakichkolwiek profesjonalnych studiów czy analiz doświadczeń na polu bitwy. Był to tylko pretekst do wyprowadzania pieniędzy z wojska i usprawiedliwiony ponownym napisaniem doktryny za pomocą sałatki ze słów z żargonu wojskowego, aby odzwierciedlić modę wojskową zachodniego GWOT, która była nadal w modzie.
W związku z tym rosyjskie siły lądowe przekształcono w potiomkinowską wioskę armii NATO GWOT. Smutny. Bardzo smutny.
…
Do tej pory nie uwzględniłem częstego cytowania przez autorów Clausewitza, ponieważ nie było to istotne dla przekazania jego tez. Ale od tego momentu staje się to niezbędne.
Clausewitza:
Niszczycielski początek działań ogniowych w naszych współczesnych wojnach ma oczywiście największą realność, niemniej jednak jest równie oczywiste, że indywidualną walkę twarzą w twarz należy postrzegać jako prawdziwą podstawę walki
I:
Armia składająca się wyłącznie z artylerii byłaby całkowitym absurdem, natomiast armia kawalerii jest możliwa, ale jej siła byłaby skrajnie znikoma. Armia składająca się wyłącznie z piechoty byłaby nie tylko możliwa, ale także znacznie silniejsza/
Golovlev twierdzi dalej, że:
„Matematyczne porównania magazynów przechowujących broń, rakiety, skumulowaną siłę ognia, lotnictwo, błędna analiza gotowości hierarchii NATO do udzielenia Ukrainie silnego wsparcia, a przede wszystkim przesunięcie ciężaru wojennego z piechoty było okrutnym żartem strony rosyjskiej podczas II wojny światowej plus 2 nigdy nie równa się 4. Czasem jest to 5, czasem noc, czasem wtorek, czasem milion. Takie abstrakcje strategicznych konsekwencji wymagają szczególnie dokładnych i szczegółowych procesów taktycznych.
Większość z nas prawdopodobnie pamięta fanfary, jakie wywołały ogłoszenie przez Rosję nowej, niszczycielskiej broni hipersonicznej, przechwalanie się ogromnymi zapasami radzieckiej amunicji artyleryjskiej, którą Rosja posiada (na papierze), rosyjskimi samolotami przyszłości piątej generacji, czołgami Armata itp. Ale ostatecznie to przede wszystkim brak podstawowej piechoty doprowadził do fiaska początkowego planu Rosji. Kiedy NATO zdało sobie z tego sprawę, jedyne, co musiało zrobić, to zmusić Rosję do stoczenia wojny, która wymagała wykorzystania połączonych zdolności zbrojeniowych w większym stopniu skupionych na piechocie. To był gwóźdź do trumny pierwotnego planu SMO. Jasne, FSB spektakularnie zawiodło swoją rolę, Zełenskiego nie usunięto, nie przekazano kluczy do Charkowa i Kijowa, ale nieco więcej piechoty mogłoby złagodzić katastrofalne skutki, które potem nastąpiły.
Tak czy inaczej znacznie więcej piechoty mogłoby bardzo dobrze dostarczyć Charków lub Kijów.
Krytyka pierwotnej strategii SMO polegającej na niekoncentrowaniu gdziekolwiek wystarczających sił jest dyskusyjna właśnie dlatego, że zakłada ona przede wszystkim wystarczającą piechotę o połączonych zdolnościach zbrojeniowych, aby skoncentrować siły. Ponownie, nie mówimy nawet o czystych liczbach, mimo że jest to duży składnik. Mówimy także o strukturze organizacyjnej wojsk lądowych – w początkach SMO w dużej mierze nie było wyższego dowództwa organizacyjnego pułków i dywizji z przydziałami. Tym samym nie była dostępna nawet możliwość skutecznego zarządzania i wspierania organów większych niż samodzielne bataliony. Nie potrzebowali ich w Syrii, więc dlaczego na Ukrainie.
To nie tak, że ich szanowni koledzy z NATO próbowaliby czegokolwiek, amirite ?
Golovlev szczegółowo opisuje, jak gorzkie były konsekwencje zaniedbań piechoty:
„Udaremnione zostały również środki niezbędne do utrzymania ich (piechoty)”.
Wspomniałem o problemie braku centrali zarządzających większymi organami zbrojeniowymi, Golovlev szczegółowo opisuje inny ogromny problem:
„Niewystarczający lub często całkowity brak dronów na poziomie taktycznym”
Przypomnijcie, drodzy Stalkerzy, jak mówiłem, że armia rosyjska 2022 to potiomkinowska wioska armii GWOT NATO. Pomyśl więc: ile dronów miał pod ręką batalion piechoty w stylu amerykańskim w tamtych czasach?
Odszedłem z armii w 2011 roku, a w garnizonie mieliśmy w sumie zero i nikt z nimi nie trenował. Podczas rozmieszczenia mieliśmy garstkę, może 5 lub 6 w kompanii i jeszcze kilku w dowództwie batalionu. Kilku facetów mogłoby zrobić przyspieszony kurs, jak z nich korzystać. Teraz wiem, że moje doświadczenia w żadnym wypadku nie są porównywalne z armią rosyjską w 2022 r.… niemniej jednak przeczucie mówi mi, że moje doświadczenia są podobne do sytuacji na początku SMO.
Golovlev kontynuuje:
„W armii rosyjskiej zaprojektowano bardzo skuteczne drony uderzeniowe, Orlon, Corsair, Forpost i Altius. Nawet typy zwiadowcze, takie jak Orlan 10, mogą być używane jako drony uderzeniowe. Ale ich brakowało”.
Dla każdego, kto ma podstawowe doświadczenie w piechocie, ma to sens.
Szkolenie armii do prowadzenia wojny o niskiej intensywności, skoncentrowanej na batalionach typu GWOT, będzie nieprzygotowane, gdy zmierzy się z technologicznymi konkurentami, którzy mają nad nią przewagę liczebną. Ten batalion nie będzie miał pod ręką wystarczającej liczby moździerzy, rakiet przeciwpancernych i granatów OB, nie mówiąc już o dronach. Ci goście szkolili się do walki z nieregularną lekką piechotą, która jeździła po okolicy na kilku pickupach. Ale potem nadleciały na nich radzieckie BMP i czołgi na falach wrogich dronów.
Ilu operatorów dronów miał pod ręką rosyjski BTG?
Niewiele.
Operator drona to o jednego kierowcę, strzelca itp. mniej, a te BTG były już pozbawione ludzi. Co gorsza, nie ma organicznego wyższego dowództwa pułku, w którym można by poprosić o zapasowych operatorów. Oznacza to, że nie szkolili się pod kątem wojny rówieśniczej o dużej intensywności skoncentrowanej na dronach, co wynika z tego, że popyt na drony i uznanie dla nich byłyby odpowiednio niskie. Ten problem związany z brakiem możliwości dronów wśród BTG-koników roboczych powoduje jeszcze inny problem.
Gołowlew:
„Ponadto brak średnich i ciężkich dronów, takich jak Orlon 30, przydatnych do precyzyjnej obserwacji i korekcji artylerii, doprowadził do dużego zużycia pocisków błądzących w ciemności, a w konsekwencji głodu pocisków”.
Odrobina lodu i śniegu zsuwająca się z góry może spowodować lawinę nieszczęścia. Zatem głód skorupkowy w naturalny sposób będzie miał swoje własne, nieprzyjemne skutki uboczne i tak dalej, i tak dalej, a efekt będzie kaskadą skutków jednej złej decyzji.
Golovlev zauważa dalej, że rosyjscy obserwatorzy artylerii w 2022 roku nadal pracowali z papierowymi mapami i lornetkami, w przeciwieństwie do Ukraińców, którzy pracowali przy pomocy szyfrowanych cyfrowych tabletów z mapami offline, które były regularnie aktualizowane za pomocą najnowszego satelity i drona Intel, co zapewniało ukraińskim obserwatorom znacznie lepszą jakość. świadomość sytuacyjna. Teraz Rosja miała w 2022 roku analogi do tych systemów, ale po prostu nigdy nie trafiły one w ręce żołnierzy.
Ponieważ oczywiście!
Ponadto systemy te są drogie, a rosyjski MIC nie jest porównywalny z amerykańskim. Stany Zjednoczone mogą zapłacić za ogromny MIC, który zawyża ceny wszystkiego, ponieważ amerykańscy władcy finansowi nie ponieśli jak dotąd żadnych konsekwencji za wyczarowywanie nieskończonych pieniędzy znikąd i bez przerwy. Ale Rosja nie może tego zrobić — rubel nie jest światową walutą rezerwową i walutą handlu międzynarodowego, w związku z czym koryto jest mniejsze. Wdrożenie rosyjskich odpowiedników do produkcji seryjnej nie byłoby tak śmiesznie kosztowne jak zachodnich modeli, ale mimo to musiałoby pochodzić z budżetu federalnego, a te pieniądze zostały przeznaczone na ważniejsze cele.
Przecież penthouse córek Szojgu w Dubaju nie zwróci się sam, podobnie jak mieszkanie córek Pieskowa nie będzie w Paryżu, Mediolanie, czy gdziekolwiek ona teraz przebywa.
[ UWAGA : wiem, że syn Pieskowa to jakiś nędzny handlarz narkotyków z Londynu, mieszkający w drogim mieszkaniu, podobnie jak syn-model-gej Sołowiewa i córka-diva Ławrowa. Wszyscy są w Londynie. ]
Wracając do dronów, najgorzej wyglądała sytuacja z małymi typami zwiadowczymi.
„A co z małymi dronami dla oddziałów rozpoznawczych pełniącymi rolę latającej lornetki i rozpoznania bliskiego? Ich w ogóle nie było”
Następnie szczegółowo opisuje, w jaki sposób problem ten został rozwiązany niemal wyłącznie dzięki finansowaniu przez tłum żołnierzy w Internecie. To mogę sam potwierdzić. Pamiętam, że z tamtych początków co drugi post na stronach Z Telegramu przedstawiał facetów z przodu błagających patriotów, aby przysłali im DJ-a Mavica. Faceci tacy jak Murz i Tartarsky nagrywali filmy, na których dostarczali vany pełne małych dronów ludziom na froncie i wszyscy dziękowali osobom, które przekazały datki.
[ UWAGA : obaj już nie żyją. Oboje zginęli w Rosji. Odpowiednio samobójstwo i zabójstwo.]
Golovlev stwierdza, że wszystko to jest możliwe, gdy czynnik ludzki jest niedoceniany:
„Jest to możliwe tylko wtedy, gdy sam czynnik personalny jest niedoceniany. Kończy się to niedoborem lub brakiem tego wszystkiego, przy czym praca piechoty jest niemożliwa lub staje się trudniejsza. Przedmioty ochrony indywidualnej, takie jak hełmy, kamizelki kuloodporne, apteczki, radia, nawet podstawowe przedmioty codziennego użytku (wojska rosyjskie nie mogą liczyć nawet na skarpetki i kurtki). Po co im wszystko, skoro rakiety i lotnictwo rozwiążą wszystko? Widzieliśmy rezultaty tego myślenia”.
Ponownie, ani przez sekundę nie wierzę, że Gierasimow i Szojgu doszli do wniosku, że wojna piechoty połączonej broni była już przeszłością po tym, jak przeprowadzili pewne gry wojenne ze Sztabem Generalnym i dogłębną analizą współczesnych konfliktów globalnych. Zmieniony model NATO GWOT i towarzysząca mu doktryna zostały zaakceptowane jako usprawiedliwienie patroszenia sił lądowych, tak aby więcej pieniędzy trafiało do skorumpowanych kieszeni Kremlinoidów. Podjęto decyzję o wypatroszeniu sił lądowych, a następnie pojawił się model i doktryna GWOT, aby uzasadnić tę decyzję. Celem modelu armii 2022 było dopilnowanie, aby ludzie czerpiący z budżetu federalnego nie byli zmuszani do dzielenia się zbyt wiele z wojskiem.
Jasne, Szojgu i jego córka dostaną swoją część, ale szeregowy Iwan Iwanowicz Smirnow to SoL [cholera, pech].
Kontynuujemy litanię problemów spowodowanych niewystarczającą ilością zaopatrzonej piechoty.
„Niedocenianie roli siły roboczej pociągało za sobą błędy w planowaniu strategicznym. Kluczowym zadaniem w tradycyjnym podejściu jest zlokalizowanie teatru bitwy, o czym najwyraźniej zapomniano. Po co wycinać miejsca, w których nikt nie walczy? W razie potrzeby wystarczy wystrzelić kilka rakiet!”
(…)
„Jednocześnie wróg, stosując klasyczne algorytmy teorii pola bitwy, odciął rosyjskie szlaki zaopatrzenia i stale się wycofywał bez wyczerpujących bitew”.
Właśnie dlatego, szanowni patrycjusze Stalkera, upieram się, że armia rosyjska z lutego 2022 r. była armią GWOT z wioski Potiomkinowskiej i nawet wtedy nie była porównywalna z siłami NATO.
Tak, w Iraku i Afganistanie kolumny zaopatrzeniowe NATO bardzo często wpadały w zasadzki.
Podjęto jednak poważne próby złagodzenia tego zjawiska.
Najbardziej skuteczną metodą było po prostu umieszczenie stanowisk obserwacyjnych i blokowych wzdłuż MSR. Nawet Związek Radziecki zrobił to w Afganistanie dość skutecznie. Podczas GWOT NATO samo miało poważne niedobory siły roboczej i nie było w stanie chronić każdego odcinka autostrady, więc przyjechały bardzo ciężko opancerzone ciężarówki, które zgodnie z przepisami musiały być eskortowane przez ciężarówki z bronią z 50calami i Mark 19 itp.
Dla kontrastu, Ministerstwo Obrony Shoigu nie zrobiło nic takiego.
Nieopancerzone KAMAzy i Urale bez eskorty ustawiały się w rzędzie w stronę jednostek ukraińskich, które ominęły BTR. To właśnie stąd wzięły się pierwsze ciężkie straty dla Rosji!
A teraz pozwolę sobie uściślić moje poprzednie wypowiedzi i błagać o litość strażników ZAnonu…
Absolutnie NIE chodzi mi o to, żeby powiedzieć coś w stylu „NATO nr 1, Rosja śmierdzi”, więc proszę, przynajmniej w tym celu, nie obrzucajcie mnie obelgami w komentarzach.
Chcę już wrócić do domu: dlaczego uważam, że mam prawo nazywać armię rosyjską z lutego 2022 r. wioską potiomkinowską i dlaczego NIE WIERZĘ, że Gierasimow i Szojgu wyciągali wnioski z niedawnych konfliktów o niskiej intensywności i po prostu zostali wprowadzeni w błąd przez dane katastrofalne reformy w przededniu największej wojny lądowej od czasów II wojny światowej.
Autor przekazuje nam doskonałe spostrzeżenia i obserwacje, ale wydaje mu się, że te błędy wynikają z błędnej doktryny i błędnie wyciągniętych wniosków.
[UWAGA: Istnieją wyraźnie upiorne kody ciszy, których nie wolno przekraczać.]
Jeśli jednak rosyjskie Ministerstwo Obrony poważnie przestudiowało bolesne lekcje, jakie NATO wyciągnęło z Kebabistanu, nie mogło przeoczyć rzeczy, o których właśnie wspomniałem. Dlatego skłaniam się ku zaprzestaniu studiowania i żadnych gier wojennych — armia wioski Potiomkinowskiej była wynikiem banalnej korupcji z tak zwaną „doktryną Gierasimowa”, uzasadnieniem post hoc, które następnie zostało przekazane Sakerowi i jego kliki naśladowców i pochlebców .
[ UWAGA : patrzę prosto na was, Duplicitius, Big Sperg, Hinklestein i cała reszta, pasożyty.]
Autor jeszcze raz:
„Gdyby Rosja początkowo przyjęła podobne podejście i główny nacisk położyła na pełną izolację od zachodnich dostaw, mapa wyglądałaby zupełnie inaczej. Jednak gdy celem jest utrzymanie dostaw ropy, reszta celów i środków ich realizacji automatycznie stać się drugorzędne.”
Cóż, teraz ta część sugeruje, że autor uderza w coś i bardzo dobrze wie, gdzie leży źródło problemu.
Przypuszczam, że od tego zaczyna się praca Rurika.
Może wypełnić luki, których ten funkcjonariusz albo nie chce, albo nie może.
…
Recenzję książki będziemy kontynuować w Części II! Wielkie podziękowania dla dobrego lekarza za przeczytanie i podsumowanie tego technicznego podręcznika wojennego oraz udostępnienie go nam BEZPŁATNIE.
A teraz, karty na stole, powiedziałem mu wprost, że SWINE, który czyta mnie za darmo, nie wspierając mojej pracy, nie zasługuje na analizę takiego kalibru. Ale i tak nalegał, żeby się tym podzielić. „Przynieście moją ofiarę ludowi, aby w końcu poznali prawdę” – powiedział do mnie. Błagał także o przebaczenie z Waszej strony i o nielojalność wobec mnie jako czytelników (bo jestem zazdrosną blogerką), mimo że oboje zgodziliśmy się, że takie przebaczenie, jeśli w ogóle zostanie udzielone, byłoby niezasłużone. Dlatego uważam, że powinieneś przynajmniej udostępnić jego twórczość tak szeroko, jak to możliwe, aby okazać uznanie, prawda?
Jeśli tego nie udostępnisz i w rezultacie nikt tego nie przeczyta, nie widzę powodu, aby prosić Livsciego, aby marnował czas na dokończenie Części II, która jest już częściowo ukończona i jest w rzeczywistości jeszcze bardziej fascynującą lekturą, z jeszcze więcej rewelacji.
Piłka jest po Twojej stronie!
https://slavlandchronicles.substack.com/p/special-post-why-the-smo-fsb-spook






