Coraz nudniejszy program, w zasadzie coraz bardziej beznadziejny, „Śniadanie Rymanowskiego” - POLSAT, gdzie, nie do zniesienia już, zapraszane są apolityczno-medialne trupy: idiotki, żydy, homoseksualiści i inne podobne straszydła, wypalił z kolejnym knotem, a szkodliwym społecznie.
W tam stałym już szaro-ołowianym kolorycie, dzisiaj zebrani w studio wyrazili zbiorowe oburzenie z powodu wypowiedzi prezydenta D. Trumpa w sprawie słabego zaangażowania aliantów w wojnie w Afganistanie. A która przecież, jak wiemy, nie była niczym innym jak „wojną opiumową” Ameryki nie w Chinach, ale w tamtym regionie, w Afganistanie. ZSRR został usunięty z tego terenu i zastąpiony siłami USA, bo afgańska produkcja opium, musiała być przejęta przez CIA i usprawniona w kwestii wydajności produkcyjnej i logistyki, w pełni na potrzeby globalizmu, no i pecunia non olet, więc kasa szła do CIA, a nie do Kremla.
Ten obecny koszmar narkotyzacji całych narodów, z dziećmi włącznie, to rezultat tamtej wojny. Niestety Polska jako pachołek wszelkiego żydziarstwa nie tylko amerykańskiego, ale i brukselskiego, czy każdego innego, bo to żydzi w polinie mają władzę absolutną i sterują tym tonącym państwem, tak jak im się histerycznie podoba — ma swój haniebny udział. Który POLSAT, z hańby i zbrodni, chce przerobić na Odsiecz wiedeńską.
Udział Polski w Afganistanie był przestępstwem, a te ofiary naszych zabitych czy okaleczonych żołnierzy, choć ubolewania godny, nie jest żadną sprawą honorową. Był to udział najemniczy, ekonomiczny z ich strony, a nie honorowy, misyjny czy podobne. Żołnierze, zamiast żyć i pracować dla Polski, zginęli dla żydowskich handlarzy narkotykami, którzy w ramach swoistej podzięki znarkotyzowali im nie tylko Polskę, ale może nawet i ich własne potomstwo. A ci ranni i okaleczeni, którzy wrócili do Polski, są już na garnuszku reszty społeczeństwa, a często stało się i tak, że ich własne rodziny legły w gruzy z powodu tej wojny - i na nic to się wszystko zdało.
Wojna zatem i ta w Afganistanie, jak i w Iraku pohańbiła i Polskę, i Polaków. A już puszenie się tych cudacznych wyższych oficerów, „weteranów” tych wojen jest nie tylko śmieszne i haniebne, ale ekstremalnie bezczelne. To nie są żadni oficerowie – sensie honoru i godności, ale zwykłe psy łańcuchowe na usługach obcych.
Tak to, w tym programie (choć nie oglądaliśmy tego nudnego badziewia do końca), nikt nigdzie nie wspomniał o sprawie np. sierż. Mateusza Sitka. Żaden „oficer” tam cytowany nie podjął kwestii tragicznej śmierci śp. sierż. Mateusza Sitka, który był autentycznym żołnierzem, który stając na straży Państwa, zginął w jego faktycznej obronie.
Przerażające są tu – przemilczane przez oficerów różnej maści - okoliczności związane z przebiegiem doraźnych kroków ratowania jego życia: Kiedy on ranny, leżał na ziemi, a sanitariusze usiłowali udzielić mu pierwszej pomocy, to napastnicy dalej, niezakłóceni niczym, kontynuowali swoją napaść. W ramach tego obrzucali ratowników kamieniami, a stojący obok żołnierze nie zastrzelili żadnego z tych ludożerców o statusie in blanco ofiar. A w ogóle nie chwycili za broń!
Takie zachowanie żołnierzy, dowódcy oddziału, nie tylko że było hańbiące honorowo, ale przestępcze w każdym innym wymiarze i powinno być surowo ukarane przez sąd wojskowy, który w warunkach wojennych jest sądem polowym i kończy się zawsze natychmiastowym rozstrzelaniem za dezercję, a w tym wypadku okrutną. Bo żołnierze ci patrzyli bezczynnie, a jak ratownicy usiłowali ratować życie ich towarzysza broni, ryzując własnym życiem, a ci zdrajcy i dezerterzy nie oddali ognia do wroga i napastnika – gapie.
Co zatem uczynili w dyscyplinie karnej i zmianie regulaminów w kwestii konieczności użycia broni palnej, ci oficerowie weterani, którzy teraz pyskują prezydentowi Trump'owi, bo umniejszył ich zasługi przy mordowaniu narodów, które nam nic nie zawiniły?
+
Polska upada w coraz to bardziej zawrotnym tempie: Najemnicy domagają się honorów za niewinną krew na ich rękach. Matka Weronika, która obroniła własne dziecko przed mordercą, zniesławiła tego seryjnego zbrodniarza, bo chciała ratować inne polskie dzieci przed tym bandytą, ma pójść do więzienia za to, że nie chce go przeprosić! Nomenklatura ośmiu lat bezprawia PiS skarży się publicznie na to, że nomenklatura Donalda Tuska (STASI, OSKAR), że Tusk z Żurkiem są bardziej bezwzględni w swoim terrorze i chamstwie, niż oni sami byli, kiedy przez prawie dziesięć lat trzymali się przy korycie. A wobec Tuska byli tak lojalni, że nie ruszyli ani jego samego, ani nawet mniejszych psów z jego otoczenia. I teraz, ten pokrzywdzony PIS, uważa, że należy się mu wzajemność.
Przykłady patologii można mnożyć i mnożyć. Już nie ma zasad moralnych, etycznych, wstydu czy choćby biologicznego instynktu - obrony prawa do własnej prokreacji, bo młode Polki wolą zoofilię z psem czy kotem, aniżeli pożycie z mężczyzną, no chyba, że takiej przytrafi się murzyn.
Polska w upadku i rozkładzie, nikt już o nic się nie upomina.
Red. Gazeta Warszawska.
Bez "hołdu trumpowskiego" się nie obędzie? Gorąca dyskusja wokół Rady Pokoju
- Totalna fanaberia prezydenta Trumpa - tak do utworzenia Rady Pokoju odniósł się Krzysztof Bosak. W niedzielnym "Śniadaniu Rymanowskiego" politycy dyskutowali wokół nowej, międzynarodowej organizacji. Robert Biedroń stwierdził, że "nawiązywanie jakichkolwiek porozumień z Donaldem Trumpem jest niebezpieczne". Innego zdania był doradca prezydenta Karola Nawrockiego
W sobotę Dorota Gawryluk ujawniła w "Kalejdoskopie Wydarzeń" pomysł, jaki powstał w administracji Karola Nawrockiego: Polska miałaby dołączyć do Rady Pokoju tworzonej przez Donalda Trumpa, lecz w zamian za utworzenie stałej bazy wojsk amerykańskich w naszym kraju. W ten sposób Polska, jak i cała granica wschodnia NATO, miałaby uzyskać wzmocnioną obronę.
ZOBACZ: Rada Pokoju zamiast ONZ? Trump: Nie jest zbyt pomocna
Dziennikarka Polsat News w dyskusji z Janem Wróblem powiedziała, iż Nawrocki "miał na stole pewną kartę". - Nie wiem czy nią zagrał, czy nie, ale była taka propozycja, którą my mieliśmy przedstawić Stanom Zjednoczonym - powiedziała Gawryluk.
Stała baza wojsk USA w Polsce? "Dobrze, by było"
Do pomysłu prezydenckiej kancelarii odnieśli się goście niedzielnego "Śniadania Rymanowskiego". Obecny w studiu Błażej Poboży przyznał, że "oczywistym jest, iż obecność wojsk amerykańskich w Polsce jest dziś jedną z najważniejszych gwarancji naszego bezpieczeństwa".
- To oczywiste i o tym mówi się zawsze, gdy w chodzi o zwiększenie potencjału naszego bezpieczeństwa, że dobrze by było, aby Polska miała stałą bazę amerykańską na naszym terytorium - powiedział doradca prezydenta. Przyznał też, że Nawrocki w rozmowie z Donaldem Trumpem usłyszał, iż "nie ma mowy o jakiejkolwiek redukcji wojsk amerykańskich w Polsce".
Robert Biedroń z Nowej Lewicy stwierdził natomiast, że "robienie dzisiaj jakichkolwiek dealów (...) z nim (Trumpem - red.) jest niebezpieczne". - Ale oczywiście Stany Zjednoczone są naszym sojusznikiem, powinny pozostać sojusznikami, powinniśmy rozmawiać. A przypomnę, że wojska amerykańskie stacjonują w Polsce, na przykład w Redzikowie pod Słupskiem - argumentował.
ZOBAZ: Polsat News: Nawrocki z ofertą dla Trumpa. Chodzi o Radę Pokoju
- Do tej pory, jeśli chodzi o nasze relacje międzynarodowe, Polska była na tyle silna, że była w stanie to wynegocjować, nie składając żadnego hołdu trumpowskiego. Nie musieliśmy się upokarzać, uczestniczyć w jakichkolwiek Radach Pokoju z Putinem - powiedział europoseł. Na pytanie Bogdana Rymanowskiego, czy obecność Polski w Radzie Pokoju z Rosją pod rządami Władimira Putina byłoby upokorzeniem, odpowiedział: - Oczywiście, że upokorzenie, bo jak my sobie wyobrażamy funkcjonowanie tej Rady?
Rada Pokoju Donalda Trumpa. "Organizacje międzynarodowe nie są złe"
Do uwag Biedronia odniósł się Radosław Fogiel. - To, co mówi pan poseł Biedroń, jest przykładem tego, jak nie należy rozmawiać, rozumieć i prowadzić polityki międzynarodowej. Jeżeli jedyne, co jesteśmy w stanie to tutaj próbować się prześcigać na bon moty wobec Donalda Trumpa, to jest to bardzo złe. (...) Niestety, pan poseł przed chwilą udowodnił wprost, że nie ma zielonego pojęcia, jak wygląda ta Rada - podkreślił europoseł PiS.
- No, sorry, byłeś tak bardzo hop do przodu, że cię z tyłu zabrakło, bo mówił nam pan poseł, że to rzekomo jest atak na na ONZ - mówił Fogiel. - Pan prezydent Nawrocki był obecny jako uczestnik, jako obserwator tego wydarzenia. Równocześnie podkreślił, że istnieją pewne procedury. - I my musimy teraz jako kraj podjąć decyzję, czy warto być w takim gremium, gdzie mogą zapadać istotne z punktu polskiego widzenia decyzje - zaznaczył.
ZOBACZ: Burza po słowach Trumpa o Afganistanie. Prezydent USA reaguje
Mimo że nie wyraził jednoznacznej deklaracji co do obecności Polski w Radzie Pokoju, Fogiel odniósł się do kwestii Rosji, która zasiada w ONZ czy OBWE. - Tak samo Białoruś. No niestety, organizacje międzynarodowe nie są złe - zaznaczył.
"Postąpił roztropnie". Marszałek o działaniach Nawrockiego
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski podkreślił, że "w polskim interesie jest mieć bardzo dobre relacje transatlantyckie ze Stanami Zjednoczonymi". - Ta doktryna transatlantycka istnieje od 1946 roku i mam niestety dziwne przekonanie, że ona ulega zakończeniu - powiedział polityk PSL.
- Bowiem jeżeli ktokolwiek przeczytał założenia narodowej strategii amerykańskiej, to widzi, że po pierwsze, dla Stanów Zjednoczonych najważniejsze są relacje w obrębie półkuli zachodniej. Po drugie, Indo-Pacyfik, czyli odstraszanie Tajwanu wobec Chin i dopiero na trzecim miejscu Europa z bardzo dużym, krytycznym pakietem - podkreślał wicemarszałek.
ZOBACZ: Prezydent zareagował na słowa Trumpa o Afganistanie. "Polscy żołnierze zasługują na szacunek"
Jednocześnie Zgorzelski ocenił postawę Nawrockiego. - Jeżeli ta Rada Pokoju ma umocowanie w zapisach Organizacji Narodów Zjednoczonych, a ma, i jest zaproszenie do niej skierowane do Polski, to oczywiście Karol Nawrocki postąpił tutaj roztropnie, biorąc udział w posiedzeniu, nie deklarując zbyt daleko idących zobowiązań, bo wie, że ta propozycja musi być przepracowana, zarówno przez Radę Ministrów, jak i przez polski parlament.
"Osobista fanaberia Trumpa". Bosak o Radzie Pokoju
Jak przyznał Krzysztof Bosak, "cała ta Rada Pokoju jest osobistą fanaberią prezydenta Trumpa i nie będzie miała wielkiego znaczenia". - Jej rola skończy się wraz z kadencją prezydentury Trumpa. W związku z czym należy to rozpatrywać wyłącznie w kategorii gestów, a nie twardej polityki międzynarodowej - podkreślał wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.
- Jeżeli chodzi o gesty w polityce i w relacjach polsko-amerykańskich potrzebujemy gestów pozytywnych, utrzymujących nasze partnerstwo ze względu na nasze interesy związane z bezpieczeństwem. Trzeba być w dialogu na temat tej propozycji i nie zepsuć sobie relacje ze Stanami i nie pokłócić się na śmierć o to w Polsce - zaznaczył Bosak.
Sprawę skomentowała też wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer, która wyraziła podobną opinię, jak Bosak. - Z jednej strony Nawrocki był bardzo miły w stosunku do Trumpa, powiedział: "Chciałbym", ale z drugiej strony pan prezydent Nawrocki powiedział zgodnie z polską konstytucją: "Potrzebna jest ratyfikacja, potrzebna jest zgoda rządu", ponieważ tak działa polskie prawo, jeśli chodzi o tego typu organizacje międzynarodowe - mówiła posłanka Koalicji Obywatelskiej.
ZOBACZ: Rada Pokoju nie dla Kanady. Donald Trump niespodziewanie wycofał zaproszenie
Według niej struktura Rady Pokoju budzi zdziwienie. Lubnauer zwróciła uwagę nie tylko na dożywotnią funkcję lidera dla Trumpa, ale także na rolę jego zięcia - Jareda Kushnera. W jej ocenie mechanizm wyznaczania następcy przez obecnego szefa sugeruje, że władza może pozostać w rodzinie, nadając organizacji charakter wręcz dynastyczny.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni






