Poznanie czy rozpoznanie systemu z chaosu porządek
Zagadnienie mocy finansowania życia z produkcji
Interpretacja faktu społecznego 500+
Prezydent RP podjął działania kierowania polskich dzieci odbieranych przez Jugendamt do rodzin „nieobcych kulturowo". Jest to rozwiązanie połowiczne. Pedagodzy żądają od A. Dudy kroków bardziej zdecydowanych - obrony dzieci i powrotu do Polski dzieci przejętych przez niemiecki Jugendamt i przez podobne organizacje „pedagogiczne” w krajach UE i zachodnich (w sumie kapitalistycznych, o protestanckiej podstawie). Pedagodzy przypominają urzędnikowi Prezydentowi, że część z tych dzieci ma jeszcze polskie obywatelstwo.
Przypominają o rabunku. Przywłaszczanie tych dzieci przez państwa Zachodnie wskazuje na złodziejstwo, rabunek i degenerację cywilizacji Zachodu (w sumie jednak kapitalistycznej, aczkolwiek proweniencji konkretystycznej, czyli protestanckiej)! [1]
Pedagodzy napisali do A. Dudy: „Wszyscy pamiętamy o losie ok. 200 - 250 tysięcy polskich dzieci odebranych przez Niemcy w czasie II wojny światowej [2] polskim rodzicom w celach germanizacyjnych. Po wojnie władze PRL zaniechały akcji odzyskiwania dzieci wywiezionych w nieludzkich warunkach. Biegu historii nie da się odwrócić, jednak niech cierpienie i liczne ofiary śmiertelne dzieci z tamtych lat będą głosem wołającym, by los polskiego dziecka nie powtarzał się w coraz to nowych okolicznościach politycznych.[3]
By los się nie powtarzał. - Istnieje twierdzenie matematyczne, Zermelo, że stan najbardziej nieprawdopodobny będzie z konieczności się powtarzać z dowolną dokładnością; to jest podstawą fizyczną dostrzegania przyszłości.
„Państwo polskie — świadczące szeroką pomoc materialną dla obywateli obcych krajów — jest w stanie przyjąć wszystkie polskie dzieci pod swoją opiekę. To polskie sądownictwo, tu w kraju, winno podejmować decyzje o dalszych losach tych dzieci - po weryfikacji sytuacji rodzinnej dziecka i w kontakcie z ich biologicznymi rodzicami.”
Już nie pamiętam, czy ci sami pedagodzy polscy [4], czy inni, napisali do A. Dudy, że te dostawy polskich dzieci dla obozu pedofilii zachodniej (niemoralność – jak pedofilia, elgiebetyzm [5] itd. - nie jest cechą lewicy, etosu spółdzielczości, systemu społ.ekon. S’80-89, pracowników z Solidarności 80-89, robotników z S’80-89, lecz jest cechą prawicy, arystokracji, czyli posiadaczy, właścicieli, kapitalizmu), są wymuszane przez administrację za polityczne poparcie.
Powstaje problem akceptowania tej bestialskiej ceny przez polskich polityków, a prezydent A. Duda mizdrzy się w USA do D. Trumpa, zamiast to powiedzieć. Czytałem i taką wypowiedź pedagogów: „Amerykańscy politycy ponownie, po uprzednim wymuszeniu takich dostaw na Rumunii w 2001 r., starają się o pedofilskie zaopatrzenie. Polscy i amerykańscy politycy znieważają oba narody, polski i amerykański, oraz znieważają armię US.” O ile pamiętam, to Kamila Michałowska, która współpracowała z K. Morawieckim i razem przychodzili na seminaria Grupy Zakładu Metodologii, ten temat poruszała z posłem K. Morawieckim.
Żądamy „natychmiastowego zakazu adopcji zagranicznych, gdyż praktycznie nie mamy pewności odnośnie do pomyślnego losu tych dzieci. Zakazowi adopcji zagranicznych winna towarzyszyć pogłębiona weryfikacją legalności dotychczasowych praktyk w tej kwestii (prowadzących je organów / fundacji) oraz sprawdzenie sytuacji dzieci już skierowanych do adopcji zagranicznych (nota bene wymagane przez obowiązujące w Polsce procedury, lecz najczęściej nie realizowane).” - Tymczasem, panowie pedagodzy, trzeba było już w r. 1989, pokazywać, tak jak profesorowie Politechniki Wrocławskiej, jak profesorowie z SW, jak grupa Kosmos-Logos, że system kapitalistyczny, czyli „z chaosu porządek” (system, który randomizuje elementy życia [6]) jest taki, że „Społeczeństwo oparte o rynek musi się zdegenerować”. [7]
Pedagodzy napisali: „Polacy nie mają żadnych powinności świadczenia swoimi dziećmi nawet najbardziej szlachetnym ofertom zagranicznym; posiadają natomiast wystarczające możliwości opieki i wychowania każdego dziecka tracącego rodzinę.”
II.
Mamy więc zapewnienie pedagogów: „Polacy nie mają żadnych powinności świadczenia swoimi dziećmi nawet najbardziej szlachetnym ofertom zagranicznym; posiadają natomiast wystarczające możliwości opieki i wychowania każdego dziecka tracącego rodzinę.” Świadczenia swoimi dziećmi! Szlachetnym ofertom zagranicznym – doprawdy? Możliwości? Opieka?
- Właśnie, szanowni profesorowie, nauczyciele pedagogiki, trzeba było o tym myśleć w r. 1989, analizować system kapitalistyczny, przewidywać, że rządy kapitału muszą doprowadzić do zdegenerowania się społeczeństwa, czyli całego systemu produkcji, systemu opieki nad matką i dzieckiem, zdrowotnej, pedagogicznej. Że za 20 lat nastąpi takie dociśnięcie rodzin do muru, że na widok 500+ podskoczą z radości i będą głosować na PiS. Nie uważam jednak, że partia założona przez Macieja Płażyńskiego ma rację, mówiąc, że PiS operacją 500+ przekupił wyborców, tak nie uważam. To przejaw ogólnej wady umysłów posłów PO, Nowoczesnej, SLD, którzy są na tyle ograniczeni, że nie widzą, iż operacja 500+ jest konsekwencją rządów PO, Nowoczesnej i wcześniejszych, a więc 27-letniej epoki rządów kapitału wprowadzonych przez WSW (sow.gen. Cz. Kiszczaka), wedle instrukcji GRU, czyli nie widza tego, że moce finansowania życia z produkcji są zredukowane o 90 %. To oznacza, że zamiast 500+ powinno być 500 x 10 = 5 tys.+ Oczywiście, to ograniczenie nie dotyczy tylko PO, SLD, Biedronia, Kwaśniewskiego itd. Nikt z PiS nie potrafi w tych kategoriach rozpoznać własnej sytuacji.
To może jako tzw. „P.S.”: Pedagog, aby mógł podjąć gospodarcze-finansowe zagadnienie zapobiegania dostarczania dzieci pedofilom musi też studiować i nauki logistyczne; napisałem i nauki logistyczne, to „i”. Powiem tak: Humanistyka zajmuje się i uściślaniem nauk ścisłych.
Dopiero wtedy mógłby zrozumieć, w powiedzmy 1993 r., prawdziwy sens likwidacji połączeń kolejowych i dopiero wtedy zaprotestować mógłby - w r. 1989+i, i 1,2,3… - przeciwko niszczeniu gospodarki. Mógłby, gdyby miał ogólne rozumienie zasad działania państwa, jak niektórzy patriotyczni profesorowie np. w Politechnice Wrocławskiej, Rzeszowskiej, ci którzy w latach 1990-95 przewidywali operację jałmużniczą 500+ za 20 lat, na skutek działania kapitalizmu, koniecznościowego ograbienia narodu polskiego z podstaw produkcyjnych finansowania życia, czyli na skutek depopulacji.
Wobec tego pedagog nie może nie rozumieć istoty techniki, produkcji, logistyki. Niezbędne jest na studiach humanistycznych pedagogicznych, z zakresu zarządzania ludźmi, studiowanie takich zjawisk i tematów jak zjawiska cieplne, optyczne i mechaniczne, grawitacyjne, chemiczne, elektromagnetyczne, rezonansu, ciecze, strumień, pól centralnych. Pole centralne opisał prof. A. Zięba w „Przestrzenie środkowo-symetryczne” - nawet ludzie o skłonnościach stricte odtąd-dotąd powinni być nauczani rzeczy większych, ponieważ to wyzwala potencjał ludzki, czyli mózg, który jest tak nazywany w antropologii, jako przeciwieństwo mózgu gadziego, jak w teorii ewolucji.
Muszę tu wyraźnie powiedzieć, że tak rozumowaliśmy na moich seminariach z dr-em K. Morawieckim. Dlatego dr fizyki K. Morawiecki stopniowo się przekonywał do mojego dziwnego poglądu, że zanim zostanie się posłem to trzeba studiować różne dyscypliny, książki. - Studiować nawet i 20 lat, ponieważ człowiek po jednych studiach jest niedojrzały. Takim ludziom, studiującym czwarty i piąty kierunek, ale nie na zasadzie przepisywania indeksu, ale na zasadzie studiowania przez 20 lat, Państwo Polskie, jako pozbawione wywiadu (na skutek katarzyństwa) powinno płacić za naukę. I że można by te książki zdawać u specjalistów, np. „Astrofizykę obserwacyjną”, bo to uczy myślenia.
Na skutek globalizacji musi nastąpić zmiana rozumienia pedagogiki. Właśnie zapoznałem się z zadaniem na str. experienta.wroclaw.pl (nr 39. P. Ogonowski, „Indywidualna organizacja”, październik 2019). - Z zadaniem na metody rachunkowe i statystyczne. – Pytam, jak może pedagog, specjalista po zarządzaniu, politolog czy pedagog dziecięcy nie mieć takiego kursu, jeśli by miał taki uczciwy człowiek przeciwdziałać udostępnianiu dzieci pedofilom, czyli miałby przeciwdziałać niszczeniu podstaw finansowania życia w Polsce, a więc gospodarki.
Ubogie państwo przeznacza dzieci na sprzedaż. Trzeba mieć pojęcie o życiu, a to przecież np. zaplanowanie dostaw, składowania odpadów. Nie mówię, żeby znał szczególiki podstaw działania kamieniołomu (wysypisko odpadów), kosztów kontraktu budowy autostrady, szkód (pożar, wypadek etc.), działanie rurociągów, produkcja klinkieru drogowego, składowania na wysypisku komunalnym, zwłaszcza w okolicy obiektów wojskowych, jak poligonów, koszar – z uwzględnieniem kosztów maszyn budowlanych, woluminu łyżki koparki, wymiarów lemiesza spycharki, infrastruktur zbrojeniowych, włazów żeliwnych, płyt prefabrykowanych, przepustowości drogi dojazdowej dziennej, nacisków na osie, opłat eksploatacyjnych. Niech to będzie już dla typowych logistyków.
Ale trzeba powiedzieć, że i pedagog powinien mieć rozumienie całości, na czym polega gospodarka. Sens fizyczny, oraz matematyczne rozważania, zjawiły się już w XIX wieku. Są to twierdzenia niemieckiego fizyka, astronoma, geodety Gaussa, oraz fizyka Stokesa. Podstawowe prawa są związane z geodezją, bez której nie ma logistyki. Twierdzenie Gaussa jest jednym z najważniejszych twierdzeń teorii pola oraz pozwala na jego praktyczne zastosowanie. Ma ono kolosalne znaczenie w logistyce w obszarze hydro/gazo/ mechaniki, teorii wydajności w np. hydraulice, elektromagnetyzmie, optyce.
III.
Zastanawiam się tu nad różnicą między poznaniem a rozpoznawaniem systemu z chaosu porządek, ponieważ jest to zagadnienie redukcji mocy finansowania życia z produkcji, a to prowadzi nas do interpretacji faktu 500+, a w tym losu dzieci. Chcę powiedzieć, że upadek gospodarczy można mierzyć różnymi wskaźnikami, a w tym losem dzieci odbieranych przez Jugendamt, a nawet (niby jeszcze słabiej) haniebnie ostrożną inicjatywą prezydenta A. Dudy o przekazywaniu dzieci do rodzin „nieobcych kulturowo". Brak obrony dzieci był do przewidzenia, ponieważ to jest pochodna tego, czy po r. 1989 niszczymy moce produkcyjne, czy rozwijamy. Gdyby kapitalizm nie zniszczył mocy finansowania życia wypracowanych po II W. Św. (nie po II w.św., to błędna pisownia) to Prezydentowi starczyłoby środków finansowych (pieniędzy), aby chronić dzieci polskie, które już nie mają polskiego obywatelstwa.
Na tym polega moja analiza – że istnieje wiele metod oszacowania strat finansowych Polski po r. 1989. To co to za liderzy [8], mądrzy ludzie, którzy nie potrafili sami dostrzec w r. 1989+1,2,3…, że za 20 lat od wprowadzenia kapitalizmu (6 II 89) gospodarka będzie tak zrujnowana, że zabraknie ludzi i finansów na ochronę dzieci przed pedofilami na Zachodzie.
Są tu trzy sprawy. Porządni zdolni ludzie [9] tego (katastrofy wysyłania dzieci dla pedofilów) nie przewidzieli, chociaż dysponowali różnymi danymi, wręcz setkami danych, na temat produkcji, dystrybucji, banków, aby to przewidzieć w r. 1989+1,2,3.... To kto miałby przewidzieć ten proceder, jak nie pedagodzy, ci, którzy powinni dbać o wychowanie całego społeczeństwa i go ostrzegać? Po drugie, jeszcze nie potrafią dostrzec, że Obiekt Zjawiskowy sprzedawania dzieci stanowi właściwą miarę szacowania rocznych strat Polski po r. 1989, które (straty) zawężają pole manewru porządnego, jak oni, prezydenta A. Dudy, gdy ten bywał na salonach D. Trumpa. Widocznie nacisk koherentnego zespołu statystycznego fal -już poddańczo-depresyjno-rezygnackich - nadawanych przez Polaków jest już tak silny, że porządny, jak ci pedagodzy, prezydent i rząd sami z siebie już nie potrafią działać rozsądnie. Niniejsza praca ma im to przypomnieć. Wygenerowanie strat stu miliardów euro nie doprowadzi kraju o masie 40 milionów, w żadnym wypadku, do podstawiania pedofilom dzieci.
Ten rachunek, rząd porządny jak pedagodzy, powinien przedstawić pedagogom, gdyż przynajmniej niektórzy z nich oburzają się, że rząd M. Morawieckiego jeszcze coś „podskakuje” w pro-Orbanowskiej [10] warstwie, w pro-Orbanowskim kierunku, zamiast cicho siedzieć i się cieszyć z dotacji z beende, tzn. UE. Lecz czegóż tu oczekiwać, przecież sam twórca ich języka, sow.gen. Cz. Kiszczak, był przeszkolony we Wrocławiu, jeszcze przez gestapo.
Zwężenie świadomości narodu i prezydenta nie nastąpi pod naciskiem ukradzenia, po r. 1989, stu mld dolarów, wygenerowano zatem straty stukrotnie większe. Dopiero wtedy może dojść do głosu faza pochłonięcia przez żarłacza, ukąszenia przez straszliwego pająka. Trudne? To oznacza, że pedagodzy są źle kształceni, jak na sytuację kraju w sytuacji braku wywiadu od rozbiorów.
Wyjaśniam tym samym, przez odpowiednie postawienie zagadnienia, że od r. 1989 musi trwać redukcja majątku narodowego w skali setek mld dolarów rocznie, aby doszło po 20-30 latach do przywłaszczanie dzieci przez państwa Zachodnie, przez wielki obóz pedofilii.
Powstaje tak dla pedagogiki nowy obszar badań - zagadnienie oceny nowego systemu (kapitalizmu, bo przecież nie socjalizmu, PRL’bis) pod kątem znaczenia dla wychowywania społecznego, samowychowywania się społeczeństwa. I tak jak sami pedagodzy wskazali, chodzi o samowynaradawianie się. Nowy, od r. 1989, system działa tak, jak to opisali - w porównaniu do satrapii stalinowskiej, nazwanej przez pedagogów PRL-em.
Powstaje w pedagogice obszar kołowości, powtarzalności ludzkiego losu, a może nawet podstaw jasnowidzenia. W szczególności wydaje się, że pedagodzy skrytykowali system sądowy – co jest istotnym wkładem w walce o własne prawa ograniczane przez KE i wkładem w wykazywanie potrzeby zwolnienia całego aparatu sędziowskiego i dokonania zatrudnienia po badaniach psychologicznych i psycho-pedagogiki. Skrytykowali tez system finansowania - „Państwo polskie — świadczące szeroką pomoc materialną dla obywateli obcych krajów ...”.
Mamy tu odkryty cały obszar badań dla pedagogów w kontekście pedofilii, ekscesów seksualnych – skąd się to w cywilizacji bierze? Zjawia się problem odnalezienia przez pedagogów sensu słów lewica, prawica. Czy etos spółdzielczości, systemu społ.ekon. S’80-89, wyszyńskizm itd. to cechy prawicy? Czy pedofilskie zaopatrzenie wygenerowali prawicowi doradcy D. Trumpa ? - to taka byłaby lewica? Zjawia się obszar pedagogicznych badań nad patriotyzmem polskim i amerykańskim, nad polityką w ekonomii, skoro „Społeczeństwo oparte o rynek musi się zdegenerować” - skoro musi, to dlaczego nie przewidywać jak to będzie wyglądało. Tylko nieliczni w r. 1989 przewidzieli socjalistyczną operację 500+ po 20 latach działania systemu antysocjalistycznego, czyli kapitalizmu, po prostu kapitalizmu, a nie żadnego, jak się łudzono kapitalizmu XIX-wiecznego, bo ludzie nie chcieli uwierzyć, że tak działa kapitalizm firm niemieckich, amerykańskich, portugalskich, tych wszystkich Xeroxów, czyli ten najbardziej nowoczesny, BŚ, MFW.
W tym pedagogicznym obszarze odnajdywania przez pedagogów sensu słów należy prostować błędy języka partii Macieja Płażyńskiego i T. W. Musta, czyli partii PO (nie mówiąc o zjawie Nowoczesnej), że operacja 500+ to przekupywanie wyborców, a takie prostowanie pojęć rozwijałoby umysł społeczny. Ten błąd wypowiada aktualnie (2015-2019) PO, ale to jest też język (sposób rozumowania) AWS, AWSP, SKL, UPR, KLD, SdRP, RMD, SLD, Ruchu Palikota, KOD, Czarnych Marszów i stu innych zjaw. Po prostu panuje język gazety, pochodzi on od sow.gen. Cz. Kiszczaka, T. W. Wolskiego, GW, RTV, od okrągłego stołu.
„Nie wie” ten język, bo ma „nie wiedzieć”, iż operacja 500+ jest konsekwencją 27-letniej epoki rządów kapitału (od 6 II 89 do 15 XI 2015 mamy 27 lat; tylko A. Macierewicz dobrze to obliczył, żaden inny dziennikarz – dziennikarze w 99.999% mówili o 25 latach). Rządów kapitału (prawicy) wprowadzonych przez tzw. komunę, którą język gazety (język także antygazety to po prostu język gazety) przedstawia, jako lewicę. Ruch społeczny Solidarności komunę nazywał czerwonymi książętami (nie znaczy to, aby chwalił jakichkolwiek Radziwiłłów). Branickich, Potockich itd. miał za takich samych jak WSW, Kiszczak, GRU. Celem języka gazety jest ukrywanie, że moce finansowania życia z produkcji są zredukowane o 90 %, co oznacza, że zamiast 500+ powinno być 500 x 10 = 5 tys.+
Okazuje się, że pedagog, który chce zapobiegać takiej degeneracji społeczeństwa, jak dostarczanie dzieci pedofilom musi też studiować logistykę gospodarczą, w imię tego, że w sytuacji po rozbiorach polska humanistyka nieprzypadkowo zajmuje się i uściślaniem nauk ścisłych. Trzeba nauczać humanistykę nie tracąc perspektywy, że powinna ona uściślać nauki o cieple, ciepłownictwie, mechanice, o czasie i przestrzeni, zoologiczne, antropologiczne, biologiczne, a przede wszystkich wszelkie ekonomiczne, finansowe. Pedagog musi mieć pojęcie o dystrybucji, a nawet transporcie, ponieważ ze zmiany w samym transporcie (lokomotywy, wagony, produkcja, autostrady, koleje, połączenia) może wiele wydedukować z tego, co jest społeczne i zdemaskować to, co jest ukryte, odczytać to, co będzie za 20 lat, np. hiper-socjalistyczne 500+, pomimo oceanu propagandy i deklaracji antysocjalistycznych.
Polska, jako kraj osaczany przez katarzynizm, nie może sobie pozwolić na kształcenie pedagogów w zwykłym trybie, znanym z uczelni zachodnich. Przykładowo w Politechnice Wrocławskiej, Rzeszowskiej, nie brakowało osób, które w latach 1990-95 przewidywały operację jałmużniczą 500+ za 20 lat, ale było ich za mało. To było ok. 5 % członków rad, którzy w swoich wykładach od r. 1989 (np. Grupa z Pracowni Teorii Piękna, Twórczości i Rozwoju „Kosmos-Logos”) jasno dostrzegali koniecznościowy charakter ograbienia przez kapitał narodu polskiego z podstaw produkcyjnych finansowania życia i w konsekwencji depopulację. Nawet kłócili się z posłami, którzy twierdzili, że depopulacja nie zależy od ekonomii, tylko od obrazków pokazywanych w pismach kobiecych; w rzeczywistości są one pochodną wprost systemu ekonomicznego, finansowego, bankowego.
Pedagodzy zostawili taką humanistykę: Jeżeli człowiek jest rzeczą, to naturalna jest agresja, konkretyzm, aktywizm bez-teoretyczny, poza-teoretyczny, wiara w istnienie nagich (poza teorią) faktów. Aktywizm dla samego aktywizmu. Język kapitalizmu jest od r. 1989 językiem wręcz linczu na pracownikach, jest językiem prawicowym, czyli konkretystycznym, jest językiem prostackim, a więc wulgarnym, bo anty-wyjaśniającym. Pedagodzy nie stworzyli w r.1989+1,2,3…, studiów (prac), że język kapitalizmu jest językiem uderzeniowym, jest bliski stalinizmowi, MBP, UB, WSW, GRU. Że język systemu gospodarczego „z chaosu porządek” jest językiem usposabiającym do gróźb, gwałtów, oszczerstw, obelg, zastraszania.
Pedagodzy nie stworzyli prac, że ponieważ człowiek jest w kapitalizmie rzeczą (bezrobocie, bezdomność, depopulacja), to normalne jest pobicie, śmierć, a w przedszkolach „edukacja” dla 4-latków, edukacja do egoizmu, aberracji (pani dr biologii z UW protestuje pod PKiN i domaga się w przedszkolach nauki masturbacji, transseksualizmu i odmian zjawiska, które badał Witelon [11]) - i to pod płaszczykiem ideologii (w sensie braku analiz naukowych, czyli modelowania, a więc wyjaśniania) zwalczania mowy nienawiści.
Pedagodzy nie potrafili zbudować teorii, że język kapitalizmu to życiowy konkretyzm, akcja - reakcja, to całe semantyczne pole ataków i reakcji prawa, to pole zarzutów, skazania, naruszenia bezpieczeństwa ludzi, to same antynomie - atak i wsparcie, bezrobocie (samobójstwa) i walka z bezrobociem (samobójstwami), wybieranie i anty-choice; bezprawie i pomoc prawna i sto innych. Pedagodzy okazali się bezbronnymi wobec faktu, ze kapitalizm to idolatria konkretyzmu, a ten polega na programowym oderwaniu nauki od życia w imię nauki, opisania pewnych zjawisk, ich przyczyn od metafizyki, a wojtylizm kojarzy się z religianctwem. Po r. 1989 nastąpiło w pedagogice całkowite usunięcie kopernikańskiego lex continui, czyli relacyjności – zamiast relacyjności maja być konkrety, rzeczy, fakty.
Nie istnieją prace pedagogów modelujące (wyjaśniające) to, że zjawiska homo nie muszą być traktowane konkretnie w stylu „tak i basta”, czyli precz z nauką, wara wam z analizą. Przeciwnie, mogą i powinny być przedmiotem badań naukowych, humanistycznych, wszak zadaniem humanistyki jest i uściślanie nauk ścisłych, np. tworzenie metafizyki faktu spadku jabłka. Nauka nie udowodniła żadnego z etycznych postulatów kapitalizmu, hedonizmu typowego dla prawicy (nie zaś dla wyniszczonych przez kapitalizm załóg zakładów dziewiarskich, lniarskich, mleczarskich, owocowych i stu innych), w tym elgiebetyzmu, skłonności jedno-pierwiastkowych itd., dlatego obowiązuje nacisk, przemoc, epistemologia wyspowa.
Wobec tego pedagog nie może nie rozumieć istoty techniki, produkcji, logistyki, ponieważ to decyduje o tym, co będzie się działo destrukcyjnego za lat 20.
Studiowanie takich zjawisk jak – przykładowo - zjawiska cieplne, mechaniczne, a nawet mechaniki nieba, grawitacyjne, wcale nie oznacza, że ktoś ma być ciepłownikiem, mechanikiem, astronomem – przeciwnie taka nauka na pedagogice wyzwala potencjał ludzki, czyli hamuje ekspansję mózgu gadziego (to wyrażenie antropologiczne). Powstaje wtedy, zauważam, zupełnie inny pedagog
Istotne dla pedagoga są warunki osaczania polskiej kultury.
W warunkach osaczania polskiej kultury specjalista po zwykłym zarządzaniu, politologii czy pedagogice (jak dotychczas, bez studiowania nauk ścisłych [12]) nie może nie mieć takiego kursu nauki stricte dedukcyjnej, jak powiedzmy teorii względności (nie tam popularyzacji [13]), jeśli by miał taki uczciwy człowiek przeciwdziałać procederowi udostępniania dzieci pedofilom, czyli jeśli by miał przeciwdziałać niszczeniu podstaw finansowania życia w Polsce, a więc gospodarki.
Pedagog musi być lepszym poniekąd ekonomistą aniżeli ekonomista, ponieważ czeka go jeszcze trudniejsze zadanie – musi (w warunkach państwa prześladowanego) przewidzieć to, czego nie przewidzi ekonomista. Jeszcze raz: Pedagog musi mieć lepsze umiejętności (niech będzie przynajmniej wykształcenie, ale przecież ten pedagog, który zda egzamin z mechaniki nieba już ma inny umysł) dedukcyjne, aniżeli ekonomista, bo pedagog miałby (taki sens większy ma apel pedagogów do A. Dudy w sprawie dostarczania dzieci pedofilom) przewidzieć udostępnianie dzieci pedofilom, czyli w r. 1989 (no i w następnych latach też, skoro na to nie wpadł w r. 1989) widzieć sprawy ekonomiczne i skutki, których minister ekonomii (w r. 1989+1,2,3 itd.) nie widział. Czy Zyta Gilowska, Belka, Lewandowski, Sowińska itd., jako ekonomiści, wykraczali poza schemat wąsko-zakresowy? Skądże. To technicy, mechanicy samochodowi, dlatego powinni jeszcze studiować mechanikę nieba. Pedagog zaś musi być zdolny i do uściślania ekonomii, techniki; „i do uściślania”. Ubogie państwo przeznacza dzieci na sprzedaż. To jest istotne.
Ubogie państwo przeznacza dzieci na sprzedaż. Pedagog musi mieć pojęcie o życiu, najpierw o gospodarce, więc studiuje ekonomię. Potem studiuje mechanikę kwantową i wtedy zauważa inne u siebie podejście do pedagogiki, zwłaszcza jeśli ma odkrycia w fizyce cząstek, w mechanice kwantowej. Staje się już nowym pedagogiem. Taki pedagog ostrzega przy okrągłym stole o wadach kapitalizmu (o wadach tej gospodarki), doradza utrzymanie systemu społ.ekon. Solidarności 1980-89, ponieważ chce przeciwdziałać udostępnianiu dzieci polskich międzynarodowej mafii pedofilskiej super-prawicowej, czyli motorniczym systemu „z chaosu porządek”.
Istotne jest takie nauczanie pedagogów, które wykracza poza poznanie nowego systemu z chaosu porządek i wymaga umiejętności rozpoznanie systemu – dlaczego mówią „z chaosu porządek” i jakie są skutki społeczne randomizacji. To jest zagadnienie rozpoznawania mocy finansowania życia z produkcji i interpretacji faktu społecznego 500+, oraz rozpoznawania innych faktów od przełomowego powstania rządu Beaty Szydło 15 XI 2015, a także rozpoznawania (samo poznawanie to za mało) faktów poprzedniego 27-letniego okresu (6 II 89 – 15 XI 2015) panowania nowego systemu, o którym prezydent profesor musiał powiedzieć „Społeczeństwo oparte o rynek musi się zdegenerować”. Dostarczanie dzieci polskich światowej prawicy było do przewidzenia. Nie takie rzeczy działy się u Radziwiłłów, Czartoryskich, Hohenzollernów, Habsburgów, Branickich, Romanowów, Burbonów itd. – Człowiek bogaty, czyli prawica, jest na tyle skażony grzechem pierworodnym, że potrzebuje systemu, w którym własność jest rozumiana jako tylko to, co służy bezpośrednio utrzymaniu życia. Na tym polega wojtylizm. To jest definicja Jana Pawła II. Lud nie ma chleba? - To niech jedzą ciastka – odrzekła królowa.
[1]https://wolnespoleczenstwo.org/pl/apel-pedagogow-o-miedzynarodowa-ochrone-polskich-rodzin/ ; Czytam „Sekundują w tym procederze rzesze zdemoralizowanych dziennikarzy po obu stronach Atlantyku, którzy słowem nie wspomną draństw popełnianych przez wpływowe osoby. Wyjątkowo zdarzają się uczciwi i odważni dziennikarze.” (Wyróżniam, bo sam przecieram oczy ze zdumienia).
[2]Pedagodzy, profesorowie, napisali do Prezydenta „II wojna światowa” (a nie II Wojna Światowa), tak jakby nie dostrzegali monstrualności barbarzyństwa niemieckiego lub jakby uważali, że są normalnie wojny światowe, np. trzecia, szósta. Jakby nie znali sensu wojtyłowskiego „Nigdy więcej wojny”. Piszemy za górami, za lasami, powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, ale już Insurekcja, Powstanie’44. Jan Paweł II nigdy nie napisał małymi literami II Wojna Światowa. Język polski jest trudny, ponieważ jest kontekstowy, związany z etyka, historią, historiozofią .
[3]https://wolnespoleczenstwo.org/pl/silniejsi-razem-z-pedofilami/
[4]Pedagodzy w krajach UE i zachodnich się na to godzą?
[5]Tęczą zajmował się Witelon.
[6]Randomizację popierają często nawet inteligentni ludzie, jak Korwin Mikke - autycy, aspergerowcy. Autycy wysoko-funkcjonujący traktują ludzi jak rzeczy. Nadto nie łączą całości, więc odpowiada im szatkowanie, odrywanie, całe izolacyjne (wyspowe) podejście do rzeczywistości, a więc kapitalistyczna zamiana elementów życia {A, B, C, itd.} w {pA, pB, pC, itd.}. Kapitalizm zamienia stabilne elementy życia w niestabilne – stąd po kilku latach (3 - 5), gdy ludzi mocniej dotknął kapitalizm, nastąpiła fala najgorszych rzeczy, jakie są tylko możliwe w życiu ludzkim. Gigantyczna, niespotykana w PRL (czyli pod rządami naszych innych katów) fala samobójstw, depresji, emigracji, chorób wszelkich, a zatem depopulacja. Nie o kapitalizm walczyliśmy w dekadzie S’80-89. Wydaje się mi, że niektórzy opozycjoniści akceptują moje analizy od środy do wtorku. Wieczorem we wtorek, nie są pewni, czy rzeczywiście randomizację kapitalistyczną popierają często inteligentni ludzie, autycy, aspergerowcy, dlatego że autycy traktują ludzi jak rzeczy, nie łączą całości, więc autykom odpowiada wyspowe podejście do rzeczywistości, a więc kapitalistyczna sztuczna zamiana elementów stabilnych życia {A, B, C, itd.} w elementy już przygodne {pA, pB, pC, itd.}. We wtorek nie sądzą, że kapitalizm jest modelem kinetyki, czyli że narusza wojtylizm, popiełuszkizm i że stabilne elementy życia kapitalizm zamienia w niestabilne i że taka jest geneza samobójstw, depresji, emigracji, depopulacji oraz likwidacji produkcji. Ludzie chyba sądzą, że to się zdarzyło nie z powodu kapitalizmu. Ludzie chyba wstydzą się tego, że to nie o kapitalizm walczyliśmy w dekadzie S’80-89. Wydaje się mi, że akceptują moje prace, ale nie zawsze.
[7]L. Kaczyński, 2008.
[8]Pedagodzy - Kostkiewicz, Wojciechowski, Anna Gaweł, Beata Gola, Stanisław Palka, Małgorzata Michel, Dorota Pauluk, Sztuka, Łuczyńska, Piasecka, Czerska, Polak, Jolanta Nazaruk, Śliwerski, Łaszczyk, Małgorzata Makiewicz, Morbitzer, Dorota Siemieniecka, Siemieniecki, Stanisław Juszczyk, Józef Bednarek, Ewa Lewandowska-Tarasiuk, Zbigniew Łęski, Justyna Bluszcz, Janusz Miąso, Kłoniecki, Piotrowski, Barbara Kędzierska, Włodzimierz Gogołek, Maria Czerepaniak-Walczak, Horowski, Alina Rynio, Skrzyniarz, Partyka, Surdacki, Elżbieta Stoch, Danuta Opozda, Izabel Głodzik, Agnieszka Linca-Ćwikła, Aleksandra Borowicz, ks. Marian Nowak, Urszula Krzyżanowska, Małgorzata Łobacz, Nazaruk, Ryk, Katarzyna Potyrała, Jolanta Zielińska, Gurba, Agnieszka Lasota, Joanna Łukasik, Olga Wyżga, Mikrut, Majewicz, Danuta Wolska, Jolanta Baran, Agnieszka Suplicka, Joanna Dąbrowska, Kalisz, Elwira Kryńska, Anna Młynarczuk-Sokołowska, Konopacki, Sajdek, Wiesława Sajdek, Wójcik, Olech, Woźniczka, Sitek.
[9]Z tego wynika, że źle wykształceni, że programy studiów nie zawierają nauki myślenia, że potrzebne są studia uzupełniajace.
[10]Zdaniem niektórych pedagogów, wychowanych na języku gazety, Victor Orban wprowadził zamordyzm, faszyzm, nazizm, despotyzm, samowolne władztwo, absolutyzm, autorytaryzm i Bóg wie co jeszcze, tymczasem powinni oni spostrzec, że ich stanowisko pozwala ocenić jakie straty ponoszą Węgry, skoro aż na tym musi narodowi węgierskiemu zależeć. Nasi pedagodzy powinni podejść do polityki Orbana racjonalnie i nie powinni stawiać się ponad rozum narodu węgierskiego. To nie tylko irracjonalne, ale i nieeleganckie.
[11]Witelon badał tęczę.
[12]To ile ma pedagog studiować? - zżymają się pedagodzy. Długo, po to dr K. Morawiecki, w jednej setnej metodolog, proponował płacenie za studiowanie i przez kilkadziesiąt lat, a najprostszą metodą sprawdzania studiowania nieformalnego są publikacje pedagoga w pismach z fizyki, odkrycia w fizyce, ale istnieją inne metody nadzorowania studiowania po studiach z pedagogiki. Nie chodzi tu o wytwarzanie fikcyjnych dyplomów przez przepisywanie not z indeksu. To przepisywanie przyszło wraz z kapitalizmem, wraz z kapitalistycznym systemem walki o byt. Więzień ciął drzewo w tajdze. Strażnik stemplował. Więzień obrzynki stempla ścinał i palił. Strażnik drugi raz stemplował i dzięki temu oszustwu więzień przeżywał.
[13]Zdanie to dedykuję A. Ł.
Obserwator Zachodni
18 V 2020






