Obrzydliwe, jak nisko upadliśmy, chyba tak nisko jak Szwecja.
Z tekstu wynika, że wzięto się nawet za polskie dzieci, które są ćwiczone w walce przeciwko własnym przekonaniom.
Już zapomniano Simona Mola, który w ramach podobnych terapii zarażał HIV-em młode Polki.
W przerwach między kopulacjami pisał Mol regulaminy dla PZPN, gdzie m.innymi zakazał wpuszczania na stadiony kibiców z Mieczykiem Dmowskiego w klapie. Neger rządził dumnymi kibicami tych równie dumnych ligowych klubów, w których masowo grają łajzy z importu, tak jakby brakowało własnych, krajowych. Teraz te małe dzieci stoją w kolejce do kolejnej deprawacji, następne negry będą je tresować w poprawności politycznej.
Teraz te małe dzieci stoją w kolejce do kolejnej deprawacji!
Czy w Polsce są jeszcze dorośli mężczyźni? Ojcowie!?
Red. Gazeta Warszawska
+
Co zamiast "Murzyna"? Czarnoskóry Polak wskazuje konkretne słowo
Rada Języka Polskiego odradza używania słowa "Murzyn", jako popularnego określenia czarnoskórego. Polak nigeryjskiego pochodzenia Larry Okey Ugwu dla WP: - Nareszcie! Wiele lat walczyliśmy o taką opinię.
11 listopada 2020 - czarny uczestnik Marszu NiepodległościŹródło: East New
Dr hab. Marek Łaziński z Uniwersytetu Warszawskiego wydał opinię, że słowo "Murzyn", które kiedyś miało charakter neutralny, obecnie jest obarczone złymi skojarzeniami i jest już archaiczne. Podkreślał, że słowo to w języku polskim obrosło wyjątkowo silną frazeologią obraźliwą, jak np. określenie "sto lat za Murzynami". Jeśli już go używać, to na zasadzie "historycznego cytatu" - informuje "Rzeczpospolita".
Łaziński odradzał więc jego używanie w komunikacji publicznej, czyli w mediach, administracji publicznej czy szkołach. Rada Języka Polskiego na posiedzeniu jednogłośnie przyjęła opinię profesora Łazińskiego. Składa się ona z niemal 40 specjalistów, którzy zajmują się m.in. rozstrzyganiem wątpliwości językowych co do słownictwa, gramatyki i ortografii.
Walczą z hejtem. Mural połączył dzieci i artystów
Jedocześnie Rada przypomina, że nie ma kompetencji, by zakazywać używania jakiegokolwiek słowa lub wyrażenia, ani też, by nakazywać posługiwania się jakimkolwiek wyrazem
Larry Okey Ugwu, dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku, Polak nigeryjskiego pochodzenia od lat 80. mieszkający w Polsce, przyjął werdykt Rady Języka Polskiego z zadowoleniem.
- Nareszcie się doczekaliśmy! Gratuluję Radzie tej decyzji i doceniam ją. To była długa walka. To jest ważny krok naprzód - mówi Ugwu w rozmowie z WP.
- W Polsce mieszka coraz więcej ludzi z Afryki - naukowców, artystów, sportowców, studentów, pracowników – i pewne perspektywy historyczne czy językowe siłą rzeczy się zmieniają. Słowa niegdyś powszechnie używane wypadają powoli z języka, nie tylko w Polsce - dodaje.
Dlaczego ta decyzja jest dobra?
Ugwu: - Wszystkie języki się rozwijają i zmieniają. W Polsce mówiło się "że jesteśmy sto lat za Murzynami" albo że "ktoś robi za Murzyna" czy też "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". Nikt mi nie powie, że to są neutralne określenia. Te frazy mają negatywne konotacje, które cywilizowane społeczeństwo powinno odrzucić albo przynajmniej mieć świadomość, że one kogoś ranią.
Jakiego słowa używać w miejsce "Murzyna"?
- Mówcie: "czarny", "czarnoskóry", "ciemnoskóry", "pochodzenia afrykańskiego" czy "Afrykanin". Każde z nich jest lepsze niż tamto negatywne określenie - radzi Ugwu.
Absolwenci Uniwersytetu Medycznego w ŁodziŹródło: East News
Mieszkający w Polsce czarnoskórzy od lat skarżą się, że na używane przez niektórych Polaków i Polki takie rasistowskie i obraźliwe określenia, jak "ciapaty", "bambus" czy "asfalt". Znane są też przypadki publicznych wystąpień znanych i wpływowych osób, które deprecjonują osoby o ciemnym kolorze skóry.
Na przykład w 2009 r. o. Tadeusz Rydzyk w czasie pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja na Jasną Górę przywitał afrykańskiego misjonarza słowami: - I jeszcze Murzyn. Zobaczcie, on się nie mył wcale. Gdzieś ty się nie mył?
W 2009 roku o. Tadeusz Rydzyk mówił do misjonarza z Afryki: "Murzyn, gdzieś ty się nie mył?"Źródło: East News
Larry Okey Ugwu:
- W USA mówi się Afroamerykanie, a pewne historyczne, obraźliwe słowa są zakazane i nie można ich używać w przestrzeni publicznej. Polska też powinna iść z duchem czasu. Być może kolejnym krokiem powinna być ustawa zakazująca używania pewnych rasistowskich określeń jako niezgodnych z prawem.
Simon Mol
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Simon-Mol-zarazal-takze-w-Trojmiescie-n21754.html
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
Simon Mol, właśc. Simon Moleke Njie[1] (ur. 6 listopada 1973 w Buéi, według niektórych źródeł w 1968[2], zm. 10 października 2008 w Warszawie[3][4]) – kameruński pisarz, poeta i dziennikarz (publikował na łamach m.in. „Warsaw Voice”)[1], przebywający w Polsce. Podając się za uchodźcę politycznego uzyskał w 2000 w Polsce status uchodźcy[5].
Spis treści
1 Życiorys
1.1 Życie w Afryce i fałszywy życiorys
1.2 Pobyt w Polsce
1.3 Proces sądowy
1.4 Informacje prasowe
1.5 Skutki epidemiologiczne i polityczne
2 Przypisy
3 Linki zewnętrzne
Życiorys
Życie w Afryce i fałszywy życiorys
Simon Moleke Njie urodził się w anglojęzycznej rodzinie na terenie dawnego tzw. Kamerunu Brytyjskiego. W Polsce podawał, że rozpoczynał karierę dziennikarską w nieistniejącym już tygodniku „The Sketch”, adresowanym do anglojęzycznej mniejszości w kraju. W rozmowie z dziennikarzami „Rzeczpospolitej” i TVN były redaktor tego pisma, Norbert Wasso, podał, że Moleke Njie nigdy nie pracował w redakcji[6][7][8].
Mol podawał, że był współpracownikiem kilku gazet i stacji radiowej. Jego matka, Hannah Ngaje (ur. 1943), podała jednak, że syn jedynie dorywczo pisywał do gazet, a po skończeniu szkoły zawodowej pracował w rafinerii. Zdementowała ona rozpowszechnianą przez Moleke Njie informację, jakoby w 1996 r. został on aresztowany w czasie przygotowań do publikacji artykułu o skandalu korupcyjnym w kameruńskim rządzie, a ona sama aktywnie zabiegała o uwolnienie syna.[8]
Simon Moleke Njie podawał, że po rzekomym aresztowaniu udało mu się zbiec za granicę i szukał azylu w kilku państwach afrykańskich, m.in. Gwinei Równikowej, Gabonie (gdzie, jak twierdził, utrzymywał się przez rok z pisania wierszy), Nigerii i Burkina Faso.
Według jego wersji w 1997 r. udzielono mu azylu w Ghanie, gdzie również pracował jako dziennikarz w opozycyjnej gazecie „The Weekly Insight”. Ze względu na działalność polityczną miał zostać we wrześniu 1998 r. aresztowany w Akrze na sześć tygodni i wyjść na wolność dzięki wstawiennictwu miejscowego PEN-Clubu, pod warunkiem zaprzestania działalności politycznej.
Informacje te zdementowali przedstawiciele Związku Dziennikarzy Ghany Bright Kwame oraz Mackay Anim-Appiah, szef ghańskiego Pen Clubu. Według Brighta Kwame Moleke Njie zajmował się pisywaniem artykułów o futbolu i nigdy nie był w Ghanie aresztowany. Mackay Anim-Appiah, który przekazał Molowi swoje zaproszenie na zjazd Pen Clubu w Polsce, powiedział: Jestem zdruzgotany i zszokowany. [...] Nie mogę uwierzyć w to, co zrobił.[7]
6 marca 2007 dziennik „Rzeczpospolita” opublikował ustalenia ze śledztwa dziennikarskiego, w których stwierdzono, że życiorys Simona Mola został przez niego sfabrykowany. Według dziennika Mol nie był – jak podawał – represjonowany za działalność polityczną, a tym bardziej nie był aresztowany[6][7].
Pobyt w Polsce
Simon Moleke Njie trafił do Polski na początku 1999 r. razem z delegacją oddziału PEN-Clubu w Ghanie na kongres tej organizacji w Warszawie. Po przyjeździe złożył wniosek o nadanie statusu uchodźcy, który rozpatrzono pozytywnie we wrześniu 2000. W Polsce funkcjonował pod pseudonimem literackim Simon Mol.
Podawał, że przez krótki okres pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Tymczasem Tomasz Szeratics z Departamentu Systemu Informacji MSZ napisał w oświadczeniu dziennikarzom „Rzeczpospolitej”, że Simon Mol alias Simon Moleke Njie nie był zatrudniony w MSZ. W 2002 tomik jego wierszy Africa... My Africa (z polskim tłumaczeniem) opublikowało wydawnictwo Verbinum, prowadzone przez misjonarzy werbistów[9].
Jako aktywny działacz był znany w środowisku warszawskich działaczy społecznych, katolickich[10][11] i antyrasistowskich, a także w światku literackim. Był współpracownikiem Polskiej Akcji Humanitarnej[12], założycielem Teatru Uchodźców (Migrator Theatre), współzałożycielem Stowarzyszenia Uchodźców RP i założycielem Stowarzyszenia Pisarzy Zagranicznych w Polsce.
Stowarzyszenie „Nigdy Więcej” przyznało mu tytuł „Antyfaszysta Roku 2003”, m.in. za współorganizowanie akcji „Wykopmy rasizm ze stadionów”, imprezy w ramach tygodnia akcji „Futbol przeciwko rasizmowi w Europie” (obejmowała m.in. mecz piłkarski Polonia Warszawa kontra Afrykańczycy mieszkający w Polsce). Simon Mol grał w drużynie piłkarskiej Mazur Karczew[12].
Moleke podawał się za honorowego członka Brytyjskiego Ośrodka Międzynarodowego PEN-Clubu[13].
W 2004 r., w imieniu prezydenta Polski, został nominowany do nagrody Sergio Vieira de Mello Prize, razem z Tadeuszem Mazowieckim i innymi zasłużonymi osobami, za „odbudowywanie pokoju w społecznościach po konfliktach”, przyznawanej pod patronatem UNHCR i innych instytucji[14].
W 2006 r. dzięki „efektom starań wielu osób” otrzymał nagrodę międzynarodowego PEN Clubu „Oxfam Novib/PEN Award for Freedom of Expression”[15][16].
Z publikacji „Rzeczpospolitej” z 2 lutego 2007 r. wynika, że Moleke Njie mógł wyłudzić mieszkanie przy współudziale urzędniczki samorządowej z Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, w którym był członkiem komisji przyznającej mieszkania dla najbardziej potrzebujących rodzin wielodzietnych i żyjących w ubóstwie. Według tej samej publikacji stołeczna policja badała także wątek działalności finansowej Fundacji Migrator Theatre, w której mogło dojść do nadużyć ze strony Simona Moleke Njie. Śledztwo nie wykazało dotychczas żadnych nadużyć, a prokuratura nie postawiła żadnych tego typu zarzutów.
Proces sądowy
3 stycznia 2007 r. został zatrzymany w Warszawie i tymczasowo aresztowany przez sąd w związku z zarzutami z art. 156 Kodeksu karnego, tj. o zarażanie licznych partnerek seksualnych złośliwym szczepem[17] wirusa HIV-1 (rekombinacja genetyczna podtypów A i G), występującym tylko w Kamerunie i krajach ościennych[18].
5 stycznia 2007 r. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podjął decyzję o ujawnieniu nazwiska i upublicznieniu wizerunku podejrzanego, ze względu na „ważny interes społeczny”, uzasadniając, że upublicznienie „umożliwi (...) rozpoznanie sprawcy szerszej grupie poszkodowanych osób”[19].
Nosicielstwo HIV stwierdzono u Moleke Njie po raz pierwszy w Centralnym Ośrodku dla Cudzoziemców w Dębaku w trakcie ubiegania się o status uchodźcy w 1999 lub 2000 r. Przepisy zabraniają upubliczniania informacji o wyniku takiego badania.
14 grudnia 2007 r. do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Żoliborza trafił akt oskarżenia. Prokurator postawił mu 13 zarzutów, w tym 11 zarzutów zarażenia wirusem HIV kobiet oraz dodatkowo zarzut bezpośredniego narażenia na takie zarażenie jednej kobiety. Kolejny zarzut dotyczył posiadania bez zezwolenia białej broni, jaką jest nunchaku. Z uwagi na wielość zarzutów łączna kara mogła przekroczyć 10 lat więzienia, więcej niż wynika to z art. 156 § 1 Kodeksu karnego[20].
Proces Simona Mola rozpoczął się w połowie lipca 2008 r. Sąd utajnił przebieg rozprawy. W połowie sierpnia 2008 r. stan zdrowotny oskarżonego pogorszył się i Mol zaczął być leczony w ZOZ Aresztu Śledczego dla Warszawy Mokotowa. Wszystkie zaplanowane rozprawy sądu we wrześniu 2008 r. zostały z tego powodu odwołane[21].
24 września 2008 r. Mol doznał zapaści oraz niewydolności nerek. 25 września 2008 sąd podjął decyzję o uchyleniu aresztu tymczasowego, ze względu na zły stan zdrowia stosując jako środek zapobiegawczy zakaz opuszczania kraju. Został przewieziony do Szpitala Zakaźnego przy ul. Wolskiej w Warszawie[22], gdzie zmarł 10 października 2008 r.[3].
Informacje prasowe
Zobacz wiadomość w serwisie Wikinews pt. aresztowania Simona Mola
Zobacz wiadomość w serwisie Wikinews pt. śmierci Simona Mola
Według informacji policji od Njie zaraziło się wirusem HIV przynajmniej 16 kobiet, niektóre z nich zachorowały na AIDS[23][6].
Na witrynie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości RP napisano „Przestępcze działania Simona Moleke Njie uznać należy za wyjątkowo nikczemne”[19]. Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza podjął decyzje o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące[24], następnie wydłużając ten okres.
Według publikacji „Rzeczpospolitej” z 9 stycznia 2007 r. Moleke Njie mógł dążyć do zarażenia jak największej liczby kobiet, kierując się afrykańskim przesądem. Cytowana przez dziennik afrykanistka podała, że według wierzeń afrykańskiego szamanizmu choroby można się pozbyć, oddając ją innym, a przesąd ten jest popularny w Afryce także w odniesieniu do wirusa HIV. Sam Moleke Njie nazywał siebie The Son of Efasomato;[17] w kameruńskich wierzeniach Ephasa Mote jest demonem niszczącym nieprzyjaciół ludu Bakweri.
W wywiadzie z jedną z zakażonych przez niego kobiet pojawiają się także spekulacje co do innego motywu zarażania. Otóż według tego wywiadu Simon miał być w rzeczywistości "fanatycznym muzułmaninem" który w ten sposób chciał zniszczyć kulturę Zachodu. Pojawiły się również spekulacje co do istnienia większej grupy działających w ten sposób „terrorystów”[25]. Sam Simon Mol deklarował się jako chrześcijanin[25].
Po jego śmierci publicysta Adam Leszczyński w „Gazecie Wyborczej” z 12 października 2008 r. wysunął hipotezę, że Simon Mol nie wierzył w to, iż rzeczywiście jest chory[26], co tłumaczyłoby jego odmowę leczenia na HIV/AIDS. Zjawisko wyparcia jest dosyć powszechne w Afryce, jeśli chodzi o epidemię AIDS. Sam zainteresowany do samego końca twierdził, iż nie jest chory na AIDS[17] i odmawiał przyjmowania leków.
Skutki epidemiologiczne i polityczne
Z powodu sprawy Simona Mola i wbrew lobbingowi UNHCR Polska wprowadziła w 2008 r. obowiązkowe testy HIV dla wszystkich uchodźców[27].
Przypisy
Edyta Gietka, Sekretne życie Simona Mola, www.polityka.pl, 2018 [dostęp 2020-11-10] (pol.).
Por. kalendarium w dzienniku „Rzeczpospolita” 6 marca 2007.
Simon Mol nie żyje, Interia.pl, 11 października 2008 [zarchiwizowane z adresu 2008-10-15].
Simon Mol nie żyje, Dziennik.pl, 11 października 2008 [zarchiwizowane z adresu 2008-10-12].
Agata Górny, UCHODŹCY W POLSCE - Sytuacja prawna, skala napływu i integracja w społeczeństwie polskim oraz rekomendacje, Halina Grzymała-Moszczyńska, Witold Klaus, Sławomir Łodziński, 2017, s. 75.
Na tropie oszusta Simona Mola, „Rzeczpospolita”, 6 marca 2007, Bertold Kittel, Maja Narbutt; współpraca: Anna Machowska (TVN).
Maja Narbutt, Simon Mol: prawdziwa historia oszusta z Afryki, Anna Machowska, www.rp.pl, 6 marca 2007 [dostęp 2020-11-10] [zarchiwizowane z adresu 2017-05-14] (pol.).
Prawdziwa historia Simona Mola, Uwaga TVN, 6 marca 2007 [dostęp 2020-11-10] [zarchiwizowane z adresu 2020-11-10] (pol.).
„Afryko, moja Afryko!” – Simon Mol, VERBINUM [zarchiwizowane z adresu 2007-03-11].
Maja Narbutt, Wszystkie kobiety Simona Mola, rp.pl, 9 stycznia 2007 [zarchiwizowane z adresu 2017-04-01].
Edyta Giętka, Sekretne Życie Simona Mola, Polityka.pl, 30 stycznia 2007.
Simon Mol Antyfaszystą Roku 2003, Polska Akcja Humanitarna, 22 stycznia 2004 [zarchiwizowane z adresu 2007-01-27].
Fluechtlinge in Polen, Simon Moleke Njie, INA Agency [zarchiwizowane z adresu 2014-09-05] (ang.).
Rebuilding Peace in post-Conflict COmmunities, Cytat: Nominated: Konstanty Gebert, Father Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Antoni Malczak, Liliana Olech, Tadeusz Mazowiecki, and Moleke Mo-Nije (a.k.a. Simon Mol)..
Oxfam Novib/PEN Award for Freedom of Expression, PEN International [zarchiwizowane z adresu 2013-04-25].
Wolność Ekspresji trafiła do Polski. Gazeta Wyborcza. Cytat: It is not only due to my merit, but thanks to effort of some people, said Mol, Polish: Prestiżową nagrodę przyznawaną przez Międzynarodowy Pen Club otrzymał Simon Mol [...] Ta nagroda to nie tylko moja zasługa, ale efekt starań wielu osób – podkreśla Simon.
Jakub Janiszewski, Kręciła mnie taka moc w nim, web.archive.org, 13 marca 2007 [dostęp 2020-11-10] [zarchiwizowane z adresu 2007-03-13].
Informacja w serwisie RMF FM, 3 stycznia 2007.
Upublicznienie wizerunku Simona Moleke Njie, Ministerstwo Sprawiedliwości, 5 stycznia 2007 [zarchiwizowane z adresu 2007-01-07].
Simon Mol usłyszy 13 zarzutów.
Umierający Simon M. wychodzi z aresztu Informacja na portalu Gazeta.pl, 25.09.2008.
Oskarżony o zarażenie wirusem HIV kilkunastu kobiet – wychodzi na wolność.
Informacja w serwisie RMF FM, 4 stycznia 2007.
Aktualności. Zakażał HIV, Komenda Stołeczna Policji, 5 stycznia 2007 [zarchiwizowane z adresu 2007-03-11].
Maja Narbutt: Chciał nas zabić. Rzeczpospolita (gazeta), 20 września 2008.
Adam Leszczyński, Niech ci ziemia lekką będzie, Simonie, Wyborcza.pl, 12 października 2008 [dostęp 2020-11-10].
Oxana Shevel: Migration, Refugee Policy, and State Building in Postcommunist Europe.. Cambridge University Press, 2011. ISBN 1-139-50233-6. Cytat: The limits of UNHCR's lobbying capabilities on issues that have high domestic profile are evident in the following episode. [...] The introduction of HIV testing of asylum seekers came on the heels of much-publicized trial of a Cameroonian refugee and renowned human rights activist accused of knowingly infecting dozens of Polish women with HIV.
Linki zewnętrzne
Zarchiwizowana strona główna Molsimon.art.pl zawierająca zdjęcie Mola
Archiwalna strona Simonmol.com
Kontrola autorytatywna (osoba):ISNI: 0000 0001 0968 7150VIAF: 46474624LCCN: no2004061207LIBRIS: tr579hkc0qzzwr8PLWABN: 9810646843905606NUKAT: n2002071454WorldCat: lccn-no2004061207
Kategorie: Działacze praw człowiekaPoeciReżyserzy teatralniLudzie związani z WarszawąKameruńczycyUrodzeni w 1973Zmarli w 2008Laureaci Oxfam Novib/PEN A
Simon Mol zarażał także w Trójmieście?
12 stycznia 2007 (artykuł sprzed 14 lat) (817 opinii) autor: on, PAP
Od kilkunastu dni o swe życie drżą warszawianki, które miały bliższy kontakt z Kameruńczykiem Simonem Molem. Teraz okazało się, że także mieszkanki Trójmiasta mogą mieć powody do obaw.
O Simonie Molu od kilkunastu dni piszą największe polskie dzienniki. Uchodźca polityczny z Kamerunu, poeta, pisarz i dziennikarz przyjechał do Polski w 1999 roku, uciekając przed politycznymi prześladowaniami.
Na początku stycznia wyszło na jaw, że Simon Mol jest nosicielem wirusa HIV. Co gorsza, pomimo tego, że o swojej chorobie najprawdopodobniej wie od wielu lat, przez cały ten czas ukrywał ten fakt, narażając swoje partnerki na zarażenie wirusem.
Simon Mol był w Gdańsku we wrześniu ubiegłego roku. Brał udział w Festiwalu "Muzyka Przeciwko Nietolerancji i Przemocy", organizowanym przez Nadbałtyckie Centrum Kultury. Nie wiadomo czy obcował wóczas z kobietami. Trójmiejscy lekarze obserwują jednak wyraźny wzrost zainteresowania testami na HIV. Testy na obecność wirusa zrobili w Gdańsku m.in. dwaj mężczyźni, których partnerki spotykały się z Kameruńczykiem.
Czy kiedykolwiek znalazła(e)ś się w sytuacji, że musiała(e)ś wykonać test na obecność wirusa HIV?
tak17%
nie83%zakończonaŁącznie głosów: 2032- Od kilkunastu dni codziennie robi je setka osób. Wcześniej było ich średnio kilkanaście - mówi doktor Ewa Zarazińska, kierownik Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Gdańsku.
Na badania zgłosili się m.in dwaj młodzi mężczyźni, których obecne partnerki miały kontakty seksualne z Simonem Molem. Obaj mężczyźni są bardzo zaniepokojeni. Na razie nie są znane jeszcze wyniki ich testów. Zdaniem lekarzy osób, które miały bezpośredni lub pośredni kontakt z zarażonym Kameruńczykiem może być więcej.
Śledztwo w sprawie celowego zarażania przez Simona Mola kobiet wirusem HIV prowadzi stołeczna komenda policji. 5 stycznia został on aresztowany na trzy miesiące. Postawiono mu zarzut narażenia na ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci nieuleczalnej i długotrwałej choroby. Grozi za to do 10 lat więzienia.
Badania przeprowadzone na wniosek policji i prokuratury potwierdziły, że jest on rzeczywiście nosicielem wirusa HIV. Mężczyzna podczas przesłuchań temu zaprzeczał. Mówił, że badał się w 1999 r. i nic nie wskazywało na to, że jest chory. Z ustaleń policji wynika jednak, że o chorobie informowały go m.in. zakażone kobiety.
Mężczyzna wybierał młode kobiety, wykształcone, wrażliwe, znające język angielski. Nie wiadomo, ile mogło paść jego ofiarą. Zeznania złożyły dotąd cztery kobiety, ale ofiar może być więcej. Z relacji lekarza, który leczył jedną z nich wynika, że zgłosiło się do niego kilka kobiet, u których stwierdził charakterystyczną odmianę wirusa HIV, występującą w jednym z krajów afrykańskich. Jest ona wyjątkowo agresywna.
- Jeżeli potwierdzi się fakt, iż Kameruńczyk wiedział o tym, że jest zakażony, będzie to wydarzenie bez precedensu w historii AIDS w Polsce - powiedział ks. Arkadiusz Nowak, od lat zaangażowany w walkę z HIV/AIDS - Nie pamiętam tak cynicznego przypadku postępowania osoby zakażonej HIV.
Jak podaje "Rzeczpospolita" powołując się na jedną z warszawskich afrykanistek, wśród Afrykanów rozpowszechnione są szamańskie praktyki polegające na "leczeniu się z AIDS przez seks", przez oddawanie go innej osobie. Nie jest wykluczone, że wierzenia te podziela Simon Mol.
Z najnowszych informacji Krajowego Centrum ds. AIDS wynika, że w latach 1985-2006 w Polsce zarejestrowano ponad 10,5 tys. osób zakażonych wirusem HIV. Szacowana liczba żyjących z HIV i AIDS może sięgać 35 tys., z czego 20 proc. to kobiety. Rocznie wykrywa się w kraju od 550 od 750 nowych przypadków zakażenia HIV.
on, PAP
Czytaj więcej na:
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Simon-Mol-zarazal-takze-w-Trojmiescie-n21754.html#tri






