DLACZEGO ANGLJA JEST WROGIEM POLSKI Napisał Mieczysław Schmidt

 

DLACZEGO ANGLJA JEST WROGIEM POLSKI

Napisał Mieczysław Schmidt

NAKŁADEM SPÓŁDZIELNI WYDAWNICZEJ

1926 w KiELCACH Nr. 1

W imieniu swoim i Spółdzielni Wydawniczej

Panu Ministrowi Spraw Zagranicznych

Augustowi Zaleskiemu

Poświecą

 

AUTOR.

Słowo wstępne.

W wiekowej przeszło walce o zachowanie naszego bytu narodowościowego dbaliśmy przede wszystkiem o nasz dom własny, o nasze wewnętrzne sprawy. Z musu odsu­nięci byliśmy od udziału w sprawach dotyczących życia politycznego i społecznego narodów zdała od nas stojących, nie mających bezpośredniego związku z naszym losem.

Obecnie czasy się zmieniły, mocarstwowe nasze sta­nowisko wymaga, nie tylko wyrobienia opinii społeczeństwa w kierunku bezpośrednio dotyczących nas zagadnień, ale rozszerzenia jej widnokręgu w celu uświadomienia sobie zagadnień polityki wszechświatowej, która z natury rzeczy musi zaważyć na losach i naszego bytu państwowego.

W ostatnich czasach przyjmujemy coraz żywszy udział w tej polityce. Występujemy tam to w charakterze sędziów i doradców, to podsądnych. Stawiając pierwsze kroki na tej nowej dla nas arenie, musimy baczyć, aby kroki te nie były krokami dyletantów i nieuków i nie naraziły nas na krytykę i lekceważenie. Jesteśmy w tej dziedzinie nowic­juszami. Zahamowane od wieku przeszło nasze życie poli­tyczne nie pozwalało nam rozwinąć wiedzy i zdolności w tym kierunku, musimy wielkiemi krokami doganiać tych, co nas wyprzedzili, aby nie dać się obejść, oraz aby racho­wano się z nami tam, gdzie wchodzą w grę sprawy mogące pośrednio czy bezpośrednio nas dotyczyć.

6

Nie łatwe jest jednakże to zadanie. Polityka co­raz mniej staje się zależną od tego lub innego dyplomaty, coraz bardziej uzależnia się od kultury, charakteru i na­strojów danego społeczeństwa, których dyplomacja staje się tylko zewnętrznym wyrazem. Dlatego też, aby się w niej orjentować należy przedewszystkiem poznawać cha­rakter i cechy tych narodów, które wchodzą w grę w każ­dym danym wypadku.

W obecnej chwili punkt ciężkości wszechświatowej polityki przenosi się na rozległe obszary zamieszkałe przez ludy azjatyckie.

Tam rozstrzygają się wielkie zagadnienia politycznej ekonomicznej i społecznej natury. Od opanowania rynku Wschodu i umożliwienia dostępu do eksploatacji niezmier­nych jego bogactw uzależnia się byt ekonomiczny naro­dów Europy. Jednocześnie z tern, bierny do ostatnich czasów Bliski i Daleki Wschód zbudził się od zgiełku wiel­kiej europejskiej wojny, poczyna się wypowiadać i przyj­mować czynny udział w ugrupowaniach politycznych całego świata.

Jesteśmy świadkami nadzwyczajnych, niespodziewa­nych przeobrażeń. Doprowadzony do ostatecznej nędzy i hańbiącego niewolnictwa trzystumiljonowy naród hinduski drgnął uniesiony zapałem wielkiego swego Wodza — Proroka i zachwiał potęgą największego mocarstwa świa­towego Wielkiej Brytanii, przeciwstawiając nieprzełamanej dotąd potędze militarnej jedynie potęgę dyscypliny ducha.

Poniewierane i eksploatowane czterystumiljonowe masy chińskie przezwyciężyły w sobie tradycyjny wstręt do zbrojnego oporu i agresywnych akcji i wypowiedziały woj­nę wiekowym swym ciemiężycielom. Odwieczny antago­nizm pomiędzy Persją i Turcją podtrzymywany przez fana­tyzm religijny zmienia się w trwałe przymierze wobec agresywności cudzoziemców. Wszystko to są zjawiska, które w bardzo niedalekiej przyszłości odbiją się na losach narodów całego świata i przedewszystkiem na losach naj­bliższych sąsiadów, a więc i na naszem.

O tej potężnej akcji w społeczeństwie i publicystyce

7

naszej panuje zupełna, dezorientacja. Dorywcze i najczęś­ciej przeczące sobie wiadomości podawane przez źle infor­mowaną prasę, fantastyczne opisy wschodnich krajów, brak na ogół poważnej literatur}7 z tej dziedziny, wszystko to razem utrudnia możność orientacji, wytwarza chaos w po­jęciach i wprowadza w błąd opinię społeczną.

Pragnąc przyjść społeczeństwu Polskiemu z pomocą do urobienia sobie niezbędnej w tym kierunku orientacji, zamierzamy popierać wydawnictwa mające na celu zazna­jomienie czytelników z układem życia społecznego i poli­tycznego narodów obcych, a w pierwszej linii narodów Wschodu, na które obecnie zwrócona jest uwaga całego świata.

Spółdzielnia Wydawnicza w Kielcach.

 

Dlaczego Anglia jest wrogiem Polski?

Wielka europejska wojna, w której przyjmowały udział narody i plemiona prawie całego świata, pozostawiła głę­bokie ślady po sobie nie tylko na terenach walk, ale daleko poza ich granicami. Ślady te głęboko odbiły się na psychologii i światopoglądzie narodów zamieszkujących obszary azjatyckiego lądu. Zachwiały one ślepą dotąd wiarę w po­tęgę i wyższość europejskiej kultury.

Oto jakie świadectwo kulturze europejskiej daje wielki prorok i wódz 300 milionowego narodu Hindusów, Gandhi.

„Dzisiejsza Europa nie nosi piętna ducha Bożego, ducha chrześcijańskiego, jest ona raczej duchem szatana. Wielkie swe powodzenie zawdzięcza ona jedynie temu, że ukazuje się z imieniem Boga na ustach. Jest — chrześcijańska z imienia, w rzeczywistości panuje tam kult Mamony.

„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogaczowi wejść do Królestwa Bożego, powiedział Chrystus, lecz ci, co się mienią być Jego uczniami oceniają swe zasługi według wielkości swych dóbr ziemskich.

„Tak zachwalany postęp nie powiększył o cal moral­nych wartości Europy. Wojna najdobitniej wykazała sza­tański charakter jej cywilizacji. Zwycięzcy w imię cnoty gwałcili wszystkie zasady moralności publicznej. Żadne kłamstwo nie było uważane za zbyt podłe dla osiągnięcia celu. Pobudki kryjące się za zbrodnią miały zawsze charak­ter materialny.

„Patrzcie na Europę, nikt tam nie jest szczęśliwy. Robotnik nie ufa kapitaliście, kapitalista niema zaufania do

10

robotnika. Jedni i drudzy obdarzeni są pewną siłą i energią, ale są to przymioty, które każdy wół też posiada.

„Walczą z sobą, kiedy tylko mają możność po temu.

„Nie każdy ruch naprzód jest postępem, nic nas nie przekonywa o postępie ludów Europy, dobrobyt ich nie wykazuje bogactw moralnych i duchowych.

„Anglicy i Niemcy bili się, zabijali się wzajemnie i za­bijali innych. Jako skutek tego wzrosła wzajemna niena­wiść, panuje tam niewypowiedziany zamęt i dzisiejszy stan Europy jest w istocie godny litości.

„Wzmaga się obłuda i każdy stara się drugiego oszukać".

Taka opinia o Europie szerzy się nie tylko w Indiach, ale na całym obszarze Azji: w Chinach, Japonii, Persji, Afganistanie i przenika do najodleglejszych zakątków za­mieszkałych przez drobne plemiona—azjatyckie.

Hasło „Azja dla Azji", powstałe po Czuszimskiej klęsce, szerzone dotąd jedynie skrycie przez tajny komitet „Wielka Azja", mający swoje siedlisko w Tokio, stało się po ostat­niej wojnie popularnym i przyjęło formę zbrojnych walk o uniezależnienie się od politycznych i ekonomicznych wpływów Europy.

Walki te prowadzone są prawie na całym obszarze Azji, od brzegów morza Śródziemnego do Cichego Oce­anu z zaciętością i wschodnim fanatyzmem, zagrażają one utratą posiadłości koncesyj i wpływów — tym mocarstwom, które czerpią stamtąd swoje bogactwa, stanowiące o ich potędze. One to spowodowały, iż cały punkt ciężkości po­lityki europejskiej przeniesiony został na wschód, że we wszystkich posunięciach dyplomacji mocarstw zagrożonych w swych wschodnich posiadaniach należy przede wszystkiem doszukiwać się jako celu zapewnienia sobie swobody — działania i polityki wolnej ręki na wschodzie.

Do rzędu mocarstw najwięcej zagrożonych i zaniepo­kojonych tym stanem rzeczy należy Anglia. Potężna i nie­zwyciężona na morzach, bezsilna w walce lądowej, zabiega ona z właściwą sobie energią i przebiegłością o pozyskanie za jaką bądź cenę sojuszników, którzy by jej — dopomogli w tej nierównej walce.

Europa prowadzona przez stulecie na pasku zręcznej egoistycznej anglo-saksońskiej polityki i tym razem powoli zdaje się ulegać jej wpływom.

Ażeby zrozumieć to krytyczne położenie w jakim w obecnej chwili znajduje się Anglia w stosunku do swo­jego stanu posiadania na wschodzie, należy przyjrzeć się

11

bliżej tym zmianom, jakie tam zaszły po wojnie euro­pejskiej.

W czasach przedwojennych dwie wielkie potęgi mili­tarne Rosja i Anglia były tam panami położenia. Posiad­łości ich zajmowały — bez mała połowę terytorium lądu azjatyckiego, a ludność je zamieszkująca stanowiła 1/3 liczby całej ludności. Z ogólnej liczby 44,420,890 kw. kilome­trów powierzchni lądu azjatyckiego, posiadłości Rosji, rozu­miejąc Syberię, Kaukaz, Turkiestan i Stepowe Okręgi wy­nosiły 16,495,951 kw. kilometrów, posiadłości zaś Anglii, Indie, Cejlon, drobne wyspy i rozrzucone na wybrzeżach koncesje 5,324,379 kwadr, kilometrów.

Państwa te pomimo współzawodnictwa w poszczegól­nych wypadkach dotyczących sporów przy rozszerzaniu swoich posiadłości i rozgraniczaniu tak zwanej sfery wpły­wów, pozostawały z sobą w ciągłym porozumieniu co do zasadniczej akcji utrwalenia swojego panowania w Azji. Rozgraniczenie ich wpływów wypływało samo przez się z odmiennego charakteru organizacji ich siły militarnej. Anglia jako potęga morska, dążyła stale do zawładnięcia wybrzeżami na wodach okalających ląd azjatycki. Utrwa­liwszy swoje panowanie na półwyspie Indostańskim w Indjach, zawładnęła ona stopniowo najważniejszemu stra­tegicznymi i handlowymi punktami, począwszy od morza Śródziemnego i skończywszy na Żółtym morzu, gdzie zmuszona była zatrzymać się, spotkawszy się ze współza­wodnictwem Japonii.

Cypr, Suez, Aden, Bombaj, Kolombo, Kalkuta, Sin­gapur, Honkong Szanghaj są to angielskie posiadłości i kon­cesje, które nie tylko są handlowymi portami, ale stanowią groźne fortece o kolosalnych zapasach węgla i amunicji, grożące każdemu współzawodnikowi, który by się ośmielił rywalizować z wpływami angielskimi na wybrzeżach Azji. W każdym z tych portów stacjonuje jej wojenna flota, będąca zawsze w pogotowiu.

Cały handel jaki prowadzony jest przez te porty znaj­duje się pod kontrolą Anglii. Na przylegających do por­tów obszarach, tak zwanych koncesjach, wymuszonych u miej­scowych władz, pobudowane zostały olbrzymie składy dla towarów i fabryki dla przeróbki surowców, które dzięki niesłychanemu wyzyskowi rąk roboczych, rekrutujących się z miejscowej ludności, stoją poza wszelką konkurencją i są źródłem gromadzenia kolosalnych bogactw.

W celu rozszerzenia swoich wpływów i dalszego opa­nowania handlem eksportowym Azji, Anglia, nie poprze-

12

stając na tych swoich zdobyczach, stara się systematycznie zapuszczać macki w głąb lądu. W tym jednakże kierunku napotyka na wielkie trudności. Pokojowy podbój ekono­miczny nie udaje się jej, dzięki niepopularności anglików u narodów Azji, militarne zaś jej siły lądowe są bezsilne na rozległych azjatyckich obszarach.

Zupełnie innego rodzaju charakter miało panowanie w Azji carskiej Rosji. W swojej ekspansji na wschód rząd rosyjski kierował się nie tyle względami ekonomicznymi, ile tradycyjnym instynktem zaborczym polegającym na za­władnięciu tem, co było słabo bronione. Zajęte przez nią przestrzenie, Chiwa, Buchara, Turkiestan, Mandżuria, obfi­tujące w nieobliczalne skarby bogactw naturalnych, pozo­stawione były swojemu losowi i leżały przeważnie odło­giem. Stanowiły one jedynie żerowisko dla przygodnych spekulantów i żądnej władzy i łatwego bogacenia się armii urzędniczej. Organizując coraz to nowe ekspedycje, rząd rosyjski poprzestawał na formalnej stronie władania, nie wyzyskując ekonomicznie ludności, dzięki czemu zyskiwał coraz większą popularność wśród plemion wschodnich i sta­wał się coraz groźniejszym konkurentem Anglii.

Posiadając w swojem ręku klucz Małej Azji, niedo­stępny Kaukaz i brzegi morza Kaspijskiego, po rozciąg­nięciu swojego protektoratu nad Mandżurią i Mongolią z Urgą i Charbinem, Rosja zagrażała swojej rywalce Anglii z północy na całej przestrzeni od Indii do Chin. Bezpo­średnia walka między tymi dwoma potęgami była wyklu­czona, było by to coś tak nie do pomyślenia, jak pojedy­nek wieloryba z niedźwiedziem, dlatego też Anglia, wierna swoim tradycjom posługiwania się obcymi siłami dla prze­prowadzania swoich planów, widząc wciąż wzrastającą po­tęgę Rosji, zainscenizowała wojnę rosyjsko-japońską.

Rachuby jednakże tym razem ją zawiodły. Nie ocze­kiwany w swoich rozmiarach katastrofalny pogrom Rosji, umiejętne wykorzystanie zwycięstwa przez Japonię, wza- mian Rosji wytworzyło jej nowego, groźniejszego jeszcze konkurenta na Dalekim Wschodzie, który okazał się tem- niebezpieczniejszy, iż odtąd stał się potęgą morską.

Była to pierwszą, niespodziewana i dotkliwa klęska Anglii jaką ona poniosła w swojej stałej polityce dążącej do zawładnięcia bogactwami całego świata.

Zaskoczona tym nieoczekiwanym rezultatem, starając się naprawić błąd, zmuszona była zawrzeć sojusz z Japonią dla wspólnej akcji na Dalekim Wschodzie. Zdaje ona sobie bez wątpienia sprawę, że sojusz ten nie może być trwały

13

.i gotuje jej wiele kłopotów i niepowodzeń w przyszłości. Składa się na to, pomimo głębokiej rasowej nienawiści — tkwiącej w charakterach obu tych narodów, jeszcze sam fakt, że interesy obydwu tych państw na Dalekim Wschodzie są wręcz sobie przeciwne i wykluczają wszelką ich współpracę na daleką metę.

Zachwiana w swoim panowaniu na Dalekim Wscho­dzie, niepewna czy potrafi utrzymać swoje dotychczasowe wpływy w obecnym położeniu — Anglia wszystkie swoje zabiegi skierowała na bliski wschód, który oddawna stano­wił jej najdotkliwszą troskę ze względu na bliskie sąsie­dztwo z najbogatszą jej kolonią Indiami. Dostęp do Indii, odgrodzonych od Chin nieprzebytym pasmem gór Hima­lajskich, otwarty jest jedynie od strony Afganistanu i Persji.

Pomimo wieloletnich wysiłków zawładnięcia tymi dwo­ma sąsiadującemu krajami, pozostały one do dziś dnia nie­zależnymi. Wysiłki te spełzły na niczym dzięki współza­wodnictwu Rosji i po części Niemiec. Władcy Persji i Afga­nistanu potrafili do ostatnich czasów ze wschodnią prze­biegłością wykorzystać położenie, jakie wytworzyli ubie­gający się o ich względy konkurenci. Przyjmując od każ­dej ze stron usługi w postaci uzbrojenia, przeprowadzania kolei, budowania fabryk, umieli zachować jednocześnie swą polityczną niezależność i podtrzymać wrogi nastrój ludności względem cudzoziemców.

Pomimo tych niepowodzeń Anglia nie opuszczała naj­mniejszej sposobności i wytężała wszystkie siły aby pozy­skać dominujące wpływy, na te kraje.

W początku 1918 roku, korzystając z osłabienia Rosji, podczas najzaciętszych bojów na europejskim froncie, zor­ganizowała ona kosztowną i ryzykowną ekspedycję dla za­władnięcia — prowincjami należącymi do Rosji, Turkie­stanem, Bucharą, Kaukazem i w tym celu wkroczyła w gra­nice neutralnej Persji. Ekspedycja ta stanowi początek tej zbrojnej ekspansji, która prowadzona jest obecnie i która rozdmuchała na wschodzie ten pożar jaki dziś płonie.

Przebieg i skutki jej wyjaśniają wiele posunięć dyplo­macji angielskiej w ostatnich czasach aż do chwili obecnej i dlatego zasługuje na to, aby się dłużej na niej zatrzymać.

Ta część ekspedycji, która miała na celu zawładnięcie — Turkiestanem i Bucharą zawiodła. Wojska angielskie zostały u granicy Buchary rozgromione przez armję taszkientską i cofnęły się na terytorium perskie, pozostawiwszy na łup i zemstę bolszewików rozbitki carskiej armii, które

14

jej dopomagały i które właściwie stanowiły jądro bojowe niedołężnej kolonialnej armii angielskiej.  

Druga część, która skierowana była w celu zawład­nięcia Kaukazem i brzegami morza Kaspijskiego uwieńczo­na została chwilowym powodzeniem.

W 1918 roku nad brzegami morza Kaspijskiego, dzięki zabiegom Turcji, która skorzystała z uroczyście proklamo­wanego przez rosyjską rewolucję prawa narodów i stano­wienia o sobie, utworzona została tak zwana Adzerbejdżańska Rzeczypospolita, w skład której — wszedł Apszeroński półwysep ze sławnymi w całem świecie terenami naftowymi bakińskiego rejonu.

Powstanie tej Rzeczypospolitej było dziwolągiem prawno­politycznym, jakiego dotąd nie znała historia, gdyż ani ziemie, wchodzące w skład tej rzeczypospolitej, ani lud­ność je zamieszkująca nigdy przedtem nie stanowiła nie tylko politycznie, ale nawet administracyjnie odrębnej jed­nostki. Kraj ten nie nosił dotąd nawet odrębnej nazwy, sama nazwa Adzerbejdżanu pożyczona została od prowincji perskiej położonej po drugiej stronie morza Kaspijskiego, nie mającej nic wspólnego pod względem języka, obycza­jów i bytowania z ludnością tej nowej rzeczypospolitej.

Tatarska część ludności zamieszkująca to terytorium, nie przenosząca kilkuset tysięcy mieszkańców przebywa po dziś dzień w stanie pastuszym na wpół koczującym i żad­nych aspiracji w kierunku odrębności politycznej i narodo­wościowej nigdy nie przejawiała.

Nikomu by na myśl nie przyszło zajmować się losem tych na półdzikich stepowych mieszkańców, gdyby nie chodziło o zawładnięcie w ten sposób naftowymi terenami z miastem Baku, które włączone zostało w skład tego po­litycznego nowotworu — Zdziałała to nieliczna grupa inte­ligencji, bogatych przemysłowców, i kupców wyznania mahometańskiego zamieszkujących w Baku na skutek propa­gandy dyplomacji Tureckiej.

O tern jak się rachowano, powołując do życia tę nową Rzeczpospolitą, z opinią jej obywateli świadczy fakt, który zakrawa na farsę, iż niezależność jej proklamowana zo­stała poza jej granicami w Tyflisie i urzędowym językiem uznany został język rosyjski, jedynie ze względu na nie­stałą ludność robotniczą pochodzenia rosyjskiego, która pra­cowała w przemyśle naftowym.

Po uroczystym proklamowaniu Adzerbejdżańskiej Rzeczypospolitej przebywający w Persji Anglicy pośpie­szyli uprzedzić tureckie wojska i zająć ją zbrojnie. Generałowl Dunsterwill udało się wkroczyć do Baku w sierpniu 1918 roku bez boju przy pomocy przekupionych maryna­rzy floty rosyjskiej na Kaspijskiem morzu (tak zwanego Kaspijskawo-centrofłota) którzy przewieźli za sute wyna­grodzenie wojska angielskie z portu perskiego Enzeli. Po zajęciu miasta generał Duneterwill wydał niezwłocznie ode­zwę do ludności, w której oświadczał, iż zajmuje miasto w imieniu aliantów w celu obrony całości granic Rosji, nie uznaje nowej Rzeczypospolitej ani jej władz, które rezydowały w Tyflisie.

W kilka dni później lord Balfour potwierdził publicz­nie tę deklarację i oświadczył na cały świat, że zajęcie to ma na celu przeciwstawienie się rozbiorowi pań­stwa rosyjskiego. Okupacja ta, podjęta jak by się zda­wało w imię obrony interesów Rosji, przetrwała, jednakże zaledwie 6 tygodni. Dnia 14 września wojska angielskie w obawie przed zbliżającymi się od strony Tyflisu Tureckiemi siłami, opuściły na tych samych okrętach wojennych Baku i przewiezione zostały przez tychże marynarzy z po­wrotem do Persji. Turcy zajęli miasto, a za okupację angielską zapłaciła miejscowa ludność ormiańska. Przez trzy dni przed zajęciem miasta przez Turków trwała rzeź Ormian, na których miejscowa ludność w ten sposób mściła się za okazaną pomoc Anglikom. Zginęło wtedy przeszło 20,000 ormian obojej płci.

Opuściwszy Baku, wojska angielskie pozostawały jed­nak nadal w Persji, czując się tam w bezpieczeństwie, w oczekiwaniu dalszych wypadków. W dwa miesiące póź­niej, po zawarciu rozejmu na Europejskim froncie, Anglicy wkraczają znów do Baku.

Na czele wojsk stoi już nowy generał, który wobec zmiany warunków zmienia swoją politykę względem Adzerbejdżańskiej Rzeczypospolitej. Zapominając o tern, że po­przednik jego stawał w obronie nietykalności granic Rosji, przeciw Turcji, że został wypędzony przez wojska Tureckie, że Adzerbejdżańska Rzeczypospolita była sztucznym wytwo­rem polityki tureckiej, wydaje odezwę do miejscowej lud­ności, w której dosłownie z całym cynizmem oświadcza" „przyszliśmy tu za zgodą Turcji dla zastąpie­nia załogi tureckiej, która do tej pory ochra­niała wasze terytorjum, o dalszych losach wa­szej Rzeczypospolitej zadecyduje konferencja pokojowa".

Ta zmiana frontu jasno ujawniła zamiary okupacyjne Anglii. Oświadczenie to miało na celu zalegalizowanie

— 16 —

nowoutworzonej Respubliki przez kongres pokoju, oder­wanie jej od Rosji i ustanowienie nad nią protektoratu Anglii. Niezwłocznie po tej odezwie z wielką energią za­brano się do zrealizowania swego nowego stanu posia­dania. Kwaterujące w Baku wojska rosyjskie pod pozo­rom okazania promocję działającej wówczas na południu Rosji armii Denikina, zostały wysłane pod presją anglików z Kaukazu, flotę wojenną rosyjską rozbrojono, statki wo­jenne przemalowano i wywieszono na nich flagi angielskie, a zamieszkałą ludność rosyjską, kolonistów i robotników podporządkowano nowoutworzonej administracji tatarskiej działającej według angielskich instrukcji. W ten sposób bez przelewu krwi, dzięki usługom przekupionych mary­narzy i pomocy ormiańskiej ludności, Anglia zawład­nęła najbogatszymi na świecie naftowymi terenami, brze­gami morza Kaspijskiego i stawała się panem położenia w Małej Azji. Zdawało się już, że cel do którego dążyła wytrwale w przeciągu wielu dziesiątków lat został naresz­cie osiągnięty. Dyplomacja i pieniądz tryumfowały ^.

Okazało się jednak, że na wpół dzikie plemiona, kie­rujące się instyktem samozachowawczym, trudniej jest wy­prowadzić w pole, niż kulturalne narody Europy zadawalniające się deklaracjami i notami dyplomatycznemi. Wojo­wnicza ludność Kaukazu, przyjrzawszy się bliżej admi­nistrowaniu nowych opiekunów, szybko zorientowała się, dokąd prowadzi ta na pozór bezinteresowna opieka. Nie­zwłocznie po zlikwidowaniu armii Denikina weszła w po­rozumienie z bolszewikami, którzy wydawali się jej mniej niebezpiecznymi niż Anglicy i zmusiła angielskie wojska do ucieczki z powrotem do Persji.

Zawładnięcie Kaukazem i brzegami morza Kaspij­skiego zadało by na zawsze śmiertelny cios potędze Rosji. Pomimo likwidacji raz na zawsze jej posiadłości na Wschodzie, rujnowało ono jej potęgę militarną przez pozbawienie jej jedynych terenów naftowych, bez których prowadzenie wojny w obecnych czasach jest nie do pomyślenia ze wzglę­du na rolę jaką odgrywają produkty, naftowe, oleje i benzyna.

Bolszewicy po zajęciu Baku, czując grożące im ze strony Anglii, niebezpieczeństwo, która w dalszym ciągu przebywała w Persji, przystąpili niezwłocznie do obrony, wykorzystując wrogi nastrój, jaki wojska angielskie pozo­stawiły po sobie nie tylko na Kaukazie, ale wszędzie gdzie tylko się pojawiały. Rozpoczyna się gorączkowa działal­ność w kierunku zjednoczenia wszystkich plemion muzułmańskich przeciw Anglii. Zdając sobie sprawę, iż pro­paganda doktryn komunizmu i walki z kapitalizmem nie może mieć żadnego posłuchu wśród wyznawców Koranu, przebywających przeważnie jeszcze w patryjarchalnym ustroju, szerzą oni nienawiść w imię haseł czysto nacjo­nalistycznych, budzą religijny fanatyzm i znajdują szeroki posłuch.

Angielskie wojska, czując się zewsząd zagrożonymi, zmuszone są do cofania się i zlikwidowania swojej ofensy­wy na całym froncie. Odtąd inicjatywa na całej linii przechodzi w ręce rządu Sowietów i Moskiewskiego Kominternu.

Zanim przejdziemy do opisu dalszego przebiegu akcji aż do chwili obecnej, przenieśmy się na grunt polityki europejskiej w owym czasie i uprzytomnijmy sobie stano­wisko, jakie wówczas zajmowała dyplomacja angielska w sto­sunku do wypadków rozgrywających się na terenie euro­pejskim i w szczególności w stosunku do nowo powsta­jącej Polski.

Nie wytłomaczonym wówczas zdawało się zdecydo­wane wrogie usposobienie względem nas dyplomacji an­gielskiej i bezprzykładne napaści Lyod Georga na Polskę, która w niczym nie stawała na drodze wszechpotężnej Anglii. Jako państwo nie mające naturalnego dostępu do morza, nie sąsiadujące z jej granicami, Polska nie mogła w żaden sposób stać się kiedyś groźną dla Anglii. Pod­kreślić należy, że w swoim wrogim stanowisku względem Polski dyplomacja angielska szczególnie przeciwstawiała się rozszerzeniu naszych granic na Wschód i przyłączeniu Galicji, o której geograficznym położeniu, jak się okazało, niemiała nawet dokładnego pojęcia. Należy uprzytomnić sobie, że ta zawzięta opozycja podtrzymywana była ze szczególną energią do czasu zlikwidowania ofensywy Wrangla, to jest do czasu, kiedy przestała przyświecać jakaś na­dzieja powrotu starego rządu rosyjskiego. Chwila ta zbiega się właśnie z chwilą, w której Anglia posiadała jeszcze nadzieję na utrzymanie się w okupowanych przez nią prowincjach na Kaukazie. Jeżeli weźmiemy te okolicz­ności pod uwagę, zrozumiałem się stanie ta zawziętość po­lityków angielskich w owym czasie przeciw określeniu gra­nic polskich na Wschodzie, na usprawiedliwienie której nie znajdowali oni żadnych realnych i przekonywających argu­mentów, prócz gołosłownych frazesów o braku tolerancji i nacjonalistycznego szowinizmu Polaków, właściwości, któ­re stanowią specjalnie wybitną cechę anglosaksońskiej rasy.

18

Występując w roli obrońców nietykalności Rosji, po­siadali oni wielki atut w ręku w razie zwycięstwa wojsk legalnych i przywrócenia przed-rewolucyjnego rządu. Rosja musiała by się czuć zobowiązaną za podtrzymanie jej w dą­żeniu do odzyskania i rozszerzenia swoich granic na zachodzie i gotowa byłaby na wszelkie ustępstwa tam gdzie by to dogadzało Anglii. Galicja z jej terenami naftowymi mogła była służyć odpowiednią rekompensatą za utratę Adzerbejdżańskiej Respubliki, której niezależność przy po­parciu Anglii uznana była by przez Kongres Pokoju i pozo­stawiona pod protektoratem Anglii. Można było na pewno przewidywać, iż osłabiona, zrujnowana i kierowana od da­wna fałszywą polityką parcia na Zachód Rosja gotowa była iść na wszelkie ustępstwa w tym kierunku i na to właśnie daleko widząca polityka Anglii rachowała.

To był, jeżeli nie jedyny, to najgłówniejszy motyw, jaki powodował dyplomacją angielską do zajęcia opozycyj­nego stanowiska w sprawie określenia granic Polski na wschodzie i przyłączenia Galicji.

Dopiero po opuszczeniu Kaukazu i rozbiciu armii Wrangla, kiedy ostatecznie znikła nadzieja na powrót w Rosji starego rządu, stanowisko Anglii względem Polski poczęło ulegać radykalnej zmianie. Wschodnie granice straciły wartość jako przewidywany obiekt przetargu i hand­lu i przestały ją interesować. Polska poczęła budzić nawet pewne zainteresowanie jako państwo, które mogło by być wciągnięte w orbitę dyplomacji angielskiej, organizującej antybolszewicką koalicję.

Oto jakimi zawiłymi drogami chadza wszechświatowa imperialistyczna polityka.

Po wyparciu anglików z Kaukazu, rząd bolszewicki, w celu zabezpieczenia się od nowej inwazji, rozpoczyna gorączkową działalność w kierunku zjednoczenia wszyst­kich plemion muzułmańskich do walki z Anglią. Akcję tę ujmuje w swoje ręce Komintern rezydujący w Moskwie i w krótkim czasie akcja ta obejmuje prawie wszystkie kraje zamieszkałe przez wyznawców Mahometa. Rezul­tatem jej jest Zjazd Bakiński w 1920 r., który nosi miano pansilamistycznego kongresu.

Na zjazd ten przybyło 1800 delegatów z całego wschod­niego świata, przybyli delegaci nie tylko sąsiadujących prowincji Persji, Afganistanu, Turcji, i Turkiestanu, ale z tak oddalonych miejscowości jak Marokko, Tunis, Algier, Egipt i Arabja. Kongres ten uchwala odezwę do wszyst­kich narodów Wschodu, nawołując do wojny świętej przeciw Anglii. Z jaką zaciętością i nienawiścią występuje on przeciw Anglii dowodzi jeden z ustępów tej odezwy która brzmi:

„Narody Azji! Wielka Brytania wynurzyła się z wojny jako jedyny istotny zwycięzca, a będąc wszechwładną pa­nią połowy świata, działa teraz w kierunku urzeczywistnie­nia celów, dla których wszczęła wojnę, mianowicie dąży do zawładnięcia wszystkimi azjatyckimi krajami i podbicia wszystkich narodów wschodu.

Narody Wschodu! wiecie co uczyniła Anglia w Indiach? wiecie, że przerobiła niezliczone miliony induskich włościan i robotników na ogłupiałe zwierzęta pociągowe? Chłop induski musi oddawać rządowi angielskiemu tak ogromną część swych zbiorów, że z tego, co mu pozostaje, może się zaledwie z trudem wyżywić przez parę miesięcy. Co roku miliony hindusów wymiera z głodu. Hindusowi nie wolno siedzieć przy jednym stole z anglikiem, mieszkać w tym samym domu i jechać w tym samym przedziale. W oczach burżuja angielskiego każdy hindus jest jucznym bydlęciem. Ciała ofiar zawalają ulice buntowniczych hinduskich wio­sek, a ci, co pozostali przy życiu muszą na klęczkach bła­gać o łaskę angielskich oficerów i lizać buty swych ciemięż­ców. Narody Wschodu! czy wiecie co Anglia uczyniła z Turcją. W Konstantynopolu Anglicy przeistoczyli wszyst­kie szkoły i uniwersytety na baraki, zabronili nauczania w języku tureckim. Zamknęli wszystkie tureckie pisma, napełnili więzienia tureckimi patriotami.

Narody Wschodu! czy wiecie co Anglia uczyniła w Pa­lestynie? Aby zadowolić żydowsko-angielskich kapitali­stów wywłaszczyła arabów z ich ziemi, sprzedając ją ży­dowskim kolonistom, a potem, chcąc dać arabom ujście dla ich nienawiści naszczuła ich na tychże kolonistów, których sama wprowadziła. W ten sposób sieje ona niezgodę i nie­nawiść pomiędzy odrębnymi rasami. Tak to szczuje jed­nych na drugich, aby móc tem łatwiej ciemiężyć wszyst­kich.

Co uczyniła Anglia z Egiptem? nałożyła na niego jarz­mo stokroć okrutniejsze, niżeli jarzmo Faraonów Egipskich, którzy przez męki niewolników budowali olbrzymie pira­midy...

Ucisk i zniszczenie, nędza i ciemnota narodów wscho­du są źródłem dobrobytu imperialistycznej Anglii.

Narody wschodu, do was należą najbogatsze najpło­dniejsze i najrozleglejsze ziemie świata, ziemie te niegdyś kolebka ludzkości mogą wyżywić nie tylko własną swą ludność, ale ludność, całego świata, a jednak dziesiątki milionów tureckich i perskich robotników nie mogą zarobić na chleb powszedni i są zmuszeni opuszczać rodzinny kraj.

Ostatecznym celem kapitalistów angielskich jest sproletaryzowanie wszystkich wschodnich narodów, zrujnowanie wszystkich chłopów rzemieślników, kupców i wygnanie ich jako głodnych niewolników na ciężką pracę przy swoich plantacjach, fabrykach i kopalniach.

Taką przyszłość gotuje imperializm Anglii narodom wschodu! Wzywamy was do rozpoczęcia świętej wojny za waszą wolność i wasze życie.

Anglia ostatni z pozostałych w Europie potężnych im­perialistycznych drapieżników roztoczyła czarne skrzydła nad mahometańskimi krajami wschodu i czyni ostatni wy­siłek by pochwycić w swe szpony wschodnie narody.

Powstańcie hindusi, którzy leżycie powaleni przez głód i niewolnicze udręki.            _

Powstańcie chłopi anatolijscy, którzy jęczycie pod cię­żarem podatków nałożonych na was przez lichwiarzy.

Powstańcie Arabowie i Afganowie zgubieni w swych pustyniach i przez anglików odcięci od reszty świata.

Powstańcie przeciw wrogowi ludzkości, przeciw imperialistycznej Anglii.

Powstańcie, aby prowadzić świętą wojnę przeciw osta­tniej twierdzy europejskiego kapitalizmu, przeciw gniazdu rozbójników morskich i lądowych, którzy od wieków byli ciemiężcami wszystkich ludów świata.

Po zjeździe agitacja w tym kierunku przyjmuje kolo­salne rozmiary, odezwy nawołujące do świętej wojny przy­bite zostają do wszystkich świątyń i meczetów. Na pod­trzymanie agitacji tracą się miliony w złocie. Komintern zogniskowawszy działalność w swoim ręku, występuje wszę­dzie w roli protektora ludów uciśnionych dążących do wy­swobodzenia się z pod jarzma najeźdźców, skwitowawszy ze swoich haseł komunistycznych i to gwarantuje mu popular­ność i powodzenie. Naturalnym sojusznikiem jego w tej akcji staje się przede wszystkiem Turcja, która widzi w Anglii odwiecznego swojego wroga. Sojusz z Rosją zapew­nia jej bezpieczeństwo na tyłach i pozwala wytężyć wszyst­kie siły przeciw agresywności zachodu. Dzięki temu za­bezpieczeniu się jest ona w stanie odeprzeć najazd Grecji zorganizowany i popierany przez Anglię. Mustafa Kemal zdaje sobie doskonale sprawę, że religia Islamu w zupełno­ści chroni jego naród od obcych dla niego doktryn bolszewizmu i bez obawy przyjmuje ofiarowaną mu pomoc. Na-

21

turalny ten sojusz, oparty na wspólności interesów, unie­możliwia Anglii wszelką inwazję w głąb lądu azjatyckiego i zmusza ją do trzymania się jedynie bazy swoich portów.

Pozyskawszy w Turcji cennego sojusznika, Komintern nie poprzestaje na szerzeniu idei walki z Anglią jedynie na terenie Małej Azji, ale rozszerza swoją działalność na cały świat.

Wykorzystuje on w tym celu dyplomatyczne misje Tu­reckie, rozsiane po całym świecie i poczyna coraz groźniej zagrażać potędze Anglii we wszystkich jej posiadłościach, gdzie tylko zamieszkują wyznawcy Mahometa, a przede- wszystkim w Indiach i Egipcie.

W obecnej chwili posiada on swoje organizacje i ko­mitety we wszystkich ważniejszych ogniskach życia poli­tycznego Europy. Komitety te pod rozmaitymi nazwami działają wspólnie i mają jeden cel urabiać opinię wrogą względem Anglii, paraliżować jej zamiary w kierunku wcią­gnięcia w orbitę jej wschodniej polityki poszczególne pań­stwa i pomagać narodom Azji prowadzącym walkę z nią.

Wszystkie one otrzymują dyrektywy i pomoc z Mo­skwy, gdzie rezyduje centralny komitet pod nazwą: „Inter­nacjonalna Liga Walki o równouprawnienie ras i Liga wy­zwolenia krajowców w koloniach Afryki".

, Wspierane i kierowane przez nią Komitety znajdują się:

  1. W Berlinie—Komitet panislamistyczny.
  2. W Wiedniu—Czerwony półksiężyc.
  3. W Rzymie—Liga Narodów Mahometańskich.
  4. W Konstantynopolu—Liga Narodów uciśnionych.
  5. W Koniah—Przyszłość Islamu.
  6. W Odessie—Komitet panislamistyczny.

Dla prowadzenia jednakże akcji na długą metę i osią­gnięcia pozytywnych rezultatów okazało się, niedostatecenem uprawiać jedynie propagandę, należało aby narody Azji, zrywając z Anglią, były przekonane i miały dowody, że znajdą w Sowietach pomoc realną w postaci zaopatrze­nia ich w broń, amunicję i towary’’ zagraniczne.

Zrujnowany przemysł rosyjski nie był w stanie zadowolić tych potrzeb, trzeba było szukać pomocy na stronie i pomoc tę znalazły Sowiety u drugiego wspólnego wroga Anglii, Niemców.

Sojusz w Rapallo zacieśnił silne więzy między tymi państwami i był momentem który otworzył wielkie per­spektywy dla handlu i przemysłu niemieckiego.

Ujęcie w swoje ręce handlu i przemysłu w Rosji przez Niemcy nie przedstawiało dla nich wielkich trudności. Posiadają oni z czasów przedwojennych cały zastęp specjali­stów, którzy znają doskonale teren i miejscowe warunki. Nieczują się oni tam przytem zupełnie obcymi, posiadają oni w centrum Rosji nad Wołgą, w okolicach Saratowa, liczną kolonię oddawna tam osiadłą, liczącą ćwierć miliona ludności, która w obecnym czasie uznana została za odręb­ną respublikę i posiada pewną autonomię gospodarczą. Oprócz tego na Kaukazie w Rzeczypospolitej Adzerbejdżańskiej koło Elizawetopola posiadają również, choć mniej liczną, ale zachowującą swoją odrębność drugą kolonię.

Utraciwszy wszystkie swoje przedwojenne kolonię, a więc źródła przywozu surowców oraz eksportu dla swoich towarów, Niemcy z całą energią i systematycznością przy­stąpili do organizowania handlu i przemysłu na nowych terenach zaofiarowanych im przez rząd Sowiecki.

Rezultaty nie dały na siebie długo czekać. Zamiera­jące w ostatnich czasach doroczne jarmarki w Niżnim Nowgorodzie i Baku ożywiają się i ściągają kupców z najodle­glejszych stron, między którymi przeważają przedstawiciele ludów Azji. Cały przedwojenny handel Persji i Turkie­stanu, zasilający dotąd wschodnią Europę swoim ryżem, wełną, bawełną i suszonymi owocami, o milionowych obro­tach ześrodkowany zostaje w rękach rosyjsko-niemieckich,

Na północy „Towarzystwo Niemiecko-Rosyjskie" wskrze­sza stałą wodną komunikację z Hamburga, via Petersburg, wodne kanały łączące Wołgę, Niżnij-Nowgorod, Saratów, Astrachań, Baku, Morze Kaspijskie z Persją.

Na południu flota handlowa „Hanza Linia" ustala sta­łą komunikację między zatoką Perską, Noworosyjskiem, Odessą, Batumem i portem Bremen.

W ten sposób Kaukaz i centralne kraje Małej Azji zabezpieczone zostają w swoich potrzebach pod względem przywozu towarów zagranicznych i eksportu swoich surowców.

W krótkim czasie Niemcy w porozumieniu z rządem Sowietów, przy poparciu Kominternu, opanowują rynki Bliskiego Wschodu pod bokiem Anglii, która przez ten czas nie może myśleć o rozwoju handlu, gdyż zajęta jest wy­łącznie walką z wrogimi jej narodowościami, które pro­wadzą z nią nieustanną partyzancką wojnę.

To niebezpieczeństwo niemiecko-bolszewickie staje się coraz groźniejsze dla Anglji jeszcze z tego względu, że Niemcy stają się przez to coraz bardziej popularni u na­rodów wschodu.

Popularność tę zawdzięczają oni nie tylko usilnie pro-

 

23

wadzonej propagandzie, ale również tym odrębnym meto­dom, jakie stosują dla ugruntowania swoich wpływów.

Anglik w koloniach odgrywa wszędzie rolę poskromiciela, zjawia się tam przeważnie jedynie ze szpicrutą i foksterjerem, nie zabiega o popularność i pozyskanie życz­liwości wśród mas ludności, ale stara się zapewnić sobie powodzenie jedynie przez pozyskanie poparcia u wpływo­wych elementów, jakimi są władze miejscowe, duchowień­stwo i kupiectwo. Jak zwykle w tych wypadkach pieniądz odgrywa decydującą rolę.

Najlepszym przykładem tego są Indie, gdzie jedynie Maharadżowie i Parsowie (kasta kupców i spekulantów) stanowią ten nieliczny element, na którym opierają się wła­dze angielskie i który pozwala im rządzić absolutnie trzystu- milionowym narodem.

Pracowity u siebie w ojczyźnie anglik, w koloniach staje się bezwzględnym urzędnikiem darmozjadem. Odbie­rając wysokie pobory, które pozwalają mu żyć bez troski o jutro, nie zniża się do pracy wobec niższej rasy i stara się przedewszystkiem wykazać swoją wyższość na każ­dym kroku. W Indiach nie znany jest wcale typ anglika, rolnika rzemieślnika i kupca.

Zupełnie odmienne jest zachowanie się Niemców jako kolonistów. Trzeba im oddać sprawiedliwość, że potrafią oni być prawdziwymi „kulturtragerami" w pełnym znacze­niu tego słowa. Nie wstydzą się oni pracować na obczy­źnie we wszystkich dziedzinach jako kupcy rzemieślnicy, rolnicy i t. p. Starają się oni zbliżyć z miejscową lud­nością, wchodzą z nią w pewną zażyłość i częstokroć na­wet przyjmują miejscowe zwyczaje. Dzięki temu zyskują szybko popularność w szerokich warstwach ludności, szczególniej tam, gdzie doświadczyła ona bezwzględnego obcho­dzenia się z nią przez kulturalnych anglosaksów.

Już przed wojną metody, te wydały przychylne dla Niemców rezultaty.

Ludność mahometańska oczekiwała ich przyjścia, jako wybawicieli z pod jarzma angielskiego, pomimo iż fanatyzm religijny każe unikać sojuszu z chrześcijanami.

Dzięki tej popularności wpływy ich obejmowały nie tylko narody Azji, Persję, Afganistan i Turcję, ale i rosyj­skie posiadłości Kaukazu.

Obserwując ten stan rzeczy, Anglia słusznie poczuła się zagrożoną w najżywotniejszych swoich interesach.

Naturalnym następstwem tego musiało się stać, iż wszystkie kwestie tyczące się europejskiej polityki zostały

24

usunięte na drugi plan i wysiłek cały skierowany został na opanowanie sytuacji wytworzonej po wojnie na Bliskim Wschodzie. Do walki tej, którą bez przesady można na­zwać w chwili obecnej walką na życie i śmierć Anglia wy­stąpiła niezmniejszą stanowczością i energią z jaką podjętą ona została ze strony sowietów i moskiewskiego Kominternu. Prowadzona ona jest w dwóch kierunkach, w kierun­ku zwalczania samej agitacji i w kierunku zorganizowania zbrojnej koalicji przeciw rządom Sowietów i Turcji.

Dla przeciwstawienia się idei panislamizmu, Anglia uciekła się do starego wypróbowanego środka „Divide et Impera" — „Rozdzielaj i panuj", — Stara się ona wywo­łać wewnętrzny konflikt wśród narodów wyznających mahometanizm, przez wskrzeszenie zniesionego po przeniesieniu stolicy Turcji z Konstantynopola, Kalifatu.

Siedliskiem tej propagandy uczyniła ona Egipt i źród­łem jego uniwersytet muzułmański w Kairze. Zamiarem jej jest wznowić zniszczony urok Kalifatu. Ogłosić Kali­fem jednego ze sprzyjających jej Khedyfów egipskich i prze­ciwstawić się w ten sposób kierowniczemu stanowisku Rzeczypospolitej Tureckiej ze stolicą w Angorze.

W tej pracy dopomaga jej fanatyczne machometańskie duchowieństwo przywiązane do starych tradycyj i część młodzieży usilnie protegowanej i wspieranej materjalnie. Ostatnie krwawe wypadki w Egipcie, zbrojne powstanie Kurdów, przeciwko Turcji w Małej Azji są rezultatem tej propagandy i występnej działalności siejącej waśń między bratnie narody.

Jednakże zapoczątkowany i rozdmuchany przez nią pożar Anglia czuje się bezsilną ugasić własnymi siłami.

Ażeby zyskać sprzymierzeńców i znaleźć usprawied­liwienie w oczach świata na prowadzenie bezwzględnej walki z narodami wschodu inspirowana przez Anglię prasa wszystkich krajów wskazuje na ruch painslamistyczny jako na niebezpieczeństwo zagrażające całej Europie.

Walka podjęta w imię wyswobodzenia się z pod jarz­ma imperializmu angielskiego utożsamiana jest z niebezpieczeństwem średniowiecznego najścia Mongołów na Eu­ropę i niestety, dzięki zręcznej propagandzie popieranej złotem, w wielu krajach znajduje posłuch.

W ostatnich czasach nawet część prasy francuskiej, która ma możność posiłkowania się źródłowymi wiadomoś­ciami ze wschodu, uległa wpływom tej propagandy i alar­muje opinię publiczną w tym kierunku.

W poszukiwaniu obcych sił, które by dało się skłonić

25

na swoją stronę w obronie jej interesów Anglia upatrzyła Niemców.

Odebrawszy im kolonie, zniszczywszy ich flotę i za­bezpieczywszy się od nich od morza przez sojusz z Francją i Belgią, uczyniła ona ich, jeżeli nie na zawsze, to na długi czas niezdolnymi do jakiejkolwiek akcji przeciw sobie. Nie­spodziewane zbliżenie się Niemiec do Rosji wytworzyło sytuację, która skłania ją do jaknajdalej idących ustępstw na ich korzyść, aby ten sojusz rozerwać i pozyskać ich na swoją stronę.

Niemcy, zdając sobie sprawę z położenia rzeczy, nie chcą i nie mogą byle czym się zadowolić i wymagania ich stają się coraz śmielsze i coraz dalej idące. Polegają one głównie na domaganiu się poparcia ich w dążeniu do roz­szerzenia swoich granic na wschód i to poparcie dziś już nie dwuznacznie Anglia im okazuje.

Pominięcie w traktacie gwarantującym wschodnie gra­nice Francji ustalenia zachodnich granic Polski zostało do­konane jedynie dzięki zawziętej opozycji Anglii. Odmowa w otrzymaniu stałego miejsca w Radzie Ligi Narodów przez Polskę spowodowana została przez nieustępliwe stanowisko Anglii. Ma ono na celu wyznaczyć Polsce drugorzędne sta­nowisko, pozbawić ją prawa brania udziału w polityce wszechświatowej i możności bezpośredniej obrony własnych interesów na terenie międzynarodowym.

Nietrudno zrozumieć, że Polska, o losach której mają stanowić Anglia i Niemcy ostać nie może.

Jak daleko sięgają zobowiązania Anglii w tajnych dy­plomatycznych pertraktacjach z Niemcami nie podobna dziś odgadnąć, ale śmiałe i nieprzejednane stanowisko Niemiec na ostatniej konferencji w Locarno, zdecydowane popiera­nie ich przez Anglię, jaskrawo wykazują opanowanie sytu­acji przez Niemcy.

Gdyby nie wzgląd na Francję, z którą jest związana sojuszem Polska, nie ulega wątpliwości, że Niemcy dawno by już otrzymały przy poparciu Anglii mandat gospodaro­wania po swojemu na wschodzie Europy, w Polsce, Rumuni i na Bałkanach. Dyplomacja Angielska dokłada wszel­kich starań, aby ten sojusz osłabić i przekonać Francję, że Polska jest kulą u jej nóg.

Pierwszym symptomatem powodzenia tych zabiegów był upadek rządu Poincar‘ego, po którym nastąpiło ujęcie steru polityki europejskiej przez dyplomację angielską. Ewakuacja okupowanych prowincji nadreńskich i zapewnie­nie Niemcom stałego miejsca w Radzie Ligi Narodów za-

26

powiadają dalsze ustępstwa Francji na korzyść Niemiec dzięki wytężonej pracy angielskiej dyplomacji.

Im większe będzie następować zbliżenie między Niem­cami i Anglją tem większe niebezpieczeństwo będzie nam grozić z zachodu.

Jesteśmy znów, jak w roku 1918 skórą niedźwiedzią, obiektem licytacji angielskiego imperializmu.

Pomimo wzniosłych haseł braterstwa narodów i po­wszechnego pokoju, deklamowanych przez dyplomatów na wszystkich konferencjach, musimy zdawać sobie sprawę, że żyjemy w czasach panowania pięści. Uniknąć grożącego nam niebezpieczeństwa możemy nie przez dyplomatyczne szermierki na konferencjach rozbrojeniowych, ale przez mocne niezachwiane stanowisko. Silnych i dobrze uzbrojo­nych nikt nas nie ośmieli się zaczepić.

Żaden rząd w obecnych czasach nie odważy się wszczy­nać wojny z silnym, równym sobie przeciwnikiem. Dziś, kiedy prowadzą wojny już nie wojska, ale całe naród}', ła­two jest je uzbroić, ale nie łatwo rozbroić i wprowadzić z powrotem do koszar. Każda przewlekła wojna grozi dziś, wobec ogólnego rozprzężenia ekonomicznego i moral­nego, rewolucją społeczną i nie daje możności przewidzieć ani jej granic, ani skutków. Pojmują to wszystkie rząd}', pojmują to przedewszystkiem Niemcy, którzy przekonali się o tym podczas ostatniej wojny na własnej skórze, W tych warunkach konflikt zbrojny możebny jest jedynie między silnym i słabym przeciwnikiem, ponieważ może być szybko zlikwidowany przez powalenie słabszego.

Dla umożebnienia takich łatwych pogromów w intere­sach pogromców, zwoływane są przez angielskich mężów stanu konferencje rozbrojeniowe, których decyzje są już z gór}' ułożone. Dążą one do rozbrojenia słabszych, aby umożliwić im opór w razie napadu na nich przez silniej­szych i lepiej uzbrojonych przeciwników.

Anglia we wszystkich prowadzonych przez nią woj­nach posiłkowała się zawsze obcymi siłami, posiadała za­wsze na smyczy charty, których używała do szczucia upa­trzonej zwierzyny. W obecnej chwili tę niezaszczytną ro­lę mają spełnić poskromione i następnie obłaskawione w tym celu przez nią Niemcy. Czy zechcą odegrać one lo­jalnie tę rolę i czy godnie się z niej wywiążą przyszłość pokaże.

Zbliżeniem się Niemiec do Anglii zaniepokojony zo­stał jednocześnie rząd Sowietów. Czyczeryn odwiedza Pol­skę, demonstracyjnie i zapewnia o przyjaznych stosunkach

27

swojego rządu, odwiedza Paryż, gdzie stara się wejść w porozumienie w sprawie przyznania Francji długów przed­wojennych i wyraża chęć zawarcia korzystnego dla niej traktatu handlowego, ale widocznie, nie uzyskawszy żadnej realnej rękojmi, ani u nas ani we Francji, kieruje się do Berlina i tam zdobywa sukces przez umocnienie zawartego w Rapollo sojuszu.

To daje Niemcom możność prowadzenia odtąd gry na dwa fronty. Od tej chwili Niemcy jeszcze silniej umacnia­ją swoje stanowisko w Europie i wymagania ich stają się jeszcze śmielsze. Dochodzi do tego, że prasa niemiecka zaczyna poruszać kwestię zwrócenia Niemcom afrykańskich kolonii, co nie alarmuje już bynajmniej opinii angielskiej. Fakt, który byłby przed rokiem nie do pomyślenia.

Jeżeli doszło już do tego, że Anglja dla pozyskania sobie przyjaźni Niemiec, gotowa jest iść na bezpośrednie ofiary, to nie ulega żadnej wątpliwości, że nie zawaha się w niczym, jeżeli będzie chodziło o losy obcych krajów, i prowadzić będzie nadal wrogą względem nas politykę.

To zmaganie się dwóch potwornych imperializmów Wielkiej Brytanji i Sowietów zaciążyło nad Europą i gro­zi jej nowym kataklizmem, W obecnej chwili najdotkliwiej daje się ono odczuwać nam, dzięki naszemu geograficznemu położeniu.

W razie zwycięstwa Anglii ciężka ręka jej bezwzglę­dnej polityki, która od stu lat daje się odczuwać Europie, zacisnęła by się jeszcze silniej raz na zawsze. Opieka Anglii nikomu do tej pory nie wyszła na dobre, wykazuje to historia, nie tylko wszystkich narodów Europy, ale świata całego.

Zwycięstwo ich w tym wypadku groziło by wielkim niebezpieczeństwem. Rosja, niezależnie od tego jaki bę­dzie w niej panował na przyszłość ustrój polityczny, zosta­łaby pozbawiona raz na zawsze swoich posiadłości na Blis­kim Wschodzie, tak jak pozbawiona ich już została na Da­lekim Wschodzie, przez drugiego wspólnika Anglii Japonię. Przestała by ona być państwem azjatyckim i całą swą ek­spansję zmuszona była by zwrócić na zachód. Skutki tego są dziś nieobliczalne, można jednakże przewidzieć, że zawa­żyłyby na losach nie tylko najbliższych jej sąsiadów jaką jest Polska, ale na losach całej Europy i zakłóciły by normalny bieg jej politycznego i ekonomicznego życia.

Zwycięstwo takie przy pomocy Niemiec groziło by jeszcze drugim niebezpieczeństwem jakim byłoby wskrzeszenie potęgi militaryzmu niemieckiego który zawsze kiero­wany był na wschód.

W obecnej chwili walka ta ma tę dobrą stronę dla nas, że absorbuje wszystkie siły naszego wschodniego są­siada. Im dłużej ona trwać będzie, tern dłużej będziemy posiadać gwarancję spokoju na wschodnich granicach i mo­żność pracowania nad utrwaleniem naszego młodego bytu politycznego.

Bolszewizm wojowniczy przestaje już być strasznym dla Europy. Jako idea i doktryna zbankrutował on nie tylko po za granicami Rosji, ale u siebie na miejscu, może on być brany pod uwagę jedynie, jako hasło demagogicz­ne, jako metoda robienia rewolucji. Jako taki szerzy się on już jedynie w krajach zagrożonych bezrobociem i nę­dzą, wśród głodnych mas doprowadzonych do beznadziej­nego położenia.

Ze zmianą warunków, polepszeniem ogólnego stanu ekonomicznego, przestaje on być groźnym i znika jak mara, pozostawiając ślad po sobie jedynie w postaci płatnych agitatorów, robiących osobiście dobry interes na jego szerzeniu.

Przewidywać dziś w którą stronę przechyli się szala zwycięstwa jest rzeczą przedwczesną. Miejmy nadzieję jednakże, że zbliża się czas, kiedy wyrosłe do potwornych rozmiarów potęgi polityczne nie posiadające żadnego cemen­tu wewnętrznego, nie oparte ani na wspólnej narodowości, ani na wspólnym języku i pochodzeniu, nie posiadające żadnych wspólnych celów, sztucznie związane jedynie zewnę­trzną siłą fizyczną, rozsypią się w gruzy, jak rozsypały się znane nam z historii, asyryjski, perski, mongolski i rzymski kolosy.

Historia rozwoju form organicznych poucza nas o tern, jak odbywał się proces zanikania na powierzchni zie­mi przerażających swoim ogromem olbrzymów świata przedpotowego, dizonaurów, mastodontów, gigantozaurów podobnych.

Pożerały się one wzajemnie, tępione były przez gro­mady słabszych, ale za to lepiej przysposobionych ewolu­cyjnie do nowych form bytowania wrogów, wreszcie wy­mierały wskutek zmiany warunków klimatycznych, gieologicznych i ekonomicznych.            .

Proces ten wykazuje, że wielkość w świecie organicz­nym nie oznacza doskonałości, nie daje praw pierwszeń­stwa, ale na odwrót powoduje wcześniejszy upadek i kata­strofę.

29

Do takiej katastrofy zbliżają się współczesne politycz­ne dizonaury. Rozszerzając żywiołowo swoje polityczne i geograficzne granice, zbliżyły się one do siebie i mogą dalej egzystować jedynie pożerając siebie nawzajem. Walka ich obudzi w następstwie instynkty samozachowawcze w na­rodach słabszych, które złączą się z sobą we wspólnym celu obrony przed potworami imperializmu. Nowe hasła demokratyzmu, tolerancji i swobody stworzą te nowe wa­runki, które przyczynią się do zniknięcia z horyzontu po­litycznego świata potworów hamujących swobodny rozwój ludzkości.

Dizonaury polityczne w dzisiejszych czasach demokra­tyzmu, doskonalenia ekonomicznych socjalnych i politycz­nych form życia są przeżytkami, są temi szczątkowymi organizmami świata zaginionego, które muszą sczeznąć i ustąpić nowym formom i nowym doskonalszym orga­nizmom.

Aby przeżyć ten moment zmagania się, aby nie być zmiażdżonymi i rozdeptanymi w tej walce zmagających się potworów, należy jednak być silnymi i odpornymi, zacho­wać swobodę ruchów i nie dać się wciągnąć w wir samej walki, a przedewszystkiem w obronie, której kolwiek ze stron walczących.

Polska jako najwięcej zbliżona do terenu obecnie pro­wadzonej walki, jest najbardziej narażona na jej skutki.

Ażeby zachować swoją niepodległość Polska musi być silna i zająć, mocarstwowe niezależne stanowisko. Tylko taka Polska może się przeciwstawić polityce Anglii, dążącej do zrobienia z nas prowizorycznego pomostu na wschód dla użytku swoich nowych sojuszników Niemców.

Ratując siebie Polska jednocześnie spełni wielkie po­słannictwo. Uchroni ona Europę od katastrofy, jaką jej gotuje zwycięstwo imperializmu angielskiego dążące do odwróce­nia biegu dziejowego koła przez skierowanie ekspansji na­rodów zamieszkujących terytorium Rosji ze wschodu na zachód.

Spełnienie tego posłannictwa pozwoli Polsce zająć kiedyś zaszczytne i dominujące stanowisko pośród przy­szłej rodziny zjednoczonych narodów kontynentu Europy.

Pisałem w Kwietniu 1926 roku.

 

 

W NAJBLIŻSZYM CZASIE NAKŁADEM SPÓŁDZIELNI WYDAWNICZEJ W KIELCACH WYJDĄ W DRUKU TEGOŻ AUTORA:

RUCH WOLNOŚCIOWY W IND JACH,

(Wielki Prorok Wschodu, Mahatma Gandhi).

PRZEZ INDJE, OCEAN SPOKOJNY NA DALEKI WSCHÓD,

(dalszy ciąg „On his Majesty‘s Service)-

 

 

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location