Autor: Scott Ritter / Wiadomości konsorcjum
Jeśli chodzi o legalne użycie siły między państwami, uważa się za niepodważalny fakt, że zgodnie z intencją Karty Narodów Zjednoczonych, aby zakazać wszelkich konfliktów, istnieją tylko dwa dopuszczalne wyjątki. Jednym z nich jest akcja egzekucyjna w celu utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, autoryzowana rezolucją Rady Bezpieczeństwa uchwaloną na mocy rozdziału VII Karty, która zezwala na użycie siły.
Drugim jest nieodłączne prawo do indywidualnej i zbiorowej samoobrony, zapisane w art. 51 Karty , który brzmi następująco:
„Nic w niniejszej Karcie nie może naruszać przyrodzonego prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony w przypadku zbrojnej napaści na członka Organizacji Narodów Zjednoczonych, dopóki Rada Bezpieczeństwa nie podejmie środków niezbędnych do utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Środki podjęte przez Członków w wykonaniu tego prawa do samoobrony będą niezwłocznie zgłoszone Radzie Bezpieczeństwa i nie będą w żaden sposób naruszać uprawnień i odpowiedzialności Rady Bezpieczeństwa zgodnie z niniejszą Kartą w zakresie podejmowania w dowolnym czasie takich działań, jakie uważa za konieczne w celu utrzymania lub przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.”
Lektura art. 51 w prostym języku jasno pokazuje, że wyzwalaczem niezbędnym do powołania się na prawo do samoobrony jest zaistnienie faktycznego napaści zbrojnej — samo pojęcie otwartego zagrożenia dla bezpieczeństwa nie jest wystarczające .
Przed przyjęciem Karty Narodów Zjednoczonych, interpretacją prawa zwyczajowego roli pierwokupu w odniesieniu do zasady samoobrony był XVII- wieczny holenderski prawnik Hugo Grotius , który w swojej książce De Jure Belli Ac Pacis („O prawie wojny i pokoju”) oświadczył, że „wojna w obronie życia jest dozwolona tylko wtedy, gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie i pewne, a nie tylko wtedy, gdy się je zakłada”, dodając, że „niebezpieczeństwo musi być natychmiastowe i nieuchronne w punktu w czasie”.
Grotius stanowił rdzeń tak zwanego „ Standardu Karoliny ” z 1842 r. (nazwanego tak od amerykańskiego okrętu o tej nazwie, który został zaatakowany przez brytyjską marynarkę wojenną po udzieleniu pomocy kanadyjskim rebeliantom w 1837 r.), opracowanego przez ówczesnego sekretarza stanu USA Daniela Webstera . Opowiadał się za prawem pierwokupu lub prewencyjnej samoobrony tylko w ekstremalnych okolicznościach i w jasno określonych granicach.
„Niewątpliwie”, pisał Webster, „słuszne jest, że chociaż przyznaje się, iż istnieją wyjątki wyrastające z wielkiego prawa samoobrony, te wyjątki powinny ograniczać się do ułatwień, w których konieczność tej samoobrony jest natychmiastowa, przytłaczająca i nie pozostawiająca wyboru środków ani chwili na namysł ”.
Do czasu przyjęcia Karty Narodów Zjednoczonych w 1945 r. kryteria Webstera, zapożyczone w dużej mierze od Grotiusa, stały się ustawą o czarnej literze , dotyczącą działań antycypacyjnych w prawie międzynarodowym. Jednak po ustanowieniu Organizacji Narodów Zjednoczonych i uświęceniu Karty Narodów Zjednoczonych jako prawa międzynarodowego koncepcja uprzedzania lub prewencyjnej samoobrony straciła popularność w zwyczajowym prawie międzynarodowym.
George Ball, zastępca podsekretarza stanu prezydenta Johna F. Kennedy'ego, wygłosił następującą słynną uwagę na temat możliwości ataku USA na Kubę w odpowiedzi na rozmieszczenie sowieckich pocisków jądrowych na terytorium Kuby w 1962 roku. omawiany w Pokoju Sytuacyjnym Białego Domu, Ball powiedział: „Sposób działania, w którym uderzamy bez ostrzeżenia, jest jak Pearl Harbor… To… jest to rodzaj postępowania, jakiego można by oczekiwać od Związku Radzieckiego. To nie jest zachowanie, którego można oczekiwać od Stanów Zjednoczonych”.
Standard Balla kierował administracją prezydenta Ronalda Reagana, gdy w 1983 roku Izrael zbombardował reaktor jądrowy Osirak w Iraku. Izrael twierdził, że „usuwając to straszliwe zagrożenie nuklearne dla swojego istnienia, Izrael korzystał jedynie ze swojego uzasadnionego prawa do samoobrony w rozumieniu tego terminu w prawie międzynarodowym i zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych”.
Administracja Reagana ostatecznie nie zgodziła się, a ambasador USA przy ONZ Jeane Kirkparick powiedziała: „nasz osąd, że izraelskie działania naruszyły Kartę Narodów Zjednoczonych, opiera się na przekonaniu, że Izrael nie wyczerpał pokojowych środków dla rozwiązania tego sporu”. Kirkpatrick zauważył jednak, że prezydent Reagan wyraził opinię, że „Izrael mógł szczerze wierzyć, że to ruch obronny”.
Argument amerykański dotyczył procesu izraelskiego postępowania, a mianowicie faktu, że Izrael nie wniósł problemu do Rady Bezpieczeństwa, jak wymaga tego Artykuł 51 . Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, który w swojej książce z 1952 r . „Regulacja użycia siły przez poszczególne państwa w prawie międzynarodowym ” zauważył :
„Karta zobowiązuje członków do przedkładania Radzie lub Zgromadzeniu wszelkich sporów zagrażających pokojowi, których nie mogą rozstrzygnąć. Członkowie mają zatem nadrzędny obowiązek powoływania się na jurysdykcję Organizacji Narodów Zjednoczonych za każdym razem, gdy rozwija się poważne zagrożenie dla ich bezpieczeństwa, niosące prawdopodobieństwo zbrojnego ataku”.
Po inwazji Iraku na Kuwejt w sierpniu 1990 r. Stany Zjednoczone były w stanie zebrać różnorodną międzynarodową koalicję , powołując się nie tylko na art. 51, który stanowił dość słaby argument za interwencją opartą na samoobronie i bezpieczeństwie zbiorowym, ale także na rezolucję Rady Bezpieczeństwa nr 678. uchwalona na mocy rozdziału VII Karty Narodów Zjednoczonych. To upoważniało do użycia siły w celu eksmisji Iraku z Kuwejtu. Bez względu na to, gdzie ktoś stanął na punkcie meritum tego konfliktu, faktem jest, z punktu widzenia prawa międzynarodowego, legalność, na której opiera się użycie siły przez USA i koalicję, była solidna.
Jednak następstwom operacji Pustynna Burza, prowadzonej przez USA kampanii wojskowej na rzecz wyzwolenia Kuwejtu, brakowało takiej jasności. Podczas gdy Kuwejt został wyzwolony, rząd iracki nadal funkcjonował. Ponieważ Rezolucja 678 nie zezwala na zmianę reżimu, dalsze istnienie rządu irackiego prezydenta Saddama Husajna stanowiło problem polityczny dla Stanów Zjednoczonych, których prezydent George HW Bush w przemówieniu z października 1990 r. porównał Saddama Husajna do bliskowschodniego odpowiednika Adolfa. Hitler, wymagający kary w stylu norymberskim.
Nadużywanie przez Stany Zjednoczone rezolucji o zawieszeniu broni
Rada Bezpieczeństwa, pod naciskiem Stanów Zjednoczonych, uchwaliła rezolucję 687 o zawieszeniu broni na mocy rozdziału VII, w której powiązała zniesienie sankcji gospodarczych nałożonych na Irak za inwazję na Kuwejt ze zweryfikowanym rozbrojeniem irackiej broni masowego rażenia (BMR) na mocy pod patronatem inspektorów ONZ ds. broni.
Proces rozbrojenia ONZ był zaniepokojony dwoma odmiennymi nurtami. Pierwszym był fakt, że iracki rząd był niechętnym uczestnikiem procesu rozbrojenia, aktywnie ukrywając przed inspektorami materiały, broń i dokumentację dotyczącą zakazanych programów rakietowych, chemicznych, biologicznych i nuklearnych.
Ten aktywny program ukrywania stanowił de facto i materialne naruszenie rezolucji o zawieszeniu broni, stwarzając podstawy prima facia do wznowienia działań wojskowych w celu zmuszenia Iraku do podporządkowania się.
Po drugie, Stany Zjednoczone zamiast korzystać z procesu rozbrojenia zatwierdzonego przez Radę Bezpieczeństwa w celu pozbycia się Iraku z broni masowego rażenia, zamiast tego stosowały sankcje wywołane ciągłym nieprzestrzeganiem Iraku, aby stworzyć warunki wewnątrz Iraku, aby odsunąć Saddama od władzy.
Proces inspekcji broni był użyteczny dla Stanów Zjednoczonych tylko wtedy, gdy przyczynił się do realizacji tego jedynego celu. Jesienią 1998 r. inspekcje stały się niewygodne dla polityki USA wobec Iraku.
W posunięciu starannie skoordynowanym między zespołem inspekcyjnym ONZ a rządem USA, zaaranżowano konfrontację opartą na inspekcji między inspektorami ONZ a rządem irackim, która została następnie wykorzystana jako pretekst do wycofania inspektorów ONZ z Iraku. Rząd USA, powołując się na zagrożenie stwarzane przez iracką broń masowego rażenia w środowisku wolnym od inspekcji, rozpoczął trzydniowe bombardowanie Iraku z powietrza, znane jako operacja Desert Fox.
Ani USA, ani Wielka Brytania (dwa kraje zaangażowane w operację Desert Fox) nie otrzymały upoważnienia od Rady Bezpieczeństwa ONZ przed podjęciem działań wojskowych. Nie ma konkretnego organu prawnego, który pozwoliłby Stanom Zjednoczonym lub Wielkiej Brytanii działać w sposób jednostronny w odniesieniu do egzekwowania rezolucji z rozdziału VII, takiej jak 687. Podczas gdy Rada Bezpieczeństwa byłaby oczywiście w stanie zezwolić na przymusowe podporządkowanie się (tj. użycie siły), żaden naród ani kolektyw nie posiada jednostronnej władzy wykonawczej, co czyni operację Lis pustynny nielegalnym aktem agresji w świetle prawa międzynarodowego.
Stany Zjednoczone starały się obejść tę legalność, przygotowując sprawę do działań wojskowych pod hasłem „prawo do odwetu” , z aktem Iraku, który w istotny sposób naruszył swoje zobowiązania wynikające z rezolucji 687, służąc jako uzasadnienie dla odwetu. Aby argumentować, co według większości relacji jest wątłym przypadkiem, przedmiotowy atak musiałby być ograniczony do celów, które można by określić wyłącznie jako związane z bronią masowego rażenia (BMR).
Fakt, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania trafiły na mnóstwo miejsc, z których żadna nie była związana z produkcją lub przechowywaniem broni masowego rażenia, podważa zasadność jakiegokolwiek uzasadnienia roszczenia odwetowego, czyniąc operację Desert Fox nieautoryzowanym (tj. nielegalnym) użyciem siły wojskowej.
Odstraszenie
Jednym z celów rzekomo uzasadniających działania w ramach „prawa do odwetu” było pojęcie odstraszania, a mianowicie, że przeprowadzając ograniczone działania odwetowe w odpowiedzi na udokumentowane istotne naruszenie rezolucji z rozdziału VII, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania będą odstraszać Irak przed wszelkimi przyszłymi aktami niezgodności.
Jednym z kluczowych aspektów odstraszania w obronie prawa jest jednak konieczność, aby akt, z którego odstraszanie się wywodzi, był sam w sobie prawomocny. Biorąc pod uwagę, że Operacja Lis Pustynny była, prima facia , aktem nielegalnym, wartość odstraszająca wygenerowana przez tę akcję była zerowa.
Niezdolność do stworzenia ważnej polityki odstraszania wytworzyła coś przeciwnego do tego, co było zamierzone – ośmieliła Irak do przeciwstawienia się woli Rady Bezpieczeństwa pod wpływem błędnego wniosku, że jego członkowie byli bezsilni, by działać przeciwko niemu.
W 2003 roku administracja prezydenta George'a W. Busha udowodniła Irakijczykom rację.
Nie wdrożywszy realnej doktryny militarnego odstraszania podczas rozwiązywania niewypełnionych przez Irak zobowiązań wynikających z rezolucji Rady Bezpieczeństwa, Stany Zjednoczone wypracowały nowe podejście do rozwiązania problemu irackiego raz na zawsze – doktrynę wywłaszczania.
Doktryna ta została po raz pierwszy wyartykułowana przez prezydenta Busha w swoim przemówieniu w West Point w czerwcu 2002 r., w którym oświadczył , że chociaż „w niektórych przypadkach nadal stosuje się odstraszanie, nowe zagrożenia wymagają nowego myślenia… jeśli będziemy czekać na pełne urzeczywistnienie zagrożeń, będziemy też czekać długi."
26 sierpnia 2002 r. wiceprezydent Dick Cheney połączył embrionalną doktrynę wywłaszczenia Busha z Irakiem, oświadczając na konwencji dla weteranów wojen zagranicznych, że:
„To, czego nie wolno nam robić w obliczu śmiertelnego zagrożenia, to poddawać się myśleniu życzeniowemu lub umyślnemu ślepocie… dostarczalna broń masowego rażenia w rękach siatki terrorystycznej lub morderczego dyktatora lub obu pracujących razem stanowi tak poważne zagrożenie, jak można sobie wyobrazić. Ryzyko braku działania jest znacznie większe niż ryzyko działania.”
Certyfikowany pierwokupu
Na początku września 2002 r. administracja Busha opublikowała swoją Strategię Bezpieczeństwa Narodowego (NSS), która jako oficjalną politykę USA potwierdziła zasadę pierwokupu. Zauważono, że doktryny powstrzymywania i odstraszania z czasów zimnej wojny nie sprawdzały się już w przypadku matrycy zagrożeń po 11 września, która obejmowała państwa zbójeckie i terrorystów niepaństwowych.
„Zajęło nam prawie dziesięć lat, zanim zrozumieliśmy prawdziwą naturę tego nowego zagrożenia” – stwierdził NSS.
„Biorąc pod uwagę cele zbójeckich państw i terrorystów, Stany Zjednoczone nie mogą dłużej polegać wyłącznie na postawie reaktywnej, jak to miało miejsce w przeszłości. Niemożność odstraszenia potencjalnego napastnika… i skala potencjalnych szkód, które mogą być spowodowane wyborem broni przez naszych przeciwników, nie pozwalają na taką opcję. Nie możemy pozwolić, by nasi wrogowie uderzyli pierwsi”.
NSS przedstawiła argumenty prawne dla tej nowej doktryny. „Przez wieki prawo międzynarodowe uznawało, że narody nie muszą cierpieć z powodu ataku, zanim będą mogły zgodnie z prawem podjąć działania w celu obrony przed siłami, które stanowią bezpośrednie niebezpieczeństwo ataku. Uczeni prawni i prawnicy międzynarodowi często uzależniali zasadność pierwokupu od istnienia bezpośredniego zagrożenia — najczęściej widocznej mobilizacji armii, marynarki wojennej i sił powietrznych przygotowujących się do ataku”.
Według NSS koncepcja natychmiastowości jako warunku wstępnego legalnego zastosowania antycypacyjnej samoobrony musiała zostać dostosowana do nowych rodzajów zagrożeń, które się pojawiły. „Im większe zagrożenie”, oświadczyła NSS, „tym większe jest ryzyko bezczynności – i tym bardziej przekonująca jest konieczność podjęcia wyprzedzających działań w celu obrony, nawet jeśli pozostaje niepewność co do czasu i miejsca ataku wroga. Aby uprzedzić lub zapobiec takim wrogim aktom, Stany Zjednoczone, jeśli to konieczne, będą działać zapobiegawczo”.
Nowa doktryna wyprzedzania Busha nie została dobrze przyjęta przez prawników i specjalistów od stosunków międzynarodowych. Jak zauważył William Galston, ówczesny profesor polityki publicznej na Uniwersytecie Maryland w artykule opublikowanym 3 września 2002 roku:
„Globalna strategia oparta na nowej doktrynie wywłaszczania Busha oznacza koniec systemu międzynarodowych instytucji, praw i norm, nad budowaniem którego pracowaliśmy przez ponad pół wieku. Stawką jest nic innego jak fundamentalna zmiana miejsca Ameryki w świecie. Zamiast nadal służyć jako pierwszy wśród równych w powojennym systemie międzynarodowym, Stany Zjednoczone działałyby jako prawo same w sobie, tworząc nowe zasady zaangażowania międzynarodowego bez zgody innych narodów”.
Słowa Galstona powtórzył ówczesny sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, który wkrótce po opublikowaniu NSS oświadczył, że koncepcja samoobrony wyprzedzającej doprowadzi do załamania ładu międzynarodowego. Annan uważał, że aby jakakolwiek akcja wojskowa przeciwko Irakowi miała legitymację na mocy Karty Narodów Zjednoczonych, potrzebna jest nowa rezolucja Rady Bezpieczeństwa, która wyraźnie upoważnia do reakcji wojskowej.
W rzeczywistości Stany Zjednoczone i Wielka Brytania starały się o takie rozwiązanie na początku 2003 r., ale zawiodły. Jako taka, kierowana przez USA inwazja na Irak, rozpoczęta w marcu 2003 r. pod wyłącznym autorytetem amerykańskiej doktryny prewencyjnej, „nie była zgodna z kartą ONZ”, według Annana, który dodał „Z naszego punktu widzenia”. z punktu widzenia i z punktu widzenia czarteru było to nielegalne.”
Jako de facto pierwszy przypadek testowy nowej amerykańskiej doktryny wywłaszczania, Stany Zjednoczone odniosłyby korzyści, gdyby udowodniono, że mają rację w założeniach dotyczących głównych zagrożeń, które uzasadniały pilną potrzebę. Historia pokazała, że główny problem zagrożenia — iracka broń masowego rażenia — był zasadniczo wadliwy, wywodząc się niejako ze spreparowanego przypadku wojny opartego na sfabrykowanym wywiadzie.
Podobnie iluzoryczny okazał się tak zwany związek między iracką bronią masowego rażenia a terrorystami z Al-Kaidy, którzy dokonali zamachów terrorystycznych z 11 września. Doktryna pierwokupu niesie ze sobą wysoki standard dowodowy; jeśli chodzi o Irak, standard ten nie został w najmniejszym stopniu spełniony, przez co inwazja na Irak w 2003 r. była nielegalna nawet przy najbardziej liberalnym zastosowaniu tej doktryny.
Ukraina
Obawy, że jakakolwiek próba wykroczenia doktryny wywłaszczania z czterech rogów prawa międzynarodowego określonych w art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych skutkowałaby stworzeniem nowych zasad zaangażowania międzynarodowego, a to doprowadziłoby do załamania się międzynarodowego zamówienie zostało zrealizowane 24 lutego.
Wtedy to prezydent Rosji Władimir Putin, powołując się na art. 51, zarządził coś, co nazwał „specjalną operacją wojskową” przeciwko Ukrainie, rzekomo w celu wyeliminowania afiliowanych neonazistowskich formacji wojskowych, oskarżonych o dokonywanie aktów ludobójstwa na mówiącej ludności Donbasu, a do demontażu ukraińskich sił zbrojnych Rosja uważała się za de facto pełnomocnika sojuszu wojskowego NATO.
Putin przedstawił szczegółowy argument za uprzedzeniem, wyszczególniając zagrożenie, jakie ekspansja NATO na wschód stanowiła dla Rosji, a także trwające operacje wojskowe Ukrainy przeciwko rosyjskojęzycznej ludności Donbasu.
„Nie da się uniknąć starcia między Rosją a tymi siłami” – powiedział Putin. Jest to tylko kwestia czasu. Szykują się i czekają na odpowiedni moment. Co więcej, posunęli się nawet do aspiracji zdobycia broni jądrowej. Nie dopuścimy do tego.” NATO i Ukraina, oświadczył Putin,
„nie pozostawił nam [Rosji] żadnej innej opcji obrony Rosji i naszego narodu, poza tą, z której jesteśmy zmuszeni skorzystać dzisiaj. W takich okolicznościach musimy podjąć śmiałe i natychmiastowe działanie. Ludowe republiki Donbasu zwróciły się o pomoc do Rosji. W tym kontekście, zgodnie z art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, za zgodą Rosyjskiej Rady Federacji oraz w wykonaniu traktatów o przyjaźni i wzajemnej pomocy z Doniecką Republiką Ludową i Ługańską Republiką Ludową, ratyfikowanych przez Zgromadzenie Federalne w lutym 22 podjąłem decyzję o przeprowadzeniu specjalnej operacji wojskowej”.
Nic dziwnego, że argument Putina o inwazji na Ukrainę został szeroko odrzucony na Zachodzie. „Inwazja Rosji na Ukrainę”, oświadczyła Amnesty International , „jest jawnym pogwałceniem Karty Narodów Zjednoczonych i aktem agresji, który jest przestępstwem w świetle prawa międzynarodowego. Rosja wyraźnie łamie swoje zobowiązania międzynarodowe. Jej działania są rażąco sprzeczne z regułami i zasadami, na których powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych”.
John B. Bellinger III, amerykański prawnik, który służył jako doradca prawny Departamentu Stanu USA i Rady Bezpieczeństwa Narodowego za administracji George'a W. Busha, argumentował , że roszczenie Putina na podstawie art. 51 „nie ma żadnego uzasadnienia ani faktycznego ani prawnego”.
Chociaż Bellinger zauważa, że artykuł 51 „nie narusza przyrodzonego prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony w przypadku ataku zbrojnego na członka Organizacji Narodów Zjednoczonych”, pośpiesznie zauważa, że Ukraina nie dokonała zbrojnego ataku na Rosję ani nie groziła mu aby to zrobić.
Bellinger lekceważy twierdzenia Rosji, że jest inaczej, zauważając, że „Nawet gdyby Rosja mogła wykazać, że Ukraina dokonała lub planowała przeprowadzić ataki na Rosjan w ukraińskich regionach Doniecka i Ługańska, art. 51 nie zezwoliłby na podjęcie działań w ramach samoobrony zbiorowej , ponieważ Donieck i Ługańsk nie są państwami członkowskimi ONZ”.
Podczas gdy pogląd, że prawnik, który służył w amerykańskiej administracji prezydenckiej, która stworzyła pierwotną doktrynę uprzedzenia, używany do uzasadnienia inwazji na Irak pod przewodnictwem USA, teraz argumentowałby przeciwko stosowaniu tej samej doktryny przez inne państwo, wydaje się hipokryzją. , sama hipokryzja nie unieważnia argumentów Bellingera przeciwko Rosji ani twierdzeń jej prezydenta.
Na nieszczęście dla Bellingera i tych, którzy podzielają jego opinię prawną, poprzednia administracja prezydenta USA, Williama Jeffersona Clintona, wcześniej stworzyła nową teorię prawną opartą na prawie do antycypacyjnej zbiorowej samoobrony na podstawie artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych.
Administracja Clintona argumentowała, że prawo to było właściwie wykonywane zgodnie z „oczekiwaniem normatywnym, które zezwala na antycypacyjne zbiorowe działania samoobrony przez regionalne organizacje bezpieczeństwa lub samoobrony, w których organizacja nie jest całkowicie zdominowana przez jednego członka”. NATO, ignorując oczywistą rzeczywistość, że w rzeczywistości było zdominowane przez Stany Zjednoczone, domagało się takiego statusu.
Chociaż wiarygodność twierdzenia NATO o „zbiorowej samoobronie antycypacyjnej” upadła, gdy okazało się, że jego charakterystyka kryzysu w Kosowie jako katastrofy humanitarnej zawiera elementy ludobójstwa, które stworzyło nie tylko moralne uzasadnienie interwencji, ale także moralną konieczność. , okazało się niewiele więcej niż ukrytą prowokacją prowadzoną przez CIA wyłącznie w celu stworzenia warunków do interwencji wojskowej NATO.
Chociaż można by zakwestionować prawne twierdzenie Rosji, że jej wspólna operacja z nowo uznanymi przez Rosję niepodległymi narodami Ługańska i Doniecka stanowi „regionalną organizację bezpieczeństwa lub samoobrony” w odniesieniu do „antycypacyjnych akcji zbiorowej samoobrony” na podstawie art. 51, nie może być wątpliwości co do zasadności twierdzenia Rosji, że rosyjskojęzyczna ludność Donbasu została poddana brutalnemu ośmioletniemu bombardowaniu, w którym zginęły tysiące ludzi.
Co więcej, Rosja twierdzi, że ma udokumentowany dowód na to, że armia ukraińska przygotowywała się do masowego wkroczenia wojskowego do Donbasu, które zostało uprzedzone przez prowadzoną przez Rosję „specjalną operację wojskową”. [Dane OBWE pokazują wzrost ostrzeliwania przez rząd tego obszaru w dniach przed wkroczeniem Rosji.]
Wreszcie, Rosja sformułowała twierdzenia o zamiarach Ukrainy co do broni jądrowej, aw szczególności wysiłków na rzecz wyprodukowania tak zwanej „brudnej bomby”, które nie zostały jeszcze udowodnione ani obalone. [Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniósł się do poszukiwania broni jądrowej w lutym na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.]
Najważniejsze jest to, że Rosja przedstawiła rozpoznawalne twierdzenie w ramach doktryny antycypacyjnej zbiorowej samoobrony, pierwotnie opracowanej przez USA i NATO, w odniesieniu do artykułu 51, który opiera się na faktach, a nie fikcji.
Chociaż może być modne, by ludzie, organizacje i rządy na Zachodzie przyjmowali odruchowy wniosek, że rosyjska interwencja wojskowa stanowi bezmyślne naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych i jako takie stanowi nielegalną wojnę agresywną, niewygodne prawda jest taka, że ze wszystkich twierdzeń dotyczących legalności pierwokupu na podstawie art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, rosyjskie uzasadnienie inwazji na Ukrainę ma solidne podstawy prawne.
W części 2: Rosja, Ukraina i prawo wojny: wojny i zbrodnie wojenne.
https://scheerpost.com/2022/04/01/russia-ukraine-the-law-of-war-crime-of-aggression/






