16 marca 2021 r., 18:26 - Public News Service - OSN
W latach ZSRR ludność została potajemnie zaszczepiona nie tylko przeciwko ospie, ale także na ewentualne zakażenie jadem kiełbasianym. Dokonano tego w przypadku sabotażu ze Stanów Zjednoczonych. Zdaniem znawcy broni biologicznej i chemicznej Igora Nikulina w ZSRR walczyli z bronią biologiczną znacznie skuteczniej niż we współczesnej Rosji. O tym, jak udaremniono sabotaż w ZSRR i dlaczego pandemia COVID-19 może być wiecznym specjalistą, powiedział Public News Service .
Tajne szczepienia w okresie zimnej wojny
W ZSRR nie tylko skutecznie zwalczano wybuchy ospy i dżumy, ale także masowo szczepiono ludzi przeciwko możliwym infekcjom. Co więcej, wszystko to odbywało się w atmosferze najściślejszej tajemnicy, a naród radziecki nawet nie podejrzewał, czym się szczepi. W tym celu do standardowej szczepionki przeciwko polio dodano niezbędne składniki. Prawdziwe powody szczepień były utrzymywane w tajemnicy, nie tylko po to, aby uniknąć wywołania paniki. Władze kraju obawiały się, że informacje nie pojawią się z zachodnich służb specjalnych. Przecież to właśnie sabotażu z ich strony obawiali się przywódcy ZSRR.
Na przykład w latach 1975-1976 prawie cały kraj został potajemnie zaszczepiony przeciwko najgroźniejszym truciznom - botulizmowi A i B. Wszystko odbyło się w ramach ogólnego badania lekarskiego. Władze kraju podjęły takie kroki w obawie, że Stany Zjednoczone użyją bakteriologicznej broni masowego rażenia przeciwko mieszkańcom ZSRR.