Cywilizacja zwalczania Witelona teorii tęczy
Społeczna Rada Prezydencka – perspektywy
Andrzej Kazimierz Zieliński
Od okrągłego stołu (6 II 1989), a nawet od Magdalenki (1988) siły rządzące Polską są przebiegłe, sprytne i chytre (na pieniądze. Polegają na bezwzględnym wykorzystaniu wolnego rynku, w efekcie muszą być nieprzyjazne swej ofierze rabunku, Polskiemu Narodowi. Nie mają tzw. „interesu” w zarządzaniu rozwoju Ojczyzny św. Jana Pawła II, bł. S. Wyszyńskiego, bł. J. Popiełuszki.
Prezydent powinien w możliwie jak najszerszy sposób oprzeć się na mądrych patriotycznych środowiskach społecznych. Premier D. Tusk realizuje narzucony od 6 II 89 paradygmat cesarzowania, niemieckiego średniewiecznego języka (konstruktu) symulowania istnienia cesarstwa. Wszyscy mają być poddanymi Cesarstwa, udawania, że istnieje cesarstwo, jak w średniowieczy symulowania istnienia Cesarstwa Rzymskiego, oczywiście niemieckiego. Wtedy i dziś. Od 6 II 1989 wszystkie siły polityczne z Koalicji Obywatelskiej, z anty-KO i z rzekomej lewicy symulują istnienie Cesarstwa. Cesarstwem jest finansizm, bankomizm a reszta to teren, zaścianek, nice, partykularz.
Społeczna Rada Prezydencka powinna składać się z 50 Leibnizów, którzy słuchają specjalistów w wąskich dyscyplinach. Zabrakło 50 Leibnizów (nie wąskich umiejętności), aby ocalić Sodomę i Gomorę. Rzecz jasna Polska jest targana przez wrogie siły jak każda ofiara, jak w Sienkiewiczowskiej relacji o poglądach bogatej szlachty, która chciała być jeszcze bogatsza, magnaterii. Sienkiewicz przedstawia to myślenie Radziwiłłów, ale ten model (czy nielitewskiej?) pogoni za pieniędzmi dotyczy całej szlachty, nawet tej biedniejszej, która wisiała u klamki bogatszej i za pieniądze na życie zrywała Sejmy. Zło wynika z braku edukacji o dobru, antypolonizm z braku edukacji o polskiej cywilizacji łacińskiej, o prawdo-upodobaniu. W narzuconym systemie z chaosu porządek rozwija się bezeceństwo, rozpasanie, złodziejstwo, trwa nawet walka z Witelona teorią tęczy (tęczowizmy różnych generacji).
W Radzie Prezydenckiej 50 Leibnizów z natury się nie kieruje tzw. „podziałami”, to błędna identyfikacja. To są podziały pozorne, wynikają one z konkretyzmu nie na miejscu, z braku wiedzy, ostatecznie całościowej, interdyscyplinarnej, zdolności uniwersalnych do rozpoznawania propagandy, która zawsze celuje w umysły wąsko-zakresowe, konkretne, aholistyczne, ametodologiczne, afilozoficzne – ludzi, którzy redukcję PKB Polski do poziomu lat 40., nazywają wzrostem, ponieważ nie potrafią uchwycić całości, nawet jeśli subiektywnie utożsamiają się z Narodem Polskim, jak bł. Wyszyński i Państwem Polskim. Leibnize z Rady Prezydenckiej nieustannie wysłuchują wybitnych specjalistów np. bezpieczeństwa militarnego, wewnętrznego, zdrowotnego, energetycznego, żywnościowego, produkcyjnego. Dorobek Leibnizów oraz specjalistów w wąskich dziedzinach jest jawny. Leibnize wysłuchują nawet tych, którzy, zachwyceni obczyzną, na całe lata zerwali kontakt z polskością i nie dostrzegali niczego nadzwyczajnego w cywilizacji polskiej.
Szefem Społecznej Rady Prezydenckiej powinien być urzędnik prezydenta, na poziomie Leibnizów. Zdolność wyprzedzania faktów powstaje z dorobku, a nie prostego stwierdzenia prezydenta A. Kwaśniewskiego dzielącego coś na przeszłość i przyszłość. Należy wiedzieć, że warstwa najbardziej majętnych zabiegała o rozbiory, usuwanie Leibnizów.
Z dorobku widać kto przewidział „wydarzenia” w Gruzji 2008 albo kto przewidział dane przeciwne wersji telewizyjnej o wojnie na Ukrainie, zmianę stanowiska USA o 180 stopni w r. 2024/25, zmianę strategii militarnej od popierania dekapitacji króla Francji Ludwika XV, królowej, monarchii francuskiej, na rzecz … dekapitacji republiki, islamskiej. Nie walka z monarchiami ale z republikami (demokracją lub teokracją).
Nie ten jest mądry, kto krzyczy „Bohaterom chwała, komunistycznym zdrajcom wieczna pogarda” (1 III 2026, w Bielsku) i dalej: „prezydentem jest człowiek, który nigdy nie zapomni o bohaterach podziemia antykomunistycznego”, „bohaterom chwała, a komunistycznym zdrajcom” – „wieczna pogarda” i „największe osiągnięcie to wychowanie ludzi, którzy nigdy nie oddali swojej wolności i wolności i niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej”, tylko ci, którzy zapytali „ale jak tego dokonać bez lustracji profesury? Każdy profesor, który po doktoracie nie wystąpił z PZPR, złamał warunek sine qua non tego tytułu, po prostu sam zrezygnował, to dlaczego doradcy prezydentów nie widzą potrzeby, aby prezydent zaakceptował decyzję rezygnacji z tytułu?” „Dlaczego żaden z doradców nie skorzystał ze swego dostępu - i to a vista - do prezydenta i nie zrobił nic dla zaakceptowania samo-lustracji profesury?” Zapomnieli o interesie społecznym? Warto pamiętać o doktrynie Palmerstona: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”. Prymas Tysiąclecia: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny”. Gdzie ich obowiązek ochrony interesu społeczeństwa? A może nie widzą oni działań przeciwko interesom (życiu) Państwa Polskiego. Różne sytuacje po r. 1989+ dawały szanse na lustrację i na wcielenie Romana Dmowskiego „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”. Tak się nie stało. Nie było u nich woli podjęcia zadania lustracji nauki polskiej w III RP, poczucia lojalności wobec potrzeby Polski zlustrowanej, wobec prawdy niszczonej przez mniejszości, fałszywego układu z Magdalenki (1988) i tej fałszywej oceny min. SZ: „Polska to panna stara, brzydka i bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna” (W. Bartoszewski, zwolniony z powodu choroby z Auschwitz…). Kto z doradców prezydenta tak kierował polityką od 24 II 2022, żeby wiedzieć, iż prezydent USA (Trump) powiesi zdjęcie Putina w Białym Domu, a nie tylko krzyczeć, że tylko ruskie onuce chcą rozmawiać z Rosją. To Trump jest tą onucą? A jeśli tak, to też wtedy trzeba było to rozumieć. Kto z doradców prezydenta jest autorem odkrycia, twierdzenia, dowodu, nowej koncepcji, teorii? Tymczasem, Viktor Orbán: „Małe kraje nie mogą sobie pozwolić na głupich przywódców. To przywilej dużych krajów”. Promotorem doktoratu Jarosława Kaczyńskiego był prof. Stanisław Ehrlich, stalinowski politruk w stopniu majora, o którym J. Kaczyński napisał, że był „jego mistrzem na równi z marszałkiem Piłsudskim”. Który z doradców naświetlał prawdę J. Kaczyńskiemu, skoro ten poparł majdan: „W ten sposób realizuje się marzenie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.” - Majdan sfinansowany przez Sorosa, gdzie zatłuczono i podpalono cywilów, kobiety, ciężarne, dzieci. Kto z doradców prezydenta uświadomił J. Kaczyńskiemu, że przecież graniczymy z Rosją (220 km), więc bezsensowna jest narracja, że Rosjanie chcą spod granicy polsko-ukraińskiej ruszyć na Polskę, podczas gdy nawet Miller wyjaśniał, że to aż śmieszne. - Rosja toczy wojnę już ponad 4 lata i nie potrafi utrzymać zdobytych terytoriów na wschodzie Ukrainy, to jak miałaby zaatakować Zachód, NATO? Czy jakiś doradca prezydenta uświadomił, że finansowanie wojny na Ukrainie, wywołanej przez Zysk, koncerny, kapitał, kapitalizm, firmy, jest szkodliwe i zamiast tego trzeba było w marcu 2022 dążyć do podpisania pokoju, a Ukraina straciłaby nie 20% terytorium, jak proponował prezydent USA w r. 2025, ale tylko 3% terytorium i bez straty miliona żołnierzy.
Wypowiedź J. Kaczyńskiego „Nas stać, bo jesteśmy trzy razy bogatsi od Ukrainy”, nie ma uzasadnienia w opinii Prymasa Tysiąclecia, żeby dbać o siebie, nie o cały świat (koncerny, zyski firm kapitalistycznych) – czy i kiedy to zauważył jakikolwiek doradca prezydenta?
Który z doradców prezydenta zauważył, że godzinna kolejka do lekarzy w PRL wydłużyła się 30 tys. razy w kapitalizmie, a zatem PKB zostało zredukowane, a nie zwiększone. W rzeczywistości PKB Polski nie przekracza PKB Polski z lat 40., ale doradca prezydenta powinien umieć liczyć.
Dlaczego tylko NDOA potrafili powiedzieć w latach 90, że skoro produkcja jest zredukowana, to także PKB?
Nieszlachetne są słowa Andrzeja Dudy: „To się może w głowie nie mieści, że Polska wysłała Ukrainie taką pomoc, ale faktycznie wysłaliśmy. Wysłaliśmy prawie że bez zastanowienia”. Jak widać zabrakło doradcy.
Sławomir Cenckiewicz autorytatywnie ocenił, że Tusk nie był agentem niemieckim, bo przeczytał dokumenty Stasi, które przesłali mu Niemcy po 30 latach czekania...
Czy działania rządu D. Tuska nie są takie same jak rządu PiS? Jest to pokłosie „rozumu” doradców prezydenta. Rzuca się w oczy infantylizm, graniczna nierozumność, ponieważ w interesie Ukrainy nie leży depopulacja Ukrainy, zwłaszcza z młodych mężczyzn, których ponad milion już zabito lub ciężko raniono, do stanu inwalidztwa. Dlaczego doradcy prezydenta nie potrafili pouczyć, że równość wymaga, aby ukraiński premier oświadczył, że nie zrobi nic sprzecznego z interesami Polski? Edukacji wymaga stan tu opisany, a w tym przez G. Orwella: „Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów, nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami”, ale jak ta edukacja ma być realizowana. Dlaczego doradcy prezydenta nie zauważyli, że bez lustracji profesury nie da się realizować właściwej edukacji?
Andrzej Kazimierz Zieliński
Od okrągłego stołu (6 II 1989), a nawet od Magdalenki (1988) siły rządzące Polską są przebiegłe, sprytne i chytre (na pieniądze. Polegają na bezwzględnym wykorzystaniu wolnego rynku, w efekcie muszą być nieprzyjazne swej ofierze rabunku, Polskiemu Narodowi. Nie mają tzw. „interesu” w zarządzaniu rozwoju Ojczyzny św. Jana Pawła II, bł. S. Wyszyńskiego, bł. J. Popiełuszki.
Prezydent powinien w możliwie jak najszerszy sposób oprzeć się na mądrych patriotycznych środowiskach społecznych. Premier D. Tusk realizuje narzucony od 6 II 89 paradygmat cesarzowania, niemieckiego średniewiecznego języka (konstruktu) symulowania istnienia cesarstwa. Wszyscy mają być poddanymi Cesarstwa, udawania, że istnieje cesarstwo, jak w średniowieczy symulowania istnienia Cesarstwa Rzymskiego, oczywiście niemieckiego. Wtedy i dziś. Od 6 II 1989 wszystkie siły polityczne z Koalicji Obywatelskiej, z anty-KO i z rzekomej lewicy symulują istnienie Cesarstwa. Cesarstwem jest finansizm, bankomizm a reszta to teren, zaścianek, nice, partykularz.
Społeczna Rada Prezydencka powinna składać się z 50 Leibnizów, którzy słuchają specjalistów w wąskich dyscyplinach. Zabrakło 50 Leibnizów (nie wąskich umiejętności), aby ocalić Sodomę i Gomorę. Rzecz jasna Polska jest targana przez wrogie siły jak każda ofiara, jak w Sienkiewiczowskiej relacji o poglądach bogatej szlachty, która chciała być jeszcze bogatsza, magnaterii. Sienkiewicz przedstawia to myślenie Radziwiłłów, ale ten model (czy nielitewskiej?) pogoni za pieniędzmi dotyczy całej szlachty, nawet tej biedniejszej, która wisiała u klamki bogatszej i za pieniądze na życie zrywała Sejmy. Zło wynika z braku edukacji o dobru, antypolonizm z braku edukacji o polskiej cywilizacji łacińskiej, o prawdo-upodobaniu. W narzuconym systemie z chaosu porządek rozwija się bezeceństwo, rozpasanie, złodziejstwo, trwa nawet walka z Witelona teorią tęczy (tęczowizmy różnych generacji).
W Radzie Prezydenckiej 50 Leibnizów z natury się nie kieruje tzw. „podziałami”, to błędna identyfikacja. To są podziały pozorne, wynikają one z konkretyzmu nie na miejscu, z braku wiedzy, ostatecznie całościowej, interdyscyplinarnej, zdolności uniwersalnych do rozpoznawania propagandy, która zawsze celuje w umysły wąsko-zakresowe, konkretne, aholistyczne, ametodologiczne, afilozoficzne – ludzi, którzy redukcję PKB Polski do poziomu lat 40., nazywają wzrostem, ponieważ nie potrafią uchwycić całości, nawet jeśli subiektywnie utożsamiają się z Narodem Polskim, jak bł. Wyszyński i Państwem Polskim. Leibnize z Rady Prezydenckiej nieustannie wysłuchują wybitnych specjalistów np. bezpieczeństwa militarnego, wewnętrznego, zdrowotnego, energetycznego, żywnościowego, produkcyjnego. Dorobek Leibnizów oraz specjalistów w wąskich dziedzinach jest jawny. Leibnize wysłuchują nawet tych, którzy, zachwyceni obczyzną, na całe lata zerwali kontakt z polskością i nie dostrzegali niczego nadzwyczajnego w cywilizacji polskiej.
Szefem Społecznej Rady Prezydenckiej powinien być urzędnik prezydenta, na poziomie Leibnizów. Zdolność wyprzedzania faktów powstaje z dorobku, a nie prostego stwierdzenia prezydenta A. Kwaśniewskiego dzielącego coś na przeszłość i przyszłość. Należy wiedzieć, że warstwa najbardziej majętnych zabiegała o rozbiory, usuwanie Leibnizów.
Z dorobku widać kto przewidział „wydarzenia” w Gruzji 2008 albo kto przewidział dane przeciwne wersji telewizyjnej o wojnie na Ukrainie, zmianę stanowiska USA o 180 stopni w r. 2024/25, zmianę strategii militarnej od popierania dekapitacji króla Francji Ludwika XV, królowej, monarchii francuskiej, na rzecz … dekapitacji republiki, islamskiej. Nie walka z monarchiami ale z republikami (demokracją lub teokracją).
Nie ten jest mądry, kto krzyczy „Bohaterom chwała, komunistycznym zdrajcom wieczna pogarda” (1 III 2026, w Bielsku) i dalej: „prezydentem jest człowiek, który nigdy nie zapomni o bohaterach podziemia antykomunistycznego”, „bohaterom chwała, a komunistycznym zdrajcom” – „wieczna pogarda” i „największe osiągnięcie to wychowanie ludzi, którzy nigdy nie oddali swojej wolności i wolności i niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej”, tylko ci, którzy zapytali „ale jak tego dokonać bez lustracji profesury? Każdy profesor, który po doktoracie nie wystąpił z PZPR, złamał warunek sine qua non tego tytułu, po prostu sam zrezygnował, to dlaczego doradcy prezydentów nie widzą potrzeby, aby prezydent zaakceptował decyzję rezygnacji z tytułu?” „Dlaczego żaden z doradców nie skorzystał ze swego dostępu - i to a vista - do prezydenta i nie zrobił nic dla zaakceptowania samo-lustracji profesury?” Zapomnieli o interesie społecznym? Warto pamiętać o doktrynie Palmerstona: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”. Prymas Tysiąclecia: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny”. Gdzie ich obowiązek ochrony interesu społeczeństwa? A może nie widzą oni działań przeciwko interesom (życiu) Państwa Polskiego. Różne sytuacje po r. 1989+ dawały szanse na lustrację i na wcielenie Romana Dmowskiego „Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie”. Tak się nie stało. Nie było u nich woli podjęcia zadania lustracji nauki polskiej w III RP, poczucia lojalności wobec potrzeby Polski zlustrowanej, wobec prawdy niszczonej przez mniejszości, fałszywego układu z Magdalenki (1988) i tej fałszywej oceny min. SZ: „Polska to panna stara, brzydka i bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna” (W. Bartoszewski, zwolniony z powodu choroby z Auschwitz…). Kto z doradców prezydenta tak kierował polityką od 24 II 2022, żeby wiedzieć, iż prezydent USA (Trump) powiesi zdjęcie Putina w Białym Domu, a nie tylko krzyczeć, że tylko ruskie onuce chcą rozmawiać z Rosją. To Trump jest tą onucą? A jeśli tak, to też wtedy trzeba było to rozumieć. Kto z doradców prezydenta jest autorem odkrycia, twierdzenia, dowodu, nowej koncepcji, teorii? Tymczasem, Viktor Orbán: „Małe kraje nie mogą sobie pozwolić na głupich przywódców. To przywilej dużych krajów”. Promotorem doktoratu Jarosława Kaczyńskiego był prof. Stanisław Ehrlich, stalinowski politruk w stopniu majora, o którym J. Kaczyński napisał, że był „jego mistrzem na równi z marszałkiem Piłsudskim”. Który z doradców naświetlał prawdę J. Kaczyńskiemu, skoro ten poparł majdan: „W ten sposób realizuje się marzenie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.” - Majdan sfinansowany przez Sorosa, gdzie zatłuczono i podpalono cywilów, kobiety, ciężarne, dzieci. Kto z doradców prezydenta uświadomił J. Kaczyńskiemu, że przecież graniczymy z Rosją (220 km), więc bezsensowna jest narracja, że Rosjanie chcą spod granicy polsko-ukraińskiej ruszyć na Polskę, podczas gdy nawet Miller wyjaśniał, że to aż śmieszne. - Rosja toczy wojnę już ponad 4 lata i nie potrafi utrzymać zdobytych terytoriów na wschodzie Ukrainy, to jak miałaby zaatakować Zachód, NATO? Czy jakiś doradca prezydenta uświadomił, że finansowanie wojny na Ukrainie, wywołanej przez Zysk, koncerny, kapitał, kapitalizm, firmy, jest szkodliwe i zamiast tego trzeba było w marcu 2022 dążyć do podpisania pokoju, a Ukraina straciłaby nie 20% terytorium, jak proponował prezydent USA w r. 2025, ale tylko 3% terytorium i bez straty miliona żołnierzy.
Wypowiedź J. Kaczyńskiego „Nas stać, bo jesteśmy trzy razy bogatsi od Ukrainy”, nie ma uzasadnienia w opinii Prymasa Tysiąclecia, żeby dbać o siebie, nie o cały świat (koncerny, zyski firm kapitalistycznych) – czy i kiedy to zauważył jakikolwiek doradca prezydenta?
Który z doradców prezydenta zauważył, że godzinna kolejka do lekarzy w PRL wydłużyła się 30 tys. razy w kapitalizmie, a zatem PKB zostało zredukowane, a nie zwiększone. W rzeczywistości PKB Polski nie przekracza PKB Polski z lat 40., ale doradca prezydenta powinien umieć liczyć.
Dlaczego tylko NDOA potrafili powiedzieć w latach 90, że skoro produkcja jest zredukowana, to także PKB?
Nieszlachetne są słowa Andrzeja Dudy: „To się może w głowie nie mieści, że Polska wysłała Ukrainie taką pomoc, ale faktycznie wysłaliśmy. Wysłaliśmy prawie że bez zastanowienia”. Jak widać zabrakło doradcy.
Sławomir Cenckiewicz autorytatywnie ocenił, że Tusk nie był agentem niemieckim, bo przeczytał dokumenty Stasi, które przesłali mu Niemcy po 30 latach czekania...
Czy działania rządu D. Tuska nie są takie same jak rządu PiS? Jest to pokłosie „rozumu” doradców prezydenta. Rzuca się w oczy infantylizm, graniczna nierozumność, ponieważ w interesie Ukrainy nie leży depopulacja Ukrainy, zwłaszcza z młodych mężczyzn, których ponad milion już zabito lub ciężko raniono, do stanu inwalidztwa. Dlaczego doradcy prezydenta nie potrafili pouczyć, że równość wymaga, aby ukraiński premier oświadczył, że nie zrobi nic sprzecznego z interesami Polski? Edukacji wymaga stan tu opisany, a w tym przez G. Orwella: „Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów, nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami”, ale jak ta edukacja ma być realizowana. Dlaczego doradcy prezydenta nie zauważyli, że bez lustracji profesury nie da się realizować właściwej edukacji?






