Hajnówka: Nie będzie patronatu prezydenta nad marszem pamięci Żołnierzy Wyklętych

Pod naciskiem lewackich i białoruskich środowisk prezydent Andrzej Duda wycofał patronat nad hajnowskim Marszem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który odbędzie się 27 lutego. Punktem zapalnym jest postać kapitana Romualda Rajsa, ps. „Bury”, którego komunistyczne władze Hajnówki oraz środowiska białoruskie wciąż jeszcze oskarżają o niepopełnione zbrodnie.

Decyzja prezydenta jest tym bardziej haniebna, że jest to ta sama Czerwona Hajnówka, w której rok temu sądzono młodych ludzi za okrzyk „Precz z komuną!” wzniesiony podczas 3-majowych uroczystości. Ta sama, której władze wywodzą się ze środowisk PZPR-owskich i całkowicie podtrzymują linię swojej dawnej partii (lub – w niektórych przypadkach – partii swoich tatusiów), udając że od czasów Bieruta nie zmieniły się ani prawo, ani władza. Szkoła w pobliskiej Narewce wciąż nosi imię współpracownika gestapo i NKWD, który wydał na śmierć rodziców sanitariuszki Danki Siedzik, „Inki”! Tym bardziej więc są tam potrzebne symbole takie jak oficjalny patronat władz państwowych.

Na stronie kancelarii decyzja o cofnięciu patronatu dla I Hajnowskiego Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych nie jest w żaden sposób uzasadniona. Tuż obok widnieje natomiast inny wpis:

„Z okazji piątej rocznicy ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci «Żołnierzy Wyklętych» Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda podjął decyzję o objęciu Patronatem Narodowym tegorocznych obchodów ku czci bohaterów powstania antykomunistycznego. Prezydent RP pragnie w ten sposób oddać hołd uczestnikom podziemia niepodległościowego z lat 1944-1963 oraz zachęcić Polaków do upamiętniania ich działań”.

Czyżby więc czcić można było tylko oficjalnych „Żołnierzy Wyklętych”? Zatwierdzonych przez odpowiedni resort? Czyżby ci, których historia nadal jest zakłamywana byli niewygodni, czyżby poświęcano ich dla „ocieplania wizerunku prezydenta RP”?

Tymczasem władze Hajnówki łamią ustawę o zgromadzeniach, zezwalając na zorganizowanie kontrmanifestacji na trasie przemarszu. Jest to podejrzane i w obecnej sytuacji zakrawa na prowokację, zarówno bowiem w internecie, jak i innymi kanałami krążą pogłoski o przygotowywanej przez lewacko-białoruskie środowiska zadymie. Winę za nią ma się zrzucić na „narodowców” – i tym samym uniemożliwić organizację marszy upamiętniających Żołnierzy Wyklętych w przyszłości.

http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_33008.jpg

Czarna legenda „Burego”

Kim był „Bury”? Od 1942 roku walczył przeciwko Niemcom i Sowietom. Po 1945 roku nie złożył broni i nadal walczył przeciwko rodzimym i sowieckim komunistom. Czarną legendę zawdzięcza przede wszystkim propagandzie, która w okolicy Hajnówki i Białegostoku trafiła na wyjątkowo podatny grunt. Mieszkało na tych terenach – i mieszka do dziś – wielu Białorusinów, skonfliktowanych z Polakami poprzez zaszłości wojenne. Ludność białoruska chętnie i ochotniczo wstępowała do Wehrmachtu – nawet gdy Niemcy wycofywali się już po przegranej batalii na wschodzie. Co ciekawe, ochotników było tylu, że nie dla wszystkich wystarczało broni! Stąd zatrudniano ich w lokalnym transporcie wojskowym, jako wozaków. Tutaj właśnie genezę ma słynna, podnoszona przez środowiska białoruskie kwestia wozaków zastrzelonych przez „Burego”. Był to po prostu wyrok na współpracownikach niemieckiego okupanta.

Dodać trzeba, że po 1945 roku okupantów Białostocczyzny było dwóch – rodzimi komuniści i Białoruska SSR, która czasowo zajęła część terenów Podlasia. Sowieckim zarządcą był tutaj Pantelejmon Ponomarienko, który nawet w czasie wojny za główny cel stawiał sobie walkę z Polakami.

Wszystkie przeprowadzane przez „Burego” akcję przeciwko tzw. „ludności cywilnej” były akcjami karnymi, mającymi na celu likwidację donosicieli i zdrajców. Białorusini i hajnowska lewica plączą się w kłamstwach, opowiadając o rzekomych ofiarach „krwawego watażki”. Na pewnym wykładzie powiedziano nawet, że „strzały, kiedy mordowano wozaków, słychać było w lesie przez dwa tygodnie” – przy trwającej jednocześnie obławie NKWD! Pewnie stali sobie czekiści w krzakach paląc papierosy, a Polacy wołali do nich: „Już, zaraz możecie nas zacząć gonić, policzcie tylko do tysiąca, żebyśmy mieli czas dostrzelać jeszcze tych ostatnich!”

Fakty są zupełnie inne. Najsłynniejszą w czarnej legendzie „Burego” akcją było spalenie Zaleszan. Mieszkańcy tej wsi, Białorusini, współpracowali czynnie z aparatem nowej władzy. Podczas akcji zginęło 14 osób, co podawane jest jako przykład wyjątkowego bestialstwa dowódcy. Problem w tym, że zlikwidowanych miało zostać tylko kilku najbardziej aktywnych utrwalaczy. Gdy jednak rozkazano wszystkim mieszkańcom zebrać się w domu komunisty Dymitra Sacharczuka i podpalono inne zabudowania, nie wszyscy wykonali rozkaz. 7 osób zginęło w płomieniach – żołnierze nie wiedzieli, że ktoś pozostał w zabudowaniach – 7 rozstrzelano. Jak pisze historyk Michał Ostapiuk, nie doszłoby do tego, „gdyby wszyscy mieszkańcy podporządkowali się rozkazowi”, a liczba ofiar ograniczyłaby się do dwóch lub trzech zlikwidowanych celowo.

W Zaniach śmierć poniosło 24 mieszkańców – w regularnej bitwie, rozpoczętej przez Białorusinów. Zwraca uwagę fakt, że wieś była uzbrojona. W 1939 roku białoruscy dywersanci rozbili w tej miejscowości polski szpital polowy. Ranni i personel zostali w większości zamordowani.

Wspomniany Michał Ostapiuk pisze także o innej akcji odwetowej:

„Wieś Szpaki została spacyfikowana przez pluton ppor. Włodzimierza Jurasowa ps «Wiarus» – życie straciło pięć osób. Kpt. «Bury» w raz z plutonem «Leszka» udał się do Końcowizny (pow. białostocki). W tej miejscowości nikt nie poniósł śmierci. Działania oddziału ograniczyły się do spalenia części zabudowań. Znamienny jest fakt, że właśnie w akcji, którą nadzorował osobiście R. Rajs, uniknięto ofiar„.

http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_33353.jpg

Nie tylko „Bury”

Białorusini i hajnowscy komuniści szargają nie tylko pamięć „Burego”, ale także bohaterów takich jak mjr „Łupaszka” czy sanitariuszka „Inka”. Mało tego – na facebookowych fan page’ach wprost nawołują do czynów karalnych, takich jak choćby niszczenie mienia. Szerzej mówi (między innymi) o tym Bogdan Łabędzki, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Danuty Siedzikówny oraz twórca Podlaskiego Rajdu Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK:

Jan Kołakowski: Jaka jest idea marszu i jaki jest jego odbiór w Hajnówce?

Bogdan Łabędzki: Idea marszu jest związana bezpośrednio i jedynie z chęcią oddania czci Żołnierzom Wyklętym. Od 2011 roku w kalendarzu świąt państwowych pojawiła się data 1 marca i pewnie w wielu środowiskach trwają poszukiwania formuły w jakiej to wspomnienie będziemy obchodzili. W tym roku młodzi ludzie z Hajnówki i Białegostoku zaproponowali marsz. Podobnie jak w innych miastach łączy on kilka środowisk patriotycznych. To dodatkowy atut jak się wydaje, ale nie w Hajnówce.

JK: Jakie działania podjęte zostały przeciwko marszowi? Kto nimi kieruje?

BŁ: Pierwsze działania to właściwie wirtualne ataki. Czasami personalne na organizatorów marszu. Ale to nie problem, wystarczy ignorować życie fejsbookowe. Generalne natarcie spowodował bardzo przychylny i jednocześnie rzeczowy komentarz pochodzący z portalu Kresy.pl. Dotyczył on optymistycznej wizji pojednania zwaśnionych historycznie środowisk przez Pana Prezydenta. To jednak nie jest na rękę środowisku lewicowemu, które bazuje na antagonizmach. Już od jakiegoś czasu widzimy negatywną ocenę jednoczenia się młodych ludzi dwóch dominujących na tym terenie wyznań wokół historii Żołnierzy Wyklętych. Naleganie więc by Głowa Państwa odebrała swój patronat marszowi jest politycznie uzasadnione. To do tej pory najważniejsza restrykcja jaka spotkała marsz.

JK: Czego można obawiać się w związku z planowaną kontrmanifestacją?

BŁ: Przede wszystkim jest ona nielegalna, ponieważ obecne prawo zabrania zgłaszania zgromadzeń w czasie i miejscu już odbywających się. Ale groźniejsze są umieszczane w sieci nawoływania do czynów karalnych. Skłanianie do niszczenia mienia, rozpowszechnianie informacji o zaplanowanych przeciwko uczestnikom marszu prowokacjach… Nam jako organizatorom zależy na bezpieczeństwie, szczególnie że spodziewamy się także dzieci i młodzieży szkolnej, jak również rodzin.

JK: Jak uzasadniono cofnięcie patronatu prezydenta nad marszem?

: Nie otrzymaliśmy uzasadnienia, a jedynie krótką informację. Przekaz medialny wskazywał jako powód postać kpt. Romualda Rajsa z banneru marszu, albo ONR jako współorganizatorów. Jednak wydaje się to mało prawdopodobne, ponieważ patronat został utrzymany w podobnych sytuacjach w innych miejscowościach.

JK: Inne marsze pamięci żołnierzy „Burego” mają patronat?

BŁ: Przynajmniej trzy uroczystości upamiętniają bezpośrednio Żołnierzy 3. Wileńskiej Brygady NZW. Ciekawe że zatroskane o to środowisko lewicowe zadowoliło się jedynie Hajnówką. Może na razie nie będziemy zdradzali miejscowości i nazwy uroczystości. Zależy nam by odbyły się bez takich sensacji jak marsz na Podlasiu.

JK: Pod adresem marszu pojawiają się wypowiedzi noszące znamiona gróźb karalnych. Zamierzacie potraktować je poważnie?

BŁ: Czy są one poważne? Trudno to ocenić. Zamierzamy zgłosić je organom ścigania. Szczególnie te które noszą znamiona podżegania. Z perspektywy klawiatury komputera można pisać wszystko. Na razie zniszczono trzy przystanki autobusowe w imię tolerancji i dialogu.

JK: Czy zamierzacie podjąć jakieś działania prawne przeciwko władzom Hajnówki, np. w związku z łamaniem przez nie ustawy o zgromadzeniach?

BŁ: Mamy nadzieję, że władze miasta same się zreflektują. A w związku z tym, że pan burmistrz był jeszcze niedawno szefem struktur powiatowych SLD to myślę, że uda mu się nakłonić Krzysztofa Bila-Jaruzelskiego, lidera lewicy podlaskiej do zastosowania się do norm prawnych.

JK: W zeszłym roku po uroczystościach trzeciomajowych sądzono nastolatków krzyczących „Precz z komuną”. Czy w Hajnówce są to odosobnione przypadki? Jak im przeciwdziałać?

BŁ: W Hajnówce możliwe są zmiany. Opinia publiczna daje jasno do zrozumienia, że przychylność władz (różnego szczebla) tradycji komunistycznej nie jest do zaakceptowania. Wydarzenia z 3 Maja są tylko dowodem na to. Dały tez impuls do refleksji nad tym gdzie faktycznie mieszkamy, z jakiej tradycji wyrastamy. To były tez wydarzenia, które zaczęły otwierać oczy młodym ludziom na faktyczne wartości. Jednocześnie mamy nadzieję, że powoli wyzwolimy się z piętna „czerwonej Hajnówki”.

JK: W jaki sposób szkalowana była pamięć „Burego” i jego żołnierzy na Podlasiu? Jakie dokumenty przytoczyć można na ich obronę?

BŁ: Przede wszystkim ciągle obecna jest w obiegu publicznym retoryka stalinowska skierowana przeciwko Żołnierzom Podziemia Antykomunistycznego. „Bandyci”, „faszyści”, zbrodniarze”, „ludobójcy”. I dotyczy to nie tylko „Burego”, ale także innych. Najczęściej mjr. „Łupaszki”, ale też i „Inki”. Nic nie znaczą wyroki czy postanowienia rehabilitacyjne sądów wojskowych. Tak jakby prawo w stosunku do tych osób nie działało. Wygodną sytuację prawną wprowadził prokurator IPN Dariusz Olszewski w 2005 kiedy umorzył postępowanie w sprawie wydarzeń z przełomu stycznia i lutego 1946 (tzw. sprawa furmanów). Napisane wówczas uzasadnienie, którego tezy nie zostały poddane postępowaniu sądowemu do dzisiaj służą lewicy za źródło inwektyw. Tutaj na szczęście sytuacja również ulega poprawie. Mamy nadzieję, że uda się niebawem sporządzić opinię na temat obowiązującego stanu prawnego sprawy kpt.”Burego”.

Dziękuję za rozmowę.

Jan Kołakowski


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location