Władysław Gomułka (1957) - Jeśli chcesz, aby ci ktoś pomógł, to pomóż sobie sam (w edycji)

W bardziej zamkniętym gronie W. Gomułka, który miał 7 klas szkoły podstawowej, ale kulturę polski niesocjalistycznej, którą tak krytykował, mawiał:
- „Jeśli chcesz, aby ci ktoś pomógł, to pomóż sobie sam”.


Jakie to brutalne, ale i mądre. Nikt nikomu nie pomaga za darmo, ale chce więcej korzyści w ramach tej spłaty długu, niż ta pomoc jest warta.
To, dlatego prowadził Polskę, bez długu, z czystymi ulicami, bez liberalizmu, ale z bardzo dobrymi szkołami, a w końcu i bez żydów.


To, dlatego żydzi dokonali zamachu stanu, poprzez rewoltę na wybrzeżu i osadzili na tronie groteskowego ekonomistę E. Gierka, a teraz mamy tych kolejnych idiotów u władzy, jako spadkobierców tamtego zamachu stanu, którym było obalenie Gomułki.

Gierek, jako zadłużyciel na Zachodzie, był protoplastą oszusta Morawieckiego.

Warto poczytać, tamta Polska była siermiężna i niewydolna w sensie wykluczenia Polaków katolików z życia publicznego, był to czysty apartheid, ale o ile lepszy niż ten potworny brud żydowski kryjący się za każdym już rogiem na ulicach polinu, terroryzowanych wampirami z ukrainy.

 

Gomułka nigdy by do tego nie dopuścił.

Red. Gazeta Warszawska

 

´+

 

Władysław Gomułka odpowiada na 55 pytań

Spotkanie wyborców prawobrzeżnej Warszawy

z kandydatami na posłów 

   9 bm. po południu w Warszawskich Zakładach Przemysłu Odzieżowego Nr 2,

przy ul. Terespolskiej na Pradze odbyło się spotkanie wyborców prawobrzeżnej

części stolicy — Pragi, Grochowa, Żerania, Bródna ze swy­mi kandydatami

na posłów do Sejmu, wśród których na pierwszym miej­scu figuruje nazwisko

Władysława Gomułki.

   Spotkanie zagaił przewodniczący Prezydium DRN Praga-Śródmieście — Kłos.

W prezydium, obok Władysława Gomułki zasiedli inni kandydaci do Sejmu 3 okręgu wyborczego w Warszawie:

I sekretarz zakładowej organizac.it partyjnej FSO — Goździk, projektant Stadionu Dziesięciolecia

— Prof. Hryniewiecki, zasłużony działacz ruchu rewolucyjnego — Gajewski, Sekretarz KW PZPR Kuziński.

   Władysław Gomułka wygłosił 2-godz. przemówienie (przemówienie Wł. Gomułki podajemy na str. 3 — 4  5),

odpowiadając na 55 pytań nadesła­nych uprzednio przez wyborców.

 

 

 

 

 

   Spotkanie wyznaczono na godz. 17 ale dużo czasu, przed tym terminem na ulicy zaczęli zbierać się ludzie Hala Warszawskich Zakładów Prze­myślu Odzieżowego przy ul. Teres­polskiej na Pradze może pomieścić dwa tysiące ludzi, a chętnych usły­szenia i zobaczenia Wiesława było dużo, dużo więcej. Toteż trzeba było rozdać w zakładach pracy zaprosze­nia na to spotkanie i przy wejściu działy się dramatyczne sceny, gdy na jedno zaproszenie chciała wejść cała rodzina.

   Wiele osób z zaproszeniami musia­ło wysłuchać przemówienia wybor­czego Swego kandydata na posła — przez mikrofony umieszczone na ulicy. Nawet nie wszyscy kandydaci na posłów okręgu praskiego dostali się przed piątą na salę i musieli potem ,,dołączać'* do stołu prezydialnego.

   O piątej wszystkie bramy i przej­ścia do sali były zamknięte. Spra­wozdawca i fotoreporter „Życia" mu­sieli pokonać dwa parkany i przepchać się przy akompaniamencie: dla­czego puszczacie, co za kumoterstwo — przez zbity tłum przed głównymi drzwiami, by dotrzeć do wnętrza wy- tapetowanej głowami sali. Jest gorą­co i bardzo jasno od filmowych jupi­terów. Okolice trybuny obsadzili fo­toreporterzy. Pierwsze spotkanie Wła­dysława Gomułki z wyborcami jego okręgu.

   Oczywiście wybucha „Sto lat", gdy I Sekretarz pojawia się na trybunie. Krótkie zagajenie przewodniczącego spotkania i Władysław Gomułka za­czyna mówić.

 

   Za pośrednictwem Komitetu War­szawskiego otrzymał 55 pytań. Na niektóre — podobne tematycznie — będzie odpowiadał łącznie. Pytania dotyczą trzech podstawowych pro­blemów: spraw gospodarczych, roił nowego Sejmu, oraz kwestii doty­czących Partii.

 

   Według tej kolejności kandydat na posła z okręgu praskiego Władysław Gomułka odpowiada swoim wybor­com. Swoim wyborcom? Słucha go czujna sala. Słuchają go przy głośni­kach przed wejściem. Ludzie na przy­stanku przy Terespolskiej pytają co mówił. Dopytuje się o 'to kierowca taksówki wiozący nas do redakcji.

   Gdy Władysław Gomułka przecho­dząc do spraw pożyczki zagranicznej powiada, iż wyznaje zasadę: „pomóż sobie sam, a wówczas pomogą ci in­ni" — żebrani przyjmują to oklaska­mi. Później przerywają gorącą owa­cją przy słowach, że odsetki mogą być jedyną zapłatą za kredyt. Wolne i su­werenne państwo nikomu za kredyt nie ofiaruje innej zapiaty. Na innych warunkach Polska kredytu nie przyj­mie.

   Pytania dotyczą nie tylko spraw za­sadniczych; pochodziły one z różnych parafii społecznych. Komuś chodziło np. czy zamierza się zwrócić byłym właścicielom place i domy w Warsza­wie. Jest to sprawa Sejmu. Gomułka odparł, iż jeśli ktoś wniósłby pod 0- brady taki wniosek, on — o ile bę­dzie posłem — będzie głosował prze­ciw Spotkało się to z aplauzem sali, szczególnie zapamiętale klaska! inny kandydat na posła również z Pragi, nasz wybitny architekt profesor Je­rzy Hryniewiecki.

   Tak, pytania były z różnych para­fii... Na kilka z nich Sekretarz nie dal odpowiedzi. Wymagałoby to zbyt sze­rokiego omówienia, znacznie przekra­czającego ramy spotkania przedwy­borczego Notujemy kilka: Czy Stalin by! klasykiem marksizmu? Czy istot­nie nie zaostrza się walka klasowa? Czy drogą parlamentarną można dojść do socjalizmu?

   Na pewno jednak zaostrza się walka przeciw tym kandydatom, którzy nie­zbyt lojalnymi i uczciwymi metodami starają się zdobyć tani poklask mniej wyrobionych słuchaczów. Świadczy o tym najdobitniej żywa reakcja wówczas, gdy towarzysz Wiesław wspomniał o kandydatach obiecują­cych zniesienie obowiązkowych do­staw lub zwiększenie ponad możliwo­ści przydziałów budulca dla wsi. Że­by coś dać — trzeba najpierw mieć. Aby mieć — trzeba zapracować.

   Serdeczna owacja przeszła przez sa­lę, kiedy mówca odpowiadają na jedno z pytań oświadczył, że Polska nie udzieliła narodowi węgierskiemu pożyczki w wysokości 100 milionów złotych, lecz bezzwrotnej pomocy.

   Niezmordowani fotoreporterzy stale błyskają fleszami. Zwłaszcza pewien Włoch bije rekordy ruchliwości.

   Władysław Gomułka mówi już prze­szło dwie godziny. 55 pytań. Jest zmęczony, pije wodę sodową. Przy zapchanych wejściach nie przerzedzi­ło się ani o jotę.

   Ostatnie pytanie Władysław Go­mułka odczytuje z uśmiechem: — Jak często towarzysz Gomułka zamierza spotykać się jako poseł z wyborcami? — Po pierwsze — sprawa ta zależy od wyniku wyborów. Nie mów hop, póki nie przeskoczysz. Po wtóre — w miarę czasu wobec wielu innych obowiązków.

  Gdy Władysław Gomułka skończył, na stole prezydialnym leżał stos no­wych pytań nadesłanych z sali. Se­kretarz przeglądał je, potem otarłszy czoło zwrócił się do zebranych: na wiele z tych pytań właśnie teraz od­powiedziałem, niektóre dotyczą spraw bardzo drobnych i szczegółowych, a poza tym — uniósł głowę ogarniając salę — wierzcie mi, jestem bardzo zmęczony, po prostu mokry. Jeszcze przecież nie raz pogadamy.

*

   Zebranie skończone, następuje 15- minutowa przerwa przed występami artystycznymi, ale ludzie nie chcą wypuścić swojego gościa. Przedstawi­ciele warszawskich fabryk otoczyli go, proszą o autografy, zadają pytania. Wreszcie, z trudem przeciskając się wąską „uliczką" wśród swych wybor­ców, tow. Wiesław dociera do małego pokoiku, gdzie wisi jego płaszcz.

   Widać, że jest zmęczony. Siada, wyjmuje papierosa, dzieli go na po­łowę i zapala. Ale na wypoczynek nie ma czasu. Przedstawiciele komisji po­rozumiewawczych korzystają z okazji, aby ustalić dalsze terminy spotkań przedwyborczych.

  Tow. Gomułka przyjmuje termin centralnego spotkania wszystkich kandydatów na posłów Warszawy, które ma odbyć się 14 stycznia w sali Kongresowej PKiN; zgadza się na jeszcze jedno spotkanie z zało­gą którejś z fabryk, tłumacząc że na więcej spotkań nie starczy ł:u czasu wobec wizyty delegacji chiń­skiej.

   Obecni w pokoju przedstawiciele warszawskich fabryk gorąco zapra­szają, każdy do siebie, sprzeczają się, którą załogę ma odwiedzić. Wreszcie ustalają, że ta fabryka, w której od­będzie się spotkanie, zaprosi do siebie delegacje z innych.

   Mała, 4—5-letnia dziewczynka wno­si skromną wiązankę czerwonych goździków. Tow. Wiesław przyjmuje światy, mówi:

   — Dziękuję, bardzo dziękuję. Ale po co kupujecie.,, szkoda pieniędzy...

   Wchodzi jeszcze delegacja koleja­rzy, których zespół artystyczny ma za chwilę wystąpić na sali, prosząc tow. Gomułkę o pozostanie jeszcze trochę. Ale tow. Wiesław odmawia, tłumaczy się zmęczeniem.

 

   Bocznymi, słabo oświetlonymi scho­dami odprowadzają organizatorzy go­ścia do samochodu. Ale zmylić war­szawskich mieszkańców nie jest łat­wo. I przy tym bocznym wejściu cze­kają ludzie. Padają okrzyki „Sto lat", „Niech żyje nasz poseł", jakaś kobie­ta z dzieckiem na ręku woła do odjeżdżającego samochodu: „Zdrowia i szczęścia ci życzymy"...         (jar-dlO

 

 

 Władysław Gomułka odpowiada na 55 pytań

              

   Za pośrednictwem Komitetu War­szawskiego Partii otrzymałem od Was 55 zapytań, które można po­dzielić na 4 zasadnicze grupy, obej­mujące pytania dotyczące:

  1. SPRAW GOSPODARCZYCH,
  2. ROLI PRZYSZŁEGO SEJMU,
  3. PARTII I JEJ KIEROWNI­CTWA i
  4. SPRAW ROŻNYCH.

   Niektóre pytania pokrywają się w treści, objęte więc zostaną jedną od­powiedzią.

   Z uwagi na wielką ilość pytań o­bejmujących różne problemy, odpo­wiedzi moje z konieczności muszą być zwięzłe. Tylko na niektóre pytania odpowiem bardziej wyczerpu­jąco.                   .

   Przystąpmy zatem do pierwszej grupy pytań obejmujących różne sprawy gospodarcze.

   Pytanie pierwsze kumuluje treść kilku pytań i “brzmi następująco:

   „W JAKI SPOSOB RZĄD ROZ­WIĄŻE TRUDNĄ SYTUACJĘ GOSPODARCZĄ? JAK WYOBRA­ŻAJĄ SOBIE PARTIA 1 RZĄD POLEPSZENIE SYTUACJI ŻY­CIOWEJ PRACOWNIKÓW, SKO­RO DALSZE REGULACJE I POD­WYŻKI PŁAC GROŻĄ INFLA­CJĄ?"                                              .          ,        .

   Przede wszystkim należy wskazać, co składa się na trudną sytuację gospodarczą, jaką obecnie przezywamy

 

Główne przyczyny naszych trudności gospodarczych

   Nasze trudności gospodarcze wy­pływają z czterech głównych źró­deł.

   Pierwszą i zarazem główną przy­czyną tych trudności są dysproporcje w rozwoju poszczególnych działów gospodarki narodowej, a szczególnie dysproporcje między zbudowanymi W okresie sześciolatki masami pro­dukcyjnymi przemysłu, a bazą su­rowcową, która jest za szczupła i me pozwala na pełne wykorzystanie powstałych mocy produkcyjnych bez wydatnego zwiększenia importu su­rowców oraz dysproporcje między rozwojem rolnictwa, a rozwojem przemysłu.

   Drugą przyczyną naszych trud­ności jest nieproporcjonalny w sto­sunku do możliwości gospodarczych naszego kraju wzrost funduszu plac oraz dochodów wsi, jaki nastąpił w 1956 r., szczególnie w drugiej poło­wie tego roku.

   Trzecią przyczyną zaistniałych trudności w naszym życiu gospodar­czym jest niepełne wykonanie pla­nów produkcyjnych niektórych waż­nych artykułów, przy przekroczeniu planu produk 'i w cenach porów­nywalnych o około 3,1 proc. w prze­myśle jako całości. Nie wykonano planu obniżki kosztów w niektórych gałęziach gospodarki narodowej.

Ponadto zmuszeni byliśmy zmniej­szyć eksport węgla o 4,5 min ton w porównaniu z planem, co nam stworzyło poważne trudności, jednak sumarycznie plan handlu zagranicz­nego zarówno w imporcie jak ,i eks­porcie został wykonany bez wielkich odchyleń. Możliwe to było głównie w związku ze wzrostem cen węgla na rynkach światowych, a także dzięki nadplanowemu eksportowi niektórych artykułów i zmniejszeniu importu inwestycyjnego. Na rok 1957 jestesmy zmuszeni dodatkowo Poważnie zmniejszyć eksport węgla,

   Wreszcie czwarta przyczyna powstała w wyniku trzech poprzednio wyliczonych przyczyn polega na tym. że możliwości naszego eksportu są przejściowo mniejsze niż potrzeby importu, czyli w naszym życiu go­spodarczym powstała nowa dyspro­porcja, mianowicie dysproporcja między eksportem i importem, co oznacza, że bilans obrotów towaro­wych w handlu zagranicznym jest dla nas ujemny.

   Takie są główne przyczyny na­szych trudności gospodarczych.

   Chciałbym wskazać, że trudności gospodarcze, jakie zaistniały w na­szym, życiu, są jakościowo inne od trudności gospodarczych, jakie prze­żywała Polska w okresie przedwo­jennym, że nasze dzisiejsze trudnoś­ci nie mają nic wspólnego z kryzy­sem gospodarki kapitalistycznej przedwrześniowej Polski, jak też z dzisiejszymi trudnościami gospodar­czymi wielu krajów kapitalistycz­nych.

   Zasadnicza różnica polega na tym, że nasze trudności wynikają na tle rozwoju gospodarki naro­dowej Polski. Do powstania tych trudności przyczyniły się różne błędy w naszej polityce gospodar­czej. Polityka ta zawsze jednak sprzyjała rozwojowi gospodarcze­mu kraju i — jako taka — była polityką słuszną, przyniosła naro­dowi wielkie korzyści.

   W Polsce przedwojennej, przy sy­stemie gospodarki kapitalistycznej, trudności i kryzysy gospodarcze nie wynikały z rozwoju gospodarki w kraju, lecz powstawały wskutek u­padku tej gospodarki, wskutek zwę­żania się produkcji.

   Przy wszystkich błędach nasze] polityki gospodarczej, produkcja przemysłowa — tak w dziedzinie dóbr konsumpcyjnych, jak też inwe­stycyjnych — wykazuje przez wszy­stkie lata Polski Ludowej stały, co roku postępujący wzrost.

Rozwój gospodarczy w ciągu 12 lat władzy ludowej

   Przytoczę kilka cyfr, które wy­mownie ilustrują stan gospodarki Polski przedwrześniowej i rezultaty 12-letn,ich osiągnięć gospodarczych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

   W 1938 roku na 1 mieszkańca Polski przypadało produkcji stali su­rowej 43 kg, a w 1955 r. — 162 kg, produkcja węgla wzrosła w tych po­równywalnych latach z 1054 kg do 3.463 kg, energii elektrycznej ze 106 kilowatów do 651 kilowatów, cemen­tu z 38 kg do 140 kg, cegły z 54 sztuk do 100 sztuk, mydlą z 1,4 kg do 2 kg, tkanin bawełnianych z 9 m do 21 m, tkanin wełnianych z 1,1 t0 do 2,8 m, tkanin jedwabnych z m do 3 m, papieru z 6 kg na 15 kg, cukru z 15 kg na 36 kg.

   Rolnictwo również wykazuje roz­wój, chociaż daleko słabszy od roz­woju przemysłu i nie zaspokaja w pełni wzrostu konsumpcji artykułów rolniczych przez ludność kraju.

   W 1938 r. przypadało na 1 miesz­kańca Polski około 388 kg zboża (4 zboża) produkcji krajowej, a w 1955 roku około 464 kg. Produkcja mięsa i wyrobów mięsnych wzrasta w tym czasie z 24,2 kg na 45 kg, mleka z 288 litrów na 352 litry, jaj z 92 sztuk na 152 sztuki, wełny ze 130 gramów na 360 gramów.

   Przytoczone liczby najwymow­niej ilustrują nasz rozwój gospo­darczy w ciągu 12 lat władzy lu­dowej. Są one najlepszym argu­mentem potwierdzającym tezę, że obecne nasze trudności są trudno­ściami rozwoju naszej gospodarki, a nie jej zastoju lub cofania się. jak to miało miejsce w Polsce przedwrześniowej.

 

Gospodarka kapitalistyczna
Polski przed wrześniowej

 

   Aby bliżej zobaczyć jak wyglądała gospodarka kapitalistyczna w przed­wojennej Polsce, przytaczam znowu kilka cyfr. Dane liczbowe, które Przytoczę, pochodzą z rocznika statystycznego z 1939 r„ czyli są opra­cowane przez dawne urzędy, których mozna posądzić o zamiary przed- łania gospodarki kapitalistycznej w ujemnym świetle.

 

   Na  obszarze jaki zajmowała Polska Po- kam rt<1Wo^nna wyTbycie węgla' dałem je dlatego, aby wykazać jakoś- kam ennesn nr,^j                                     „.IL ciową różnicę, jaka istnieje między

światową ti Pierwszi*

min ton Poziom ,13 r" T™ f stal osiągnięty n " nigdy n,e

Si»9p;rt

angielskich                                          £$£

polskiego węgla do Anglii. W innych latach wydobycie węgla ksztaltowa- 1913'^oku6^ P0Z'0mu osiągniętego w

-A                   w *923 roku wydobyto

M min ton węgla, w 1926 r. — *_l‘ mln ton, w 1928 r. — 40,6 min w 1929 r. — 46,2 min ton, w nn ,    29,8 min ton, w 1934 r. —

, -Ł mn ton, w 1937 r _ 36,2 min w. *938 r. — 38,1 min ton.

W innych podstawowych dla go­spodarki narodowej gałęziach prze­mysłu obserwujemy również podob­ny w węgiu stan rzeczy.

Produkcja ropy naftowej spadła z 1.114 tys. ton w 1913 r. do 507 tys. ton w 1938 r. Produkcja surówki zmniejszyła się w tym czasie z 1 055 tys- ton do 879 tys. ton, stali z 1.677 ys. ton do 1.441 tys ton, wyrobow t kowanych na gorąco z 1.244 tys do 1.074 tys. ton, cynku ze 192 ys- ton do 108 tys. ton, ołowiu z 45 ys. ton do 20 tys. ton. lona°ny “* zbóż obliczone za lata *909 _              wynosiły średnio 12,4

z hektara, zaś takie samo obliczenie za lata 1934 — 1938 daje wynik 11,9 q czyli następuje spadek o 50 kg z hektar,’.

   Taki jest obraz stanu gospodarczego Polski kapitalistyczno-obszarniczej.

 

   Podałem te cyfry nie dlatego, aby zachwycać się sukcesami gospodarki planowej, socjalistycznej. Do zachwytów jest nam wszystkim daleko.

dawnym, kapitalistycznym sposobem gospodarowania, który doprowadzał nasz teraj do upadku i ruiny, a nową, socjalistyczną gospodarką, która li­kwiduje otrzymane w spadku po ka­pitalistach zacofanie gospodarcze kra­ju, podnosi go na coraz wyższy sto­pień rozwoju i w tym olbrzymim, twórczym dziele spotyka się z różny­mi trudnościami. Niekiedy trudności te są natury obiektywnej i uniknąć ich nie można, a niekiedy powstają też trudności natury subiektywnej, których przy prawidłowej polityce gospodarczej można było uniknąć.

   Podałem te cyfry również dlate­go, aby wszelka krytyka błędów przeszłości zamykała się w ramach rzeczywistości wczorajszej i dzisiej­szej, aby nosiła charakter twórczy a nie demagogiczny, jak to nieste­ty często obecnie ma miejsce.

Ofiarna i wydajna praca — środkiem zwalczania obecnych trudności

   Przechodząc do odpowiedzi na pytanie jak rząd i partia zamierzają zwalczać zaistniałe trudności gospo­darcze pragnę przede wszystkim za­znaczyć, że pokonanie tych trudności nie jest tylko sprawą rządu i partii lecz także całej klasy robotniczej, wszystkich ludzi pracy, całego naro­du. Na partii i rządzie spoczywa obo­wiązek prawidłowego kierownictwa, obowiązek opracowania najlepszych sposobów, zmierzających do zlikwi­dowania trudności. Realizacja tego. co robić należy, aby osiągnąć posta­wiony sobie cel — jest wspólną spra­wą, wspólnym zadaniem partii, rządu, klasy robotniczej i wszystkich ludzi pracy.

   Partia i rząd nie mają i nie mogą mieć żadnych cudownych środków, które mogłyby zlikwidować powsta­łe trudności w naszej gospodarce Środkiem takim jest bowiem praca ludzka, ofiarna i wydajna praca klasy robotniczej i całego narodu.

   O tym przede wszystkim należy pa­miętać, kiedy rozważa się sposoby i środki, przezwyciężenia różnych trudności w naszym życiu.

   Wspomniałem na wstępie, że głów­ną przyczyną niepełnego wykorzy­stania zbudowanych mocy produkcyj­nych jest zbyt wąska baza surow­cowa. Kraj nasz nie dysponuje wszy­stkimi surowcami, jakie są potrzeb­ne dla naszych zakładów pracy. Dla naszych hut potrzebne są wielkie ilości rudy. Wydobycie rudy w kraju stale się zwiększa kosztem dużych nakładów inwestycyjnych, jednak krajowe, odkryte dotychczas i eks­ploatowane zasoby rudy są za małe na nasze potrzeby. Musimy więc ru­dę importować. Musimy również im­portować 90% paliw płynnych, gdyż mimo wielkich nakładów na poszu­kiwania geologiczne nie znaleźliśmy nafty w większej ilości w naszej zie­mi. Musimy importować bawełnę, gdyż nasza ziemia jej nie rodzi.

   Niesposób wyliczać wszystkich niezbędnych dla naszego przemysłu surowców, których bądź wcale nie mamy, bądź posiadamy w niedosta­tecznej ilości, bądź — jak np. siar­ka — nie możemy jeszcze eksploato­wać z uwagi na brak środków in­westycyjnych, które należałoby wło­żyć w budowę urządzeń eksploata­cyjnych. Brak własnych surowców i brak środków na import surowców stwarza wielkie trudności naszej go­spodarce.

   Trudności te można rozwiązać tylko przez wzmożenie eksportu. W tym kierunku zmierza polityka gospodar­cza rządu. Środki inwestycyjne w obecnym planie, pięcioletnim są lo­kowane z takim obliczeniem, aby przynosiły możliwie najszybciej efek­ty produkcyjne.

   Aby wzmóc eksport przy jedno­czesnej stale zwiększającej się kon­sumpcji wewnętrznej, należy odpo­wiednio zwiększyć produkcję. W tym właśnie tkwi cała tajemnica naszych trudności gospodarczych Rozwiązanie tego zagadnienia oczysz­cza drogę rozwoju naszej gospodar­ki z przeszkód, jakie spiętrzyły się na niej w ostatnich latach, a szcze­gólnie ostro w 1956 r.

Polepszenie sytuacji życiowej pracowników — wzrost płac o 30 proc. w 5-latce

 

 

   Tu chcę wskazać na drugą przy­czynę trudności w naszej gospodarce, mianowicie na wielki j nieplanowany wzrost funduszu płac osobowych w 1956 r.

   Jak wszystkim wiadomo w planie 5-letnim zostało założone podniesie­nie płac realnych średnio o 30 proc, w ciągu 5-lecia. Tymczasem fundusz plac za cały 1956 r. dla robotni­ków i pracowników umysłowych wzrósł w porównaniu z 1955 r. o 15 mid, tzn. o 16,3 proc. Szcze­gólnie szybki był wzrost plac w II półroczu, a w listopadzie 1956 r w porównaniu z tym samym miesią­cem 1955 r. wzrost plac wynosi po­nad 29 proc. Taki wzrost jest szyb­szy niż możliwości gospodarki naro­dowej na dłuższą metę. Plan na 1956 r. przewidywał rezerwę na pod­niesienie poziomu płac o ok. 4 mld zł.

   Szybszy wzrost płac przy równo­czesnym szybszym wzroście docho­dów wsi był możliwy do zrealizowa­nia wskutek tego, że produkcja mię­sa i wyrobów mięsnych przekroczyła plan o 3 mld złotych, inne przemy­sły dostarczyły do handlu ponadpla­nową produkcję na około 5 mld zło­tych, ponadto import artykułów^ ryn­kowych został przekroczony i dat dodatkową masę towarową na 2 mld zł. Ten dodatkowy import był możli­wy przede wszystkim dzięki dewi­zowej pożyczce radzieckiej i bezpłat­nym dostawom czeskim na około 900 min złotych. Jednak zapasy to­warowe w handlu wzrosły niedostecz- nie i na r. 1957 mamy bardzo ogra­niczone możliwości dalszych podwy­żek płac.

   Trzeba podkreślić, że takie tem­po wzrostu płac przekracza możli­wości gospodarki narodowej. Wy­nikło ono nie tylko z podwyżek plac ustalonych przez rząd ale i wskutek naruszenia dyscypliny płac. Nie zaplanowany wzrost plac jest wynikiem łamania dyscypliny finansowej przez setki i tysiące różnych zakładów pracy.

   Dla gospodarki narodowej stwarza to poważne niebezpieczeństwo, gdyż każdemu wzrostowi siły nabywczei społeczeństwa musi towarzyszyć taki sam wzrost masy towarowej na ryn­ku. Wprawdzie dotychczas zapotrze­bowanie rynku jest w pełni pokry­wane, lecz odbywa się to częściowo kosztem zapasów. Aby nie dopuścić do zaburzeń na rynku, nie dać się zepchnąć na drogę inflacji pienięż­nej, trzeba stanowczo przeciąć wszel­kie łamanie dyscypliny finansowej W trosce o to rząd widzi się zmu­szony do przywrócenia bankowej kontroli funduszu płac celem rygo­rystycznego przestrzegania dyscypliny płac "w zakładach.

   Plan na 1957 r. przewiduje nie­wielki wzrost produkcji, co — uwzględniając trudności w handlu zagranicznym — daje ograniczone mo­żliwości nowych podwyżek płac i świadczeń socjalnych.

   Dlatego też na pytanie, jak par­tia i rząd wyobrażają sobie polep­szenie sytuacji życiowej pracowni­ków, można odpowiedzieć, że dal­sze możliwości w tym zakresie uza­leżnione są całkowicie od stopnia i tempa wzrostu produkcji i obni­żenia jej kosztów. Na pewno zosta­nie zrealizowany, a może i prze­kroczony, wzrost płac realnych o 30% w bieżącej 5-latce.

   Od 1 stycznia 1957 r. otrzymali podwyżkę płac górnicy. Od 1 marca br. przewidujemy ponadto podwyżkę płac dla tych pracowników kolejnic­twa, których płace w ubiegłym roku nie zostały uregulowane, a od 1 ma­ja br. — rozszerzenie karty hutniczej na pracowników hutnictwa, dotych­czas nią nie objętych. Na początku II kwartału, prawdopodobnie od 1 kwietnia mają być również podnie­sione zasiłki rodzinne na dzieci — o 20 zł miesięcznie na drugie dziec­ko, o 35 zł na trzecie, o 50 zł na czwarte i dalsze dziecko.

   Uważamy, że zapowiedziane pod wyżki plac i uregulowanie dodatków’ rodzinnych na dzieci jest bardziej celowe niż wyplata dalszych odszko­dowań za roszczenia za ubiegłe lata, że w ten sposób roszczenia te zo­staną ostatecznie zlikwidowane.

   Szybszy niż możliwości gospodar­cze wzrost funduszu plac i dochodów ludności wiejskiej pociąga za sobą konieczność dalszych cięć w planie inwestycyjnym pięciolatki oraz prze­sunięcia części środków inwestycyj­nych z przemysłu ciężkiego na prze­mysł lekki, konsumpcyjny. Inwesto­wać można bowiem tylko tyle, ile pozostanie z globalnej masy produk­cji po zaspokojeniu potrzeb konsump­cyjnych. Nie można jednak zapomi­nać, że wszelkie zmiany w propor­cjach rozwoju poszczególnych gałęzi przemysłu i dziedzin gospodarki na­rodowej wymagają zawsze dłuższego okresu czasu.

   Z tego co powiedziałem wynika, że wszystkie drogi zwalczania trudno­ści w naszym życiu prowadzą do za­kładów produkcyjnych. W kopal­niach, hutach i fabrykach wykuwa się los klasy robotniczej i rozwój na­szego kraju.

   Zająłem wam więcej czasu udzie­lając odpowiedzi na pytanie sfor­mułowane na wstępie. Cala treść tej odpowiedzi sprowadza się w zasadzie do tego, co już powie­działem na VIII Plenum — PRO­DUKOWAĆ WIĘCEJ, TANIEJ I LEPIEJ — oto droga, jaka pro­wadzi do podniesienia stopy życio­wej klasy robotniczej i całego na­rodu.

 

 

===========

 

Perspektywy pożyczki zagranicznej

   Nie ulega wątpliwości, że do szyb­szego przezwyciężenia naszych trud­ności gospodarczych przyczyniłby się odpowiedni kredyt towarowy zagra­nicy. W tej sprawie otrzymałem rów­nież pytania, które brzmią:

   „CZY PRZEWIDZIANA JEST POŻYCZKA I Z JAKIEGO KRA­JU? CZEGO MOŻEMY DOWIE­DZIEĆ SIĘ W SPRAWIE UDZIE­LENIA POŻYCZKI GOSPODAR­CZEJ POLSCE PRZEZ USA, O KTÓREJ JUŻ OSTATNIO MÓWI­ŁO SIĘ W KRAJU I ZA GRANI­CĄ?"

   Jeśli chodzi o perspektywy pożycz­ki — to widzę je przede wszystkim w realizacji zasady: pomóż sobie sam, a wówczas pomogą ci inni.

   Polska potrzebuje kredytów i przyjmie kredyt od każdego państwa o ile warunki udzielenia tego kredy­tu będą wyłącznie handlowe. Chce­my wziąć, aby później oddać. Odda­my więcej niż weźmiemy, gdyż za kredyt trzeba płacić odsetki. Odsetki mogą być jedyną zapłatą za kre­dyt. Wolne i suwerenne państwo, jakim jest Polska, nikomu nie ofia­ruje za kredyt innej zapłaty.

   Czy na takich warunkach Polska moze otrzymac kredyty z krajów kapitalistycznych — tego nie wiem. Wiem tylko, że na innych warunkach kredytu nie przyjmie.

   Jeśli kredytodawca będzie kiero­wa! się tylko korzyściami gospodar­czymi, które winny być udziałem obydwu stron — a rozwój stosunków gospodarczych między państwami ka­pitalistycznymi i socjalistycznymi jest jedną z najlepszych form utrwala­nia pokoju i pokojowego współżycia narodów — to na pewno zgodzi się udzielić Polsce kredytu na warun­kach przez nas stawianych. Jeśli na­tomiast przy pomocy kredytu chciał­by osiągnąć inne cele, uzależniałby udzielenie kredytu od przyjęcia okre­ślonych warunków politycznych — to odpowiemy: władza ludowa nigdy nie będzie handlowała suwerenno­ścią państwa i narodu polskiego.

 Wokół sprawy udzielenia Polsce kredytu przez państwa zachodnie ro­bi się wiele szumu, tak w kraju jak i za granicą. My czekamy cierpliwie, aby się przekonać, czy za tym szu­mem propagandowym o znanych ce­lach. kryją się również korzystne dla Polski możliwości kredytowe. Naj­bliższy czas powinien przynieść odpowiedz na pytanie.

 

 

Należy podjąć zdecydowaną walkę z marnotrawstwem

   „CZY PARTIA ORIENTUJE SIĘ, ŻE DOTYCHCZASOWE POCIĄG­NIĘCIA GOSPODARCZE NIE ZA­POBIEGŁY MARNOTRAWSTWU ORAZ NIEUCZCIWOŚCI W PRO­DUKCJI 1 BUDOWNICTWIE?"

   Kierownictwo partii zdaje sobie sprawę, że w fabrykach i na budo­wach jest wiele różnorodnego mar­notrawstwa materiałów i surowców, prądu elektrycznego Itp. Marnotraw­stwo wynika częściowo z błędów popełnionych w polityce gospodar­czej w minionym okresie, a częścio­wo z niedostatecznej walki o zniż­kę kosztów produkcji w poszcze­gólnych zakładach pracy. Wiemy również, że w wielu zakładach pra­cy mają miejsce różne formy nie­uczciwości, jak świadomie fałszywa obliczanie ilości wykonanej pracy w; celu zwiększenia zarobków, łapówki, szczególnie w handlu i spółdzielczo­ści pracy, a także szerokie kradzieże mienia państwowego, zwłaszcza w przemyśle lekkim i budownictwie.

   Wszystkie wymienione ł nie wymie­nione formy marnotrawstwa i nie­uczciwości ludzkiej są groźną plagą w naszym życiu gospodarczym, sta­nowią poważną zaporą w jego roz­woju.

   Jak usunąć tę plagę i zaporę? Kierownictwo partii i rząd wiele starań poświęcają temu, aby rozwi­jać naszą gospodarkę narodową w sposób najbardziej korzystny i osz­czędny. Wiele tu zależy jednak bezpośrednio od podstawowych organi­zacji partyjnych, od rad zakładowych i rad robotniczych, które mogą i po­winny całkowicie wyplenić te chwa­sty ze swoich zakładów pracy. Leży to w pełni w ich mocy.'

   Z marnotrawstwem należy pod­jąć zdecydowaną • walkę, a nie­uczciwość, która bogaci jednych kosztem ubożenia drugich, nie po­winno napotykać pobłażliwości.

   W zakresie walki z marnotraw­stwem szczególnie doniosłą rolę ode­grać mogą i powinny rady robotni­cze. Likwidacja marnotrawstwa su­rowców i innych materiałów w nie­jednym zakładzie pracy przyczyni się do znacznego obniżenia kosztów pro­dukcji. To zaś z kolei wpływać bę­dzie na płace, na zwiększenie fundu­szów zakładowych pozostających do dyspozycji samorządów robotniczych.

   Prócz tego rodzaju marnotrawstwa, w wielu zakładach pracy ma miej­sce niepełne wykorzystanie siły robo­czej. Sprawa znalezienia produktyw­nego zatrudnienia nadwyżki robotni­ków winna stanąć w centrum uwagi rad robotniczych oraz administracji zakładów.

 

 

 

Idea samorządów robotniczych

   Przy dobrej chęci i twórczej inicja­tywie można na bazie dostępnych su­rowców organizować różną produkcie uboczną, można w niektórych zakła­dach lub poza ich obrębem zorgani­zować produkcje niektórych materia­łów budowlanych, można w większoś­ci przypadków znaleźć produktywne zatrudnićnie dla zbędnej siły robo­czej. Pierwszym krokiem do tego celu winno być ustalenie, ilu i jakich ro­botników dany zakład posiada za wiele.

   Idea samorządów robotniczych, bezpośredni współudział robotników w zarządzaniu swoim zakładem pracy na tym polega, aby na dro­dze zwiększania produkcji, obniża­nia jej kosztów przez likwidaeie marnotrawstwa i brakoróbstwa. lepszą organizację pracy i pełne zatrudnienie robotników osiągać główny cel — podniesienie pozio­mu życiowego klasy robotniczej.

   Są ludzie, którzy dopatrują się tru­dności w rozwoju i działalności samo­rządów robotniczych w obowiązują­cych przepisach administracyjnych Nie ma nic łatwiejszego, jak zniesie­, nie niesłusznego przepisu. Nie w przepisach administracyjnych tkwią trud­ności pracy i rozwoju powstających coraz liczniej samorządów robotni­czych. Tylko taki samorząd robotni­czy bedzie dobrze pracował, który — po pierwsze składać sie bedzie z lu­dzi uczciwych, o głębokim poczuciu społecznym i zarazem posiadających gospodarską inicjałtywę. i po drugie — potrafi wychować całą załogę w duchu zasad socjalizmu, potrafi wpo­ić w nią przekonanie, że mienie spo­łeczne jest mieniem każdego robot­nika. że zakład pracy, w którym pra­cuje, jest jego własnością i zarazem własnością społeczną, państwową. Im większy będzie stopień tego zrozu­mienia wśród załogi, tym lepiej bę­dzie rozwijać się produkcja, tym łat­wiej będzie osiągać cele. które przy­świecają . idei samorządów robotni­czych.

   Praca samorządów robotniczych może rozwijać się tylko w oparciu o żywą działalność polityczną załóg. Największe obowiązki w tym zakresie ciążą przede wszystkim na podstawo­wych organizacjach partyjnych i na całej partii. Tylko taki samorząd robotniczy jest twórczym elementem budowy socjalizmu w Polsce,

który za dewizę swojej działalności przyj­muje zasadę polepszenia bytu robotników na drodze zwiększenia produkcji i obniżenia jej kosztów.

Ten cel przyswiecal naszej partii, kiedy zalecila, klasie robotniczej budowę sa­morządów, jako demokratycznej for­my zarządzania zakładami pracy.

 

 

Drogi budownictwa socjalizmu a Polsce

 

   Ze sprawą samorządu robotniczego wiąże się następne pytanie, które brzmi:

   „CZY PARTIA I RZĄD SĄ ISTOTNIE PRZEKONANE, ZE WPROWADZANY OBECNIE W POLSCE JUGOSŁOWIAŃSKI MO­DEL GOSPODARCZY (RADY RO­BOTNICZE) SPEŁNI SWE ZADA­NIE I CZY NIE BEDZIE TO TAK SAMO BŁĘDNE, JAK DOTYCH­CZASOWE WZOROWANIE SIĘ NA MODELU RADZIECKIM?" 

   Mogę na to odpowiedzieć, że partia i rząd są istotnie przekonane, że go­spodarka socjalistyczna jest wyższa i lepsza niż gospodarka kapitalistycz­na. Świadczą o tym chociażby dane, które poprzednio przytoczyłem, o sta­nie gospodarczym Polski przedwrześ- niowej.

   Wypracowanie dróg rozwoju bu­downictwa socjalizmu najlepiej do­stosowanych do warunków każdego kraju, jak też do warunków kon­kretnego okresu historycznego i konkretnego układu sił klasowych, tak w skali danego kraju jak i w skali światowej, jest naczelnym o­bowiązkiem partii robotniczych i komunistycznych.

   Ustrój socjalistyczny jest jeszcze młodym i nierozwiniętym ustrojem społecznym. Od czasu pierwszej zwy- oięskiej rewolucji socjalistycznej, ja­ka miała miejsce w Rosji, upłynie dopiero w tym roku 40 lat. Jest to długi okres w życiu każdego człowie­ka, lecz bardzo krótki w życiu ludz­kości. Przechodzenie dawnych for­macji społecznych jednej w drugą trwało całe wieki. Socjalizm na pew­no nie będzie potrzebował wieków, aby stać się światowym ustrojem społecznym. A że wcześniej, czy póź­niej zapanuje na całym świeoie, do­wodzą tego prawa rozwojowe historii. Przecież dzisiaj żaden bodajt człowiek na świec i e nie tęskni do ustroju feu­dalnego. Każdy wie, że ustrój taki nie może powrócić, ani też nikomu nie jest potrzebny. Lecz w czasach kiedy ustrój feudalny ustępował miej­sca ustrojowi kapitalistycznemu, wie­le ludzi tęskniło za starym ustrojem społecznym, z którym były związane ich interesy klasowe.

   Związek Radziecki przez 28 lat był jedynym na świecie państwem socja­listycznym. Dzisiaj państwa socjali­styczne obejmują trzecią część ludnoś ci kuli ziemskiej. 800 milionów ludzi kroczy po drodze budownictwa so­cjalizmu. Dalsze setki milionów lu­dzi, które zrzuciły jarzmo kolonialne, nie kształtują już swego życia we­dług czystych wzorów kapitalistycz­nych. Szukają w idei socjalizmu dro­gi do swego rozwoju, czego przykła­dem są Indie. W świecie kapitali­stycznym dziesiątki milionów robot­ników i ludzi pracy zdecydowanie

wypowiadają się za socjalistycznym ustrojem społecznym i o tern ustrój walczą. To wszystko aż nadto dobit­nie przemawia, że świat kroczy mi­lowymi krokami historii do socjali­zmu.

Czy w państwach budujących so­cjalizm są ludzie, którzy tęsknią za kapitalizmem? Naturalnie, że są. Jest ich nawet pokaźna ilość. Jedni są związani z kapitalizmem, jako syste­mem społecznym, swoimi klasowymi interesami, innym natomiast wydaje się, że przy kapitalizmie byłoby im lepiej. Ci • ostatni ulegają tylko złu­dzeniom. Jak już wspomniałem, po­dobne tęsknoty dręczyły pewne gru­py społeczne, kiedy rodził się ustrój kapitalistyczny, a umierał ustrój feu­dalny. Życie jednak nigdy nie cofa się wstecz, zawsze idzie naprzód. Pra­wa rozwoju historycznego są nieubła­gane.

Gdy to wszystko weźmiemy pod u­wagę, to uświadomimy sobie, że py­tanie, czy wzorowanie się Polski na jugosłowiańskim modelu gospodar­czym nie będzie tak samo błędne, jak wzorowanie się na modelu radziec­kim, jest bardzo naiwne.

Socjalizm w istocie rzeczy jest tylko jeden. Są tylko różne drogi prowadzące do zbudowania socja­lizmu. Samorządy robotnicze to nic innego, jak określona forma bu­downictwa socjalizmu. Skuteczność tej formy w budowaniu socjalizmu jest warunkowana przede wszyst­kim świadomością klasy robotniczej i jednocześnie rna wpływać na kształtowanie się świadomości ro­botników..

Nasza forma samorządu robotni­czego nie jest bynajmniej prostym odbiciem formy jugosłowiańskiej. Ale nie o to nawet chodzi w omawianej sprawie. Socjalizm w swej istocie nie może być czymś odrębnym dla każ­dego kraju tak samo, jak kapitalizm w jednym kraju nie różni się swą istotą społeczną od kapitalizmu w drugim kraju. Nie to było błędem, iż w budownictwie socjalizmu w Pol­sce opieraliśmy się na podstawowych założeniach ustroju socjalistycznego, które rozwijał Związek Radziecki, a obecnie i inne kraje budujące so­cjalizm, lecz to, że chciano u nas ściśle naśladować drogę, po której kroczył Związek Radziecki do socja­lizmu. A droga ta nie na każdym odcinku odpowiadała naszym polskim warunkom.

Kiedy mówimy o drogach i warun­kach budownictwa socjalizmu, należy zawsze pamiętać, że niezależnie od różnic istnieją wspólne i jednakowe dla wszystkich krajów warunki nie­zbędne dla budownictwa socjalizmu. Jednym z takich warunków jest kie­rowanie budownictwem socjalizmu przez marksistowsko-leninowską par­tię klasy robotniczej.

 

 

Możliwości zatrudnienia
zwolnionych z pracy

 

 

   „CZY W POLSCE PO PRZE­PROWADZENIU DECENTRALI­ZACJI BĘDZIE BEZROBOCIE 1 CO BĘDĄ ROBIĆ PRACOWNICY ZWOLNIENI Z ADMINISTRACJI W WYPADKU, KIEDY BRAK JEST PRACY FIZYCZNEJ?"

   W ramach zmian przeprowadza­nych dla usprawnienia działalności administracyjnej w dziedzinie zarzą­dzania życiem gospodarczym oraz umniejszania w ogóle rozdętych wy­datków administracyjnych zachodzi konieczność zwolnienia z pracy po­ważnej liczby pracowników admini­stracyjnych.

   Być może, Iż nie wszyscy zwolnie­ni będą mogli od razu znaleźć pracę. Zwolnieni pracownicy administracyj­ni muszą przekwalifikować się i przystosować do innych zajęć. Wła­dze państwowe zrobią wszystko, aby im to ułatwić. W tej sprawie są już opracowane pewne plany. Jeśli zaj­dzie konieczność, trzeba będzie pójść i na zasiłki.

   W niektórych dziedzinach produkcji Istnieje jeszcze mniejsze lub większe zapotrzebowanie na siłę roboczą.

   Dotyczy to szczególnie przemysłu węglowego oraz w niektórych miej­scowościach budownictwa i rolnictwa. Niektórzy zwolnieni pracownicy mo­gą więc znaleźć tam zatrudnienie. W górnictwie, po ostatniej podwyżce płac, zarobki są stosunkowo wysokie nawet dla ludzi niewykwalifikowa­nych. Inni mogą znaleźć zatrudnie­nie w uspołecznionej sieci handlowej przy jej rozbudowie lub też będą mieli pierwszeństwo w otrzymaniu pracy w nowopowstających zakła­dach produkcyjnych.

   Ze strony państwa wyjdą mak­symalne wysiłki, aby dopomóc każdemu zwolnionemu z pracy do zatrudnienia w innym zawodzie. Wielu zwolnionych może jednak znaleźć nowe zatrudnienie z wła­snej inicjatywy. Dotyczy to szcze­gólnie ludzi związanych ze wsią i rolnictwem.

   W Polsce a zwłaszcza na Ziemiach Zachodnich i północnych, rolnictwo zatrudnić może wielką liczbę ludzi I nie tylko rolnictwo. To samo doty­czy rzemiosła i innych zawodów.

    Pomoc państwa niewiele będzie znaczyć, jeśli zwolnieni z pracy nie wykażą ochoty i inicjatywy do obję­cia pracy tam, gdzie można znaleźć zatrudnienie i zarobek. Nie muszą oni, jak wielu naszych ojców i nas samych wędrować w poszukiwaniu pracy po obcych krajach. Mogą ją znaleźć we własnym kraju, chociaż nieraz nie tam, gdzie dzisiaj miesz­kają.

Następne pytanie brzmi:

   „CZY ZOSTANIE SKRÓCONY WIEK DLA OTRZYMANIA EME­RYTURY DLA KOBIET 1 MĘŻ­CZYZN?"

   Mogę tylko odpowiedzieć, że spra­wa ta nie jest obecnie rozpatrywa­na, a możliwości gospodarcze nie przemawiają za pozytywnym rozwiązaniem.

 

 

 

Kolejne pytanie brzmi:

„CZY ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ UTRZYMANIA CEN NA POZIO­MIE 1956 R. ARTYKUŁÓW PIERWSZEJ

 

 

Polska udzieliła Węgrom bezzwrotnej pomocy towarowej wartości 100 min zł

 

Polska udzieliła Węgrom bezzwrotnej pomocy towarowej wartości 100 min zł

 

Ostatnie pytanie z grupy spraw
gospodarczych jest następujące:

„CZY PRAWDĄ JEST, ZE POL-
SKA UDZIELIŁA WĘGROM PO-
ŻYCZKI W WYSOKOŚCI 100 MI-
LIONÓW ZŁOTYCH W POSTACI
MATERIAŁÓW BUDOWLANYCH?“

Prawda jest nieco inna.

Po pierwsze: Polska nie udzieliła
Węgrom pożyczki, ieez bezzwrotnej
pomocy towarowej wartości 100 mi-
lionów złotych. Po drugie: oprócz

pewnej ilości szkła inne materiały

 

budowlane nie wchodzą do puli
tych towarów.

Gospodarka Węgier otrzymała cięż-
ki cios wskutek tragicznych wyda-
rzeń, jakie miały miejsce w tym kra-
ju. Naród węgierski długo musi pra-
cować, aby odrobić wynikłe straty.
Wszystkie "kraje socjalistyczne przy-
szły z pomocą narodowi węgierskie-
mu. Polska również poczuwała się
do tego obowiązku i mimo • naszych
trudności gospodarcżych pośpieszyliś-
my Węgrom z pomocą w postaci wy-
żej wspomnianej.

 

 

Sprawna rehabilitacji osób

przebyimających poza granicami

 

Pytanie następne:

„CZY NIE JEST ZAMIERZONE ANULOWANIE AKTU PRAWNE­GO, NA MOCY KTOREGO ZO­STALI POZBAWIENI OBYWA­TELSTWA WYŻSI OFICEROWIE POLSCY, KTÓRZY POZOSTALI NA EMIGRACJI?“

O ile dobrze wiem, żaden z ofice­rów, którzy zostali pozbawieni oby­watelstwa polskiego, nie zwracał się do władz polskich o przywrócenie mu tego obywatelstwa. Jak pozba­wienie obywatelstwa miało swoje ważne przyczyny dotyczące każdego z objętych tym aktem, tak również musiałyby zaistnieć nowe przyczyny uzasadhiające przywrócenie obywa­telstwa.

Niechętnie trącam strun przeszło­ści, by uzasadnić -przyczyny, dla któ­rych określona grupa ludzi przeby­wających poza granicami Polski i odmawiająca powrotu do kraju, zo­stała pozbawiona obywatelstwa. Są ludzie, którzy i na obczyźnie dobrze się czują. Za to nie można mieć do nich pretensji. Ale nie można było nie wyciągać konsekwencji za dzia­łalność na szkodę Polski, za rzucanie kłód pod nogi narodu polskiego, któ­ry w krwawym trudzie, na głodno, chłodno i bezdomno zalecza! ciężkie wojenne rany Polski. Warszawa po dzień dzisiejszy jeszcze krwawi po­

 

rosłymi zielskiem ruinami, gruzami

i placami, na których kiedyś wzno-
siły się domy mieszkalne.

Władza ludowa rehabilituje dzi-
siaj wszystkich, których skrzyw-
dzono w okresie łamania socjali-
stycznej praworządności. Winnych
tego łamania pociąga do odpowie-
dzialności. Ale nie ma najmniej
szego zamiaru rehabilitować szko-
dliwej i zbrodniczej dla kraju i na-
rodu polskiego polityki ludzi, któ-
rych za taką politykę pozbawiła
obywatelstwa polskiego.

To nie władza ludowa wyrządziła
tym ludziom krzywdę — to oni wy-
rządzili wielką krzywdę Polsce, na-
rodowi polskiem i tej ziemi polskiej,
która ich wydała.

Czy długie lata wybranej przez

tych ludzi banicji nauczyły kogoś z

nich inaczej patrzeć dzisiaj na prze-
szłość i zobaczyć we właściwym
świetle własną rolę, jaką w tej ptze-
szłości spełniał? Nie wiem. Dlatego
nie mogę odpowiedzieć konkretnie

na postawione mi pytanie.

 

CZY DOMY 1 PLACE PRY-
WATNE NA TERENIE MIASTA
ST WARSZAWY BĘDĄ ZWRÓ-
CONE WŁAŚCICIELOM?"

Taka sprawa musiałaby być zde-
cydowana przez Sejm. Mogę tylko


 

 

oświadczyć, że — gdyby w Sejmie wypłyną) taki wniosek — głosował­bym przeciwko memu.

Natomiast głosowałbym za wnio­skiem, aby mieszkańcy tych domów zorganizowali spółdzielnie mieszka­niowe i w ten sposób stali się nie tylko faktycznymi, lecz i formalny­mi właścicielami domów, które za­mieszkują, i przejęli ich adminislra­cję. Uważam bowiem, że pańsiwi z pożytkiem dla siebie i dla lokato­rów mogłoby się zrzec tych domów


 

Ostatnich kilka pytań porusza sprawy komunikacji miejskiej, in­tensyfikacji rolnictwa na terenie Warszawy i rozbudowy poszczegól­nych dzielnic Warszawy.


Nie mogę na te pytania odpowie­dzieć, gdyż nie przestudiowałem za­kresu prac przewidzianych w planie 5-letmm Warszawy. Znają je na pewno członkowie rad narodowych i powinni w tych sprawach udzielić informacji mieszkańcom zaintereso­wanych dzielnic

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location