Dr. Droleskey. „Współrzędne” pokoju, godności człowieka i dialogu Leo są godne samego kapitana Petera Peachfuzza

„Współrzędne” pokoju, godności człowieka i dialogu Leo są godne samego kapitana Petera Peachfuzza

Chociaż miałem zamiar napisać kontynuację wczorajszego komentarza, pomyślałem, że poświęcę trochę uwagi Robertowi Francisowi Prevostowi/Leonowi XIV, aby raz jeszcze pokazać, że pomimo poważnej i stonowanej postawy oraz przywiązania do tradycyjnego stroju noszonego przez Następców Świętego Piotra, jest on całkowicie oddany agendzie soborowej i encyklice Evangelii Gaudium Jorge Mario Bergoglio z 24 listopada 2013 r., która została niedawno ponownie zrecenzowana po wyborze Prevosta/Leona na siódmego w obecnej linii antypapieży

(zobacz Podstawy  Evangelii Gaudium  (czyli jak Robert Francis Prevost uczynił Wielką Kartę Swobód Jorge'a swoją własną) i Podstawy  Evangelii Gaudium  (czyli jak Robert Francis Prevost uczynił Wielką Kartę Swobód Jorge'a swoją własną), część druga ).

Zwracając się do członków włoskiego „episkopatu” soborowego dzisiaj, we wtorek 17 czerwca 2025 r., Robert Francis Prevost/Leon XIV powtórzył swoje zaangażowanie w podążanie ścieżkami „pokoju”, „kolegialności”, „synodalności” i „dialogu”, wytyczonymi przez „świętego Pawła VI”, Josepha Aloisa Ratzingera/Benedykta XVI i samego Jorge Mario Bergoglio:

Dziękuję wam za wasze modlitwy i modlitwy waszych wspólnot: bardzo ich potrzebuję! Jestem wdzięczny w szczególności kardynałowi Zuppiemu, również za słowa, które do mnie skierował. Pozdrawiam trzech wiceprzewodniczących, sekretarza generalnego i każdego z was. Historia Kościoła we Włoszech pokazuje szczególną więź, która was łączy z Papieżem i która – zgodnie ze Statutem Konferencji Episkopatu Włoch – „w szczególny sposób kwalifikuje komunię Konferencji z Biskupem Rzymu” (art. 4 § 2). Idąc za przykładem moich poprzedników, ja również jestem świadomy znaczenia tej „wspólnej i szczególnej” relacji, jak ją zdefiniował  św. Paweł VI , przemawiając na pierwszym Zgromadzeniu Ogólnym Konferencji Episkopatu Włoch (por.  Przemówienie , 23 czerwca 1966 r.).

W pełnieniu mojej posługi wspólnie z wami, drodzy bracia, chciałbym inspirować się zasadami kolegialności, które zostały opracowane przez  Sobór Watykański II ; w szczególności Dekretem  Christus Dominus , który podkreśla, że ​​Pan Jezus ustanowił Apostołów na wzór kolegium lub klasy stałej, do której umieścił Piotra, wybranego spośród nich (por. n. 19). W ten sposób jesteście wezwani do przeżywania waszej posługi: kolegialności między wami i kolegialności z następcą Piotra.

Ta zasada komunii znajduje również odzwierciedlenie w zdrowej współpracy z władzami cywilnymi. Włoska Konferencja Episkopatu jest rzeczywiście przestrzenią dyskusji i syntezy myśli biskupów na temat kwestii najbardziej istotnych dla dobra wspólnego. W razie potrzeby kieruje i koordynuje relacje między poszczególnymi biskupami i regionalnymi Konferencjami Episkopatu z takimi władzami na szczeblu lokalnym .

Papież Benedykt XVI w 2006 r. opisał Kościół we Włoszech jako „żywą rzeczywistość… która zachowuje kapilarną obecność pośród ludzi w każdym wieku i na każdym poziomie” i gdzie „tradycje chrześcijańskie często nadal są zakorzenione i przynoszą owoce” ( Przemówienie do uczestników IV Krajowej Konwencji Kościelnej , 19 października 2006 r.). Niemniej jednak wspólnota chrześcijańska w tym kraju od pewnego czasu stawia czoła nowym wyzwaniom związanym z sekularyzmem, pewnym niezadowoleniem z wiary i kryzysem demograficznym. W tym kontekście  papież Franciszek  zauważył, że „potrzebna jest odwaga, aby nie przyzwyczajać się do sytuacji tak głęboko zakorzenionych, że wydają się normalne lub nie do pokonania. Proroctwo – mówi – nie wymaga wyrzeczeń, ale odważnych wyborów, właściwych dla prawdziwej wspólnoty kościelnej: prowadzą nas one do tego, abyśmy pozwolili, aby wydarzenia i osoby nas „zaniepokoiły” i weszli w ludzkie sytuacje, ożywieni uzdrawiającym duchem Błogosławieństw” ( Przemówienie na otwarciu 70. Zgromadzenia Ogólnego Konferencji Episkopatu Włoch , 22 maja 2017 r.). . . .

Na zakończenie chciałbym zostawić was z kilkoma zachętami na najbliższą przyszłość. Po pierwsze: idźcie naprzód w jedności, myśląc szczególnie o drodze synodalnej . Pan, św. Augustyn pisze, że Pan, aby zachować swoje ciało dobrze złożone i w pokoju, napomina Kościół, za pośrednictwem Apostoła Pawła: Nie może oko powiedzieć ręce: Nie potrzebuję cię, ani głowa nogom: Nie potrzebuję was. Gdyby całe ciało było okiem, gdzie byłby słuch? Gdyby całe ciało było słuchem, gdzie byłby zmysł węchu? Pozostańcie zjednoczeni i nie brońcie się przed prowokacjami Ducha. Synodalność staje się sposobem myślenia, w sercu, w procesach decyzyjnych i w sposobach działania . ( Do Konferencji Episkopatu Włoch .)

Nauka „Drugiego” Soboru Watykańskiego na temat „papiestwa” jest fałszywa, ponieważ prawdziwy i prawowity następca św. Piotra jest monarchą, który może zdecydować się na działanie w sposób konsultacyjny z biskupami, ale może również działać bez takiej konsultacji, kiedy tylko uzna to za stosowne. Prawdziwy papież jest monarchą absolutnym, który jest najwyższym wikariuszem Chrystusa Króla na ziemi. Jego słowo jest ostateczne i wiąże sumienia wszystkich katolików, a ostateczne słowo prawdziwego papieża na temat Wiary, Kultu i Moralności nigdy nie może być sprzeczne z Wiarą Katolicką.

Nauka „Soboru Watykańskiego II” na temat papiestwa osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy Karol Józef Wojtyła/Jan Paweł II posunął się tak daleko, że stwierdził, iż papiestwo może być sprawowane w sposób, który prawosławni i „inne wspólnoty kościelne” mogą zaakceptować:

Wszystko, co dotyczy jedności wszystkich wspólnot chrześcijańskich, wyraźnie stanowi część troski prymatu. Jako biskup Rzymu jestem w pełni świadomy, jak potwierdziłem w niniejszej encyklice, że Chrystus gorąco pragnie pełnej i widzialnej komunii wszystkich tych wspólnot, w których, mocą wierności Boga, mieszka Jego Duch. Jestem przekonany, że ponoszę szczególną odpowiedzialność w tym względzie, przede wszystkim uznając ekumeniczne aspiracje większości wspólnot chrześcijańskich i zwracając uwagę na prośbę skierowaną do mnie, aby znaleźć sposób sprawowania prymatu, który, nie rezygnując w żaden sposób z tego, co jest istotne dla jego misji, jest jednak otwarty na nową sytuację.  Przez całe tysiąclecie chrześcijanie byli zjednoczeni w „braterskiej wspólnocie wiary i życia sakramentalnego… Jeśli powstawały między nimi rozbieżności w wierze i dyscyplinie, Stolica Rzymska działała za wspólną zgodą jako moderator ”.

W ten sposób prymat sprawował swój urząd jedności. Zwracając się do Patriarchy Ekumenicznego Jego Świątobliwości Dimitriosa I, przyznałem się do świadomości, że „z wielu różnych powodów i wbrew woli wszystkich zainteresowanych, to, co powinno być służbą, czasami objawiało się w zupełnie innym świetle. Ale… to z pragnienia prawdziwego posłuszeństwa woli Chrystusa uznaję, że jako Biskup Rzymu jestem powołany do sprawowania tej posługi…  Usilnie  modlę się do Ducha Świętego, aby oświecił nas swoim światłem, oświecając wszystkich pasterzy i teologów naszych Kościołów, abyśmy mogli szukać — oczywiście razem — form, w których ta służba może dokonać służby miłości uznawanej przez wszystkich zainteresowanych ”.

To ogromne zadanie, którego nie możemy odrzucić i którego nie mogę wykonać sam. Czy prawdziwa, ale niedoskonała komunia istniejąca między nami nie mogłaby przekonać przywódców Kościoła i ich teologów do zaangażowania się ze mną w cierpliwy i braterski dialog na ten temat, dialog, w którym, pozostawiając za sobą bezużyteczne kontrowersje, moglibyśmy słuchać się nawzajem, mając na uwadze jedynie wolę Chrystusa dla Jego Kościoła i pozwalając, abyśmy głęboko poruszeni byli Jego prośbą „aby wszyscy stanowili jedno… aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał ” (J 17, 21)? (Karol Wojtyła/Jan Paweł II,  Ut Unum Sint , 25 maja 1995 r.)

Dwanaście lat później, 13 października 2007 roku, w dziewięćdziesiątą rocznicę Cudu Słońca, William „kardynał” Levada wydał „nieoficjalny” oficjalny dokument, Dokument z Rawenny, w imieniu Wspólnej Międzynarodowej Komisji Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Prawosławnym, w którym sformalizowano przemyślenia Ratzingera zawarte w  Zasadach teologii katolickiej  oraz Wojtyły/Jana Pawła II w  Ut Unum Sint :

Pozostaje kwestia roli biskupa Rzymu w komunii wszystkich Kościołów, którą należy zbadać głębiej. Jaka jest konkretna funkcja biskupa „pierwszej stolicy” w eklezjologii koinonii i w świetle tego, co powiedzieliśmy o soborowości i autorytecie w niniejszym tekście? Jak należy rozumieć i przeżywać naukę pierwszego i drugiego soboru watykańskiego o prymacie powszechnym w świetle praktyki kościelnej pierwszego tysiąclecia? Są to kluczowe pytania dla naszego dialogu i dla naszych nadziei na przywrócenie pełnej komunii między nami.

My, członkowie Wspólnej Międzynarodowej Komisji Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Prawosławnym, jesteśmy przekonani, że powyższe oświadczenie na temat komunii kościelnej, soborowości i autorytetu stanowi pozytywny i znaczący postęp w naszym dialogu i że  stanowi solidną podstawę do przyszłej dyskusji na temat kwestii prymatu na poziomie uniwersalnym w Kościele. Jesteśmy świadomi, że wiele trudnych kwestii pozostaje do wyjaśnienia, ale mamy nadzieję, że wspierani modlitwą Jezusa „Aby wszyscy stanowili jedno… aby świat uwierzył” (J 17, 21) i w posłuszeństwie Duchowi Świętemu, możemy budować na już osiągniętym porozumieniu.  Potwierdzając i wyznając „jednego Pana, jedną wiarę, jeden chrzest” (Ef 4, 5), oddajemy chwałę Bogu Świętej Trójcy, Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, który nas zgromadził. ( Dokument Rawenński )

Joseph Ratzinger/Benedykt XVI położył swoją „papieską” pieczęć aprobaty na  Dokumentie z Rawenny  zaledwie czterdzieści jeden dni po jego wydaniu, w dziewięćdziesiątą rocznicę Cudu Słońca w Cova da Iria niedaleko Fatimy w Portugalii:

W tym roku dziękujemy Bogu w szczególności za spotkanie Wspólnej Komisji, które odbyło się w Rawennie,  mieście, którego zabytki wymownie mówią o starożytnym dziedzictwie bizantyjskim przekazanym nam przez niepodzielony Kościół pierwszego tysiąclecia. Niech wspaniałość tych mozaik zainspiruje wszystkich członków Wspólnej Komisji do kontynuowania ich ważnego zadania z odnowioną determinacją, w wierności Ewangelii i Tradycji, zawsze czujnych na natchnienia Ducha Świętego w dzisiejszym Kościele .

Chociaż spotkanie w Rawennie nie obyło się bez trudności, modlę się gorąco, aby zostały one wkrótce wyjaśnione i rozwiązane, tak aby możliwy był pełny udział w Jedenastej Sesji Plenarnej i w kolejnych inicjatywach mających na celu kontynuowanie dialogu teologicznego we wzajemnej miłości i zrozumieniu. Rzeczywiście, nasza praca na rzecz jedności jest zgodna z wolą Chrystusa, naszego Pana. W tych wczesnych latach trzeciego tysiąclecia nasze wysiłki są tym pilniejsze ze względu na liczne wyzwania stojące przed wszystkimi chrześcijanami, na które musimy odpowiedzieć jednym głosem i z przekonaniem. ( List do Jego Świątobliwości Bartłomieja I, Arcybiskupa Konstantynopola, Patriarchy Ekumenicznego, z okazji święta św. Andrzeja, 23 listopada 2007 r .)

Tyle na temat „nieoficjalnego” charakteru  Dokumentu z Rawenny .

Kłamstwo wobec fałszywego poglądu na temat sposobu sprawowania urzędu papieskiego przez naszych prawdziwych papieży w pierwszym tysiącleciu, który był bez końca propagowany przez Wojtyłę, Ratzingera, Bergoglio i, wśród tylu innych, Waltera „kardynała” Kaspera, papieża Leona XIII, piszącego w  Praeclara Gratulationis Publicae z 29 czerwca 1896 r., że Grecy zawsze uznawali prymat papieski:

Przede wszystkim zatem, rzuciliśmy serdeczne spojrzenie na Wschód, skąd na początku przyszło zbawienie świata. Tak, i tęskne pragnienie Naszego serca nakazuje Nam pojąć i mieć nadzieję, że dzień nie jest odległy, kiedy Kościoły Wschodnie, tak znakomite w swojej starożytnej wierze i chwalebnej przeszłości, powrócą do owczarni, którą opuściły. Mamy nadzieję tym bardziej, że odległość dzieląca je od Nas nie jest tak wielka: nie, z kilkoma wyjątkami, zgadzamy się tak całkowicie w innych kwestiach, że w obronie Wiary Katolickiej często odwołujemy się do argumentów i świadectw zapożyczonych z nauczania, Obrzędów i Zwyczajów Wschodu.

Głównym przedmiotem sporu jest prymat rzymskiego papieża.   Ale niech spojrzą wstecz na wczesne lata swojego istnienia, niech rozważą uczucia żywione przez ich przodków i zbadają to, co świadczą najstarsze Tradycje, a rzeczywiście stanie się dla nich oczywiste, że Boskie Wypowiedź Chrystusa, Ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję Mój Kościół, niewątpliwie została zrealizowana w rzymskich papieżach. Wielu z tych ostatnich w pierwszych bramach Kościoła zostało wybranych ze Wschodu, a przede wszystkim wśród nich Anaklet, Ewaryst, Anicet, Eleutherius, Zosimus i Agathon ; i z nich wielka liczba, po Rządzeniu Kościołem w Mądrości i Świętości, Uświęcała swoją posługę przelaniem krwi. Czas, powody, promotorzy nieszczęsnego podziału są dobrze znani.   Zanim nadszedł dzień, w którym człowiek rozdzielił to, co Bóg złączył, imię Stolicy Apostolskiej było czczone przez wszystkie narody świata chrześcijańskiego, a Wschód, podobnie jak Zachód, bez wahania zgodził się na posłuszeństwo Papieżowi Rzymu jako prawowitemu następcy św. Piotra, a zatem i Namiestnikowi Chrystusa na ziemi .

I zgodnie z tym, jeśli odniesiemy się do początku niezgody, zobaczymy, że sam Focjusz był ostrożny, aby wysłać swoich adwokatów do Rzymu w sprawach, które go dotyczyły; a papież Mikołaj I wysłał swoich legatów do Konstantynopola z Wiecznego Miasta, bez najmniejszego sprzeciwu, „aby zbadać sprawę Ignacego Patriarchy z całą pilnością i przynieść Stolicy Apostolskiej pełny i dokładny raport”; tak że historia całych negocjacji jest oczywistym potwierdzeniem prymatu Stolicy Rzymskiej, od której niezgoda wówczas się rozpoczęła. Wreszcie, na dwóch wielkich soborach, drugim w Lyonie i tym we Florencji, Łacinnicy i Grecy, jak wiadomo, łatwo się zgodzili i wszyscy jednomyślnie ogłosili jako Dogmat Najwyższą Władzę Rzymskich Papieży.

Przypomnieliśmy te rzeczy celowo, ponieważ stanowią one zaproszenie do pokoju i pojednania; i tym bardziej słusznie, że w Naszych czasach wydawałoby się, że istniał bardziej pojednawczy duch wobec katolików ze strony Kościołów Wschodnich, a nawet pewien stopień życzliwości. Aby wspomnieć przykład, te uczucia zostały ostatnio ujawnione, gdy niektórzy z Naszych wiernych podróżowali na Wschód w ramach Świętej Przedsięwzięcia i otrzymali tak wiele dowodów uprzejmości i dobrej woli.

Dlatego Nasze usta są otwarte dla was, dla was wszystkich, Greków lub innych Obrządków Wschodnich, którzy jesteście oddzieleni od Kościoła Katolickiego, Gorąco pragniemy, aby każdy z was rozmyślał nad słowami, tak pełnymi powagi i miłości, skierowanymi przez Bessariona do waszych przodków: „Jaką odpowiedź damy Bogu, gdy przyjdzie zapytać, dlaczego oddzieliliśmy się od naszych Braci: Temu, który, aby nas zjednoczyć i sprowadzić do Jednej Owczarni, zstąpił z Nieba, Wcielił się i został Ukrzyżowany? Jaka będzie nasza obrona w oczach potomnych? O, moi Czcigodni Ojcowie, nie możemy dopuścić, aby tak było, nie możemy rozważać tej myśli, nie możemy tak źle zaopatrywać siebie i naszych Braci”.

Rozważcie dokładnie w waszych umysłach i przed Bogiem naturę Naszej prośby. Nie z powodu żadnego ludzkiego motywu, ale z powodu Boskiej Miłości i pragnienia zbawienia wszystkich, doradzamy pojednanie i zjednoczenie z Kościołem Rzymu;  i mamy na myśli doskonałą i całkowitą unię, taką, która nie mogłaby istnieć w żaden sposób, gdyby nic innego nie zostało dokonane, oprócz pewnego rodzaju porozumienia w Zasadach Wiary i współżycia Braterskiej Miłości. Prawdziwa Unia między Chrześcijanami jest tą, którą Jezus Chrystus, Autor Kościoła, ustanowił i pragnął, a która polega na Jedności Wiary i Jedności Rządu.

Nie ma też powodu, abyście się obawiali, że My lub którykolwiek z Naszych Następców kiedykolwiek umniejszymy wasze prawa, przywileje waszych Patriarchów lub ustanowiony Rytuał któregokolwiek z waszych Kościołów. Zawsze było i będzie intencją i Tradycją Stolicy Apostolskiej, aby w dużym stopniu uwzględnić, we wszystkim, co słuszne i dobre, pierwotne Tradycje i szczególne zwyczaje każdego narodu. Przeciwnie, jeśli przywrócicie Jedność z Nami, zobaczycie, jak dzięki Bożej hojności chwała i godność waszych Kościołów zostaną znacząco zwiększone. Niech więc Bóg w swojej dobroci usłyszy Modlitwę, którą sami do Niego kierujecie: „Spraw, aby schizmy Kościołów ustały” i „Zbierz tych, którzy są rozproszeni, sprowadź z powrotem tych, którzy błądzą, i zjednocz ich ze swoim Świętym Katolickim i Apostolskim Kościołem”. Niech więc powrócicie do tej jednej Świętej Wiary, która została przekazana zarówno Nam, jak i wam od niepamiętnych czasów; które wasi przodkowie zachowali nieskazitelnie, a które zostało wzmocnione przez rywalizujący splendor Cnót, wielki geniusz i wzniosłą naukę św. Atanazego i św. Bazylego, św. Grzegorza z Nazjanzu i św. Jana Chryzostoma, dwóch świętych noszących imię Cyryla, i tak wielu innych wielkich ludzi, których chwała należy jako wspólne dziedzictwo Wschodu i Zachodu. (Papież Leon XIII,  Praeclara Gratulationis Publicae , 29 czerwca 1896. Zobacz także doskonałą dyskusję na temat historii tego, co doprowadziło do greckiej schizmy, zawartą w książce Ojców Franciszka i Dominika Radeckiego  Tumultuous Times . )

Tak więc Robert Francis Prevost/Leo XIV po prostu kontynuuje „tradycję” sekty soborowej dążenia do reformy tego, co rzekomo jest papiestwem”, proces, który rozpoczął się, gdy Giovanni Battista Enrico Antonio Maria Montini/Paweł VI ustanowił urząd „Synodu Biskupów” i obejmował wysiłki, wspomniane tuż powyżej, Karola Józefa Wojtyły/Jana Pawła II, aby to, co wydaje się być „papiestwem”, działało w sposób akceptowalny dla protestantów i członków protestanckich „wspólnot kościelnych”. Tak więc soborowi „papieże” otworzyli na „dyskusję” i „dialog” to, co nie jest otwarte na dyskusję, to znaczy samą naturę papiestwa, nieomylność papieską i prymat papieski.

Sobór Watykański [Pierwszy] zebrał się pod nieomylnym przewodnictwem Trzeciej Osoby Najświętszej Trójcy, Boga Ducha Świętego, i ogłosił prawdziwą naturę papiestwa.
Wszystko, co soborowi „papieże” zrobili w ciągu ostatnich sześćdziesięciu sześciu lat, ośmiu miesięcy, wskazywało na bardzo dobrze przemyślany plan zmiany całej natury tego, w jaki sposób soborowa „posługa Piotrowa” jest sprawowana, jednocześnie twierdząc, być może z przymrużeniem oka, że ​​doktryna prymatu papieskiego i nieomylności papieskiej pozostanie nietknięta. Tylko ci, którzy są gotowi zawiesić wszelką racjonalność, mogą zaakceptować to bezpodstawne zaprzeczenie tego, co jest częścią Boskiej Konstytucji Świętej Matki Kościoła i zostało uroczyście zdefiniowane na Soborze Watykańskim [Pierwszym] 18 lipca 1870 r.:

1. Dlatego też, wsparci jasnym świadectwem Pisma Świętego i przywiązując się do wyraźnych i wyraźnych dekretów zarówno naszych poprzedników, papieży rzymskich, jak i soborów powszechnych, na nowo ogłaszamy definicję powszechnego Soboru Florenckiego [49], w którą powinni wierzyć wszyscy wierni chrześcijanie, a mianowicie, że Stolica Apostolska i papież rzymski posiadają prymat na całym świecie, a papież rzymski jest następcą błogosławionego Piotra, księcia apostołów, prawdziwym namiestnikiem Chrystusa, głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem całego ludu chrześcijańskiego.

Jemu, w osobie błogosławionego Piotra, została dana przez naszego Pana Jezusa Chrystusa pełna władza, aby rządził, kierował i kierował powszechnym Kościołem.

Wszystko to można odnaleźć w aktach soborów powszechnych i w świętych kanonach.

2.  Dlatego nauczamy i oświadczamy, że z boskiego rozporządzenia Kościół Rzymski posiada pierwszeństwo zwyczajnej władzy nad każdym innym Kościołem i że ta jurysdykcyjna władza Biskupa Rzymskiego jest zarówno biskupia, jak i bezpośrednia. Zarówno duchowni, jak i wierni, jakiegokolwiek obrządku i godności, zarówno pojedynczo, jak i zbiorowo, są zobowiązani do podporządkowania się tej władzy przez obowiązek hierarchicznego podporządkowania i prawdziwego posłuszeństwa, i to nie tylko w sprawach dotyczących wiary i moralności, ale także w tych, które dotyczą dyscypliny i rządów Kościoła na całym świecie .

3. W ten sposób, dzięki jedności z Papieżem w komunii i wyznawaniu tej samej wiary, Kościół Chrystusowy staje się jedną owczarnią pod jednym Najwyższym Pasterzem[50].

4. Taka jest nauka prawdy katolickiej i nikt nie może od niej odstąpić bez narażenia swojej wiary i zbawienia.

5. Ta władza Najwyższego Papieża w żaden sposób nie umniejsza tej zwyczajnej i bezpośredniej władzy jurysdykcji biskupiej, przez którą biskupi, którzy zastąpili apostołów z mianowania Ducha Świętego, opiekują się i rządzą indywidualnie poszczególnymi trzodami, które zostały im przydzielone. Przeciwnie, ta ich władza jest potwierdzana, wspierana i broniona przez Najwyższego i Powszechnego Pasterza; ponieważ św. Grzegorz Wielki mówi: „Mój zaszczyt jest zaszczytem całego Kościoła. Mój zaszczyt jest stałą siłą moich braci. Wtedy otrzymuję prawdziwy zaszczyt, gdy nie jest on odmawiany żadnemu z tych, którym się należy zaszczyt”. [51]

6. Ponadto z najwyższej władzy, jaką posiada Biskup Rzymski w rządzeniu całym Kościołem, wynika, że ​​ma on prawo, przy wykonywaniu tego urzędu, swobodnie komunikować się z pasterzami i trzodami całego Kościoła, aby byli przez niego nauczani i prowadzeni na drodze zbawienia.

7. Dlatego potępiamy i odrzucamy opinie tych, którzy twierdzą, że ta komunikacja Najwyższej Głowy z pasterzami i trzodami może być prawnie utrudniana, albo że powinna być zależna od władzy świeckiej. To prowadzi ich do twierdzenia, że ​​to, co zostało ustalone przez Stolicę Apostolską lub na mocy jej autorytetu odnośnie do zarządzania Kościołem, nie ma żadnej mocy ani skutku, jeśli nie zostanie potwierdzone zgodą władzy świeckiej.

8.  Ponieważ Rzymski Papież, z boskiego prawa prymatu apostolskiego, rządzi całym Kościołem, nauczamy i oświadczamy również, że jest on najwyższym sędzią wiernych [52] i że we wszystkich przypadkach, które podlegają jurysdykcji kościelnej, można odwołać się do jego osądu [53]. Wyrok Stolicy Apostolskiej (od której nie ma wyższej władzy) nie podlega rewizji przez nikogo, ani nikt nie może godziwie osądzać [54]. I tak zbaczają z prawdziwej drogi prawdy ci, którzy twierdzą, że jest zgodne z prawem odwoływanie się od osądów Rzymskich Papieży do soboru powszechnego, jakby był to autorytet wyższy od Rzymskiego Papieża.

9. Tak więc, jeśli ktoś mówi, że Rzymski Papież ma tylko urząd nadzoru i kierownictwa, a nie pełną i najwyższą władzę jurysdykcyjną nad całym Kościołem, i to nie tylko w sprawach wiary i moralności, ale także w tych, które dotyczą dyscypliny i zarządzania Kościołem rozproszonym po całym świecie; lub że ma tylko główną część, ale nie absolutną pełnię tej najwyższej władzy; lub że ta jego władza nie jest zwyczajna i bezpośrednia zarówno nad wszystkimi i każdym z Kościołów, jak i nad wszystkimi i każdym z pasterzy i wiernych: niech będzie wyklęty. (Rozdział 3, Konstytucja dogmatyczna o Kościele, Sobór Watykański, 18 lipca 1870 r.)

Całe przedsięwzięcie soborowe nie było, nie jest i nigdy nie będzie Kościołem katolickim, który jest nieskazitelną mistyczną oblubienicą swego Boskiego Założyciela, Niewidzialnej Głowy i Mistycznego Oblubieńca, naszego Błogosławionego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

Fałszywy kościół koncyliaryzmu od dawna ośmiesza samą instytucję papiestwa przez naszego błogosławionego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa następującymi słowami, które wypowiedział do Szymona bar Jonasza, świętego Piotra, gdy Rybak został ustanowiony widzialną głową Kościoła katolickiego na ziemi:

[13]  A Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej i pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?  [14]  A oni mówili: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków.  [15]  Jezus im rzekł: A wy za kogo Mnie uważacie?

[16]  Odpowiedział Szymon Piotr i rzekł: Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego.  [17]  A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie Bar-Jona, bo nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.  [18]  A Ja ci powiadam:  Ty jesteś Piotr , a  na tej opoce  zbuduję Kościół mój, a  bramy piekielne  go nie przemogą.  [19]  I tobie dam klucze królestwa niebieskiego. I cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek rozwiążesz  na ziemi , będzie rozwiązane i w niebie.  [20]  Wtedy przykazał uczniom swoim, aby nikomu nie mówili, że On jest Jezusem Chrystusem. (Ewangelia Mateusza 16: 13-20.)

Komentarz biskupa Richarda Challonera do trzech podkreślonych fraz znalezionych w Biblii Douay-Rheims, którą przetłumaczył z łacińskiej Wulgaty, wyjaśnia w jasnych słowach, że fałszywy kościół koncyliaryzmu jest fałszywy, ponieważ szerzy herezje i błędy, z którymi Kościół katolicki nie może być w żaden sposób utożsamiany, nawet przez najmniejszą skazę błędu, jak napisał papież Grzegorz XVI w  Singulari Nos z 25 maja 1834 r., i że soborowi „papieże” byli jawnymi heretykami widocznymi dla całego świata:

[18]  Ty jesteś Piotr : Jak św. Piotr, przez objawienie Boże, złożył tutaj uroczyste wyznanie wiary w boskość Chrystusa, tak w zamian za tę wiarę i wyznanie  nasz Pan tutaj oznajmia mu godność, do której raczy go wynieść: mianowicie, że ten, któremu już nadał imię Piotr, oznaczające skałę, św. Jana 1.42, powinien być rzeczywiście skałą o niezwyciężonej sile, dla podtrzymania budowy kościoła; w której to budowli powinien być, obok samego Chrystusa, głównym kamieniem fundamentowym, w charakterze głównego pasterza, władcy i namiestnika; i powinien zatem posiadać całą pełnię władzy kościelnej, oznaczonej kluczami królestwa niebieskiego .

[18]  Na tej skale : Słowa Chrystusa do Piotra, wypowiedziane w wulgarnym języku Żydów, którego użył nasz Pan, były takie same, jakby powiedział po angielsku: Ty jesteś skałą, a na tej skale zbuduję mój kościół.  Tak więc, poprzez prosty tok słów, Piotr jest tutaj ogłoszony skałą, na której miał być zbudowany kościół: sam Chrystus jest zarówno głównym fundamentem, jak i założycielem tegoż. Gdzie również zauważ, że Chrystus, budując swój dom, to jest swój kościół, na skale, zabezpieczył go w ten sposób przed wszystkimi burzami i powodziami, jak mądry budowniczy , Św. Mt 7, 24, 25.

[18]  Bramy piekielne : To znaczy moce ciemności i wszystko, co Szatan może uczynić, czy to sam, czy też przez swoich agentów. Ponieważ kościół jest tutaj przyrównany do domu lub twierdzy, zbudowanej na skale; tak nieprzyjazne moce są przyrównane do przeciwnego domu lub twierdzy, której bramy, to jest cała siła i wszystkie wysiłki, jakie może podjąć, nigdy nie będą w stanie przemóc miasta lub kościoła Chrystusa.  Przez tę obietnicę jesteśmy w pełni zapewnieni, że ani bałwochwalstwo, ani herezja, ani żaden zgubny błąd w ogóle nie przemóc w żadnym czasie kościoła Chrystusa.

[19]  Rozwiązywać na ziemi : Rozwiązywanie więzów doczesnych kar za grzechy nazywa się odpustem; tutaj udzielono mu mocy. (Komentarz biskupa Richarda Challonera do Ewangelii Mateusza 16: 18, 19.)

Papiestwo jest monarchią. Chociaż prawdziwi papieże konsultowali się z innymi, robili to, gdy nakazywała im roztropność, a nie dlatego, że wymagała tego natura urzędu, który sam Nasz Pan.

Ostatnim prawdziwym papieżem, który nie wywodził się z szeregów służby dyplomatycznej, a zatem sprawował twardą władzę pasterską, był nasz ukochany papież święty Pius X, Giuseppe Melchiorre Sarto, który nie bał się korzystać z pełnomocnictw władzy papieskiej, gdy okoliczności tego wymagały.

Oto kolejne przypomnienie, jak stanowczo papież święty Pius X rządził Świętą Matką Kościołem:

Jako papież, św. Pius X musiał korygować i upomnieć kilku biskupów i księży, którzy popadli w herezję lub niebezpiecznie zbliżali się do tej granicy. Niektórzy francuscy prałaci, którzy popierali  Sillon  (prekursor współczesnej teologii wyzwolenia), byli szczególnie problematyczni. Jeden z biskupów, który został upomniany, nadal działał przeciwko wierze katolickiej. Papież Pius X wezwał go do Rzymu. Kiedy biskup wszedł, wykonał zwyczajowe przyklęknięcie przed papieżem i czekał, aż zostanie rozpoznany, aby mógł powstać.  Papież Pius X pozostał zajęty przy biurku, ignorując biskupa przez trzy kwadranse. Była to mała pokuta, którą narzucał święty papież. W końcu papież Pius podniósł oczy i spojrzał biskupowi prosto w oczy, utrzymując jego spojrzenie pewnym i surowym. Bez słowa wstał i podszedł do klęczącej postaci. Następnie przywitał go: „Dzień dobry,  Wasza Ekscelencjo ”. Zanim biskup mógł wstać, papież Pius X szybko zdjął mu z głowy piuskę i położył ją na skraju biurka. Następnie odprawił go, mówiąc: „Życzę miłego dnia,  księże ”. I to był koniec spotkania . Nie trzeba było już nic mówić. Ten wielki papież wysłał bardzo wyraźny ostrzegawczy strzał przez dziób Barki Piotra, dając wszystkim znać, jaki los czeka tych biskupów, następców Judasza, którzy odmówili sprzeciwu i potępienia herezji. ( Historie o papieżu świętym Piusie X ).

Pamiętajmy, że mimo wszystkich jego gadek o „synodalności” i „kolegialności”, Jorge Mario Bergoglio nie bał się działać jednostronnie przeciwko tym „biskupom” (Josephowi Stricklandowi, Carlo Marii Vigano, Danielowi Fernandezowi Torresowi i Rogelio Livieresowi Plano), którzy albo go krytykowali, albo byli w sprzeczności z jego jakobińsko-bolszewicką interpretacją i wdrażaniem programu soborowego.

Tak więc zobowiązanie Roberta Francisa Prevosta/Leona XIV do podążania ścieżką swoich poprzedników pokazuje jego odmowę uznania, że ​​prawdziwi papieże zostali koronowani z jakiegoś powodu, to znaczy, że prawdziwy i prawowity Następca Świętego Piotra jest monarchą, który jest wikariuszem Chrystusa Króla na ziemi. Nasz Pan jest naszym Boskim Królem i nie musi „konsultować” się z nami, grzesznymi stworzeniami, czy Kościół Święty, który ustanowił z boską konstytucją, powinien być zorganizowany i rządzony. To naprawdę takie proste, panie i panowie.

Papiestwo nie jest demokracją konstytucyjną ani monarchią konstytucyjną, której przywódca sprawuje jedynie symboliczną pozycję pierwszego wśród równych.

Władzę papieską sprawowali św. Piotr i jego prawowiti następcy, a nie Kolegium Apostolskie, którego członkowie mieli być mu posłuszni we wszystkim, co nakazywał.

Jest jeszcze jeden aspekt dzisiejszego przemówienia Roberta Francisa Prevosta/Leona XIV, który zasługuje na przyjrzenie się bliżej.

Podobnie jak miało to miejsce w przypadku jego trzech bezpośrednich poprzedników (Karol Józef Wojtyła/Jan Paweł II, Joseph Alois Ratzinger/Benedykt XVI i Jorge Mario Bergoglio), Robert Francis Prevost/Leon XIV wzywa swoich „biskupów” do „ewangelizowania wiary”, chociaż cel, do którego ta ewangelizacja ma rzekomo doprowadzić, pomija główny powód, dla którego Bóg Duch Święty zstąpił na Apostołów w niedzielę Pięćdziesiątnicy: aby szukać uświęcenia i zbawienia dusz, za które Nasz Błogosławiony Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus przelał każdą kroplę Swojej Najdroższej Krwi, aby je odkupić podczas Swojej Męki i Śmierci na drzewie Świętego Krzyża:

Relacja z Chrystusem wzywa nas do rozwijania duszpasterskiego skupienia na temacie pokoju. Rzeczywiście, Pan posyła nas na świat, aby przynieść ten sam dar: „Pokój wam!” i stać się jego twórcami w życiu codziennym. Mam na myśli parafie, dzielnice, obszary wewnątrz kraju, peryferie miejskie i egzystencjalne. Tam, gdzie relacje ludzkie i społeczne stają się trudne, a konflikt nabiera kształtu, być może subtelnie, Kościół zdolny do pojednania musi stać się widoczny. Apostoł Paweł wzywa nas: „Jeśli to możliwe, ze swej strony żyjcie w pokoju ze wszystkimi” ( Rz  12, 18); jest to zaproszenie, które powierza namacalną część odpowiedzialności każdej osobie. Mam więc nadzieję, że każda diecezja będzie promować ścieżki edukacji w zakresie bez przemocy, inicjatywy mediacyjne w lokalnych konfliktach i projekty powitalne, które przekształcają strach przed drugim w okazję do spotkania. Niech każda wspólnota stanie się „domem pokoju”, w którym uczymy się, jak rozładowywać wrogość poprzez dialog, gdzie sprawiedliwość jest praktykowana, a przebaczenie cenione. Pokój nie jest duchową utopią: jest skromną ścieżką, złożoną z codziennych gestów, które przeplatają cierpliwość i odwagę, słuchanie i działanie, i która wymaga dziś, bardziej niż kiedykolwiek, naszej czujnej i generatywnej obecności.

Następnie pojawiają się wyzwania, które podważają poszanowanie godności osoby ludzkiej. Sztuczna inteligencja, biotechnologie, gospodarka danymi i media społecznościowe głęboko przekształcają nasze postrzeganie i nasze doświadczenie życia. W tym scenariuszu godność ludzka ryzykuje pomniejszenie lub zapomnienie, zastąpiona funkcjami, automatyzmem, symulacjami. Ale osoba nie jest systemem algorytmów: jest stworzeniem, relacją, tajemnicą. Pozwólcie mi zatem wyrazić życzenie: aby podróż Kościołów we Włoszech obejmowała, w rzeczywistej symbiozie z centralną rolą Jezusa, wizję antropologiczną jako podstawowe narzędzie rozeznania duszpasterskiego. Bez żywej refleksji nad istotą ludzką – w jej cielesności, jej podatności na zranienie, jej pragnieniu nieskończoności i zdolności do łączenia – etyka zostaje sprowadzona do kodeksu, a wiara ryzykuje odcieleśnieniem.

Szczególnie polecam kultywowanie kultury dialogu. Dobrze, aby wszystkie kościelne rzeczywistości – parafie, stowarzyszenia i ruchy – były przestrzeniami międzypokoleniowego słuchania, porównywania się z innymi światami, troski o słowa i relacje. Ponieważ tylko tam, gdzie jest słuchanie, może narodzić się komunia, a tylko tam, gdzie jest komunia, prawda staje się wiarygodna. Zachęcam do kontynuowania tej drogi!

Głoszenie Ewangelii, pokój, godność człowieka, dialog: oto współrzędne, dzięki którym możecie być Kościołem, który ucieleśnia Ewangelię i jest znakiem Królestwa Bożego . ( Do Konferencji Episkopatu Włoch .)

To nie ma nic wspólnego z wiarą katolicką.

Wszystko to ma związek z fałszywą filozofią Sillonu, która została stanowczo potępiona przez papieża św. Piusa X w encyklice Notre Charge Apostolique z 15 sierpnia 1910 r.:

Znamy aż za dobrze ciemne warsztaty, w których opracowywane są te złośliwe doktryny, które nie powinny uwodzić jasno myślących umysłów. Przywódcy Sillonu nie byli w stanie uchronić się przed tymi doktrynami. Wywyższenie ich uczuć, niedyskryminująca dobra wola ich serc, ich filozoficzny mistycyzm, zmieszany z miarą iluminizmu,  zaprowadziły ich w stronę innej Ewangelii, którą uważali za prawdziwą Ewangelię naszego Zbawiciela. Do tego stopnia, że ​​mówią o naszym Panu Jezusie Chrystusie z poufałością w najwyższym stopniu niegrzeczną i że – ich ideał będąc pokrewny ideałowi Rewolucji – nie boją się ciągnąć między Ewangelią a Rewolucją bluźnierczych porównań, dla których nie można znaleźć usprawiedliwienia, że ​​są one spowodowane jakąś mylącą i zbyt pochopną kompozycją .

Pragniemy zwrócić waszą uwagę, Czcigodni Bracia, na to zniekształcenie Ewangelii i na święty charakter Naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga i człowieka, panujący w Sillonie i gdzie indziej.  Gdy tylko poruszana jest kwestia społeczna, w niektórych kręgach panuje moda, aby najpierw odłożyć na bok boskość Jezusa Chrystusa, a następnie wspomnieć tylko o Jego nieograniczonej łaskawości, Jego współczuciu dla wszystkich ludzkich nieszczęść i Jego naglących napomnieniach do miłości bliźniego i braterstwa ludzi . To prawda, Jezus umiłował nas ogromną, nieskończoną miłością i przyszedł na ziemię, aby cierpieć i umrzeć, aby zgromadzeni wokół Niego w sprawiedliwości i miłości, motywowani tymi samymi uczuciami wzajemnej miłości, wszyscy ludzie mogli żyć w pokoju i szczęściu. Ale dla urzeczywistnienia tego doczesnego i wiecznego szczęścia, ustanowił On z najwyższą władzą warunek, że musimy należeć do Jego Owczarni, że musimy przyjąć Jego naukę, że musimy praktykować cnotę i że musimy przyjąć naukę i przewodnictwo Piotra i jego następców. Ponadto, podczas gdy Jezus był łaskawy dla grzeszników i tych, którzy zbłądzili,  nie szanował ich fałszywych idei, jakkolwiek szczere by się wydawały. Kochał ich wszystkich, ale nauczał ich, aby ich nawrócić i zbawić . Podczas gdy wzywał do Siebie, aby pocieszyć tych, którzy pracowali i cierpieli, nie czynił tego, aby głosić im zazdrość chimerycznej równości. Podczas gdy podnosił pokornych, nie czynił tego, aby wpajać im poczucie godności niezależnej od obowiązku posłuszeństwa i buntowniczej przeciwko niemu. Podczas gdy Jego serce przepełniała łagodność dla dusz dobrej woli, mógł również uzbroić się w święte oburzenie przeciwko profanatorom Domu Bożego, przeciwko nieszczęsnym ludziom, którzy gorszą maluczkich, przeciwko władzom, które miażdżą ludzi ciężarem wielkich brzemion, nie wyciągając ręki, aby ich podnieść. Był tak silny, jak łagodny. On ganił, groził, karcił, wiedząc i nauczając nas, że strach jest początkiem mądrości i że czasami jest właściwe, aby człowiek odciął obraźliwą kończynę, aby uratować swoje ciało . W końcu, nie ogłosił dla przyszłego społeczeństwa panowania idealnego szczęścia, z którego cierpienie zostanie wygnane; ale poprzez swoje lekcje i przykład, wytyczył ścieżkę szczęścia, które jest możliwe na ziemi i doskonałego szczęścia w niebie: królewską drogę Krzyża. Są to nauki, których byłoby błędem stosować tylko do swojego osobistego życia, aby zdobyć wieczne zbawienie; są to wybitnie społeczne nauki i pokazują w naszym Panu Jezusie Chrystusie coś zupełnie innego niż niespójny i bezsilny humanitaryzm . (Papież Święty Pius X,  Notre Charge Apostolique , 15 sierpnia 1910).

A teraz, przytłoczeni najgłębszym smutkiem, pytamy samych siebie, Czcigodni Bracia, co stało się z katolicyzmem Sillonu?  Niestety! ta organizacja, która dawniej dawała tak obiecujące nadzieje, ten przejrzysty i porywczy strumień, została wprzęgnięta w swój bieg przez współczesnych wrogów Kościoła i jest teraz niczym więcej niż nędznym dopływem wielkiego ruchu apostazji organizowanego w każdym kraju w celu ustanowienia Jednego Światowego Kościoła, który nie będzie miał ani dogmatów, ani hierarchii, ani dyscypliny dla umysłu, ani hamulców dla namiętności, i który, pod pretekstem wolności i ludzkiej godności, przywróciłby światu (jeśli taki Kościół mógłby pokonać) panowanie zalegalizowanej przebiegłości i siły oraz ucisk słabych i wszystkich tych, którzy pracują i cierpią . (Papież Święty Pius X,  Notre Charge Apostolique , 15 sierpnia 1910 r.)

„Współrzędne” dla wcielenia Ewangelii dzisiaj?

Dialog?

Godność człowieka?

Pokój?

Jaki rodzaj pokoju?

Czyj pokój?

Kościół katolicki został założony, aby nauczać nieomylnie w Świętym Imieniu swojego Boskiego Założyciela, Niewidzialnej Głowy i Mistycznego Oblubieńca, gdy zajmuje się dziełem uświęcania i ratowania dusz. Uświęcenie człowieka jest jedyną drogą do pokoju w duszy, a zatem w narodach i między nimi, co papież Pius XI zauważył w Mit Brennender Sorge z 17 marca 1937 r.:

20.  Każda prawdziwa i trwała reforma ostatecznie wypłynęła ze świętości ludzi, którymi kierowała miłość do Boga i ludzi . Hojni, gotowi stanąć na baczność na każde wezwanie od Boga, a jednak pewni siebie, ponieważ pewni swego powołania, rośli do rozmiarów latarni morskich i reformatorów. Z drugiej strony, wszelka gorliwość reformatorska, która zamiast wypływać z osobistej czystości, błyska z namiętności, wytworzyła niepokój zamiast światła, zniszczenie zamiast budowania i nieraz ustanowiła zło gorsze niż to, któremu miała zaradzić. Bez wątpienia „Duch tchnie, gdzie chce” ( J  3,8): „z kamieni może wzbudzić ludzi, aby przygotowali drogę do Jego zamysłów” ( Mt 3,9). Wybiera narzędzia swojej woli według własnych planów, a nie planów ludzi. Ale Założyciel Kościoła, który tchnął w niego życie w Pięćdziesiątnicę, nie może wyprzeć się fundamentów, które położył. Ktokolwiek jest poruszony duchem Bożym, spontanicznie przyjmuje, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie, prawdziwą postawę wobec Kościoła, tego świętego owocu z drzewa krzyża, tego daru od Ducha Bożego, udzielonego w dniu Pięćdziesiątnicy nieprzewidywalnemu światu. (Papież Pius XI,  Mit Brennender Sorge , 17 marca 1937 r.)

Bardzo znamienne jest to, że Robert Francis Prevost/Leon XIV nie mówił o świętości, przez co jego słowa skierowane do członków hierarchii soborowej we Włoszech są tak samo pozbawione znaczenia jak słowa jego bezpośrednich poprzedników, ponieważ celem wysiłków misyjnych Świętej Matki Kościoła jest szerzenie czci i chwały Bożej poprzez dążenie do uświęcenia i zbawienia dusz jego dzieci oraz pilne dążenie do bezwarunkowego nawrócenia wszystkich niekatolików do jej macierzyńskiego łona na wzór Apostołów, Męczenników i Wyznawców, którzy niestrudzenie pracowali, aby zdobywać dusze dla Naszego Pana i Jego prawdziwego Kościoła.

Niestety, nie są to „współrzędne” soborowej „ewangelizacji”.

Tak, musimy reformować nasze własne życie każdym uderzeniem naszych serc, poświęconych Najświętszemu Sercu Jezusa przez Bolesne i Niepokalane Serce Maryi. Aby to zrobić, oczywiście, kochamy Boga, tak jak On objawił się nam wyłącznie przez swój Kościół katolicki, całym naszym umysłem, całą naszą duszą, całym naszym ciałem, całym naszym sercem i całą naszą siłą. Musimy kochać innych z miłości do Niego, który pragnie dobra wszystkich ludzi, którym jest zbawienie ich nieśmiertelnych dusz jako członków Kościoła katolickiego.

Niech każdy odmawiany przez nas Różaniec przyczyni się do przywrócenia prawdziwego papieża na Tron Świętego Piotra, a tym samym do przywrócenia właściwego porządku w duszach ludzi, a tym samym w samych narodach.

W święto świętego Efrema diakon

Ponieważ nie jestem pewien, czy zdążę opublikować artykuł do jutra, czyli w święto św. Efrema Diakona oraz wspomnienie świętych Marka i Marcelina, uważam za stosowne przedstawić refleksję Dom Prospera Gurangera na temat tego wielkiego katolickiego syna syryjskiego pochodzenia, który większą część życia spędził w Edessie, która obecnie jest częścią Turcji.

Jak wiemy, kraj pochodzenia Świętego Efrema, Syria, znajduje się w regionie, w którym ludzie uwikłani w spustoszenia Grzechu Pierworodnego i własne Prawdziwe Grzechy dopuszczają się bezmyślnego zabijania niewinnych, próbując w ten sposób osiągnąć iluzoryczny „pokój” w tej przemijającej, śmiertelnej dolinie łez, gdzie nie mamy tu, na dole, stałego miejsca zamieszkania.

Święty Efrem walczył z ariańskimi heretykami i jako Doktor Kościoła czczony przez Kościół katolicki oraz schizmatycki i heretycki Kościół prawosławny, bronił prymatu papieskiego i papiestwa jako bastionu przeciwko herezji, błędom i bluźnierstwom. Był także niezachwiany w miłości do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej, Najświętszej Maryi Panny.

Oto hagiografia świętego Efrema Diakona autorstwa Dom Prospera Guerangera:

Święty Efrem, mnich i diakon, współczesny św. Atanazemu, św. Bazyliemu, św. Grzegorzowi z Nazjanzu i św. Grzegorzowi z Nyssy, był z nimi jedną z chwał chrześcijańskiego Wschodu tak bogatego w świadectwa wiary i świętości w pierwszych wiekach. Zajmuje swoje miejsce w cyklu liturgicznym wśród doktorów Kościoła powszechnego. Jest rzeczą właściwą, aby starożytna pobożność Edessy i Nisibis była reprezentowana w kalendarzu rzymskim przez niego, który zawsze był uważany za najwybitniejszego z jej synów. Święty Efrem był czczony przez cały Kościół za głębię i rozległość swojej doktryny, a cały świat katolicki radował się, gdy papież Benedykt XV ogłosił go godnym umieszczenia wśród wielkich doktorów Kościoła, zarówno greckich, jak i łacińskich. Nikt nie był bardziej godny takiego zaszczytu niż sławny diakon z Edessy. Nawet za jego życia ludzie z radością czcili go takimi tytułami, jak znakomity „doktor wszechświata”, „prorok i słońce Syryjczyków”, „filar Kościoła” i „harfa Ducha Świętego” (S Greg. Nyss., Vita Ephraem; Lamy, S Ephraem Syri Hymni et Sermones, 1 Proleg.) Wszyscy prawosławni ojcowie i doktorzy od św. Bazylego, św. Jana Chryzostoma i św. Hieronima aż do św. Franciszka Salezego w St. Alphonsus Liguori są jednomyślni w jego pochwałach. (Bened. XV Litt. encyl. Principi Apostolorum.) Rzadko kiedy reputacja była tak błyskotliwa, autorytet bardziej powszechnie uznawany niż pokornego syryjskiego mnicha: niecałe dwadzieścia lat po jego śmierci jego pisma były czytane publicznie w kościele po Piśmie Świętym. (S Hier. De script. eccl., c. cxv.) Jako teolog, poeta i mówca jego praca literacka była ogromna. Jego pisma obejmują komentarze do Pisma Świętego, rozprawy teologiczne i poematy, traktaty moralne i ascetyczne, hymny na cześć Boga Wszechmogącego, Matki Bożej i świętych. Stanowią one nieoceniony skarb, w którym kolejne pokolenia znajdowały nie tylko broń do walki z błędem, ale także pokarm wzmacniający ich dusze. Dzieła św. Efrema, napisane po syryjsku, zostały wcześnie przetłumaczone nie tylko na grecki, ale także na wszystkie języki Wschodu — koptyjski, etiopski, arabski i ormiański — tak że jego hymny i kantyki można znaleźć we wszystkich księgach liturgicznych Kościoła syryjskiego, zarówno prawosławnego, jak i unickiego, który pozostaje zatem dłużnikiem jego płodnego geniuszu.

Święty Efrem urodził się w Mezopotamii, prawdopodobnie w Nisibis, na granicy Cesarstwa Rzymskiego i Persji, na początku IV wieku. Tradycja głosi, że jego ojciec wypełniał obowiązki kapłana bożka w tym mieście, ale jego matka mogła być chrześcijanką (Assemani, Bibl. Orient. i. 26; Lamy, op. cit., iv, s. xxvii; Bouvy, „Les Sources historiques de la vie de saint Ephrem”, Revue augustinienne, Janvier, 1903). W każdym razie nie wydaje się, aby kiedykolwiek brał udział w bałwochwalczym kulcie, ponieważ wiemy, że w młodości był członkiem rodziny Jakuba, biskupa Nisibis, jednego z trzystu osiemnastu ojców Soboru Nicejskiego. Przyjął chrzest i pod przewodnictwem tego biskupa oddał się modlitwie, wszelkim praktykom chrześcijańskiej ascezy, czytaniu i głębokiemu studiowaniu Pisma Świętego. W tym czasie zdobył niezwykłą wiedzę i miłość do Pisma Świętego, tak widoczną we wszystkich jego pismach, co jest jedną z jego głównych cech. Później powiedział: „Ten, kto z prostotą i czystością serca przystępuje do studiowania Świętych Ksiąg, otrzyma wiedzę o Bogu. Niektórzy ludzie szczycą się poufałą rozmową z wielkimi tego świata, z książętami i królami, ale niech twoją chwałą będzie rozmowa z Duchem Świętym w obecności aniołów Bożych poprzez czytanie boskich Pism, ponieważ to Duch Święty tam do ciebie przemawia. Nie szczędź wysiłków, aby zapoznać się z tą nauką”. (Serm. de patientia et consummatione hujus sæculi.)

Pierwsze wersy „Hymnów Nisibis” pokazują nam, kim był Efrem dla Jakuba i jego następców. Te poematy, najwcześniejsze z jego utworów, które przetrwały do ​​naszych czasów, dają nam obraz czasów, w których żył. Jakub, Babou i Wologesus uważali go za gorliwego pomocnika, nastawionego na podtrzymywanie ich autorytetu, przyciągającego do siebie ludzi i żarliwie pragnącego reform. Jego wielki wpływ na ludzi został ukazany zwłaszcza wtedy, gdy Nisibis zostało oblężone przez Sapora, króla Persów. W tych niebezpiecznych dniach nieustannie zachęcał obywateli do stawiania oporu wrogowi, wzmacniając oblężonych słowem i przykładem, aż jego odwaga i modlitwa zmusiły wroga do uznania swojej bezsilności i wycofania się. Później, gdy w wyniku katastrofalnej kampanii cesarza Juliana przeciwko Persom, jego następca Jowian został zmuszony do oddania Wschodniej Mezopotamii wraz z Nisibisem Szapurowi, Efrem dołączył do emigrantów, którzy na zawsze opuścili miasto, w którym chrześcijanie nie mogli już bezpiecznie mieszkać.

Z Nisibis św. Efrem udał się do Edessy, której imię na zawsze jest z nim związane. Na zachód od miasta wznosi się wzgórze, na którego skalistych zboczach znajdują się liczne jaskinie i grobowce, w których mieszkało wielu pustelników. Święty Efrem z kolei przybył, aby szukać wśród skał świętej góry odosobnienia, które pozwoliłoby mu poświęcić się modlitwie, studiom i ćwiczeniom pokutnym. Jego wiedza o naukach świętych nie mogła jednak długo pozostać ukryta i wkrótce zaczęli gromadzić się wokół niego uczniowie. Był to okres jego działalności literackiej, która była tak wielka, że ​​niemal cudowna. To właśnie w ciągu dziesięciu lat, które spędził w stolicy Osrhoene, napisał większość swoich dzieł. Był to również okres jego największej aktywności w sprawach religijnych i wydaje się pewne, że Szkoła w Edessie, słynna pod nazwą Szkoły Perskiej, zawdzięcza mu, jeśli nie swoje istnienie, to przynajmniej znaczną część swojej sławy.

Jednakże Edessa nie mogła uniknąć spustoszeń, którym rozprzestrzenianie się herezji Ariusza, Manesa, Marcjona i innych siewców niezgody poddało cały świat, a wiele teologicznych rozpraw i poematów św. Efrema zawdzięczamy jego trosce o zwalczanie herezji pod wszelkimi jej formami i jego trosce o zachowanie czystości wiary wśród chrześcijan miasta. W posłuszeństwie natchnieniu łaski Bożej (S. Greg, Nyss., op. cit.) opuścił na jakiś czas swoją samotność, aby wylać na wiernych napomnienia tak bogate w obrazy, tak pełne namaszczenia i doktryny, że do dziś dnia serce czytelnika jest poruszone. Święty doktor z wielką energią grzmi przeciwko arianom, którzy zaprzeczają Boskości Chrystusa. Poniższy fragment pojawia się w jednym z jego kazań o Męce Pańskiej: „Król królów, który jest ponad wszystkimi królami, jest jedynym Zbawicielem Jezusem, który siedzi po prawicy swego Ojca. On jest Jego Słowem, Jego siłą, Jego potężnym ramieniem; zstąpił z wysokości nieba. Zstąpił w tajemnicy, wstąpił do nieba. Zstąpił w tajemnicy, wstąpił jawnie, zstąpił jako Słowo, wstąpił w ludzkim ciele, zstąpił i wstąpił według własnej woli. Błogosławiony, który działał według swojej mocy. Ludzie powinni być zdumieni i powinni podziwiać opatrzność autora wszelkiej łaski, który uniżył się nawet przed nami. Błogosławiony, który w swojej dobroci wyciągnął z oceanu swojego miłosierdzia życie, którym nas obdarzył. Syn Boży jest Bogiem i Bogiem Boga, zstąpił z nieba i rozmawiał na ziemi, on jest mocą głoszenia. Pożerający ogień, który spadł z nieba, stał się rosą dla ludzkości, On, który jest cały w ogniu ukrył swój płomień, gwałtowny Bóg powstrzymał się, nie ma grzmotu w jego głosie ani błyskawicy w jego ruchach, straszny Bóg ukrył swój majestat, potęga Bóg swoją siłę, całkowicie w niebie, był całkowicie na ziemi. Kiedy rozważasz go w niebie, nie ma niczego, do czego mógłbyś go porównać; kiedy rozważasz go na ziemi, wydaje ci się, że jest po prostu człowiekiem. Jeśli spojrzysz w niebo, miliony aniołów mu służą, a niezliczona liczba serafinów woła przed nim: Święty, święty, święty. Jeśli spojrzysz w stronę ziemi, jest on zamknięty w ludzkim ciele. „Lisy mają nory, a ptaki niebieskie gniazda, ale Ten, który jest Synem Bożym, nie ma gdzie skłonić głowy”. (Mateusza 8:20) Gdzież mógłby On, który jest ucieczką wszystkich, szukać schronienia? Gdzie mógłby położyć głowę, On, który jest filarem podtrzymującym wszechświat, który podtrzymuje ziemię i niebo w obu rękach, a w zagłębieniu swej dłoni trzyma morza i świat?” (Discours sur la Passion, De Lamy, „Étude de Patrologie orientale, saint Ephrem”, L'Université catholique, 1890)

Z równą energią i z niezwykłą precyzją doktrynalną św. Efrem potwierdza prerogatywy św. Piotra. W osobie naszego Pana, zwracając się do Szymona Piotra, mówi: „Ustanowiłem cię, Szymonie, uczniu mój, fundamentem Kościoła świętego. Dawniej nazywałem cię Piotrem, ponieważ podtrzymywałeś moją budowlę, jesteś nadzorcą tych, którzy budują Kościół na ziemi. Jeśli chcą budować to, co złe, ty, który jesteś fundamentem, powstrzymasz ich. Jesteś u źródła mojej doktryny, jesteś przywódcą moich uczniów, to przez ciebie ugaszę pragnienie wszystkich narodów, ożywcza słodycz, którą daję, należy do ciebie, wybrałem cię jako pierwociny moich uczniów, abyś był dziedzicem moich skarbów. Dałem ci klucze mojego królestwa; oddałem wszystkie moje skarby w twoją moc ”. (De Lamy, Discours sur la Passion, loc. cit.)

Ciekawe jest otrzymać takie świadectwo z ust tego, którego wszyscy wschodni chrześcijanie czczą jako swojego największego lekarza i uważają za swoją szczególną chwałę. Ale niewielu ojców pierwszych wieków chrześcijaństwa wypowiadało się tak wyraźnie na temat Eucharystii Świętej, jak diakon z Edessy. Z góry dyskredytuje on wszelkie sofizmaty wysuwane w czasach Reformacji i w ten sposób komentuje słowa ustanowienia Sakramentu Ciała i Krwi naszego Pana: „Nie wierz, że to, co ci właśnie dałem, jest chlebem, przyjmij to, jedz to, nie krusz tego. To, co nazwałem moim Ciałem, naprawdę takie jest. Najmniejszy kęs wystarczy, aby uświęcić miliony dusz i wystarczy, aby dać życie tym, którzy je przyjmują. Przyjmuj i jedz z wiarą, nie wahaj się, ponieważ jest to moje Ciało, a ten, kto je przyjmuje z wiarą, uczestniczy w ogniu Ducha Świętego. Temu, kto przyjmuje bez wiary, wydaje się, że jest to zwykły chleb, ale temu, kto z wiarą przyjmuje Chleb konsekrowany w moim imieniu, jeśli jest czysty, zachowuje swoją czystość, jeśli jest grzesznikiem, uzyskuje przebaczenie. Niech ci, którzy odrzucają, gardzą lub obrażają ten Chleb, wiedzą, że z pewnością obrażają Syna, który powołał i uczynił chleb swoim Ciałem. Bierzcie i jedzcie, i przez to uczestniczcie w Duchu Świętym, bo to jest prawdziwie moje Ciało, a ten, kto je spożywa, ma życie wieczne. To jest Chleb z nieba, który zstąpił z wysoka na nas. Manna, którą Izraelici jedli na pustyni, manna, którą zbierali i którą gardzili, chociaż spadła z nieba, była obrazem duchowego pokarmu, który właśnie otrzymaliście. Bierzcie go wszyscy i jedzcie, jedząc ten Chleb i jedzcie moje Ciało, prawdziwe źródło odkupienia. ” (De Lamy, Discours sur la Passion, loc. cit.)

W czasach św. Efrema mieszkańcy Edessy wciąż czerpali przyjemność z poetyckich kompozycji Bardesanesa i jego syna Harmoniusa. Sto pięćdziesiąt lat wcześniej ci bezbożni ludzie rozprzestrzenili błędy gnostycyzmu za pomocą tych pism, dlatego św. Efrem, w swojej niestrudzonej gorliwości o czystość wiary, postanowił pokonać herezję jej własną bronią. „Kiedy zobaczył, jak mieszkańcy Edessy zachwycają się pieśniami”, mówi jego biograf, „ustanowił własne sztuki i tańce dla młodych ludzi. Założył chóry zakonnic, które uczył śpiewać hymny z refrenem między zwrotkami. Hymny te ucieleśniają piękne myśli i duchowe pouczenia o narodzeniu, chrzcie, poście i czynach naszego Pana, męce, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, a także o wyznawcach, pokucie i wiernych zmarłych. Zakonnicy zbierali się w niedzielę, podczas wielkich świąt i uroczystości męczenników, a on pośród nich, niczym ojciec, akompaniował im na harfie. Podzielił ich na dwa chóry, aby mogli śpiewać na zmianę, i nauczył ich różnych melodii muzycznych z takim powodzeniem, że całe miasto przyszło słuchać. W ten sposób jego przeciwnicy zostali zawstydzeni i zniknęli”. (Rubens Duval, Littérature syriaque, s. 21)

Czytelnicy Roku Liturgicznego często zauważali i podziwiali ducha wiary i czułej pobożności, który wypełnia poematy św. Efrema, niezależnie od tego, czy celebruje on tajemnicę narodzenia naszego Zbawiciela i pożycza głosy pasterzy i magów, aby oddać hołd Dzieciątku Bożemu (Boże Narodzenie, tom I; tom II, passim.), czy też wychwala pokorę św. Jana Chrzciciela (Zielone Świątki, tom III), czy też, aby pocieszyć żałobników, śpiewa o szczęściu małych dzieci porwanych do nieba w ich niewinności. (Tamże, tom VI) Ale nigdy ta harfa Ducha Świętego nie brzmi w bardziej harmonijnych tonach, niż gdy śpiewa o Maryi i wychwala jej niezrównane dziewictwo, jej boskie macierzyństwo lub jej miłosierną opiekę nad ludzkością. (Bened. XV, loc. cit.) Dobrze wiadomo, że elokwentny diakon z Edessy był jednym z pierwszych ojców, których świadectwo o przywileju Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny zostało przedstawione. Zwrócił się on do naszego Pana i jego Matki tymi słowami: „Ty, o Panie, i Twoja Matka jesteście jedynymi, którzy są doskonale piękni pod każdym względem, bo w Tobie, o Panie, nie ma skazy, a w Twojej Matce nie ma zmazy”. (Carm. Nisib., n. 27)

Ostatnie lata życia św. Efrema naznaczone były bohaterskim czynem, który, jak się wydaje, wywarł wielkie wrażenie na jego współczesnych. W Edessie panował straszny głód, który przyniósł ze sobą wiele innych nieszczęść. Poruszony tak wielkim cierpieniem, święty pustelnik opuścił na jakiś czas swoją celę i zamieszkał w mieście. Swoimi żarliwymi napomnieniami błagał bogatych, aby przyszli z pomocą swoim mniej szczęśliwym współobywatelom, i wiedział, jak przywołać obfite jałmużny, które sam rozdawał. Jednocześnie, dzięki jego zamierzeniom, wszyscy chorzy zostali zebrani razem, a on dniem i nocą pracował, aby zapewnić im taką pomoc i ulgę, jakiej wymagała natura ich przypadku. Nie zaniechał swoich dobroczynnych posług, dopóki miasto nie zaznało ponownie obfitego jedzenia.

Św. Efrem powrócił raz jeszcze do swojej samotności i czując, że jego koniec jest bliski, ułożył dla swoich uczniów swój ostatni testament, wzruszającą rozprawę o znacznej długości, w której jaśnieją dominujące cechy jego charakteru — jego wiara, nadzieja, miłość bliźniego, pokora i gorliwość dla prawowiernej wiary. Cytujemy kilka fragmentów, które ujawniają cechy duszy tego wielkiego mnicha. „Ja, Efrem, umieram i piszę ostatni testament, abym mógł zostawić każdemu pamiątkę, aby moi przyjaciele pamiętali o mnie, choćby tylko z powodu moich słów. Ach! Moje życie dobiegło końca i okres moich lat dobiegł końca. Osnowa jest skończona, a nici muszą zostać przecięte. Lampa jest prawie pusta z oliwy, moje dni i moje godziny uciekły. Najemnik zakończył swój rok, obcy zakończył swój czas. Moi strażnicy i kaci otaczają mnie ze wszystkich stron. Jęczę i nie ma nikogo, kto by mnie usłyszał; proszę o miłosierdzie i nie ma nikogo, kto by mnie wyzwolił. Biada ci, Efremie, z powodu sądu, gdy staniesz przed trybunałem Syna, a twoi znajomi staną po obu stronach ciebie. Tam będzie twój wstyd; biada temu, który zostanie tam zawstydzony. O Jezu, bądź Sędzią Efrema; nie oddawaj go innemu, aby był sądzony, bo ten, którego Bóg będzie sądził, dostąpi miłosierdzia w trybunał.

„Przysięgam na tego, który zstąpił z góry Synaj, i który mówił na skale, na jego usta, który powiedział Eloi, i wnętrzności ziemi zostały wstrząśnięte, na tego, który został sprzedany przez Judasza i ubiczowany w Jerozolimie, na moc tego, który został uderzony i na majestat tego, na którego opluto, na trzy ogniste imiona i na jeden autorytet i wolę, że nigdy nie odłączyłem się od Kościoła ani nigdy nie wątpiłem w moc Boga. Jeśli w moim umyśle kiedykolwiek wywyższałem Ojca bardziej niż Syna, niech będę pozbawiony Jego miłosierdzia, a jeśli kiedykolwiek pomniejszałem autorytet Ducha Świętego, niech przyjdzie na mnie ślepota. Jeśli moje życie nie było zgodne z moją mową, niech będę wrzucony w zewnętrzną ciemność, a jeśli mówię obłudnie, niech płonę z bezbożnymi. Jeśli opowiadam te rzeczy z pychą, niech nasz Pan potępi mnie na sądzie…

„Kiedy myślę o moim poprzednim życiu, drżą mi kolana i szczękają zęby, a kiedy przypominam sobie moje czyny, ogarnia mnie przerażenie. Bo nigdy nie zrobiłem nic dobrego, nic godnego pochwały od dnia moich narodzin. Nie balsamuj mnie do pochówku, taka cześć nie należy mi się; nie nakładaj słodkich perfum na moje ciało, nie jestem godzien takiego wyróżnienia. Spalaj kadzidło w świątyni, ale otaczaj mnie swoimi modlitwami. Ofiaruj słodkie perfumy Bogu i śpiewaj psalmy za moją duszę. Zamiast wylewać słodkie perfumy i słodkie aromaty na moje ciało, pamiętaj o mnie w swoich modlitwach, bo jaki pożytek ze słodkich zapachów dla zmarłego, który nie ma zmysłów, którymi mógłby je postrzegać? Zanieś swoje kadzidło do domu Bożego i tam je spal, aby inni mogli z tego skorzystać. Nie grzeb tego, co rozkłada się w jedwabiu, który jest dla niego bezużyteczny, ale raczej zostaw w dole to, co nie może docenić zaszczytów. Luksus należy do bogatych, gnojowisko do biednych. Władza należy do rodziny królewskiej, ale poniżenie i pokora wobec obcego i wędrowca…

„Przyjdźcie, bracia, słuchajcie mnie, bo postanowiono, że nie mogę już żyć. Pomóżcie mi w mojej podróży przez wasze modlitwy, psalmy i ofiary. Gdy minie trzydzieści dni, uczcijcie mnie, bracia, bo zmarłym pomagają msze odprawiane przez żyjących…

„Jedną rzeczą, która daje mi odwagę i nadzieję przed Bogiem, jest to, że nigdy nie obraziłem mojego Zbawiciela i żadne bluźnierstwo nie zostało wypowiedziane przez moje usta. Tych, którzy Cię nienawidzili, Panie, nienawidziłem i brzydziłem się Twoimi wrogami. (Psalm 138:21) Zapisz moje słowa w swoich sercach i pamiętaj, co mówię, bo gdy umrę, przyjdą do was źli ludzie w odzieniu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. (Mateusza 7:15) Ich mowa jest słodka, ale pragnienia ich serc gorzkie; mają pozór dobra, ale są posłańcami szatana. Uciekaj od nich i od ich nauk; nie zbliżaj się do nich, bo wiesz, że ktokolwiek zostanie znaleziony w miejscu, w którym znieważono króla, musi stanąć przed sądem, aby zostać przesłuchanym zgodnie z prawem. Nawet jeśli może udowodnić, że nie był winny, zostanie potępiony za brak gorliwości. Nie zasiadaj z heretykami ani nie zadawaj się z odstępcami. Lepiej byłoby mieszkać z demonem niż z renegatem. Bo jeśli wyrzekniesz się demona, ucieknie, bo nie może stanąć przed imieniem Jezusa, ale nawet gdybyś wypędził odstępcę dziesięć tysięcy razy, nie zaprzestałby on swojej niegodziwości ani nie wyrzekłby się swojej głupoty. Lepiej byłoby nauczać demony, niż próbować przekonać heretyków. Demony składały świadectwo, mówiąc: „Ty jesteś Synem Bożym” (Mateusz 8:29), ale niewierni i heretycy codziennie zawzięcie twierdzą, że nie jest Synem Bożym. Sam szatan, który w nich mieszka, wyznaje prawdę, ale oni wytrwale jej zaprzeczają …

„O moi uczniowie, słuchajcie moich nakazów i pamiętajcie o moich słowach. Nie odchodźcie od mojej wiary ani nie bądźcie niewierni moim naukom. Kiedy słyszycie o buntach i zamieszkach na świecie, bądźcie wytrwali i trzymajcie się mocno prawdy i waszej wiary…

„Żegnaj, moi przyjaciele, i módlcie się za mnie, moi ukochani. Nadszedł czas, aby kupiec wrócił do swojego kraju. Biada mi, mój towar przepadł, a moje bogactwa zostały wyczerpane. Nikt nie płacze nad śmiercią świętych, ponieważ przechodzą ze śmierci do życia; ale płaczcie za mną, bracia, ponieważ zmarnowaliśmy nasze dni i godziny w bezczynności. Niech pokój trwa na ziemi, a jej synowie niech się radują. Niech pokój trwa w Kościele, a prześladowanie złośliwych niech ustanie. Niech niegodziwi staną się sprawiedliwi i nawrócą się od swoich grzechów.

„Witaj, aniele przewodniku, który wyprowadzasz duszę z ciała, rozdzielając je, aby mogły pozostać rozdzielone aż do powszechnego zmartwychwstania…” (Rubens Duval, Journal Asiatique, 1901)

Przeczytajmy teraz sprawozdanie o sławnym diakonie z Edessy, jakie Kościół złożył podczas jutrzni. Lekcje te opisują główne cechy tego owocnego życia.

Efrem był syryjskim potomkiem i synem obywatela Nisibis. Będąc jeszcze młodym człowiekiem, udał się do świętego biskupa Jakuba, przez którego został ochrzczony, i wkrótce uczynił takie postępy w świętości i nauce, że został mianowany nauczycielem w szkole w Nisibis w Mezopotamii. Po śmierci biskupa Jakuba Nisibis zostało zdobyte przez Persów, a Efrem udał się do Edessy, gdzie osiedlił się najpierw wśród mnichów w górach. Później, aby uniknąć towarzystwa tych, którzy do niego przybywali, przyjął życie pustelnicze. Został mianowany diakonem kościoła w Edessie, ale odmówił kapłaństwa z pokory. Był bogaty we wszystkie cnoty i starał się zdobyć pobożność i religię przez podążanie za prawdziwą mądrością. Pokładał całą swoją nadzieję w Bogu, pogardzał wszystkimi ludzkimi i przemijającymi rzeczami i zawsze był przepełniony szczerym pragnieniem tych, które są boskie i wieczne.

Duch Boży poprowadził go do Cezarei w Kapadocji, gdzie zobaczył Bazylego, rzecznika Kościoła, i odnieśli korzyści z ich wzajemnego obcowania. Aby obalić wiele błędów, które trapiły Kościół w tamtym czasie i objaśnić tajemnice Jezusa Chrystusa, napisał wiele ksiąg w języku syryjskim, z których prawie wszystkie zostały przetłumaczone na grecki. Św. Hieronim zaświadcza, że ​​osiągnął taką sławę, że jego pisma były czytane publicznie w kościołach po czytaniu z Pisma Świętego.

Ze względu na swoje dzieła, tak pełne światła niebiańskiej doktryny, był wielce czczony już za życia jako Doktor Kościoła. Ułożył poemat na cześć Najświętszej Maryi Panny i świętych, za co Syryjczycy nazwali go Harfą Ducha Świętego. Był znany ze swojego wielkiego i czułego oddania Niepokalanej Dziewicy. Zmarł bogaty w zasługi w Edessie w Mezopotamii, czternastego dnia Kalendy lipca, za panowania Walensa. Papież Benedykt XV, na wniosek wielu kardynałów świętego Kościoła rzymskiego, patriarchów, arcybiskupów, biskupów, opatów i wspólnot zakonnych, ogłosił go dekretem Świętej Kongregacji Obrzędów Doktorem Kościoła Powszechnego.

Twoja chwała, o Efremie, jaśnieje odtąd na całym świecie. Pozwól nam dołączyć naszą słabą pochwałę do pochwał Wschodu i Zachodu, które w podziwie dla twojej cnoty wznoszą się ku tobie tego dnia. Ale wiemy, że ta pochwała nie będzie ci się podobała, jeśli nie będziemy postępować zgodnie z twoimi naukami i przykładem w naszym życiu. Pomóż nam kroczyć tymi ścieżkami, które twoje pisma i czyny tak wyraźnie nam wyznaczyły, a przede wszystkim wzmocnij naszą wiarę. Powiedziałeś, że nie ma bogatszego człowieka niż ten, który ma wiarę. W czasie, gdy wszystko wydaje się sprzysięgać, aby zmniejszyć lub zaciemnić prawdę, gdy ignorancja łączy się z fałszywą doktryną, aby zmniejszyć jej jasność i odstraszyć dusze, uzyskaj dla nas świętą gorliwość, aby przyjąć doktrynę Kościoła, wyraz wiecznej prawdy; pomóż nam być gorliwymi w naszych poszukiwaniach i gorliwymi, aby zachować i podtrzymywać ją w całej jej czystości. Wzbudź w nas tę nienawiść do błędu, jaką Twoje płomienne słowa rozpaliły serca wiernych w Edessie, a którą przy śmierci pozostawiłeś im jako ostatnią radę i najcenniejszy dar.

O święty pustelnico, pomóż nam nabyć wszystkie cnoty chrześcijańskie, zachęcaj w naszych duszach życie wewnętrzne, którego źródła, jak nas nauczyłeś, znajdują się tam, gdzie umieścił je sam Chrystus — „to jest w sakramentach, w przestrzeganiu przykazań Ewangelii i w różnych ćwiczeniach pobożności, które liturgia zapewnia i które zaleca nam autorytet Kościoła”. (Bened XV, loc. cit.) Modlimy się, aby dzięki tym środkom cnota miłości, która jest ponad wszystkimi innymi, która charakteryzuje się wszystkimi usposobieniami szczególnie drogimi Wszechmogącemu Bogu i nie może istnieć bez obecności wielu innych cnót, mogła stale wzrastać w naszych duszach. Albowiem, zgodnie z jednym z Twoich własnych wdzięcznych porównań, tak jak królewski diadem traci blask, jeśli brakuje jednego z klejnotów, tak miłość do Boga i bliźniego nie może być doskonała, jeśli nie jest zjednoczona w innych cnotach. (Serm de víta et exercit. monast.)

Abyśmy mogli trwać w miłości i chronić naszą słabość przed błędem i występkiem, będziemy żyć w strachu przed sądem ostatecznym, tym strasznym dniem, który tak wymownie opisałeś, kiedy ziemia, morze i niebo zostaną spalone iskrą ognia Bożego, kiedy wszyscy ludzie zostaną wezwani do poddania się wnikliwemu badaniu każdej myśli, słowa i czynu. Z Twoją pomocą bądźmy wierni naszym obietnicom chrztu, abyśmy w dniu ostatecznym mogli zostać uznani za godnych zajęcia naszego miejsca pośród wybranych.

O święty doktorze, który teraz stoisz przed boskim ołtarzem i Władcą życia, wraz z aniołami, adorując Przenajświętszą Trójcę, pamiętaj o nas i uzyskaj dla nas odpuszczenie grzechów, abyśmy mogli radować się wiecznym szczęściem królestwa niebieskiego. (S. Greg. Nyss., loc. cit.) (Dom Prosper Gueranger, OSB, Rok liturgiczny , Święto św. Efrema, diakona, 18 czerwca.)

Być może warto skomentować krótko dwa fragmenty refleksji Dom Prospera Guerangera, które wyróżniłem pogrubioną czcionką:

Z równą energią i z niezwykłą precyzją doktrynalną św. Efrem potwierdza prerogatywy św. Piotra. W osobie naszego Pana, zwracając się do Szymona Piotra, mówi: „Ustanowiłem cię, Szymonie, uczniu mój, fundamentem Kościoła świętego. Dawniej nazywałem cię Piotrem, ponieważ podtrzymywałeś moją budowlę, jesteś nadzorcą tych, którzy budują Kościół na ziemi. Jeśli chcą budować to, co złe, ty, który jesteś fundamentem, powstrzymasz ich. Jesteś u źródła mojej doktryny, jesteś przywódcą moich uczniów, to przez ciebie ugaszę pragnienie wszystkich narodów, ożywcza słodycz, którą daję, należy do ciebie, wybrałem cię jako pierwociny moich uczniów, abyś był dziedzicem moich skarbów. Dałem ci klucze mojego królestwa; oddałem wszystkie moje skarby w twoją moc ”. (De Lamy, Discours sur la Passion, loc. cit.)

Soborowi „papieże” dali nam złe doktryny. Być może są tacy w cyberprzestrzeni, którzy nie wierzą, że zaprzeczanie, że Stare Przymierze zostało zastąpione Nowym i Wiecznym Przymierzem, które Nasz Błogosławiony Pan i Zbawiciel Jezus Chrystus ustanowił w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy w Wielki Czwartek i ratyfikował przelaniem każdej kropli Jego Najdroższej Krwi podczas Jego Męki i Śmierci na drzewie Świętego Krzyża w Wielki Piątek, jest złe. Jednak tacy ludzie są albo bardzo oszukani, źle poinformowani i/lub znajdują się w stanie całkowitego zaprzeczenia o całkowitej apostazji, gdy jest ona bezpośrednio przed nimi.

Zaprzeczanie, jak czynili to Karol Józef Wojtyła/Jan Paweł II, Joseph Alois Ratzinger/Benedykt XVI i Jorge Mario Bergoglio, że Stare Przymierze zakończyło się, gdy Nasz Pan wziął ostatnie tchnienie na drzewie Świętego Krzyża, a ziemia zadrżała, gdy zasłona w Świątyni rozdarła się od góry do dołu, aby oznaczyć koniec Starego Przymierza raz na zawsze, jest złe. Jest heretyckie, a prawdziwy papież nigdy nie może nauczać czegoś, co jest heretyckie. Kropka. To takie proste.

Wreszcie, w świetle faktu, że jutro, 19 czerwca 2025 r., przypada uroczystość Bożego Ciała, następujący fragment refleksji Dom Prospera Guerangera jest bardzo ważny, aby pokazać, że soborowe zbliżenie z tzw. protestanckimi „wspólnotami kościelnymi” musi znaleźć sposób na dopracowanie tego, czego dopracować się nie da: doktryny o Najświętszej Eucharystii:

 

Ciekawe jest otrzymać takie świadectwo z ust tego, którego wszyscy wschodni chrześcijanie czczą jako swojego największego lekarza i uważają za swoją szczególną chwałę. Ale niewielu ojców pierwszych wieków chrześcijaństwa wypowiadało się tak wyraźnie na temat Eucharystii Świętej, jak diakon z Edessy. Z góry dyskredytuje on wszelkie sofizmaty wysuwane w czasach Reformacji i w ten sposób komentuje słowa ustanowienia Sakramentu Ciała i Krwi naszego Pana: „Nie wierz, że to, co ci właśnie dałem, jest chlebem, przyjmij to, jedz to, nie krusz tego. To, co nazwałem moim Ciałem, naprawdę takie jest. Najmniejszy kęs wystarczy, aby uświęcić miliony dusz i wystarczy, aby dać życie tym, którzy je przyjmują. Przyjmuj i jedz z wiarą, nie wahaj się, ponieważ jest to moje Ciało, a ten, kto je przyjmuje z wiarą, uczestniczy w ogniu Ducha Świętego. Temu, kto przyjmuje bez wiary, wydaje się, że jest to zwykły chleb, ale temu, kto z wiarą przyjmuje Chleb konsekrowany w moim imieniu, jeśli jest czysty, zachowuje swoją czystość, jeśli jest grzesznikiem, uzyskuje przebaczenie. Niech ci, którzy odrzucają, gardzą lub obrażają ten Chleb, wiedzą, że z pewnością obrażają Syna, który powołał i uczynił chleb swoim Ciałem. Bierzcie i jedzcie, i przez to uczestniczcie w Duchu Świętym, bo to jest prawdziwie moje Ciało, a ten, kto je spożywa, ma życie wieczne. To jest Chleb z nieba, który zstąpił z wysoka na nas. Manna, którą Izraelici jedli na pustyni, manna, którą zbierali i którą gardzili, chociaż spadła z nieba, była obrazem duchowego pokarmu, który właśnie otrzymaliście. Bierzcie go wszyscy i jedzcie, jedząc ten Chleb i jedzcie moje Ciało, prawdziwe źródło odkupienia. ” (De Lamy, Discours sur la Passion, loc. cit.)

Nie ma czegoś takiego jak „ekumenizm serca”. Niekatolików należy namawiać do nawrócenia się do Kościoła katolickiego, a nie utwierdzać w ich błędach.

Niech Najświętsza Maryja Panna, której tak wielkie nabożeństwo miał św. diakon Efrem i o której pisał tak elokwentnie, pomoże nam, którzy nie jesteśmy ani odrobinę lepsi od kogokolwiek innego, wytrwać w naszym zobowiązaniu do odrzucenia kłamstw fałszywej sekty soborowej i być gotowym znieść każdy ciężar, aby tego dokonać, a w ten sposób będziemy mogli dokonać choć małego zadośćuczynienia za nasze własne liczne grzechy, składając próby chwili Tronowi Przenajświętszej Trójcy jako konsekrowani niewolnicy naszego błogosławionego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa przez Pełne Boleści i Niepokalane Serce Maryi.

Matko Boża od Najświętszego Sakramentu, módl się za nami.

Święty Józefie, módl się za nami. 

Święci Piotrze i Pawle, módlcie się za nami. 

Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami.

Święty Janie Ewangelisto, módl się za nami. 

Święty Michale Archaniele, módl się za nami.

Święty Gabrielu Archaniele, módl się za nami.

Święty Rafale Archaniele, módl się za nami. 

Święci Joachimie i Anno, módlcie się za nami. 

Święci Kacprze, Melchiore i Baltazarze, módlcie się za nami. 

Święty Efremie Diakonie, módl się za nami.

Święci Marku i Marcelinie, módlcie się za nami.

 http://www.christorchaos.com/?q=content/leos-coordinates-peace-human-dignity-and-dialogue-are-worthy-captain-peter-peachfuzz-himself


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location