Wbija kij w mrowisko. Zwraca uwagę na jedną rzecz z materiału o Wojtyle
wiadomosci.wp.pl
Nie cichnie burza wokół materiału TVN24 "Franciszkańska 3". Dr Marek Lasota twierdzi, że źródła reportera nie są wiarygodne. - To jest podstawowe uchybienie - mówi. - Wiele osób dzisiaj wygłasza swoje przekonania związane z naszą publikacją, ale prawie nikt z tych osób nie zna tych dokumentów i nie wykonał tej pracy - odpowiada autor reportażu Marcin Gutowski.
Tym materiałem żyje cała Polska. W poniedziałek wieczorem na antenie TVN24 został opublikowany reportaż "Franciszkańska 3" z serii Bielmo. W nim reporter Marcin Gutowski przedstawił mechanizmy krycia przestępstw seksualnych w Kościele katolickim przez Karola Wojtyłę, arcybiskupa krakowskiego i późniejszego papieża Jana Pawła II.
+
Poniżej podajemy własny, szerszy komentarz w sprawie K. Wojtyły, a opatrzony linkami do naszych starych art.
Red. Gazeta Warszawska
Homosexualne harce – droga do świętości posoborowej.
Straszne to słowa i zarzuty, a to nawet w stosunku do osoby innego kalibru i roli historycznej niż Karol Wojtyła Wielki, lub posoborowy święty Natychmiast.
Jednak, kiedy zarzuty pod adresem kardynała Sapiehy są prawdziwe, to te straszne słowa o Wojtyle są zasadne! Nie ma takich najcięższych słów potępienia, a które byłby wystarczająco bezlitosne.
Kardynał Sapieha będący u władzy na biskupstwie w Krakowie, przez całe dziesięciolecia, został dawno już temu rozpoznany jako homoseksualista, ale cichy, bo przypuszczalnie niczego złego nie czynił – otwarcie. Sprawa nigdy nie była przedmiotem specjalnych sensacji i może nigdy nie wybuchłaby z taką siłą, jak to co widzieliśmy w programie TVN, gdyby nie osoba Wojtyły zamieszana w tę sodomię.
I to jest właśnie to novum – stara, znana sprawa – która stała się zaczynem tej obecnej awantury.
Tak jak w programie TVN nie ma prawie nic nowego na miarę „papieża”, tak i też motywy, klasyfikacje moralne i etyczne tam poruszane nie są najwyższej miary. W końcu ani Karolowi Wojtyle, ani Janowi Pawłowi II nie można prawie niczego udowodnić namacalnie, w sensie odpowiedzialności za przemilczanie oczywistych zbrodni pedofilskich, jako konkretnych przypadków. A o ile one rzeczywiście zaistniały, to były nieliczne i „błędy” w postępowaniu dyscyplinarnym mogą się mieścić w „granicach błędów” ludzkiego postępowania. Należy bowiem przyjąć za dobrą monetę, to, że Wojtyła uwierzył w żal, nawrócenie oraz stałą poprawę u tych ohydnych zbrodniarzy, a sprawę przemilczał, bo nie chciał gorszyć kolejnych maluczkich, a co swoiście słuszne w najwyższym stopniu.
Nie to jednak jest ważne!
Ważne jest to co Jan Paweł II uczynił w Kościele i co po sobie zostawił, a co jest niewątpliwie skutkiem jego toksycznej osobowości, którą rozpoznano i oceniono już dawno temu.
Czyli trzeba dać Wojtyle nagrodę, jakiegoś OSKARA za całość dorobku artystycznego! – Za całość!
I tu, sodomita Adam Sapieha jest tym spoiwem ilustracyjnym cech osoby Karola Wojtyły, a potem „papieża”, który z filosemicką gorliwością, w pełnym wymiarze własnej apostazji, wypędził zakonnice Karmelitanki z klasztoru na Żwirowisku w Oświęcimiu, bo tak chcieli żydzi. Nikt inny by tego nie uczynił, ale ksiądz katolicki o całkowicie zwichniętej psychice, ukształtowanej w nienormalnym środowisku homoseksualnym już we wczesnych latach życia – to już tak, taki jest do tego zdolny. A wystarczy spojrzeć na obecnego Andrzeja Dudę, aby dostrzec tło kultury seksualnej z dzieciństwa, które spaczyło mu kryteria samooceny tak, że nie jest podobny do żadnej istoty ludzkiej na naszym firmamencie. I podobnym przypadkiem był Karol Wojtyła.
Sapieha prowadzi nas nie tylko do rozbierania do nagości młodych księży, do łapania ich za genitalia czy bicia pasami lub palenia żelaznym prętem rozgrzanym do białości, ale i do środowiska krakowskiego w okultystycznej całości. A to akurat jest wysoce prawdopodobne.
Kraków hitlerowskiej okupacji, to tajemne, mistyczne miejsce planowego New Order. To w Zakopanem, niedaleko Karkowa, spotykali się oficerowie Gestapo z oficerami NKWD i obradowali o czymś.
Tu najwłaściwszym z właściwych był Karol Wojtyła, którego przerażający nawet życiorys okresu 1939-1978 można by rozdzielić na dziesiątki teczek TW innych osób.
Nie rozpisujemy tu się zbytnio o nim, podkreślimy tylko, że w okresie, kiedy inni księża byli więzieni, a domowe pisanie na maszynie uchodziło za nielegalne — on wybraniec jeździł sobie spokojnie od zagranicy do zagranicy, kto zna tamte czasy to wszystko rozumie.
A okres od 1939 roku nie jest żadnym błędem, bo dotyczy on również i okupacji. To w trakcie okupacji Wojtyła przyjaźnił się żydem Turowiczem (matka Turnau), którego to żyda nigdy nie wysłano do getta, chociaż Gestapo musiało wiedzieć o tym, że Turowicz był członkiem żydowskiej organizacji BUND. Turowicz był dożywotnim mentorem Wojtyły i nawet dla bardzo przychylnych Janowi Pawłowi było bardzo nie w smak to afiszowanie się papieża znajomością z tym religijno cywilizacyjnym krętaczem. Turowicz w oparciu o przyjaźń z kardynałem Wojtyłą snuł plany nt. alternatywnej hierarchii katolickiej w Krakowie i Polsce, ale całkowicie złożonej z osób laickich. Okupacyjne losy Turowicza bardzo to przypominają losy Bartoszewskiego, którego zwolniono z Oświęcimia ze względu na zły stan zdrowia, podczas kiedy nawet zdrowym Polakom gwarantowano krótki okres męki oświęcimskiej, bo paromiesięczny a zakończony śmiercią z wyczerpania. Podobne wybiórcze zsyłki, aresztowania i puszczanie wolno wybranych miało miejsce w wielu obszarach życia okupacyjnego całej Polski. W ogóle należy zauważyć, że okupacja była najlepszą formą transformacji żyda na Polaka. A nazwiska np. Kantor, Miłosz, Lipiński, Wyka, Lem, Kisielewski i inni, którzy przeżyli sobie trudy wojenne bez uszczerbku, a jeszcze tym łatwiej przejmujący władzę nad Polską — swoją masowością mówią same za siebie. I nie można tego wykrętnie wyjaśniać tym, że w Krakowie „było lepiej — lżej”. Bo to też zależy jak dla kogo, gdyż kiedy Wojtyła „ukrywał się” — a grał w teatrze, to Polak prof. Koneczny utracił dwóch synów.
Widać, że jakoś okupant wielu żydom nie kazał ściągać spodni, aby mogli wylegitymować się napletkiem na właściwym miejscu. A Teatr Rapsodyczny działał niezbyt daleko od siedziby gestapo i również, i z nim nic takiego się nie działo.
Co tam się działo w tym Krakowie?
Trzy przecznice od siedziby Gestapo, młody Karol Wojtyła występował w teatrze, który był rzekomo tajny. Żyd Turowicz prowadził normalne sielskie życie, mnożył swoje potomstwo. Do Krakowa zjeżdżali się wszyscy – po okupacji prominentni żydzi. Do Krakowa, a nie do Warszawy, bo widocznie czytali Mein Kampf i wiedzieli, że Warszawa będzie zniszczona. Później po wojnie, to żydowskie zaplecze stało się czołowym ideowym napędem żydowskiej agresji na Kościół w Polsce.
Nie wyliczamy tu specjalnego traktowania Karola Wojtyły przez kardynała Sapiehę, bo to można sobie przeczytać w sieci, ale zauważamy, że pytania:
– Dlaczego Wojtyła był tak faworyzowany, nikt nie stawia!
Żenada czy strach są chyba tego głównym powodem.
Z Polski do Australii jest daleko i plotki nie docierają do Krakowa. A to właśnie tam w Australii żydowscy, wadowiccy koledzy szkolni młodego Wojtyły określali go jak Lolka biseksualistę. Czy te stare tłumione plotki nie wyjaśniają wszystkiego?
Stary, zgrzybiały pederasta Sapieha, młodziutki biseks Wojtyła!
– Czy to nie pasuje, do później toczących się nadzwyczajnych wydarzeń?
Jakim to nakładem środków koteryjnych, wysyła kardynał Sapieha młodego księdza z komunistycznej Polski w podróż po burżuazyjnej Europie?
Jak to pogodzić z oficjalnymi ideologicznymi sprzecznościami, jeżeli nie tym, że musiało już wtedy istnieć tajnie porozumienie ponad podziałami, między mafią kościelną i mafią komunistyczną państwową, które solidarnie pracowały nad nowym porządkiem NWO. A nadrzędnym spoiwem tego porozumienia, mentorem, arbitrem była synagoga!
Dlaczego studiujący prymus, a może i geniusz, Karol Wojtyła jest nagle wyrzucony z seminarium Angelikum Instituto Internazionale, Angelicum w Rzymie?
Co zobaczył lub zrozumiał, upowszechnił innym, kolega ksiądz i student Stanisław Starowiejski, że po drugim wyjeździe naukowym do Rzymu władze PRL nie wpuściły go do Polski – rok 1952? Dlaczego Starowiejski nie usiłował wrócić do Polski? A nawet wygląda na to zbiegł aż do Brazylii, czy uchodził z życiem? Bo znajomość z Wojtyłą mogła być zainfekowana i niebezpieczna?
Od 1952 roku do 1958 to zaledwie 6 lat, a to już wtedy Karol Wojtyła został biskupem pomocniczym w konserwatywnym Krakowie, był tak młody!
Toksyczność osoby Karola Wojtyły jest trudna do niezauważenia: na drodze do dalszej kariery Wojtyły w Krakowie umiera nagle Biskup nominat Eugeniusz Baziak i wakat biskupi jest przydzielony beneficjentowi tej dziwnej śmierci Karolowi Wojtyle, a to z rąk towarzysza Zenona Kliszki, PZPR.
Tak to PZPR wybrał K. Wojtyłę na biskupa Krakowa!
Tak więc świadek Stanisław Starowiejski, uciekając wybrał życie, co jest najbardziej prawdopodobne. Bo wszyscy wtedy widzieli koszmar śmierci Prymasa Hlonda, tragiczną śmierć jego następcy
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/pugnae/1013-czy-ub-zabilo-prymasa-hlonda
ordynariusza łomżyńskiego Stanisława Kostki Łukomskiego. A bestialskie traktowanie uwięzionego biskupa Kaczmarka składa się na ten obraz.
A przecież zadziwiające są również losy rodziny Wojtyły: umiera nagle matka, starsza siostra, potem starszy brat. Małżeństwo rodziców Karola nie dokumentuje się metryką ślubu, a wszechobecne zdjęcie Karola Wojtyły z rodzicami jest nieprawdziwe, bo na tym zdjęciu jest starszy brat Karola, a nie on sam.
Charyści z domniemanym członkiem tego konspiracyjnego ugrupowania – masonerii kościelnej kleru – Stefanem Wyszyńskim dopełniają tu reszty, na tyle, aby nie dziwić się tak radykalnym przeistoczeniem tradycyjnego, Kościoła katolickiego w oazę żydomasońskiej bigoterii, jaką jest obecny episkopat polski.
Pośpiech z wyniesieniem na ołtarze został dokonany z wielokrotnym złamania Prawa Kanonicznego i tak ks. Sławomir Oder, znany wszystkim jako postulator w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Jana Pawła II, nie powinien oburzać się na „ataki” wymierzone w JPII. Ksiadz Oder jest zwykłym przestępcą, nie tylko kanonicznym, bo ponosi główną odpowiedzialność za to co się obecnie w Polsce wyprawia z tym wizerunkiem, a to dopiero początek, gdyż ten upadający wizerunek ma pogrzebać Polskę. Taki jest plan.
Karol Wojtyła zauważony, we wczesnej młodości, jako osoba o pewnych talentach czy skłonnościach mógł być wybrany przez jakiś tajny zakon okultystyczny, żydowskiej proweniencji do posłużenia się nim, celem dokonania gruntownych zmian w Kościele.
Nieprawdopodobnie duża ilość specjalnych wydarzeń w życiu Karola Wojtyły na to wskazuje. To podobnie do losów Baraka Obamy, który również był podobnym wybrańcem. Pisał o tym Henry Makow. Matka Obamy, znana z pornograficznych zdjęć umieszczonych w Internecie, nie była jego matką, bo DNA Obamy nie zgadza się z DNA jego rzekomych dziadków, którzy wychowywali Obamę sierotę.
Pewne rzeczy i wydarzenia mogą być do siebie bardzo podobne w tych dwóch życiorysach, a fałsz, manipulacje, szantaż i kompromitujące materiały dotyczące Karola Wojtyły, jego krakowskiego i rzymskiego otoczenia są prostym wytłumaczeniem przerażających zmian jakie w krótkim okresie czasu wydarzyły się i Kościele i w świecie.
Paraliżujący strach, który padł nie tylko na ludzi pokroju Dziwisza, ale i zwykłych politruków partyjnych kierownictwa PIS wskazuje na to, że prawda może przekraczać granice naszych najśmielszych podejrzeń.
Prawda jednak wyjdzie na jaw. Jeżeli wywiad TVN był wypadkiem przy pracy, a promotorzy zrozumieli, że zaszli zbyt daleko, to nic to już nie pomoże, sprawy potoczą się same i lepiej będzie być na to przygotowanym, niż dać się zaskoczyć manipulacjami.
Bo jest niewątpliwe, że zaplanowano to już dawno temu.
Takie właśnie, zniewalające ujawnienie prawdy o skandalach w hierarchii, które ma za zadanie morderczo uderzyć w Kościół i jego wiernych, i lawina ta ma być uruchomiona w najbardziej niekorzystnym dla nas momencie.
To z tego powodu, my Polacy-katolicy mamy dążyć bezkompromisowo do ujawnienia wszystkiego, co dotyczy tamtego pontyfikatu.
To my mamy sterować wydarzeniami, a nie być sterowanymi.
+
Obalił ”Imperium Zła” – Faktycznie to Imperium obaliło samo siebie, bo tak było lepiej dla jego obrzezanych animatorów.
A nawet gdyby rzeczywiście tak było, to „wylano dziecko z kąpielą”, bo to my byliśmy głównymi ekonomicznymi udziałowcami tego „imperium”, a więc posiadaliśmy: pola, lasy, morza, kopalnie, stocznie, fabryki, szkoły, szpitale, budki z piwem... kamienice i ulice.
Kiedy imperium „padło” to padła też i nasza własność, zostaliśmy zadłużonymi dziadami, których trzeba do reszty okraść, a potem uśpić jakąś masową eutanazją.
Wybaczenia nie ma i nie będzie.
Patrząc na sprawę po ludzku, nie litujmy się nad Lolkiem, bo nie ma nad kim.
Litujmy się nad nami samymi, bo rasa kolegów Wojtyły z boiska wadowickiego szykuje nam kolejną pandemię, wojny i unicestwienie. A jego w tym wielka zasługa.
Sam Wojtyła niewiele miał w sobie z człowieka, poza narcystycznym zakochaniem się w swoim umyśle, który jednak często go zawodził.
Po ludzku też bał się żydów, to mogło być główną sprężoną jego działań. Bał się żydów, bo oni wiedzieli o nim więcej niż inni, a gotowi byli to użyć przeciwko niemu. On to rozumiał, ten strach sprawił, że dobro własne postawił nad dobrem Kościoła i Polski. To dlatego tak zażydzał kościół w nauczaniu i obsadzaniu stanowisk. Tu był ludzki, w najwyższym stopniu. To widać po pogorzelisku obecnej Polski. Ten obecny wstrząsający wizerunek Polski jest odbiciem jego człowieczeństwa.
– Wojtyła nie miał litości wobec żydowskiego dziecka przywiązanego już do swoich polskich przybranych rodziców, któremu odmówił zbawienia – bo go nie chciał ochrzcić – ale zabrał chlopca od rodziców-opiekunów i brutalnie wysłał do żydowskich kuzynów w Ameryce, czyli wysłał tę biedną duszę do piekła. Ksiądz Wojtyła odmówił małemu żydowi prawa do zbawienia.(AntiEcclesia)Żyd, którego nie chciał ochrzcić Karol Wojtyła Żyd polskiego pochodzenia o niezwykłym geście ks. Wojtyly Na lamach dziennika “Corriere della Sera” opublikowano wspomnienia amerykańskiego Żyda polskiego ...
– Nie miał też litości dla matki-surgatki (Mary Beth Whitehead), która zakontraktowane dziecko musiała oddać żydowi Sternowi, który ją zapłodnił laboratoryjnie. Women’s History(Judaism & Islam) Women’s History czyli technologia reprodukcji In the Matter of Baby M: 1988 Plaintiffs: William and Elizabeth Stern ...
– Wojtyła nie liczył się też z antropologicznym i duchowym wymiarem krzywdy wyrządzonej Karmelitankom na Żwirowisku w Oświęcimiu, które bezceremonialnie przepędzil na cztery wiatry.
Niech Pan Bóg zmierzy go jego miarą – jaką Wojtyła stosował wobec nas katolików i Kościoła.
Niech tak będzie.
Red. Gazeta Warszawska
2023 03 12
Sprawa przeciwko “kanonizacji” Jana Pawła II
(Sancta Ecclesia) Sprawa przeciwko “kanonizacji” Jana Pawła II X. KEVIN VAILLANCOURT Zgodnie z tym, co autor wielokrotnie podkreślał w swoich publikacjach, wszystko co napisał w bieżącej pracy przedkłada ...Created on 16 November 2019
LIBER ACCUSATIONIS SECUNDUS - from Sapieha to Wojtyła(+Pugna+)... on everyone : the liberal, conservative, aristocratic whites, generally freemasons, on the one side and the carbonari, revolutionary reds, generally intellectuals and men of letters, on the other side. ...
Wojtyła i żydomasoneria - IDO-C oraz Tygodnik Powszechny(AntiEcclesia)28/06/2014 in Antykościół Na marginesie nowego wystąpienia krakowskiego “Tygodnika Powszechnego” Jędrzej G. Londyn Uważam za swój obowiązek uczynić niniejsze wydawnictwo od samego początku jeszcze ...
... mnie do tego artykuł p.t. “Kościół i masoneria” w krakowskim “Tygodniku Powszechnym” z dnia 12 maja 1968 roku, podpisany literami J.T., pod którymi kryje się redaktor naczelny tego pisma. p. Jerzy Turowicz; ...
https://diecezja.pl/biskupi-krakowscy/karol-kardynal-wojtyla-1964-1978/
http://www.wikijp2.pl/index.php?title=Adam_Stefan_Sapieha
Smoleńsk 2015 — pięć lat żydokłamstw
"...
... Taką centralą - po osłabnięciu Klubu Krzywego Koła (Jan Józef Lipski, Paweł Jasienica, Jerzy Urban, Stanisław Ossowski, Antoni Słonimski, Jan Olszewski, Aniela Steinbergowa, Aleksander Małachowski, Adam ...
Zanim jednak do tego doszło, trzeba było dokonać w Kościele wielu „transformacji” i powojenna historia Kościoła w Polsce ukazuje nam jak na dłoni mechanizm żydowskich zbrodni, polegający na mordowaniu „niewłaściwych” i utykaniu na tak stworzonych wakatach „właściwych” osób. Zamordowanie — podczas operacji — Prymasa Hlonda, krótko potem zamordowanie, w ratowaniu powypadkowym, jego ustalonego następcy (ordynariusz łomżyński Stanisław Kostka Łukomski.), więzienie setek księży zamknęło się w okresie do 1956 roku, który błędnie nazywany jest okresem stalinizmu.
Po tym brutalnym dla kleru okresie nastąpiła radykalna zmiana metod walki, gdzie wspomniana otwarta przemoc została zastąpiona skrytobójstwami na klerze i podrzucaniem Kościołowi „właściwych” księży, a później hierarchów. Tu najwłaściwszym z właściwych był Karol Wojtyła, którego przerażający nawet życiorys okresu 1939-1978 można by rozdzielić na dziesiątki teczek TW innych osób.
Nie rozpisujemy tu się zbytnio o nim, podkreślimy tylko, że w okresie, kiedy inni księża byli więzieni, a domowe pisanie na maszynie uchodziło za nielegalne — on wybraniec jeździł sobie spokojnie od zagranicy do zagranicy, kto zna tamte czasy to wszystko rozumie.
A okres od 1939 roku nie jest żadnym błędem, bo dotyczy on również i okupacji. To w trakcie okupacji Wojtyła przyjaźnił się żydem Turowiczem (matka Turnau), którego to żyda nigdy nie wysłano do getta, chociaż Gestapo musiało wiedzieć o tym, że Turowicz był członkiem żydowskiej organizacji BUND. Turowicz był dożywotnim mentorem Wojtyły i nawet dla bardzo przychylnych Janowi Pawłowi było bardzo nie w smak to afiszowanie się papieża znajomością z tym religijno cywilizacyjnym krętaczem. Turowicz w oparciu o przyjaźń z kardynałem Wojtyłą snuł plany nt. alternatywnej hierarchii katolickiej w Krakowie i Polsce, ale całkowicie złożonej z osób laickich. Okupacyjne losy Turowicza bardzo przypominają losy Bartoszewskiego, którego zwolniono z Oświęcimia ze względu na zły stan zdrowia, podczas kiedy nawet zdrowym Polakom gwarantowano krótki okres męki oświęcimskiej, bo paromiesięczny, a zakończony śmiercią z wyczerpania. Podobne wybiórcze zsyłki, aresztowania i puszczanie wolno wybranych miało miejsce w wielu obszarach życia okupacyjnego całej Polski. W ogóle należy zauważyć, że okupacja była najlepszą formą transformacji żyda na Polaka. A nazwiska np. Kantor, Miłosz, Lipiński, Wyka, Lem, Kisielewski i inni, którzy przeżyli sobie trudy wojenne bez uszczerbku, a jeszcze tym łatwiej przejmujący władzę nad Polską — swoją masowością mówią same za siebie. I nie można tego wykrętnie wyjaśniać tym, że w Krakowie „było lepiej — lżej”. Bo to też zależy jak dla kogo, gdyż kiedy Wojtyła „ukrywał się” — a grał w teatrze, to Polak prof. Koneczny utracił dwóch synów.
Widać, że jakoś okupant wielu żydom nie kazał ściągać spodni, aby mogli wylegitymować się napletkiem na właściwym miejscu. A Teatr Rapsodyczny działał niezbyt daleko od siedziby gestapo i również, i z nim nic takiego się nie działo. To w przeciwieństwie do np. Zamojszczyzny, czy wspomnianej rzezi Powstania. Zauważa się wyraźnie, że mimo trudów okupacji miało miejsce określone, mocne zwarcie żydowskich szeregów, a to na tle bezwzględnego wykrwawiania polskiej elity — „endecy” dzielili szczególnie okrutny los kleru i wojny, faktycznie nikt z nich nie przeżył. Przeżyli tylko ci , którzy w czasie okupacji znaleźli się na Zachodzie ale nie we Francji, bo tam było groźnie. Symbolem żydowskich mordów na Narodowcach jest niewątpliwie Adam Doboszyński. A nie mówimy tu o żadnym zbiegu okoliczności — tak to zostało zaplanowane, liczą się rezultaty, a nie cena lub podobne. Wielu Narodowców przeżyło Niemców, ale padło z rąk żydów!
Dzięki temu — planowaniu — taki żyd Turowicz, który przed wojną musiał pilnować się, aby się nie narazić „endekom” jako żyd, nie tylko, że w przeciwieństwie do nich przeżył wojnę, ale stał się jedną z najważniejszych postaci powojennej żydowskiej prestidigitacji w Polsce, a może nawet i w świecie. Szkody jakie on — z prowincjonalnego Krakowa — zadał światowemu Kościołowi są wręcz nieobliczalne. Straszne spustoszenie wywołane i Soborem, i pontyfikatem Wojtyły, który wstępując na Tron miał być tym, który wysprząta po Pawle VI, a po paru latach okazał się jeszcze gorszym niż poprzednik. I tu wszyscy znający tamte czasy dopatrują się diabolicznej przyjaźni z Turowiczem.
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia/429-wojtyla-i-zydomasoneria-dossier-on-ido-c
http://gazetawarszawska.net/antykosciol/1391-ido-c
Choćby tylko to środowisko Tygodnika Powszechnego właśnie uprawnia nas do zastanowienia się na tym: jaką to szczególną rolę w tym zniszczeniu odegrali żydzi z Polski? I to w takim strasznym stopniu, że gdyby Sobór nie miał miejsca, jako twór ogólnie światowego żydostwa, to choćby dla korzyści żydowskich w Polsce powojennej byłby powołany — tylko z tego powodu! I tylko dla żydów w Polsce. Bo ich sukcesy przejęcia władzy nad Polską i Polakami opierały się na dwóch do tego niezbędnych filarach:
- Wojnie i mordach powojennych.
- Zbrodniach soborowych. ..."
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamachwarszawski/118-smolensk-2015-piec-lat-zydoklamstw
+++
+
Swoje ustalenia dziennikarz opiera na materiałach zgromadzonych przez Służbę Bezpieczeństwa PRL oraz relacjach świadków i ofiar księży pedofilów. W dokumencie przedstawił historie trzech księży: Bolesława Sadusia, Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca, którzy molestowali dzieci. Do tego w filmie Marcin Gutowski przedstawia podejrzenia wobec kard. Adama Stefana Sapiehy, który miał molestować kleryków i podległych mu księży.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"Największy dramat". Prof. Rychard o nowych faktach ws. Jana Pawła II
Wielkie emocje w Sejmie
Reportaż wywołał wielką dyskusję. Sprawą zajął się nawet Sejm, gdzie posłowie Prawa i Sprawiedliwości zgłosili uchwałę w tej sprawie. Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej zaapelował, aby nie mieszać Jana Pawła II do walki politycznej. - Jego nauczanie w sprawie demokracji, jedności europejskiej jest ważne dla wielu Polaków. Jan Paweł II nie chciałby być broniony przez Radio Szczecin czy TVP - stwierdził w emocjonalnym wystąpieniu.
Na to zdecydowanie odpowiedział wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. - To jest atak na polską rację stanu - stwierdził. Jego zdaniem "atak na Jana Pawła II jest agresywny i niszczy wspólnotę narodową". Ostatecznie Sejm przyjął uchwałę, która była połączeniem projektów PiS i PSL.
Sejm to jednak niejedyne miejsce, gdzie od kilku dni toczy się dyskusja na ten temat. Niektórzy duchowni, aktywni w mediach, ruszyli do obrony Karola Wojtyły, uważając, że to atak na postać świętego. Wiele osób zwraca uwagę, że materiał jest oparty głównie na materiałach z IPN-u, które mogą być sfingowane.
Ks. Kazimierz Sowa twierdzi, że nie można tych akt traktować do końca poważnie. "Każda strona, która znalazła się w teczkach zgromadzonych dziś w IPN, ma swoją własną historię i ślepe odczytanie relacji, donosów czy raportów tak funkcjonariuszy, jak i ówczesnych TW (Tajnych Współpracowników - przyp.red.) jako prawdy objawionej nie jest drogą do poznania prawdy" - napisał po zobaczeniu reportażu.
Taki sam argument przedstawia ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w wywiadzie dla "Faktu". Twierdzi, że gdyby takie zeznania były wiarygodne, to zostałyby wykorzystane przez komunistów. Tak się jednak nie stało. - Nawet sam Urząd Bezpieczeństwa musiał uznać je za niewiarygodne. Gdyby było inaczej, ubecja zrobiłaby z tego naboje do swojego propagandowego karabinu - wyjaśnia.
Jedno źródło nie wystarczy
Swoich wątpliwości nie kryje również dr Marek Lasota, historyk, były pracownik IPN, autor książki "Donos na Wojtyłę". - Jeżeli chodzi o moją opinię, traktowałbym te źródła bardzo, bardzo ostrożnie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Ekspert twierdzi, że jedno źródło nie wystarczy do tego, by stawiać daleko idące tezy. - Oczywiście, to jest podstawowe uchybienie warsztatu, nie tylko badacza, ale także dziennikarza. Tłumaczenie się, że weryfikacją jest rozmowa z uczestnikami i świadkami, jest niewystarczające. W instrumentarium badawczym historyka świadkowie i uczestnicy nie są traktowani jako w pełni miarodajne źródło - argumentuje.
Gutowski odpowiada
Na te zarzuty w rozmowie z Wirtualną Polską odpowiada autor reportażu Marcin Gutowski. - Nad weryfikowaniem materiału, także w terenie, i docieraniem do świadków spędziliśmy pół roku. Niektóre rzeczy weryfikowaliśmy pozytywnie, inne negatywnie. Dotarliśmy do dokumentów z innych źródeł, które potwierdzają bądź zaprzeczają temu, co się znajduje w dokumentach SB. Wiele osób dzisiaj wygłasza swoje przekonania związane z naszą publikacją, ale prawie nikt z tych osób nie zna tych dokumentów i nie wykonał tej pracy - mówi.
Lasota zaznacza też, że nieuprawnione są twierdzenia zawarte w reportażu, że Karol Wojtyła wiedział o podległych mu księżach pedofilach i nic z tym nie zrobił. - Jeżeli dostępny materiał rodzi, a rodzi, pewne pytania i wątpliwości, to wypadałoby je przedstawić i uczciwie przyznać, że nie umie się na nie udzielić odpowiedzi, przynajmniej na tym etapie – mówi.
- Czy przenoszenie księdza z parafii na parafię, przywrócenie go do posługi i wysłanie jako kapelana do szpitala, w którym był oddział pediatryczny, jak w przypadku księdza Loranca, nieodebranie możliwości nauczania religii ks. Surgentowi, który na Pomorzu dalej na lekcjach religii wykorzystuje seksualnie chłopców, da się nazwać inaczej niż niewystarczającymi działaniami? - pyta retorycznie Gutowski w odpowiedzi. Wspomina, że w trakcie pracy dotarł łącznie do kilkudziesięciu ofiar księży. - Dotarliśmy do naocznego świadka i sygnalisty, który osobiście zgłaszał te sprawy kard. Wojtyle - mówi dziennikarz.
Specjalna komórka do niszczenia Kościoła
Dr Lasota zaznacza, że materiały SB w tym przypadku najlepiej będzie zweryfikować w archiwach kościelnych. Wyjaśnia, że SB w czasach PRL-u fałszowała wiele materiałów, które miały skompromitować Kościół i duchownych.
- Już na początku lat 70. XX wieku powstaje w SB grupa "D". Jej zadaniem była dezintegracja Kościoła. W przypadku Karola Wojtyły, jeszcze w czasach krakowskich, dokumentacja działalności tej grupy jest zachowana. Są tam ciekawe materiały. Przykładowo dotyczące pierwszej pielgrzymki papieskiej w 1979 roku. W jednym z dokumentów jest napisane, że sfabrykowano list, który trzeba będzie doręczyć papieżowi, zawierający opis sytuacji kompromitującej jakiegoś zakonnika. Tego typu działania były podejmowane i Wojtyła był tego świadom. Był ostrożny, bo wiedział doskonale, że wokół niego działania służb PRL-u toczą się intensywnie i to też rodziło jego ograniczone zaufanie do rozmaitych faktów - wspomina.
W odpowiedzi słyszymy od dziennikarza TVN24, że w pracy nie opierał się tylko na dokumentach bezpieki. - W dwóch przypadkach to nie są tylko dokumenty z teczek SB, ale z postępowań karnych. Zarzucanie nam, że opieramy się wyłącznie na materiałach SB i świadkach, którzy są niemiarodajni jest niesprawiedliwe i niezgodne z faktami. Są - jak wspominałem - inne dokumenty, w tym kościelne i sądowe. Archiwa krakowskiej kurii nie chcą się otworzyć. Z punktu widzenia warsztatu dziennikarskiego wydaje się, że niewiele więcej można było zrobić - zaznacza.
Kardynał Sapieha molestował kleryków?
cd na:
Arkadiusz Grochot, dziennikarz Wirtualnej Polski
https://wiadomosci.wp.pl/ten-material-to-trzesienie-ziemi-dla-polskiego-kosciola-ekspert-wbija-kij-w-mrowisko-6874620501551936a






