Dla Polski rezultat wyborów do UE nie oznacza nic dobrego, ...a co dobrego spodziewać się po tej hitlerowskiej III Rzeszy?
- Czołowe państwa: niemcy, Francja, Włochy tym skuteczniej, łatwiej będą napierać na przymusowe lokowanie migrantów w Polsce. A niemiecka AFD chce rozbiorów Polski, bo tak najłatwiej ponownie zagrabić nasze Ziemie Odzyskane.
Polska ze swoimi 53 głosami na 720 ma procentowo 53/720 udziałów w głosowaniach, a które i tak nic nie mogą, bo parlament przyklepuje jedynie to, co zakulisowo ustaliły koterie na wyższych szczeblach hierarchii, a które same w sobie są jedynie marionetkami.
Towarzysko, żaden reprezentant Polski nie może liczyć na jakieś lepsze przyjęcie, bo w UE siedzą sitwy żydowsko — protestancko — masońskie i taki Polak z zadupia pod Sieradzem lub z Otwocka może jedynie otrzymać pobłażliwe poklepanie po plecach, znane nam z początków Solidarności:
" ...oh you're Polish, that's great, Walesa is great, Walesa, good, good.
Czyli wszyscy będą omijać takiego dużym łukiem.
W tym, w parlamentarnej walce o pietruszkę, polska dumna prawica i patrioci, z tych 53 głosów i tak będzie musiała oddać połowę miejsc hitlerowcowi Tuskowi. A ta prawica faktycznego polinu, ma w swoich szeregach entuzjastów od ekonomicznej migracji czarnuchów (do których zaliczamy ukraińców i biełarusów) do Polski oraz zwolenników NATO i propagatorów napadu na Rosję. Wielu z nich porzuca obowiązki rządowe czy poselskie w Sejmie, aby łapać lepszą kasę w Brukseli, a nic pozytywnego dla Polski nie robić. To najlepiej świadczy o tym, czym dla nich jest Polska i "...obowiązki polskie" (Roman Dmowski) — to zwykła kawiarniana szumowina, żadni politycy.
Nic się nie zmieni na lepsze, a będzie tylko gorzej!
Gdyby Polacy nie poszli na te wybory, a zostali w domu, to przynajmniej uświadomiliby sobie i innym, że POLEXIT jest jedyną szansą na próbę ratowania się przed ludobójstwem UE.
A tak każdy powie: Volenti non fit iniuria.
(chcącemu nie dzieje się krzywda).
Red. Gazeta Warszawska
+
Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłasza przedterminowe wybory po tym, jak Zjednoczenie Narodowe podwoiło udział w głosach centrowego renesansu.
Partie skrajnie prawicowe odniosły znaczne sukcesy w wyborach do Parlamentu Europejskiego w Unii Europejskiej, przynosząc upokarzające porażki kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi, prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi i kanclerzowi Austrii Karlowi Nehammerowi.
Podczas gdy partie głównego nurtu utrzymały w niedzielę kontrolę nad liczącym 705 członków Parlamentem Europejskim, 27-osobowy blok przesunął się wyraźnie w prawo, co było oznaką trwałości nastrojów antysystemowych na kontynencie.