Problemy w rybołówstwie przybrzeżnym pojawiły się kilka lat temu i z roku na rok przybierają na sile. Nielogiczne zakazy połowów, brak odpowiednich dotacji, a do tego urzędnicze absurdy powodują, że gospodarstwa rybackie umierają.

Problem pierwszy: zakazy

Jednym z największych problemów z jakimi mierzy się branża rybactwa przybrzeżnego są zakazy połowów. Od przyszłego roku nie będzie można już prawdopodobnie na stałe łowić węgorza, od 2019 roku nałożone są zakazy na odłów dorsza, a połowy śledzia mają być ograniczone o 90%. Dodatkowo funkcjonują zakazy dotyczące połowu łososia i węgorza.