Pięć najbardziej intrygujących hipotez dotyczących katastrofy smoleńskiej zaczerpniętych z prawicowej blogosfery.
1. Katastrofy w ogóle nie było
Czy ktokolwiek naprawdę widział, jak TU 154 roztrzaskał się w smoleńskim lesie? Mniejsza w tej chwili o to, czy roztrzaskał się wskutek „dwóch wybuchów”, czy też wskutek kontaktu z „pancerną brzozą” – chodzi o to, czy istnieją jacyś naoczni świadkowie samego momentu zderzenia rozpędzonej maszyny z ziemią? Otóż – nie istnieją. Istnieją natomiast liczne doniesienia medialne, zdjęcia prasowe oraz bezrefleksyjnie i bezkrytycznie powtarzana narracja, która za pewnik przyjmuje, że prezydent Kaczyński oraz pozostali domniemani pasażerowie rządowego tupolewa po pierwsze do niego wsiedli, a po drugie w nim na smoleńskiej polanie zginęli. Tymczasem tajemniczy a przenikliwy „inżynier Krzysztof Cierpisz” (może to pseudonim, stąd cudzysłów – skontaktować się bowiem z inżynierem praktycznie nie sposób) właściwie już od pierwszych dni po „katastrofie” gromadzi i przedstawia jakże wnikliwe i przekonujące analizy, dowodzące jednego: cały ten Smoleńsk to jest po prostu jeden wielki pic na wodę. Do samolotu nikt nie wsiadł („brakuje dowodów, że wsiadł”), samolot nie wyleciał z Okęcia („brakuje dowodów, że wyleciał”) i wcale się nie rozbił („brakuje dowodów, że się rozbił”). Co się więc stało? Długo by pisać – szczegółowy scenariusz zdarzeń przeczytacie na stronie http://zamach.eu Mówiąc jednak w skrócie – rozbito jakiś zupełnie inny samolot, kawałki porozrzucano w smoleńskim lesie, podłożono cudze ciała, a autentyczny skład prezydenckiej delegacji został uprowadzony zupełnie innym samolotem. Dokąd? Tego niestety nie wiadomo. Ale proces ustalania destynacji trwa. A skąd? Otóż… z Wilna. Tak, tak. Tam bowiem po raz ostatni widziano żywego Lecha Kaczyńskiego. Pod wskazanym powyżej adresem wszystkiego się dowiecie.
Czy rezygnacja Benedykta jest kanonicznie ważna? Tłumaczenie
“Wycofanie się” Benedykta XVI – w rok później – zaczyna mieć charakter kryminału ponieważ wyłaniają się szczegóły, które zmuszają do zadania sobie poważnego pytania, co do jego faktycznej , kanonicznej ważności. Zacznę od tego, czego sam osobiście byłem świadkiem. Latem 2011 roku, otrzymuję z pewnego źródła wiadomość: Benedykt XVI zdecydował podać się do dymisji i zrobi to po ukończeniu 85 roku życia, tzn. po kwietniu 2012 roku.
Napisałem to wszystko na łamach bloga 25 września 2011 roku
Wojsko USA otrzymuje „najpotężniejszą jak dotąd broń laserową”; Lockheed dostarcza 300 KW DEW w ramach programu HELSI
author byPrzez Sakshi Tiwari
W lipcu tego roku amerykańscy prawodawcy zwrócili się do sił zbrojnych o przyspieszenie wysiłków na rzecz opracowania ukierunkowanej broni energetycznej (DEW). Amerykański przemysł obronny wraz z wojskiem testował broń laserową o dużej wiązce z niespotykaną dotąd szybkością.
Amerykański gigant obronny Lockheed Martin niedawno ujawnił , że dostarczył 300-kilowatowy laser do Departamentu Obrony do wykorzystania w przyszłych demonstracjach laserów wysokoenergetycznych armii. Jest to jak dotąd laser o największej mocy dla Departamentu Obrony USA.
Lockheed Martin opracował laser w ramach inicjatywy High Energy Laser Scaling Initiative (HELSI) Pentagonu, której celem jest rozszerzenie bazy przemysłowej ukierunkowanej energii i zwiększenie kalibru wiązek laserowych.
Zgodnie z komunikatem prasowym firma Lockheed została wybrana przez Pentagon w 2019 r. do skalowania swojej architektury lasera wysokoenergetycznego z wiązką widma do poziomu klasy 300 kW w ramach projektu HELSI. Zgodnie z zapowiedzią zadanie zostało wykonane przed terminem.
O NAS BEZ NAS
17 października 2009 12:00/
Kontrowersyjna wystawa w szwedzkim miasteczku Lund poświęcona losom więźniarek obozu koncentracyjnego w Ravensbrück wywołała sprzeciw mieszkających tam Polaków. Zawarte w ekspozycji treści są niezgodne z prawdą i szargają dobre imię polskich więźniarek. Społeczności polonijne w Szwecji próbowały zainteresować sprawą Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Szkopuł w tym, że polska dyplomacja nie widzi powodów do interwencji.
Jak poinformował Krzysztof Cierpisz, były członek NSZZ „Solidarność”, jeden z założycieli Kongresu Polonii w Szwecji, który trafił tam w stanie wojennym, w muzeum uniwersytetu w Lund znajduje się pamiątkowa tablica na temat więźniarek, gdzie napisano, że był to obóz nie koncentracyjny, ale obóz pracy, w którym więzione były Żydówki, Cyganki i polskie kobiety, które były więźniarkami politycznymi. „Ravensbrück był obozem pracy, do którego przywożono kobiety z szarpanej wojną Europy. Żydów przywożono z Niemiec, Polski i innych okupowanych krajów jako część planowanej przez nazistów eksterminacji Żydów. W kilku przypadkach obóz był opróżniany z tych grup, które wysyłano na śmierć do różnych obozów eksterminacyjnych. Około 25 procent więźniów w Ravensbrück stanowiły polskie kobiety, które nie były Żydówkami. Były oznaczane przez nazistów jako więźniowie polityczni” – czytamy na tablicy. Tymczasem większość więźniarek było cywilami, a nie więźniami politycznymi. – Według Konwencji Genewskiej, cywil to nie ten, który idzie biernie do gazu, ale ten bez munduru i bez broni w ręku – podkreśla Jerzy Więckowski ze stowarzyszenia „Polonia Lundensis”.