Część druga
Everard Mercurian (1514-1580)
„Będąc dziećmi tego świata, pompatycznymi, przebiegłymi, fałszywymi, samolubnymi itd., jest pewne, że bardzo źle przystają do życia religijnego i że niemożliwe jest utrzymywanie z nimi jedności.Jeśli ci z tej krwi uczynieni zostaną przełożonymi, angażują prawie całą swą moc w sprawy zewnętrzne: niewiele promują prawdziwe umartwienie i solidne cnoty, i wydają się być kupcami, zabiegają o pierwsze miejsca i rabiniczne tytuły; nie są chętni do szukania doskonałości opisanej w częściach 5 i 6 Konstytucji; a łatwo dogadują się z innymi tej samej krwi, którzy są bardzo niegodni”. Manuel Rodrigues, kuria jezuicka w Rzymie.
Walka rasowa o Zakon Jezuitów
Skargi rdzennych hiszpańskich członków Towarzystwa Jezusowego, dotyczące krypto-żydowskiej elity Jezuitów, są wyjątkowo zgodne. Dominującą ich troską była żydowska skłonność do monopolu, nepotyzmu, arogancji, agresywnej ambicji i atmosfery nieszczerości w praktykowaniu chrześcijaństwa. Szczególny niepokój wzbudzał fakt, że hiszpański Zakon Jezuitów stał się ekskluzywną enklawą wpływowych Żydów, którzy rozciągali swoje wpływy nawet w samym sercu Rzymu.
Powyższy epigraf, od Manuela Rodriguesa, podkreśla wszystkie te tematy, z których niektóre zostały empirycznie zademonstrowane. Na przykład zbiór badań zebranych przez Maryksa i innych uczonych, omówionych w Części 1, dostarcza więcej niż wystarczających dowodów na poparcie oskarżenia, że krypto-Żydzi „chętnie przyjmują innych z tej samej krwi”. Ponadto, Benedetto Palmio, włoski asystent dwóch europejskich generałów przełożonych Jezuitów (Francisco de Borja i Everarda Mercuriana) narzekał na „wielość i bezczelność hiszpańskich neofitów”, których opisał jako „zaraza” (133). Podkreślając, że „tam gdzie znajdował się nowy chrześcijanin, nie można było żyć w pokoju”, dodał, że „ci, którzy rządzili w Rzymie byli prawie wszyscy neofitami. … Tylko ten rodzaj ludzi i prawie żaden inny nie był przyjmowany w Hiszpanii” (133). „Król Hiszpanii, Filip II w latach siedemdziesiątych XVII wieku określał Jezuitów jako „Synagoga Hebrajczyków”(133).
Metoda przywództwa stosowana przez tę krypto-żydowską elitę została później opisana przez Palmio jako despotyczna. Krypto-żydowska elita w Rzymie zachowywała się „nie jako ojcowie, ale jako mistrzowie”. (135)
Jako odzwierciedlenie odwiecznie żydowskich sieci etnicznych, pojawiły się ogromne nierówności etniczne w awansach na wysokie stanowiska, a Palmio podkreślał, że „neofici chcą dominować wszędzie i dlatego Towarzystwo jest poruszone burzą niezgodności i goryczy”. (138)
Conversos byli „zbyt ambitni, bezczelni, dwulicowi, pretensjonalni, despotyczni, przenikliwi, straszni, chciwi władzy i obciążeni się złą sławą” ( 142). Lorenzo Maggio, włoska kuria jezuicka w Rzymie, skarżyła się, że „ci z obrzezania podkopali cały dom Towarzystwa”.(117)
Bez względu na faktyczne początki zakonu Jezuitów, którzy byli mocno żydowscy i powiązani z tropieniem politycznych wpływów od zarania, wielu rodowitych członków europejskich postrzegało Towarzystwo Jezusowe jako zasadniczo dobry ruch religijny, który został założony na ideowych i pobożnych warunkach, ale zostały one zepsute w drodze infiltracji przez krypto-Żydów, poszukiwaczy władzy.
Należy oczywiście zauważyć, że takie spostrzeżenia nie były wyjątkowe dla Towarzystwa Jezusowego. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy agitacja budowała się w Zakonie Jezuitów, biskup Diego de Simancas z Zamory wezwał swoich parafian do walki z machinacjami konwertytów i ich działalnością w „oszukiwaniu papieża i jego ministrów”. (31) Simancas, podobnie jak Rodrigues, Palmio i Hoffaeus doszli do wniosku, że konwertyci są podatni na „ambicję, spisek i chciwość władzy”, o czym świadczy fakt, że „infiltrowali oni biura mające znaczenie w Kościele Toledo”. (34-5)
W celu zwalczania krypto-żydowskiego nepotyzmu i rozległej etnicznej sieci, rodzimi europejscy Jezuici opracowali bardzo interesujące kontr-strategie, które pod wieloma względami odzwierciedlały ich żydowskie odpowiedniki.
Ponownie należy zauważyć, że przedstawione tu wzorce w całej rozciągłości popierają analizę Kevina MacDonalda dotyczącą reaktywnej natury antysemityzmu w Separacji i jej dyskomforcie, gdzie jeden z kluczowych rozdziałów dotyczy narodowego socjalizmu jako strategii lustrzanej. To, co nieżydowscy Jezuici robili głównie w początkowej fazie buntu od dołu, miało na celu, podobnie jak w przypadku krypto-żydowskich przeciwników, tworzenie własnych, tajnych sieci opartych na wykluczeniu rasowym oraz doborze własnych kandydatów wg etnicznych preferencji.
Scena tego konfliktu została ustalona po śmierci trzeciego Generalnego Przełożonego, Francisco de Borja, w 1572 roku. Do tej pory nieżydowscy Jezuici znosili przywódcę filo-semickiego Loyoli i szalony etniczny nepotyzm konwertyty Diego Laíneza . Borja sam był określany jako „protektor converso” w okresach rosnącego napięcia (115).
Po śmierci Borji szybko stało się oczywiste, że krypto-żydowska elita jezuicka już wcześniej wymyśliła konwertytę, Juana Alphonse de Polanco, jako jego następcę. (xxv) Polanco został już mianowany sekretarzem Towarzystwa przez Loyolę w 1547 roku, zanim został starszym administratorem w rzymskiej kurii generalnej. Niezwykle wpływowa i „najbardziej prominentna postać w Towarzystwie Jezusowym”, jego wybór powinien być „otwarty i zamknięty”. Jednak, jak Maryks wykazuje, do tej daty „zwarta partia anty-converso [złożona głównie z jezuickich przedstawicieli spoza Hiszpanii] zdobyła grunt w społeczeństwie „.(xxv)
Pomimo znacznej obecności pro-converso w Generalnej Kongregacji 3 [Zgromadzenia Generalne są „najwyższym organem ustawodawczym” Towarzystwa Jezusowego, składającym się w większości z przełożonych („prowincjałów”) i lokalnie wybranych przedstawicieli”], zwarte włosko-portugalskie lobby zyskało poparcie w Zgromadzeniu i było na tyle sprytne, by skutecznie sprzeciwić się wyborowi Polanco i jego zwolenników sprzyjających konwertytom. (120)
Oprócz tworzenia zgranej grupy opartej na pochodzeniu etnicznym, kontr-strategia odzwierciedlała żydowską taktykę, apelując o wsparcie ze strony elit. Delegacja Portugalii pod przewodnictwem Leão Henriquesa „potajemnie skierowała do Rzymu list, w którym penitent Henriques, kardynał Infant Henryk z Portugalii (1512-80), napisał do papieża Grzegorza XIII w dniu 22 stycznia 1573 r., a w nim Wielki Inkwizytor Portugalii i przyszły król (1578-80) domagał się, aby ani kandydat konwertytowy, ani pro-konwertycki nie został wybrany na przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego, i ostrzegł, że jeśli nie zostanie podjęty żaden środek przeciwko złu „converso”, Towarzystwu grozi zniszczenie. (121)
Papież Grzegorz XIII wkrótce ujawnił swoje poparcie dla nie-hiszpańskiej alternatywy dla Polanco, który z kolei wskazał, że odsunie się na bok, ale odmówił zakazu innym „hiszpańskim” kandydatom wyboru na przełożonego generalnego. Po otwarciu kongregacji, Grzegorz XIII zapytał o jej procedury, o liczbę Hiszpanów wśród wyborców oraz o pochodzenie narodowe poprzednich przełożonych generalnych.
Grzegorz „zaznaczył, że ktoś powinien być wybrany z narodu innego niż Hiszpania, i pomimo protestu Polanco przeciwko ograniczaniu wolności sumienia elektorów, papież wyraźnie zasugerował nazwisko Walońskiego Everarda Mercuriana, a następnie zwolnił delegację ze swoim błogosławieństwem”.(122).
W związku z tym, gdy konwertyta Antonio Possevino „zwrócił się do zboru w otwartym przemówieniu, przybył kardynał Gallio z Como i poinformował zgromadzenie, że reprezentuje wolę papieża, aby zapobiec wyborowi jakiegokolwiek hiszpańskiego kandydata”. (122) Następnego dnia zgromadzenie wybrało Everarda Mercuriana na następcę generalnego w pierwszym głosowaniu większością 27 głosów.
Od pierwszych lat urzędowania Merkurian postępował zgodnie z własnymi słowami, „oczyścić dom”. „Usunął z Rzymu (i prawdopodobnie z Włoch, a nawet Europy) wielu Jezuitów konwertytów”. (123) Polanco, po prawie trzech dziesięcioleciach na urzędzie, „został odsunięty z Rzymu i wysłany na Sycylię przy użyciu środka, który wydawał się zbyt surowy nawet jego największemu wrogowi, Benedetto Palmio” (123).
Jednak, na skutek odsunięcia krypto-Żydów od wpływów na wyższych szczeblach Towarzystwa Jezusowego, wśród hiszpańskich Jezuitów pojawił się nowy ruch zwany memorialistami lub memoriałami. Grupa otrzymała swoją nazwę od „memoriału”, który był gatunkiem literackim składającym się z pisemnego oświadczenia faktów, przedstawionego w związku z petycją skierowaną do władz królewskich lub religijnych.
Memoraliści zyskali swoją nazwę, wysyłając „tajne memoriały do hiszpańskiego Sądu i Inkwizycji oraz Stolicy Apostolskiej, prosząc o reformę Instytutu Jezuitów, a zwłaszcza o autonomię hiszpańskich prowincji jezuickich”. (125-6) Te memoriały były wysoce dzielące i destrukcyjne, dążące w zasadzie do rozłamu w Towarzystwie i umożliwienia konwertytom odzyskania silnej bazy w Hiszpanii.
Ten ruch był niczym więcej, niż próbą ograniczenia szkód doznanych przez krypto-żydowską elitę. Celem wyrzuconych z Rzymu i podejrzewanych przez Portugalczyków, było umocnienie ich władzy w Hiszpanii i powstrzymanie dalszych anty-konwertyckich środków zapobiegających wkroczeniu na ich długotrwałe pozycje władzy.
Jak podkreślił Maryks, „należy przyznać, że wielu jej członków, jeśli nie większość, było konwertytami”. (125) Ruch memorialistów był z pewnością szeroko postrzegany przez współczesnych jako żydowski ruch odwetowy, a Maryks wyraźnie zgadza się z tym spostrzeżeniem. Jednym z ich głównych przywódców był konwertyta Dionisio Vázquez, a Maryks zauważa, że „można to argumentować, że aktywna rola Vázqueza w ruchu memorialistów, była swego rodzaju zemstą za dyskryminacyjną politykę merkuriańską„ (126). „Antykonwertycki Benedetto Palmio „nigdy nie wątpił, że conversos są za mściwym ruchem memoriałowym„. (128).
Gdy walka zaczęła się nasilać, w 1581 roku inny włoski antykonwertyta, Claudio Acquaviva, został wybrany na następcę Mercuriana. Acquaviva wyznaczył wielu czołowych Jezuitów anty-konwertyckich (w tym Manuela Rodriguesa, Lorenzo Maggio i Rhinelander Paula Hoffaeusa) na kluczowe stanowiska w Rzymie, których zadaniem było rozszerzenie środków anty-konwertyckich, stosowanych przez Mercuriana, poza rzymską strukturę władzy i na szerszą skalę sieci Jezuitów. Maryks pisze, że dziesięcioletnia działalność Hoffaeusa, Maggio i Rodrigues „skutecznie doprowadziła do stopniowych ograniczeń w przyjmowaniu do Towarzystwa kandydatów pochodzenia żydowskiego”. (146)
Szczególnie interesujące jest to, że wiele z tych działań zostało przeprowadzonych w tajemniczy sposób, w którym etniczny aspekt walki był zawsze trzymany poza zasięgiem wzroku – na powrót odzwierciedlając naturę konwertyckiej strategii w celu zdobycia i rozszerzenia wpływu. Na przykład w 1590 r. Acquaviva przesłał „tajne instrukcje” hiszpańskim prowincjuszom opanowanym przez rdzennych Hiszpanów lub „starych chrześcijan”, Jezuitów, w którym wyjaśnił konieczność zachowania tajemnicy:
Jeśli chodzi o urzędy władzy rządowej, powinniśmy uważać, aby nie oddawać ich tym osobom [konwertytom] w pewnych kluczowych miejscach (…). W odniesieniu do przyjmowania tego narodu, aby nie dawać okazji do goryczy wielu w Towarzystwie, uznaliśmy, że niewłaściwe jest zakazywanie powszechnego przyjmowania tych, którzy w pewien sposób mają tę wadę. Konieczne jest stosowanie większej selektywności i staranności przy przyjmowaniu … W każdym razie, śledztwa genealogiczne powinny być wykonywane cicho, a kiedy ktoś musi zostać wykluczony, byłoby wygodnie podać inne oczywiste przyczyny i powody jego zwolnienia, aby nie można było zrozumieć, ani potwierdzić prawdziwości, że dana osoba jest pozbawiona wstępu z powodu swojego pochodzenia (147 ).
W obliczu ostrych reakcji z hiszpańskiego zakonu jezuitów, kilka lat później stanowisko Acquavivy jeszcze bardziej się zaostrzyło, co skłoniło go do wydania dekretu, że ci którzy są potomkami rodziców, którzy są nowymi chrześcijanami, rutynowo i zwyczajowo stworzyli wiele przeszkód i szkód w społeczeństwie (jak wynika z naszych codziennych doświadczeń) … Całe zgromadzenie postanowiło wtedy wydać dekret, jak to potwierdza niniejszy dekret , że w żadnym wypadku nikomu z tego pokroju, to znaczy Hebrajczyka lub Saracena, nie wolno w przyszłości przyjmować do Towarzystwa. A jeśli przez pomyłkę zostanie przyjęta taka osoba, powinna zostać zwolniona, gdy tylko zostanie ujawniona przeszkoda, po uprzednim powiadomieniu przełożonego generalnego i oczekiwaniu na jego odpowiedź. (149)
Maryks stwierdza, że w tym momencie rozpoczął się „okres polowań na rodowód”, i usuwanie wszystkich osób pochodzenia żydowskiego z Towarzystwa Jezusowego wykonano na serio.
Wczesna współczesna apologetyka żydowska
Pokonana i zmarginalizowana, krypto-żydowska elita zwróciła się do wydawania długiej serii memoriałów, które pod wieloma względami przypominają prototypy współczesnej apologetyki/propagandy żydowskiej tego rodzaju, wydanej przez ADL (Antidefamation League – am.org.żydowska – przyp.tłum). Na przykład w poprzednim eseju podkreśliłem wagę współczesnej taktyki retorycznego przeniesienia „obcości” z dala od Żydów na same metody ich wrogiego działania.
Żydzi regularnie polegali na taktyce upadku, przedstawiającej kłopotliwy ruch jako zagraniczny import … Doskonałym przykładem tego jest oczywiście niedorzeczna opinia Hillary Clinton, że Alt Right (niejednorodny ruch polityczny – przyp.tłum.) została w jakiś sposób zrodzona przez Putina. Ponieważ większość jej słów pochodzi z SPLC (Southern Powerty Law Center – am.org. non-profit dot. praw człowieka – przyp.tłum.) , możemy założyć, że to konkretne oskarżenie można przypisać hebrajskiemu układowi. Kolejna dziwna teoria obcego pochodzenia Alt Right wywodząca się z SPLC: Mark Potok skomentowała dziwnym twierdzeniem, że Alt Right „zaczął się jako ruch antymuzułmański w Europie i rozprzestrzenia się na tym obszarze od około 2008 roku”.
A lista jest długa. Żydowski dziennikarz mieszkający w Wielkiej Brytanii Jonathan Freedland, który ma długą historię aktywizmu przeciwko Whites (Białym), napisał artykuł zatytułowany „Achillesowa bolączka Donalda Trumpa, który jest naprawdę nieamerykański”. Freedland twierdzi, że podstawową zasadą Ameryki jest „przekonanie, że narodowa tożsamość nie tkwiła we krwi ani glebie, ale w lojalności wobec konstytucji narodu i jego karcie praw”. Jest to wyraźna wskazówka, że nie zna on dobrze amerykańskiej historii. Kontynuuje, że „te ruchy Trumpa są nie tylko reakcyjne, bigoteryjne czy niebezpieczne. Sprzeciwiają się ideałom, które wszyscy Amerykanie powinni uważać za święte. Być może jest to sposób na zaatakowanie Trumpa: jako prawdziwie nieamerykańskiego. Mówi, że chce ponownie uczynić Amerykę wielką. Prawdą jest, że zatrzyma Amerykę jako Amerykę”.
Kolejnymi żydowskimi uczestnikami starań o ukazanie Trumpa jako nieamerykańskiego są między innymi: redakcjaWashington Post prowadzona przez żydowskiego Martina Barona; żydowskiego dziennikarza Franklina Foera i żydowskiego gospodarza programu talk show Jerrego Springera. Żydowski biznesmen Josh Tetrick kupił także wiele drogich pełno stronicowych przestrzeni reklamowych w New York Times, które miały na celu popchnięcie „Trumpa jako nieamerykańskiego” meme … We wszystkich przypadkach zarówno Trumpizm, jak i Alt Right są przedstawiane przez Żydów jako obce wtargnięcie do amerykańskiego życia politycznego. Podobnie jak w przypadku innych taktyk, mają one długi rodowód.
Kevin MacDonald pisze, że „organizacje żydowskie w Niemczech w latach 1870-1914 argumentowały, że antysemityzm jest zagrożeniem dla całych Niemiec, ponieważ był zasadniczo „nieniemiecki”.[1] W dziewiętnastowiecznych Niemczech, antysemityzm był często opisywany przez Żydów, jako francuski import. I odwrotnie, Paula Hyman pisze, że w obliczu wzrostu antyżydowskich emocji w dziewiętnastowiecznej Francji, Żydzi rozpowszechniali przesłanie, że antysemityzm jest „niefrancuski” a „niemiecki import”.[2] Thorsten Wagner donosi, że powszechnym refrenem wśród Żydów w Danii było to, że antysemityzm był „niemieckim importem – bez autochtonicznych korzeni i tradycji”. [3].
Istnieje niezliczona ilość przykładów z niezliczonych innych krajów. Taktyka polega zatem na przekonaniu ludności, że Żydzi nie są zagranicznym zagrożeniem, ale raczej, że to rosnący ruch volkisch, to obcy podmiot zagrażający narodowi. Chociaż jest to absurdalnie przewrotne twierdzenie i ciężko wyobrazić sobie, że odnosi sukces, Żydzi są w stanie rozpowszechniać przesłanie ze względu na ich doskonałą medialność i władzę polityczną (jak widać po wysiłkach Tetricka). Ta moc zapewniła, że portrety ruchów nacjonalistycznych jako „obcych” były taktycznie skuteczne w przeszłości.
Odpowiedzi krypto-żydowskich Jezuitów na europejską kontr-strategię są uderzająco podobne do tych współczesnych przykładów, ponieważ także mocno polegały na próbach wyparcia poczucia obcego zagrożenia z dala od siebie i ruchu wrogiego ich interesom.
Na przykład najbardziej okrutne i płodne pisemne odpowiedzi na odrzucenie konwersji zostały napisane przez konwertytę i wysokiego rangą włoskiego dyplomatę Antonio Possevino, który został usunięty z urzędu przez Mercuriana i wysłany do odległej Szwecji. Possevino, odizolowany i bezsilny na zimnej północy, oświadczył, że to postacie takie jak Benedetto Palmio są prawdziwie „niechrześcijańskie”, a właściwie niewiele więcej niż „poganie”. (164-5) Zaskakująco, z dużą ilością chutzpy, Possevino przypisał wszystkie zakłócenia w Towarzystwie Jezusowym „nadmiarowi ambicji portugalskich Jezuitów”.(171 2) Possevino rażąco kłamał w swojej propagandzie na temat natury memorialistów, sugerując, że ruch ten był częścią „portugalskiego spisku”, aby podważyć jezuicką jedność (171-2). Maryks komentuje dosłownie tekst Possevino, że większość z nich to „niezaprzeczalnie conversos. (172)
Wreszcie, apologetyka Possevino zawiera także inny aspekt, który jest zapowiedzią współczesnej propagandy – idei, że Żydzi są elitą naturalną i moralną, zazwyczaj połączoną z pogardą dla mas wiejskich. Possevino obwiniał „zazdrosnych i pozbawionych talentu mężczyzn z biednych środowisk wiejskich„ (168) o agitację przeciwko konwertytom, twierdząc jednocześnie, że „pod względem ich cnoty i poświęcenia [konwertyci] reprezentują elitę w społeczeństwie”. (172)
Wniosek
Zakon Jezuitów jako synagoga Żydów jest ważnym wkładem w naukę religii i konfliktów etnicznych we wczesno-nowożytnej Hiszpanii. Chociaż książka nie jest odpowiednia dla osób początkujących w omawianych tematach, jest zwięzła, a jej cztery rozdziały są wypełnione nowymi informacjami, które z pewnością zainteresują czytelnika jakąś wcześniejszą wiedzą o Jezuitach, historii Hiszpanii lub kwestii żydowskiej w Europie.
Mój jedyny prawdziwy krytycyzm dotyczy kwestii stylu i struktury. Styl pisania Maryksa jest często mechaniczny, i czasami wydaje się, że podczas gdy materiał nadaje się do dramatycznej narracji, ten potencjał jest tracony pośród nijakich obserwacji i powtarzalnego uciekania się do lamentowania „uprzedzeń” i „dyskryminacji” „starych chrześcijan”.
Z pewnością jest to książka, w której fakty, a nie analiza autora, prowadzą. Jeśli chodzi o strukturę, tekst cechuje się irytującym zwyczajem powtarzania, szczególnie w odniesieniu do uporczywego przywracania postaci, które już znamy. Uważam to jako szczególnie rozczarowujące ze względu na ogólnie wysoką jakość edycji z Brill.
Te drobne irytacje na bok, Zakon Jezuitów jako synagoga Żydów był łowcą stron. Być może najlepsze jest to, że teraz można go pobrać za darmo w ramach inicjatywy Open Source firmy Brill i cieszyć się z lektury.
Andrew Joyce, Ph.D.
[1] K. MacDonald, Separacja i jej niezadowolenie: Ku ewolucyjnej teorii antysemityzmu ( I książki, 2004), 232.
[2] A. Lindemann i R. Levy (red.), Antisemitism: A History(Oxford University Press, 2010), 136.
[3] T. Wagner, „Belated Heroism: The Danish Lutheran Church and the Jews, 1918-1945” w: K. Spicer (red.), Antysemityzm, chrześcijańska ambiwalencja i Holocaust (Indiana University Press, 2007), 7.
Przetłumaczono za: https://www.theoccidentalobserver.net/2017/12/27/review-the-jesuit-order-as-a-synagogue-of-jews-part-two/
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2018/05/recenzja-zakon-jezuitow-jako-synagoga-zydow/






