XIX. Wdzięczność Żydów polskich.

Przyznają Żydzi, że Polska była, w Europie jedynym państwem, obchodzącym się z nimi stale po ludzku.

Stosunek królów polskich do Żydów jest „tym więcej zastanowienia godnym - pisze dr. Ludwik Gumplowicz („Prawodawstwo polskie względem Żydów“), ponieważ zupełnie różny od stosunku panujących do Żydów w innych państwach Europy, a szczególnie w Niemczech. Tam Żydzi uważani byli, jako należący do majątku cesarzy, byli dobrem kameralnym, servi camerae cesarza.

Nie należeli więc do narodu, nie wchodzili w skład jego; byli tylko prywatną własnością panującego. - W Polsce było inaczej. W Polsce Żydzi stanowili klasę narodu, do jego składu należeli jako część integralna, tak dobrze, jak szlachta, chłopi, mieszczaństwo. Były to w Polsce klasy narodu, które tym się od kast różniły, że łączenie się wzajemne prawie nie było zakazane, a przejście z jednej do drugiej było możebne. Między tymi klasami narodu Żydzi nie byli najpośledniejszą, stali bowiem zupełnie na równi z mieszczanami, a w wielu względach nawet i wyżej”.

Było tak w istocie w Polsce, w jedynym tolerancyjnym państwie europejskim od wieków średnich począwszy, aż do wielkiej rewolucji francuskiej. Prześladowania: innowierców dlatego, że wyznają inną wiarę, Polska nie znała.

Tak dobrze, wygodnie i bezpiecznie było Żydom w Polsce, iż zdawało im się, że mieszkają w swoim dawnym państwie, - w Palestynie. Potwierdza to Ludwik Gumplowicz, gdy mówi: „Kahały polskie z rabinami na czele są tak szczególnym zjawiskiem w swoim rodzaju, jak podobnego nigdzie i nigdy nie napotykamy. Są to małe rzeczpospolite z prezydentami własnego wyboru na czele, a gdyby kto patrzał na ich rządzenie się prawem własnym, prawem Mojżesza i Talmudu, gdyby z zawiązanymi oczyma prowadzono go po niezliczonych tych miasteczkach, z jednego kahału do drugiego, nie pokazując mu reszty kraju, mniemałby się nie w Polsce, ale w Palestynie”.

Trafnie odmalował L. Gumplowicz miasteczka polskie, zalane Żydami, przypominające dotąd brudne, cuchnące osady Azji Mniejszej, ożywione nieznośnym, obrzydliwym szwargotem, jak się imperator-filozof rzymski, Marek-Aureliusz, wyrażał.

Słowem, państwem w państwie była organizacja Żydów w Polsce...

Za dobrotliwość i tolerancję religijną należała się Polsce od Żydów wdzięczność.

Jak wyglądała tai wdzięczność żydowska?...

W wojnach nie brał Żyd udziału, co był jako wolny obywatel winien. Wolał pożyczać ubogiemu rycerzowi pieniądze, potrzebne mu na zbroję, broń, konie i jego ciurów, aby po powrocie z krwawego pola mógł szlachcica, niewynagrodzonego przez rząd jakimś beneficjum, odrzeć ze skóry, zdruzgotać go młotem lichwy.

Nie tylko rycerz ubogi płacił po wojnie Żydom znaczny „procent”, ale płacili go często także możni panowie, a nawet królowie, gdy im zabrakło gotówki na wyprawę wojenną.

Oto pierwsza „wdzięczność” Żyda, pijącego obficie z kielicha dobrotliwości słowiańskiej.

A druga!...

Na drugie pytanie odpowie handel polski, zniszczony żarłoczną chciwością i nieuczciwością chytrego, przebiegłego szachraja. To samo potwierdzi rzemiosło polskie, osłabione tandetą żydowską.

A trzecia „wdzięczność”?...

Na sejmach oskarżała szlachta Żydów, że „zawsze zwykli oszukiwać młodych ludzi” - że ukrywają towary przemycane 1 rzeczy ukradzione.

Drobnostki w porównaniu z czwartą „wdzięcznością”.

Wiadomo, że wierszokleci hebrajscy uwielbiali „kochaną ojczyznę”, - gościnną Polskę. Ta „kochana ojczyzna” traciła jednak dla Żydów urok w chwilach ciężkich, zagrażających wolności Polski. Praktyczni, sobą, swoimi tylko sprawami zajęci, starali się pozyskać przychylność potężnych sąsiadów, którzy by mogli w razie zwycięstwa, stać się ich nowymi chlebodawcami. Schlebiali Turkom, Rosjanom, Niemcom, Szwedom, a nie tylko schlebiali, lecz służyli im jako szpiedzy, czyli byli zdrajcami „kochanej ojczyzny”. Do Turcji zgłaszali się po pomoc już w XVI stuleciu. Ułatwił im stosunki z padyszachem ich wspólwierca, Joae Miques (Józef Nassi). Wypędzony z Hiszpanii, udał się bogaty Żyd do Stambułu, otoczony liczną świtą. Sułtan Sulejman przyjął go uprzejmie, a nawet udzielił mu gościny we własnym dworze. Syn Sulejmana, Selim, wyniósł banitę do godności księcia Naxos (w r. 1566), nadawszy mu kilka wysp na morzu Egejskim. Joao Miques był przez długi czas powiernikiem

i doradcą dwóch sułtanów, czyli właściwie rządcą państwa otomańskiego, nadto uznaną, legalną głową Żydów, przebywających w Turcji. Zawiedli się jednak jego współwiercy polscy. Nie troszczył się on wcale o nich. O sobie tylko i o swoim otoczeniu myślał, pomnażał swój i swojej rodziny majątek, co przyznaje nawet, Grätz, żarliwy obrońca Judy.

Nie wszyscy Żydzi polscy pomagali wrogom złamać silę polskiego rycerstwa. Byli między nimi mężowie uczciwi, np. Michał Ezofowicz, który rzucał na zdrajców cherem (klątwę). Mnóstwo jednak szpiegów żydowskich musiało być podczas najazdu Szwedów, kiedy Czarniecki kazał ich torturować i wieszać wielkimi gromadami w różnych miastach, a kancelaria królewska ogłosiła rozkaz, nie pozwalający członkom „świętego” narodu opuszczać swoich domów, „żeby do nieprzyjaciela były wiadomości donoszone”. Nawet krakowscy Żydzi, tak bliscy tronowi polskiemu, sprzeniewierzyli się swoim dobrodziejom, czego dowodem konfiskata ich majątków na rozkaz króla Jana Kazimierza (1658 r.).

Widocznie byli Żydzi przekonani, że Polska kona już, umiera, że ją szwedzkie miecze raz na zawsze zdruzgoczą, więc starali się zjednać sobie życzliwość nowych panów.

I tym razem omyliła się niemądra polityka żydowska...

Nie koniec na tym.

Od Ludwika Glatmana, autora „Szkiców historycznych” (Kraków, 1906 r.) dowiadujemy się o zrywaniu sejmów polskich (z rozdziału pt.: „jak Żydzi zrywali sejmy”). Oddzieleni gettem i Talmudem od rdzennej ludności, pozornie obojętni na sejmy polskie, śledzili oni z uwagą rozwój naszego ustawodawstwa, o ile się ono odnosiło do ich interesów. Działo się to prawdopodobnie od samego początku ich pobytu w Polsce, braknie dotąd jednak źródeł naukowych, które by; potwierdziły ten domysł. Ludwik Glatman ilustruje faktami, cytatami tylko wiek XVIII-ty.

Był to wiek bardzo podatny dla chciwości żydowskiej. Stare cnoty rycerstwa polskiego gasły pod nieszczęsnymi rządami obu królów saskich, Augusta Mocnego i III-go. Egoistyczna prywata wielmożów zdławiła obowiązek obywatelski, zły przykład królów i ich otoczenia podminował rodzinę, splamił jej czystość. W epoce, w której się cieszono: za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa - nie mogło być mowy o surowych obyczajach przeszłości. Gdzie się tylko je, pije i popuszcza pasa, tam potrzeba dużo mamony, a nie wszyscy posiadali jej tyle, iżby mogli nasycić swoje hulaszcze apetyty.

Droga do przekupstwa otwarta...

Żydzi rozporządzali w wieku XVII i XVIII bardzo znaczną mamoną, zagarnąwszy mimo praw, ustanowionych przez królów, kupcom chrześcijańskim cały handel miast i miasteczek. Stać ich było na opłacenie nieuczciwości nieuczciwych, podłością podłych.

O nieuczciwych i podłych zawsze i wszędzie łatwo. Każda epoka wydaje brudnych chciwców, łotrów bez Boga, sumienia i honoru, sprzedawczyków i lekkomyślników, ocierających się o grzech, o zbrodnie nawet. A cóż dopiero w chwilach moralnego gnicia:? Wiemy wszyscy, jakie szeregi złodziejów i bandytów, cały legion spłodziły lata rewolucyjne (1905 r.), lata anarchii etycznej, seksualnego zwyrodnienia, kultu ciała i pieniądza. Za kilka rubli mordowali nasi bandyci sumiennego, uczciwego człowieka.

Wiadomo, że za panowania Augusta III, przez całe lat trzydzieści, doszedł do skutku tylko jeden sejm (pacyfikacyjny 1737 r.). Wszystkie inne padały - bezsilne, rozbite. Bowiem zawsze znalazł się jakiś przeambitny magnat, mający na celu tylko swoje osobiste interesy, albo jakiś łotr, poseł lub nawet

senator, który wrzeszczał jak opętany, za, pieniądze żydowskie: liberum veto! A jeden głos wystarczał do zerwania sejmu.

O co Żydom chodziło? O bożka ich oczywiście, o pieniądz, o Złotego Cielca.

W ogólnym rozstroju politycznym i etycznym XVIII stulecia znaleźli się mężowie uczciwi, prawi obywatele, którzy zdawali sobie dokładnie sprawę z anarchii kraju. Było ich nie wielu, ale byli. Ci uczciwi, prawi Polacy, nawoływali do moralnego odrodzenia narodu i wzmocnienia państwa. Skarżyli się oni między innymi, że: „Sejmy, duchem postronnych sąsiadów (dyplomatów ościennych) i Żydów natchnione, ich pieniędzmi paradują; wielu pobiera pensje roczne a ohydą polskiego imienia”.

Bezpieczeństwo każdego państwa zależy od jego armii, armia zaś nie może istnieć bez pieniędzy. Do wzmocnienia skarbu Rzeczypospolitej dążyli rozumni i uczciwi obywatele XVIII-go w. A nie było trudno o wypełnienie kas rządowych. Dość było podnieść stopę podatków (czopowego, szelężnego, pogłównego, monopolu: tabacznego, tytoniowego, papierowego, młynowego itd.), aby starczyło na wszystkie potrzeby państwa. Obliczono, że same czopowe (opłaty z szynków) przyniosłyby rocznie 11,250,000 złotych.

Te szynki, młyny i różne monopole były w ręku Żydów Oni sami wnosili do skarbu corocznie przeszło 11 milionów złotych, czego ich chciwość sobie nie życzyła.

Mieszkało w początkach XVIII-go stulecia na ziemiach polskich i litewskich 550,000 Żydów żonatych; powinni więc byli płacić pogłównego (licząc po dukacie od rodziny) 4½ miliona złotych, a płacili tylko 220,000. Ratując swojo miliony, należące się słusznie skarbowi rządowemu, posługiwali się przekupstwem. Zbierali oni przed każdym sejmem 250,000 złotych na kupienie głosów kilku posłów i senatorów. Ci podli sprzedawczycy rwali za ich srebrniki sejmy, niwecząc zamiary, pracę rozumnych i uczciwych obywateli, którzy znali źródło słabości Rzeczpospolitej.

Podniosłego ducha i dalekiego wzroku, patrzącego w przyszłość, senator, biskup kijowski, Samuel z Ossy Ożga, posłał do króla list (w r. 1740), zwracając jego uwagę na konieczność „aukcyi wojska, porządnej i licznej infanteryi i dragonyi sine quo nihil, Najjaśniejszy. Panie”. -,.Nie tak się dziwuję postronnym potencyom - pisał - że nas zawsze chcą widzieć bez porządku, boć z tego siła profitują, ale jako publica fama volat, że Żydzi polscy siłą przeszkadzali przeszłemu sejmowi, iż nie doszedł. Masz W. Kr. Mość Pan mój miłościwy moc i władzę panowania swego zażyć nad tym chytrym narodem, zabieżeć tym inkonwenienciom. Mnóstwo miast w państwie W. Kr. Mości inaczej się reperować nie może; póki Żydzi handle wszystkie mieć będą, które wszystkie odebrali katolikom przy protekcyach tak mało contribuen do ad aerarium wszystkie omal miasta W. Kr. Mtości posiadali ze złamaniem prawa i przywilejów, nadanych chrześcijanom od królów, panów i antecesorów W. Kr. Mości”.

Prawie jednocześnie ukazał się w druku list „Pewnego ziemianina do pewnego przyjaciela”, w którym czytamy pomiędzy innymi: „Jasno każdemu, jak ten naród rozmnożony (Żydzi) po calem Królestwie, szczęśliwsi niż nasi mieszczanie i nasi poddani, jak wszędzie znajdują protekcję, jak przez swoje sztuki, szalbierstwa, zabieganie, wszystkie handle i sposoby do życia; chrześcijanom odjęli, a jak mało płacą Rzeczypospolitej”.

Na ten nieprawidłowy stosunek do ludności rdzennej zwrócił także uwagę papież Benedykt XIV i wysłał do Polski list pasterski (1751 r.), w którym przekazuje chrześcijanom, aby się „podczas dnia u Żydów sądnego do ucierania nosów, podczas pamiątki tej, którą ci Żydzi Hamana odprawiają, służyć onymże Żydom nie ważyli”... I w liście tym ubolewał Ojciec Święty (jak pisze Andrzej Niemojewski w swojej „Myśli Niepodległej”) nad rozpanoszeniem się Żydów w Polsce ze szkodą ludności

chrześcijańskiej, wytykał, iż Żydom wypuszczono w dzierżawę karczmy, folwarki, publiczne intraty, skutkiem czego dają się we znaki chłopom, „że ich do ciężkich robót zmuszają, a nadto i kary na nich stanowią i częstokroć plagami nad ciałem ich się pastwią. Nadto, gdy z handlów, szynków i różnych zysków nazbierają pieniędzy, tedy je chrześcijanom pożyczają na lichwę, przez co się dobra i fortuny wyniszczają”.

Na rozkaz biskupów (Szembeka i innych) odczytywało duchowieństwo polskie przez całe pół roku (1751 r.) list pasterski papieża na wszystkich ambonach.

Znali więc bardzo dobrze Polacy wieku XVIII rolę, jaką Żydzi odgrywali na ich ziemiach, wiedzieli, że są nie tylko obcymi dla spraw kraju i ludności chrześcijańskiej, lecz wprost podstępnymi wrogami, podminowywaczami Rzeczypospolitej, jej siły, jej potęgi, jej środków obrony - a mimo to znaleźli się „szabesgoje”, co im za nikczemne srebrniki „ocierali nosy“, co za plugawą łapówkę służyli ich celom, ich chciwości, ich handlarskiemu sprytowi.

Świetny interes robili Żydzi na przekupstwie senatorów i posłów. Głosy tych łotrów kosztowały ich 250,000 złp., a wsypywały do ich kieszeni około 16-tu milionów.

Żydzi, korzystając z protekcji szabesgojów owego czasu, porastali w złote piórka, handlując nawet, krwią ludności rdzennej.

Wiadomo, że król pruski, Fryderyk II, zwany Wielkim, potrzebował dużo wojska, gdy wtargnął po śmierci cesarza Karola VI na Śląsk. Żydzi, niegdyś handlarze niewolnikiem, dostarczyli mu z Polski część armii, werbując na ziemi polskiej zdrowych, dorodnych żołnierzy, którzy wsiąkli z czasem w naród niemiecki. Pod pozorem furmanienia, jak opowiada Henryk Szmitt („Dzieje Polski XVIII i XIX w.“), wyprowadzali ludzi za granicę, najwięcej do Prus, zmniejszając polską ludność kmiecą.

Spostrzegł to król polski i polecił na radzie senatu w r. 1744 starostom granicznym nie przepuszczać Żydów poza granicę z ich furmanami chrześcijańskimi. Uniwersał królewski z r. 1745 rozkazał „Żydów, schwytanych na uczynku werbownictwa, karać wedle surowości ustaw“.

Bada senatorska radziła i rozkazywała, a Żydzi oparci o protekcję szabesgojów, nie zwracali uwagi na rozkazy i groźby uczciwych członków rady senatorskiej - szli dalej swoją drogą plugawą.

Oto wdzięczność Żydów...

Za to, że Polska przygarnęła biedaków, wypędzonych z państw Europy południowej, zachodniej i środkowej, za to, że pozwoliła im bez przeszkody modlić się po swojemu, za to, że obdarzyła ich nie tylko bardzo dla nich wygodnymi przywilejami, lecz nawet autonomią - podziękowali jej: lichwą, wyzyskiem, oszustwem, szachrajstwem bez sumienia, demoralizowaniem chrześcijan słabego charakteru, arogancją, nienawiścią, zdradą, rwaniem sejmów, wywożeniem ludności rdzennej poza granicę kraju.

Tak odwdzięczyli się Żydzi dobrotliwej, gościnnej, tolerancyjnej Polsce... A historycy żydowscy, piszący po polsku, cieszą się jawnie, bez wstydu, że ich współwyznawcom udało się otumanić, oślepić „głupich gojów”.

Sunt lacrimae rerum...


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location