Najgorsze małżeństwo w Georgetown. Protoplasta Jonny Daniels`a Albrecht Muth

   Skazany za morderstwo własnej żony Albrecht Muth był protoplastą Jonny Daniels'a. Daniels'a który jest udoskonalaną wersją Dyzmy, zmutowaną właśnie Muth´em.

Daniels mający setki fotografii z polskimi osobistościami medialnymi, sportowymi i politycznymi, a co głównie. Straszył wszystkich szantażami oskarżeń o antysemityzm, dzięki czemu wszyscy wielcy celebryci z wielką ulgą ustawiali się do wspólnego selfie z nim razem, aby w ten sposób mieć swoistą szczepionkę, chroniącą przed epidemią antysemityzmu, a taka fotka wyłożona w sieci była swoistym paszportem antycovidowym.

   - Kontakt z osobą sfotografowaną z Daniels`em jest bezpieczny, bo to osoba zaszczepiona żydem, a co widać na zdjęciu, paszporcie.

   Daniels wyłudził od rządu PiS setki milionów złotych, to tytułem ochrony przed terroryzmem. Największą jednorazową kwotę ściągnął w roku 2018, to jako haracz za zezwolenie na udział Andrzeja Dudy w przebiegu Marszu Niepodległości. Daniels okradł nawet Rydzyka.

   Jonny Daniels w dalszym ciągu nie zezwala na ekshumację w Jedwabnem. I cnotki z IPN mocno główkują nad tym, jakby tu uprosić tego bandziora o zezwolenie na te wykopki.

   Ciekawe, czy Tusk i koalicja powołają komisję sejmową do wyjaśnienia kwestii tych ogromnych żydowskich kradzieży i terroryzmu, który kanałami Daniels'a docierał do wszystkich prominentów w polin.

 

Red. Gazeta Warszawska

 

P.S.

4- IX - 2024 TVP1 wyemitowała film, Układ idealny, oparty na historii Albrecht`a Muth, ciekawe czy decyzja ta miała podtekst antysemicki.

 

Główny wątek filmu został oparty na artykule, jaki ukazał się w 2012 roku w magazynie New York Times "The Worst Marriage in Georgetown", opisujący morderstwo wpływowej i bardzo bogatej Violi Herms Drath. Sprawcą okazał się jej dużo młodszy, drugi mąż. To debiut reżyserski Christopha Waltza, austriackiego aktora, zdobywcy dwóch Oscarów za role w filmach Quentina Tarantino „Bękarty wojny” i „Django”. W "Układzie idealnym” Waltz wcielił się w Ulricha Motta, postać wzorowaną właśnie na Albercie Muthie, oszuście i mordercy Violi Herms Drath. Film otwiera informacja, że "ta historia w żadnym wypadku nie jest prawdziwa, niemniej jednak została zainspirowana rzeczywistymi wydarzeniami". Ulrich Mott to cyniczny karierowicz i oszust, który za wszelką cenę dąży do osiągnięcia najwyższej pozycji w gronie wpływowych osób. Próbuje wspiąć się na sam szczyt politycznego establishmentu. W tym celu ma mu posłużyc małżeństwo z zamożną wdową z licznymi koneksjami. Mimo że "wybranka serca" jest starsza od niego o blisko pół wieku, nie zawaha się jej poślubić.

Christoph Waltz, Annette Bening, Corey Hawkins, Vanessa Redgrave

 

+

 

Kolacje serwowano w piwnicy. Ambasadorowie, generałowie z wieloma gwiazdami, wysocy rangą urzędnicy Białego Domu i oczytani felietoniści — wszyscy przechodzili obok żółknącej kuchni, która wyglądała, jakby nie była modernizowana od czasów administracji Forda, i schodzili wąskimi schodami do słabo oświetlonej jadalni. Goście byli rozmieszczani wokół stołu według rangi, a najważniejsi byli stłoczeni na środku. Chociaż posiłki ze Starego Świata mogły być dość wyszukane — pasztet z jelenia, kaczka w gorzkiej pomarańczy — były przygotowywane i serwowane w całości przez gospodarza, pedanta protokołu o nazwisku Albrecht Muth.

Muth lubił nazywać swój szeregowy dom w Georgetown, który technicznie należał do jego żony, dziennikarki Violi Drath, Albrechtory. Gośćmi ich kolacji byli m.in. Anne Patterson, ambasador Obamy w Egipcie; Eleanor Clift z Newsweek; i Pierre Salinger, dworzanin Kennedy'ego, za którym szedł jego mały biały pies. Antonin Scalia był kolejnym gościem, a Muth lubił żartować o tym, jak poprosił Scalię o udzielenie mu ślubu: „Czy wyjdziesz za mnie?” zapytał Muth. „Cóż, jestem już żonaty” odpowiedział Scalia. W 2006 roku nawet Dick Cheney wyszedł ze swojego bunkra, aby wziąć udział w przyjęciu, które zorganizowała Drath.

Jednakże prestiż pary nie miał nic wspólnego z bogactwem. Żyli skromnie, głównie z emerytury pierwszego męża Drath. Nie opierali się też na swoich życiorysach. On kiedyś założył małą organizację pozarządową; ona pisała artykuły do ​​niemieckiego dziennika finansowego. Posiadali oni wykwintne zrozumienie niepokojów elity miasta — i świadomość siły ekscentryczności w mieście, w którym jest jej niewiele. Drath była o 44 lata starsza od męża, różnica wieku jeszcze bardziej się uwydatniła, gdy zwracał się do niej „madam”.

Albrecht Muth miał swoją własną bogatą tradycję. Według jednej z opowieści, kiedyś umieścił pluskwę w głównej łazience Madeleine Albright na zlecenie niemieckiego wywiadu, chociaż urządzenie zdołało wychwycić tylko dźwięk płynącej wody. Inna umieściła go w Bagdadzie, gdzie pracował w tajnej misji ONZ dla Kofiego Annana, lub wujka Kofiego, jak nazywał go Muth. Nawet sąsiedzi z Georgetown, którzy nigdy nie uczestniczyli w jego kolacjach, spekulowali na temat mężczyzny, który nosił bat i palił cygara, które trzymał schowane w kieszeni na piersi, gdy każdego ranka maszerował obok eleganckich butików na Wisconsin Avenue. Po tym, jak sąsiad kiedyś błędnie nazwał bat batem marszowym, Muth prychnął w e-mailu: „ Nie jestem panem Sousą”.

12 sierpnia ubiegłego roku Muth zadzwonił pod numer 911 i poinformował, że wrócił z porannego spaceru i znalazł żonę rozłożoną na podłodze łazienki. 91-latka potykająca się w łazience nie jest niczym niezwykłym, więc detektywi początkowo nie badali jej śmierci. Dopiero dzień później lekarz sądowy zauważył, że jej skóra głowy była posiniaczona, paznokieć miał rozerwany, a chrząstka w szyi była złamana. Została uduszona i zatłuczona na śmierć.

Morderstwo Dratha znalazło się na pierwszej stronie The Washington Post, który był tak samo niezręcznie uwikłany w tę historię, jak reszta elity miasta. Jeden z felietonistów The Post uczestniczył w kolacji pary, podobnie jak reporter, który relacjonował sprawę dla The Wall Street Journal. Przez lata Muth zalewał skrzynki odbiorcze swoich kontaktów medialnych wiadomościami zawierającymi jego przemyślenia na temat wydarzeń dnia i znane smaczki plotek — spekulacje na temat nieudanych tajnych operacji lub pogłoski o walkach między najwyższymi rangą generałami — nawyk, który nie zakończył się wraz ze śmiercią jego żony. Cztery dni po rzekomym znalezieniu ciała Dratha, Muth przesłał notatkę, którą pierwotnie wysłał do urzędników w Pentagonie. Zasugerował, że policja uważa Dratha za nieszczęśliwą ofiarę zabójcy, który go ścigał. „Muszę zabrać zamordowaną żonę do Arlington”, napisał, „opłakiwać ją, a następnie znaleźć jej zabójcę”.

Kiedy Muth po raz pierwszy zaprosił ją na randkę w 1982 r., Drath był żonaty od prawie 40 lat. On był nastoletnim stażystą mniej znanego senatora republikanów, ona była doświadczoną dziennikarką po 60-tce. Muth schlebiał jej, opisując swoje oddanie jej felietonowi, który, jak powiedział, zaczął czytać w „młodości”.

Mówiono, że wybrana przez niego knajpa ze sznyclami była ulubioną restauracją Henry'ego Kissingera w mieście. Muth zamówił butelkę drogiego wina i podczas kolacji opowiedział o szczegółach wielkich bitew, zacytował Oscara Wilde'a i wspomniał o zdobyciu wysokiej posady w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Chociaż niedawno przybył do Waszyngtonu, aby studiować na American University, Muth rzucał nazwiskami jak rodowity mieszkaniec. „Zachowywał się bardzo wyniośle i to jej się podobało” — mówi Kathryn Livingston, była redaktor naczelna Town & Country, którą Drath zatrudnił do redagowania jej wspomnień, których nigdy nie miała odwagi opublikować.

Ponieważ Drath tylko nieśmiało ujawniała jej życie wewnętrzne, edycja manuskryptu wymagała, aby Livingston zadała jej niewygodne pytania. W jednym z momentów introspekcji Drath przyznała, że ​​chociaż nie uważała Mutha za szczególnie przystojnego, uważała jego wygląd za atrakcyjny. Jego rodzina uciekła z Niemiec Wschodnich, tak jak jej, a w jego teutońskiej twarzy i niebiesko-szarych oczach było coś, co przypominało jej dom. Przyciągała ją również jego żądza władzy, o której wiedziała, że ​​może być ukierunkowana na sukces zawodowy. „Na początku była olśniona jego potencjałem” – powiedziała mi Livingston.

 

Kiedyś była niemal tak ambitna. Po II wojnie światowej, gdy miała około 25 lat, jej mąż Francis — zastępca amerykańskiego gubernatora wojskowego Bawarii — uratował ją z ruin Niemiec i przeszczepił do Lincoln w Nebrasce. Drath dobrze przystosowała się do nowego życia, prowadząc nawet program w lokalnej telewizji publicznej. Ale potrzebowała więcej akcji, niż mogła zapewnić Nebraska. Zaczęła latać do Nowego Jorku, aby relacjonować pokazy mody dla niemieckiego magazynu, podczas gdy jej mąż, którego wszyscy nazywali pułkownikiem, opiekował się ich córkami. „Ona była mężem, a on żoną” — wspomina Parker Ladd, redaktor książek w Scribner's, który należał do nowego kręgu Drath na Manhattanie.

Podczas swoich podróży zaprzyjaźniła się z Normanem Mailerem, który później mieszkał w jej domu, gdy zbierał materiały do ​​swojej powieści „Harlot's Ghost”. Zaczęła pisać eseje o niemieckiej polityce dla Harper's i Commentary. W 1968 roku pułkownik przyjął pracę w rządzie i kupił szeregowy dom w Georgetown. Już wkrótce mogła zażartować: „Kiedy mówię po niemiecku do Henry'ego Kissingera, zaczyna mówić jak mały chłopiec”.

Jednak pomimo swojego statusu i sukcesu Drath pozostała głęboko zależna od męża. Kiedy pułkownik dowiedział się, że ma raka w latach 80., spanikowała na myśl o wdowieństwie. Jej przyjaciel, teoretyk polityczny Gary Ulmen, przyjechał do niej po śmierci męża i odkrył skalę jej bezradności. Pewnego ranka zwróciła się do Ulmena i zapytała: „Czy wiesz, jak zrobić śniadanie?”

Po kolacji ze sznyclem Muth niemal zniknął z życia Dratha. Ale zaledwie kilka miesięcy po śmierci pułkownika w 1986 roku, zaczął ją odwiedzać niemal codziennie. Pili herbatę i siedzieli, kłócąc się o politykę; wieczory zwykle kończyły się tym, że Muth siadał, by zagrać na jej fortepianie. Około trzech lat po rozpoczęciu zalotów, włożył smoking, niósł butelkę szampana i oświadczył się. To, że wybrała Mutiego, jak go nazywała, zszokowało jej przyjaciół i rodzinę. Miała innych adoratorów, którzy byli odpowiedni do jej wieku i szanowani, ale jak powiedziała Ulmenowi: „Są starzy i nudni. Muti jest młody i interesujący”.

Był również chętny i uległy. Eleanor Clift wspomina, że ​​„był czymś w rodzaju jej stażysty”. Każdego ranka biegł czytać gazety, a następnie informować ją o nowościach. Przejął obowiązki domowe, które kiedyś pełnił pułkownik, tylko z wielką formalnością. Kiedy wpadali goście, Muth podawał im herbatę, kłaniał się przesadnie i cicho wychodził z pokoju. „Wyglądało na to, że jego następnym przystankiem był Maxim” – powiedział mi przyjaciel Dratha, George Schwab, szef think tanku zajmującego się polityką zagraniczną.

 

Drath nie zamierzała poślubić lokaja. Jej pamiętnik szczegółowo opisuje ich kampanię mającą na celu zapewnienie mu wysokiej posady. Wykształcili Władimira Pietrowskiego, starego radzieckiego dyplomatę z obwisłymi policzkami, który zarządzał biurem ONZ w Genewie, poleciał do Szwajcarii i kupił mu drogą kolację. Po miesiącach uwodzenia Pietrowskiego, Muth zaczął pojawiać się w panelach w całym Waszyngtonie w jego imieniu, dzieląc mównicę z ludźmi takimi jak senator Paul Sarbanes i Joseph Nye, ówczesny przewodniczący Narodowej Rady Wywiadu. „To niesamowite, jak on wdaje się w różne rzeczy” – Drath dziwił się Ulmenowi, który odpowiedział: „Viola, przedstawiasz go ludziom; to dlatego, że jest z tobą powiązany ”.

Ulmen był odrobinę zbyt lekceważący. Muth potrafił być beznadziejnie niezręczny — niezdolny do small talku, skłonny do stukania obcasami — ale potrafił też wykazać się niezwykłą inteligencją społeczną. Betty Gookin, wieloletnia przyjaciółka Dratha, kiedyś oprowadziła go po swoim domu w kraju koni w Wirginii, prowadząc go do ściany portretów przodków. Większość gości słuchałaby w połowie genealogicznego wykładu, ale Muth recytowała historię swojej rodziny, wyciągając zawiłe powiązania. Miał ten sam talent do skanowania organizacji i szybkiego uczenia się jej żargonu i biurokratycznych subtelności.

W 1999 roku Muth założył to, co nazwał Eminent Persons Group. Jego wizja grupy była równie wzniosła, jak jej nazwa — miał zebrać grupę prestiżowych międzynarodowych myślicieli, którzy mieli doradzać sekretarzowi generalnemu ONZ. Muth zaangażował między innymi pakistańską gwiazdę krykieta (a obecnie głównego kandydata na prezydenta) Imrana Khana i byłego sekretarza obrony Roberta McNamarę. Współprzewodniczącym grupy był były premier Francji Michel Rocard. George Soros zapewnił kapitał początkowy. Chociaż EPG nie do końca spełniło wzniosłą misję Mutha, zajmowało ważną niszę, prowadząc kampanię przeciwko proliferacji broni ręcznej, publikując dobrze zbadane raporty i zwołując konferencje w Waszyngtonie i Londynie.

Triumf EPG nie tylko zaspokoił ego Mutha; był również aktem zemsty. Jego matka zajmowała się polityką, wspinając się po szczeblach kariery w Chrześcijańskiej Partii Demokratycznej. Ale ojciec Mutha, lekarz w armii niemieckiej, zmarł kilka tygodni po jego narodzinach. Dla dobra rodziny matka Mutha odrzuciła okazje, by awansować jeszcze wyżej. Według Livingstona Muth uważał, że ta decyzja go ukarała, pozbawiając go przywilejów i korzyści, które należą się potężnym rodzinom. Pisząc do wnuka Dratha, opisał radości z przełamywania elity, „gdzie życie jest wspaniałe, ponieważ jest zabawne”. Ludzie władzy, kontynuował, „wystrzeliwują na innym poziomie kondycji ludzkiej”.

Aby przyciągnąć do swojej grupy wybitnych ludzi, Muth zaczął od zamówienia grubego papieru listowego, który ozdobił herbem własnego projektu. Podpisywał listy imponującym tytułem — hrabia Albi — który Muth twierdził, że jest dalekim krewnym, który doznał wyniszczającego upadku z indyjskiego słonia, przekazanego mu przez ojca. I działał zgodnie z kilkoma kluczowymi zasadami, które Drath opisała w swoich wspomnieniach. Aby zdobyć znanego gościa na kolacji lub przysługę od VIP-a w Waszyngtonie, nie było sensu bawić się oficjalnymi kanałami ani tracić czasu na funkcjonariuszy średniego szczebla. Podwładni obawiają się o swoje kariery i są bardziej skłonni badać nowych znajomych pod kątem potencjalnego zagrożenia. Ale wśród prawdziwie potężnych jest nieoczekiwana naiwność; zakładają, że każdy, kto przybył do ich biurka, przetrwał kontrolę opiekunów.

 

Michel Rocard otrzymał jedno z pierwszych zaproszeń Mutha. „Nigdy o nim nie słyszałem”, powiedział mi były premier. Ale Rocardowi podobała się misja grupy, a jego kariera polityczna potrzebowała nowego celu. Mając Rocarda na czele jako przewodniczącego, Muth nie miał problemu z rekrutacją innych VIP-ów. Kiedy Peggy Mason, była ambasador Kanady przy ONZ, otrzymała swoje zaproszenie, szybko je przyjęła: „Oczywiście”, powiedziała mi, „pomyślałam, że skoro te inne wybitne osoby już są w...”

Obraz
Viola Drath i Albrecht Muth w czerwcu 2001 r.Kredyt...Zdjęcie autorstwa Carrolla Williamsa

W 2005 r. Muth wysłał pochlebny e-mail do Aruna Gandhiego, wnuka Mahatmy, który prowadzi ośrodek promujący bez przemocy w Rochester. „Sprawił, że odniosłem wrażenie, że ma silne powiązania, rzucając nazwiskami takimi jak Kofi Annan, jakby byli kumplami” — wspomina Gandhi. Chociaż nie wiedział prawie nic o Muthu, Gandhi przyjął jego ofertę opłacenia lotu do Waszyngtonu i umożliwienia mu „nawiązania kontaktu z ważnymi ludźmi”. Kiedy Muth zorganizował wystąpienie Gandhiego w National Press Club, jeden reporter z „małej, nieznanej gazety” wziął udział w wydarzeniu, jak to ujął Gandhi. Ale to raczej nie wydawało się celem Mutha. Wykorzystał Gandhiego jako główną atrakcję kolacji, na którą zaproszono „ludzi z wyższych sfer”.

Muth, innymi słowy, dopracował metodologię swojego społecznego schematu Ponziego. W przypadku partii zaczynał od przynęty. Teoretyzował, że powiązania Dratha z przedstawicielami Nebraski w Waszyngtonie — w szczególności senatorem Chuckiem Hagelem — przyciągną innych polityków. Muth kontaktował się również z urzędnikami wojskowymi związanymi z ambasadami, o których wiedział, że często byli samotnymi postaciami w mieście; rozumiał, że ich obecność pomoże mu przyciągnąć felietonistów zajmujących się polityką zagraniczną. „Cały sojusz zachodni był reprezentowany” — powiedział Roland Flamini, były korespondent Time. W e-mailu z 2010 r. do Dratha Muth wyraźnie opisał swoje podejście: „Spotykasz kogoś ważnego, sprawdzasz go, ustalasz [czy] może być przydatny, czynisz go swoim. W pewnym momencie musisz zdecydować, czy wystawiać go jako pożytecznego idiotę, jeśli nie załapie, kim jesteś i co robisz”.

Jednak wkrótce niektórzy koledzy Mutha z EPG zaczęli to zauważać. „Przyszedł na przyjęcie w pełnym garniturze, wyglądając jak niemiecki arystokrata z XIX wieku” — wspomina Peggy Mason. „Ludzie trochę się zdenerwowali i zaczęli grzebać”. Jego gadka o służbie we francuskiej Legii Cudzoziemskiej wydawała się szczególnie absurdalna. Jesienią 2001 roku Soros przestał finansować grupę, a Rocard zrezygnował. „Nie chcę już pracować z Albrechtem Gero Muthem” — napisał Rocard, powołując się na „brutalność jego metody pracy” i jego polaryzującą osobowość. „Niektóre niejasności z jego przeszłości bardziej irytują niektórych naszych rozmówców niż nas samych, a to również ma swoją cenę”.

 

Od pierwszej randki Viola i Albrecht lubili prowokować się nawzajem. W nocy leżeli w oddzielnych łóżkach, kłócąc się po niemiecku. Ale co jakiś czas ich nieporozumienia eskalowały. W 1992 roku Muth został skazany za pobicie Dratha, co było początkiem kartoteki, która ledwie odzwierciedla wiele mniejszych przypadków znęcania się. Pewnego razu, gdy zatrzymali się w hotelu Plaza, wyrzucił jej ubrania na korytarz i zamknął ją poza pokojem. „Ma wszystkie moje karty kredytowe” – powiedziała Gary'emu Ulmenowi przez telefon, który pobiegł do hotelu i pożyczył jej pieniądze na bilet kolejowy powrotny do Waszyngtonu.

Podczas gdy Drath pielęgnowała głębokie uczucia i pisała z pasją o swojej miłości do niego, Muth była w związku z czymś innym. Opisywał ich małżeństwo jako transakcyjne, przykład waszyngtońskiego związku, w którym mąż i żona łączą się, aby połączyć swoje talenty i kapitał społeczny. Kiedy lokalny reporter telewizyjny o nazwisku Kris Van Cleave zapytał Mutha, jak jego małżeństwo przezwyciężyło tak wiele przeszkód, Muth odpowiedział: „Dlaczego sekretarz Clinton pozostaje z prezydentem Clintonem?”

Być może Drath powinna była podejrzewać, że jest gejem wcześniej — aktywnie romansował z mężczyznami. Ale kiedy pogodziła się z orientacją seksualną Mutha, niewiele zrobił, aby to ukryć. W 2002 roku na krótko zamieszkał nawet z chłopakiem. „On był chłopakiem, ona żoną” — wyjaśnił Muth w e-mailu wysłanym do przyjaciół. „Masz jednego z jednego zestawu powodów, drugiego z innego, życia były w pełni zintegrowane”. Były tak zintegrowane, że chłopak cierpiał z powodu takiego samego znęcania się jak żona. Kiedy Muth zagroził, że go zabije, uzyskał nakaz sądowy.

W maju 2006 roku Drath jadła kolację na kanapie, podczas gdy Muth siedziała pijana po drugiej stronie pokoju. Twoja córka nie jest prawnikiem, krzyknął do żony, jest sprzedawczynią. (W rzeczywistości jest sędzią w Los Angeles.) Najlepiej byłoby pozwolić Muth wygadać się, ale Drath broniła córki, mówiąc Muth, że nie jest wystarczająco mądry, aby dostać się na studia prawnicze. Według raportu detektywów odpowiedział, machając w jej stronę krzesłem, zrzucając ją z kanapy, a następnie wielokrotnie uderzając jej głową o podłogę. Następnego ranka Drath uciekła do domu córki i zadzwoniła pod numer 911. Kiedy policja w końcu aresztowała Muth, zostawił Drath — wszyscy bliscy mieli nadzieję, że to będzie ostateczne wyjście.

Kilka miesięcy później data w e-mailach Albrechta Mutha zaczęła brzmieć „Villa Zarathustra, Sadr City, Irak”. Od czasu, gdy Rocard zrezygnował z EPG, Muth próbował ożywić grupę. Zdegradował się nawet do zastępcy dyrektora wykonawczego i przechwalał się, że siostrzeniec Kofiego Annana, którego nazywał swoim „bratem krwi Aszanti”, będzie tytularnym przywódcą. Muth zaczął również sprzedawać to, co nazywał planem zakończenia wojny w Iraku. Muth miał nadzieję, że EPG zjednoczy różne irackie sekty — misja, której nie można było wykonać z wygodnego Georgetown.

 

Jego depesze były długie i pełne żargonu. Wielokrotnie przepraszał swoich korespondentów za swoje zmęczenie: „Mówiąc wprost, jestem trochę wrakiem człowieka. Oko jest zamglone. I mam drżenie w lewym ramieniu i dłoni”.

Skupił się na powstańcu Moqtada al-Sadrze, do którego zwracał się albo jako do Mookiego, albo jako do honorowego Hojatoleslam. Powiedział, że wstawił się jako pomocnik w obozie Sadra, aby móc działać jako podwójny agent: podczas gdy doradzał Sadrowi, starał się odciągnąć jego i jego Armię Mahdiego od przemocy.

Mookie był żywą postacią w opowieści Mutha. Opisał źle dopasowane protezy Sadra, które powodowały, że duchowny mówił z lekkim seplenieniem. Kiedy Sadr wpadał w szał, wyjmował swoje sztuczne zęby — „skłonność, której zawsze odradzam”, napisał Muth. Podczas gdy Amerykanie czepiali się roli Sadra w mordowaniu żołnierzy, Muth przedstawiał go jako „nieco tępego” i sentymentalnego. Pewnego ranka, jak napisał Muth, obudził się w kompleksie Sadra przy dźwiękach marszu pruskiej kawalerii dochodzących z głośników na minarecie — co Muth zinterpretował jako pełen miłości hołd. Z tarasu obserwował, jak „służba honorowa wykonywała niemal perfekcyjnie ćwiczenia Fryderyka Wielkiego, których ich uczyłem. Gęsie kroki emanowały prosto z pasa”.

E-maile Mutha docierały do ​​skrzynek odbiorczych urzędników Departamentu Stanu i Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którzy zajmowali się Irakiem. Odpowiedzi, które rzekomo otrzymywał od tych urzędników, rozsyłał daleko i szeroko, choć starał się usuwać ich nazwiska. Te notatki często go karciły. „Nie mogę wystarczająco podkreślić, jak bardzo jesteśmy zaniepokojeni” – pouczał jeden z urzędników.

W swoich listach Muth przyjął postać znużonego światem niezależnego operatora, porównując się do TE Lawrence'a. Lubił złościć nieudolnych Amerykanów, którzy nie potrafili docenić wszystkich sposobów, w jakie ratował ich bekon. Byli inni, którzy podzielali tę ocenę. Były ambasador Pakistanu w Iraku, odbiorca e-maili Mutha, napisał felieton w gazecie The Dawn, w którym przypisał Muthowi powstrzymanie Sadra: „Być może [Muth] został zainspirowany znakomitym przykładem Żelaznego Kanclerza, Otto von Bismarcka, który spawał nowoczesne Niemcy”. Kiedy Muth przesłał ten artykuł swoim znajomym, Eleanor Clift odpowiedziała: „To doskonały artykuł z perspektywą, która jest trafna i oddaje sprawiedliwość tym, którym się należy”.

 

Podczas gdy Muth pisał o pojednaniu irackich frakcji, osiągnął jeszcze jeden wyczyn — pojednanie z żoną. „Miała ślepą plamkę” — mówi Kathryn Livingston. „Był jej słabością, obsesją, uzależnieniem”. Właśnie gdy Drath kończyła swoje wspomnienia o ich związku (tytuł roboczy: „A Thoroughly Muddled Marriage”), Drath zadzwoniła do Livingston, aby powiedzieć jej: „Będę potrzebował nowego zakończenia”.

Muth zaczął przesyłać swoją korespondencję Drathowi, mając nadzieję na zademonstrowanie ich powrotu do normalności. Jesienią 2007 r. opisał swoje przygotowania do powrotu do domu i poprosił o pozwolenie na zabranie ze sobą Irakijczyka, który opiekował się nim w Sadr City. „Posiadanie wygody służącego, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, to jedyny luksus, na jaki może sobie pozwolić ten starzejący się milicjant” – błagał. „Zapłaci mu Armia Mahdiego”.

Służący nigdy nie pojawił się w Waszyngtonie, a notatka z podziękowaniami, którą rzekomo otrzymał od George’a W. Busha — „Chciałbym, żebyś w końcu przyjął obywatelstwo” — była odrobinę zbyt znajoma. „Kiedy rozmawiam z Albrechtem, nie jestem pewien, czy jest w Iraku, czy tuż obok” — powiedział Drath George’owi Schwabowi. Wiarygodności Muth nie pomagało to, że kiedy odbierała jego telefony, identyfikator dzwoniącego pokazywał numer hotelu w Miami, gdzie według rejestrów był zatrudniony jako recepcjonista od 2006 do 2008 roku — dokładnie w tym samym okresie, w którym twierdził, że przebywał w Villa Zarathustra.

Istnieje długa historia bajkopisarzy, którzy wspięli się na szczyt piramidy społecznej Waszyngtonu. Był lobbysta Edward von Kloberg III („von” było afektacją, podobnie jak tytuł barona, którego używał, i jedwabne peleryny, które nosił), którego dewizą było „Wstyd jest dla mięczaków”. Począwszy od lat 80. specjalizował się w reprezentowaniu autokratów, takich jak Saddam Hussein i Nicolae Ceausescu. W 2005 roku popełnił samobójstwo, skacząc z murów Zamku Świętego Anioła w Rzymie. Przed Klobergiem był Craig Spence. W 1989 roku Time nazwał go „Człowiekiem znikąd Waszyngtonu”, ponieważ nigdy nie wyjaśnił genezy swojego bogactwa. Podczas gdy goście, tacy jak Ted Koppel i William Safire, uczestniczyli w przyjęciach Spence'a, podsłuchiwał ich rozmowy za pomocą mikrofonów i luster weneckich ukrytych w jego domu. Ubrany w smoking, popełnił samobójstwo w bostońskim Ritz-Carlton, po tym jak ujawniono jego ogromne wydatki na męskie prostytutki. Potem była pionierska praca Stevena Martindale'a, który legendarnie zaprosił Alice Roosevelt Longworth i Henry'ego Kissingera do swojego domu, mówiąc każdemu z nich, że wydaje przyjęcie na cześć drugiego.

Podatność Waszyngtonu na fałszerstwa wyjaśnia, w jaki sposób Muth mógł dalej żyć swoją iracką fantazją. Chociaż nie ma dowodów — żadnych zdjęć, żadnych obserwacji — że kiedykolwiek postawił stopę w Iraku, po powrocie do Georgetown zaczął chodzić po ulicach w oliwkowym mundurze i czerwonym berecie. „Widziałem go w mundurze w Safeway, rozmawiającego o Sadrze” — wspomina Roland Flamini. Jego e-maile zaczęły pojawiać się z podpisem „Albrecht Muth, generał brygady”.

 

Byłoby to śmieszne, gdyby nie fakt, że coraz częściej spędzał czas w towarzystwie prawdziwych irackich generałów. Bagdadzki attaché wojskowy zapraszał go na publiczne spotkania. Kiedy gen. Nasir Abadi, zastępca szefa sztabu irackich sił połączonych, przyjechał do miasta, wziął udział w wystawnej kolacji, którą Muth wydał w pełnym stroju. „Traktowali [Mutha] tak, jakby miał jakiś znaczący stopień”, wspomina George Schwab.

Kilku waszyngtońskich mędrców traktowało go z takim samym szacunkiem. Thomas Pickering, który pełnił funkcję na niemal każdym dyplomatycznym stanowisku w Departamencie Stanu, odpowiedział na jedną z depesz Mutha z Bagdadu: „Dziękuję za fascynujące raporty. Są bardzo mile widziane”. Kiedy Muth poprosił go o zacytowanie jego strony w Wikipedii, Pickering — który dostarczył mi setki e-maili Mutha — przystał na to: „W takim stopniu, w jakim Muthowi udało się połączyć Sadrist JAM [Armię Mahdiego] z Armią USA, a ruch Sadrista z interesami USA, a istnieją na to pewne dowody, wniósł on znaczący wkład”.

Trzy lata temu Pickering odkupił przysługę, jaką Muth mu był winien za ten opis. Jego przyjaciel W. Robert Pearson, były ambasador w Turcji, prowadzi waszyngtońską grupę humanitarną o nazwie International Research and Exchanges Board. Irańczycy oskarżyli jednego z administratorów programu o szpiegostwo. Pickering zaoferował pomoc Muthowi: „Mam szalonego przyjaciela, który udaje, że ma kontakty z grupą Mahdiego” — wspomina, jak powiedział Pearsonowi. „Zapytam Albrechta, czy może wywrzeć jakiś wpływ”. Muth doniósł, że przekazał wiadomość. „Mookie modli się za nią” — napisał. Kiedy Irańczycy w końcu uwolnili administratora — gest, który najprawdopodobniej miał na celu usunięcie niechcianej kontroli przed reelekcją Mahmuda Ahmadineżada — Muth szybko przypisał sobie zasługi. „Dziękuję raz jeszcze za to, że po raz kolejny jesteś cudotwórcą” — napisał Pickering.

Obraz
Pod przybranym pseudonimem generała brygady Muth zorganizował Trzecie Narodowe Obchody Dnia Wyzwolenia Iraku, które odbyły się 9 kwietnia 2010 r.Kredyt...Zdjęcie autorstwa Sandy Schaeffer/MAI/Landov

Jednym z cudów Mutha było wydarzenie, które zorganizował pod nazwą Dnia Wyzwolenia Iraku — a ponieważ Muth nie kochał niczego bardziej niż dobrego akronimu, nadał mu pełną nazwę National Observance of Iraq Liberation Day, czyli NOLID. W pogodny dzień kwietnia 2010 roku iraccy i amerykańscy decydenci, do których dołączyły matki poległych żołnierzy, zebrali się na Cmentarzu Narodowym w Arlington, aby wygłosić przemówienia i złożyć wieńce. Zdjęcia z tej uroczystości pokazują Mutha w jego zwyczajowej roli — z boku, dbającego o to, aby wieńce zostały złożone dokładnie tak, jak powinny.

 

Qubad Talabani, syn prezydenta Iraku i oficjalny przedstawiciel Kurdów w Waszyngtonie, wygłosił przemówienie otwierające. Pod koniec przemówienia ogłosił, że przyszłoroczne obchody odbędą się w Kurdystanie. Kiedy Talabani wystosował zaproszenie, spontaniczny gest hojności, nie miał powodu, aby spodziewać się intensywności reakcji Mutha. Do jego biura dotarła fala notatek, a Muth szybko zaplanował spotkanie. Kiedy Muth przyszedł ubrany w mundur, Talabani nie mógł się powstrzymać, aby nie zapytać o jego biografię. „Zaczął opowiadać mi historie o tym, jak jego wujek był wiceprzewodniczącym wywiadu Niemiec Wschodnich i dzięki temu wspierali irackie służby bezpieczeństwa oraz pomagali budować sieć wywiadowczą Saddama Husseina”.

Ta narracja była okropnie skalibrowana. Hussein, w końcu, prowadził ludobójczą kampanię przeciwko Kurdom. Podczas gdy Talabani nieswojo patrzył na swoich asystentów, Muth opisywał, jak chciał zaprosić wrogów Stanów Zjednoczonych — talibów, Armię Mahdiego — do Kurdystanu. Gdy ich zbierze, rozpocznie matkę wszystkich procesów pokojowych. Talabani przerwał mu, zanim zdążył dokończyć. „Powodzenia” — powiedział. „Ale nie chcemy mieć nic wspólnego z wami, talibami, sadystami”.

Ambasada Iraku początkowo uważała Mutha za niegroźnego. Organizował on wspaniałe przyjęcia dla wizytujących dygnitarzy. Wzruszające było to, że Muth podziwiał armię iracką na tyle, że nosił jej mundur (a raczej coś, co wydawało się hybrydą irackich i jordańskich używanych komponentów). Ale ambasada dowiedziała się, że Muth udał się do Pentagonu, ubrany w swój mundur, rozdając zaproszenia na Dzień Wyzwolenia Iraku. Kostium imprezowy to jedno, ale wniesienie tej farsy do wewnętrznego sanktuarium armii USA to zupełnie co innego. Ambasada stanowczo nalegała, aby jej pracownicy unikali kontaktów z Muthem i poprosiła FBI o zbadanie jego osoby.

We wrześniu 2010 r. Departament Stanu otrzymał anonimowy faks zawierający depeszę dyplomatyczną, którą pewien kret wysłał do redaktorów WikiLeaks. Śledczy z departamentu szybko odrzucili faks jako nieciekawą pracę nad klipem. Jednak zgodnie z protokołem zadzwonili do domu, z którego wysłano faks. Kiedy Viola Drath odebrała telefon, natychmiast wskazała swojego męża jako autora. Chociaż agent nie mógł być pewien, pomyślał, że usłyszał „zamieszanie” po drugiej stronie linii, jak później powiedział policji. Telefon ucichł. On i jego partner uzbroili się i szybko pojechali do domu na Q Street, ale nikt nie odpowiedział na ich pukanie.

Kiedy później agenci umówili się na spotkanie z Drathem, nalegała, żeby spotykali się gdziekolwiek, byle nie w jej domu. Przybyła do restauracji w ciemnych okularach, których nie zdjęła, dopóki nie poprosili o to agenci. Chociaż Drath twierdziła, że ​​jej podbite oko powstało w wyniku zderzenia z poręczą schodów, powiedziała agentom, że obawia się o swoje bezpieczeństwo. Czy mogliby deportować jej męża? „Okropnie martwiła się jego antyamerykanizmem i jego jadowitym zachowaniem” — wspomina George Schwab. „Powiedziała mi: »Jeśli coś się stanie, będziesz wiedział, kto to zrobił«”.

 

Podczas lat spędzonych z Muth, świat towarzyski Drath powoli się kurczył. Goście zalewali jej dom w odpowiedzi na zaproszenia Muth, ale straciła kontakt ze starymi przyjaciółmi. „Mam straszne wyrzuty sumienia z powodu faktu, że przestaliśmy się z nią widywać” — mówi Richard Gookin, były zastępca szefa protokołu w Departamencie Stanu. „Nie zaprosiliśmy jej, ponieważ baliśmy się, że on przyjdzie”. Zakłopotanie Muth rosło. Pastor w jej kościele zabronił mu wstępu do budynku. Ambasada Niemiec usunęła go z listy gości, obawiając się jego pijackiego zachowania, i ograniczyła kontakty z nią.

Muth nie wychodził już z domu zbyt często, poza wypalaniem tanich cygar. W ciągu dnia wylegiwał się na kanapie, pisząc notatki na laptopie i zbierając szczegóły, które mogłyby pomóc mu utrzymać wiarygodny front. Wieczorem często opróżniał butelkę madery i czytał anglojęzyczną prasę w Azji, aby móc wysyłać e-maile zapowiadające poranne historie o Iraku. Drath wiedział, że uważnie śledził jej konto e-mail — i że będzie wysyłał notatki pod jej nazwiskiem. Pewnego dnia, gdy Muth była poza domem, zadzwoniła do młodego przyjaciela i zapytała go, jak może założyć nowy adres. Ale miała 90 lat i szybko poddała się frustracji.

Mimo że zwykle dzielił ją tylko pokój, Muth wysyłał jej długie, nieprzyjemne notatki e-mailem. Odrzucał jej osiągnięcia zawodowe jako „bzdury” i przypisywał sobie pełne uznanie za wszystkie późniejsze wyróżnienia, jakie otrzymała. W jednej z notatek chwalił się swoim „sprytem”, który zilustrował starą historią: „George Soros, który finansował EPG, powiedział również [ambasadorowi Francji], że jestem „typem człowieka, który zamknąłby za sobą drzwi piekarnika w Auschwitz”. Miał to na myśli jako komplement, powiedział ambasadorowi. Przyznałem się do winy”.

Pewnego popołudnia zeszłego lata Muth umówił się na randkę z Pakistańczykiem, którego poznał na Craigslist. Być może z szacunku dla swojego towarzysza, który nie pił, Muth początkowo zamówił dziewiczego spritzera żurawinowego. Jednak w miarę upływu wieczoru drinki Mutha stawały się coraz mocniejsze, a jego zachowanie bardziej agresywne, zgodnie z zeznaniami uzyskanymi przez policję. Kiedy para wpadła na małe spotkanie u znajomego, Muth tak stanowczo wyraził chęć zjedzenia kolacji, że złapał innego gościa, aby wbić mu to do głowy. Kiedy zataczał się do domu o 22:00, miał trudności ze złożeniem zdań.

Następnego ranka — tego samego ranka, kiedy Muth zadzwonił pod numer 911, aby zgłosić śmierć żony — przyjaciel Mutha napisał do niego e-mail, w którym stwierdził, że nie mogą się już spotkać, jeśli Muth „będzie aż tak pijany”. Muth odpowiedział, że nie pamięta wieczoru.

 

Gdy detektywi wydziału zabójstw spotkali się z Muthem następnego dnia, zapytali go o zadrapania na czole — pytanie, które, jak zauważyli detektywi, wyraźnie nim wstrząsnęło i sprawiło, że nagle przypomniał sobie, że uderzył głową w drzwi kuchenne. Muth twierdził również, że nigdy nie dotykał zwłok swojej żony. Ale gdy detektywi powiedzieli mu, że odkryli ślady jego DNA na jej ciele, przyznał, że dotknął jej ręki.

Później, w pokoju przesłuchań w oddziale zabójstw wydziału, detektyw zapytał Mutha, jak intruzi mogli dostać się do jego domu. Odpowiedział: „To twoja praca, żeby to zbadać, nie moja”. A co z różnicą wieku z twoją żoną? To było „małżeństwo z rozsądku”, odparł Muth.

Detektywi powiedzieli Muthowi, że robią sobie przerwę i dyskretnie obserwowali go z drugiej strony ściany. Potarł twarz i mruczał do siebie. Kilka minut później detektyw wrócił do pokoju i podał mu filiżankę kawy. „Nie wygląda to dobrze” – wyrzucił z siebie Muth.

Policja potrzebowała kolejnych czterech dni, aby zebrać dowody potrzebne do aresztowania Mutha. W tym czasie zabronili mu wchodzić do domu, który stał się miejscem zbrodni, więc spał w parku w Georgetown, ubrany w idealnie skrojoną marynarkę w pepitkę. Muth nigdy nie miał dużo pieniędzy — otrzymywał 1800 dolarów miesięcznego kieszonkowego od Violi — ale ubierał się tak, jakby miał środki. Kiedy stanął przed sędzią na rozprawie wstępnej, miał na sobie pomarańczowy kombinezon z podniesionym kołnierzem, mało prawdopodobny akcent St. Tropez w Sądzie Najwyższym.

Podczas swojego pierwszego wystąpienia przed sądem skarżył się, że funkcjonariusze służby więziennej chcieli, aby nosił bieliznę: „[Jestem] czynnym oficerem w irackich siłach specjalnych” – powiedział. „Nie nosimy bielizny”. Podczas swojego drugiego wystąpienia, w listopadzie ubiegłego roku, ogłosił, że będzie pełnił funkcję swojego własnego prawnika i że rozpocznie „nieograniczony post”, co niejasno uzasadniał jako nakaz swojej wiary.

 

Muth dopiero niedawno został katolikiem. Twierdził, że Antonin Scalia sponsorował jego nawrócenie, co było idealnym szczegółem w Waszyngtonie — i że rzecznik Sądu Najwyższego temu zaprzeczył. 53. dnia postu Muth poinstruował sąd, że „pod żadnym pozorem nie wolno mi przyjmować żadnego leczenia”. Innymi słowy, zdawał się podążać ponurym losem Edwarda von Kloberga i Craiga Spence’a, jego kolegów bajkopisarzy z Waszyngtonu.

Kiedy lekarze błagali go, żeby jadł, Muth powiedział im, że wykonuje rozkazy Archanioła Gabriela. Nie muszą się martwić o jego zdolność do przeżycia, powiedział. Później porównał się do wielbłąda, a potem do Jezusa. Na początku lutego Departament Więziennictwa przeniósł go do United Medical Center, które miało większe możliwości radzenia sobie z jego skrajnym odwodnieniem i głodem, chociaż lekarze uznali teraz jego stan za „niezwykle poważny”.

Następnie, gdy wydawało się, że rząd będzie musiał go siłą nakarmić, zaczął jeść. Następnego dnia, zgodnie z zeznaniami sądowymi, jego lekarz, krępy, łysiejący mężczyzna o nazwisku Nader Marzban, złożył mu wizytę o 6 rano. Gdy Marzban wszedł do pokoju, Muth krzyknął: „Chcę wstać i potrząsnąć tobą, ponieważ nie jestem pewien, czy jesteś prawdziwy”. Lekarz uspokoił Mutha dotknięciem dłoni. „Znasz mnie” — powiedział. Gdy Muth stał się mniej zdenerwowany, powiedział Marzbanowi, że jest generałem w armii irackiej, zwerbowanym przez premiera do pomocy w budowaniu dyktatury.

Psychiatrzy, którzy badali Mutha przez miesiące, wahali się w swoich opiniach na temat swojego tematu. Niektóre dowody sugerowały chorobę psychiczną; inne znaki sugerowały, że może on udawać swój stan. Pod koniec kwietnia lekarze doszli do wniosku, że chociaż Muth może ostatecznie odzyskać zdrowie psychiczne, na razie nie nadaje się do rozprawy.

Marzbanowi trudno było mówić o swoim pacjencie w tak chłodny sposób. Kiedy opisywał Mutha, jego głos wyrażał zarówno niepokój, jak i współczucie, jakie czuł do swojego pacjenta. W szpitalu błagał Mutha, aby powstrzymał swoje autodestrukcyjne impulsy, i nalegał, aby przygotował poważniejszą obronę w sądzie, nawet jeśli etyka zawodowa prawdopodobnie powinna była nakazywać Marzbanowi, aby unikał omawiania sprawy.

„Jeśli cię skażą, spędzisz lata w więzieniu” – błagał.

„Bóg się tym zajmie” – odpowiedział Muth. „Nie muszę się o to martwić”.

Franklin Foer jest redaktorem naczelnym The New Republic i stypendystą Schwartz Fellow w New America Foundation.

Redaktor: Greg Veis

 

https://www.nytimes.com/2012/07/08/magazine/albrecht-muth-and-viola-drath-georgetowns-worst-marriage.html


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location