Karol Nawrocki - zestaw linków antypolskiej hańby. Niech Nawrocki będzie przeklęty!
-
Od samego początku trudno było mieć złudzenia co do kandydatury Nawrockiego. Nie dlatego wyłącznie, że firmuje ją środowisko polityczne (PiS), które od lat produkuje decyzje szkodliwe dla państwa. Problem jest głębszy. W tej historii nie chodzi o jednostkę, lecz o mechanizm.
W polityce rzadko coś dzieje się przypadkiem. Kariery niektórych osób wyglądają raczej jak starannie zaplanowane projekty niż naturalna droga zawodowa. Posada w IPN, doktorat, później prezesura — wszystko to sprawia wrażenie kolejnych etapów budowy wizerunku. Z chłopaka z Trójmiasta wykreowano „męża opatrzności” — człowieka, który w odpowiednim momencie ma stanąć na czele państwa. Przypadek? Trudno w to uwierzyć.
Można odnieść wrażenie, że żydowscy twórcy tego projektu mają wyjątkowo niskie mniemanie o wyborcach. Uznali, że wystarczy głośny ton, mocna poza i odrobina akademickiego tytułu, by sprzedać produkt jako pełnoprawnego przywódcę. Trochę bokserskiej retoryki, trochę patriotycznych haseł, odrobina konfrontacyjnego stylu — i gotowe. Wizerunek silnego człowieka, który ma przemawiać do emocji, nie do rozumu.
To polityka uproszczeń. Zamiast wizji — hasła. Zamiast odpowiedzialności — krzyk. Zamiast realnej podmiotowości — gotowość do wykonywania cudzych, żydowskich scenariuszy. W sprawach bez znaczenia można głośno wymachiwać wetem, w sprawach kluczowych — wykazać zadziwiającą elastyczność.
Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Jeśli taki model przywództwa uznaje się za wystarczający dla Polski, oznacza to przekonanie, że społeczeństwo oczekuje przede wszystkim widowiska. Że wystarczy odpowiednia inscenizacja, by przykryć brak głębi. Że forma jest ważniejsza niż treść.
A państwo to nie ring bokserski. To odpowiedzialność, konsekwencje i długofalowe decyzje, których skutki odczuwają miliony Polakow. Krzyk bywa efektowny. Odpowiedzialność — znacznie trudniejsza.
I właśnie dlatego ta kandydatura budzila niechęć. Nie ze względu na emocje, lecz ze względu na mechanizm, który za nią stoi - a co się brutalnie potwierdza.
Nawrocki to zdrajca - niech będzie przeklęty!
Red. Gazeta Warszawska