Kto wywołał wojnę na Ukrainie? John J. Mearsheimer

Pytanie, kto odpowiada za wywołanie wojny na Ukrainie, jest kwestią głęboko sporną od czasu inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r.

Odpowiedź na to pytanie ma ogromne znaczenie, ponieważ wojna była katastrofą z wielu powodów, z których najważniejszym jest to, że Ukraina została skutecznie zniszczona. Straciła znaczną część swojego terytorium i prawdopodobnie straci więcej, jej gospodarka jest w rozsypce, ogromna liczba Ukraińców została wewnętrznie przesiedlona lub uciekła z kraju, a kraj poniósł setki tysięcy ofiar. Oczywiście Rosja również zapłaciła znaczną cenę krwi. Na poziomie strategicznym stosunki między Rosją a Europą, nie wspominając o Rosji a Ukrainą, zostały zatrute w przewidywalnej przyszłości, co oznacza, że ​​groźba poważnej wojny w Europie będzie nam towarzyszyć długo po tym, jak wojna na Ukrainie zamieni się w zamrożony konflikt. Kto ponosi odpowiedzialność za tę katastrofę, to pytanie, które nie zniknie w najbliższym czasie i jeśli cokolwiek, prawdopodobnie stanie się bardziej widoczne, gdy rozmiar katastrofy stanie się bardziej widoczny dla większej liczby osób.

Pytanie, kto odpowiada za wywołanie wojny na Ukrainie, jest kwestią głęboko sporną od czasu inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r.

Odpowiedź na to pytanie ma ogromne znaczenie, ponieważ wojna była katastrofą z wielu powodów, z których najważniejszym jest to, że Ukraina została skutecznie zniszczona. Straciła znaczną część swojego terytorium i prawdopodobnie straci więcej, jej gospodarka jest w rozsypce, ogromna liczba Ukraińców została wewnętrznie przesiedlona lub uciekła z kraju, a kraj poniósł setki tysięcy ofiar. Oczywiście Rosja również zapłaciła znaczną cenę krwi. Na poziomie strategicznym stosunki między Rosją a Europą, nie wspominając o Rosji a Ukrainą, zostały zatrute w przewidywalnej przyszłości, co oznacza, że ​​groźba poważnej wojny w Europie będzie nam towarzyszyć długo po tym, jak wojna na Ukrainie zamieni się w zamrożony konflikt. Kto ponosi odpowiedzialność za tę katastrofę, to pytanie, które nie zniknie w najbliższym czasie i jeśli cokolwiek, prawdopodobnie stanie się bardziej widoczne, gdy rozmiar katastrofy stanie się bardziej widoczny dla większej liczby osób.

Konwencjonalna mądrość na Zachodzie głosi, że Władimir Putin jest odpowiedzialny za wywołanie wojny na Ukrainie. Inwazja miała na celu podbój całej Ukrainy i uczynienie jej częścią większej Rosji, tak głosi argument. Po osiągnięciu tego celu Rosjanie podejmą działania w celu stworzenia imperium w Europie Wschodniej, podobnie jak Związek Radziecki po II wojnie światowej. Zatem Putin jest ostatecznie zagrożeniem dla Zachodu i należy się z nim rozprawić siłą. Krótko mówiąc, Putin jest imperialistą z planem mistrzowskim, który idealnie wpisuje się w bogatą rosyjską tradycję.

Alternatywny argument, z którym się utożsamiam i który jest wyraźnie poglądem mniejszości na Zachodzie, jest taki, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy sprowokowali wojnę. Nie oznacza to oczywiście, że Rosja najechała Ukrainę i rozpoczęła wojnę. Ale główną przyczyną konfliktu jest decyzja NATO o włączeniu Ukrainy do sojuszu, co praktycznie wszyscy rosyjscy przywódcy postrzegają jako zagrożenie egzystencjalne, które należy wyeliminować. Rozszerzenie NATO jest jednak częścią szerszej strategii, która ma na celu uczynienie z Ukrainy zachodniego bastionu na granicy z Rosją. Włączenie Kijowa do Unii Europejskiej (UE) i promowanie kolorowej rewolucji na Ukrainie – przekształcenie jej w prozachodnią liberalną demokrację – to dwa pozostałe elementy tej polityki. Przywódcy Rosji boją się wszystkich trzech elementów, ale najbardziej boją się rozszerzenia NATO. Aby poradzić sobie z tym zagrożeniem, Rosja rozpoczęła wojnę prewencyjną 24 lutego 2022 r.

Debata na temat tego, kto spowodował wojnę na Ukrainie, ostatnio się zaostrzyła, gdy dwóch prominentnych zachodnich przywódców – były prezydent Donald Trump i prominentny brytyjski poseł Nigel Farage – wysunęło argument, że ekspansja NATO była siłą napędową konfliktu. Nic dziwnego, że ich komentarze spotkały się z zaciekłym kontratakiem ze strony obrońców konwencjonalnej mądrości. Warto również zauważyć, że ustępujący sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, powiedział dwa razy w ciągu ostatniego roku, że „prezydent Putin rozpoczął tę wojnę, ponieważ chciał zamknąć drzwi NATO i pozbawić Ukrainę prawa do wyboru własnej drogi”. Prawie nikt na Zachodzie nie zakwestionował tego niezwykłego przyznania się szefa NATO i nie wycofał się z niego.

Moim celem jest przedstawienie wstępu, w którym przedstawię kluczowe punkty wspierające pogląd, że Putin najechał Ukrainę nie dlatego, że był imperialistą pragnącym uczynić Ukrainę częścią większej Rosji, ale głównie z powodu rozszerzenia NATO i wysiłków Zachodu, aby uczynić z Ukrainy zachodnią twierdzę na granicy z Rosją.

****************

Zacznę od SIEDMIU GŁÓWNYCH POWODÓW odrzucenia powszechnie przyjętej mądrości.

PO PIERWSZE, po prostu nie ma dowodów sprzed 24 lutego 2022 r., że Putin chciał podbić Ukrainę i włączyć ją do Rosji. Zwolennicy konwencjonalnej mądrości nie mogą wskazać niczego, co Putin napisał lub powiedział, co wskazywałoby, że był zdecydowany podbić Ukrainę.

Gdy kwestionuje się tę kwestię, zwolennicy konwencjonalnej mądrości dostarczają dowodów, które mają niewielki, jeśli w ogóle, związek z motywami Putina do inwazji na Ukrainę. Na przykład niektórzy podkreślają, że powiedział, że Ukraina jest „sztucznym państwem” lub nie jest „prawdziwym państwem”. Jednak takie niejasne komentarze nie mówią nic o powodach, dla których Putin wypowiedział wojnę. To samo dotyczy oświadczenia Putina, że ​​postrzega Rosjan i Ukraińców jako „jeden naród” ze wspólną historią. Inni wskazują, że nazwał upadek Związku Radzieckiego „największą katastrofą geopolityczną stulecia”. Ale Putin powiedział również: „Kto nie tęskni za Związkiem Radzieckim, nie ma serca. Kto chce go odzyskać, nie ma mózgu”. Jeszcze inni wskazują na przemówienie, w którym oświadczył, że „nowoczesna Ukraina została w całości stworzona przez Rosję lub, mówiąc ściślej, przez bolszewicką, komunistyczną Rosję”. Ale to nie stanowi dowodu na to, że był zainteresowany podbojem Ukrainy. Ponadto w tym samym przemówieniu powiedział: „Oczywiście, nie możemy zmienić przeszłych wydarzeń, ale musimy przynajmniej otwarcie i uczciwie się do nich przyznać”.

Aby udowodnić, że Putin był zdecydowany podbić całą Ukrainę i włączyć ją do Rosji, konieczne jest przedstawienie dowodów na to, że 1) uważał to za pożądany cel, 2) uważał to za wykonalny cel i 3) zamierzał ten cel realizować. W dokumentach publicznych nie ma dowodów na to, że Putin rozważał, a tym bardziej zamierzał położyć kres Ukrainie jako niepodległemu państwu i uczynić ją częścią większej Rosji, gdy wysłał swoje wojska na Ukrainę 24 lutego 2022 r.

W rzeczywistości istnieją znaczące dowody na to, że Putin uznał Ukrainę za niepodległy kraj. W swoim znanym artykule z 12 lipca 2021 r. dotyczącym stosunków rosyjsko-ukraińskich, na który zwolennicy konwencjonalnej mądrości często wskazują jako na dowód jego imperialnych ambicji, mówi narodowi ukraińskiemu: „Chcecie utworzyć własne państwo: jesteście mile widziani!” Jeśli chodzi o to, jak Rosja powinna traktować Ukrainę, pisze: „Jest tylko jedna odpowiedź: z szacunkiem”. Kończy ten długi artykuł następującymi słowami: „A jaka będzie Ukraina — to jej obywatele muszą zdecydować”. Te stwierdzenia są w bezpośredniej sprzeczności z twierdzeniem, że Putin chciał włączyć Ukrainę do większej Rosji.

W tym samym artykule z 12 lipca 2021 r. i ponownie w ważnym przemówieniu wygłoszonym 21 lutego 2022 r. Putin podkreślił, że Rosja akceptuje „nową rzeczywistość geopolityczną, która ukształtowała się po rozpadzie ZSRR”. Powtórzył ten sam punkt po raz trzeci 24 lutego 2022 r., kiedy ogłosił, że Rosja dokona inwazji na Ukrainę. W szczególności oświadczył, że „nie jest naszym planem okupowanie terytorium Ukrainy” i jasno dał do zrozumienia, że ​​szanuje suwerenność Ukrainy, choć tylko do pewnego stopnia: „Rosja nie może czuć się bezpiecznie, rozwijać się i istnieć, stając w obliczu stałego zagrożenia ze strony terytorium dzisiejszej Ukrainy”. W istocie Putin nie był zainteresowany uczynieniem Ukrainy częścią Rosji; był zainteresowany upewnieniem się, że nie stanie się ona „trampoliną” do agresji Zachodu na Rosję.

PO DRUGIE, nie ma dowodów na to, że Putin przygotowywał marionetkowy rząd dla Ukrainy, kształcił prorosyjskich przywódców w Kijowie lub podejmował jakiekolwiek działania polityczne, które umożliwiłyby okupację całego kraju i ostatecznie jego integrację z Rosją.

Fakty te przeczą twierdzeniu, że Putinowi zależało na wymazaniu Ukrainy z mapy.

PO TRZECIE, Putin nie miał wystarczającej liczby wojsk, aby podbić Ukrainę.

Zacznijmy od ogólnej liczby. Od dawna szacowałem, że Rosjanie najechali Ukrainę z maksymalnie 190 000 żołnierzy. Generał Ołeksandr Syrskyi, obecny naczelny dowódca ukraińskich sił zbrojnych, niedawno powiedział w wywiadzie dla The Guardian , że siły inwazyjne Rosji liczyły tylko 100 000 żołnierzy. Rzeczywiście, The Guardian użył tej samej liczby przed rozpoczęciem wojny. Nie ma możliwości, aby siły liczące 100 000 lub 190 000 żołnierzy mogły podbić, zająć i wchłonąć całą Ukrainę do większej Rosji.

Weźmy pod uwagę, że gdy Niemcy najechały zachodnią połowę Polski we wrześniu 1939 r., Wehrmacht liczył około 1,5 miliona ludzi. Ukraina jest geograficznie ponad 3 razy większa niż zachodnia połowa Polski w 1939 r., a Ukraina w 2022 r. miała prawie dwa razy więcej ludzi niż Polska, gdy Niemcy dokonali inwazji. Jeśli zaakceptujemy szacunki generała Syrskiego, że 100 000 żołnierzy rosyjskich najechało Ukrainę w 2022 r., oznacza to, że Rosja miała siły inwazyjne, które stanowiły 1/15 wielkości sił niemieckich, które wkroczyły do ​​Polski. A ta mała armia rosyjska najeżdżała kraj, który był znacznie większy od Polski zarówno pod względem wielkości terytorialnej, jak i liczby ludności.

Pomijając liczby, jest kwestia jakości armii rosyjskiej. Na początek, była to siła militarna w dużej mierze zaprojektowana do obrony Rosji przed inwazją. Nie była to armia przygotowana do rozpoczęcia dużej ofensywy, która miałaby ostatecznie podbić całą Ukrainę, a tym bardziej zagrozić reszcie Europy. Ponadto jakość sił bojowych pozostawiała wiele do życzenia, ponieważ Rosjanie nie spodziewali się wojny, gdy kryzys zaczął się zaostrzać wiosną 2021 r. W związku z tym mieli niewielkie możliwości wyszkolenia wykwalifikowanej siły inwazyjnej. Zarówno pod względem jakości, jak i ilości, rosyjskie siły inwazyjne nie były nawet bliskie odpowiednika Wehrmachtu z końca lat 30. i początku lat 40.

Można by argumentować, że rosyjscy przywódcy uważali, że ukraińska armia była tak mała i tak słabiej uzbrojona, że ​​ich armia mogłaby z łatwością pokonać siły Ukrainy i podbić cały kraj. W rzeczywistości Putin i jego porucznicy doskonale zdawali sobie sprawę, że Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy uzbrajali i szkolili ukraińską armię od czasu wybuchu kryzysu 22 lutego 2014 r. Moskwa bardzo obawiała się, że Ukraina stanie się de facto członkiem NATO. Ponadto rosyjscy przywódcy obserwowali, jak ukraińska armia, która była większa od ich sił inwazyjnych, skutecznie walczyła w Donbasie w latach 2014–2022. Z pewnością rozumieli, że ukraińska armia nie była papierowym tygrysem, którego można było pokonać szybko i zdecydowanie, zwłaszcza że miała silne wsparcie ze strony Zachodu.

Wreszcie w ciągu 2022 roku Rosjanie zostali zmuszeni do wycofania swojej armii z obwodu charkowskiego i zachodniej części obwodu chersońskiego. W efekcie Moskwa oddała terytorium, które jej armia zdobyła w pierwszych dniach wojny. Nie ma wątpliwości, że presja ze strony armii ukraińskiej odegrała rolę w wymuszeniu wycofania się Rosji. Ale co ważniejsze, Putin i jego generałowie zdali sobie sprawę, że nie mają wystarczających sił, aby utrzymać całe terytorium zdobyte przez ich armię w Charkowie i Chersoniu. Wycofali się więc i stworzyli bardziej zarządzalne pozycje obronne. To nie jest zachowanie, którego można by oczekiwać od armii, która została zbudowana i wyszkolona do podboju i okupacji całej Ukrainy. Oczywiście nie została zaprojektowana w tym celu i dlatego nie mogła wykonać tego herkulesowego zadania.

PO CZWARTE, w miesiącach poprzedzających wybuch wojny Putin próbował znaleźć dyplomatyczne rozwiązanie narastającego kryzysu.

17 grudnia 2021 r. Putin wysłał list zarówno do prezydenta Joe Bidena, jak i szefa NATO Stoltenberga, proponując rozwiązanie kryzysu w oparciu o pisemną gwarancję, że: 1) Ukraina nie przystąpi do NATO, 2) żadna broń ofensywna nie zostanie rozmieszczona w pobliżu granic Rosji i 3) wojska i sprzęt NATO przemieszczone do Europy Wschodniej od 1997 r. zostaną przeniesione z powrotem do Europy Zachodniej. Cokolwiek myślimy o wykonalności zawarcia umowy w oparciu o żądania Putina, których Stany Zjednoczone odmówiły negocjacji, pokazuje to, że próbował uniknąć wojny.

PO PIĄTE, zaraz po wybuchu wojny Rosja zwróciła się do Ukrainy z prośbą o rozpoczęcie negocjacji mających na celu zakończenie wojny i wypracowanie modus vivendi między obydwoma krajami.

Negocjacje między Kijowem a Moskwą rozpoczęły się na Białorusi zaledwie cztery dni po wkroczeniu wojsk rosyjskich na Ukrainę. Ten białoruski tor został ostatecznie zastąpiony torem izraelskim, a także torem stambulskim. Wszystkie dostępne dowody wskazują, że Rosja prowadziła poważne negocjacje i nie była zainteresowana wchłanianiem terytorium Ukrainy, z wyjątkiem Krymu, który zaanektowała w 2014 r., i prawdopodobnie Donbasu. Negocjacje zakończyły się, gdy Ukraińcy, pod naciskiem Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, odeszli od negocjacji, które czyniły duże postępy, gdy się zakończyły.

Ponadto Putin informuje, że gdy negocjacje trwały i przynosiły postępy, poproszono go o wycofanie wojsk rosyjskich z okolic Kijowa jako gest dobrej woli, co uczynił 29 marca 2022 r. Żaden rząd na Zachodzie ani były polityk nie zakwestionował twierdzenia Putina, które jest wprost sprzeczne z twierdzeniem, że był zdeterminowany, aby podbić całą Ukrainę.

PO SZÓSTE, pomijając Ukrainę, nie ma najmniejszych dowodów na to, że Putin rozważał podbój jakiegokolwiek innego kraju w Europie Wschodniej.

Co więcej, armia rosyjska nie jest nawet wystarczająco duża, aby zalać całą Ukrainę, a co dopiero próbować podbić państwa bałtyckie, Polskę i Rumunię. Ponadto wszystkie te kraje są członkami NATO, co niemal na pewno oznaczałoby wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami.

PO SIÓDME, prawie nikt na Zachodzie nie twierdził, że Putin miał imperialne ambicje od czasu, gdy przejął władzę w 2000 r., aż do wybuchu kryzysu na Ukrainie 22 lutego 2014 r. W tym momencie nagle stał się imperialnym agresorem. Dlaczego? Ponieważ zachodni przywódcy potrzebowali powodu, by obwinić go o spowodowanie kryzysu.  

Prawdopodobnie najlepszym dowodem na to, że Putin nie był postrzegany jako poważne zagrożenie w ciągu pierwszych czternastu lat urzędowania, jest fakt, że był zaproszonym gościem na szczycie NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 r., gdzie sojusz ogłosił, że Ukraina i Gruzja zostaną członkami. Putin, oczywiście, był wściekły tą decyzją i dał o sobie znać. Jednak jego sprzeciw wobec tego ogłoszenia nie miał prawie żadnego wpływu na Waszyngton, ponieważ rosyjską armię uznano za zbyt słabą, aby powstrzymać dalsze rozszerzenie NATO, tak jak była zbyt słaba, aby powstrzymać fale ekspansji z 1999 i 2004 r. Zachód myślał, że może ponownie wepchnąć ekspansję NATO Rosji do gardła.

Podobnie rozszerzenie NATO przed 22 lutego 2014 r. nie miało na celu powstrzymania Rosji. Biorąc pod uwagę opłakany stan rosyjskiej potęgi militarnej, Moskwa nie była w stanie podbić Ukrainy, a tym bardziej prowadzić polityki odwetowej w Europie Wschodniej. Co znamienne, były ambasador USA w Moskwie Michael McFaul, który jest zagorzałym obrońcą Ukrainy i miażdżącym krytykiem Putina, zauważa, że ​​zajęcie Krymu przez Rosję w 2014 r. nie było planowane przed wybuchem kryzysu; było to impulsywne posunięcie w odpowiedzi na zamach stanu, który obalił prorosyjskiego przywódcę Ukrainy. Krótko mówiąc, rozszerzenie NATO nie miało na celu powstrzymania rosyjskiego zagrożenia, ponieważ Zachód nie sądził, że takie zagrożenie istnieje.

Dopiero gdy w lutym 2014 r. wybuchł kryzys na Ukrainie, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy nagle zaczęli opisywać Putina jako niebezpiecznego przywódcę o imperialnych ambicjach, a Rosję jako poważne zagrożenie militarne, które NATO musiało powstrzymać. Ta nagła zmiana retoryki miała służyć jednemu zasadniczemu celowi: umożliwieniu Zachodowi obwiniania Putina za kryzys i uwolnienia Zachodu od odpowiedzialności. Nic dziwnego, że takie przedstawienie Putina zyskało znacznie większą popularność po inwazji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r.

Jest jeden zwrot w tej konwencjonalnej mądrości, o którym warto wspomnieć. Niektórzy twierdzą, że decyzja Moskwy o inwazji na Ukrainę ma niewiele wspólnego z samym Putinem, a zamiast tego jest częścią tradycji ekspansjonistycznej, która znacznie wyprzedza Putina i jest głęboko zakorzeniona w rosyjskim społeczeństwie. Ta skłonność do agresji, która rzekomo jest napędzana przez siły wewnętrzne, a nie zewnętrzne zagrożenie ze strony Rosji, z czasem skłoniła praktycznie wszystkich rosyjskich przywódców do agresywnego zachowania wobec swoich sąsiadów. Nie da się zaprzeczyć, że Putin dowodzi w tej historii lub że poprowadził Rosję do wojny, ale mówi się, że ma niewielką władzę. Prawie każdy inny rosyjski przywódca postąpiłby tak samo.

Istnieją dwa problemy z tym argumentem. Po pierwsze, jest on niefalsyfikowalny, ponieważ długotrwała cecha w rosyjskim społeczeństwie, która powoduje ten agresywny impuls, nigdy nie została zidentyfikowana. Mówi się, że Rosjanie zawsze byli agresywni – bez względu na to, kto rządzi – i zawsze będą. To prawie tak, jakby było to w ich DNA. To samo twierdzenie zostało kiedyś wysunięte w odniesieniu do Niemców, którzy w XX wieku byli często przedstawiani jako wrodzeni agresorzy. Argumenty tego rodzaju nie są traktowane poważnie w świecie akademickim z dobrego powodu.

Co więcej, prawie nikt w Stanach Zjednoczonych czy Europie Zachodniej nie scharakteryzował Rosji jako wrodzonej agresji w latach 1991–2014, kiedy wybuchł kryzys na Ukrainie. Poza Polską i państwami bałtyckimi strach przed rosyjską agresją nie był często wyrażanym problemem w ciągu tych dwudziestu czterech lat, czego można by się spodziewać, gdyby Rosjanie byli przygotowani do agresji. Wydaje się jasne, że nagłe pojawienie się tej linii argumentacji było wygodną wymówką, aby obwiniać Rosję o spowodowanie wojny na Ukrainie.  

****************

Pozwólcie, że zmienię temat i przedstawię TRZY GŁÓWNE POWODY , które pozwalają sądzić, że rozszerzenie NATO było główną przyczyną wojny na Ukrainie.

PO PIERWSZE, przed wybuchem wojny rosyjscy przywódcy wielokrotnie powtarzali, że uważają rozszerzenie NATO na Ukrainę za zagrożenie egzystencjalne, które należy wyeliminować.

Putin złożył wiele publicznych oświadczeń, przedstawiając tę ​​linię argumentacji przed 24 lutego 2022 r. Przemawiając do Rady Ministerstwa Obrony 21 grudnia 2021 r., stwierdził: „to, co robią, próbują lub planują zrobić na Ukrainie, nie dzieje się tysiące kilometrów od naszej granicy państwowej. To dzieje się u progu naszego domu. Muszą zrozumieć, że po prostu nie mamy dokąd się wycofać. Czy naprawdę myślą, że nie widzimy tych zagrożeń? Czy może myślą, że będziemy po prostu stać bezczynnie, patrząc, jak pojawiają się zagrożenia dla Rosji?” Dwa miesiące później na konferencji prasowej 22 lutego 2022 r., zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem wojny, Putin powiedział: „Kategorycznie sprzeciwiamy się przystąpieniu Ukrainy do NATO, ponieważ stanowi to dla nas zagrożenie i mamy argumenty, które to popierają. Wielokrotnie mówiłem o tym w tej sali”. Następnie jasno dał do zrozumienia, że ​​uznaje, iż Ukraina staje się de facto członkiem NATO. Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, powiedział, „nadal pompują obecne władze Kijowa pełnymi nowoczesnymi rodzajami broni”. Dodał, że jeśli tego nie powstrzymamy, Moskwa „zostanie z uzbrojoną po zęby «antyrosją». To jest całkowicie niedopuszczalne”.

Inni rosyjscy przywódcy – w tym minister obrony, minister spraw zagranicznych, wiceminister spraw zagranicznych i ambasador Rosji w Waszyngtonie – również podkreślili centralną rolę rozszerzenia NATO w wywołaniu kryzysu na Ukrainie. Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zwięźle przedstawił tę kwestię na konferencji prasowej 14 stycznia 2022 r.: „Kluczem do wszystkiego jest gwarancja, że ​​NATO nie rozszerzy się na wschód”.

Często słyszy się argument, że obawy Rosji były bezpodstawne, ponieważ nie było szans, aby Ukraina dołączyła do sojuszu w przewidywalnej przyszłości, jeśli w ogóle. Rzeczywiście, mówi się, że Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy nie zwracali zbytniej uwagi na włączenie Ukrainy do NATO przed wojną. Ale nawet gdyby Ukraina dołączyła do sojuszu, nie stanowiłoby to zagrożenia egzystencjalnego dla Rosji, ponieważ NATO jest sojuszem obronnym. Tak więc rozszerzenie NATO nie mogło być przyczyną pierwotnego kryzysu, który wybuchł w lutym 2014 r., ani wojny, która rozpoczęła się w lutym 2022 r.

Ta linia argumentacji jest fałszywa. W rzeczywistości zachodnia odpowiedź na wydarzenia z 2014 r. polegała na podwojeniu istniejącej strategii i jeszcze większym zbliżeniu Ukrainy do NATO. Sojusz rozpoczął szkolenie ukraińskiej armii w 2014 r., średnio 10 000 przeszkolonych żołnierzy rocznie przez następne osiem lat. W grudniu 2017 r. administracja Trumpa postanowiła wyposażyć Kijów w „broń obronną”. Inne kraje NATO wkrótce włączyły się do akcji, wysyłając jeszcze więcej broni na Ukrainę. Ponadto ukraińska armia, marynarka wojenna i siły powietrzne zaczęły uczestniczyć we wspólnych ćwiczeniach wojskowych z siłami NATO. Wysiłki Zachodu mające na celu uzbrojenie i wyszkolenie ukraińskiej armii w dużej mierze wyjaśniają, dlaczego radziła sobie tak dobrze w starciu z armią rosyjską w pierwszym roku wojny. Jak głosił nagłówek w The Wall Street Journal z kwietnia 2022 r.: „Sekret sukcesu militarnego Ukrainy: lata szkolenia NATO”. 

Odkładając na bok trwające wysiłki sojuszu, aby uczynić ukraińskie wojsko bardziej groźną siłą bojową, która mogłaby działać u boku wojsk NATO, na Zachodzie w 2021 r. odnowił się entuzjazm dla włączenia Ukrainy do NATO. W tym samym czasie prezydent Zełenski, który nigdy nie wykazywał wielkiego entuzjazmu dla włączenia Ukrainy do sojuszu i który został wybrany w marcu 2019 r. na platformie wzywającej do współpracy z Rosją w celu rozwiązania trwającego kryzysu, zmienił kurs na początku 2021 r. i nie tylko przyjął członkostwo Ukrainy w NATO, ale także przyjął nieprzejednane podejście wobec Moskwy.

Prezydent Biden, który wprowadził się do Białego Domu w styczniu 2021 r., od dawna był zdecydowany na włączenie Ukrainy do NATO i był superjastrzębiem wobec Rosji. Nic dziwnego, że 14 czerwca 2021 r. NATO wydało komunikat na swoim dorocznym szczycie w Brukseli, w którym stwierdziło: „Powtarzamy decyzję podjętą na szczycie w Bukareszcie w 2008 r., że Ukraina zostanie członkiem Sojuszu”. 1 września 2021 r. Zełenski odwiedził Biały Dom, gdzie Biden jasno dał do zrozumienia, że ​​Stany Zjednoczone są „zdecydowanie oddane” „euroatlantyckim aspiracjom Ukrainy”. Następnie 10 listopada 2021 r. sekretarz stanu Antony Blinken i jego ukraiński odpowiednik Dmytro Kuleba podpisali ważny dokument – ​​„Kartę o strategicznym partnerstwie USA-Ukraina”. Celem obu stron, jak stwierdzono w dokumencie, jest „podkreślenie… zaangażowania na rzecz wdrożenia przez Ukrainę głębokich i kompleksowych reform niezbędnych do pełnej integracji z instytucjami europejskimi i euroatlantyckimi”. Wyraźnie potwierdza on również zaangażowanie USA w „Deklarację ze szczytu w Bukareszcie w 2008 r.”

Wydaje się, że nie ma wątpliwości, że Ukraina była na dobrej drodze do zostania członkiem NATO do końca 2021 r. Mimo to niektórzy zwolennicy tej polityki twierdzą, że Moskwa nie powinna była się martwić takim wynikiem, ponieważ „NATO jest sojuszem obronnym i nie stanowi zagrożenia dla Rosji”. Ale Putin i inni rosyjscy przywódcy nie tak myślą o NATO, a liczy się to, co oni myślą. Krótko mówiąc, nie ma wątpliwości, że Moskwa postrzegała przystąpienie Ukrainy do NATO jako egzystencjalne zagrożenie, którego nie można było pozwolić utrzymać.

PO DRUGIE, znaczna liczba wpływowych i wysoko poważanych osób na Zachodzie uznała przed wojną, że ekspansja NATO – szczególnie na Ukrainę – będzie postrzegana przez rosyjskich przywódców jako śmiertelne zagrożenie i ostatecznie doprowadzi do katastrofy.

William Burns, który obecnie kieruje CIA, ale był ambasadorem USA w Moskwie w czasie szczytu NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 r., napisał notatkę do ówczesnej sekretarz stanu Condoleezzy Rice, która zwięźle opisuje rosyjskie myślenie o włączeniu Ukrainy do sojuszu. „Wejście Ukrainy do NATO” – napisał – „jest najjaśniejszą ze wszystkich czerwonych linii dla rosyjskiej elity (nie tylko Putina). W ciągu ponad dwóch i pół roku rozmów z kluczowymi rosyjskimi graczami, od krętaczy z ciemnych zakamarków Kremla po najostrzejszych liberalnych krytyków Putina, nie znalazłem jeszcze nikogo, kto postrzegałby Ukrainę w NATO jako coś innego niż bezpośrednie wyzwanie dla rosyjskich interesów”. NATO, powiedział, „byłoby postrzegane… jako rzucanie strategicznego wyzwania. Dzisiejsza Rosja odpowie. Rosyjsko-ukraińskie stosunki zostaną zamrożone... Stworzy to żyzny grunt dla rosyjskiej ingerencji na Krymie i wschodniej Ukrainie”.

Burns nie był jedynym zachodnim decydentem politycznym w 2008 r., który zrozumiał, że włączenie Ukrainy do NATO jest obarczone niebezpieczeństwem. Rzeczywiście, na szczycie w Bukareszcie zarówno kanclerz Niemiec Angela Merkel, jak i prezydent Francji Nicolas Sarkozy sprzeciwili się przyspieszeniu członkostwa Ukrainy w NATO, ponieważ rozumieli, że zaniepokoiłoby to i rozwścieczyło Rosję. Merkel niedawno wyjaśniła swój sprzeciw: „Byłam pewna… że Putin po prostu na to nie pozwoli. Z jego perspektywy byłoby to wypowiedzeniem wojny”.

Aby pójść o krok dalej, liczni amerykańscy decydenci i strategowie sprzeciwili się decyzji prezydenta Clintona o rozszerzeniu NATO w latach 90., kiedy decyzja ta była przedmiotem debaty. Przeciwnicy ci od początku rozumieli, że rosyjscy przywódcy uznają to za zagrożenie dla swoich żywotnych interesów i że polityka ta ostatecznie doprowadzi do katastrofy. Na liście przeciwników znajdują się wybitne osobistości establishmentu, takie jak George Kennan, sekretarz obrony prezydenta Clintona, William Perry, i jego przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał John Shalikashvili , Paul Nitze, Robert Gates, Robert McNamara, Richard Pipes i Jack Matlock, żeby wymienić tylko kilku.

Logika stanowiska Putina powinna być całkowicie zrozumiała dla Amerykanów, którzy od dawna są oddani doktrynie Monroe'a, która stanowi, że żadnemu odległemu mocarstwu nie wolno tworzyć sojuszu z krajem na półkuli zachodniej i rozmieszczać tam swoich sił zbrojnych. Stany Zjednoczone zinterpretowałyby taki ruch jako zagrożenie egzystencjalne i podjęłyby wszelkie możliwe kroki, aby wyeliminować niebezpieczeństwo. Oczywiście, to właśnie wydarzyło się podczas kryzysu kubańskiego w 1962 r., kiedy prezydent Kennedy jasno dał do zrozumienia Sowietom, że ich rakiety z głowicami nuklearnymi będą musiały zostać usunięte z Kuby. Putin jest głęboko pod wpływem tej samej logiki. W końcu wielkie mocarstwa nie chcą, aby odległe mocarstwa wkraczały na ich podwórko.

PO TRZECIE, istotę głębokich obaw Rosji przed przystąpieniem Ukrainy do NATO ilustrują dwa wydarzenia, które miały miejsce od początku wojny.

Podczas negocjacji w Stambule, które odbyły się bezpośrednio po rozpoczęciu inwazji, Rosjanie jasno dali do zrozumienia, że ​​Ukraina musi zaakceptować „stałą neutralność” i nie może przystąpić do NATO. Ukraińcy zaakceptowali żądanie Rosji bez żadnego poważnego oporu, zapewne dlatego, że wiedzieli, że w przeciwnym razie zakończenie wojny jest niemożliwe. Niedawno, 14 czerwca 2024 r., Putin przedstawił dwa żądania, które Ukraina będzie musiała spełnić, zanim zgodzi się na zawieszenie broni i rozpoczęcie negocjacji w celu zakończenia wojny. Jednym z tych żądań było, aby Kijów „oficjalnie” oświadczył, „że porzuca swoje plany przystąpienia do NATO”.

Nic z tego nie jest zaskakujące, ponieważ Rosja zawsze postrzegała Ukrainę w NATO jako zagrożenie egzystencjalne, któremu należy zapobiegać za wszelką cenę. Ta logika jest siłą napędową wojny na Ukrainie.

Wreszcie, z pozycji negocjacyjnej Rosji w Stambule, jak również z komentarzy Putina na temat zakończenia wojny w jego przemówieniu z 14 czerwca 2024 r., jasno wynika, że ​​nie jest on zainteresowany podbojem całej Ukrainy i uczynieniem jej częścią większej Rosji.

 

https://mearsheimer.substack.com/p/who-caused-the-ukraine-war

 


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location