Jędrzej Giertych, list do Prymasa Józefa Glempa z prośbą o wszczęcie kampanii w sprawie rehabilitacji zamordowanego przez żydów Adama Doboszyńskiego.
List wysłany w roku 1986 pozostał bez odpowiedzi do dzisiaj.
Inspiratorem listu Jędrzeja Giertycha ws. rehabilitacji był Krzysztof Cierpisz.
Jako taki otrzymał on odpis listu od Giertycha z wnioskiem o monitorowanie tej sprawy w Episkopacie lub u Prymasa.
Tak się złożyło, że Cierpisz miał okazję spotkania się z kard Józefem Glempem – około pół roku po wysłaniu do niego tego listu.
W trakcie krótkiej zdawkowej wymiany zdań, Cierpisz trzymający odpis listu, zapytał kardynała Glempa o losy prośby o rehabilitację Doboszyńskiego. Prymas był tym pytaniem bardzo niemile zaskoczony i z trudem wstrzymując pogardliwe wykrzywienie ust, powiedział: "...a pójdźcie z tym do redakcji Niedziela, oni tam się zajmują takimi sprawami i wam pomogą."
(-) Red. Gazeta Warszawska
reedit 31 01 2021.
=====================
Jego Eminencja
Ks. Kardynał Józef Glemp
Prymas Polski
Arcybiskup Gnieźnieński i Warszawski
w Warszawie Londyn 8 lipca 1986 r.
Wasza Eminencjo, Księże Prymasie!
Pozwalam sobie zwrócić się do Waszej Eminencji jako do Głowy Kościoła Polskiego, z gorącą prośbą o wzięcie w swoje ręce sprawy wszczęcia kampanii o przywrócenie dobrego imienia jednemu z najbardziej skrzywdzonych Polaków, jakim jest Adam Doboszyński.
Ten gorący polski patriota i sługa Polski, oficer rezerwy polskiego wojska, który pełnił służbę w tym wojsku, także i w czasie drugiej wojny światowej, a przebywał w czasie tej wojny głównie w Anglii i we Francji, i który był wybitnym, jednym z najwybitniejszych w swoim pokoleniu, polskich publicystów i pisarzy politycznych i ekonomicznych, piszącym zarówno w duchu patriotycznie polskim, jak gorąco katolickim, został przez ówczesne władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oskarżony niegodziwie o to, że był szpiegiem niemieckim i w procesie, w sposób oczywisty oszczerczo, sztucznie i kłamliwie zmontowanym, nie mającym nic wspólnego z rzetelnym dążeniem do ustalenia prawdy, uznanym za winnego, skazanym na śmierć i w 1947 roku straconym.
Występowałem już - przed wielu laty – z apelem o spowodowanie urzędowej rehabilitacji Doboszyńskiego, nie przyniosło to jednak rezultatu. Dzisiaj czynię ponownie krok w tym samym kierunku, w formie zwrócenia się do Waszej Eminencji z prośbą o pomoc w tej sprawie.
W owych latach, tuż po wojnie, wydano w Polsce cały szereg wyroków skazujących na śmierć ludzi niewinnych – i wyroki te wykonano. Byli wśród nich i ludzie – głównie oficerowie Marynarki Wojennej – będący moimi osobistymi przyjaciółmi i kolegami.
Ale, jakkolwiek niesprawiedliwe i niegodziwe były te oskarżenia i wyroki, sprawa Doboszyńskiego zajmuje w porównaniu do nich miejsce wyjątkowe. Wszystkie, mniej więcej, tamte sprawy zostały zrewidowane i skasowane, a choć nie było możliwe przywrócenie ofiarom odebranego im życia, przywrócono im przynajmniej dobrą sławę, a ich rodzinom pełne uznanie dobrego imienia i wielkich nieraz zasług. Doboszyńskiego, mimo upływu lat blisko czterdziestu, dotąd nie zrehabilitowano. Nie nazwano w sposób urzędowy kłamstwem, perfidnych, podłych, niegodziwych pod jego adresem oskarżeń. Nie naprawiono wyrządzonej mu krzywdy moralnej. Nie odnaleziono i w ogóle nie szukano, niegodziwych, świadomych, łajdackich sprawców tej krzywdy.
Doboszyńskiemu należy się oddanie mu sprawiedliwości i zmazanie jego urojonych win, nie tylko dlatego, że go skrzywdzono, i że mu się sprawiedliwość należy, ale także dlatego, że był to człowiek wybitny, i że przysługuje mu miejsce w historii kultury i polskiego życia politycznego.
Nie należę do bezkrytycznych zwolenników działalności politycznej i twórczości pisarskiej Doboszyńskiego. Należeliśmy do tego samego obozu politycznego i kierunku ideowego w liniach generalnych, ale byłem jednym z tych, co nie podzielali niektórych jego dążności i nie pochwalali niektórych jego poczynań oraz mieli wątpliwości co do słuszności niektórych jego poglądów. Ale różnice te nie mogą stać na przeszkodzie uznawaniu jego wielkiej roli w historii polskiej twórczości umysłowej. Autor przemilczanej i utopionej w zapomnieniu „Gospodarki Narodowej” oraz innych ważnych książek zasługuje na to, by zajmował należne mu miejsce w historii polskiej twórczości kulturalnej i by nie został skazany na niepamięć. Jest to dodatkowy powód, dla którego, moim zdaniem, sprawa jego winna być wznowiona i poddana pełnemu wyświetleniu.
Poczuwam się do obowiązku walczenia o jego dobre imię także i dlatego, że należę do tych, co byli jego przyjaciółmi. Jego siostra, ongiś więziona za to właśnie, że była jego siostrą, już nie żyje. Innych bliskich krewnych nie miał. Któż ma się o niego upomnieć, jak nie tacy ludzie, jak ja? Pozostawiając na boku węzły znajomości, jakie nas łączyły przed wojną w Polsce, należeliśmy tu w Londynie, po wojnie, obaj nie tylko do Stronnictwa Narodowego, ale i do tego samego, katolickiego koła, poświęconego uprawianiu pracy wewnętrznej. Pamiętam długą rozmowę na tematy polityczne i ideowe – także o masonerii i sprawie żydowskiej – jaką miałem z nim na wspólnym spacerze w Hyde Parku i na ulicy Oxfordzkiej tuż przed jego wyjazdem do Polski, o którym mi zresztą nie powiedział.
Zwracam się do Waszej Eminencji z prośbą o wszczęcie akcji o rehabilitację tego katolickiego pisarza i gorliwego syna Kościoła, myślę, że nie tylko w imieniu własnym, ale i w imieniu poinformowanej części społeczności katolickiej w Polsce, której był wiernym i oddanym członkiem. Akcję tę, myślę, trzeba wszcząć w kraju, nie da się jej bowiem przedsięwziąć w oparciu o społeczność emigracyjną.
Wierząc, że Wasza Eminencja podzieli moją troskę o tę sprawę i dziękując z góry za wzięcie jej w Swoje ręce, nie tylko w imieniu własnym, ale też jako przedstawiciel pisarzy i działaczy katolickich mojej generacji, pozostaję z wyrazami głębokiej czci i poważania
Jędrzej Giertych
Drugi egzemplarz niniejszego listu posyłam do Instytutu Polskiego w Rzymie dla Waszej Eminencji. Wysyłam także odpisy tego listu do kilku osób na emigracji oraz zamierzam go wydrukować w moim piśmie „Opoka”.


https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz/adam-doboszynski-rehabilitacja
List J. Giertycha do Krzysztofa Cierpisza ws. - między innymi - Adama Doboszyńskiego.








