"Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Obawiam się kompletnych szaleństw"
Andrzej Duda – rzecz o upadku urzędu prezydenckiego
Nie jest tajemnicą dla nikogo, kto bacznym okiem śledzi dzieje Rzeczypospolitej w ostatnim dziesięcioleciu, że prezydentura Andrzeja Dudy pozostaje jednym z najsmutniejszych świadectw kryzysu polskiego państwa. Oto człowiek, który nie zdołał sprostać powadze Urzędu, który mu powierzono, i który – choć przemawiać potrafi długo i z pozorną erudycją – nie wzbudza ani ducha, ani szacunku.
Choć pan Duda posiada dar składnego mówienia, a jego język – wolny od wulgaryzmów i plebejskich naleciałości – zdołał zjednać mu posłuch wśród warstw mieszczańskich, to jednak nie znajdziemy w jego przemowach tej powagi i głębi, jaka przystoi głowie państwa stojącej na straży dobra narodowego. Język bez myśli to dźwięk bez znaczenia.
Są chwile, w których naród – szczególnie ten, co pamięta jeszcze trud i ofiarę Ojców – nie może milczeć. Gdy mowa o wydarzeniach w Kielcach i tamtym pamiętnym wystąpieniu prezydenta, w którym naród polski został przedstawiony niemal jak oskarżony przed sądem cudzych interesów, nie sposób nie mówić o zdradzie ducha narodowego. Nie była to bowiem wypowiedź zrodzona z troski o jedność obywatelską, lecz gest politycznego uniżenia – do którego żaden mąż stanu, mający w sercu los własnego narodu, nie powinien się zniżać.
Gdy po dziesięciu latach panowania Prezydent Duda podejmuje próbę podsumowania swej kadencji, nie znajdujemy w jego słowach ani skruchy, ani refleksji. Nie padają słowa o stratach, jakie poniosła Polska – moralnych, politycznych i społecznych. Nie widać żalu, nie widać zrozumienia chwili dziejowej.
Cóż bowiem mamy? Prezydenta, który zamiast przewodzić narodowi, stał się komentatorem politycznych zjawisk, recenzentem rzeczywistości, jakby nie on sam ją kształtował. A co najboleśniejsze – człowieka, który nie pojął, czym jest majestat Rzeczypospolitej.
Bywał także pan Duda rzecznikiem spraw niepolskich, a nawet – jak to wielu zauważyło – sługą cudzych interesów, zwłaszcza tych, które z ziemią ukraińską się wiążą. A przecież mąż stanu polskiego nie ma być ambasadorem żadnego innego narodu – ma być strażnikiem własnego.
W czasach zamętu, gdy państwo chwieje się u swych fundamentów, a elity zrywają więź z narodem, przychodzi pora na pytania zasadnicze. Czy Urząd Prezydenta ma służyć narodowi – czy też interesom zewnętrznym, owiniętym w pozór dyplomacji i frazesów o wspólnocie wartości?
Andrzej Duda na to pytanie nie odpowiedział. Historia jednak odpowie – być może surowiej, niż on sam jest w stanie przypuszczać.
Red. Gazeta Warszawska
Kaczyński, Duda, Morawiecki - ŻYDOWSKI ZAMACH STANU W POLSCE! (Okupacja żydowska w Polsce) +++ Laudetur Iesus Christus Dzierżawca karuzeli w sezonowym wesołym miasteczku, pogromca i treser podwórkowych kotów, wielki strateg Jarosław Kaczyński, mianowaniem żyda Morawieckiego na premiera Polski, ...Created on 12 January 2018
- W moim przekonaniu to spotkanie było konieczne. (...) Rozumiem, że jest w sytuacji trudnej względem swoich politycznych sojuszników - powiedział w Polsat News Andrzej Duda o Szymonie Hołowni, który miał odwołać spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Prezydent mówił również o zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego. - Obawiam się kompletnych szaleństw - stwierdził. Duda ocenił również rządy Donalda Tuska.
Prezydent przekazał, że poniedziałkowe spotkanie proponował marszałek Sejmu. - Później był słynny wywiad pana marszałka. W moim przekonaniu spotkanie było konieczne. Mimo, że data została potwierdzona, do spotkania nie doszło - wskazał.
Andrzej Duda poinformował, że Szymon Hołownia wycofał się ze spotkania, które było zaplanowane przed południem. - Tak to rozumiem - zaznaczył prezydent. - Zaproszenie było. Pan marszałek osobiście ze mną rozmawiał, więc chyba rozumie, że zaproszenie było - dodał.
Dopytywany "co się stało" prezydent odparł, że widzowie sami muszą sobie odpowiedzieć na to pytanie. - Widzieliśmy, co się działo w ostatnich dniach. Widzieliśmy problemy, które miał pan marszałek po wywiadzie, kiedy powiedział o zamachu stanu. Potem się z tego wycofywał. Rozumiem, że jest w sytuacji trudnej względem swoich politycznych sojuszników - podkreślił Duda.
Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Obawiam się kompletnych szaleństw
Bogdan Rymanowski zapytał czy prezydent obawia się czegoś w kontekście dnia zaprzysiężenia Karola Nawrockiego. - Obawiam się jakichś kompletnych szaleństw - wskazał prezydent.
- Nie wiem czego - dodał dopytywany przez dziennikarza. - Widzę radykalizację po stronie obozu rządzącego, dosyć ewidentną. Jeżeli pan mnie pyta czy się czegoś obawiam, to powiem, że trzeba być przygotowanym na wszelkie scenariusze. Natomiast mam nadzieję, że wszystko będzie rozsądnie, a przede wszystkim legalnie i zgodnie z konstytucją - powiedział Duda.
Andrzej Duda o rządach Donalda Tuska: Zły czas dla Polski
Podczas wywiadu dziennikarz zapytał też o relacje Dudy z Donaldem Tuskiem. - Osobiście uważam, że to zły czas dla Polski, czas, w którym rządzi premier Donald Tusk i jego rząd - zaznaczył prezydent.
- Przede wszystkim dlatego, że wielkie inwestycje zostały w sposób ewidentny zahamowane. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się znaleźć odpowiedź dlaczego i ustalić kto za to jest odpowiedzialny w szczegółach - mówił dalej.
Duda odniósł się też do postulatu posłanki Polski 2050 Joanny Muchy, by Tusk ustąpił ze stanowiska premiera. Bogdan Rymanowski zapytał czy dobrym następcą byłby Radosław Sikorski - Trudno mi powiedzieć. Myślę, że jeszcze trochę czasu minie i Polacy zmienią rząd. Widać, że mamy kontynuację linii, która jest linią pewnie pana premiera, ale przede wszystkim jego ugrupowania od bardzo dawna (...). Dzisiaj mamy zablokowaną inwestycję (w CPK - red.) - wskazał Duda. - Będzie budowane 20 lat, jeśli będzie budowane tak jak teraz - dodał.
- Zamiast realizować rozwój Polski (...), to wszystko zostało przyblokowane. Problem z elektrownią jądrową, która jest Polsce niezbędna - kontynuował prezydent.






