Najważniejsze fragmenty wywiadu Łukaszenki dla TIME: rozmowy z USA, spotkanie Putina z Trumpem, Ukraina,
Lukashenko's TIME interview highlights: U.S. talks, Putin-Trump meeting, Ukraine, successor
+
Łukaszenko na salonach Zapadu!
No i co na to te pisowskie obszczymurki, które rozpoczęły wojnę zaczepną przeciwko Białorusi, bo tak nakazało im światowe żydostwo – Polak podcieraczem żyda.
Białoruś to jakiś tam rynek, przemysł i własność prywatna niezadłużonej tam ludności, wolnej!
To wszystko można było ukraść, społeczeństwo zniewolić, a dla uspokojenia, dać ludziom zupę Kuronia, a potem gigantyczne zadłużenia – czyli uczynić z Białorusi drugą Polskę. Tak się jednak nie stało. Porównywalnie, gdzie Polska roku 2025 jest znacznie gorsza niż Polska 1945, bo wtedy Polska nie miała żadnego długu, a w potrafiła np. wyprodukować własne wiadra blaszane, a co pokazano dumnie na wielkiej Wystawie Ziem Odzyskanych.
Szkoły PRL`u uczyły matematyki, polskiego, geografii czy fizyki na wysokim światowym poziomie, lekcje robót ręcznych dawały samowystarczalność każdemu uczniowi, który szybko dorastał do poziomu człowieka z krwi i kości.
Polska 2025 jako niegodny spadkobierca Polski PRL, mającej własny program kosmiczny, najlepszy komputer personalny w świecie, najlepiej rozwinięte podstawy zimnego lasera, przodującej w produkcji cementu, stali czy płyt wiórowych, z ogromnym przemysłem stoczniowym, w szybowcach, gdzie byliśmy absolutnym mocarstwem, jest obecnie haniebnym odbiorcą poniżających danin hitlerowskiej EU. Daniny te są tak sterowane, aby Polskę wyludnić humanitarnie, bo na socjotechnicznym znieczuleniu, a potem wymazać z historii.
Wszystko jest zniszczone!
Polak mający na własność 1000 PZL, ma tego kilkakrotność wartości ujemnej w zadłużeniu. Polska „wielkiego postępu cywilizacyjnego lat członkostwa w EU” nie jest w stanie wytworzyć roweru na poziomie średniego, chińskiego standardu technicznego i takiego poziomu cen. Bo półprodukty do wytworzenia rury stalowej do ramy rowerowej czy linki hamulcowej są produktami wysoko technologicznymi, wysokonakładowymi, a to wszytko jest poza zasięgiem polskiego przemysłu. Chcemy mieć „polski” rower, to rower listonosza wiejskiego z lat pięćdziesiątych jest modelem, który jest w naszym zasięgu, ale po cenie wielokrotnie wyższej niż chiński, który jest nieporównywalnie lepszy, z innej epoki technologicznej.
Dla obłąkanych PiS-owców Białoruś i Łukaszenko to synonimy głupoty bezprawia i nędzy. A przecież Łukaszenko to jeden z najwybitniejszych, niezależnych polityków europejskich po drugiej wojnie światowej, a bezsprzecznie najwybitniejszy postkomunistyczni polityk, który nie pozwolił żydom niczego ukraść. Dawno temu spekulowaliśmy, że Polska powinna przystąpić do unii z Bialusią i utrzymać podobną nienależność gospodarczą i polityczną.
Red. Gazeta Warszawska
+
|
Najważniejsze fragmenty wywiadu Łukaszenki dla TIME: rozmowy z USA, spotkanie Putina z Trumpem, Ukraina, następca
Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka udzielił wywiadu magazynowi TIME. Korespondent publikacji, Szymon Szuster, spotkał się z białoruskim przywódcą 25 lipca, ale do tej pory nie ujawniono nazwy redakcji ani osoby przeprowadzającej wywiad. Ani nazwa redakcji, ani tożsamość osoby przeprowadzającej wywiad nie zostały ujawnione do tej pory, zgodnie z prośbą magazynu o zachowanie intrygi i ekskluzywności. To była prośba samego magazynu: o zachowanie intrygi i ekskluzywności materiału. A teraz, dwa tygodnie później, analiza tej rozmowy w świetle ostatnich wydarzeń jest jeszcze ciekawsza. Kilka dni po wywiadzie Aleksandr Łukaszenka odbył nieformalne rozmowy ze swoim rosyjskim odpowiednikiem w sprawie Walaamu. Niedawno Władimir Putin spotkał się z delegacją USA. Czy te wydarzenia i ich reperkusje połączą się jak elementy układanki? Wróćmy jednak do wywiadu. Aleksandr Łukaszenka rozmawiał z dziennikarzem przez około trzy godziny, również nieoficjalnie. Wywiad obejmował szeroki wachlarz kontrowersyjnych tematów, co zaowocowało szczerą i rzeczową dyskusją. Oto najważniejsze wnioski. Podróż dziennikarki TIME na Białoruś; powody wywiadu Na samym początku wywiadu dziennikarz Simon Shuster opowiedział o swojej podróży do Mińska i wyjaśnił, dlaczego poprosił o spotkanie właśnie w tym momencie. „Naprawdę doceniam możliwość rozmowy z Państwem, zwłaszcza w tak interesującym momencie w relacjach amerykańsko-białoruskich” – powiedział dziennikarz na początku, nawiązując do niedawnych wizyt amerykańskich dyplomatów, które wzbudziły duże zainteresowanie. „To wzrost, jeśli mogę tak to nazwać, w dialogu między administracją Trumpa a rządem Białorusi” – zauważył. Jego zdaniem zespół redakcyjny uznał, że jest to wyjątkowo dogodny moment na zorganizowanie podróży na Białoruś i przeprowadzenie wywiadu z jej prezydentem, a także na skorzystanie z pomocy korespondenta, aby osobiście zapoznać się z sytuacją na miejscu. Simon Shuster podkreślił, jak bardzo ceni styl konwersacji Aleksandra Łukaszenki – całkowicie otwarty i szczery. „Naprawdę cenię pańską gotowość do odpowiadania na każde pytanie. Nie każdy lider, z którym przeprowadzałem wywiady, zachowuje takie podejście” – zauważył.
Aleksandr Łukaszenka odpowiedział, że w przeciwnym razie (bez oczekiwania szczerej i szczegółowej dyskusji) nie byłoby sensu odbywania tak długiej podróży w celu przeprowadzenia wywiadu. „W przeciwnym razie po co miałby pan lecieć tak daleko z Nowego Jorku? Co więcej – należą się panu wyrazy uznania za to, że przyjechał pan do nas jak zwykły człowiek, znosząc wszystkie te graniczne trudności i niedogodności”. „Tak, to było niezwykłe przeżycie. Pięć godzin na granicy” – zauważył dziennikarz, wyjaśniając, że białoruska straż graniczna nie była odpowiedzialna za opóźnienie. Doprowadziło to do dyskusji na temat niedawnego przywrócenia kontroli granicznych między niektórymi krajami UE w strefie Schengen. Oficjalnym powodem jest walka z nielegalną migracją, ale jak zauważył prezydent, „zawsze można znaleźć uzasadnienie, jeśli zajdzie taka potrzeba”. O rozmowach z oficjalnymi przedstawicielami Stanów Zjednoczonych Mówiąc o stosunkach białorusko-amerykańskich, głowa państwa zauważyła, że stosunki dwustronne początkowo układały się dobrze – wspominając nawet czasy, gdy grał w hokeja w tej samej drużynie co ambasador USA. Jednak później, zwłaszcza podczas rosyjskiej operacji wojskowej, stosunki te uległy znacznemu pogorszeniu. Mimo to, „komunikacja kanałami niejawnymi” została utrzymana. Działa ona głównie za pośrednictwem służb wywiadowczych, ponieważ znajduje się poniżej progu świadomości opinii publicznej. „Dlatego osobiście nadzorowałem ten proces. Kontakty były utrzymywane za pośrednictwem kanałów wywiadowczych i w razie potrzeby mogłem angażować Ministerstwo Spraw Zagranicznych lub urzędników państwowych w konkretnych sprawach, takich jak sankcje. Omawiając kolejne kroki lub ramy koncepcyjne – szczególnie podczas formalizowania projektu dokumentu – kontaktuję się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Jednak główna komunikacja nadal odbywa się za pośrednictwem kanałów wywiadowczych. Z Pana strony, Christopher Smith był w to zaangażowany [zastępca sekretarza w Departamencie Stanu USA]. „Porządny człowiek – zawsze żartobliwie nazywam go agentem CIA, kiedy przyjeżdża. Spotkaliśmy się już jakieś pięć razy” – powiedział szef państwa. Według prezydenta, ta osoba ze strony amerykańskiej odegrała kluczową rolę w organizacji wizyt amerykańskich oficjeli na Białorusi – w tym czerwcowej wizyty specjalnego wysłannika prezydenta Trumpa ds. Ukrainy Keitha Kellogga, który spotkał się z Aleksandrem Łukaszenką. „To już piąta delegacja USA. Nawiasem mówiąc, to oni ją zainicjowali. I należy się uznanie – Chris Smith odegrał i nadal odgrywa kluczową rolę” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Naturalnie, prezydent Donald Trump zdaje sobie sprawę z tych wydarzeń, choć Aleksandr Łukaszenka wątpi, by angażował się w tę sprawę dogłębnie.
Prezydent zauważył, że to strona amerykańska zainicjowała rozmowy w Mińsku i zwróciła się z tą propozycją do białoruskich dyplomatów w Nowym Jorku. „Otrzymujemy sygnały od Amerykanów: chcieliby rozmawiać, omawiać pewne kwestie regionalne i globalne. Chcieliby o tym rozmawiać. Cóż, jesteśmy na to otwarci” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Zaznaczył, że strona białoruska, choć zainteresowana takim dialogiem, nie nalega na jego upublicznienie. „Czym jest Ameryka? Cóż, nie muszę wam mówić, czym jest Ameryka. Jest światowym liderem. Tak, jest osłabiona. Tak, czasami robi się tam dziwne rzeczy z niejasnych powodów – prezydent mówi jedno rano, drugie wieczorem i działa inaczej. Widzieliśmy to już wszędzie. Ale Ameryka pozostaje Ameryką, a nasze relacje są dalekie od ideału. A sankcje. Jakie pozytywne rezultaty przyniosły? Jesteśmy zależni od Ameryki – i nie tylko od nas, ale od wielu innych krajów w dzisiejszym świecie, choć sytuacja się zmienia. Jeśli zaproponują dialog, to dobrze” – powiedział prezydent. Aleksandr Łukaszenka podkreślił, że status amerykańskich negocjatorów nie był dla niego czynnikiem krytycznym. „To moje credo, moja zasada. Trzeba rozmawiać z każdym, jeśli chce się normalnych relacji. A jeśli się nie rozmawia, to powoli zmierza się ku wojnie. Nie potrzebujemy tego. Więc pojawiła się ta propozycja, przyszli i zachowali nienaganną postawę przez cały czas” – wyjaśnił. Głowa państwa podkreśliła, że kiedy Białoruś rozpoczęła intensyfikację dialogu ze Stanami Zjednoczonymi, nie miała na celu osiągnięcia konkretnych rezultatów, w tym zniesienia sankcji, i generalnie nie pokłada zbytniej wiary w poważnym zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w normalizację stosunków. Na przykład Białoruś nadal nie ma ambasadora USA. Oczywiście, zniesienie sankcji byłoby dla strony białoruskiej ważnym krokiem w kierunku normalizacji stosunków. O perspektywach spotkania z Trumpem Głowę państwa zapytano, czy możliwe jest zorganizowanie spotkania z amerykańskim przywódcą w wyniku dialogu z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych Ameryki, którzy niedawno odwiedzili Mińsk.
Aleksandr Łukaszenka powiedział, że spotkanie nie jest w programie, choć mogłoby być niezwykle przydatne dla Donalda Trumpa. „Byłoby dla niego niezwykle przydatne, gdyby jego wypowiedzi na temat polityki wewnętrznej i zagranicznej były szczere” – zauważył prezydent Białorusi. „Bo w przeciwieństwie do was wszystkich, którzy go otaczacie, mógłbym mu otworzyć oczy na wiele spraw. W tym na stosunki amerykańsko-rosyjskie. Szczególnie w odniesieniu do konfliktu na Ukrainie. No cóż, oczywiście, na stanowisko Białorusi”. Głowa państwa dodała, że ogólnie rzecz biorąc, jego stosunek do Donalda Trumpa jest pozytywny i publicznie wyrażał swoje poparcie, gdy prezydent Biden sprawował władzę w USA i rozpoczęła się cała kampania przeciwko Trumpowi. „Otwarcie krytykowałem waszą tak zwaną demokrację, waszego prezydenta Bidena, i popierałem Trumpa. To, co zrobiliście Trumpowi przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, było ogromnym skandalem” – podkreślił. Jednocześnie prezydent Białorusi krytycznie odniósł się do publicznych działań i wypowiedzi Donalda Trumpa. Często są one sprzeczne i bezpodstawne, przez co nie są traktowane poważnie i nie budzą zaufania. Jego liczne wypowiedzi o zamiarze wprowadzenia przez USA ceł wobec innych krajów są tego najnowszym przykładem. „Wydaje mi się, że cała wasza polityka koncentruje się na cłach. Rano są inne cła, wieczorem inne. Ale zanim zaczniecie mówić o cłach, by później je anulować lub wycofać się z waszych wypowiedzi, musicie rozważyć wszystkie czynniki. To nie jest takie skomplikowane” – uważa Aleksandr Łukaszenka.
Jego zdaniem, sytuacja ta wynika z charakteru amerykańskiego przywódcy, który sprawia, że jego otoczenie nie odważa się wypowiadać szczerze ani krytycznie o decyzjach i oświadczeniach Donalda Trumpa. W szczególności kwestia ta została poruszona podczas wizyty przedstawicieli USA w Mińsku i spotkania z prezydentem Białorusi. Aleksandr Łukaszenka wspomniał jeden epizod: „Długo dyskutowaliśmy i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Potem powiedziałem żartem, że Stany Zjednoczone Ameryki potrzebują dyktatora. Powiedzieli, że mają wielu swoich. Nie zgodziłem się. Powiedziałem, że mówię o sobie. Powiedziałem, że mogę wiele powiedzieć ich prezydentowi”. O bliskich stosunkach z Rosją i głośnych wypowiedziach w UE W jednym z pytań dziennikarz wyraził panującą opinię, że Stany Zjednoczone, przywracając dialog z Białorusią, dążą w jakiś sposób do wbicia klina między nią a Rosją. „Cóż, to czyjeś marzenie” – zauważył prezydent. Stany Zjednoczone zawsze miały takie zamiary. George Soros mówił o tym nawet w latach 90., kiedy odwiedził Białoruś i spotkał się z Aleksandrem Łukaszenką. „Powiedziałem: 'George, przepraszam, ale nie będę prowadził tej polityki w sposób amerykański, nie zrobię tego. Dlatego to prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie'. Dałem jasno do zrozumienia, że nie będziemy współpracować. I od tamtej pory trzymam się tej polityki” – powiedział prezydent. Aleksandr Łukaszenka zwrócił uwagę, że Białoruś i Rosja utrzymują bliskie stosunki sojusznicze, które rozwijały się nie tylko historycznie, ale są również skodyfikowane w licznych umowach. Białoruś ściśle przestrzega wszystkich swoich zobowiązań. „Dlatego niektórzy zachodni Europejczycy, a reszta, nawet Amerykanie, powinni trzymać się z dala od naszych stosunków z Rosją. Mamy stosunki w sferze wojskowej. Wiecie. Począwszy od systemów rakietowych Oresznik, a skończywszy na broni jądrowej. Nasze stosunki mają charakter wojskowo-techniczny, gospodarczy. To nasz rynek. Rynek rosyjski jest największym rynkiem zbytu dla Białorusi. Kupujemy od nich surowce energetyczne. Tylko od Rosji. I tak dalej. Czy ktokolwiek może nam je zastąpić? Nie. Nawet z praktycznego punktu widzenia. Nikt. Nie mówiąc już o naszych umowach prawnych” – powiedział szef państwa.
„Rosja już zastrzegła we wszystkich swoich dokumentach, że atak na Białoruś jest atakiem na Rosję. Mamy te same zastrzeżenia. Atak na Rosję jest atakiem na Białoruś. Dlatego mamy tak ścisłe relacje. Nikt nie może ich zerwać. Zwłaszcza gaduły z Unii Europejskiej” – dodał. Dyskusja poruszyła również kwestię postrzegania przez Rosję przywrócenia oficjalnego zaangażowania Białorusi i USA. W tej kwestii Aleksandr Łukaszenka zauważył: „Rozmowy z osobami trzecimi i państwami, które nie są tu obecne, są wykluczone. To zachowanie niedyplomatyczne. Dyskusja o sprawach ogólnych w sposób koncepcyjny jest możliwa, ale zawieranie układów za kulisami jest tabu. Nie zawieramy układów za kulisami z Amerykanami za plecami Rosji” – podkreślił prezydent. Pierwszy krok w kierunku zawieszenia broni Jednocześnie zdarzają się sytuacje, gdy Amerykanie, świadomi silnych relacji osobistych między oboma przywódcami, proszą głowę państwa Białorusi o przekazanie prezydentowi Rosji pewnych informacji lub propozycji. Jednym z niedawnych przykładów, przytoczonych przez Aleksandra Łukaszenkę, był pomysł ustanowienia zawieszenia broni powietrznej między Rosją a Ukrainą. Według zachodnich urzędników, prezydent Putin podobno odrzucił tę propozycję. „Mówią mi: »Próbowaliśmy z nim dojść do takiego porozumienia. On tego nie chce«. Odpowiadam: »To niemożliwe« (podaję tylko przykład – było też kilka innych kwestii). Mówię: »To jest coś, co jestem gotów omówić z Władimirem Władimirowiczem – tę konkretną kwestię«. Dzwonię więc do niego i mówię: »Władimirze Władimirowiczu, sytuacja jest taka. Podnoszą tę kwestię«. On odpowiada mi po przyjacielsku, bratersku: »O czym ty mówisz? Oczywiście, że jesteśmy za! Nie jesteśmy przeciw. Ale niech Ukraina też przestanie atakować«” – powiedział Aleksandr Łukaszenka, dzieląc się szczegółami rozmów. „Przekazałem całą [odpowiedź Rosji Zachodowi]. Mówię: 'Naprawdę tego nie chcecie.' – 'Co masz na myśli mówiąc, że tego nie chcemy?' Następnie ostrzeż ukraińskie władze, żeby przestały bombardować Rosję. Rosja nie przeprowadzi ataków lotniczych na Ukrainę”.
Głowa państwa uważa, że zawieszenie broni w powietrzu byłoby dobrym pierwszym krokiem w kierunku pełnego zawieszenia broni. Jednak w tym przypadku absolutnie niemożliwe jest twierdzenie, że Rosja jest mu przeciwna i rzekomo dąży do bombardowania spokojnych miast (choć właśnie tak to przedstawia się na Zachodzie). „Rozmawiałem telefonicznie z Putinem, gdy wojska rosyjskie faktycznie znajdowały się pod Kijowem. Znam jego stanowisko” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. „Kiedy zapytałem go przez telefon: »Władimirze Władimirowiczu, jesteś w Kijowie, zdobyłeś Kijów. To powinno oznaczać koniec wojny«. Odpowiedział: »Co masz na myśli mówiąc »zająłeś?«. Powiedział, że się ukryli. Jego dokładne słowa: »Ukryli się w przedszkolach, w szkołach. Czy powinniśmy bombardować przedszkola i szkoły?«. Następnie prezydent Rosji zdecydował się wycofać wojska ze stolicy Ukrainy, wierząc pewnym ludziom, którzy obiecali zakończenie wojny. »Wycofali się. Czy wojna się skończyła? Nie« – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Według niego Zachód robi wszystko, co w jego mocy, by przedstawić rosyjskiego przywódcę jako „krwiożerczego”. To absolutnie nieprawda. Robi się to w konkretnym celu – prowadzi się operacje informacyjno-psychologiczne, w dziedzinie, w której Zachód osiągnął sukces i nauczył tych technik Ukraińców. Przykładem są wydarzenia w Buczy. „Rzeczywistość była zupełnie inna, niż pokazano. To była starannie zaplanowana operacja, mająca na celu przedstawienie Rosjan jako agresywnych, krwiożerczych morderców. Nic takiego tam się nie wydarzyło” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. „Dokładnie wiemy, kto to przeprowadził. Mamy nawet numery rejestracyjne samochodów, którymi poruszali się ci, którzy zorganizowali to w Buczy. Mówiłem o tym publicznie”. „Więc nie mówmy o tym, że Putin bombarduje cywilów” – powiedział głowa państwa. „Czy Zełenski osobiście kontroluje, gdzie lata każdy dron? Ciągle przekraczają granice naszego terytorium. Udokumentowaliśmy już około pięćdziesięciu przypadków”. „Dlatego mówienie o Rosji atakującej ludność cywilną, przy jednoczesnym przedstawianiu Ukraińców jako niewinnych aniołów w białych rękawiczkach, jest po prostu niesprawiedliwe” – jest przekonany prezydent. O nastrojach w rosyjskim establishmencie politycznym Kolejnym aspektem poruszonym w wywiadzie jest pewna nieufność części rosyjskiego establishmentu wobec intensyfikacji dialogu między Białorusią a USA. „Rosja ma zróżnicowane poglądy, podobnie jak Ameryka” – powiedział prezydent. „Są ludzie, którzy są głęboko zaniepokojeni”. Co ciekawe, polityka dyplomacji wielotorowej prowadzona przez Białoruś sama stała się przedmiotem krytyki. „To tylko jedna grupa ludzi, choć kieruje nią szanowana instytucja” – zauważył prezydent. „Porozmawiam na ten temat z Władimirem Władimirowiczem. To tylko jedna grupa. Są też różni dziennikarze”. W odpowiedzi na pytanie dziennikarza, Aleksandr Łukaszenka oświadczył, że nie widzi zagrożenia w istnieniu takiej opinii czy takiej grupy, w tym w zakresie wpływania na poglądy rosyjskich władz. „Szczerze mówiąc, to przykre, gdy ktoś w Rosji myśli i pisze takie doniesienia. Ale jak powiedziałem, są różni ludzie. Ale główny trend pozostaje niezmienny: pełne poparcie dla naszego stanowiska i pełna wzajemna pomoc. Nie ma nam nic do zarzucenia” – powiedział prezydent.
Według niego, on i Władimir Putin nawiązali „absolutnie pełne zaufania i serdeczności relacje” i jest mało prawdopodobne, aby którykolwiek światowy przywódca znał prezydenta Rosji lepiej. „To nie znaczy, że nie mam własnego punktu widzenia. Śmiem twierdzić, że nikt – ani w kraju, ani za granicą – nie rozmawia z nim tak szczerze w twarz, jak ja” – zauważył Aleksandr Łukaszenka. O polityce zagranicznej Białorusi Aleksandr Łukaszenka zauważył, że Zachód czasami twierdzi, że Białoruś jest „okupowana przez Kreml”. W tym kontekście prezydent zwrócił uwagę na sytuację w krajach sąsiednich. Weźmy na przykład Ukrainę – bogaty, potężny kraj, trzy razy bogatszy niż Białoruś – który od dawna znajduje się pod okupacją Zachodu.
„A kto okupuje Polskę? A państwa bałtyckie, które nie płaszczą się nawet przed Amerykanami – Amerykanie pewnie już patrzą na nie z pogardą. Płaszczą się przed Europejczykami, przed tymi samymi Polakami. Rzucają okruchy ze stołu i rzucają się na nich, żeby ich dziobać jak pisklęta. Czyż nie są okupowane?” – zapytała głowa państwa. „Wszyscy jesteśmy od kogoś zależni – zwłaszcza państwa średnie i małe. I wszyscy staramy się na kimś polegać, być w sojuszu, zapewnić sobie bezpieczeństwo, między innymi. To się nazywa polityka równowagi. Często byłem za to krytykowany, oskarżany o próbę «siedzenia na dwóch krzesłach», że tak powiem. Nigdy tak naprawdę nie siedziałem na dwóch krzesłach” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Podkreślił, że Białoruś zawsze dążyła do rozwijania przyjaznych relacji z sąsiadami. W końcu, jak mawia głowa państwa, sąsiedzi są darem od Boga – nie można ich sobie wybrać. „Muszę utrzymywać z nimi stosunki. Rosjanom mówię to samo. Poza tym mam pewne interesy również w tych państwach i w Unii Europejskiej. Mamy interesy nawet w dalekiej Ameryce – przede wszystkim gospodarcze, ale i dyplomatyczne. Co w tym złego? To naturalne” – zauważył prezydent. Dodał, że Białoruś uważa Rosję i Chiny za kluczowych sojuszników, choć priorytetowo traktuje również stosunki z odległymi krajami. „To naturalne. A świat się zmienia. Nie można po prostu wsiąść do jakiegoś wozu, jak to robiono 100 lat temu czy w czasach sowieckich, i galopować nim bez końca. Świat się zmienił i my też musimy się zmienić. Jeśli się nie dostosujemy, zostaniemy zmiażdżeni, zmiażdżeni i zniszczeni” – jest przekonany białoruski przywódca. O obawach Rosji i rozpoczęciu specjalnej operacji wojskowej Kilka pytań podczas wywiadu dotyczyło początku rosyjskiej specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie i wydarzeń z lutego 2022 roku, choć prezydent wypowiadał się na ten temat już wcześniej wielokrotnie. Aleksandr Łukaszenka przypomniał, że w lutym 2022 roku na terytorium Białorusi prowadzone były zakrojone na szeroką skalę wspólne ćwiczenia wojskowe z Rosją. „Ćwiczenia zakończyły się. Odbywały się na południowych poligonach w pobliżu Brześcia i Baranowicz. Wojska [rosyjskie] zaczęły się wycofywać. Wyobraźcie sobie: Homel, południowy sektor [Białoruś]. Część drogą powietrzną, ale głównie koleją – praktycznie wzdłuż granicy z Ukrainą. Potem w pewnym momencie skręcili na południe, na prawo i wkroczyli na Ukrainę podczas tego wycofywania się” – powiedział prezydent. „To byli żołnierze z rosyjskiego Wschodniego Okręgu Wojskowego – z Dalekiego Wschodu. Zapytałem: »Dlaczego rosyjskie siły miałyby się przemieszczać w kierunku wschodniej Rosji przez Kijów? Dlaczego Putin kierował je z powrotem do Rosji przez Kijów?«. To pytanie zarówno do Zełenskiego, jak i do Putina” – powiedział białoruski przywódca.
Głowa państwa wyjaśniła, że przy planowaniu tak poważnych operacji wojskowych krąg poinformowanych osób jest niezwykle wąski – a on do nich nie należał. „Kiedy operacja się rozpoczyna, tylko garstka oficerów Sztabu Generalnego zna szczegóły: kiedy, jak, ile żołnierzy. Tak, plany mogą być sporządzane z wyprzedzeniem. I są sporządzane z wyprzedzeniem. Ale dokładny harmonogram? To wiedzą tylko oni” – zauważył prezydent. „Nikt, poza kilkoma osobami, nie mógł być wtajemniczony w te plany. Dlatego fakt, że nie zostałem poinformowany itd., przyjąłem ze spokojem. Zwłaszcza że nie była to operacja wspólna. Gdyby sztab generalny pracował nad jakąś operacją razem – to byłaby inna sprawa”. Aleksandr Łukaszenka zwrócił uwagę, że w lutym 2022 roku – jeszcze przed rozpoczęciem specjalnej operacji wojskowej – sytuacja w Donbasie gwałtownie się pogorszyła, co skłoniło Rosję do zorganizowania ewakuacji ludności cywilnej autobusami. W tym czasie prezydent Białorusi przebywał z wizytą w Rosji i podczas rozmów z prezydentem Władimirem Putinem był świadomy tych wydarzeń. Jak relacjonował Aleksandr Łukaszenka, Władimir Putin wyraził wówczas obawy dotyczące agresywnych działań Zachodu. „Z jakiegoś powodu obawiał się zachodniego «ciosu w plecy», choć nigdy o tym [planach dotyczących SMO] nie wspominał. Powiedział jednak: «Jeśli sytuacja na Ukrainie, w Donbasie itd. ulegnie eskalacji, mogą uderzyć nas od tyłu». Odpowiedziałem: «Nie musicie się o to martwić. To mój zakres odpowiedzialności. Nie pozwolę nikomu strzelać Rosjanom w plecy». I mówiłem o tym publicznie, całkiem szczerze” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Według niego, nie było wówczas żadnych przeczuć, że sytuacja przerodzi się w tak poważną konfrontację. Choć Amerykanie ostrzegali Ukrainę przed tym, co może się wydarzyć w lutym 2022 roku. „Ostrzegali Ukraińców o tym szczegółowo przez cały tydzień – pamiętam to. Ale oni albo nie wierzyli, albo wierzyli tylko połowicznie. My w ogóle nie wierzyliśmy” – powiedział prezydent. O stanowisku Białorusi i pomocy dla Rosji i Ukrainy Powszechnie wiadomo, że od samego początku konfliktu Białoruś i jej przywódca zajmowali spójne stanowisko – strony muszą zasiąść do stołu negocjacyjnego i znaleźć pokojowe rozwiązania. Białoruś ze swojej strony dołożyła wszelkich starań, aby to ułatwić i nadal nalega na powrót do dialogu. Niestety, aktywna faza działań wojennych nadal trwa. Jednak nawet w tej sytuacji strony konfliktu utrzymują kanały komunikacji. „Jestem pewien, że w tych dyskusjach uczestniczą służby wywiadowcze obu stron, wspierane przez przedstawicieli wojskowych i cywilnych – w tym parlamentarzystów, komisarzy ds. praw człowieka i praw dziecka oraz innych zainteresowanych stron” – powiedział prezydent. „Wszystkie negocjacje techniczne odbywają się na ziemi białoruskiej – pod moim nadzorem. Przecież Ukraińcy są mi bliscy, podobnie jak Rosjanie – to nasi krewni. Chcę, żeby wszystko poszło dobrze. A tam, gdzie nie mogą się spotkać bezpośrednio, Białorusini wkraczają do mediacji”.
W tym segmencie prezydent przedstawił rolę Białorusi w ułatwianiu wymiany ciał między Rosją a Ukrainą. Biorąc pod uwagę skalę wymiany, Ukraina zwróciła się o umożliwienie jej przeprowadzenia przez Białoruś koleją – mimo że wcześniej sama zniszczyła te linie kolejowe ze względów bezpieczeństwa. „Powiedziałem: dobrze, jesteśmy gotowi to zrobić koleją – niech to odbudują. Odbudowali wysadzony odcinek kolejowy. Postawili jednak warunek: tylko Białorusini. Pociągi wiozą ciała na Ukrainę i z Ukrainy na Białoruś, a następnie do Rosji, gdziekolwiek” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. O wydarzeniach w obwodzie kurskim w Rosji Dziennikarz przypomniał wkroczenie Ukrainy do rosyjskiego obwodu kurskiego w sierpniu 2024 roku. W tym kontekście pytał, dlaczego Białoruś nie poparła swojego sojusznika, biorąc pod uwagę ich wiążące zobowiązania wojskowe, w szczególności umowę o wzajemnych gwarancjach bezpieczeństwa w ramach Państwa Związkowego. „Widzicie, to nie Ukraina zaatakowała Rosję. To chyba wasza interpretacja. Wojna trwała, doszło do starcia. Walki już się rozpoczęły. W walce strony nacierały i wycofywały się. Co więcej, właściwie oceniliśmy sytuację. Nie było potrzeby naszego zaangażowania” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. „Dokładnie wiedziałem, jak Rosjanie postąpią, wyzwalając Ziemię Kurską. Putin mnie poinformował. Wiedziałem, że będzie operacja i wiedziałem, jakie siły będą w nią zaangażowane. Więc wszelkie rozmowy o naszym udziale w walce… To nie był atak. To była bitwa. Podczas tego starcia [Ukraińcy] wykorzystali luki w obronie Rosji – zidentyfikowali tę słabość i wkroczyli do obwodu kurskiego ze znacznymi siłami”. „Strategicznie rzecz biorąc, Putin miał rację. Wtedy nie wierzyłem, gdy powiedział, że to błąd militarny. W rzeczywistości [Ukraina] zaangażowała tam ogromne siły. I nie byle jakie siły: swoje najlepiej wyszkolone jednostki. Poczyniły postępy. Teraz praktycznie wszystkie ukraińskie siły zbrojne zostały zniszczone. Nie osiągnęły żadnych korzyści. Pozostawiły odsłonięte inne odcinki frontu” – zauważył prezydent. Dodał, że gdyby Białoruś zaangażowała się w działania bojowe, miałoby to zupełnie inne konsekwencje polityczne i wojskowe. „Rosja w pełni rozumie (my z pewnością rozumiemy), że jeśli otwarcie przystąpimy do wojny, napotkamy znacznie poważniejsze problemy. Rosja doskonale rozumie, że obrona tej rozszerzonej granicy byłaby dla nas bardzo trudna, zwłaszcza że nie walczyliby z nami tylko Ukraińcy. Stałoby się to pretekstem do wysłania wojsk NATO na Ukrainę. Prawda jest taka, że najemnicy, a raczej zachodni personel przebrany za najemników w ogromnej liczbie (Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy, Polacy i inni) napłynęliby na Ukrainę. Musielibyśmy wtedy stawić czoła siłom, które w rzeczywistości byłyby siłami NATO. Rozumiemy to doskonale” – powiedział szef państwa. „Następnie. Będą bombardować Białoruś rakietami. Jesteśmy tuż obok. Rozumiemy to. I Rosjanie też”. Według Aleksandra Łukaszenki, sprawa ta nie wymaga nawet dyskusji z rosyjskimi władzami. Zarówno prezydent, jak i dowódcy wojskowi w pełni rozumieją sytuację. „Nawiasem mówiąc, odwiedził nas dyrektor CIA Burns. Powiedziałem mu wprost: nie mamy zamiaru toczyć wojny ani przekraczać granicy, ale pomagamy Rosji” – podkreślił prezydent. „Jego głównym zmartwieniem było to, czy Białoruś zostanie wciągnięta w wojnę, kwestie graniczne i tym podobne. Powiedziałem mu: »Słuchaj, nawet nie prowadziliśmy takich rozmów z Rosją«. Dodałem jednak, że są rzeczy, które możemy tu zrobić i robimy to. Amerykanie już o tym wiedzieli. Nie ukrywaliśmy tego. Szkoliliśmy personel. No cóż, zwróciłem uwagę: »Wy [Amerykanie] szkolicie Ukraińców, ich pilotów. I nie tylko Amerykanów. Ale także Brytyjczyków, Niemców i innych. »Tak, szkolimy« – przyznał. »Dobrze« – powiedział – »to wycofamy się z tego twierdzenia. Ale nie planujecie przekroczyć granicy i walczyć na Ukrainie, prawda?«. »Nie, nie mamy takich planów«. To była w zasadzie moja rozmowa z Burnsem. To pozostaje naszym stanowiskiem. O broni jądrowej i niedopuszczalnych szkodach Głowa państwa zauważyła, że Rosja wnosi znaczący wkład we wzmacnianie potencjału obronnego Białorusi. Aleksandr Łukaszenka wyjaśnił, że Rosja rozumie strategiczne znaczenie Białorusi dla zapewnienia własnego bezpieczeństwa narodowego, dlatego udziela wsparcia w tej sprawie. „Powiem szczerze: kiedy znacząco pomogliśmy Rosji (amunicją i nie tylko), powiedziałem mojemu starszemu bratu, przyjacielowi: »Wiesz, rozumiem to wszystko – sytuacja jest taka, jaka jest, Polacy sprawiają kłopoty i tak dalej. Ale potrzebuję mocnych gwarancji«. – »Jakich?« Odpowiedziałem: »Broń jądrowa musi wrócić na Białoruś«. I została zwrócona«. Naprawdę myślisz, że ktoś rozpocząłby wojnę z mocarstwem atomowym? Słuchaj, nieważne, jak bardzo będziesz się czepiał Korei Północnej, nie atakujesz jej” – zauważył prezydent. W odpowiedzi na kolejne pytanie dziennikarza dotyczące białoruskiej doktryny nuklearnej, Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że podpisał dekret regulujący zasady postępowania z bronią jądrową. „Jest ona przechowywana w bezpiecznych miejscach przez upoważniony personel. Doskonale rozumiemy, co to oznacza i jak postępować. Cele są z góry określone” – powiedział prezydent. „Rosja ma wystarczające możliwości, by nas wzmocnić. I przygotowujemy się do wojny. Mówiłem o tym otwarcie. Każdego dnia, każdego miesiąca przygotowujemy się do wojny – właśnie po to, by jej uniknąć” – powiedział białoruski przywódca. „Wiemy, co trzeba zrobić. Wyciągnęliśmy wnioski z każdej niedawnej wojny. Nasza doktryna opiera się na zadaniu Polsce, Litwie, Łotwie, Estonii, czy komukolwiek, kto pójdzie z nami na wojnę, niedopuszczalnych strat. Niedopuszczalnych strat. Właśnie opisałem jeden element tej doktryny. Więc wiedzą: choć możemy nie wygrać takiej wojny, sprawilibyśmy im krwotok. A Rosja, w stopniu, w jakim jest to obecnie konieczne, jest i pozostanie sojusznikiem” – powiedział prezydent.
Aleksandr Łukaszenka przypomniał, że do końca roku Białoruś będzie dysponować kompleksem rakietowym Oresznik zdolnym do przenoszenia głowic jądrowych. Wstępne miejsca rozmieszczenia tych systemów zostały już wyznaczone. „Nikt nie chce użyć broni jądrowej – ani Putin, ani ja, ani nikt inny. Nie jesteśmy samobójcami. Ale wasze satelity, wasi przyjaciele i sojusznicy również powinni to zrozumieć. I powiedziałem to otwarcie: »Jeśli ktokolwiek przekroczy naszą granicę, natychmiast odpowiemy całą bronią, jaką mamy«. To nie jest zastraszanie, tylko ostrzeżenie” – podkreślił prezydent. O następcy i nowej kadencji prezydenckiej Podczas wywiadu poruszono również tematy osobiste. Reporter zauważył, że zachodnie media często wymieniają najmłodszego syna głowy państwa, Nikołaja, jako potencjalnego następcę Aleksandra Łukaszenki. „Nie, on nie jest następcą. Wiedziałem, że o to zapytasz. Nie, nie, nie. Naprawdę mógłbyś go obrazić, sugerując coś takiego” – powiedział szef państwa. Aleksandr Łukaszenka przyznał, że następny prezydent Białorusi może prowadzić nieco inną politykę. „Chciałbym tylko, żeby nie burzyli wszystkiego, ale postępowali tak, jak ja to zrobiłem – opierając się na barkach silnych, budując na tym, co już istnieje, systematycznie rozwijając kraj bez tego destrukcyjnego, rewolucyjnego przewrotu. Jeśli przekonają społeczeństwo, że potrzebuje innego kierunku, dobrze, niech tak będzie” – powiedział prezydent. Głowę państwa zapytano również, czy planuje ubiegać się o nową kadencję: „Nie, nie robię teraz żadnych planów. Niczego nie planuję. Jedyne, co pomyślałem, ale nigdy tego nie powiedziałem, to to, że Trump ma prawie 80 lat i nadal prezentuje się przyzwoicie…”. Linia demarkacyjna między Ukrainą a Rosją Wracając do kwestii pokojowego rozwiązania sytuacji na Ukrainie, reporter zapytał białoruskiego przywódcę, jak jego zdaniem może wyglądać w przyszłości linia demarkacyjna między Ukrainą a Rosją. Według Aleksandra Łukaszenki, zależy to od tego, na co zgodzą się strony konfliktu. „Strony mogą się zgodzić na utworzenie strefy zdemilitaryzowanej (a właściwie, dokładniej, zmilitaryzowanej) po obu stronach – o szerokości jednego, dwóch, a może pięciu kilometrów. To przerażające” – zauważył prezydent. „To przerażające. Ogromna martwa strefa” – zgodził się reporter. „Tak, martwa strefa. Ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Powinna to być normalna granica. Tak, ze wzmocnionym bezpieczeństwem po obu stronach. Ale ta strefa mogłaby nadal funkcjonować. Przecież mamy je dzisiaj i mieliśmy strefy graniczne również w czasach sowieckich. Wjazd był zabroniony. Albo dozwolony tylko za specjalnymi przepustkami, zezwoleniami i tak dalej. Ale ludzie tam mieszkali” – wspominał Aleksandr Łukaszenka. „Dlatego wszystko zależy od porozumień. Potem życie się ułoży. A granice mogą zostać zniesione później”. Prezydent Białorusi jest przekonany, że Władimir Putin zgodziłby się na zorganizowanie godnego życia ludziom przy granicy szybciej niż Władimir Zełenski: „On jest silniejszy, bardziej zdecydowany”. Białoruski przywódca zauważył również, że gdyby Władimir Zełenski posłuchał go wcześniej, Ukraina nie straciłaby tak dużych terytoriów. „Jeśli negocjacje będą prowadzone rozsądnie, z Rosją idącą na ustępstwa wobec Ukrainy, a Ukrainą wobec Rosji (te terminy muszą zostać zdefiniowane), Rosja nigdy więcej nie będzie walczyć z Ukrainą. Nigdy” – jest przekonany Aleksandr Łukaszenka.
Mówił też o opiniach, że Rosja szykuje się do wojny z NATO i chciałaby zaatakować państwa bałtyckie i Polskę. „To kompletna bzdura. Proszę mi wierzyć, to się nie dzieje. Wiem to na pewno. Putin i rosyjscy przywódcy wojskowi i polityczni nie mają zamiaru walczyć z NATO. To byłoby głupie. Zdecydowanie w dającej się przewidzieć przyszłości. Chyba że zrobicie coś głupiego… Mamy tu wszystko, czego potrzebujemy” – podkreślił prezydent. Jednocześnie nie wykluczył, że sytuacja na froncie może się tak bardzo zmienić, że granica poprowadzi się wzdłuż Dniepru, a Kijów zostanie po stronie Rosji. „Powinni się obawiać utraty całej Ukrainy. W sumie może dojść do jej podziału: Węgry wezmą kawałek, Polska już zaciera ręce, żeby zagarnąć Zachodnią Ukrainę i tak dalej. I zostanie tylko skrawek ziemi” – dodał Aleksandr Łukaszenka. „Rosja nie poniesie porażki. Klęska kosztowałaby nas wszystkich bardzo wiele. Przede wszystkim was. W tym ludzi za oceanem. Dlatego to mocarstwo jądrowe z największym arsenałem nuklearnym nie poniesie porażki. Nigdy! Ukraina może ponieść porażkę. Nie powinniśmy na to pozwolić. Zawrzyjmy porozumienie teraz” – apelował białoruski przywódca. Negocjacje między Rosją, USA i Ukrainą Aleksandr Łukaszenka przypomniał, że gdy w Mińsku toczyły się pierwsze negocjacje w sprawie rozwiązania kryzysu na Ukrainie, mówił o konieczności zaangażowania Amerykanów w ten proces, inaczej nic się nie osiągnie. Jednak ani Donald Trump w swojej pierwszej kadencji, ani Joe Biden nie brali w nich udziału. Prezydent Białorusi uważa, że obecne podejście USA oparte na ultimatum jest również nie do przyjęcia. Co więcej, Aleksandr Łukaszenka nie jest pewien, czy nie jest to spektakl wyreżyserowany przez USA. „Nie powinno się robić takich rzeczy. Nie może przyjechać, złożyć oświadczenia i dać 50 dni na decyzję. To nie Iran, gdzie można zrzucić trzy bomby i zgłosić, że się wycofało. Pogódźmy się, mężczyźni. Musicie się spotkać i porozmawiać” – podkreślił szef państwa. Według niego prezydent Rosji może się zgodzić np. na zawieszenie broni w powietrzu, ale Ukraina powinna jednocześnie podjąć ten krok. „Trzy osoby powinny się gdzieś spotkać. Trump i Putin powinni dojść do porozumienia pierwszego dnia i zaprosić Zełenskiego. Można rozmawiać o stosunkach rosyjsko-amerykańskich pierwszego dnia, a o tym problemie drugiego. Zaprosić Zełenskiego. Położyć na stole ten rozejm powietrzny” – powiedział Aleksandr Łukaszenka. Reporter przypomniał, że Władimir Zełenski zaprosił Władimira Putina do Arabii Saudyjskiej na negocjacje, jednak prezydent Rosji zignorował to zaproszenie. Aleksandr Łukaszenka zaznaczył, że rozmawiał na ten temat ze swoim rosyjskim odpowiednikiem i zrobiłby to samo na swoim miejscu. „Szczerze mówiąc, kiedy Putin zapytał mnie, co bym zrobił, powiedziałem mu: »Władimirze, tam nie ma nic do roboty«. To była moja opinia. Widzisz, wyglądało to na jakąś pozę. Ten facet przyszedł: »Czekam tu na ciebie. Przyjdź, żeby cię zbesztać. Trump jest gdzieś tutaj«. W polityce nie da się robić takich rzeczy. A Putin nigdy się na to nie zgodzi. Tak było, gdy nie mógł przyjechać w żadnych okolicznościach. Szczerze mówiąc, poparłem go wtedy. Powiedziałem mu: »Jasne. Tam nie ma nic do roboty«. Co to była za poza?” – zastanawiał się przywódca państwa. „Postanówmy z wyprzedzeniem. Na przykład: miasto-bohater Mińsk, Stambuł, Genewa. To już postanowione. To spotkanie odbędzie się za miesiąc. Możemy omówić stosunki amerykańsko-rosyjskie pierwszego dnia, na przykład. Drugiego dnia, jeśli dojdziemy do porozumienia w sprawie jakiegoś projektu dokumentu, zaprosimy Zełenskiego, Łukaszenkę, Pietrowa, Sidorowa. Będzie wyglądać porządnie. Z wyprzedzeniem. Ale widziałem, jak wyskoczył z samolotu jak jakieś dziecko: »Czekam na Putina«. O co ci chodzi? Na wypadek, gdyby został prezydentem ogromnego mocarstwa jądrowego na miarę Stanów Zjednoczonych Ameryki” – zauważył Aleksandr Łukaszenka. Prezydent jest przekonany, że Władimir Putin i rosyjskie społeczeństwo pragną pokoju i są gotowe do rozmów: „Traktujcie go z szacunkiem. To nie jest część jego charakteru. To część naszego charakteru. Jak to mówią, część świata rosyjskiego, słowiańskiego i tak dalej. I w tym amerykańskiego. Wyobraźcie sobie Trumpa w sytuacji Putina. Putin leci gdzieś nad Bliskim Wschodem, a jakiś Zełenski, którego z niewiadomego powodu upiekliście w Gabinecie Owalnym, dzwoni do Trumpa… Albo nie zadzwonił, tylko puścił wiadomość przez media: »Siedzę tu i czekam na tego faceta i jeszcze jednego. A ty, Trumpie, też powinieneś przyjechać«. Słuchajcie, po tym wszystkim nie dostarczyłby Ukrainie ani jednego karabinu maszynowego z powodu tego upokorzenia”. Możliwe spotkanie Putina, Trumpa i Zełenskiego W rozmowie z dziennikarzem Aleksandr Łukaszenka potwierdził gotowość do zorganizowania trójstronnego spotkania Władimira Putina, Donalda Trumpa i Władimira Zełenskiego. Prezydent podkreślił, że takich negocjacji nie należy organizować spontanicznie. Wymagają one prac wstępnych i przygotowań. Przyznał, że takie negocjacje można zorganizować w Mińsku. Według niego Władimir Putin byłby zadowolony ze spotkania z Donaldem Trumpem w stolicy Białorusi. Amerykański przywódca również będzie zadowolony ze spotkania, jest przekonany. „Róbmy małe kroki. Ale Trump mówi o 50-dniowym terminie. Jeśli nie zastosujecie się do tego, my… Słuchajcie, nie mówicie poważnie” – uważa głowa państwa. Reporter wyraził wątpliwość, czy spotkanie uda się zorganizować przed zawieszeniem broni. „Dobrze. Trzeba się przygotować z wyprzedzeniem” – odpowiedział Aleksandr Łukaszenka. „Trzeba przygotować tę wizytę. Jeśli chcecie, mogę się tym zająć. Strona amerykańska, strona rosyjska. Jestem gotów ją podjąć i przygotować to spotkanie. Dla pokoju. Więc zacznijmy przygotowania. Zobaczycie, jak zachowa się Zełenski. Będzie uparty i będzie się temu absolutnie sprzeciwiał!” Reporter magazynu Time również potwierdził, że Władimir Zełenski nie przyjedzie do Mińska na negocjacje. Prezydent jednak zauważył: „Co jest nie tak z Mińskiem? Mińsk życzy mu więcej dobra niż ktokolwiek inny”. Głowa państwa przypomniała, że Białoruś ułatwia obecnie wymianę jeńców wojennych i zwłok między Rosją a Ukrainą. W proces ten zaangażowani są bojownicy oddziału SWAT Alfa, którzy dosłownie niosą ciała na rękach. „Dlaczego jest tak porywczy w sprawie Białorusi? Wręcz przeciwnie, Białoruś powinna być częścią tego procesu” – podkreślił Aleksandr Łukaszenka. Jego zdaniem nie należy liczyć na europejskich partnerów w tych sprawach: pokazali już swoją prawdziwą twarz, wprowadzając ograniczenia w eksporcie zboża z Ukrainy. „Trump ma rację, naginając Europę do swojej woli. Po prostu nie chcę, żeby to był spektakl. A Trump może wiele zdziałać. Wygrałby wybory uzupełniające. Mógłby zostać nowym prezydentem. Jeśli nie on, to J.D. Vance. Porządny człowiek. Lubię go” – powiedział głowa państwa. Prezydent zwrócił też uwagę na pewne nierówne przekazy w amerykańskich mediach, które głoszą, że Putin jest zły, Zełenski jest dobry, a Trump jest jeszcze lepszy. „Obiektywizujcie to. Trump rzeczywiście jest pyskaty. Na przykład: rano mówi jedno, a wieczorem robi co innego. To się zdarza. Nie ma jeszcze rezultatów. Zaczyna wymachiwać szablą przed całym światem jak policjant. Czy podjąłeś się przywództwa? Podjąłeś się przywództwa. Więc przejmij przywództwo. A przywództwo polega na zapobieganiu starciom i wojnom” – zauważyła głowa państwa. „Jeśli mamy być obiektywni, to dlaczego nie krytykujecie Putina za jego działania, za agresję?” – zastanawiał się reporter. „Krytykuję Putina w ten sam sposób. To, że wam o tym nie mówię, nie znaczy, że go nie krytykuję” – stwierdził Aleksandr Łukaszenka. „A Putin popełnia pewne błędy. Jestem przekonany, że żałuje wielu rzeczy. Ale musimy wyjść od rzeczywistości. Ani ja, ani ty, ani Putin, ani Trump nie możemy żyć wiecznie. Wszystko zmieni się dosłownie w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Ale rozwiążmy problem w oparciu o rzeczywistość już dziś!” |
Lukashenko's TIME interview highlights: U.S. talks, Putin-Trump meeting, Ukraine, successor
Belarusian President Aleksandr Lukashenko gave an interview to TIME Magazine. The publication’s correspondent, Simon Shuster, met with the Belarusian leader on 25 July, but until now, the name of the media outlet and the interviewer had not been disclosed. Neither the media outlet nor the interviewer's identity had been disclosed until now, per the magazine's request to maintain intrigue and exclusivity. That was the magazine's own request: to maintain intrigue and the exclusivity of the material. And now, two weeks later, it’s even more interesting to analyze this conversation in light of recent events. A few days after the interview, Aleksandr Lukashenko held informal talks with his Russian counterpart on Valaam. And just recently, Vladimir Putin met with an U.S. delegation. Will these events and their repercussions fit together like pieces of a puzzle? But let's get back to the interview. Aleksandr Lukashenko spoke with the journalist for about three hours, including off-the-record. The interview covered a wide range of controversial topics, resulting in a candid and substantive discussion. Here are the key takeaways. TIME journalist’s journey to Belarus; reasons for the interview At the very beginning of the interview, journalist Simon Shuster recounted his journey to Minsk and said why he requested the meeting at this particular time. “I truly appreciate this opportunity to speak with you, especially at such an interesting time in U.S.-Belarus relations,” the journalist said at the start refereeing to the recent visits by U.S. diplomats that attracted significant attention. “This uptick, if I may call it that, in dialogue between the Trump administration and the Belarusian government,” he noted. According to him, the editorial team deemed this an especially opportune moment to arrange travel to Belarus and interview its president while also using their correspondent to gain firsthand understanding of the situation on the ground. Simon Shuster emphasized how much he appreciated Aleksandr Lukashenko's conversational style - completely open and frank. “I truly value your willingness to address any question. Not every leader I've interviewed maintains this approach,” he noted.
Aleksandr Lukashenko responded that otherwise (without anticipating a frank and detailed discussion) there would have been no point in undertaking such a long journey to conduct the interview in the first place. “Otherwise why would you need to fly all this way from New York? And what’s more - kudos to you for coming to us like an ordinary person, enduring all those border difficulties and hardships.” “Yes, it was quite an experience. Five hours on the border," the journalist remarked, clarifying that Belarusian border guards weren't responsible for the delay. This led to discussion of recent reinstatement of border controls between certain EU countries within the Schengen zone. Official reasons are combating illegal migration, but as the president noted “one can always find justification if needed.” On the talks with official representatives of the United States Speaking about Belarus-U.S. relations, the head of state noted that bilateral ties had initially been good – even recalling a time when he played hockey on the same team as the U.S. ambassador. But later, especially during Russia’s special military operation, relations deteriorated significantly. That said, ‘backchannel communications’ have been maintained. They operate mostly through intelligence services because they are beneath the threshold of public awareness. “That’s why I personally oversaw this process. Contacts were maintained through intelligence channels and I could bring in the Foreign Ministry if necessary, or government officials for specific matters, like sanctions. When discussing next steps or conceptual frameworks – particularly when formalizing a draft document – I engage the Foreign Ministry. However, primary communication still flows through intelligence channels. On your side, Christopher Smith was involved [Deputy Assistant Secretary at the U.S. Department of State]. “ “A decent man – I always jokingly call him a CIA guy when he comes. We’ve met about five times already,” the head of state said. According to the president, this person from the American side played a pivotal role in organizing visits of U.S. officials to Belarus – including the June visit of President Trump’s special envoy for Ukraine Keith Kellogg who met with Aleksandr Lukashenko. “This is already the fifth U.S. delegation. By the way, they initiated it. And credit where credit is due – Chris Smith played and still plays the key role here,” Aleksandr Lukashenko said. Naturally, President Donald Trump is aware of these developments, though Aleksandr Lukashenko doubts he’s deeply immersed in this matter.
The president noted that the U.S. side initiated the talks in Minsk and approached Belarusian diplomats based in New York with this proposal. “We receive signals from the Americans: they’d like to talk, discuss some regional and global issues. They’d like to talk about it. Well, we’re open to that,” Aleksandr Lukashenko said. He noted that while the Belarusian side was interested in such dialogue, it did not insist on making it public. “What is America? Well, I don’t need to tell you what America is. It’s the world’s leader. Yes, it is weakened. Yes, sometimes you do strange things there for unclear reasons – the president says one thing in the morning, another in the evening and acts differently. We’ve seen it all there. But America remains America, and our relations are far from perfect. And the sanctions. What positive outcomes have they achieved? We are dependent on America – and not just us, but many other countries in today’s world, though the situation is changing. If they propose a dialogue, it’s good,” the president said. Aleksandr Lukashenko stressed that the status of the U.S. negotiators was not a critical factor for him. “That’s my credo, my principle. You need to talk to everyone if you want normal relations. And if you don’t talk, you’re slowly moving toward war. We don’t need that. So there was this proposal, they came and maintained impeccable decorum throughout,” he explained. The head of state emphasized that when Belarus began intensifying dialogue with the United States, it did not set out to achieve specific results, including getting the sanctions lifted, and generally does not have much faith in the United States’ serious commitment to normalizing relations. For example, Belarus still does not have a U.S. ambassador. However, naturally, if the sanctions were to be lifted, the Belarusian side would consider it a major step toward normalizing relations. On the prospects of meeting with Trump The head of state was asked whether his meeting with the American leader can be arranged as a result of the dialogue with representatives of the United States of America, who had visited Minsk recently.
Aleksandr Lukashenko said that the meeting is not on the agenda although it could be extremely useful for Donald Trump. “It would be extremely useful for him if his statements about the domestic and foreign policies are sincere,” the Belarus president noted. “Because unlike all of you, who runs around him, I could open his eyes on many things. Including the American-Russian relations. Particularly with regard to the conflict in Ukraine. Well, naturally, on Belarus’ stance.” The head of state added that on the whole, his attitude to Donald Trump is positive and he publicly spoke in his support when President Biden was in power in the USA and an entire campaign was launched against Trump. “I openly criticized your so-called democracy, your President Biden, and I supported Trump. What you did to Trump prior to the latest presidential election was a massive disgrace,” he pointed out. At the same time the Belarus president was critical about Donald Trump’s public actions and statements. They are often contradictory and unsubstantiated and therefore are not accepted seriously and do not invoke trust. His multiple statements about the USA’s intention to introduce duties against other countries are the latest example. “I guess your entire policy is focused on the duties. And one kind of duties in the morning, another kind in the evening. But before talking about duties only to later cancel them or disavow your statements, you have to consider all the factors. It is not that complicated,” Aleksandr Lukashenko believes.
In his opinion, the state of affairs stems from the character of the American leader, due to which the people around him do not dare speak sincerely or critically about various decisions and statements by Donald Trump. In particular, this matter was raised when USA representatives visited Minsk and met with the Belarus president. Aleksandr Lukashenko mentioned one episode: “We discussed and talked about things for a long time. Then I said as a joke that the United States of America could do with a dictator. They said they have plenty of their own. I disagreed. I said I meant me. I said I could tell their president a lot.” On close relations with Russia and loudmouths in the EU In one of the questions, the journalist voiced the existing opinion that the U.S., by restoring dialogue with Belarus, is seeking to somehow drive a wedge between it and Russia. “Well, that’s someone’s dream,” the president remarked. The U.S. has always had such intentions. George Soros even spoke about this back in the 1990s when he visited Belarus and met with Aleksandr Lukashenko. “I said: ‘George, I am sorry, but I will not conduct this policy in an American way, I will not do this. Therefore, this is probably our last meeting.’ I made it clear that we would not cooperate. And since then I have adhered to this policy,” the president said. Aleksandr Lukashenko pointed out that Belarus and Russia maintain close allied relations, which have developed not only historically but are also codified in numerous agreements. Belarus strictly adheres to all its obligations. “This is why some Western Europeans and the rest, even Americans should stay out of our relations with Russia. We have relations in the military field. You know. Starting with Oreshnik missile systems and ending with nuclear weapons. Our relations are of military technology nature, of economic nature. It is our market. The Russian market is the largest market for Belarus. We buy energy resources from them. Only from Russia. And so on. Can anyone replace it for us? No. Even from the practical point of view. No one can. Let alone our legal agreements,” the head of state said.
“Russia has already stipulated in all its documents that an attack against Belarus is an attack against Russia. We have the same stipulations. An attack against Russia is an attack against Belarus. This is why we have the tightest relations. Nobody can sever them. Particularly loudmouths from the European Union,” he added. The discussion also touched upon how Russia perceives the restoration of official-level Belarus-U.S. engagement. Regarding this matter, Aleksandr Lukashenko noted: “Discussing third parties and states that are not present here is out of the question. It is undiplomatic behavior. Discussion of general matters in a conceptual way is possible but making backroom deals is a taboo. We don’t make backroom deals with Americans behind Russia’s back,” the president stressed. On the first step towards ceasefire At the same time, there are situations when the Americans, being aware of the strong personal relationship between the two leaders, ask the Belarusian head of state to relay certain information or proposals to the president of Russia. One recent example cited by Aleksandr Lukashenko involved an idea to establish an aerial ceasefire between Russia and Ukraine. According to Western officials, President Putin reportedly declined this proposal. “They tell me: ‘We tried to reach this kind of agreement with him. He doesn’t want it.’ I respond: ‘That can’t be right’ (I’m just giving an example – there were a couple other issues too). I say: ‘This is something I’m ready to discuss with Vladimir Vladimirovich – this particular issue.’ So I call him and say: ‘Vladimir Vladimirovich, here's the situation. They're raising this question.’ He tells me in a friendly, brotherly way: ‘What are you talking about? Of course we’re for it! We’re not opposed. But let Ukraine stop their strikes too,’” Aleksandr Lukashenko said sharing the details of the talks. “I conveyed everything [Russia’s response to the West]. I say: ‘You don’t really want this.’ – ‘What do you mean we don’t want it?’ Then warn Ukrainian leadership to stop bombing Russia. Russia won’t conduct aerial strikes against Ukraine.’
The head of state believes that aerial ceasefire would be a good first step towards full ceasefire. However, in this case, it is absolutely impossible to claim that Russia is against it and supposedly seeks to bomb peaceful cities (although this is precisely how it is portrayed in the West). “I had a phone conversation with Putin when the Russian troops were actually near Kiev. I know his position,” Aleksandr Lukashenko said.“When I asked him on the phone: ‘Vladimir Vladimirovich, you’re in Kiev, you’ve taken Kiev. This should mean the end of the war.’ He responded: ‘What do you mean taken?!’ He said they’d taken cover. His exact words: ‘They’re holed up in kindergartens, in schools. Should we bomb kindergartens and schools?’ Then the Russian president decided to withdraw troops away from the Ukrainian capital, believing certain people who promised that the war would end. “They withdrew. Did the war stop? No,” Aleksandr Lukashenko said. According to him, the West is doing its best to portray the Russian leader as “bloodthirsty”. It is absolutely not true. This is done for specific purposes – information-psychological operations are being conducted, a field in which the West has excelled and has taught these techniques to the Ukrainians. One example is the events in Bucha. “The reality was completely different from what was shown. It was a carefully orchestrated operation designed to portray Russians as aggressive, bloodthirsty murderers. Nothing of the sort actually occurred there,” Aleksandr Lukashenko said. “We know exactly who carried this out. We even have the license plate numbers of the vehicles used by those who organized this in Bucha. I’ve spoken about this publicly.” “So let’s not talk about Putin bombing civilians,” the head of state said. “Does Zelensky personally control where every drone flies? They keep crossing into our territory. We’ve documented about fifty cases already.” “So talking about Russia targeting civilians while portraying Ukrainians as innocent angels in white gloves is simply unfair,” the president is convinced. On sentiments within Russia’s political establishment Another aspect touched upon in the interview is a certain wariness among part of the Russian establishment regarding the intensification of dialogue between Belarus and the USA. “Russia has diverse opinions, just like America,” the head of state said.“There are people who are deeply concerned.” Oddly enough, the policy of multi-vector diplomacy pursued by Belarus has itself become a subject of criticism. “This is just one group of people, although it’s headed by a respectable institution,” the president noted. “I’ll discuss this topic with Vladimir Vladimirovich. This is just one group. There are various journalists too.” In response to the journalist’s question, Aleksandr Lukashenko stated that he saw no danger in the existence of such an opinion or such a group, including in terms of influencing the views of the Russian leadership. “It’s unpleasant, to be frank, if someone in Russia thinks and writes reports like that. But as I said, there are all kinds of people. But the main trend remains: full support of our position and complete mutual assistance. There’s nothing to reproach us for,” the president said.
According to him, he and Vladimir Putin have developed “absolutely trusting and cordial relations”, and it is unlikely any world leader knows the Russian president better. “This doesn’t mean I don’t have my own point of view. I dare say that no one – neither inside the country nor abroad – speaks to him as frankly to his face as I do,” Aleksandr Lukashenko remarked. On Belarus’ foreign policy Aleksandr Lukashenko noted that the West sometimes claims that Belarus is ‘occupied by the Kremlin.’ In this context, the president pointed to the situation in neighboring countries. Take Ukraine – a wealthy, powerful nation, three times richer than Belarus – it’s been under Western occupation for a long time.
“And who’s occupying Poland? And the Baltic states that grovel not even to the Americans – the Americans probably look at them with contempt by now. They grovel to the Europeans, to those same Poles. They throw crumbs from the table, and they rush to peck at them like chicks. Aren’t they occupied?” the head of state asked. “We all depend on someone – especially medium and small states. And we all strive to lean on someone, to be in an alliance, to ensure our security among other things. It’s called a balancing policy. I’ve often been criticized for this, accused of trying to ‘sit on two chairs,’ so to speak. I’ve never actually sat on two chairs,” Aleksandr Lukashenko said. He emphasized that Belarus has always sought to develop friendly relations with its neighbors. After all, as the head of state often says, neighbors are God-given – you do not get to choose them. “I have to maintain relations with them. I tell the Russians the same thing. And besides, I have certain interests in these states, too, and in the European Union. We have interests even in distant America – primarily economic ones, as well as diplomatic ones. What’s wrong with that? It’s only natural,” the president remarked. He added that Belarus counts Russia and China as key allies, though it also prioritizes ties with distant nations. “This is only natural. And the world is changing. You can’t just climb into some cart, like they did 100 years ago or in Soviet times, and go galloping off in it forever. The world has changed, and we must change too. If we don’t adapt, we’ll be ground down, crushed, and destroyed,” the Belarusian leader is convinced. On Russia’s apprehensions and the start of the special military operation Several questions during the interview addressed the beginning of Russia’s special military operation in Ukraine and the events of February 2022, though the president had spoken on this subject multiple times before. Aleksandr Lukashenko recalled that a large-scale joint military exercise with Russia was being conducted on Belarusian territory in February 2022. “The exercise ended. It’d taken place at southern ranges near Brest and Baranovichi. They [Russian troops] began withdrawing. Picture this: Gomel, the southern sector [of Belarus]. Some by air, but mostly via rail – right along the Ukrainian border, practically. Then at some point they turned south, to the right, and entered Ukraine during this withdrawal,” the president said. “Those were troops from Russia’s Eastern Military District – from the Far East. I asked: ‘Why would Russian forces move toward eastern Russia via Kiev? Why was Putin routing them back to Russia through Kiev?’ That’s a question for both Zelensky and Putin,” the Belarusian leader said.
The head of state explained that when planning such serious military operations, the circle of informed individuals is extremely small – and he was not among them. “When an operation begins, only a handful of General Staff officers know the details: the when, the how, the troop numbers. Yes, plans may be drafted in advance. And they are drafted in advance. But the actual timing? That’s known only to them,” the president remarked. “No one, except a few people, could be privy to these plans. So regarding the fact that I wasn’t informed and so on, I took it calmly. Especially since this wasn’t a joint operation. If the general staffs had been working on some operation together – that would be a different matter.” Aleksandr Lukashenko pointed out that in February 2022 – even before the start of the special military operation – the situation in Donbass had deteriorated sharply, prompting Russia to organize bus evacuations of civilians. At the time, the Belarusian president was visiting Russia and, during discussions with President Vladimir Putin, was in the know about these developments. As Aleksandr Lukashenko recounted, Vladimir Putin had expressed concerns about aggressive Western actions at that time. “For some reason, he feared a Western ‘stab in the back’ though he never mentioned it [plans for the SMO]. But he said: ‘If things escalate in Ukraine, Donbass, and so on, they might strike us from behind.’ I responded: ‘You needn’t worry about that. That’s my area of responsibility. I won’t allow anyone to shoot Russians in the back.’ And I’ve stated this publicly, quite frankly,” Aleksandr Lukashenko said. According to him, there was no premonition at that time that this would escalate into such a serious confrontation. Although the Americans had forewarned Ukraine about what might happen in February 2022. “They warned the Ukrainians about it in detail throughout the week – I remember this. But they either didn’t believe it or only half-believed. We didn’t believe it at all,” the president said. On Belarus’ stance and assistance to Russia and Ukraine It is well known that from the very beginning of the conflict, Belarus and its leader have maintained a consistent position – the parties must come to the negotiating table and find peaceful solutions. For its part, Belarus has made every effort to facilitate this and continues to insist on returning to dialogue. Regrettably, the active phase of hostilities persists. Yet even in this situation, the opposing sides maintain communication channels. “I am certain these discussions involve intelligence services from both sides, supplemented by the military and civilian representatives – including parliamentarians, commissioners for human rights and children’s rights, and other stakeholders,” the president said. “All technical negotiations take place on Belarusian soil – under my supervision. After all, Ukrainians are dear to me, and so are Russians – they’re our kin. I want everything to go well. And where they cannot meet directly, Belarusians step in to mediate.”
In this segment, the head of state outlined Belarus’ role in facilitating the exchange of bodies between Russia and Ukraine. Given the big scale of the exchange, Ukraine requested to conduct it through Belarus by rail – despite having previously destroyed those very railway lines themselves due to security concerns. “I said: Fine, we’re ready to do it by rail – let them rebuild it. They restored the blown-up railway section. But they set a condition: only Belarusians. Trains carry bodies into Ukraine and from Ukraine into Belarus, then to Russia, wherever,” Aleksandr Lukashenko said. On events in Russia’s Kursk Oblast The journalist recalled Ukraine's August 2024 incursion into Russia's Kursk Oblast. In this context, he asked why Belarus hadn't supported its ally, given their binding military commitments, particularly the mutual security guarantees agreement within the framework of the Union State. “You see, it wasn’t Ukraine attacking Russia. That’s perhaps your interpretation. War was ongoing, a clash occurred. The fighting was already underway. In combat, sides advance and retreat. Moreover, we properly assessed the situation. There was no need for our involvement,” Aleksandr Lukashenko said. “I knew exactly how the Russians would act when liberating the Kursk land. Putin informed me. I knew there would be an operation, and I knew what forces would be involved. So any talk of us participating in combat... It wasn’t an attack. It was a battle. During this engagement, they [Ukrainians] exploited Russia’s defensive gaps –identified this vulnerability and advanced into Kursk Oblast with substantial forces.” “Strategically, Putin was right. At the time, I didn’t believe when he said it was a military mistake. In fact, they [Ukraine] committed massive forces there. And not just any forces: their best-trained units. They advanced. Now, practically all of those Ukrainian armed forces have been destroyed. They achieved no gains. And they left other frontline sectors exposed,” the president noted. He further stated that had Belarus become involved in combat operations, it would have led to significantly different political and military consequences. “Russia fully understands (we certainly do) that if we openly enter the war, we’ll face far greater problems. Russia understands perfectly well that it would be very hard for us to defend this extended border, especially since it wouldn’t just be Ukrainians fighting us. This would become a pretext for NATO sending troops into Ukraine. The fact is, mercenaries or rather, Western personnel disguised as mercenaries in massive numbers (Germans, French, British, Poles, and others) would flood in. We’d then have to engage against what would effectively NATO forces. We understand this perfectly well,” the head of state said. “Next. They will hammer Belarus with missiles. We’re right next door. We understand this. And so do the Russians.” According to Aleksandr Lukashenko, this matter doesn't even warrant discussion with Russian leadership. Both the president and military commanders fully comprehend the situation. “Incidentally, CIA Director Burns visited us. I told him plainly: we have no intention of going to war or crossing border but we are assisting Russia here,” the president emphasized. “His main concern was whether Belarus would be dragged into the war, border issues and such. I told him: ‘Look, we haven’t even had that kind of discussion with Russia.’ But, I added, there are things we can do here and we’re doing them. The Americans already knew. We weren’t hiding it. We were training personnel. Well, I pointed out: ‘You [Americans] are training Ukrainians, their pilots. And not just Americans. But also British, Germans, and others. ‘Yes, we are,’ he admitted. ‘Alright,’ he said, ‘then we'll drop this claim. But you're not planning to cross the border and fight in Ukraine, are you?’ ‘No, we have no such plans.’ This was essentially my conversation with Burns. This remains our position. On nuclear weapons and unacceptable damage The head of state noted that Russia makes a significant contribution to strengthening Belarus’ defense capabilities. Aleksandr Lukashenko explained that Russia understands Belarus’ strategic importance for ensuring its own national security, which is why it provides support in this matter. “Let me be absolutely frank: when we helped Russia significantly (with ammunition and more), I told my big brother, my friend: ‘You know, I understand all this – the situation is what it is, with the Poles causing trouble and all the rest. But I need strong guarantees.’ – ‘What kind?’ I said: ‘Nuclear weapons must return to Belarus.’ And they have been returned.’ Do you really think anyone would start a war against a nuclear power? Look, no matter how much you rant about North Korea, you don’t attack it,” the president remarked. In response to a follow-up question from the journalist about Belarus’ nuclear doctrine, Aleksandr Lukashenko stated that he had signed a decree regulating the handling of nuclear weapons. “It’s stored in safe places by authorized personnel. We fully understand what this is and how to proceed. The targets are predetermined,” the head of state said. “Russia has enough capacity to reinforce us. And we prepare for war. I’ve said this openly. Every day, every month, we prepare for war – precisely to avoid it,” the Belarusian leader said. “We know what must be done. We’ve learned from every recent war. Our doctrine is based on delivering unacceptable damage to Poland, Lithuania, Latvia, Estonia or whoever goes to war with us. Unacceptable damage. I’ve just described one element of this. So they know: while we might not win such a war, we’d give them a bloody nose. And Russia, to the extent we currently require, is and will remain an ally,” the president said.
Aleksandr Lukashenko reminded that by the end of the year, Belarus will have the Oreshnik missile complex capable of carrying nuclear warheads. The initial deployment sites for these systems have already been identified. “No one wants to use nuclear weapons – not Putin, not me, not anyone else. We’re not suicidal. But your satellites, your friends and allies should understand it too. And I’ve said it openly: ‘If anyone crosses our border, we’ll respond immediately with every weapon we have.’ This isn’t intimidation, just a warning,” the president emphasized. On a successor and a new presidential term Personal topics were also touched upon during the interview. The reporter noted that the Western media often name the head of state’s youngest son Nikolai as Aleksandr Lukashenko’s potential successor. “No, he’s not a successor. I knew you’d ask that. No, no, no. You could really offend him by suggesting that,” the head of state said. Aleksandr Lukashenko admitted that the next president of Belarus might pursue a slightly different policy. “I only would like them not to tear everything down, but proceed as I did - leaning on the shoulders of the strong, building on what already exists, steadily evolving the country without this destructive revolutionary upheaval. If they convince the society that it needs a different direction, fine, so be it,” the president said. The head of state was also asked whether he was planning to run for a new term: “No, I am not making any plans now. I am not planning anything. The only thing I’ve thought, yet never voiced, that, well, Trump is nearly 80 and he still looks presentable…” A demarcation line between Ukraine and Russia Getting back to the matter of peaceful resolution of the situation in Ukraine, the reporter asked the Belarusian leader what he thinks the demarcation line between Ukraine and Russia may look like in the future. According to Aleksandr Lukashenko, it depends on what parties to the conflict agree. “The parties can agree to have a demilitarized (or actually, more accurately, militarized) zone on both sides - one, two, maybe five kilometers wide. It’s horrifying,” the president noted. “It is horrifying. A massive dead zone,” the reporter agreed. “Yes, a dead zone. But I hope it won’t come to that. It should be a regular border. Yes, with enhanced security on both sides. But this zone could still be functional. After all, we have them today and we had border zones in Soviet times, too. Entry was prohibited. Or allowed only with special passes, permits, and so on. But people lived there,” Aleksandr Lukashenko recalled. “This is why it all depends on agreements. Then life will adjust things. And borders may be removed later on.” The Belarus president is convinced that Vladimir Putin would agree to organizing a proper life for people near the border faster than Vladimir Zelensky: “He is stronger, more decisive.” The Belarusian head of state also remarked that if Vladimir Zelensky had listened to him back in the day, Ukraine would not have lost so much territory. “If negotiations are conducted reasonably, with Russia making concessions to Ukraine, and Ukraine to Russia (these terms must be defined), Russia will never fight Ukraine again. Never,” Aleksandr Lukashenko is convinced.
He also spoke about opinions that Russia is getting ready for a war on NATO and would like to attack the Baltic states and Poland. “It is utter nonsense. Believe me, it’s not happening. I know this for certain. Putin and Russia’s military-political leadership have no intention of fighting NATO. It would be stupid. Definitely in the foreseeable future. Unless you do some foolish things… We have everything we need right here,” the president stressed. At the same time he did not rule out that the situation at the battlefront may change so much that the border would go along the Dnieper River and Kiev could be left on the Russian side. “They should be afraid of losing entire Ukraine. On the whole, it could be carved up: Hungary takes a slice, Poland is already rubbing its hands to grab Western Ukraine and so on. And only some sliver of land will be left,” Aleksandr Lukashenko added. “Russia will not suffer a defeat. A defeat would cost a great deal for all of us. Primarily for you. Including people across the ocean. This is why this nuclear power with the largest nuclear arsenal will not suffer a defeat. Never ever! While Ukraine may suffer a defeat. We shouldn’t allow it. Let’s make a deal now,” the Belarusian leader urged. Negotiations between Russia, USA, and Ukraine Aleksandr Lukashenko reminded that when the first negotiations on resolving the crisis in Ukraine were taking place in Minsk, he talked about the need to get Americans involved in the process, otherwise nothing would be achieved. However, neither Donald Trump during his first term nor Joe Biden took part in the negotiations. The Belarus president believes that the USA’s current approach based on ultimatums is also unacceptable. Moreover, Aleksandr Lukashenko is not sure that it is not a performance staged by the USA. “One should not do things like this. He cannot come, make a statement, and give 50 days as the deadline. It is not Iran where you can drop three bombs and report you are out. Let’s make peace, men. You have to meet and talk,” the head of state stressed. In his words, the Russian president may agree, for example, to an aerial truce but Ukraine should make this step at the same time. “Three people should get together somewhere. Trump and Putin should come to terms on the first day and should invite Zelensky. You can talk about Russian-American relations on the first day and about this problem on the second day. Invite Zelensky. Put this aerial truce on the table,” Aleksandr Lukashenko said. The reporter recalled that Vladimir Zelensky had invited Vladimir Putin to come to Saudi Arabia for negotiations, however, the Russian president had ignored this invitation. Aleksandr Lukashenko remarked he had discussed the matter with his Russian counterpart and would have done the same in his position. “Frankly speaking, when Putin asked me what I would have done, I told him: ‘Vladimir, there is nothing for you to do over there.’ It was my opinion. You see, it looked like some posturing. That guy came: ‘I am waiting for you here. Come to get roasted. Trump is here somewhere.’ You cannot do things like that in politics. And Putin will never go for it. It was the case when it was impossible for him to come under any circumstances. Frankly speaking, I backed him up then. I told him: ‘Right. There is nothing for you to do over there.’ What kind of posturing was that?” the head of state wondered. “Let’s make up our minds in advance. For instance: the hero city of Minsk, Istanbul, Geneva. It has been decided. This meeting will take place in a month. We can discuss American-Russian relations on the first day, for instance. On the second day if we come to an agreement about some draft document, we will invite Zelensky, Lukashenko, Petrov, Sidorov. It will look proper. In advance. But I saw how he jumped out of the aircraft like some little kid: ‘I am waiting for Putin’. What are you on about? Just in case he is the president of a huge nuclear power on par with the United States of America,” Aleksandr Lukashenko remarked. The president is convinced that Vladimir Putin and the Russian society want peace and are ready for talks: “Treat him with respect. It is not part of his personal character. It is part of our character. As they say, part of the Russian world, of Slavs, and so on. And including Americans. Imagine Trump in Putin’s position. Putin is flying somewhere across the Middle East while some Zelensky that you have roasted for some unknown reason in the Oval Office called Trump… Or didn’t call but passed a word via mass media: ‘I am sitting here waiting for that guy and the other one. And Trump, you should come, too.’ Listen, after this he would not supply a single machine gun to Ukraine due to this humiliation.” A possible meeting of Putin, Trump, and Zelensky While talking to the reporter, Aleksandr Lukashenko confirmed he is ready to organize a trilateral meeting of Vladimir Putin, Donald Trump, and Vladimir Zelensky. The president stressed that such negotiations should not be organized spontaneously. They require preliminary work and preparations. He admitted that such negotiations can be organized in Minsk. In his words, Vladimir Putin would be pleased to meet with Donald Trump in the Belarusian capital city. The American leader will be satisfied with the meeting as well, the head of state is convinced. “Let’s make small steps. But Trump talks about a 50-day deadline. If you don’t comply, we will… Listen, you are not serious,” the head of state believes. The reporter expressed doubt that the meeting can be easily organized before a ceasefire. “Right. It is necessary to prepare in advance,” Aleksandr Lukashenko responded. “It is necessary to prepare this visit. If you want, I can handle it. The American side, the Russian side. I am ready to undertake it and prepare this meeting. For the sake of peace. So, let’s start preparing it. You will see how Zelensky will act. He will be stubborn and will absolutely oppose it!” The Time magazine reporter also agreed that Vladimir Zelensky would not come to Minsk for the negotiations. However, the president remarked: “What’s wrong with Minsk? Minsk wishes him more good than anyone else.” The head of state recalled that Belarus now facilitates the exchange of POWs and dead bodies between Russia and Ukraine. Fighters of the SWAT team Alpha are involved in the process and literally carry the bodies in their arms. “Why is he so impetuous with regard to Belarus? On the contrary, Belarus should be part of this process,” Aleksandr Lukashenko stressed. In his opinion, one should not count on European partners in these matters: they have already shown their true face when they introduced restrictions on the export of grain from Ukraine. “Trump is right by making Europe bend to his will. I just don’t want it to be a performance. And Trump can accomplish a lot. He would win the mid-term elections. He could be the new president. If not him, then JD Vance. A decent man. I like him,” the head of state said. The president also drew attention to certain imbalanced presentation in American mass media, which say that Putin is bad, Zelensky is good, and Trump is even better. “Make it objective. Trump is indeed a loudmouth. An example: he says one thing in the morning and does another thing in the evening. It happens. There are no results yet. He starts rattling a saber to the world like a policeman. Did you undertake leadership? You have undertaken leadership. Lead then. And leadership is about preventing clashes and wars,” the head of state remarked. “If we have to be objective, why don’t you criticize Putin for his actions, for aggression?” the reporter wondered. “I criticize Putin the same way. The fact that I don’t tell you about it doesn’t mean I don’t criticize him,” Aleksandr Lukashenko stated. And Putin makes certain mistakes. I am convinced that he regrets many things. But we have to proceed from the reality. Neither I, nor you, nor Putin, nor Trump can live forever. Everything will change literally within the next ten years. But let’s resolve the problem on the basis of reality today!” |
https://www.belarus.by/en/press-center/news/lukashenkos-time-interview-highlights-us-talks-putin-trump-meeting-ukraine-successor_i_195854.html



















