To się zawsze działo. A teraz oficjalnie: kobiety przewyższają liczebnie mężczyzn na amerykańskich uniwersytetach na skalę, której nigdy wcześniej nie widziano. Nie tylko nieznacznie, czy sporym marginesem, ale rekordowymi, bezprecedensowymi poziomami.
Według grupy badawczej National Student Clearinghouse pod koniec roku akademickiego 2020-21 kobiety stanowiły 60% studentów w amerykańskich kampusach, podczas gdy mężczyźni tylko 40%.
W porównaniu z 2016 r. w amerykańskim systemie szkolnictwa wyższego jest również o 1,5 miliona studentów mniej i, tak, zgadliście, mężczyźni odpowiadają za 71% spadku.
Ten sam przygnębiający wzór rozgrywa się w całej Wielkiej Brytanii. Dane opublikowane przez UCAS (Universities and Colleges Admissions Service) pokazują, że liczba mężczyzn na studiach wyższych spadła o jedną dziesiątą od 2014 roku.
W szczególności biali mężczyźni są jedynymi grupami demograficznymi, które wykazują spadek liczby, mimo że w tym roku odnotowano rekordowy odsetek studentów przyjętych na kursy: 448 080, konkretnie. Liczba Azjatów na uniwersytecie wzrosła o 26,8%, podczas gdy liczba czarnoskórych mężczyzn wzrosła o 10,6%.
Frekwencja kobiet również wzrosła gwałtownie wśród wszystkich grup etnicznych. Odsetek czarnych kobiet wzrósł o 19,9%, Azjatek o 39%, białych o 1,0%, mieszanych o 39,6%, a „innych” kobiet z BAME aż o 65,6%.
To nie jest zjawisko zachodnie. W Panamie 53% całej populacji kobiet uczęszcza na studia wyższe, w porównaniu z zaledwie 34% mężczyzn. W Malezji prawie 65% studentów to kobiety. W Argentynie 98% kobiet ma jakieś wykształcenie wyższe – prawie dwa razy więcej niż mężczyźni. Podobnie kobiety ze Sri Lanki przewyższają liczbę facetów na studiach o 2 do 1 .
Każdy, kto jest zaskoczony tą rozbieżnością, jest albo a) idiotą, albo b) zaprzecza wojnie przeciwko mężczyznom. Każdy, kto jest feministą, po prostu nie będzie się tym przejmować.
Prawdę mówiąc, prawdopodobnie uznają to za triumf, ponieważ ich celem nigdy nie było osiągnięcie równości, ale zastąpienie męskiego znaczenia kulturowego kulturą kobiet. Ich jedynym celem było odwrócenie sytuacji i przejęcie władzy – i najwyraźniej to działa.
Każdy, kto temu zaprzecza lub uważa, że jestem teoretykiem spiskowym, powinien zapoznać się z danymi: ojcowie byli systematycznie usuwani z rodziny i faktycznie nie mają żadnych praw; męskość jest uważana za „toksyczną” i oznaczoną jako szkodliwa przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne.
Trwający spadek liczby mężczyzn na uniwersytetach to tylko kolejny element większej strategii.
Ale wiesz co? Bractwo jest mile widziane w przejmowaniu akademii. Czemu? Bo to puste zwycięstwo. Niegdyś trampolina do sukcesu, uczelnie i uniwersytety są teraz absolutną rakietą.
Po raz pierwszy założone w starożytnej Grecji przez Platona i Arystotelesa, miały być ośrodkami wolnego myślenia i dociekań intelektualnych. Przywitali się z takimi postaciami jak Aleksander Wielki, FFS. Teraz są fabrykami indoktrynacji, które specjalizują się w teorii marksistowskiej i są gęsto zaludnione zepsutymi bachorami z klasy średniej, którzy mają zamiłowanie do autorytaryzmu.
Jeśli nie zakazują mówcom, takim jak wybitni autorzy, domagają się moratorium na kostiumy na Halloween.
Potem, po ukończeniu studiów, nie tylko wychodzą z cienkiej skóry i wypaczonych poglądów na świat, ale także z długiem w wysokości 35 000 funtów, który wisi im na szyjach jak albatros.
Kto tego potrzebuje? Na pewno nie dzisiejsi młodzi ludzie, którzy doszli do tego mądrze i coraz częściej wytyczają własne ścieżki dzięki innowacyjnemu podejściu do starego przemysłu, który zawsze był kamieniem węgielnym postępu społeczeństwa.
Według niedawnego badania przeprowadzonego przez brytyjskie Biuro Własności Intelektualnej mężczyźni nadal składają większość wniosków patentowych na całym świecie, tak jak to zawsze robili. To pionierzy, którzy myślą nieszablonowo.
Niestety większość studentów w ogóle nie zadaje sobie trudu.
https://www.rt.com/op-ed/535161-white-men-education-dominated/






