Nieuzasadniona gloryfikacja tego kociarza, który od początków kariery był wybrany na listonosza obcych instrukcji i takim on umrze.
My Polacy nie byliśmy w stanie utworzyć najmniejszego nawet przyczółku Polskości w Polsce, w Jej życiu politycznym, i myśląc po ludzku, jest to już nasz koniec, a w dodatku zasłużony. Tej prostej prawdy, poza naszą gazetą (GW) nikt faktycznie nie głosi, bo taka konstatacja wymaga w konsekwencjach jakichś czynów, a to jest niewygodne internetowym gadaczom, którzy są w zasadzie ustawką polityczną z zadaniem wentylowania politycznego ciśnienia w Polsce, a nie od działania w interesie publicznym. Tak było za komuny, tak jest i dzisiaj, a tylko czas ucieka nam szybciej.
Ta wielka i wspaniała przestrzeń nie może pozostać bezpańska. Polska idzie w obce ręce i będzie unicestwiona — za nasze własne pieniądze. Stalin będzie nam śnił się po nocach — jako świetlany polski patriota. Stalin, Hitler, to raj utracony. Tak jeden, jak i drugi, obaj mieli jakiś wstyd, a co ma np. Andrzej Duda? ....— Kornhauser`a?
Red. Gazeta Warszawska
+
Nie ma. Nie było go dzisiaj. Nie wystawił głowy ze swego psychotycznego azylu. Nie wstał znad swoich chińskich szachów partyjnych, z których ojczyzna ma tyle... co kot napłakał. Jego kot. Nie podniósł się, kiedy przewracano ojczyznę, gdy dzień po rocznicy Konstytucji 3 maja krajowi naszemu nałożono kajdany naoliwione niezwykłą chytrością. Nie rzekł nic, zwykłego, trafnego, dającego nadzieję, odbierającego ją. NIC. Nie chcę być brutalny, ale on tak naprawdę nie wie co się dzieje. Co najmniej od kilku lat, jeśli nie od... 2010 r., albo od...
Datę symbolicznego końca Jarosława Kaczyńskiego będzie się łatwo pamiętało. Przez analogię do 4 czerwca 1989 r. i pamiętnych, niegdyś wzniosłych, dzisiaj humorystycznych słów J.Szczepkowskiej: "Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm". I poprzez to, iż 4 maja następuje po rocznicowym 3 maja.