Ks. Dr Stefan Wyszyński. Duszpasterz w budowaniu ustroju korporacyjnego. Ateneum Kapłańskie 1938

Article Index

Duszpasterz w budowaniu ustroju korporacyjnego

Korporacyjny ustrój społeczno-gospodarczy stoi na krańco­wym biegunie zarówno w stosunku do indywidualizmu i liberali­zmu, jak i kolektywizmu. Wychodząc z założeń personalistycznych, rehabilituje człowieka, podkreślając jego właściwości jedno­stkowe i społeczne.

Uznając w człowieku, jako osobie, będącej podmiotem dzia­łania, jego własne zadania i cele, korporacjonizm bierze pod uwa­gę nadto niewystarczalność człowieka do osiągnięcia pełni rozwoju swej osobowości, konieczność pomocy ze strony różnych grup społecznych, jako środków do celu. Stąd życie człowi ska rozwija się w szeregu grup społecznych: rodzinnej, społecznej, zawodowej, politycznej, religijnej i t.d.

W oparciu o ten fakt, ustrój korporacyjny chce uporządko­wać wszelkie stosunki współżycia ludzkiego, a więc i z dziedziny pracy. Wykonywanie jednej lub podobnej pracy łączy ludzi bardzo ściśle we wspólnym celu — w dobru danego stanu zawodowego.

Przebudowa ustroju, to nie tylko przebudowa form ustrojo­wych, ale to jednocześnie zwalczanie psychiki indywidualistycz­nej, wyhodowanej przez liberalizm społeczno-gospodarczy, psy­chiki stadowej, tu i ówdzie już wpajanej przez ustroje kolektywi­styczne - totalistyczne. I dlatego realizacja ustroju korporacyjnego jest rzeczą nie łatwą, możliwą do osiągnięcia dopiero w wyniku ewolucyjnego oddziaływania społecznego i moralnego, w wyniku ugruntowania nowych zasad i norm postępowania, usposobień i cnót społecznych.

Powstaje pytanie, czy praca kapłana, zwłaszcza na terenie duszpasterskim, może mieć jakie znaczenie dla realizacji ustroju korporacyjnego? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy już czę­ściowo w enc. Rerum Novarum, w słowach, dotyczących rozwią­zania kwestii społecznej: „Bez żadnego wahania stwierdzamy —

  1. J) Artykuł ten jest referatem z cyklu „Korporacjonizm”, wygłoszonym w sierpniu ub. r. na Uniwersytecie w Lublinie.

Ateneum Kapłańskie. Rok 31. Tom 43.

 

1U6

pisze Leon XIII — że próżne będą wszystkie wysiłki ludzi, jeśli się zlekceważy Kościół. Kościół to bowiem dobywa z Ewan­gelii nauki, które mają taką moc, że walkę społeczną mogą doprowadzić do porozumienia, albo przynajmniej odjąć jej ostrość i uczynić łagodniejszą; Kościół, dalej, nie tylko umysł oświeca, ale stara się jeszcze pokierować życiem i oby­czajami jednostek za pomocą przykazań swoich; on też pole­psza warunki życia proletariuszów licznymi dziełami na ten cel stworzonymi" (R. N., s. 43).

Idąc po linii tych wskazań Leonowych, omówimy trzy zasad­nicze kierunki zadań duszpasterskich, przygotowywujących drogę przyszłemu katolickiemu ustrojowi korporacyjnemu.

I.

Nauczanie kościelne jako podbudowa dla ustroju

korporacyjnego.

Dla budowy przyszłego katolickiego ustroju korporacyjnego ma znaczenie całokształt nauki Kościoła; trwały bowiem ustrój spo­łeczno - gospodarczy musi oprzeć się o możliwie najszersze 1 naj­trwalsze podstawy, które znaleźć może zarówno w prawie przy­rodzonym jak i w nauce objawionej, a które nauka katolicka przedziwnie zespala w jedność doktrynalną. Nie można więc tu będzie pominąć żadnej prawdy objawionej, dogmatycznej, żad­nej prawdy moralnej, bez obawy narażenia na niebezpieczeństwo zachwiania całej kunsztownej budowy. W każdej z prawd nad­przyrodzonych wyszukać można przy nauczaniu kościelnym pe­wne strony, pewne cechy, można będzie wyprowadzić z nich pewne wnioski i analogie, użyteczne dla przyrodzonej struktury ustrojowej, lub dla ducha ją ożywiającego.

Niemniej jednak istnieje cały szereg prawd dogmatyczno- moralnych, które mają szczególne zastosowanie i znaczenie dla nowego ustroju. I te to prawdy w nauczar u kościelnym muszą ' być rozwijane ze szczególną pieczołowitością. Zwrócę uwagę na pewne z tych prawd, które w nauczaniu kościelnym już dziś muszą być rozwijane z wyjątkową usilnością, pod kątem widze­nia przyszłego ustroju korporacyjnego, jako wyjątkowo dlań uży­teczne.

1 Przyjąwszy za podstawę interwencję Boga w dziejach człowieka, dzieło Chrystusa Odkupiciela i ustanowiony przezeń porządek nadprzyrodzony, punktem o centralnej użyteczności dla nowego ustroju w nauczaniu kościelnym, prowadzonym przez duszpasterza, będzie katolicka nauka o człowieku.

 

Nauczanie kościelne będzie miało tutaj stosunkowo wiele do przełamania przeciwności, dlatego, że w ustroju korporacyjnym centralne poniekąd miejsce zajmuje człowiek i rozwój jego osobo­wości, na rzecz której cały ustrój ma pracować, podczas gdy współcześnie, zarówno pod wpływem doktryn liberalistycznych jak kolektywistycznych i dążeń dyktatorskich, utrwala się wprost przeciwny obyczaj. Ustrój korporacyjny będzie budowany przede wszystkim pod kątem widzenia dobra człowieka dla zabezpiecze­nia mu pełni rozwoju wewnętrznego, a nie pod kątem widzenia rozbudowy jedynie dobrobytu, choćby najbardziej powszechnego. Stąd płynie cała doniosłość nauki Kościoła o człowieku dla przyszłego ustroju.

Bardzo znamienne dla współczesnych stosunków społeczno- państwonych było hasło XXIX Tygodnia Społecznego w Clermont— Ferrand, zorganizowanego we Francji, w dniach 19-25, VII. 1937, Obradowano nad tematem: „Osoba ludzka w niebezpieczeństwie". Co skłoniło myślicieli katolickich Francji do tego, by w wieku państw konstytucyjnych, w niespełna 15-20 lat od chwili, gdy większość państw europejskich zmieniła swe konstytucje, poświę­cając w nich więcej niż kiedykolwiek dotąd miejsca „powszech­nym obowiązkom i prawom obywateli", rzucić tak rewelacyjne hasło?

Przyczyn jest nie mało w układzie współczesnych stosun­ków politycznych wielu państw, tworzących nowe konstytucje ad usum Delphini, przesiąknięte nieufnością do człowieka, jako obywa­tela Państwa; w szeregu nieustannych zmian zakres uprawnień własnych i naturalnych człowieka jest ciągle zwę­żany, co grozi całkowitym wchłonięciem indywidualności przez zbiorowość. Zwłaszcza państwa totalistyczne dążą do całkowi­tego podporządkowania sobie człowieka, przekreślając jego oso­biste przeznaczenie, czyniąc ze społeczeństwa, które dla rozwoju pełni osobowości człowieka jest koniecznym wprawdzie, ale— tylko środkiem — cel.

Wysoce niebezpieczna jest dążność kierunków totalistycz- nych. które przy pomocy szablonu politycznego niwelują wła­ściwości indywidualne człowieka; jakie szkody kulturalne stąd wynikną — przyszłość pokaże. Zdaje się, że jest pilną rzeczą podjąć walkę w obronie człowieka przed pozytywistycznym so- cjologizmem, ubóstwiającym — kosztem człowieka — społeczeń- t stwo, przed totalizmem — wynoszącym do roli nowego bóstwa— państwo. Przykłady bezwględnej likwidacji człowieka w Rosji

Sowieckiej, gdzie na rozkaz jedynowładcy wymordowano starych bolszewików, przywódców czerwonej armii, rzeź czerwcowa (1934). w państwie hitlerowskim, rzeź Żelaznej Gwardii z jej wodzem,. Codreanu, w Rumunii, a tu i tam system „czystki", przy pomocy dymisji, zdrady, sabotażu, fingowanych procesów — oto bez­względny wał aparatury dyktatorskiej lub pseudo-dyktatorskiej, która zbyt łatwo poświęca, rzekomo dla dobra państwa, życie ludzkie i prawa człowieka do samodzielności myśli, poglądówr działania. Nie trzeba powoływać się na te zbyt krańcowe przy­kłady, by wykazać niebezpieczeństwa, grożące osobie w współ­czesnym państwie; wszędzie tam, gdzie zaznaczyła się przewaga grupy rządzącej nad społeczeństwem, czy w Rosji, czy w Niem­czech i t. d., ustalony podział władz stał się fikcją, a aktualni rządcy używają wszelkich środków, nie wyłączając władzy sądo­wniczej, dla likwidacji obywatela inaczej myślącego. Stary zwo­lennik podziału władz, Monteskiusz, miałby dziś ciekawy materiał do swych publikacyj. Dawni prawnicy, którzy gubili się w sub­telnościach swych dowodów przeciwko władzy państwa do po­zbawiania życia zbrodniarzy, dziś by mieli nielada trudności, widząc jak państwa szybko i sprawnie doprowadzają do wyrównania poglądów, bez odwoływania się do kodeksów karnych, proce­dury, i t. p.

Są to przykłady wysoce zaraźliwe, które łatwo mogą się przyjąć, zwłaszcza w tych społeczeństwach, które nie upowszech­niły wśród siebie katolickiego poglądu na osobę ludzką.

Panujący u nas dotychczas albo filozoficzny indywidualizm, albo socjalizm, źle ujmowały stanowisko jednostki, w następstwie czego zajmowały doń błędny stosunek. Indywidualizm głosił pierwszeństwo jednostki, uważając ją za jedyną rzeczywistość i miarę wszystkiego; przyznawał jej bezwzględną niezależność, wolność jednostkowego działania, uznając bezwarunkową wartość praw jednostkowych; głosząc rozwój indywidualny, błąd ten dążył do wyzwolenia człowieka z wszelkiej zależności. Natomiast socjalizm na pierwszym miejscu postawił państwo, pojmując je indywidualistycznie, jako zbiór równych i wolnych jednostek, zmierzających do zastąpienia gospodarki jednostkowej gospodarką kolektywistyczną. Kierunek ten w praktyce doprowadził do za­przeczenia praw, wypływających z samej natury człowieka i do komunistycznej likwidacji człowieka, bez żadnego zgoła skrupułu.

Odgłosy tych krańcowości można spotkać w życiu polskim;, by je zwalczyć należy uwydatnić człowieka żyjącego w społe- 'czeństwie — animal sociale. Duszpasterz—jako nauczyciel—będzie zmuszony zwalczać nie tylko szkodliwe doktryny, ale i ich na­stępstwa.

Należy najpierw mocno uzasadnić, że człowiek jest osobą— i jako taki ma osobiste przeznaczenie i wysoką godność osoby ludzkiej (Kodeks społeczny, p. 1, 3, 5). Przypomnieć tu należy słowa św. Tomasza: „persona significat id guod est perfectissimum in tota natura” (S. Th., I q. 29, a. 3, concl.).

W epoce likwidowania obywatela, przytłoczonego przez po­tężny aparat państwowy, niepewnego w swym coraz to skrom­niejszym bycie, zgoła niezrozumiale brzmią słowa: „Nie społeczeń­stwo, lecz jedynie człowiek, i to każdy człowiek, będąc stworzonym .na obraz i podobień -two Boże, jest nieśmiertelny. Jedynie człowiekat i to każdego bez wyjątku, umiłował Pan Bóg i odkupił Jezus Chry­stus” (Kodeks Sp., p. 1). Stąd płynie prawda o rzeczywistej war­tości i ostatecznej celowości życia ludzkiego.

Gdy uda się utrwalić w społeczeństwie tę prawdę, łatwo będzie nawiązywać do niej w układzie stosunków społeczno- państwowych. Stąd bowiem wywodzi się: świadomość wysokiej godności osoby ludzkiej i jej własnego celu do osiągnięcia, oso­bistego przeznaczenia i to zarówno w porządku przyrodzonym— doskonałość życia — jak i nadprzyrodzonym — połączenie z Bo­giem. Ten cel człowieka nie może być niedostrzeżony przez ustrój państwowy, albo przezeń zlekceważony. Państwo nie może narzucić człowiekowi celu, który stałby w sprzeczności z tym własnym, osobistym przeznaczeniem człowieka.

Nie można też tworzyć ustroju politycznego, czy społeczno- gospodarczego, który całkowicie nie bierze pod uwagę praw osobowości ludzkiej, który zapomina o wartości duszy ludzkiej, przewyższającej wszystkie wartości doczesne; ustrój taki, wpierw czy później, doprowadzi do likwidacji praw osoby ludzkiej.

Bez przełamania błędów doktrynalnych w tej dziedzinie, jak również szkodliwej atmosfery, nie uda się stworzyć ustroju, który byłby poświęcony rozwojowi osobowości ludzkiej, a jeśliby nawet w tych warunkach zaprowadzono ustrój korporacyjny, nie spełni on swego zadania. Celem ustroju korporacyjnego jest stwo­rzenie takich warunków społeczno-gospodarczych, by umożliwić człowiekowi rozwój osobowości, w duchu katolickiego persona­lizmu. Cel ten należy w nauczaniu kościelnym dobrze społe­czeństwu uświadomić.

  1. W związku z tym pozostaje zagadnienie hie­rarchii wartości dóbr, która w ustroju korporacyjnym

 

będzie miała ogromne znaczenie, gdyż chronić będzie ona ten ustrój od wypaczenia jego przewodniej idei.

Kapitalizm zakłócił ustanowioną przez chrześcijaństwo hie­rarchię dóbr. Zasadę ewangeliczną: „co pomoże człowiekowi choćby cały świat pozyskał, a na duszy szkodę poniósł" — wy­wrócił do góry nogami. Wartość człowieka uzależnił od dóbr zewnętrznych, przezeń posiadanych, od zdolności i sił czysto gospodarczych, reprezentowanych przezeń. Po tej samej linii poszedł socjalizm, dzieląc ludzi według ich pozycji ekonomicznej, na burżuazję i proletariat.

Podbudową dla ustroju korporacyjnego musi się stać znów nauka Kościoła o zrównaniu ludzi w obliczu Boga, zasada, że „dziećmi jednego Ojca jesteśmy"; że wartość człowieka i jego użyteczność społeczna zależy nie tyle i nie tylko od posiadanych przezeń dóbr zewnętrznych, ale od jego wartości moralnych; że dobra materialne, doczesne, muszą być podporządkowane dobru moralnemu.

Należy przede wszystkim obalić kapitalistyczną hierarchię wartości, by tą drogą zwalczyć egoistyczną i materialistyczną klasyfikację ludzi, która wytworzyła w dawnym ustroju kapita­listyczny li tylko stosunek, oparty o zasadę zysku, a nie wza­jemnych usług i wzajemnego komunikowania sobie posiadanych wartości.

I znów jest to zadanie tak doniosłe, że jeśli się go nie do­kona udaremni się wartość technicznej strony przebudowy ustroju.

Szczególnie doniosłe będzie zagadnienie równości ludzi w no­wym ustroju. Należy tu rozwiać złudne miraże, wyhodowane przez socjalizm — rzekomej, bezwzględnej równości wszystkich ludzi, w przyszłym ustroju. Socjalizm jest zdania, że sam fakt zaprowadzenia tej równości będzie równoznaczny z likwidacją wszelkich bolączek społecznych. Wśród mas, zwłaszcza robotni­czych, wiara w powszechną równość jest bardzo silna, tak dalece, że jest to naczelny argument, którym w agitacji i w dochodzeniu swych praw się posługują. I tu wypadnie wskazać, że socjalizm i komunizm pojmują równość zbyt zewnętrznie i mechanicystycznie, że chcą ją realizować na odcinku, na którym wprowadzenie jej jest najbardziej problematyczne.

Powszechne zrównanie ludzi nie będzie więc czołowym dą­żeniem nowego ustroju; ustrój ten natomiast podkreśli i wyciągnie wnioski z istotowej równości ludzi, mającej swą genezę w łonie jednego, Najwyższego Ojca, a jednoczącej ludzi we wspólnym im

celu, wyznaczonym przez Boga; równość ta oprze się na jedno­czącym ludzi w obliczu Boga podobieństwie Bożym, wezwaniu do życia łaski, płynącej z dzieła Krzyża, na którym umarł Chrystus za wszystkich bez wyjątku.

Nie ma między ludźmi innej równości, poza równością, pły­nącą ze wspólnej im wszystkim natury ludzkiej; poza tym istnieje między ludźmi tyle różnic naturalnych, że utopią jest mówić o zrównaniu ludzi przez ustrój. Pozostanie prawdą, co napisał Leon XIII w Rerum Novarum: „zupełna równość w społeczeń­stwie ludzkim jest niemożliwa".

Pozostaje więc tylko jedna możliwość: zmniejszenia różnic społecznych, właśnie przez pryzmat katolickiej nauki o zrówna­niu wszystkich ludzi w obliczu Boga; będzie to miało kolosalne znaczenie dla przyszłego ustroju społeczno-gospodarczego. Czło­wiek więc w tym ustroju korporacyjnym będzie świadom, że tak zubożający osobowość ludzką pęd za zewnętrznym, ilościowym równouprawnieniem jest właściwie błędnym kołem; że należy podjąć rzetelną pracę nad przebudową wewnętrzną człowieka, by tą drogą umożliwić mu „awans" społeczny.

  1. Więź społeczna ustroju korporacyjnego. Nauka katolicka ma ogromne znaczenie dla zmontowania struk­tury organizmu korporacyjnego i to dwojako: a) przez samą nad­przyrodzoną więź społeczną, przez którą spaja ludzi w jeden organizm nadprzyrodzony, — Kościół, którego głową jest Chrystus; b) przez kształcenie w swych członkach usposobień społecznych.

Krótko rozwińmy te myśli.

I-o. Nie ulega wątpliwości, że więź nadprzyrodzona jest najsilniejszą więzią społeczną, bo wewnętrznie przez łaskę zespala z Kościołem żyjącym, i to nie drogą przymusu zewnętrznego, ale na mocy wolnego wyboru człowieka.

Żadne państwo totalistyczne nie ma tej mocy, by tak zespo­lić wewnętrznie umysły, wole i serca swych obywateli, jak to czyni społeczność kościelna. Wszak Kościół unika przymusu zewnętrznego, a jednak jako społeczność jest trwalszy od spo­łeczności politycznej, nawet totalistycznej. Socjologia współ­czesna, badająca istotę więzi społecznej, stwierdza, że więź spo­łeczna, wiążąca członków społeczności kościelnej, jest silniejsza, inna, choć istoty tej więzi, istoty np. wpływu kapłana na wier­nych nie wyjaśnia. Wiemy dobrze, że przy pomocy samej socjo­logii nie uda się tego wytłumaczyć; trzeba odwołać się do teolo­gii, która, zwłaszcza dziś, tyle nam mówi o mistycznym ciele Chrystusa, ożywianym łaską Bożą.

Tajemnicę tej więzi społecznej zrozumiemy dopiero na tle przypowieści Chrystusa Pana o szczepie winnym i latoroślach:

„Jam jest szczep winny — wyście latorośle... Nie może latorośl owocu przynieść, jeśli nie trwa w szczepie winnym... Kto we mnie trwa, ten wiele owocu przynosi..(Jn., 15.).

A naturę społeczności nadprzyrodzonej kościelnej zrozu­miemy dopiero w wykładzie św. Pawła do Koryntian {I Kor, 12. 12—27): „Wy jesteście ciałem Chrystusowym i członkami z członka” (27). Na tle porównania organizmu ciała ludzkiego z organizmem społeczności nadprzyrodzonej dochodzimy do zrozumienia jego wybitnie korporacyjnego ducha.

Ustrój korporacyiny, podobnie jak ustrój Kościoła, jest odbiciem, rozszerzonym wydaniem, obrazem ustroju ciała ludz­kiego: „Albowiem jak jedno jest ciało, a członków ma wiele: a wszyst­kie członki ciała, choć ich jest wieP, przecież jednem są ciałem: tak samo i Chrystus. Bo w jednym Duchu wszyscy my w jedno ciało zostaliśmy ochrzczeni... czy niewolnicy, czy wolni: i wszyscy jednym Duchem zostaliśmy napojeni” (w. 13).

Kapitalizm indywidualistyczny, a w ślad za nim socjalizm i komunizm, zniweczył pojęcie społeczeństwa, jako organizmu moralnego, zda się zaprzeczając Pawiowej doktrynie: „Nie może powiedzieć oko ręce: nie poirzeha mi ciebie; albo znów głowa nogom: nie potrzebuję was” (22); doprowadziło to z jednej strony do poniżenia i proletaryzacji mas pracujących, do pogardy pracy fizycznej, a z drugiej — do brutalnej walki klas i pogardy dla pracy umysłowej i kierowniczej — z obydwu zaś stron — do wzajemnej negacji.

Kościół, patrząc na swe życie wewnętrzne i na życie orga­nizmów społecznych, stwierdza, że „i ciało nie jest jednym człon­kiem, ale widoma” (w. 14); tak, że „całe ciało nie jest okiem", „ani słuchem"; że zatem w jednym ciele, w jednym organizmie społecznym musi być wielość członków, wielość stanów i zawo­dów: „Bo gdyby wszystkie (członki) były jednym członkiem, gdzie byłoby ciało? Lecz teraz, choć wiele jest członków, ale jedno ciało” (w. 19, 20); że istnieje wzajemna zależność między członkami ciała, podobnie jak w organiźmie społecznym istnieje zależność między poszczególnymi stanami i zawodami, tak dalece, że jeden stan i zawód nie może w pełni rozwijać się bez innego, ani też całe ciało społeczne nie może wszystkich swych zadań osiągnąć bez współdziałania i pomocy innych członków ciała spo­łecznego, innych stanów i zawodów; że zatem z urządzenia Bo-

żego obowiązkiem wzajemnym członków jest, „żeby członki zarów- ■no troszczyły się jedne o drugie” (w. 25), co jest podstawą soli­darności chrześcijańskiej organizmu społecznego, będącej duszą korporacjonizmu. Ta solidarność, płynąca z więzi społecznej, tak jest istotowo wewnętrzna, że jeśli co cierpi jeden członek, razem cierpią wszystkie członki; jeśli odbiera cześć jeden członek, razem radują się wszystkie członki" (w. 26); nie jest zatem obojętny dla jednej grupy społecznej los, położenie, warunki bytowania innej grupy społecznej; nie jest i nie może być obojętny dla inteligencji, dla warstw kierowniczych, byt proletariatu, bo „jeśli co cierpi jeden członek, razem cierpią wszystkie członki“, bo — w wy­niku wewnętrznej zwartości i zależności organizacyjnej — stan taki zakłóca bytowanie innych grup społecznych, podobnie jak w ciele ludzkim chory członek sprawia niepokój i stan zapalny całego organizmu. I stąd dalszy wniosek — że dla dobra całości organizmu społecznego — „mniej zacnym (członkom) większa cześć się dostajeu, gdyż „te członki ciała, które zdają się być słabsze, są ■daleko bardziej potrzebne”, że zatem istnieje obowiązek społeczny szczególnej troski i opieki nad warstwami upośledzonymi, i to nie tylko z tytułu miłości, ale z tytułu sprawiedliwości społecznej.

Nadprzyrodzona więź społeczna zamyka się w Chrystusie: „wy jesleście ciałem Chrystusowym i członkami z członka11 (w. 27). Tutaj się rozumie tajemnicę zwartości, mocy i trwania nadprzy­rodzonej społeczności — Kościoła, tajemnicę jego stale odradza­jącego się w duszach ludzkich i w życiu społeczeństw wpływu.

Kościół, jako społeczność doskonała, konieczna, w swoim zakresie najwyższa i niezastąpiona, chce pogłębić podstawy i wzmocnić więź społeczną innej społeczności suwerennej, ko­niecznej w swym zakresie — Państwa; chce Państwu zagwaran­tować tę niezbędną dla dobra społecznego trwałość i pokój, i dla­tego przez wychowanie nadprzyrodzone swych członków chce wzmocnić społeczną więź państwa tymi wartościami, które daje swym członkom. Tu leży profundum stosunku Kościoła i Państwa.

Widać stąd jak doniosłe znaczenie dla spoistości ustrojowej Państwa mają katolickie założenia społeczne. Z tych wartości ko­rzysta i korporacyjny ustrój katolicki. Żyjący w takiej oprawie człowiek, wychowany przez Kościół, jest człowiekiem nawskroś społecznym, przygotowanym w życiu społeczności nadprzyrodzo­nej — Kościele, do życia w społeczności przyrodzonej. Z Ewan- « gelii wydobywa Kościół cały szereg zwrotów Chrystusa P., wska­zujących na rozwijające się w duszy ludzkiej poczucie więzi spo­łecznej; jednostką wybitnie antyspołeczną jest grzesznik, ta uschła

gałąź na żywym drzewie, ten stracony grosz, syn marnotrawny, odbiegła od stada owca, zmarnowane talenty. Kościół w naucza­niu swym dobitnie obrazuje szkody, płynące z oderwania się od społeczności nadprzyrodzonej, uświadamiając człowiekowi donio­słość współżycia społecznego w organiźmie nadprzyrodzonym Ko­ścioła; a te stosunki z życia Kościoła człowiek, wychowany przez duszpasterstwo katolickie, przenosi na teren swego współ­życia w społeczności świeckiej, umacniając się w duchu solidar­ności stanowej i zawodowej, w duchu współpracy, współdziała­nia, kształcąc w sobie cały szereg usposobień społecznych, dzięki którym człowiek staje się zdolnym do współżycia w zbiorowości.

Ostateczny wynik tej pracy Kościoła można zamknąć w sło­wach K. Adama: „Nie masz nigdzie pojedyńczego, odosobnione­go chrześcijanina, bo nie istnieje pojedyńczy, odosobniony Chry­stus" 1). Przez Chrystusa Kościół jednoczy ludzi w społeczność, i to jest bodaj najdonioślejszy wkład Kościoła dla nowego ustro­ju, wkład, którego żadna inna społeczność wnieść nie zdoła.

  • 1 tutaj dochodzimy do stwierdzenia drugiej zasługi Ko­ścioła dla ustroju korporacyjnego, zasługi, którą Kościół spełnia już przez wychowanie, rozwijane w duchu głoszonych przezeń zasad katolickich. Kościół kształci w swych członkach cały sze­reg usposobień społecznych, w myśl zasady: „-Jeden drugiego brze­miona noście, a tak wypełnicie zakon Pański”, dzięki którym czło­wiek, wychowany przez Kościół, ma szczególną wartość dla po­wstającego ustroju korporacyjnego, jak to niżej wyjaśniamy.
  • o Kościół nadto przygotowywuje w ten sposób ludzi do udziału w różnych organizacjach zawodowych, składających się na całość organizmu korporacyjnego (o czym mowa w III części).
  1. Nauka moralna Kościoła, zwłaszcza nauka o przykazaniach Bożych i nauka o cnotach religijnych, osobis­tych i społecznych, jest niemniej doniosła dla ustroju korpora- cyjnego, który, dla zabezpieczenia sobie bytu, musi zwalczyć moralność kapitalistyczną i kolektywistyczną i nałogi przez nie ugruntowane, a nadto musi wychować sobie obywateli tak, by mógł korzystać z wielu niezbędnych cnót obywatelskich.

Całokształt życia moralnego osnuty jest na trzech cnotach teologicznych: na wierze, nadziei i miłości, wokół których gru­pują się cnoty moralne. Wszystkie te cnoty, a zwłaszcza t. zw. cnoty społeczne, mają niezaprzeczalny wpływ na stosunki spo­łeczne. Wzywanie wiernych do praktykowania tych cnót, do

') K. Adam, Jezus Chrystus, Poznań, 1936, s. 28.

 

sprawiedliwości, miłości, uczciwości, dobroci, wielkodusznością wyrozumiałości, do chętnego przebaczania uraz, jest wielką po­mocą, ułatwiającą scementowanie społeczeństwa w duchu korpo­racyjnym. Cnoty te kładą kres walce klasowej, nienawiści, chci­wości, wyzyskowi, lichwie, egoizmowi.

Podkreśliliśmy znaczenie t. zw. cnót społecznych dla wzmo­cnienia korporacyjnej więzi społecznej. Zwłaszcza cała grupa cnót, skupiająca się wokół cnoty sprawiedliwości, musi być sta­rannie wykładana w nauczaniu kościelnym.


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location