Zamach Warszawski – oszustwo listu Anny Walentynowicz (S. Cenckiewicz)

List Anna Walentynowicz.

Historyk Sławomir Cenckiewicz w swej książce pt. „Anna Solidarność” na stronie 437 zamieszcza list Anny Walentynowicz i Janiny Natusiewicz  skierowany do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. List ten jest datowany na 10 kwietnia 2010 roku w Warszawie.

List ten „niesamowity” – wg Cenckiewicza – jest faktycznie niesamowity, ale ze zgoła innych względów niż autor sugeruje.

Jest wysoce zastanawiające to, że list ten – korespondujący – z uroczystościami w Katyniu nie został tam do Katynia zabrany i wręczony Lechowi Kaczyńskiemu, a pozostawiony w hotelu. Byłoby to i uroczyście, i na czasie, gdyby list taki odczytano w Katyniu i tam wręczono Prezydentowi, bo pisanie listów dziękczynnych i podawanie go „kuchennymi drzwiami” jest mało podniosłe, a może i dwuznaczne.

Druga sprawa, która zastanawia, to graficzny kształt podpisu Anny Walentynowicz. Pierwsze, co uderza, to że oba podpisy wyglądają tak, jakby złożone były ręką jednej i tej samej osoby. Poza tym – jest to uwaga grafologa – osoba, która tak się podpisuje, jest raczej młoda i ma rękę – wg niego – wyrobioną w pisaniu.

Jak wiemy, obie damy nie były już młode. Anna Walentynowicz cierpiała na reumatyzm lub podobne, a wyrobionej ręki w pisaniu nigdy nie miała.

Oczywiście nikt nie ma pojęcia, jakie były faktyczne losy tego „listu”. Poza tym na kopii od kopii podpisu nie można zbytnio polegać.

Zastanawia jednak niefrasobliwość autora historyka w zamieszczeniu tego dokumentu w takiej formie.

Załóżmy – jeżeli list ten jest fałszywy (nieautentyczne podpisy i naznaczony dziwnymi okolicznościami odnalezienia), to jakie byłyby okoliczności z tym związane (podejrzenia)? Przypuszczenie jest dość proste w swej wymowie:

Zamachowcy chcieli dać ślad pobytu Anny Walentynowicz i Janiny Natusiewicz i w hotelu, i w Warszawie w dniu “9 na 10″ kwietnia 2010. A jeżeli tak, to tych dam nie było w tym hotelu, skoro ślad taki trzeba było fabrykować. Możliwe, że nie było ich nawet w Warszawie.

Jeżeli podpisów i miejsca znalezienia listu nie da się nijak usprawiedliwić, to byłby to przyczynek do zbadania „okęckich” okoliczności zamachu, no i roli dziennikarzy w kształtowaniu kłamstwa smoleńskiego.

 

(-)Krzysztof Cierpisz

20130630

 

http://gazetawar   szawska.net/zamach/zamach-   warszawski/545-zamach-warszawski-oszustwo-listu-anny-walentynowicz

 


People in this conversation

Comments (4)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Wprawdzie to trochę nie na temat, ale za to o zbrodni Katynia I (sowieckich zbrodni na Polakach w samym tylko Katyniu było co najmniej pięć): jestem absolutnym wrogiem kultywowania martyrologii Narodu Polskiego i dlatego w tym miejscu napisać to...

Wprawdzie to trochę nie na temat, ale za to o zbrodni Katynia I (sowieckich zbrodni na Polakach w samym tylko Katyniu było co najmniej pięć): jestem absolutnym wrogiem kultywowania martyrologii Narodu Polskiego i dlatego w tym miejscu napisać to muszę: niemal wszystkim przyszłym ofiarom Katynia I, NKWD zaproponowało do podpisu oświadczenia, które w ówczesnej sytuacji nie zobowiązywały DO NICZEGO. Wszyscy oni wiedzieli, że podpisując - uratują życie, co było ich elementarnym obowiązkiem. Mimo to, na ponad 22 tysiące - podpisało zaledwie ok. 1300...!! Pytanie, czy w takich okolicznościach można mówić o męczeństwie ? Czy istnieje męczeństwo „chciane”...??

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

jesli ten list jest autentyczny … to podejrzenia autora tego artykulu sa prawdziwe… czy w obecnej "niepodleglej Polsce mozna bylo nie tylko zamordowac Jaroszewiczow, gen Petelickiego, Leppera oraz dziesiatki innych oraz jeszcze w Warszawie na...

jesli ten list jest autentyczny … to podejrzenia autora tego artykulu sa prawdziwe… czy w obecnej "niepodleglej Polsce mozna bylo nie tylko zamordowac Jaroszewiczow, gen Petelickiego, Leppera oraz dziesiatki innych oraz jeszcze w Warszawie na Okeciu zamordowac 96 osob w tym obsluge samolotu ? Watpie… przeciez musialyby zostac slady po kulach lub ich uduszeniu … a kto poprowadzil I rozbil ten samolot w Smolensku… prawdziwy pilot musialby przezyc ta katastrofe I wyskoczyc ze spadochronem z tego tupolewa tuz przed katastrofa w Smolensku … a wiec zylby swiadek tej "katastrofy" … o ile go takze pozniej nie zamordowano.

Read More
Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Anna Walentynowicz; Studentka 1 (20) (1997) 4-5; Biuletyn Studentów Politechniki Wrocławskiej, Wroclaw 1997; ISSN 1234-3013

Guest
This comment was minimized by the moderator on the site

Linki?
Jak podejść?

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location