+++
„Talmud naucza ……. temi słowy: że żyd jest cząstką materjalną Boga,……”
W trudnych tygodniach nieuczciwych, niesprawiedliwych, niewdzięcznych pomówień naszej wzorcowej demokracji o oszustwa wyborcze, jaką po Okrągłym Stole - z wielkim twórczym trudem- stworzyły nad Wisłą dwunogi Yaweha, nadszedł dzień wytchnienia, jakim był wywiad TVN z emisariuszem rosyjskiego zdrowego rozsądku, a którym było spotkanie z Andriejem Iłlarionowem.
|
W tych dniach goryczy niewdzięcznych pomówień o fałszerstwa, bełkotu teorii konspiracji, wybuchów antysemityzmu i innych podłości ze strony zoologicznego wstecznictwa, okrutnie uderzające w serca wolnych od rasowych uprzedzeń redaktorów TVN - a co niewątpliwe, również i widzów - dobrze było odprężyć się i posłuchać o tym, jak to u innych jest naprawdę źle. Jeśli mówić o kimś źle, to najlepiej o Rosjanach i Rosji lub Białorusi. Wybór padł na Rosję, bo o najmocniejsze akcenty tu chodzi. Tym, który miał biadolić o Rosji, w której wyobcowany Putin gada do luster na Kremlu, był wpływowy były Putinista, a obecnie przedstawiciel rosyjskich sił rozsądku Andriej Iłlarionow. Jest on byłym agentem, podobnie byłym agentem jest autor Akwarium, czy jak tam to się nazywa i jak agentem nie jest i zresztą nigdy nie był Wielki Mag. Polacy lubią słuchać o tym, jak to w Rosji jest źle, ludzie umierają z głodu, opozycja rośnie w siłę, której do pełnego zwycięstwa trzeba tylko nieco pomóc, a do czego nasz romantyczny naród zawsze jest chętny. Iłlarionow opowiadający o białych niedźwiedziach, które polują na ludzi w centrum Moskwy, był dobrze pomyślanym przerywnikiem tego polskiego jazgotu o rzekomych oszustwach wyborczych. Miał też dobrze podładować akumulatory przed powyborczym poniedziałkiem, który również mógł by być wykorzystany przez oszołomów z PiS i innych, np. obszarników i kułaków złodziejsko handlujących ziemniakami bez podatku VAT, a zwodniczo narzekających na konspirację rządu. Jakieś jednak fatum wdarło się do tego spotkania na żywo z tym ruskim prelegentem, byłym agentem. Ni z tego, ni z owego, ten były doradca Putina zaczął nieodpowiedzialnie dziwaczyć o Smoleńsku. Jak jakiś tam wariat sekty smoleńskiej zaczął wygadywać, że w takiej katastrofie to nie wszyscy powinni zginąć, albo że ta brzoza nie mogła zniszczyć skrzydła. A co najgorsze, Andriej Iłlarionow wyraźnie celując w legalistów od komisji smoleńskich, czyli przedstawicieli państwa prawa, dał im cios poniżej pasa, bo stwierdził, że cały ten raport MAK - to niby - są to „fakty bez faktów”. Był to niespo….dzie….wany faul, tak jakby na własnych piłkarzach, a nie przeciwniku. To kopniak w krocze nie tylko TVN-u, Komorowskiego, Tuska i innych, a nawet samej Kopacz, która od tego feralnego piątku rano ma się też za co po męsku trzymać. I kiedy ten tak straszny ból wstrzymał oddech u kopniętych redaktorów, to na odchodne ten ruski prelegent zaatakował skopanych czymś znacznie gorszym niż kopniak: zaszantażował ich możliwością wydania wraku tupolewa do Polski! Zapytał bowiem groźnie: dlaczego to on jeszcze leży w Smoleńsku, a nie w Warszawie? I żeby już wszytko spustoszyć do reszty oświadczył zbaraniałym, że tzw. świadkowie katastrofy okazali się później być agentami służb! Może byłby tak on dalej bredził, ale sprytna redaktorka wyłączyła mu głos i uciekła z tematem w teren - w Lubuskie. I niech by szlag trafił takiego gościa! + Pomyślmy - przecież oszustwo smoleńskie zbudowane jest trzech głównych filarach: raporcie MAK wyssanym z palca Anodiny, która mieszka w Moskwie, wraku smoleńskim, który też bezpiecznie leży poza Polską oraz na komercyjnej żałobie wdów smoleńskich, która również nie z tego świata pochodzi. O ile komercje wdów i wdowców smoleńskich można utrzymać przy życiu różnego rodzaju apanażami, to co zrobić z resztą? Raporty smoleńskie Millera i innych różnych cmoko-ekspertów lub negacjo –, ale też ekspertów, bo z Ameryki, bazowały tylko i wyłącznie na „faktach bez faktów”. A podstawowym faktem bez faktów był tenże Raport Anodiny, który właśnie został podważany przez tego ruskiego fałszywca. O ile Anodinę można wysłać samolotem na pług do odśnieżania pasa i potem powiedzieć, że - z niewiadomych powodów - Anodina ukrywała dowody, które właśnie – bez kopii - razem z nią spłonęły w rozbitym samolocie i już nic nie da się zrobić dla prawdy, to co zrobić z Tupolewem, który Putin odeśle na przejście graniczne w Medyce? I to przywiezie go tam traktorem, a zaskoczona Kopacz nie przerzuci go już samolotem transportowym ze Smoleńska prosto do Warszawy, ale – oczywiście - przez strefę wojenną Donbasu? Gdzie separatyści pomyśleliby, że to nowy MH17 i też odpaliliby rakiety? A to byłoby coś! Bo odzyskiwanie Tupolewa z Donbasu trwałoby jakieś następne pięć lat, a potem to się zobaczy. W końcu, niechby go sobie przywieźli, będzie to już nie tyle wrak smoleński, ile donbaski wrak z wraku. Wrak smoleński – ten bez Donbasu - podrzucony pod bramę URM i wraz z niezrównoważoną psychiczne premier Kopacz, to jakby sytuacja małpy z brzytwą i granatem w łapie w jednym. Dołożyć do tego tę idiotkę od rekolekcji, która 11 listopada wepchnęła dziesiątki tysięcy ludzi na Most Poniatowskiego i obraz piekła mamy gotowy. To oczywiste, Kopacz jest dużo inteligentniejsza i lepiej wykształcona niż Tusk oraz umie strukturyzować problem, ale to i tak nie daje jej rozumu, bo inteligencja i mądrość to nie to samo. Ona pracować nie potrafi, ale jest nadgorliwa i może zrobić Majdan, i to nawet bez majdaniarzy, bo parę jeszcze takich ciotek jak ona i ta dewotka z Rakowieckiej (a nie jest wykluczone, że jest tajnie wyświeconym księdzem, bo po rysach twarzy i charakterystycznym chodzie widać to wyraźnie – a to dodatkowo liczy się podwójnie), to już wystarczy na piekło w Warszawie, a może i w świecie, a co mogło być zamierzone przez Putina i dlatego odstawiono taki horror w TVN-nie. Tusk jako „prezydent w EU” to też jest robota Putina. Tusk nie tyle wyleciał z Warszawy - celem zatarcia śladów jego szkodliwych rządów – ile został podrzucony Merkel jako Czarny Piotruś Putina. To Tusk jako już „prezydent” będzie obciążony dowodami smoleńskimi przez Putina i jako taki stanie się kamieniem u szyi nie tylko Niemiec, ale i całego EU. Tusk nie zamordował Delegacji – rzecz jasna - ale Putin ma wszystkie niezbędne papiery na to, aby pokazać, że to Tusk szmuglował trupy smoleńskie z Warszawy do Moskwy, a i że trupy posmoleńskie to robota jego rządów lub wykonana za jego rządów. Za Tupolewem pójdzie też i CASA z Mirosławca. I kiedy tak eksperci będą obwąchiwać blachy Tupolewa i pokazywać, że mieli rację, że jest materiał wybuchowy na blachach i że to dowód na zamach. To Putin logicznie odpowie, że może i tak, ale on tego nie wie, gdyż sam tego nie sprawdzał. Ale Putin zauważy: to w takim razie dowodziłoby niewinności Moskwy, bo bomba musiałaby być podłożona w Warszawie. Jeżeli ktoś by rzucał się dalej, to Putin zauważy i to, że wrak i jego położenie nie wskazują na to, że ten samolot leciał ale znalazł się tam w jakiś nieopisany sposób. Bo gdyby samolot podchodził do lądowania to „zestrzelony przez Putina” spadłby i gdzie indziej, i inaczej niż w tym lasku, który nie leży na ścieżce zejścia – a co widać. Czyli jeżeli wrak zalega niewłaściwie to zachodzi masa problemów, które opisano różnorako w http://zamach.eu/ A jak wynika z zamach.eu – problem Delegacji znowu wraca do Warszawy – jak to było na tym Okęciu!? Putin, w takim razie, da jasno do zrozumienia, że poprosi Warszawę o papiery na przelot Tupolewa do Smoleńska, bo on nic takiego nie znajduje w Rosji i dodatkowo poprosi Łukaszenkę o pomoc, bo może Łukaszenka ma dowody na przelot Tupolewa na Mińskiem. I gdyby do tego rzeczywiście miałoby dojść, to rozpętałoby się jakieś piekło, bo wiadomo, że i Łukaszenka nie ma papierów na przelot Tupolewa nad Mińskiem, ani nawet Białorusią. A zgaduj zgadula, czy na kolejne głośne myślenie Iłlarionowa to nawet w tym zidiociałym systemie obronnym NATO, tych zidiociałych przywódców tych państw musi nastąpić poruszenie, jeżeli nie groza oszukanych. Państwa członkowskie NATO w swym stosunku do poczynań USA i Izraela oraz ciągłego nadstawiania głowy dla interesów żydowskich są już u kresu wytrzymałości. Są one jak mąż puszczalskiej żony, który nieoczekiwanie wraca do domu i stara się nie zaglądać pod łóżko ani do szafy. Ale nawet głupi mąż i bez charakteru w końcu musi coś zrobić. Tak samo jest z oszukiwanymi krajami członkowskim NATO. A nie chodzi tu jedynie o Polskę czy losy jakiegoś tam prezydenta. Tu chodzi o sytuację gospodarczo-społeczną, która w tych krajach jest katastrofalna. Upadek przemysłu wysokotechnologicznego jest faktem od lat 60-ych. Nędza społeczna jest coraz trudniej maskowa sztucznymi ekonomiami, które bazując na wielostopniowym zadłużeniu a to państwa, a to społeczeństwa - na przemian - doprowadziły do takiego poziomu zadłużenia, że już nikt nikomu nie opowiada bajek ani o dobrobycie, ani o przyszłości, w co już nikt nie wierzy, a każdy chce jedynie przesunąć jeszcze o trochę te nieuniknioną godzinę bankructwa i klęski. Ta sytuacja rodzi nieobliczalną desperację i wybuch społeczny może nastąpić w każdej chwili, i nie będzie to arabska wiosna, ale coś zupełnie innego. Nawet w takiej wykastrowanej Szwecji problem ten grozi eksplozją. Ostatnie wybory faktycznie wygrała „partia z znikąd” - „Svenska Demokraterna”, w skrócie SD, i gdzie aby stłumić po wyborach wpływ tej partii na parlament, osadzono jej lidera Jimmy Åkesson`a w faktycznym areszcie domowym, wyjaśniając durnym wyborcom, że lider partii „zmęczył się i jest wypalony, musi zająć się swoją rodziną i dzieckiem, i nie będzie w kontakcie ani z partią, ani polityką w ogóle”. Szwedzi, którzy inteligencją polityczną nie dorastają Polakom do pięt, pytają się nieswojo – jak to możliwe, aby lider partii, która wstrząsnęła Szwecją, zamiast - będąc na fali - walczyć w parlamencie jest nagle po wyborach zmęczony i tylko chce siedzieć w domu, i układać klocki z dzieckiem?! A kiedy właśnie doszedł do władzy na krzyku, że to szwedzkie dzieci trzeba bronić przez zalewem obcych najazdów! Żydzi zamordowali szwedzkich polityków, polityka Folke Bernadotte, premiera Olofa Palme, minister Annę Lindh i biorąc pod uwagę swoistą żydowską wyszukaną powściągliwość i skromność, to oni sami uznali tym razem, że Åkesson`a nie powinno się zabijać, a jedynie postraszyć, co się poprzednio udało z dwoma najwyższymi liderami chrześcijańskiej partii i socjaldemokratycznej paręnaście lat temu, i to tak skutecznie, że ci całkowicie odeszli z polityki. Ale czy to będzie trwało długo - Szwecja jest słaba i śmieszna, bo jako kraj protestancki wyrugowała genetycznie elementy silne i zostały jednostki genetyczne wystraszone, miernoty, tak jak w Polsce obecnej, gdzie wszyscy wszystkiego się boją, bo pochodzą z rodzin albo wyniszczonych przez okupację, albo przez aborcję, a kto się uchował, też został spsychodelizowany przez Karola Dobrego – a co najtrwalsze. Ale nawet ta żałosna Szwecja może podnieść głowę. A nie jest ona jedyna, w Norwegii ogłoszono zagrożenie terrorystyczne, w Anglii aż się gotuje, Francja poniżona do poziomu rynsztoka stara się wyzwalać od kurateli Berlina, który z kolei bezustannie zwalcza antysemityzm w takim stopniu, że aż każdy prawie Niemiec zaczyna przebąkiwać, że może to w końcu chyba jakaś przesada. Kiedy wszyscy mają problemy, a słuchają ciągle propagandy, że jest dobrze i nic złego się nie dzieje, a nawet jest i lepiej, to powstaje sytuacja, że oszukiwani zaczynają prowokacyjnie patrzeć po sobie: kto pierwszy się zbuntuje, tak jak na poligonie, kiedy szeregowcy mają w końcu dosyć pijanego idioty kaprala i potrzeba jedynie iskry do buntu całego plutonu. Rosja wygrała w Europie starcie na Majdanie, ale Putin całkowicie przespał tę sprawę i na spontaniczny zalążek buntu niezliczonych środowisk narodowych na Zachodzie ofiarujących Rosji przyjaźń potrafił jedynie odpowiedzieć propagandą „walki Rosji przeciw Zapadowi” czy „cerkwi przeciw Kościołowi”. Zaczęto powtarzać brednie o Rosji jako Trzecim Rzymie, a co również uwidoczniło się w reakcjach polskojęzycznych portali, których półinteligentni wydawcy zaczęli masowo propagować tamte kremlowskie głupoty. Putinowskie propagowanie bezpodstawnej ideologii konfliktu Zapad - Moskwa i cerkiew - Kościół świadczy albo o totalnym braku wiedzy, albo o sabotażu. W końcu Putin dobrze wie, że jego los jest taki sam jak Kadafiego czy Saddama i że zarówno ratowanie własnej głowy oraz Rosji jako całości nie polega na ślepym konflikcie lub równie ślepym unikaniem takiego, ale na zręcznym zdobyciu poparcia sił na Zachodzie celem przesunięciu ich w kierunku ośrodków władzy i takiego zapanowania nad całością sytuacji w Europie i USA. A Putin chyba też rozumie i to, że z obecnymi ośrodkami władzy na Zachodzie nie ma się co umawiać, bo warunki umowy nie zostaną dotrzymane, a on zostanie oszukany, skończy jak Kadafi - zastrzelony na masce jakiegoś jeepa. Obecna władza na Zachodzie, w każdym z państw bez wyjątku, jest wrogiem nie tylko Putina i Rosji, ale i własnych społeczeństw - bo jest to władza żydowska, która zniewoliła Zachód i prowadzi jego narody ku zagładzie. Władza ta nienawidzi każdego, kto choćby tylko dał znać, że może podnieść głowę, a Putin - co by o nim nie mówić, zrobił to wiele razy i odwrotu już nie ma. Putin musi to zagrożenie rozumieć. Dodajmy, że Rosja nie ma innej tożsamości niż Zachód. Korzenie Rosji tkwią w Zachodzie, Rosja miała tylko inne warunki historyczne i geograficzne i z tego powodu wygląda rubasznie, ale jest to tylko powierzchowność, inna mentalność. Rosja rozwinęła swój geniusz i prześcignęła inne narody w wielu dziedzinach takich, jak nauki podstawowe czy w przemyśle energetycznym lub kosmicznym. Ale już fabryka rowerów w Rosji nie wychodzi, nie udają się jej wyroby konsumpcyjne czy inne wymagające bezpośredniej współpracy poziomej między drobnymi partnerami. A to można wziąć tylko z Zachodu, a nie z Chin, z Japonii, Syberii czy z USA, bo i te biorą wszystko z Zachodu. Wszystko to, co dobre i funkcjonalne, jest „zachodnie”, a kiedy „Zachód” upadnie, to upadnie cała cywilizacja przemysłowo-kulturowa, bo inne kultury na tym globie nie posiadają zdolności wykreowania takiej symbiozy kreatywności, prawa, nauki, etyki czy stosunku do człowieka, jak Europa lub inaczej Zachód. Putin musi to rozumieć, wiedzieć, że Rosji nie jest potrzebny Zachód zniszczony, z którego pogorzeliska ona nic nie skorzysta, ale Zachód płodny, z którym Rosja i chce, i musi żyć. Rosja może być gorzka dla Zachodu, ale nigdy zabójcza, bo duchowość Rosji choć trudna czy zaborcza, nigdy nie była wyniszczająca. Rosja zagarnęła nie jednego, ale nigdy nie zniszczyła swoich Indian, ani nigdy nie mordowała swoich Palestyńczyków. Świat nie zna lepszych banków niż banki cara. Dobrze jest to zrozumieć w kraju, gdzie młode rodziny pożyczyły forsę w „polskim” banku i teraz opuszczają swe polskie mieszkania kupione w kredycie, aby pracować w Anglii czy Francji i móc spłacać kredyt żydom w Genewie. Rosja nie ma problemu Zachodu jako wroga, ale Zachodu jako braku z nim porozumienia partnerskiego. Gdzie Rosja odciążona od zagrożenia państwami kuriozalnymi, jak Ukraina czy Litwa i niestety obecna Polska mogłaby spokojnie uprawiać gospodarkę – współpracę z zachodem – bez potrzeby trzymania tam czołgów, uprawiania destruktywnej ekonomicznie retoryki wojny, a skoncentrować się spokojnie na wschodzie i tam bronić siebie, a przy okazji Europy jako całości – być daleko wysuniętym przedmurzem naszej cywilizacji - co leży w interesie całej Europy. Wszystkie bez wyjątku narody europejskie to pojmują i są skłonne do bezwarunkowej współpracy z Rosją poza trzema, a są to Anglia, Polska i Niemcy. Anglia jest wrogiem wszystkich (bo zgodnie z tradycją imperialną chce nad wszystkimi panować), Niemcy niemal od zawsze są wrogiem wszystkich sąsiadów, a Polska jest wrogiem tylko Rosji i celebruje u siebie wszelkie antyrosyjskie przybłędy. Rosyjska agresywność wobec Polski – na którą tak się skarżymy, wynika tylko i wyłącznie z tego, że Rosja chce mieć o jednego wroga mniej i wybór pada na nas, bo jesteśmy najsłabsi, najłatwiejsi do zepchnięcia na bok. Kiedy więc tak dumnie występujemy w roli mięsa armatniego „określonych sił na zachodzie” - a co mylnie określamy Zachodem - w środku tego targu, gdzie zmuszamy USA do umierania z Polskę, Rosji grozimy atakiem na Moskwę, to jedynie ośmieszmy się, ustawiamy się pozycji niewygodnego partnera czy politycznego nieudacznika. Własnej polityki nie mamy, własnych interesów nie mamy, własnych warunków nie mamy, pozwalamy jedynie być jakimś mniej lub bardziej tandetnym straszakiem jednej strony przeciwko drugiej. Ale ta nasza nędza polityczna to nie wszystko. Tak jak przed rozbiorami, tak i teraz. W tle naszego bytu politycznego mamy żydów. I to żydzi weszli w ten dialog Putina z Obamą 2010 roku, ukazując Polskę jako piąte koło u wozu, równocześnie ugrywając dla siebie własne korzyści polityczne. A nie było to pierwszy raz i nie zaczęło się to w czasie okresu powstań, ale znacznie wcześniej, bo na długo przed Odsieczą Wiedeńską. Żydzi już przy okazji tzw. „Przywilejów Kaliskich” definiowali Polskę jako swój własny teren, gdzie polska władza była im przeszkodą. Już na początku Jagiellonów historycy opisują żydów jako wykradających z Polski tajemnice sejmowe i przekazywanie planów wojskowych Korony do sułtanów tureckich. Pierwsze prasy Guttenberga w Polsce drukowały jeden egzemplarz Uchwał sejmowych extra po to, aby go sprzedać Sułtanowi. Dzięki tej pomocy – żydowskim szpiegostwie - Turcja mogła zawsze być dobrze przygotowana do wojny z Polską. Sam Bismarck wychwalał żydów, dziękując im za szpiegowanie w Polsce na rzecz Prus. Wkraczający Wermacht 1939 roku był witany przez kahały, które na widok Niemców grały, śpiewały i tańczyły, a to tak przypadło Niemcom do serca, że nawet i Oświęcim tak koncertował. A w Polsce dzisiaj? Żyd śmiertelnym wrogiem Polski - tak było kiedyś i tak jest też teraz, z muzyką, czy bez. To żydzi porwali i zamordowali członków delegacji do Katynia, bo uzyskali na to aprobatę tak jednych, jak i drugich, bo było to politycznie opłacalne tak dla Rosji, jak i dla USA. Zupełnie podobnie jak to było w Układzie Ribbentrop-Mołotow, w Katyniu czy na Gibraltarze. Celem tego nie był Lech Kaczyński, ale generalne osłabienie strukturalne Polski – to dalekosiężnie, a pod wglądem wymagań doraźnych celem zamachu była pilna potrzeba szybkich przetasowań na najwyższych szczeblach dowódczych w siłach zbrojnych - głównie lotnictwie. Okres podjętych decyzji w sprawie „katastrofy smoleńskiej”, to moment podjęcia decyzji zakupu samolotów F16 i decyzji o zatrzymaniu TU-154 w Polsce w MON jako jednostek transportu rządowego. A więc lata 90-te i warto rzucić okiem na tych premierów, którzy kupili F16, a zaniechali oddania na szmelc TU154m. Konieczność przetasowania w dowództwie lotnictwa i wymóg zakupu niepotrzebnych Polsce F16 wynikała z zapotrzebowania żydostwa - konkretnie Izraela, a nie z obiektywnych potrzeb Polski. Uściślając, chodzi tu o Izrael oraz oś logistyczną Polska – Izrael.
Nie wiemy co się stało, że w styczniu 2014 nie wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, a obrady Knesetu w Krakowie zakończono bezowocnie - to tu nie jest istotne. Ważne jednak jest zrozumienie ciągłości procesu – ogłoszenia przez Putina groźby wydania wraku smoleńskiego Polsce, jako biegu wydarzeń 10 kwietnia 2010 roku, zamachu na CASA i logistycznego przygotowania w postaci zakupu F16, wejścia Polski do NATO, a także i do EU. Wszystko to zostało podyktowane potrzebami żydów: tymi długofalowymi i doraźnymi. Izrael jest największym nieporozumieniem w planach żydowskiej expansji w świecie na przestrzeni 2000 lat. W latach początków XX wieku – po pozorem rzekomego syjonizmu - Izrael został ukuty jako azyl wszelkiej maści zbrodniarzy żydowskich, którzy w kurczącym się świecie mieli coraz mniej miejsc, do których mogli uciekać ze skradzionymi zdobyczami. Wynalazki komunikacji i telekomunikacji utrudniały żydom ukrywanie zrabowanego złota, poza tym bali się oni odpowiedzialności karnej przed narodowymi sądami i tak zrodził się „Syjonizm”, który dał azyl żydom w suwerennej państwowości Izraela. Teraz jednak po pierwsze, Izrael bardziej żydom szkodzi niż pomaga, po drugie w międzyczasie siła żydowska tak wzrosła w świecie, że żydzi w Anglii, Niemczech czy Polsce nie mają się czego obawiać. Mogą oni kraść i mordować bezkarnie, gwałcić dzieci a np. Polacy będą ich bronić przed sporadycznymi już ostatni konwulsjami cywilizcji naszego prawa – tak jak pokazuje przykład Polańskiego. Żydom już nic nie grozi, przeciwnie - to oni ścigają np. Anglików w ich własnym kraju i skazują ich za np. brak należnego szacunku podczas nazywania żyda żydem – taki wyrok już w Anglii zapadł w roku 2014, to oni zemścili się na aktorce Brigidzie Bardot za to, że próbowała skarg przeciw muzułmanom - którzy przecież też są żydami - i skazali ją na więzienie. Na tle tego wszystkiego Zamach warszawski 10 kwietnia 2010 roku należy widzieć w szerszej perspektywie, aniżeli nieprofesjonalne lądowanie we mgle. Ale jeśli już brać pod uwagę samo tylko wydarzenie – bardziej należy je porównać do pogromu kieleckiego, bo to prawie to samo. W końcu chodzi o sterowanie prowokacjami i zbrodnią, na tle żydowskich przepędzeń żydów z jednego miejsca na drugie. Bo w fikcji smoleńskiej oraz zamachu w Mirosławcu żydzi oczyścili wiele czołowych stanowisk w wojsku, które właśnie są żydom niezbędne do sprawnej logistyki osi Polska – Izrael oraz do swobodnego wysyłania polskich F16 do bombardowania Iranu, lub przerzucenia mostem powietrznym milionów żydów do Polski, na które czekają polskie pustostany, których Polacy nie dają rady opłacać. Jeżeli w Polsce żydzi wszystko mogą, to w Rosji już znacznie mniej. I nie chodzi tu o urzędy czy skradzione kopalnie złota, ale o mentalność Polaków i Rosjan. Polacy uczynili się sławni tym, że podcierali żydów, co wywołało przerażenie papieża Benedykta XIV. Polacy chełpią się tym, że ratując w czasie wojny np. statystycznego jednego żyda, zabili przy tym średnio dziesięciu Polaków – swoich sąsiadów, a nawet i bliskich. Z Rosjanami jest inaczej niż z naszą polską dobrocią, tam w Rosji żydzi mieszkali zbyt krótko, bo od czasów Katarzyny Wielkiej i nie zdążyli zatruć ruskiej głowy, tak jak to się udało z polskim odurzonym kołtunem. I to właśnie z tego powodu Putin nie ma takiego przyzwolenia na bardzo wiele rzeczy, które w Polsce mógłby zrobić bez trudu. Trzeba sobie poczytać Konecznego , aby zrozumieć to, że Putin niekoniecznie robi to co chce, ale to co musi. Rosjanie to naród mściwy, pamiętliwy, ale i uduchowiony, dużo głębiej i zazdrośniej przeżywający swą duchowość niż Polacy, co przejawia się twardym obstawaniem przy własnym tradycyjnym godle, malarstwie cerkiewnym czy estetce śpiewu (trzeba poczytać sobie antysemitę R. Wagnera, aby zrozumieć wpływ muzyki na rozum ludzki – co kompozytor opisał). Hymn Nowo-Rosji, carskie orły na czołgach czy samolotach bojowych, to nie wyczyny Wołodii Putina, ale oddolna samoistna inicjatywa szeregowych żołnierzy. Śmiejemy się z upodlenia Rosjan, ale w tchórzliwej Polsce nie byłoby możliwe to, aby całe dywizje prostych żołnierzy pisemnie występowały z protestami do Stalina przeciwko aresztowaniu marszałka Żukowa - a co prostym żołnierzom groziło rozstrzelaniem. Putin - kimkolwiek by nie był – czuje za plecami oddech tłumu prostych Rosjan, którzy wstają z kolan. I kiedy nie oddał Gruzji, bo mu nie było wolno, nie oddał Krymu, bo mu nie było wolno, to oddał kawałek lasu w Smoleńsku na miejsce rzekomej katastrofy Tupolewa, bo w końcu co go to obchodzi ta cała kłopotliwa Polsza? Paliaki się nie martwią, to dlaczego Putin ma się martwic!? Rosja na bałaganie smoleńskim zyskała dla siebie wiele czasu, a głównie to, co jest przedmiotem głównym tego artykułu: dowody na nielojalność „zachodu” wobec Polski, czym był zamach przeciw prezydentowi Polski, w który to zamach zamieszane są główne siły światowe. Dowody tego Putin grozi ujawnić, co jest w stanie zburzyć EU i ośmieszyć NATO. Bo to Tusk – obecny prezydent EU - i jego rząd są odpowiedzialni za porwanie L. Kaczyńskiego lub stworzenie ku temu dogodnych warunków dla obcych służb oraz innych, które nie próżnowały, a na co Putin ma papiery, no i filmy video – i to dopiero będzie „film Koli” na Youtube! To ten premier rządu – Prezydent EU - ma na swoim koncie rajdy śmierci zabójców samobójców, to sojusz NATO zaniedbał kontrole tego, co się stało w Mirosławcu, i zaniedbał kontrolę tego, co się stało jeden dzień przed 10 kwietnia 2010 roku. Putin ma papiery i dowody na szmugiel zwłok z Polski do Rosji, a co jest wprost extremalnie drażliwe. Putin walczy o własną głowę i jest gotów upokorzyć każdego, kto stanie mu na drodze, a są to prawie wszyscy szefowie państw NATO i ich służby. Głosem swego człowieka w TVN Putin ośmieszył raport MAK i tych wszystkich głupców w Polsce, którzy na podstawie tamtych bzdur rysowali wykresy, włączali programy komputerowe czy robili analizy fałszerstwa wykresów czarnych skrzynek. Tyle uczonego jazgotu, a przecież cały ten śmietnik raportu MAK podobny jest do śmietnika raportu KRW – jest wzięty „z powietrza” i jako taki nie ma trwałych namacalnych śladów fałszerstwa. Paradoksalnie można by nawet powiedzieć, że niczego nie można zanegować, bo to, co zafałszowane, jest ulotne do tego stopnia, że dosłownie nie ma się do czego doczepić. I to teraz Putin powiedział jednym zadaniem ustami swojego człowieka. Kiedy Putin podrzuci Kopacz szmelc smoleński, kiedy od tego powstanie wielki rejwach w Polsce, bo jak to wszystko ukryć - to Kopacz dostanie nie-wy-o-bra-żal-nej histerii, Tusk i Merkel zdębieją w osłupieniu, a Biały Dom nie będzie wiedział, jaki to plik przemówienia restartować w Obamie. To wtedy Putin albo otrzyma natychmiastowe zdjęcie sankcji, albo zacznie wyciągać nowe fakty, które obrazowo nadmieniliśmy na początku. Do tego należy dodać farsę MH17, który możliwe, że został zestrzelony przez samolot myśliwski, ale najprawdopodobniej szczątki tego samolotu zostały zrzucone z powietrza w częściach za pomocą helikopterów, bo brak śladów wielkich uderzeń w ziemię, wektory prędkości przy uderzeniu były niewłaściwe, a domniemany przebieg trafienia i zachowania się samolotu nieprawdopodobny. No i te czarne skrzynki – i ich zapisy - co one mówią? Czy ktoś wie? To wszystko Putin wyłoży, do tego doda też zaginięcie samolotu w Malezji lub - - co gorsza - zrobią to Chiny. Co się stanie? Wojna nuklearna, europejska wiosna, zamach na Putina, rozbiory Polski? To co najbardziej możliwe, może stać się już teraz, Ukrainę wyciszy się i przyłączy ją do Unii, częściowo oczywiście, a nie w całości. (Ale to zakłada jej rozbiór!? – to co Żyrynowski mówił, a i Putin oficjalnie do Tuska, a o czym w Izraelu mówi się otwarcie od paru lat) Aby tak się stało, przyłączy się ją do Polski - naszym kosztem. Polakom jako lubującym się we frazesach, zbuduje się wizję telewizyjną wielkiego królestwa – unię. Była unia z Litwą, to może być i z Ukrainą (przy okazji judeopolonia tak jak kiedyś planowali). Unia taka będzie polegała głównie na likwidacji wobec Ukrainy porozumienia Schengen, na prawach socjalnych Ukraińców w Polsce - bo nie w EU, oraz na masowym wspieraniu finansowym wybranych elit ukraińskich, które wystąpią w roli ukraińskich styropianów. Aby jednak Unia miała więcej demokracji, dojdzie do włączenia trzeciego członu w tej Unii – Izraela. (może i Turcji, bo o tym mówią i przedstawią jako „historyczną konieczność”?) Dlaczego nie? Żydzi byli tu od zawsze - a jest nawet tendencja wśród badaczy historii - która mówi, że żydzi byli tu nawet przed Polakami, więc to nie jest takie pewne, kto tu mieszka u kogo. Po co jednak się kłócić, unia Polski, Izraela i Ukrainy czy nawet dalej, będzie unią przyjaźni i odbudowy dawnych korzeni, takich kiedy razem żeśmy mieszkali i nie było waśni. Będzie nawet lepiej, tak jak żydzi mogą swobodnie wjechać na Ukrainę, tak i Ukraińcy mogą pojechać do Izraela i tam zamieszkać w kibucu, a praca się znajdzie i klimat przyjemny. Podobnie Polakowi nikt drogi do Izrael nie zamknie, będzie w kibucu po Jafą pracował na spłaty rat z mieszkanie w Warszawie, w którym będzie mieszkał żyd. Ażeby wszystko było uroczyściej, to trzeba by wybrać tej unii jakiegoś prezydenta, coś na wzór prezydenta Tuska. Będzie to prezydent „Obojga narodów” i to nawet lepiej, bo dla obojga: i dla Ukraińców, i dla Polaków. Takim prezydentem obojga narodów będzie obecny prezydent Izraela Re’uwen Riwlin, a może nawet jako król takiej Unii, bo w końcu pochodzi z rodziny, która króla już miała – czy to nie będzie piękne? Wzruszające i chwytajcie za serce? Czy to nie będzie spełnienie marzeń polskich rojalistów i bractw kurkowych, których to członkowie intuicyjnie już wchodzą do katolickich świątyń w czapach na głowach? A to po to aby nie urazić żydów! TVP puści masę programów o tym, jak Polacy ukrywali żydów, a żydzi później – w ramach współpracy - przysyłali im pomarańcze z USA, a teraz może być podobnie, a pomarańcze przywiozą prosto z Izraela, a nawet żydzi poproszą Polaków o pomoc w zbiorach na plantacjach w Jafie. Kiedy to się może stać? Nie jest to wiadome. Istnieje ryzyko, że podczas tych obchodów kolejnej rocznicy wyzwolenia Oświęcimia – to może być! - ale jeśli usłyszymy w radio, że Iran uderzył na Jerozolimę i przy okazji zburzył meczet Al- Aqsa, a Izrael w odwecie użył bomb przeciw instalacjom nuklearnym Iranu, to tak się stanie, a unia z prezydentem Izraela jako króla Polski jest faktycznie pewna. Miejsca ci u nas dostatek, a w wielkich miastach mamy tysiące pustych mieszkań – jak w sam raz dla żydowskiej administracji i rodzin z małymi dziećmi, którym gościnni Polacy nie odmówią gościnności. Kiedy tak zaczniemy siać dobro naszej gościnności, to co innymi sprawami i bohaterami, z Magiem Wielkim, maglarzami smoleńskimi, Maglarzem i Maglem 24? No cóż, nachodzą czasy pionierskie i o tym pionierstwie trzeba nam teraz pisać, i maglarstwo będzie miało znowu złote czasy. Neon24 już to wie i nawet zamknął zakładkę „Smoleńsk”, a co nawet i swoiście słuszne, bo w Smoleńsku nic nie było. Pomyśleć, tyle z niczego, zupełnie jak u Darwina.
In Christo. (-) Krzysztof Cierpisz 4-XII-2014. +++
|






