1. Najnosze badania przyczyn Katastrofy Smoleńskiej
W najnowszym, listopadowym numerze czasopisma Journal of Forensic Sciences (Czasopismo Nauk Kryminalistycznych) dostępnym na stronie, a wydawanym przez American Academy of Forensic Sciences (Amerykańską Akademię Nauk Sądowych) ukazał się artykuł zatytułowany „Mass spectrometry of the soot left after ethylene oxide explosion answers some questions on the crash of Polish Air Force Flight 101” („Spektrometria masowa sadzy pozostałej po wybuchu tlenku etylenu odpowiada na pytania dotyczące katastrofy samolotu nr 101 Polskich Sił Powietrznych”). Autorem jest dr hab. Jacek Wójcik emerytowany pracownik naukowy Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. Artykuł ten opublikowany w profesjonalnym czasopiśmie amerykańskim nie wywołał do tej pory żadnego echa w Polsce. Jednakże jego treść powinna mieć dla polskiej opinii publicznej siłę trzęsienia ziemi. Zarówno samo czasopismo o światowym zasięgu jak też rygory dopuszczenia do druku w tym czasopiśmie praktycznie wykluczają możliwość wydrukowania błędnych lub wątpliwych tez. Opinia międzynarodowa musi przyjąć ten artykuł jako rzetelny i zweryfikowany pod względem naukowym i badawczym. Ważne jest, że istotą artykułu jest stwierdzenie, iż na badanej tkaninie należącej do jednej z ofiar Katastrofy Smoleńskiej istnieje niepodważalny dowód świadczący o wybuchu bomby termobarycznej.
Stan zagrożenia - dzieli nas pamięć.
„Stan zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Przekaz bez wartości — knot.
Od dłuższego czasu ani Zamach.eu, ani Gazetawarszawska.com nie publikuje nic nowego na temat Zamachu Warszawskiego zwanego potocznie katastrofą smoleńską, czy zamachem smoleńskim. Nie piszemy niczego nowego, bo nic nowego się nie wydarzyło. Poza faktycznie jednym, a co na końcu, co w końcu może wymaga podkreślenia.
Czytelnicy chcieliby znać nasze zdanie w tej materii, czy coś się zmieniło, czy należy coś zweryfikować.
Powtarzamy: nic nowego.
Nowością nie są staro-nowe kłamstwa „komisji Macierewicza” ani jego film traktujący fragmentarycznie o tych pracach, ani obecnie omawiany słaby film Ewy Stankiewicz.
Film Stankiewicz to typowy knot, który własne słabości i niedostatki próbuje przykryć atmosferą sensacji, wywołanej wielokrotnym odwoływaniem zapowiadanej publikacji na antenie TVP - a ma to nagonić bezkrytycznych fantastów.
Film Stankiewicz — podobnie do raportu Macierewicza — posługuje się hipotezami wybuchów, które zostały skradzione z portalu zamach.eu — ordynarny plagiat.
